Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demakijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demakijaż. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 stycznia 2016

Alva Rhassoul Mineral Waschcreme Mineralny Krem Myjący. Precz zaskórnikom! Oczyszczające super naturalne cudo do skóry tłustej i trądzikowej. Recenzja.


Mój pierwszy kosmetyk marki Alva. Pewnie nieostatni. Używam długi czas i dziś przyszła pora na recenzję.

Bardzo wydajny, mineralny krem przeznaczony do głębokiego oczyszczania skóry z niedoskonałościami – tłustej, mieszanej, trądzikowej i z zaskórnikami.
Minerały, pierwiastki śladowe i naturalnie czyste olejki eteryczne wspierają skórę podczas mycia w walce z pryszczami, wągrami oraz zmniejszają nadmierne przetłuszczenie sie skóry. Dzięki zawartości 55% glinki Rhassoul z krzemionką to nie tylko bardzo skuteczny środek dezynfekująco-myjący, ale również delikatny krem oczyszczający, który jest odpowiedni dla całego ciała, w tym skóry głowy, gdzie hamuje rozwój łupieżu, zmniejsza stany zapalne i zaczerwienienie związane z łuszczycą. 
Krem nadaje się do mycia każdego rodzaju skóry, jego użycie daje dużo lepsze wyniki niż tradycyjne mycie wodą i mydłem. Jest idealnym kosmetykiem organicznym do mycia twarzy dla osób z trądzikiem różowatym.
Produkt hipoalergiczny nie powoduje reakcji alergicznych. Nie zawiera syntetycznych tensydów.
Naturalny i organiczny kosmetyk posiadający certyfikat Ecocert. 
- w 100% naturalny zapach
- bez parabenów,

- bez glikolu,
- bez sztucznych barwników
- bez silikonu
- bez Phenoxyethanolu
- bez PEG i SLS
- bez składników GMO
- fizjologiczne pH
- hypoalergiczny

Kluczowe składniki:

  • Mineralna glina wulkaniczna Rhassoul z gór Atlas w Maroku – oczyszcza (wiąże cząsteczki kurzu i tłuszczu).
  • Olejek z drzewa herbacianego – działa antyseptycznie, antybakteryjnie, grzybobójczo.
  • Cananga Odorata - Ylang Ylang Oil - Jagodlin Wonny - olejek eteryczny używany dzięki właściwościom kojącym i zapachowym, działa antyseptycznie i przeciwzapalnie.
  • Olej bergamotkowy - działa antyseptycznie, stosowany w kosmetykach dla cer tłustych i trądzikowych w celu zmniejszenia łojotoku.

Polecany:
  • Dla skóry tłustej i mieszanej
  • Dla skóry z niedoskonałościami (trądzik, zaskórniki)
Sposób użycia: Cienką warstwę kremu oczyszczającego rozprowadzić na powierzchni zanieczyszczonej skóry (należy omijać okolice oczu). Pozostawić na 1-3 minuty na skórze trądzikowej, mocno zanieczyszczonej (zaskórniki) lub przetłuszczającej się. Następnie skórę obficie spłukać wodą. Skórę mieszaną spłukać od razu po wmasowaniu kremu.

Skład
Aqua, Morrocan Lava Clay, Aloe Barbadensis, Citrus Aurantium Dulcis Fruit Water, Phenethyl Alcohol, Citrus Bergamia Oil, Cymbopogon Winterianus Oil, Lavandula Hydrida Oil, Melaleuca Alternifolia Oil, Canaga Odorata Oil, Rosmarinus Officinalis Oil, Glyceryl Caprylate, Xanthan Gum, Limonene, Linalool, Geraniol, Citronellol.
*) składniki pochodzące z certyfikowanych ekologicznych upraw – 40,028% na 100% składników naturalnych.

Opakowanie
Tubka 150 ml. Miękka. Zawartość łatwo się wyciska. Stoi wieczkiem do dołu. Rzadkość kosmetyku i kolor powodują, że zatyczka łatwo się brudzi i nie wygląda estetycznie. Uważajcie z produktem w podróży. Zamknięcie nie jest idealnie szczelne. Zdecydowanie wymaga włożenia do osobnej torebki lub/i zabezpieczenia folią czy taśmą klejącą. Łatwo tu o wypadek. Bez tego całą walizkę/kosmetyczkę możemy mieć w brunatnym niby błocie:)


Cena
Bez promocji 45,14 PLN/150 ml.

Gdzie kupić?
Polecam online w sklepie z całą gamą naturalnych kosmetyków - www.biobeauty.pl. Jest to wyłączny przedstawiciel na Polskę Alva - naturkosmetik i wielu innych naturalnych marek.
Na hasło BLOG (wpisane w dziale "kasa" po skompletowaniu całego zamówienia) moi czytelnicy dostają 10% rabatu! Działa on bezterminowo na wszystkie zakupy i łączy się z innymi promocjami.


Zapach
Silna, naturalna woń. Mocna, ziołowa, dość specyficzna. Nie każdemu się spodoba. To nie jest produkt perfumowany, pięknie pachnący. Za pierwszym razem możemy się lekko zdziwić. Szczególnie jeśli do tej pory używaliśmy tylko i wyłącznie kosmetyków typowo drogeryjnych. Mi ten zapach nie przeszkadza, ale to nie jest nic zmysłowego czy otulającego.

Konsystencja
Dość rzadka. Lejące się błoto. Tak bym to określiła. Ma w sobie jakby piasek. Trzeba dobrze przed użyciem wstrząsnąć, by kosmetyk skutecznie się wymieszał. Nie przypomina w ogóle kremu, żelu, emulsji, pianki. Niczego z czym miałam do czynienia wcześniej. Nazwa "krem" jest bardzo myląca.
Sam widok ze zdjęć może budzić nieprzyjemne skojarzenia. Postanowiłam jednak je zamieścić, byście wiedzieli jak to się prezentuje. Kosmetyk mógłby być gęstszy. Trzeba szybko nakładać go na twarz/ciało i błyskawicznie wmasowywać. Inaczej spływa po skórze. Z czasem nie jest to problemem, ale początki nie są łatwe.



Wydajność
Ogromna! Zdaje się nigdy nie kończyć. Wystarczy go niewielka ilość by skutecznie umyć twarz. Można go także stosować do całego ciała (nawet włosów). Wtedy szybciej opróżnimy tubkę, ale i tak wydajność jest znakomita.

Moja opinia 
  1. Nie mam trądziku, ale dużą skłonność do przetłuszczania i zaskórników. Do tego rozszerzone mocno pory. Rhassoul okazał się znakomity na takie problemy. To jest wyborny oczyszczacz. 
  2. Dogłębnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia z twarzy. Świetnie radzi sobie z sebum, kurzem, wszystkim czego na skórze nie chcemy mieć. Regularnie stosowany radzi sobie z zaskórnikami. Zmniejsza ich ilość. Twarz staje się jaśniejsza, promienna, dużo bardziej gładka. 
  3. Śmiało mogę powiedzieć, że strefa T mniej się Mineral Waschcreme przetłuszcza. Dłużej w ciągu dnia jest matowa, świeża i zdrowo wyglądająca.
  4. Kosmetyk ma w sobie lekki piasek, niezwykle drobny i łagodny, ale na tyle skuteczny, że zdziera martwy naskórek. Kompletnie nie zaszkodził nawet mojej cerze naczyniowej.
  5. Po umyciu nim skóra wręcz skrzypi. Mamy poczucie jakbyśmy z niej zdjęli ogromny ciężar brudu z całego dnia. Zupełnie inaczej oddycha. Chce się ją w koło dotykać i głaskać. Rewelacyjnie wchłania nałożone potem kosmetyki jak tonik, serum, krem czy maseczka.
  6. Tak dobrze oczyszcza, że miałam obawy, czy mnie nie podrażni. Nic takiego się na szczęście nie stało. Mam skłonność do rumienia. Poza tym tak się składa, że dość często właśnie bardzo naturalne kosmetyki gorzej na mnie działają drażniąco niż te drogeryjne. Np. czyste ekstrakty roślinne potrafią u mnie wywołać na twarzy wręcz gorączkę, swędzenie, ból. Tu zero takich doznań. Wg producenta polecany jest nawet osobom z trądzikiem różowatym i jestem skłonna się z tym zgodzić.
  7. Zauważyłam, że spłyca różne przebarwienia, przyspiesza gojenie ranek, kostek, drobnych wyprysków, zadrapań. Tak jak pisałam nie mam ropnych wykwitów, dawno temu poradziłam sobie z trądzikiem i już mnie on nie dotyczy, ale myślę że osoby cierpiące na tę dolegliwość powinny tego kremu spróbować. Może to być przełom w ich pielęgnacji twarzy. Rzadko kiedy można spotkać tak dobry oczyszczacz o tak pozytywnym składzie.
  8. Dobrze dezynfekuje twarz, działa anstyseptycznie i to się czuje. Jednocześnie nie wysusza. Mam z nim do czynienia każdego dnia wieczorem od kilku miesięcy i nie zauważyłam żadnego łuszczenia się skóry, suchych placków, nieprzyjemnego ściągnięcia itp. Nie mam jednak skóry suchej. Poza tym od razu po myciu rutyną dla mnie jest spryskanie twarzy tonikiem i aplikacja kremu i/lub serum, maseczki.
  9. Można spokojnie zmywać tym kremem mineralnym makijaż. Wtedy radzę podwójną aplikację. Zmyje Wam wszystko, gwarantuje. Osobiście jednak wolę wcześniej użyć płynu micelarnego.
  10. Nie podrażnia oczu, nie szczypie. Jest pod tym względem bardzo komfortowy.
  11. Lubię jak produkty do mycia się pienią. Tak mam od zawsze. Wiem, że nie jest to dobre, ale moje preferencje relaksacyjne idą zawsze w kierunku piany lub przynajmniej konsystencji prawdziwego kremu:) Tu tego nie znajdziecie. Sama więc jestem sobą zaskoczona, że tak polubiłam ten specyfik. Pierwsze 4-5 dni z nim nie były przekonujące. Musiałam go się nauczyć. Z czasem skuteczność bardzo mnie do Rhassoul przekonała.
  12. Dużym plusem jest imponujący skład.
  13. Kolejny pozytyw to wydajność. Niby to tylko 150 ml i cena 45 PLN, ale posiadam go 4 m-ce i zużyłam lekko ponad połowę. Kiedy się to obliczy i weźmie pod uwagę co tubka ma w środku, koszty stają się bardziej przyjazne.
  14. Przy bardzo suchej skórze, odwodnionej itp. polecam kosmetyk stosować nie każdego dnia. Wystarczy 2-3 razy w tygodniu wieczorem.
  15. Na całe ciało pod prysznicem użyłam 2 razy. Skóra po nim miło skrzypiała. Było to w upały i czułam się cała perfekcyjnie oczyszczona z potu i brudu. Raz na jakiś czas takie użycie dla mnie jest ok. Stałe zastąpienie nim żelu pod prysznic wydaje się mi mało funkcjonalne i nieekonomiczne. Akurat nie mam problemu ze skórą na ciele. Jeśli jednak zmagacie się z trądzikiem nie tylko na twarzy, to Alva może tu przyjść Wam z pomocą.
  16. Nie używałam na włosy. Byłoby to pewnie ciężko spłukać. Nigdy nie miałam problemu ze skórą głowy. Nie cierpię na łuszczyce, łupież, swędzenia itp.. Nawet nie miałabym jak sprawdzić skuteczności tego produktu pod tym względem. Z czystej jednak ciekawości chyba z jeden/dwa raz spróbuje.

Dla kogo szczególnie? Dla kogo nie?
Zdecydowanie dla osób z cerą tłustą, mieszaną, trądzikową, zanieczyszczoną, skłonną do zaskórników, krostek, pryszczy itp. Dla walczących z przebarwieniami i bliznami. Świetny dla szukających naturalnych, dobrych składów. Zadowoli preferujących głębokie oczyszczanie skóry i efekt "pisku" na twarzy tuż po. Dobry dla alergików i wrażliwców.
Mniej będą zadowolone z niego osoby o bardzo suchej skórze. Jeśli nie wyobrażacie sobie stosowania kosmetyków, które nie pachną nie pięknie, nie suną po twarzy jak marzenie, nie tworzą cudnej piany, możecie tu być rozczarowani. Polecam jednak czasem dawać w swoim życiu szansę czemuś innemu niż dotychczas:)

Podsumowanie
Jeden z najlepszych oczyszczających kosmetyków do twarzy, jaki stosowałam. Cenię go za wielozadaniowość. Nie tylko myje wierzchnią warstwę naskórka, ale wnika głębiej i dzięki swoim składnikom działa długofalowo i wielopoziomowo. Mało jaki kosmetyk tak znakomicie oczyszcza pory, walczy z niedoskonałościami, leczy, rozjaśnia i goi. Nie zakochacie się w nim od pierwszego razu, może nawet Was zdenerwować i zniechęcić. Warto jednak dać mu szansę, a rezultaty przyjdą szybko. 
Duże odkrycie minionego roku i zdecydowany ulubieniec. Polecam i zachęcam do skorzystania z 10% rabatu w wyżej wspomnianym sklepie Bio - Beauty.

Znacie markę Alva? Może coś polecacie? Mam ochotę na inne produkty od ich.

Pozdrawiam!

wtorek, 11 czerwca 2013

Inglot Chusteczki do demakijażu Milk & Tonic Make-Up remover Wipes. Recenzja.


Osobistymi doświadczeniami z różnymi chusteczkami do demakijażu dzieliłam się ok. rok temu w jednym z postów. Zapraszam do zajrzenia. Warto zapoznać się moimi preferencjami dotyczącymi tego typu produktów, zanim przeczytacie niniejszą recenzję.

Tak jak napisałam we wspomnianej notce, chusteczki nie służy mi do codziennego demakijażu twarzy. Są raczej pomocą w sytuacjach awaryjnych, na wyjazdach, urlopach itp.

Chusteczki Inglota wybrałam przy okazji innych zakupów w salonie tej marki. Same kosztują około 12 PLN. Gdy jednak kupujecie coś innego w Inglocie, to możecie je otrzymać za 8 PLN.

W opakowaniu jest 25 szt. Ich wymiar to 25 x 25 cm. Są ważne 3 m-ce od otwarcia.


Wg producenta są nasączone mleczkiem i tonikiem. Mają nie tylko dokładnie zmywać twarz z makijażu, kurzu i innych zanieczyszczeń, ale także tonizować skórę. Nie zawierają alkoholu. Są przeznaczone do każdego typu cery.


Tu skład:


Zamknięcie jest na klej. Całkiem mocny i dobrze chroniący przed dostawaniem się powietrza. Jestem przy końcu opakowania i jak do tej pory trzyma ok, co sprawia, że chusteczki nie wysychają. Jednak dbam by dobrze dociskać zamknięcie przy każdym użyciu. Dodatkowo kosmetyk trzymam w szufladzie, otworem do dołu. Nie ukrywam, że plastikowe otwieranie byłoby lepszym rozwiązaniem i bardziej pewnym.


Moje spostrzeżenia co do jakości i skuteczności?
1. Chusteczki są odpowiedniej wielkości i grubości. Nie rwą się, nie siepią. Bardzo miłe w dotyku, mięciutkie.
2. Nasączenie jest bardzo ok. Akurat.
3. Nic mnie nie podrażniło i nie uczuliło. Zero szczypania itp., nawet przy usuwaniu makijażu oka.
4. Nie wysuszają, nie powodują uczucia ściągnięcia skóry ani też tłustości. Pozostawiają jednak na twarzy takę lekką warstwę, czasem lepką czasem nie. Nie zawsze mi to uczucie odpowiada. Choć nie jest jakieś mega nieprzyjemne.
5. Po ich użyciu na oczy nie zachodzą mgłą.
6. Zapach łagodny, kremowy, przyjemny. Nienachalny.
7. Zmywają ok, ale jednak mój faworyt czyli chusteczki z Douglasa, czynią to sprawniej, szybciej i dokładniej. Przy mocnym makijażu lub np. wodoodpornym produkt Inglota nie daje do końca rady. Za to dauglasowy radzi sobie w każdej sytuacji znakomicie.
8. Mimo, że to połączenie mleczka i toniku, to nie czuje po demakijażu specjalnego stonizowania mojej skóry. Często pojawia się potrzeba umycia twarzy dodatkowo płynem micelarnym lub żelem z wodą. Przy chusteczkach z Douglasa mam wyższe poczucie komfortu. Czuje dużo większe ukojenie na skórze, czystość i efekt jak po spryskaniu tonikiem. Lepsze też jest nawilżenie.


Podsumowując:
Dobry produkt. Moim zdaniem spełnia swoje zadanie i pobija wiele innych tego typu produktów drogeryjnych. Nie jestem rozczarowana. Są godne polecenia. Mojego jednak faworyta z Douglasa nie pobijają. 
Warto jednak pamiętać, że inglotowe chusteczki są tańsze. Możemy bowiem je kupić za 8 PLN. W Dauglasie zapłacimy 11 PLN. Ilość taka sama i termin ważności identyczny.
Droższe ale mają lepsze plastikowe zamknięcie, zmywają makijaż dokładniej i szybciej, świetnie łagodzą i rewelacyjnie tonizują. Plus też za uspokojenie jakie dają na skórze i brak pozostawiania jakiejkolwiek warstwy. Poza tym są dostępne również w mniejszej pojemności 10 szt. za 6,50 PLN (tu otwieranie tylko z klejem).

Aktualnie chusteczki inglotowe są u mnie na drugim miejscu w tej kategorii produktów. Jeśli akurat będą mi potrzebne, a nie będę miała jak kupić douglasowych, sięgnę po nie.

Macie swojego ulubieńca tego typu?
Magda

czwartek, 6 września 2012

Marion Delikatna pianka do mycia twarz. Ogromne odkrycie! Recenzja.

 
 
Produkt kupiony przypadkowo, a okazał się ulubieńcem ostatnich miesięcy:)

Delikatna pianka do mycia twarzy Marion. Cera wrażliwa i naczynkowa. Zawiera ekstrakt z piany morskiej i alg.
Kosmetyk kupiłam kilka miesięcy temu na Allegro przy okazji innych większych zakupów. Kosztował mnie 8 PLN/165 ml.

Ciekawa byłam głównie formy produktu czyli pianki. Nigdy wcześniej do mycia twarzy nic takiego nie używałam. Przyznam, że za wiele się nie spodziewałam i uznałam, że nawet jak okaże się bublem to za 8 PLN mogę to jakoś znieść.

Jaki wynik? Pianka okazała się dla mnie świetnym produktem!

Wszelkie informacje od producenta na jej temat znajdziecie w tym miejscu >>.

Krótko co ma produkt robić wg Marion?
Oczyszczać twarz, wygładzać i koić skórę, nawilżać, uelastyczniać, wzmacniać naczynka, łagodzić podrażnienia.
Nie zawiera mydła. Nie wysusza. Nie zawiera alergenów. Polecany głównie do skóry wrażliwej i naczynkowej.
Nie zawiera parabenów i SLS-ów.

SKŁAD: AQUA, COCAMIDOPROPYL BETAINE, COCO GLUCOSIDE, LAURETH-7 CITRATE, GLYCERIN, METHYL PROPANEDIOL, POLYQUATEMIUM-7, TRIETHANOLAMINE, COCETH-7 (AND) PPG-1-PEG-9 LAURYL GLYCOL ETHER (AND) PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, CITRIC ACID, PROPYLENE GLYCOL (AND) CAVIAR EXTRACT, SEPIOLITE EXTRACT, PANTHENOL, ALLANTOIN, TETRASODIUM EDTA, BENZYL ALCOHOL (AND) METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE (AND) METHYLSOTHIAZOLINONE, PARFUM, C.I. 42090



Dlaczego mnie urzekła?

Działa i spełnia obietnice producenta. Biorąc pod uwagę stosunek jakości do ceny - naprawdę rewelacja.

Na samym początku nie wierzyłam w to, że może zmywać makijaż. Stosowałam ją więc po wcześniejszym oczyszczeniu twarzy płynem micelarnym.
Potem jednak zupełnie przez przypadek, kiedy to byłam w nocy bardzo zmęczona i marzyłam by jak najszybciej iść spać. Zmyłam od razu twarz pianką. Odkryłam wtedy, że kosmetyk świetnie zmywa makijaż! Nie tylko twarzy ale i oczu. Zwykle jednak na twarz i oczy trzeba użyć dwóch pompek produktu.
Kosmetyki kolorowe przy demakijażu nim nie rozmazują się nieestetycznie na twarzy. U mnie schodzą idealnie i bardzo sprawnie. Pianka nie podrażnia mi skóry ani oczu, a z tymi ostatnimi mam często problem.
Zrobiłam kilka testów na różnych tuszach do rzęs m.in. Mac i Cover Girl, które dość ciężko się zmywają i kosmetyk spokojnie sobie z nimi poradził.
Nie wiem jak z produktami wodoodpornymi, bo takich nie używam. Dodam także, że ze względu na makijaż permanentny nie rysuje na oku czarnych kresek, ale latem stosowałam kredki kolorowe i spokojnie zmywały się pod wpływem tej pianki.

Zgadzam się z tym, że pianka koi skórę, łagodzi podrażnienia i nawilża. Nie mam po umyciu uczucia ściągnięcia skóry, a u mnie to zjawisko występuje często. Twarz rzeczywiście jest jaśniejsza, mniej podrażniona i naczynka jakby ukojone. Czy je wzmacnia? Tu raczej w to nie wierzę. Wątpię by tego typu kosmetyk w dość krótkim czasie zetknięcia ze skórą, mógł coś takiego uczynić. Niemniej jednak złagodzenie jest widoczne i wyczuwalne. Szczególnie pod kilku tygodniach zauważyłam spore rezultaty. Do tego skóra jest dużo bardziej gładka i miła w dotyku.

Samo mycie twarzy tą pianką jest dla mnie niezwykłą przyjemnością i relaksem. Produkt bardzo przyjemnie delikatnie pachnie. Nakładam go na zwilżone dłonie. Zwykle wyciskając 1-2 pompek i kolistymi ruchami masuje twarz. Wytwarzana piana nie jest ogromna, raczej bardziej wodnista niż kremowa, co dla niektórych może być wadą. Muszę jednak powiedzieć, że uczucie mycia twarzy nią jest niezwykle miłe. Produkt jest bardzo delikatny, wręcz jak jedwab pod palcami.
Nic się niepotrzebnie nie rozmazuje po twarzy. Nie ma efektu pandy itp. Po zmyciu w końcu na polikach nie widzę wielkiego czerwonego rumienia. Skóra jest uspokojona. Brak jakiegokolwiek mrowienia czy szczypania.

Oczywiście piankę możemy stosować także jako uzupełnienie demakijażu twarzy, po użyciu mleczka, płynu micelarnego itp.
Muszę powiedzieć, że od 3-4 lat praktycznie nigdy nie zmywałam makijażu bezpośrednio wodą i jakimś myjącym kosmetykiem. Zawsze wcześniej szedł w ruch głównie jakiś micel. Nie znoszę bowiem efektu "maziania" się kolorówki. Ta pianka chyba jako pierwsza zmieniła lekko moje nawyki.

Stosowałam ją także do mycia twarzy od czasu do czasu rano. Świetnie odświeża!

Bardzo przyjemny skład.



Co z wydajnością?
Mam ją od 5 m-cy i co prawda czasem stosowałam w tym czasie inne kosmetyki do mycia twarzy, ale jednak po ten produkt sięgałam najczęściej. Nadal go mam i myślę, że starczy mi jeszcze na około 3-4 tyg. Jest zatem bardzo wydajny. Jeśli nie będziemy bezpośrednio zmywać nim makijażu i nie stosować także rano, starczy jeszcze na dłużej.

Jak spisuje się opakowanie?
Bardzo lekkie, plastikowe. Fajne do podróży. Całkiem gustownie wykonane. Podoba mi się to, że widać ile produktu nam zostało.
Jednak pompka nie działa idealnie. Bywa, że zacina się i trzeba kilka razy ją nacisnąć by wydobyć zawartość. Czasem to frustrujące. Szczególnie pod koniec zużywania problem ten pojawia się w zasadzie za każdym użyciem. Na początku było to rzadkie. Uważam, że tu mechanizm pompki trzeba by poprawić. Choć nie jest tak, że psuje się na tyle by w ogóle nie móc z produktu skorzystać. Jedynie trzeba użyć większej siły i okazać cierpliwość:)



Jakieś inne minusy?
Wadą dla niektórych może być konsystencja uzyskanej piany. Tak jak pisałam wyżej jest dość wodnista, nie zbita. Mi to kompletnie nie przeszkadza. Warto nie moczyć za bardzo twarzy czy dłoni przed aplikacją. Tylko lekko. Mała ilość H2O wystarczy. Wtedy nic nie spływa.

Minusem może być dostępność. Ja kupna dokonałam przez internet. W drogerii jaką mam blisko domu, gdzie można dostać wiele produktów marki Marion, nigdy tej pianki nie widziałam. Sprzedawczynie też o niej nie wiedzą. W innych sklepach też jej nie spotkałam. Jak u Was ta sprawa wygląda?

Mam także wspomniane wyżej zarzuty, co do działania pompki.

Innych uwag brak. Zaznaczam jednak, że nie mam porównania z innymi tego typu kosmetykami do mycia twarzy. To moja pierwsza pianka myjąca.

Nie wiem też jak sprawdzi się w przypadku cer bardzo suchych i bardzo tłustych. Takiej skóry nie posiadam. Nie mam także doświadczeń ze zmywaniem nią makijażu mocnego, niezwykle kolorowego. Przypuszczam, że wtedy zwyczajnie trzeba nanieść więcej tej pianki lub czynność kilka razy powtórzyć.

Marion ma swojej ofercie także Oczyszczającą piankę do skóry normalnej i mieszanej na bazie ekstraktu kawioru. Bardzo chciałabym ją także kupić.

Powiem szczerze, że dla mnie ten kosmetyk to odkrycie 2012 roku. Nie pamiętam żebym ostatnio miała coś równie delikatnego i skutecznego do mycia twarzy. Do tego w tak rewelacyjnej cenie i polskiej firmy!
Produkt bardzo przyczynił się do poprawy kondycji mojej skóry. W końcu coś co jest łagodne, kojące i nie podrażnia spojówek - a to rzadkie! Do tego mycia twarzy nim to przyjemność. Rach, ciach i po sprawie. Twarz czyściutka migusiem:)

Polecam szczególnie osobom ze skórą wrażliwą, naczynkową. Szukającym czegoś delikatnego. Znakomicie sprawdzi się podczas kuracji mocno złuszczających, przeciwtrądzikowych, np. kwasami lub po nich. Świetne uzupełnienie do stosowania zamiennie z bardziej inwazyjnymi "zmywaczami" do twarzy.

Postaram się kupić jeszcze drugą wersję tej pianki z kawiorem i dam Wam znać jak ona wypada na tle tej z algami.

Chętnie poczytam też Wasze spostrzeżenia na temat tego kosmetyku, jeśli miałyście okazje go stosować.

Pozdrawiam serdecznie!
Magda

poniedziałek, 2 lipca 2012

O chusteczkach do demakijażu i polecany zdecydowany faworyt z Dauglasa - Any Size Any Time, Essentials Face Cosy Cleansing Wipes

Na co dzień nie zmywam makijażu chusteczkami do twarzy.
Dla mnie to mało ekonomiczny sposób.
Poza tym nie mam przekonania, że akurat w ten sposób oczyszcza się skórę idealnie.

Jednak tego typu chusteczki są świetne na wyjazdy.
Super sprawdzają się w samochodzie, pociągu czy samolocie.
Idealne gdy spędzamy np. jedną noc u koleżanki.

Ja lubię mieć je zawsze w domu tak na wszelkie wypadek.
Gdy trafia się niepodziewany wyjazd, nocleg u przyjaciółki albo gdy wracam do domu późno w nocy i padam ze zmęczenia np. po jakiejś imprezie.
Zmycie makijażu taką chusteczką to moment.

Rzadko ich używam, ale w pogotowiu u mnie są zawsze:)
Do tej pory w zasadzie nigdy nie trafiłam na takie, które mogłabym polecić.
Większość tego typu produktów niestety mnie podrażnia.
Bardzo często mam po nich uczucie ściągnięcia skóry, zaczerwienione policzki.
Szczypią mnie i łzawią oczy, albo powodują totalną tragedią w postaci wręcz bólu skóry i dużego podrażnienia.

Często też trafiałam na takie, co to rozmazują po twarzy makijaż i nic więcej.
Trzeba użyć ich min. 5 szt. by w miarę oczyścić twarz.

Przerabiałam już wiele marek. Głównie typowo drogeryjne, bo żal mi było wydać większej kwoty na chusteczki jakie stosuje
od wielkiego dzwonu.
Były więc wszystkie rodzaje Cleanic, Nivea, Synergen, "Biedronkowe", Clearasil, Garnier, Rival de Loop.
I cała masa innych przypadkowych, jakich mogę już nie pamiętać.
Prawie każde mniej lub bardziej szczypały mnie w twarz.
Dużo z nich zużyłam do oczyszczania dłoni czy dekoltu, bo do twarzy się nie nadawały.
Sporo też zbyt cienkich i się zwyczajnie rwały.

Przerabiałam też chusteczki dla dzieci.
Niestety jakoś psychicznie chyba nie mam przekonania do oczyszczania twarzy takimi produktami.
Poza tym o dziwo one także mnie podrażniały.

Stwierdziłam, że zwyczajnie to produkt nie dla mnie i pewnie nigdy nie znajdę takiego co by mnie nie szczypał,
a jednocześnie robił swoją robotę.


Przed urlopem majówkowym w Toskanii, Pani w Dauglasie namowiła mnie jednak na zakup
ich firmowych chusteczek - Any Size Any Time, Essentials Face Cosy Cleansing Wipes
Zapewniała, że są bardzo skuteczne, łagodne i niezwykle lubiane przez Klientki.
Uwierzyłam jej i zakupiłam.
Stwierdziłam, że jak się nie nadadzą - będą na wyjeździe do dłoni itp.



Okazuje się, że bardzo się sprawdziły!
To pierwsze chusteczki, które naprawdę są niezwykle łagodne.
Nie ściągają mi skory, nie wysuszają, nie podrażniają.
Nie spowodowały alergii czy jakiegokolwiek zaróżowienia skóry.
Przy mojej naczynkowej cerze o ta bardzo łatwo.
Powiedziałabym nawet, że koją twarz, uspokajają i tonizują oraz lekko nawilżają.
Używanie ich to prawdziwa przyjemność.
Nie śmierdzą też alkoholem jak wiele innych z tej kategorii.



Ale najważniejsze, że super zmywają makijaż oczu i twarzy.
Jedna chusteczka spokojnie starcza by zmyć wszystko.
Zaznaczam jednak, że wtedy gdy ich używałam, nie stosowałam kosmetyków wodoodpornych i mocnych kolorowych cieni.
Raczej mój makijaż był stonowany.
Za to na rzęsach zawsze miałam tusz z Mac - dość ciężko zmywalny i z nim radziły sobie super!
Sądzę, że poradzą sobie z każdym makijażem. Być może jednak przy bardzo intensywnym potrzeba będzie użyć 2 szt.

Produkt nie podrażnił mi oczu.

Producent podaje, że nie zawierają parabenów i alergenów.

Nie rwą się, są bardzo miękkie a jednocześnie wytrzymałe.
Przyjemnie delikatnie pachną. Zapach jest bardzo subtelny.
Skóra po nich jest bardzo miękka i miła w dotyku.

Nie zostawiają na twarzy nieprzyjemnej lepkiej warstwy ani żadnego filmu.
Nie cierpię tego!
Twarz jest jak po użyciu toniku - uwielbiam to odczucie!
Jeśli nie myjecie twarzy wodą czy żelami lub jeśli akurat po demakijażu nimi tego nie zrobicie - nie będzie efektu lepkości czy nie domycia twarzy. Serio!:)
Co też dla mnie ważne - oczy po nich nie zachodzą mgłą, nie lepią się i nie ma na nich żadnej oleistej warstwy - jaka dla mnie jest prawdziwym koszmarem.

Jako jedne z niewielu są też idealnie nasączone.
Wprost tak jak sobie wymarzyłam.
Czyli nie zbytnio, że produkt kapie z chusteczki ani też tak, że ledwo co są mokre.
Ilość "płynu" jest świetnie wyważona.

Do tego mają rewelacyjne zamknięcie plastikowe. Przez co nie wysychają.



Występują w 2 wielkościach: XS i XL.
XS to 10 szt. w cenie 6,50 PLN.
XL to 25 szt. - 11 PLN.



Ja kupiłam te większe.
Używałam je podczas tygodniowego urlopu na początku maja.
Sporadycznie też zastosowałam je kilka razy w domu.
Zostało mi jeszcze z pół opakowania i z całą pewnością pojadą ze mną na kolejny urlop za 2 tyg.
Pewnie dokupię na wszelkie wypadek jeszcze jedną paczkę, bo tym razem będę odpoczywać 2 tyg.
w dość survivalskich warunkach.

Termin ich ważności to 3 m-ce od otwarcia.



Jeśli tylko mam taką możliwość to i tak po zmyciu makijażu takimi chusteczkami, myję twarz jeszcze żelem.
Jako jednak produkt zmywający makijaż przed myciem wodą - sprawdziły się idealnie.
Robiłam również test, przemywając po ich użyciu twarz płynem micelarnym z Biodermy i wacik był czysty!

Cena wg mnie jest adekwatna do jakości.
Po tylu latach w końcu trafiłam na to czego szukałam!
Będę im wierna, choć dla mnie to produkt nie do codziennego korzystania.

Jeśli macie ochotę - polecam wypróbować!

Nie znam kompletnie tej firmowej serii Dauglasa.
Ten jednak produkt jest naprawdę dobry.

Na koniec ściskam Was i zabieram się do wypicia na kolację kolejnej już dziś szklanki napoju z maślanki i truskawek.



W obecne upały rewelacyjnie zastępuje mi posiłek.

Trzymajcie się:)
Magda