Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hybryda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hybryda. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 listopada 2015

Semilac 068. Hybryda o mocnej czerwieni za dnia, wieczorem - wino z wiśni.

Towarzyszył mi 2 tygodnie temu na urlopie we Włoszech. Odcień, który w zależności od światła może być różne postrzegany. 
Wieczorem, w sztucznym świetle zdecydowanie wchodzi w bordo, wiśnię, jest dość ciemny. W słońcu prezentuje się jak na zdjęciach. Piękna nasycona czerwień idąca subtelnie w kierunku wina.


Foto robiłam w dużym słońcu spacerując nad Jeziorem Garda. Żałuję, że nie uchwyciłam tego koloru wieczorem. Mielibyście pełen pogląd, jak ten odcień się prezentuje w różnym oświetleniu. Wakacje sprawiają, że staję się zapominalska i mało obowiązkowa:)


Piękny kolor na jesień i zimę. Klasyczny i dający dużą pewność siebie. Podoba Wam się?

Inne kolory hybrydy, jakie miałam przez lata na paznokciach znajdziecie w zakładce Schellac.

Pozdrawiam:)

piątek, 18 września 2015

Jasno i elegancko na paznokaciach. Semilac 127 Violet Cream i 058 Heather Gray.

Od ponad 10 lat noszę hybrydę na paznokciach. Uwielbiam, chwalę sobie i w zasadzie już nie używam zwykłych lakierów. Sporadycznie. O moich doświadczeniach z tego typu manicure napisałam ponad 3 lata temu post <KLIK>. Zapraszam do zajrzenia. 
Pierwszy raz jednak w tym miesiącu zdecydowałam się na kolory Semilac. Marka niezwykle popularna w sieci. Postanowiłam spróbować.


Semilac 127 Violet Cream to rozbielona lawenda. Piękny kolor. Niestety nie udało mi się do końca uchwycić na zdjęciach tego odcienia. Wyszedł biały, a w rzeczywistości to bardzo jasny fiolet. Dokładnie jak mówi nazwa - kremowy.

Semilac 058 Heather Gray to jakby brudny jasny róż z odrobiną fioletu. Niezwykle mi się ten odcień podoba. Będę do niego wracać nie raz.


Baza i lakier nawierzchniowy to Gelish. Słyszałam wiele niepochlebnych opinii na temat tych produktów Semilac. Jakie są Wasze doświadczenia? Lakiery są chwalone, inne produkty średnio. Ciekawa jestem opinii.


Wiem, że jest teraz ogromna moda na ostro wypiłowane paznokcie w szpic. Kolejny raz jestem niemodna. Mi taki kształt paznokcia nie podoba się. Mało komu pasuje i tylko na niektórych dłoniach wygląda dobrze. Ja pozostaje wierna kwadratom.

Jak Wam się podoba takie zestawienie kolorystyczne? Lubicie klasyczne eleganckie odcienie bez zdobień? Czy jednak cyrkonie, szlaczki i neony to Wasze klimaty?

Pozdrawiam:)

czwartek, 14 listopada 2013

Wrzosowa hybryda z odrobiną efektu matu.

Pora wrzosów chyba już minęła. Postanowiłam jedna zatrzymać ją na paznokciach.

          

Pierwszy raz też zdecydowałam się na efekt matowy na 2 pojedynczych paznokciach. Reszta tradycyjnie z połyskiem.
Od razu też powiem, że mat absolutnie nie jest nieprzyjemny w dotyku, chropowaty itp. Niczym po dotknięciu nie różni się od top coat'u standardowego.

                           

Lakier to hybryda. Artistic Colour Gloss - kolor Crazed 03057.


 Jak dla mnie kolor elegancki i uniwersalny do wielu stylizacji. W sztucznym świetle jest bardziej nasycony i nieco ciemniejszy.

Lubicie takie kolory?

Magda

czwartek, 28 marca 2013

"Na czerwono" na "Uroczystość".

Wczoraj był Międzynarodowy Dzień Teatru. Jako fanka tej formy sztuki oczywiście spędziłam wieczór nie gdzie indziej jak właśnie na widowni teatru. Spektakle zawsze przenoszą mnie w zupełnie inny wymiar. Kiedy gasną światła, sala milknie, a na scenę wychodzi pierwszy aktor, zawsze wtedy czuje dziwne podniecenie i mrowienie w brzuchu:) Chodzę do teatru od dziecka i do tej pory to doznanie nie mija. Kiedyś opowiem Wam więcej o tej mojej pasji...

We wtorek było cudne słońce. Dziś zresztą też. Z tej okazji oraz z racji wypadu do świątyni sztuki, zafundowałam sobie na paznokcie czerwień hybrydową. 


Znacząco też skróciłam moją płytkę. Tak dla jej zdrowia.



Moje paznokcie rosną w szalonym tempie. Wiem, że masa kobiet robi wszystko by rosły szybciej, a ja bym bardzo chciała by moje pazurki rosły o wiele wolniej.

 

Do paznokci dobrałam kupiony całkiem niedawno naszyjnik z elementami czerwieni, czerni i złota. Ale jego pokażę w pełnej okazałości w kolejnym poście.

    

Powiem szczerze, że z czerwienią na paznokciach zawsze czuje się mega kobieco. Też tak macie? Za to nie przepadam za tym kolorem u siebie w ubraniach. Chyba nic w szafie nie mam czerwonego. Umiarkowanie w dodatkach natomiast jest ok:) Szczególnie do czerni.

Może jesteście ciekawi na jakiej sztuce byłam? Wspominałam już o tym na Facebooku wczoraj. "Uroczystość" z Magdaleną Cielecką i Andrzejem Chyrą. Uwielbiam ich! Mają w sobie coś wyjątkowego. Na scenie tworzą niesamowity duet. Świetne aktorstwo, duży profesjonalizm jak zawsze w ich wykonaniu.


Cielecka jest dla mnie przepięknie naturalną kobietą. Miałam okazję widzieć ją wiele razy bez makijażu na żywo i pozostaje tylko pozazdrościć...Ale to nie sama uroda. Bije od niej inteligencja i wewnętrzny spokój.


A Chyra? Jak Pan Andrzej zaprosiłby mnie na kawę, to...To bym poszła od razu:):) Mam takie przekonanie, że mielibyśmy o czym rozmawiać i to nawet przez długie godziny...


 "Uroczystość" bardzo polecam. Zapada w pamięć. Poruszająca sztuka. Cały czas o niej myślę. Chętnie za jakiś czas bym ponownie się na nią wybrała. Znakomicie zrobiona. Ma się poczucie udziału w czymś wyjątkowym, prawdziwie innym niż otaczająca nas szara zwyczajność. Idźcie koniecznie!:)

Lubicie teatr? Jeśli możecie polecić jakieś sztuki grane w Warszawie, chętnie poznam Wasze preferencje.

Cudnego dnia!!!
Magda

niedziela, 18 listopada 2012

Niby cukierkowo-pastelowo?

 Jednak dziś będzie post o nowym kolorze na paznokciach. Dlaczego? Zdjęcia mam gotowe i generalnie taka notka jest najszybsza do wrzucenia:) Przyznaje po urlopie mam lenia...

Należy mi się też lanie. W poście o shellacu po 7 dniach noszenia, napisałam, że pokażę jak hybryda wygląda po 14 dniach.
I co? Zapomniałam, że wyjeżdzam na urlop. Tuż przed wyjazdem zmieniałam kolor na inny i kompletnie wyleciało mi z głowy, że mam zrobić zdjęcia po 2 tygodniach noszenia. Przepraszam Was.

Jednak nic nie jest przegrane. Zrobię zdjęcia obecnego shellaca po 7 i 14 dniach i na bank zamieszczę na blogu.

Oto co gości aktualnie na moich paznokciach u dłoni. Bardzo mi się ten kolor podoba i czuję, że będę do niego wracać.


Nie zrobiłam zdjęć w świetle sztucznym, w nim wygląda na bardziej brzoskwiniowy.


Kolor pasujący w zasadzie do każdej stylizacji i na wiele okazji.


 Gustujecie w takich odcieniach?

Miłego tygodnia!
Magda

środa, 11 lipca 2012

Manicure hybrydowy, shellac - moje doświadczenia, wady, zalety, opis, dla kogo. Dzielę się wiedzą:)

Dostaje sporo zapytań w prywatnych mailach na temat manicure hybrydowego czyli popularnego shellac'a.

Postaram się w tym poście rozwiać kilka wątpliwości i przybliżyć Wam tą metodę manicure.

Od razu pragnę zaznaczyć, że sama go nie wykonuje i nie jestem manikiurzystką.



Z shellaca korzystam od ponad 2,5 roku, dość regularnie. Choć używam oczywiście też zwykłych lakierów.

Wykonuje go u jednej zaufanej kosmetyczki. Moim zdaniem osoba wykonująca nam hybrydę to 70% sukcesu lub też porażki...

Co to w ogóle jest?
Lakiery do manicure hybrydowego różnią się od "zwykłych lakierów" - są połączeniem właściwości akrylu, żelu i zwykłego lakieru.

Charakteryzują się głównie doskonałą trwałością, niezmiennością nasycenia koloru i połysku.
Nie kruszą się i nie odpryskują, nie blakną.


Cena?
Na przedmieściach Warszawy płacę obecnie za tą usługę 70 PLN. W tym jest oczywiście pełny manicure + nałożenie lakieru.
Czytałam, że w wielu salonach płaci się osobno jeszcze za zdjęcie hybrydy.
Ja nigdy za to dodatkowo nie płaciłam. Jeśli idę zdjąć poprzedni lakier i nałożyć nowy - zawsze płacę równe 70 PLN.
Nie ma też znaczenia czy jest to french czy jakieś zdobienie czy jeden kolor. Cena ta sama.
W przypadku gdy chce zdjąć hybrydę i zrobić zwykły manicure - także za zdjęcie nie płacę.

Około roku temu za tą samą usługę płaciłam 60 PLN. Teraz cena z lekka podskoczyła. Podobno dlatego, że wzrosły koszty materiałów. Wiadomo drożeje wszystko...




Jak wygląda usługa?
Najpierw manikiurzystka Agnieszka przygotowuje mi paznokcie czyli wykonuje tradycyjnie manicure.
Tradycyjnie...ale w moim przypadku bez użycia wody, czyli żadne tam moczenie w miseczce dłoni. Od kilku lat w ten sposób nie działam z paznokciami.
Tylko usuwanie skórek za pomocą specjalnego żelu zmiękczającego. Potem odpowiednie nadanie kształtu i długości płytce i cała jego obróbka:)

Teraz czas na preparaty.

Baza, potem kolor - 2 a czasem 3 warstwy (w zależności od odcienia i efektu jaki chcemy uzyskać), na koniec utwardzacz. Każda z warstw jest poddawana osobno lampą UV przez kilka minut.

Na koniec przemywanie wacikiem bezpyłowym nasączonym w płynie cleaner, którym usuwana jest lepka warstwa powstającą podczas utwardzania. Dodatkowo płyn ten dezynfekuje i wzmaga połysk.

Gotowe!:)
Nie trzeba odczekiwać, że wyschnie. Nie ma obawy, że coś się uszkodzi. Nie otwieramy z mozołem drzwi do samochodu ze strachu, że zaraz uszkodzimy kciuka, nie walczymy z torebką, kurtką itd.:)

Można tuż po - działać normalnie. Lakier jest utwardzony na kamień.

Ile trwa "zabieg":)?

Wszystko razem około godziny. W tym zdjęcie i ponowny cały manicure hybrydowy.

Jak długo się trzyma?
U mnie spokojnie 3 tygodnie. Nawet wytrzymałby 4 bez żadnego uszczerbku. Problem w tym, że mi bardzo szybko rosną paznokcie i po  takim czasie mam ogromny odrost, co nie wygląda dobrze.
Z racji tego też, że mam bzika totalnego na punkcie dokładnego położenia lakieru i braku widocznej przerwy między skórą, a lakierem - dla mnie idealne jest nakładanie i zdejmowanie tego lakieru co 2-2,5 tyg.
Nie ma tragedii jeśli przeciągnie się to do 3 tyg., ale wolę lekko krócej...:)

Wszystko zatem zależy tu od tego jak szybko rośnie Wam płytka. Jeśli bardzo wolno, dłużej można z lakierem chodzić.

Kiedy jest duży odrost paznokcia - nawet jeśli nam to nie przeszkadza, istnieje możliwość, że zwyczajnie końcówka lakieru zacznie nam się podważać i zadzierać. Dobrze wykonany shellac nie odpryskuje. Ale w wyniku odrostu płytki lakier podważa się od strony macierzy i dostaje się tam woda. Kiedy ona podejdzie pod warstwy i zostanie tam - paznokieć nie wysycha i to właśnie może powodować niszczenie płytki.



Czy hybryda niszczy paznokcie?
Myślę, że to sprawa bardzo indywidualna.
Tak jak pisałam wyżej. Wykonuję ją od ponad 2,5 lat i nie zauważyłam zniszczenia paznokci. Moja płytka jest naturalnie cienka i mam nawet wrażenie, że ta metoda wzmocniła ją.
Nie zauważyłam żeby w czasie nie noszenia lakierów hybrydowych paznokcie były słabsze, cieńsze czy rozdwojone. Nie mogę tego potwierdzić. A tych "zabiegów" miałam wykonywanych już chyba kilkadziesiąt!

Wg mnie podstawą jest wybranie odpowiedniej osoby wykonującej. Ja mam zaufaną panią do jakiej salonu chodzę od 5 lat.
Jest perfekcjonistką. Pracuje na dobrych materiałach. Ma takie samo poczucie estetyki jak ja i jest świetnie wyszkolona.

Wiem, że w wielu salonach stosuje się najtańsze kiepskie lakiery.

Przyznam, że "moja" Aga raz zmieniła firmę dostarczającą jej materiały i po tygodniu lakier zaczął odpryskiwać. Inne klientki też były niezadowolone. Pieniądze zostały nam zwrócone i nastąpił powrót do sprawdzonej marki.

Sukces też tkwi w osobie. Kolejne warstwy trzeba dobrze utwardzić, nałożyć je dokładnie, np. "zawijając" pod płytkę co powoduje, że lakier na końcach nie odpryskuje i się nie ściera.
Może się wydawać, że to prosta sprawa, ale niestety wiem, że nie każda manikiurzystka jest dobra w tym co robi...Wiadomo jak w każdym zawodzie.

Spotykam się z całą masą stwierdzeń, że shellac niszczy paznokcie.

W dużej mierze pewnie zależy to od rodzaju płytki. Moim jednak zdaniem problem tkwi w nieodpowiednim nakładaniu kolejnych warstw, braku doświadczenia, opieszałości i także nieodpowiednim zdejmowaniu lakieru.
Znam przynajmniej z 10 osób, które regularnie wykonują hybrydę u tej osoby co ja - od około 3 lat i żadna nie narzeka na problem z paznokciami.

Być może też wynika to z tego, że działam prewencyjnie. Mimo, że nie mam jakiś wielkich problemów z płytką. To dwa razy w roku robię sobie kuracje 3 tyg. z samą odżywką na paznokciach. Przez ten czas nie kładę żadnego koloru.

Nie radziłabym także dopuszczać do zbyt długiego jednorazowego noszenia hybrydy np. z oszczędności. Nawet wtedy jeśli odrost nam nie przeszkadza. Jak wspomniałam wyżej, dostająca się woda może bardzo zniszczyć paznokieć. Tu zatem przyczyną nie jest shellac, ale właśnie zalegająca wilgoć.



Jak zdjąć?

Nie radzę robić tego samemu. Chyba, że macie doświadczenie.
Warstwy hybrydy nie rusza zwykły zmywacz.
Agnieszka specjalnie wykrojone na wielkość paznokci waciki bezpyłowe namacza w płynie na bazie acetonu kosmetycznego i kładzie dokładnie na płytkę. Następnie zawija końce palców w pocięte kawałki folii aluminiowej, dokładnie dociskając do paznokcia.
Czekamy parę minut, pijemy kawę i plotkujemy...:)

Następnie wszystko jest zdejmowane. Lakier praktycznie sam odchodzi od płytki. Czasem wystarczy go dodatkowo lekko podważyć. Absolutnie "moja" pani nie spiłowuje go z płytki żadnym ostrym pilnikiem czy nie szoruje po paznokciu niczym ostrym - a słyszałam, że w wielu salonach tak się robi. To zabójstwo dla paznokci!
Po zdjęciu shellaca, który praktycznie sam odpada - kosmetyczka lekko poleruje paznokcie i przystępuje do manicure.

Wiem, że często też zdejmowanie następuje poprzez namaczanie palcy w miseczce z acetonem. Aż na myśl o tym się wzdrygam. Wtedy przecież moczymy całe końce palców i skórki - to bardzo wysusza! Metoda z wacikami i folią jest świetna!

Zdjęcie trwa kilka minut i jest bezbolesne:)

Dla kogo tak, dla kogo nie?
Wady i zalety.
Wg mnie przede wszystkim dla perfekcjonistów:)
Jeśli lubicie mieć zadbane dłonie z kolorem na paznokciach, a nawet półmilimetrowy odprysk czy stracie końcówek płytki doprowadza Was do szału + nie lubicie lub nie macie czasu na malowanie co 2-3 dni - to shellac jest dla Was.

Osobiście mam totalnego fioła na punkcie dobrze pomalowanych paznokci. Minimalny nawet przetarcie jest dla mnie sporym dyskomfortem. Zmywam wtedy wszystkie paznokcie i maluje od początku, co bywa upierdliwe.
Lakiery zwykłe nie trzymają się u mnie zbyt długo. Z utwardzaczem jest lepiej, ale nie tak żeby lakier trzymał się np. 6 dni bez żadnej zmiany. Praca na komputerze + w domu daje się we znaki płytce - szczególnie końcówkom. Nawet bardziej niż wszelkie czynności domowe.
Nawet kiedy nie sprzątam, lakier potrafi odpaść po jednym myciu głowy. Wilgoć to dla mnie wróg!:)

Nie jestem zwolenniczką malowania paznokci co 2-3 dni. Dla mnie to bowiem rytuał, wszystko musi być perfect. A jeszcze potem to czekanie by lakier dobrze wysechł, a na koniec i tak zawsze się gdzieś zawadzę....z moim brakiem cierpliwości niestety tak już jest:)


Uwielbiam mieć pomalowane paznokcie i w zasadzie przez cały rok noszę na nich kolor. Sama jednak czynność malowania - mniej mnie bawi:)

Poza tym nie mam czasu by robić to np. dwa razy na tydzień. Z racji swojej pracy, nie mogę sobie pozwolić na to by moje dłonie były zaniedbane albo lakier miał jakieś uszczerbki.
Często też wyjeżdżam służbowo i bywa, że w koło jestem na spotkaniach, w podróży, gdzie nie ma mowy o tym by ślęczeć nad dłońmi.

Czasem defekt na lakierze jaki powstał w ciągu dnia przyprawiał mnie o stres i na niczym nie mogłam się skupić tylko na tym, że na kciuku lakier nie jest ok:) Choroba jakaś, a shellac jest u mnie na to wybawieniem:)

Zero stresu. Zero zamartwiania się przez 2 tygodnie i mase czasu na inne ważne i miłe dla mnie czynności...także kosmetyczne:)



Zaletą manicure hybrydowego jest też fakt, że kolor nie blaknie, nie zmienia się i cudnie lśni. Połysk jest cały czas taki sam i znacznie większy niż przy lakierach "zwyklakach".

Hybryda to też świetne rozwiązanie dla tych, co marzą o dłuższych lub nawet bardzo długich paznokciach. Nie chcą natomiast stosować tipsów, a ich naturalna płytka przy pewnej długości np. pęka czy się rozdwaja.
Shellac pozwala naprawdę zapuścić długą płytkę i nie ma strachu, że się złamie.
Mocno utwardza, więc przy łamliwych czy rozdwajających się paznokciach może być wybawieniem. Jednocześnie nie jest to tips więc nie działa niszcząco.

Ta metoda sprawdza się znakomicie na duże wyjścia np. wesela czy wyjazdy służbowe. Wszędzie tam gdzie musimy wyglądać perfekcyjnie, a nie chcemy martwić się o jakieś uszkodzenie na dłoniach.
Polecam też na wyjazdy urlopowe.

Dobre rozwiązanie dla osób zapracowanych, mających mało czasu, mam wychowujących dzieci, osób u których zadbane dłonie są wizytówką w pracy.
Także dla wszystkich niecierpliwych i ceniących wygodę:)

Generalnie dla osób praktycznych.

Jeśli natomiast nie wyobrażacie sobie nosić jednego koloru przez 2 tygodnie czy dłużej. Lubicie kolor zmieniać co 2 dni, a sam proces malowania paznokci to dla Was relaks, ukojenie, frajda - to shellac Wam do niczego nie jest potrzebny.
Oczywiście hybrydę też możecie zmieniać i nawet codziennie - ale to raczej mało opłacalne finansowo.

Osobom nie mającym fisia na punkcie wręcz doskonałego położenia koloru i jego trwałości - też tej metody nie polecam. Przynajmniej nie do stosowania często czy stale.

Wiem też, że wielu kobietom tradycyjne lakiery trzymają się bardzo długo. Nie pracują całymi dniami na klawiaturze, nie gotują, nie sprzątają, nie tankują same samochodów (tak, tak, wiele razy przy tankowaniu rozwaliłam paznokieć, sama nie wiem jak:)), nie myją swoich aut itp...Takim szczęściarom zwykły lakier naprawdę wystarczy.

Wśród lakierów hybrydowych nie ma też takiego wyboru kolorystycznego jak wśród tradycyjnych. Coraz więcej firm produkuje te pierwsze, ale nadal nie dogania to ilości producentów lakierów drugich.

Z miesiąca na miesiąc gama kolorystyczna rośnie i pojawiają się nowe odcienie, nowe wykończenia - perłowe, mleczne, brokatowe itd. Nadal jednak więcej kolorów mają lakiery zwykłe.



Wadą jest też cena. Zależy pewnie od regionu w jakim mieszkamy.
Jak na Warszawę 70 PLN nie jest jeszcze ceną wysoką. Znam salony każące sobie płacić za tą usługę nawet 120 PLN.
Dla porównanie u "mojej" Agi zwykły manicure kosztuje teraz 35 PLN.


Oczywiście można też shellac wykonywać samemu w domu. Jeśli macie takie zamiłowania, to preparaty, lampa, lakiery - są normalnie dostępne dla każdego. Choć ceny ich nie należą do niskich. Przy stałym jednak robieniu sobie, koleżance, mamie, bratowej czy sąsiadce - pewnie się opłaca. Potrzebny jeszcze tylko jest talent:)

Dodam, bo może będą pytania. Moja manikiurzystka pracuje na lakierach marki Gelish.

Oczywiście shellac można też wykonywać na paznokciach u stóp.
U mnie jednak spokojnie na stopach zwykły lakier + top coat trzyma się 4-5 tyg., więc hybrydy tam nie nanoszę.

W poście załączyłam kilka wybranych zdjęć z lakierem shellac w różnych kolorach.
Poniżej jeszcze lista moich postów z innymi zdjęciami. Zapraszam.

1. http://77gerda.blogspot.com/2012/04/lakier-oliwkowo-zotyalbo-na-odwrot-moze.html

2. http://77gerda.blogspot.com/2012/07/shellac-orange-na-paznokciach-w-sam-raz.html

3. http://77gerda.blogspot.com/2012/05/niebieski-shellac-na-paznokciach.html

4. http://77gerda.blogspot.com/2012/02/stal-na-paznokciach.html

5. http://77gerda.blogspot.com/2012/03/manicure-hybrydowy-w-wydaniu-cielistym.html

Mam nadzieję, że wyczerpałam temat i post okaże się pomocny.
Jeśli jeszcze macie jakieś pytania lub coś dla Was nie jest jasne - śmiało piszcie.

Uściski!
Magda