sobota, 12 października 2013

Jak w minutę osiągnąć bordo na twarzy? Hydrolat z czarnej porzeczki EKO od BU. Recenzja.


Niedzielny późny wieczór. Biorę pachnącą kąpiel, myje głowę, zęby. Smaruje ciało i włosy zawartością słoiczków i buteleczek:) Pora na twarz. Szczotka Clarisonic, ulubiona emulsja Alverde (kończy się niestety, a podobno jest wycofana ze sprzedaży). Szlafrok, ręcznikowy turban i ciepłe kapcie. Na koniec spryskanie buzi nowo otwartym hydrolatem z czarnej porzeczki EKO od BU. Pozwolę mu się wchłonąć, siądę na kanapie z książką, poczekam z 15 min. a potem wrócę do łazienki zaapalikować krem z kwasami (kwasy nie lubią wilgoci).

Pół strony lektury...Coś mnie mrowi na policzkach i czuje gorąco na twarzy. Czytam dalej. Pewnie to chwilowe i minie.
Cała strona...Kurcze szczypie, kuje, to już nie ciepło, to tragiczne gorącooo!


Pośpieszna wędrówka do lustra i...O mamusiu? To ja??? Że też człowiek może się tam drastycznie zmienić w minutę...
Chcecie wiedzieć jak wyglądałam? A widzieliście kiedyś rozkrojonego na pół świeżego buraka ubranego w turban + szlafrok? Przypuszczam, że nie. Ja za to widziałam i to było moje odbicie!
Nie, nie kochani, ja nie miałam twarzy różowej, czerwonej czy wiśniowej. Ona była mocno bordową w kierunku czarnej!!! Tylko okolica oczu została cielista. Widok przedni.
Do tego to niesamowite uczucie jakbym włożyła głowę do piekarnika rozgrzanego do 220 stopni. Dodatkowo nakłuwając poliki tysiącem igieł. Zdecydowanie preferuje inne formy wypoczynku:)

Przerażona zmywam prędko twarz. Schładzam wodą termalną i nanoszę żel po opalaniu, jaki już nie raz "uratował mi życie" - Mythos Aloe Moisturizing & Cooling Gel.

Całkiem szybko skóra wygląda zdecydowanie lepiej, ale blada jeszcze nie jest. Przed samym snem powtarzam aplikację żelu i wody. Rano widzę jeszcze lekkie zaczerwienienie i ciepło polików. Wieczorem jest już zupełnie ok. Ufff...Jesteśmy uratowani!

Za około 2 dni postanawiam zrobić test hydrolatu na szyi. Tak wiem, powinnam uczynić to najpierw. Nie ta kolejność:)
Tym razem nasączam płatek i "przejeżdżam" nim w jednym miejscu. Tworzy się błyskawicznie mocno czerwony i bijący ciepłem pasek.




To by było na tyle moich przygód z tym kosmetykiem. Jestem zaskoczona, gdyż od lat używam różnych hydrolatów. Żaden z nich mnie nigdy nie podrażnił, nie uczulił, nie wywołał innych nieprzyjemnych skutków. Nie pamiętam też by jakikolwiek kosmetyk spowodował u mnie tak silną reakcję. 

Skusiłam się na niego gdyż przeczytałam m.in., iż:
- posiada silne właściwości łagodzące i przeciwzapalne, promuje gojenie, polecany przy podrażnieniach i drobnych uszkodzeniach skóry oraz wypryskach trądzikowych.
- uszczelnia i wzmacnia ściany naczynek krwionośnych.
- lekko rozjaśnia i poprawia koloryt skóry


U mnie niestety zadziałał zupełnie przeciwnie. Muszę też dodać, że nie mam uczulenia pokarmowego na porzeczki. W ogóle nie jestem alergikiem. Stosowałam już drogeryjne produkty z wyciągiem z tego owocu i wszystko było dobrze. Nawet kiedyś robiłam sobie regularnie domowe maseczki porzeczkowe i bardzo je lubiłam. Nie wiem więc za bardzo, o co chodzi w tym konkretnym przypadku. W każdym razie tego hydrolatu używać nie mogę. Co oczywiście nie znaczy, że Wasza skóra tak na niego zareaguje. Nie mogę jednak go polecić. Nie planuje też testowania tego hydrolatu innej marki.

Być może cały szkopuł tkwi w tym, że jak czytamy na stronie producenta, metodą otrzymywania specyfiku jest destylacja z parą wodną liści krzewu czarnej porzeczki z rodzaju Ribes Nigrum pochodzącego z ekologicznych upraw.  Czyli to liście mają tu udział, a nie sam owoc. Może odkrywałam, że liście są nie dla mnie, a owoc jak najbardziej? Sama nie wiem. Ciężko po tym jednym doświadczeniu jednoznacznie mi to stwierdzić.



Szkoda, gdyż zapach bardzo przyjemny i cieszyłam się, że będzie mi towarzyszył w jesienne i zimowe dni. Porzeczki kocham! Mam kilka osobistych krzaków na mojej działce:)
Na szczęście w czeluściach szuflady wygrzebałam zapas kolejnej butli niezawodnego hydrolatu różanego BU i służy mi dzielnie.

Ciekawa jestem czy kogoś z Was skóra zareagowała tak samo na ten specyfik?

Udanego weekendu!
Magda

82 komentarze:

  1. O kurcze :( A jest może sklad? Bo mam z e-naturalne i widzialam, ze wiekszosc ja jednoskladnikowy sklad, ale sa niektore co maja pare skladnikow, i czytalam ze czasami te uczulaja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. glupia jestem :P już widze ;)

      Usuń
    2. :) Ale masz konkretnie ten hydrolat?

      Usuń
    3. Niestety nie mam, bylam go ciekawa, ale po twojej recenzji sie boje

      Usuń
  2. No to pięknie, nie będę próbowała bo alergiczką jestem i to okropną. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy może być w sumie uczulony na co innego nawet w obrębie alergików, ale ja sama nie mogę powiedzieć kogo uczuli a kogo nie. Ja byłam zaskoczona, bo mnie generalnie mało co podrażnia.

      Usuń
  3. Kurczę ale mnie zaskoczyłaś. Nigdy nie robię testu kosmetyków ale widzę, że chyba trzeba zacząć bo nawet najbardziej naturalny kosmetyk może uczulić:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie najbardziej uczulają naturalne kosmetyki.

      Usuń
  4. No ja tez jestem w szoku. Silnie działa ten hydrolat.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha! Burak w turbanie jest spoko :-)
    Mnie każdy hydrolat podrażniał :-( nawet oczar wirginijski. A neroli to mi zrobiło ogniopióra strasznego na mordzie. Ale ja jestem alergiczką dużą, co nie zmienia faktu, że to przecież natura...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naturalne kosmetyki bardziej podrażniają niż drogeryjne. Prawda znana od lat. Choć jak do tej pory w moim przypadku nie miało to miejsca.

      Usuń
  6. nie miałam nigdy do czynienia z żadnym z hydrolatów... ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ten hydrolat. Kończę właśnie butelkę i u mnie takiej reakcji nie było. Wręcz cera wygładziła się,a niedoskonałości jest dużo mniej. Mnie on bardzo odpowiada.
    W kolejce czeka hydrolat z drzewa oliwkowego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to widzisz, zatem nie każda skóra tak reaguje.

      Usuń
  8. a miałam go zamówić, ostatecznie zdecydowałam się na zieloną herbatę. Mnie też generalnie nic nie uczula, ciekawe jak byłoby w tym przypadku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z zieloną herbatą jeszcze nie miałam, ale planuje kupić.

      Usuń
  9. ale bym w panikę wpadła! nigdy nie miałam takich akcji;) a o hydrolatach czytam pierwszy raz...i muszę koniecznie zagłębić się w ten temat;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hydrolaty są super. Stosowałam wiele i bardzo polecam. Niestety z tym nastąpiła taka wpadka.

      Usuń
  10. Dobrze, że ta historia jest ze szczęśliwym zakończeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę, że szybko wszystko się uspokoiło.

      Usuń
  11. ja miałam podobne podrażnienie po hydrolacie oczarowym i wyciągiem z zielonej herbaty, więcej już nie testowałam, przerzuciłam się na wodę termalną uriage i jestem szczęśliwa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja stosuje od 7 lat hydrolaty i je uwielbiam, ale wyjątkowo z tym miałam taką przygodę.

      Usuń
  12. Szkoda, że Ci się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie też generalnie nigdy nic nie uczuliło... Jednak podobne przeżycia jak opisałaś miałam z hydrolatem z krwawnika z zsk. Nie mogłam wtedy w to uwierzyć- popsikałam mężczyznę swego na ręce- efekt identyczny. Ale szukałam dalej ochotnika i współlokatorka przyjęła go z chęcią- nie podrażnił jej a i ponoć sprawdził się rewelacyjnie :) Teraz boję się nowości. A co do komentarzy wyżej- przecież to właśnie produkty naturalne mają o wiele większą tendencję do uczulania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie się zgadzam. Kosmetyki naturalne bardziej uczulają. Choć akurat moja skóra jest dość odporna.

      Usuń
  14. wiem co przeżywałaś, mi raz wyskoczył taki efekt po kremie do twarzy od noni care. Na szczęście nic gorszego się nie stało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, że też większych problemów nie było.

      Usuń
  15. Ja miałam porzeczkowy organiczny/eko bez konserwantów, ale zupełnie nie pamiętam z jakiego sklepu - albo zsk, albo mazidła - na pewno nie z BU, bo tam w ogóle nie kupuję - i mimo, iż mam naprawdę wrażliwą cerę, nic złego mi ów hydrolat nie robił. Wierzę, że się zraziłaś i nie chcesz już próbować, ale na przyszłość możesz przetestować hydrolay z innych sklepów - moim zdaniem hydrolaty z BU są najniższej jakości, najlepsze dla mnie są z mazideł i ecospa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten hydrolat też jest bez konserwantów i jest eko. Ja nie zraziłam się do hydrolatów. Tak jak napisałam w poście używam różnych od lat i bardzo je lubię. Kupuje w BU i na mazidłach też i nie widzę między nimi specjalnej różnicy. Z całą jednak pewnością nie kupię już porzeczkowego z żadnej marki, bo ewidentnie ten ekstrakt mnie uczula. Zwyczajnie jest nie dla mnie.

      Usuń
  16. Nigdy nie korzystałam... musze wypróbować ;)
    Pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przeczytałaś recenzję? Bo chyba nie...

      Usuń
  17. Aż trudno uwierzyć :/ Opis jak z horroru :) Mnie ostatnio tak podrażniła nałożona punktowo maść ichtiolowa - myślałam, że pozbyłam się całej skóry i wypaliło mi oczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście szybko skóra wróciła do normy.

      Usuń
  18. u mnie się sprawdził super, zaś mam podobną reakcję po soku z aloesu - ale na włosy z kolei działa super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aloes to często uczula. Ja jestem wobec niego bardzo ostrożna. Wiele kosmetyków z aloesem powoduje u mnie mega zaczerwienienie. Inne natomiast pięknie łagodzą skórę. Doczytałam się kiedyś, że to zależy od tego z jakiej część rośliny pochodzi ekstrakt, dlatego czasem aloes podrażnia, a czasem cudnie łagodzi. Niestety kupując kosmetyk nie zawsze wiemy skąd akurat jest ekstrakt.

      Usuń
  19. kilka razy zastanawiałam się nad tym hydrolatem, ale chyba nie będę ryzykować i wybiorę sprawdzony - oczarowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczarowy u mnie świetnie działał, był pierwszym jaki kupiłam. Ale niestety zapach jak dla mnie koszmarny. Ledwo zniosłam go i tylko z tego powodu nigdy do niego nie wrócę.

      Usuń
  20. Cóż, czasami tak bywa. Dobrze, że reakcję alergiczną zdołałaś w miarę szybko opanować. Moja skóra tak histerycznie zareagowała na micel Ziaji z apteki. Oj, działo się, działo, ale też do rana przeszło. Ja czasami łykam aspirynę, jak mocno piecze, a kosmetyki łagodzące nie bardzo sobie radzą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze zapomniałam napisać w notce, że od razu zapodałam sobie wapno rozpuszczalne. Aspiryny bym się bała, bo pod wpływem tego hydrolatu naczynka mi buzowały, a aspiryna jeszcze rozszerza naczynia krwionośne. Ale może i pomaga? Nie mam dokładnej tu wiedzy przyznaje.

      Usuń
    2. Pomaga, dla mnie to swego czasu było koło ratunkowe. O aspirynie powiedziała mi dermatolog, można wziąć coś innego co ukoi stan zapalny naskórka. Ja korzystałam często z tej rady, jak musiałam nałożyć makijaż przed pójściem do pracy. I w pracy, jak nie miałam możliwości zmycia makijażu, a bużka piekła. Wapno też łykałam, a jak mi po nim włosy rosły :). Jak się okazuje, nie ma tego złego

      Usuń
    3. Piję wapno regularnie. Lubię zwyczajnie. Włosy od wieków rosną mi błyskawicznie. Nigdy z tym problemów nie miałam. Ja to chciałabym nawet by rosły wolniej.

      Usuń
    4. Nie to, żeby mi szczególnie zależało na poroście włosów ( nie lubię chodzić do fryzjera za często :)), to był po prostu skutek uboczny :). Uświadomiły mi zresztą ten fakt włosomaniaczki :). Ja łykam wapno jak muszę, generalnie tabletek nie lubię, ani żadnych takich. A co do alergicznych sensacji, to od jakiegoś czasu mam spokój. Czasami niewielki bunt czy kapryszenie, jak po produkcie Ziaji. Albo przy zamianie temperatury. Ale dwa lata temu to miałam duży problem. Pokrzywka, duszności, stan podgorączkowy, opuchnięcia. Masakra. Skończyło się radykalnym ograniczeniem kosmetyków, niektórych produktów spożywczych i sterydami. Ale przeszło i dobrze. Mam nadzieję, że nie wróci:). Pozdrawiam :)

      Usuń
  21. mnie kiedyś tak urządził krem z masłem kakaowym - ziaja .
    wapno wskazane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie moja reakcja to bardziej podrażnienie niż uczulenie. Jednak to dwie różne sprawy. Ale profilaktycznie szklankę wapna wypiłam od razu:)

      Usuń
    2. ja na podrażenienia słoneczne też piję :)

      Usuń
  22. Ale nieprzyjemna przygoda... Współczuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety. Hydrolat jednak poszedł do innej osoby i okazało się, że u niej zupełnie takiej reakcji nie było i jest zadowolona. także cieszę się, że się nie zmarnował.

      Usuń
  23. Miałam podobną sytuację, ale po użyciu hydrolatu oczarowego. Ale wpadłam na pomysł żeby rozcieńczyć go wodą do iniekcji i...zupełnie inny produkt, już mnie nie podrażniam. Być może w Twoim przypadku jest tak samo - zbyt duże stężenie i dlatego taka reakcja organizmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hydrolat oddałam innej osobie i u niej się sprawdził. Zero podrażnienia.
      Miałam oczarowy i zero problemów. Ale zapach to koszmar:)

      Usuń
  24. no niestety moja skora tak samo zareagowala na ten hydrolat jak Twoja :-( jestem zawiedziona tym produktem :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam hydrolat z róży i z kocanki. Świetne są.

      Usuń
  25. Ja bym wpadła w panikę po takiej reakcji i chyba bym wsadziła twarz do zamrażalki jak z tej reklamy Nivei :D Tego hydrolatu nie miałam ale ogólnie je uwielbiam a różany za zapach <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam kompletnie do panikar nie należę:) Różany hydrolat jest moim ulubionym.

      Usuń
  26. Nagietkowa emulsja Alverde jest zastąpiona rumiankową ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co mówiły mi dziewczyny z Niemiec skład, jakość, struktura tej rumiankowej jest zupełnie inna i to nie jest już tak dobry kosmetyk.

      Usuń
  27. Pamiętam, że jakiś czas temu czytałam recenzję odnośnie tego produktu i też spowodował u kogoś uczulenie.
    Ja w takim razie pozostanę przy sprawdzonym hyrolacie z BU z róży damascena :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Współczuję:( Ja tak miałam po hydrolacie oczarowym z zsk, pieczenie twarzy to niezapomniane przeżycie. To chyba takie ryzyko kosmetyków naturalnych, że jeśli akurat okaże się, że nie pasuje nam konkretny składnik, to reakcja będzie bardzo gwałtowna. Ale dobrze, że juz po wszystkim ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rzadko niezwykle tak reaguje stąd zdziwienie.

      Usuń
  29. Takie reakcje zdarzają mi się po gotowych drogeryjnych/aptecznych produktach. Z naturalnych do tej pory, to jedynie aloes spowodował u mnie koszmarną reakcję, jakbym wsadziła twarz prosto w ognisko. Na szczęście miałam w domu wodę termalną i D-pantenol.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja cera w ogóle tak nie reaguje na kosmetyki drogeryjne. Przynajmniej do tej pory. Aloes też często działa na mnie koszmarnie. Ale tak jak napisałam wyżej w odp. na jeden komentarz to zależy z jakiej części rośliny pochodzi ekstrakt.

      Usuń
  30. Odpowiedzi
    1. Niestety. Dobrze, że u mnie coś takiego ma miejsce dość sporadycznie.

      Usuń
  31. o kurcze, dobrze ze ni zrobilo Ci wiekszego kuku... :(

    OdpowiedzUsuń
  32. Współczuję. Obstawiałabym, że to wina tych liści. Może w krótkotrwałym kontakcie na krzaczku nie działają tak mocno, ale widać tu była "esencja" w większej dawce. To tylko moje spekulacje. Mnie niedawno coś podobnego spotkało po użyciu kremu z Mixy i też nie umiem powiedzieć, który składnik to spowodował. Wcześniej po Nivea Visage i po toniku z Ziai (w obu nagietek) oraz po kremie z Iwostin z niewiadomych przyczyn.

    OdpowiedzUsuń
  33. ajj, mi on służył, ale faktycznie lepiej pierw wykonać próbę uczuleniową o czym człowiek zawsze zapomina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja powiem szczerze, że prawie nigdy tego ie robię i to jednak błąd.

      Usuń
  34. witaj, miałam podobny problem i to nie tylko z tym hydrolatem. Moim skromnym zdaniem problem tkwi w tzw EKO konserwantach. Bardzo lubiłam hydrolaty z BU najbardziej oczarowy, pomarańczowy i lawendowy. Ale do pewnego czasu. Zanim mi się już kończyły hydrolaty zamawiałam następne. I proszę sobie wyobrazić - przychodzi następna paczka i próbuje jeden hydrolat: burak, drugi -burak, trzeci - burak!!!! Co jest grane? Próbuje starych hydrolatów - nic a nic, zero reakcji podrażnieniowej. No jak to jest możliwe? Przecież ta sama cera. Kontaktuje się z BU, dokładnie opisuje problem, odpisują mi takie różne głupoty. nie dam tak się zwieść. W końcu odpisują mi że nastąpiła zmiana dostawcy hydrolatów i być może problem jest w konserwantach. Jakie konserwnty? A jak, oczywiście że są i były w tamtych też tylko inne. Mam zwyczaj drukować wszystkie strony kosmetyków które zamawiam. Porównałam i rzeczywiście widać jak byk - konserwanty są po prostu inne. Gdyby nie miałam wydruku nigdy nie uwierzyłabym. Potem zamawiałam hydrolaty z e naturalne, ZSK i Eco spa. Porównuje konserwanty i sprawa jasna. Przynajmiej dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja miałam identyczny problem z tym własnie hydrolatem dzisiaj wieczorem!!! :) Myślałam, że mi twarz spłonie, a tak brzmiał ciekawie w opisie :( to samo miałam z oczarowym... mam jeszcze z drzewa oliwkowego do spróbowania, ale aż sie boję :/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Proszę o nie reklamowanie w komentarzach swoich stron, blogów, sklepów itp. Będę wdzięczna za nie linkowanie i uszanowanie tego. W innym przypadku będę je natychmiast kasować.
Magdalena