Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yves Rocher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yves Rocher. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 grudnia 2012

Jesienne denko. Część I. Totalny mix pustych opakowań.


Dawno nie było u mnie denka. To jest. Nie wszystko zamieszczę w jednym poście. Podzieliłam moje ostatnie zużycia na dwie części. Teraz "większa" połowa:) Za parę dni kolejna porcja zdjęć pustych opakowań czyli nie oszukujmy się....śmieci:)

 

1. Sephora Guava Passion Lotion. Zapach niezwykle cukierkowy. Bardzo przyjemny. Balsam lekki, konsystencja mleczka. Wchłania się błyskawicznie. Nawilżenie całkiem w porządku, ale ja nie mam bardzo suchej skóry. Polubiłam go głównie ze względu na szybkość nakładania. Wydajny. Nie wiem czy nadal jest dostępny, ponieważ kupowałam go na jakiejś promocji dawno temu, a wiem że Sephora zmieniała swój asortyment.

2. Garnier Fructis Pure Volume Dry Shampoo. Kiepski i nie polecam. Moja recenzja tu >>.

3. The Body Shop Vitamin Face Mist. Mgiełka do twarzy. Świetny i wydajny produkt. Służyła mi jako tonik, utrwalacz makijaż, spryskiwałam nią też pędzle do makijażu. Uniwersalna. Na bank kupię ją kiedyś ponownie.

4. Oriflame Radiance Energy. Krem do twarzy stopniowo nadający kolor. Kupiłam go już ponad rok temu. Używałam z powodzeniem od czasu do czasu, a potem o nim zapomniałam. Odgrzebałam w szafce pod koniec tego lata. Nie jestem fanką samoopalaczy do twarzy, za to ten krem naprawdę nadaje skórze bardzo ładny zdrowy koloryt. Zero odcienia pomarańczy. Ładnie pachnie. Na co dzień tego typu kosmetyk nie jest dla mnie, ale od czasu do czasu tak. Nie wiem czy nadal jest dostępny.

5. Dermosan Krem Półtłusty. Od zawsze kojarzy mi się z moją babcią. Znakomity na wszelkie suche partie skóry. Wyśmienicie sprawdził się jako krem do stóp na noc. Na twarz dla mnie za ciężki i za tłusty, ale stosowałam go także pod oczy i naprawdę rewelacja. Kupię go jeszcze nie raz. Może teraz nawet tłusty, ponieważ występuje w dwóch rodzajach.

6. Alterra Krem do mycia twarzy. Na początku mnie drażnił. Konsystencja i zapach jakoś mi nie odpowiadały. Ale w miarę używania coraz bardziej go lubiłam. Nie jest to wg mnie jakieś cudo, choć skład i cena świetne. Ale nie zawsze miałam poczucie, że dobrze oczyszcza mi skórę. Z tego co słyszałam został wycofany.

7. Herba Studio Żel antybakteryjny do mycia twarzy oparty na olejku herbacianym. Miałam go chyba ponad 2 lata. Całkiem ok. Choć słabo się pieni. Tani, wydajny i dla skór trądzikowych i mocno tłustych moim zdaniem naprawdę będzie świetny. Mnie troszkę zbyt wysuszał. Dokończyłam go jako żel do mycia pędzli:)



8. Yves Rocher Gel Sos Destockant. Żel do ciała wyszczuplający. Miałam tylko próbkę jaką zużyłam na raz. Wynik - nie schudłam:)

Poważnie, to po jednym zastosowaniu ciężko moim zdaniem przekonać się czy tego typu kosmetyk jest ok. Przyjemnie się aplikowało i skóra naprawdę była fajnie napięta. Nie jest tani i jakoś nie przekonał mnie, że muszę go kupić w pełnym rozmiarze.

9. La Roche Posay Effaclar Duo. Krem do twarzy. Próbka. Starczyła mi na kilka razy. Bardzo przyjemny. Niewykluczone, że kiedyś się na niego skuszę. Wiele osób go chwali.

10. The Body Shop Vitamin E Moisture Cream. Krem nawilżający - próbka. Zużyłam dwie i naprawdę bardzo fajny lekki, ale świetnie nawilżający kosmetyk. Lubię wspomnianą wyżej mgiełkę z tej serii oraz maskę jaką recenzowałam już na blogu >>. Niewykluczone, że przyjdzie też kiedyś pora na zakup tego kremu.


Trzy maseczki.



11. Dax Cosmetics Planet Essence Maseczka Głęboko Oczyszczająca z zieloną glinką. Bardzo przyjemna. Ładnie rozjaśnia skórę. Czułam, że naprawdę jest dobrze oczyszczona. Choć po takiej masce to też nie można spodziewać się cudów.

12. Perfecta Beauty Mask Maseczka Głęboko Nawilżająca z sokiem z aloesu. Bardzo dobrze nawilża. Jest tania, łagodzi skórę i rozjaśnia ją. Pewnie nie raz jeszcze ją kupię.

13. Perfecta Beauty Mask Antybakteryjna Maseczka oczyszczająca z wyciągiem z gruszki. Kiedyś była dostępna w tubce. Niestety chyba od 1,5 roku jest tylko w saszetce. Tubki zużyłam z 3 czy 4. Uwielbiam ten produkt. Zapach gruszki obłędny. Świetnie oczyszcza ale nie powoduje przesuszenia skóry, wręcz przeciwnie zmiękcza ją, nawilża, rozjaśnia. Moja skóra wyjątkowo ją lubi.



14. Ziaja Reduktor Cellulitu Serum Drenujące. Używam od 3 lat. Nie cały czas, ale wracam do niego. Świetnie napina skórę i z tego typu kosmetyków jeden z najlepszych. Do tego dobra cena. Przy regularnym stosowaniu naprawdę widać różnicę, choć wiadomo, że to dodatek do sportu czy diety. Sorry za zdjęcie. Wygląda jakby wrócił z wojny, ale u mnie nic nie może się zmarnować:)

15.
Wellness Beauty Sole do kąpieli
w saszetkach. Dwa zapachy. Przyjemne umilacze. Szału jednak nie ma. Ja wolę olejki. Kupiłam na promocji w Rossmann. W normalnej cenie uważam, że nie opłaca się ich kupować. Taniej wychodzą sole z Biedronki, a są także bardzo dobre.

16. Avene Woda Termalna. Dużą butla starcza mi na 1,5 roku, czasem nawet dłużej. Kupuje od lat. Niezbędnik w moim domu. Tej marki moim zdaniem jest najlepsza. Oczywiście już mam kolejną.


17. Marion Delikatna Pianka do mycia twarzy z ekstraktem z alg
do cery wrażliwej i naczynkowej. Moje odkrycie w tym roku. Zapraszam w tym miejscu>> na moją recenzję.

18. Rival De Loop Clean & Care. Pianka do mycia twarzy. Kupiłam miniaturkę, głównie dla opakowania. Świetna pompka. Mała poręczna buteleczka, znakomita na wyjazdy. Sam kosmetyk średni. Rzadki i nie oczyszcza rewelacyjnie. W porównaniu z Marion słaba. Zużyłam do porannego mycia buzi i w takim celu jest ok. Opakowanie zostawiłam i sprawdza się dobrze na inne żele itp.



19. Avene Triacneal. Krem do twarzy. Używałam go przed latem. To moje już 3 opakowanie przez ostatnie 4 lata. Ze względu na słońce w kolejnych miesiącach odstawiłam go, a resztkę zużyłam teraz jesienią. Raz na jakiś czas kuracja nim daje u mnie znakomite efekty.

20. Biotherm Aquasource. Krem nawilżający. Miniaturka jaką zakupiłam w promocyjnym zestawie z kilkoma innymi kosmetykami z tej serii. Bardzo mi ten krem służył. Jest do cery suchej. Ja nie mam takiej, ale mimo to sprawdził się. Niesamowicie wydajny. Koi i nawilża. Pięknie też rozjaśnia twarz. Cała seria bardzo mi podpasowała.


21. Ziaja Wazelina biała kosmetyczna. Moim zdaniem najlepsza. Uniwersalna. Zawsze mam ją w domu. Kosztuje grosze a starcza na wieki. Znakomita na usta, skórki wokół paznokci, pięty czy inne przesuszone miejsca.

22. Lush Ultra Bland. Krem do demakijażu. Jest wiele miłośników tego produktu. Ja do nich nie należę. Zmywa makijaż dobrze, także z oczu, ale ta formuła gęstego kremu...nie mogłam się przekonać. Muszę jednak przyznać, że twarz po nim jest miękka, nawilżona i gładka. Wydajny ale nie tani. Dla mnie nie wart swojej ceny. Głównie polecany do używania z ściereczką muślinową. U mnie ta forma demakijażu nie sprawdza się. Ściereczka okrutnie mnie podrażnia. Może też dlatego nie do końca z tego kosmetyku jestem zadowolona, ponieważ byłam zmuszona używać go bez szmatki, a nie miałam jeszcze wtedy szczoteki Clarisonic.

23. Skin Food Avocado Lip Balm z awokado. Balsam do ust. Przyjemny ale Tisane nie pobija. Na blogu jest moja recenzja tego kosmetyku >>.
 

24. Alverde Cellulite Duschpeeling
. Żel myjąco-peelingujący do ciała o zapachu cytryny i rozmarynu. Woń przepiękna. Coś niesamowitego. Zakochałam się. Peelinguje lekko ale skutecznie. Nie jest to tradycyjny peeling lecz żel do mycia, więc wymagania też muszą tu być inne. Jeśli kiedyś będę miała ponownie możliwość jego dostania, to z całą pewnością będzie mój. Obecnie mam z tej serii olejek do ciała i cieszy mnie ogromnie, że nadal mogę rozkoszować się tym zapachem.

25. Alverde Pflege-Dusche Żel pod prysznic z mandarynką i wanilią. Kolejny tej marki przepięknie pachnący kosmetyk. Dla mnie to świeżo pieczone ciasto z mandarynkami. Można się uzależnić. Prysznic z nim to była czysta przyjemność!

26. Ice Shower Sergio Leoni  z Biedronki. Duża butla 600 ml za jakieś grosze. Zapach mentolowy, lekko męski. Latem w upały był wybawieniem. Jesienią już mi się znudził, ale polubiłam tą woń. Resztkę zużyłam jako mydło do rąk i bardzo przyjemnie także w tej roli się sprawdzał.

Zapachy:)
 

27. Yves Rocher Woda toaletowa Jeżyna. Miniaturka. Wciąż wracam do niego. To już kolejna buteleczka. Nie za słodki, lekko ostry wyraźny zapach. Opakowanie wygodne do torebki. Z tej serii YR ulubieniec.

28. Yves Rocher Woda toaletowa Kokos i ananas. Także mniejsze opakowanie. Limitowanka. Pokochałam ten zapach i chciałam kupić duży, ale niestety za późno się obudziłam. Szkoda, że nie jest regularnie w sprzedaży. Używałam latem, ale jesienią też był ze mną często. W zapasie mam jeszcze jedną małą buteleczkę, ale chyba zostawię ją na wiosnę.

29. Avon Pur Blanca Woda toaletowa. Wiem powiecie, że to zapach jakim swojego czasu pachniało pół Polski i będziecie mieli rację:) Mam wrażenie, że ta woda jest starsza ode mnie (nie to opakowanie, ale sam kosmetyk:)) Przypomina mi miłe chwile w życiu. Nie miałam go całe lata i jakiś czas temu za nim zatęskniłam. Jak na wodę toaletową z niższej półki, naprawdę długo się utrzymuje i jest bardzo wydajna. Z Avon w sumie lubię tylko ją.


30. Alterra Żel pod prysznic Borówki i Wanilia.
Limitowana edycja. Tani, dobry skład ale nie kupię ponownie tych żeli. To mój drugi tej marki. Pierwsze opakowanie (liczi + wanilia) zużyłam głównie jako mydło do rąk. Nie mogłam tego zapachu zdzierżyć pod prysznicem. Leciał mi alkoholem i czymś kwaśnym. Ten z borówkami lepszy, ale mimo wszystko dziwna konsystencja "gluta" i woń nie podpasowały mi. Mało wydajny i słabo się pieni.

31. Avon Sense Moonlight Płyn do kąpieli. Duża pojemność 750 ml. Miałam go 1,5 roku. Relaksujący zapach przed snem. Wydajny, tani. Jeśli lubicie kąpiele w wannie tak jak ja, to polecam. Nie robi specjalnie nic ze skórą, ale przesuszenia też nie zauważyłam. Nie wydaje na tego typu kosmetyki dużej kasy. Jest piana, jest ładny zapach, jest zmiękczenie wody, zatem jest OK:)

Na razie starczy:)
Jesień kosmetyczna upłynęła mi głównie na wykańczaniu zapasów i wszelkich pozostałości w różnych butelaczkach, słoiczkach itp. To nie koniec, bo zima chyba upłynie u mnie tak samo.

Robiąc ostatnio porządki postanowiłam uroczyście, że min. przez 2 miesiące nie kupię żadnego kosmetyku. Zamierzam wytrwać!

Stosujecie u siebie projekt denko czy to nie dla Was?

Pozdrawiam ciepło!
Magda

sobota, 16 czerwca 2012

Yves Rocher - przyszła paczka z dobrociami. Nie zapomnijcie dziś kibicować!!!:)

 Wczoraj przyszło do mnie zamówienie z firmy Yves Rocher.
Lubię tą markę. Wiele kosmetyków naprawdę mają świetnych. Choć trafiły mi się też buble.
Pewne produkty od nich są kompletnie nie warte swojej ceny, inne natomiast tak.

Polecam kupować na promocjach.
Często w ich sklepie internetowym są świetne okazje.
W stacjonarnych także - ale wydaje mi się, że rzadziej.

Ja w sumie kupuje tylko wtedy gdy produkty są rabatowane.

Prawie zawsze też do zamówienie dołączają gratisy w postaci pełnowymiarowych produktów - jednego lub więcej
(zależy to od wielkości zakupów).

Co wybrałam tym razem?


Zakupy zrobiłam w ramach kuponu z Groupona.
Kupując kupon za 49 PLN można było zrobić zakupy za 100 PLN.
Załapałam się także na gratisową przesyłkę.

Jak zawsze zamówienie przyszło bardzo szybko.
W około 3-4 dni.

Dostałam też gratis dwa pełnowymiarowe produkty: pomadkę i żel do ociężałych nóg.
 Plus próbkę kremu nawilżającego.


 Sama zakupiłam poniższe kosmetyki.

Woda toaletowa So Elixir - 30 ml. Występuje też w pojemnościach 15 i 50 ml.
Kiedyś spodobała mi się w sklepie i teraz się skusiłam.
Nie jest to może zapach wysokopółkowy, ale na lato bardzo mi się podoba.
Lekki i świeży i nie nazbyt owocowy - czego osobiści nie lubię:)
Zobaczymy jak będzie z trwałością.

 
Woda toaletowa Dzika Jeżyna z serii Zapachy Natury - 20 ml.
Występuje też w wersji 100 ml.
Bardzo lubię ten zapach. To moje trzecie opakowanie.
Świetna do torebki. Odświeża.
Miałam chyba wszystkie zapachy z tej serii, ale ten przypadł mi najbardziej do gustu.
Nie jest słodki, mdlący, ale jakby lekko ostrawy:)
Dla mnie dość intrygujący i rzadko spotykany.
Jak na tego typu wodę - też całkiem trwały.


Zaintrygowała mnie także maseczka do włosów i twarzy z glinką marokańską.
Chwalona jest bardzo za zapach i ogólnie zbiera dobre recenzje.
Nie miałam jej wcześniej.
W sumie głównie kupiłam dla zapachu i w celach relaksowych.
Nie spodziewam się jakiegoś super działania, bo jakoś nie bardzo wierzę produktom do wszystkiego.
Ale może się miło rozczaruje:)


 W koszyku zakupowym musiał się także pojawić Szampon stymulujący na bazie białego łubinu.
Jest przeznaczony do włosów wypadających.
Miałam już kiedyś jedną butlę i byłam bardzo zadowolona.
Ma cudny zapach łąki. Woń rzadko spotykana w kosmetykach i za nią niezwykle tęskniłam.

Parę miesięcy temu pomógł mi w dużej mierze w walce z problemem wypadania czupryny.
Teraz już takiego kłopotu nie mam, ale co jakiś czas się jednak pojawia więc działam prewencyjnie.

Polecam ten szampon każdemu, bo włosy po nim są naprawdę super.
Miałam też z tej serii szampon do włosów przetłuszczających i też byłam usatysfakcjonowana:)

Kosmetyki te nie zawierają silikonów.
O dziwo jednak całkiem się dobrze pienią, a nawet bez użycia odżywki czy balsamu - włosy całkiem ok rozczesują.



 Z racji zadowolenia z szamponów wybrałam też tym razem maseczkę do włosów.
Ta sama seria. Maska jest odżywczo-odbudowująca.
Skierowana dla włosów suchych.
Nie mam specjalnie takich.
Choć ostatnio na końcach od czasu do czasu lekkie przesuszenie dostrzegam.
W nazwie nosi przymiotnik - błyskawiczna, a jak dla mnie takie produkty są jak znalazł:)
Liczę najbardziej na właściwości odżywcze i odbudowujące.

W ofercie mają też maskę przywracająca blask włosom.



 
Na koniec jeszcze jeden produkt do włosów.
Płukanka octowa z malin.
Uwielbiam zapach tych owoców.
Często go szukam w kosmetykach.

Płukanek już dawno nie używałam. Chyba lata. Bo jakoś mi z nimi nie jest po drodze.
Choć wiem, że te domowej roboty mogą zdziałać cuda.
Czytałam wiele pozytywnych opinii na temat tej płukanki.

Zamierzam ją głównie używać po zmyciu oleju Sesa, jaki stale używam.
Mam nadzieję, że zapach malin będzie na włosach trwały, bo uwielbiam jak fryzura pięknie pachnie.

 
Z gratisów firma dołączyła SOS Żel do ociężałych nóg.
Sprawdzimy jak działa.


Druga rzecz prezentowa do pomadka Couleurs Nature. Nawilżająca o kolorze Francuska Róża.
Mam już tą pomadkę. Ten egzemplarz pójdzie zatem dalej.
Kolor jest naprawdę ładny i bardzo ją lubię.

 
W ogóle YR ma świetne pomadki do ust z tej serii, ale też z innych.
Mam kilka i polecam. Są znakomite.
Mają też boskie błyszczyki.

Postaram się za jakiś czas przygotować post z kolorówką od nich i tym co polecam, a co mniej:)
Z pielęgnacji - również.

 To tyle.
Ja lecę się kurować, bo dopadło mnie jakieś podłe choróbsko.
Gorączka, mega katar, ból zatok i gardła nie do zniesienia!

Ale muszę być na wieczór w miarę żywa! Nie ma to tamto!
Kibicowania nie przepuszczę, choć chyba nie dam rady drzeć się jak na dwóch poprzednich.

Krzyczeć tam za mnie proszę!:)
Cudnego kibicowania dla Was i pamiętajcie - DAMY RADĘ!!!

Magda

środa, 11 kwietnia 2012

Zakupy/haul zbiorcze kosmetyczne z ok. 3 tygodni

Oto wynik moich kilku podejść do drogerii i innych sklepów kosmetycznych w ostatnich mniej więcej 3 tyg.:

 
Kolorówka:

1. Pomadka Mac Costa Chick - wykończenie Frost - 79 PLN
- chodziłam, chodziłam koło tej pomadki masę czasu, aż wreszcie zakupiłam; cudna jest!
 Na moich ustach wygląda tak:


2. Korektor Mac Studio Finish Concealer - w kolorze NC15 - 70 PLN/7g
- osławiony już od dawna, u mnie w rękach dopiero teraz:)

3. Pomadka Misslyn - w pięknym kolorze nude nr 298 - około 25 PLN
- mój pierwszy kosmetyk tej marki
- zachorowałam na nią po recenzji Aliny z http://brunettesheart.blogspot.com
- kupiona w małej zwykłej drogerii

4. Pomadka Celia z serii Nude - nr 602 - 12 PLN
- ostatnio ukochana i pięknie pachnie poziomkami, mimo że producent podaje, że to winogrona:)
- ponownie mała drogeria osiedlowa

5. Odżywka do rzęs Celia - żółta (jest kilka kolorów) - około 8 PLN/10 ml
- używam jej głownie do utrwalenia nieznośnych brwi, nic tak mi ich nie trzyma jak ona, choć to jeszcze nie jest pełnia doskonałości:)
- to już moje drugie opakowanie
- osiedlowa drogeria po raz kolejny:)

6. Pomadka Essence - Coralize Me nr 55 - ok. 8 PLN/4 g
- cudny koral, niesamowicie kremowa, za tą cenę rewelacyjna!
- drogeria Natura


6. Róż Yves Rocher - Jasna Morela nr 11 - był w promocji za 29,90 PLN/7 g
- także krążyłam w okół niego od kilku m-cy, promocja pomogła w podjęciu ostatecznej decyzji:)

7. Podkład Yves Rocher Niebrudzący 14 h - w kolorze Porcelanowy beż nr 100 - w promocji za 35,90 PLN/30 ml
- nie miałam podkładów tej marki, zachęcił mnie fakt, że nie brudzi i rekomendacja bratowej, która zużyła jego chyba z 4 butelki


Pielęgnacja:

1. Naturalna gąbka Konjak do demakijażu, oczyszczania i nawilżenia - nie mam pojęcia ile kosztowała:(
- do dostania w Rossmann

2. Dezodorant Malizia Green Tea - 9,99 PLN/100 ml
- mam słabość do wszystkiego co pachnie zieloną herbatą; poza tym to produkt jaki używałam lata temu i wzbudza we mnie miłe wspomnienia
- osiedlowy sklepik

3. Body Lotion Greenland - o zapachu mleka kokosowego z limonką - 100% naturalny - ok. 19 PLN/100 ml
- kupiłam go w drogerii Hebe, nie znałam wcześniej tej marki, skusiła mnie jego naturalność
- fajny ale szału nie ma, choć użyłam go dopiero parę razy
- świetny dozownik, dobry w podróż, wyjazd itp.
- niestety mało wydajny, a do tego nie tani jak za taką pojemność
4. Maseczka Dermo Minerały - redukująca trądzik - 100% natura - ok. 1,50 PLN/20 g (saszetka)
- nie znam tej marki, kupiłam maseczkę w Biedronce
- nie mam trądziku, ale zainteresowała mnie tym, że jest na bazie glinki
- ma zmniejszać łojotek, oczyszczać i działać antybakteryjnie
- nie używałam jeszcze, nie wiem jak się sprawdzi
- podzielona jest na 2 użycia

5. Olejek do kąpieli Marion - Energia SPA - 1,69 PLN/20 ml (saszetka)
- zawiera olejek mandarynkowy, cytrynowy i grejpfrutowy
- używałam wcześniej z tej serii antystresowego i był bardzo przyjemny
- występuje w 4 kompozycjach zapachowych
- sklepik na osiedlu obok domu

6. Żel pod oczy Avon z serii Planet Spa - z japońską sake i ryżem - 8,99 PLN/15 ml
- ciekawe czy to w ogóle sake widziało:)
- taki gadżecik, bo żeby to coś wielkiego robiło nam ze skórą pod oczami to niestety nie skłamię:)

7. Peelingujący żel do ciała Marion - zapach białej czekolady z pomarańczą - 4,89 PLN/100 ml
- lubię jego zapach, bardzo relaksujący
- nie jest to mocny peeling, ale mimo wszystko ładnie ściera naskórek
- mało wydajny ale za tą cenę raz na jakiś czas można spróbować
- są 4 różne zapachy
- osiedlowy sklep kłania się jeszcze raz:)

8. Peeling do stóp Avon - Limonka i mięta - 4,90 PLN/75 ml
- nie używałam jeszcze, skusiło mnie połączenie zapachowe:)

9. Peeling enzymatyczny Perfecta - wygładzający do skory wrażliwej i suchej - ok. 11 PLN/60 ml
- uwielbiam peelingi enzymatyczne, tego używam od 2 tyg. i naprawdę jak na razie jestem na tak
- tym razem Rossmann

10. Maska do włosów nawilżająca Alterra - granat i aloes - ok. 9 PLN/150 ml
- wszyscy ją chwalą, więc postanowiłam także jej spróbować; cena bardzo atrakcyjna, a do tego kosmetyk o dobrym składzie
- oczywiście Rossmann

11. Lotion/krem do rąk Royale Bouquet - zapach Vintage Rose - ok. 19 PLN/500 ml
- przyznaje poleciałam na opakowanie:), pięknie wygląda na mojej komodzie w starym stylu
- zapach róż też mnie uwiódł + praktyczna pompka:)
- kupiłam w drogerii Hebe



A i jeszcze krótka wzmianka o płatkach kosmetycznych.
Do tej pory ulubionymi i w dobrej cenie były płatki z Lidla.
Kupowałam je tonami przez ostatnie 2-3 lata. Jakiś czas temu jednak podpadli. Zmienili coś w nich i są do niczego.
Rossmannowe mi też nie pasują. Inne w jakich kosmicznych cenach.
Przerzuciłam się zatem na Biedronę - płatki Carea. Te zwykłe niebieskie były do tej pory ok, aloesowe także uszły.
Ale odkryłam trzeci rodzaj - fioletowych. Są super! Najlepsze z tych 3 biedronkowych. Może Wy już je znacie, ale ja ich wcześniej nie wiedziałam. Dla mnie to zatem nowość.

 


Niezwykle miękkie, tanie, nie rozdwajają się. Bardzo ok. Polecam!


Jeśli jakieś produkty interesują Was szczególnie, mówicie:)
Mogę zrobić recenzję, swatche kolorów itd.

Do następnego razu!
Magda