Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki polskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki polskie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 października 2015

Tisane Balsam o ust. Najlepszy produkt do ust od kilkunastu lat! KWC. Recenzja.


Nie znam lepszego kosmetyku do ust. Uwielbiam poznawać nowości, sprawdzać co nowego pojawiło się na rynku, testować odkrycia. Przeszłam długą drogę z różnymi balsamami, sztyftami, kremami, pomadkami itp., a Tisane nadal pozostaje na pierwszym miejscu i jest nie do pobicia.

Pierwszy słoiczek kupiłam ponad 12 lat temu. Wracam do Tisane stale. Zużyłam kilka opakowań i nigdy mnie nie zawiódł. 


Dlaczego uważam go za nr 1?

Mocno nawilża i skutecznie natłuszcza usta. W mgnieniu oka stają się miękkie, aksamitne, gładkie. Nie tylko pokrywa je ochronną warstwą, ale wnika głębiej i świetnie regeneruje. Uwielbiam efekt jaki daje! 
Przy regularnym stosowaiu możemy zapomnieć o suchych skórkach, spierzchnięciach, wszelkim dyskomforcie. Nawet podczas wielkich mrozów, silnego wiatru czy ogromnego upału.
Jeśli zapominamy o smarowaniu ust i już mamy z nimi problem, Tisane błyskawicznie doprowadzi je do ładu. Wystarczy jedna/dwie noce z tym kosmetykiem i rano budzimy się z pozbawionym szorstkości naskórkiem. 

Wiele razy uratował mi życie. Przez ostatnie lata praktycznie nigdy nie wychodzę z domu bez ochrony na ustach, ale wcześniej nie miałam takiego zwyczaju. Szczególnie zimą, w górach na nartach czy też latem w upale i wietrze na żaglach moje usta nie były w najlepszej kondycji. Tisane zawsze błyskawicznie je koił. Jest jak plaster miodu, łagodzi jak idealny kompres. Pomaga w gojeniu opryszczki, która mnie czasem nawiedza.

Spełnia znakomicie funkcję ochronną. Regeneruje, kiedy już pojawi się problem. Zapobiega wysuszeniu. Nie znam kosmetyku do ust, który tak pięknie by się rozprowadzał, a jednocześnie cudownie pachniał i smakował. Zero grudek, nieprzyjemnej warstwy, lepkości itp. Konsystencja to marzenie. Nic się nie wylewa poza obręb ust. Aplikacja łatwa i bezproblemowa. Powiecie: słoiczek, palec, mało higienicznie. Być może. Ale jeśli myjemy często ręcę albo używamy Tisane tylko w domu, to umówmy się raczej nas to nie zabije:) Spędzając na zakupach w Centrum Handlowym kilka godzin więcej na naszych ustach osiada zarazków niż podczas nakładania balsamu dłonią.  Bardziej pedantyczne osoby mogą stosować go tylko na noc i również dostrzegą dużą różnicę.


Cenię Tisane za to, że działa długo. Dwa, czasem jedno naniesienie w ciągu dnia i mam spokój. Nie muszę w koło powielać "maziania". Na noc - niezbędnik. Do tego jest bardzo wydajny. Starcza na kilka m-cy. Polecam zarówno w gorące jak i zimne dni.

Balsam ma niesamowicie pyszny zapach i smak. Wanilia, miod, budyń. Nic nie jest tu przesadzone. Ta woń nigdy mi się nie nudzi. Wprowadza w nastrój spokoju, takiej domowej atmosfery, błogości. Ciepły i przyjemny. Nie za słodki i nie mdlący. 

Spokojnie można stosować go pod kolorowe pomadki. Sam również ładnie nabłyszcza. Usta są świeże, ponętne, zdrowe.

Dla mnie to kosmetyk wyjątkowy. Mam nadzieję, że będą go sprzedawać do mojej śmierci:) Świetna jakość za nieduże pieniądze. Polska marka, która zdecydowanie powinna promować to cudo w innych krajach. Stosowałam dużo droższe zagraniczne produkty tego typu i nie były nawet w połowie tak doskonałe. Np. osławiony balsam Nuxe, okazał się u mnie totalną porażką. Przy nim Tisane to jak Himalaje do Żuław Wiślanych.


Kosmetyk kiedyś był ciężko dostępny. Aktualnie możecie dostać go w praktycznie każdej aptece. Warto sprawdzić też sklepy zielarskie. Ja często go widzę w Aptece Ziko oraz w Super Pharm. Mały plastikowy słoiczek zapakowany jest w blister lub kartonik. Koszt to około 7-8 PLN/4,7 g. Tisane kupicie także w sklepie online producenta Herba Studio.

Wypuszczono jakiś czas temu wersję "pomadkową" balsamu. Miałam w ubiegłe lato, ale w torebce nie przetrwała wysokich temperatur. Sztyft rozpuścił się na amen. Wydaje mi się, że wersja tradycyjna jest jednak lepsza w działaniu. Aktualnie mam drugi egzemplarz i dam mu szansę ponownie.

Znacie ten kultowy kosmetyk? Lubicie tak jak ja? Czy może cenicie coś wyżej? Podzielce się opinią.

Pozdrawiam! 

wtorek, 20 października 2015

Prestige Cosmetics Hyaluronic Repair Złote Hialuronowe płatki pod oczy. Recenzja.

Po tego typu płatki sięgam od kilku lat. Nie oczekuję od nich cudów. Głównie ukojenia, nawilżenia, zdjęcia zmęczenia z okolic oczu, rozjaśnienia i napięcia skóry. Czy hialuronowe płatki Prestige Cosmetics spełniły moje oczekiwania?


Na początek kilka słów od producenta
Hydrożelowe płatki pod oczy z mikrocząsteczkami złota idealne dla delikatnej skóry pod oczami. Działają intensywniej od kremów pod oczy – ich działanie można porównać do właściwości maseczki do twarzy. W zależności od składników aktywnych intensywnie nawilżają, odżywiają, napinają skórę i rozprasowują zmarszczki oraz likwidują opuchnięcia. Zawierają kolagen morski, kwas hialuronowy, 24k złoto i roślinne wyciągi.

Płatki pod oczy PRESTIGE możesz stosować na 2 sposoby:

  • błyskawiczny zabieg nawilżająco-ujędrniający przed wielkim wyjściem
  • jako kuracja nawilżająca lub odmładzająca – stosuj je 1-2 x w tygodniu przez miesiącu. 
    Wyprofilowany, półokrągły kształt płatków jest wyjątkowo wygodny w użyciu i sprawia, że idealnie przylegają one do skóry pod oczami. Wykonane są ze specjalnego  hydrożelu zanurzonego w wysokoskoncentrowanym serum.

Widoczne efekty już po 30 minutach. 
  • działają przeciwzmarszczkowo i regenerująco
  • przenikają do głębszych warstw skóry, 
  • poprawiają jej napięcie i nawilżenie 
  • odżywiają skórę, 
  • spłycają zmarszczki, 
  • opóźniają procesy powstawania nowych niedoskonałości
  • redukują opuchliznę 
  • rozjaśniają cienie pod oczami
  • mikrocząsteczki złota rozświetlają skórę oraz wzmacniają jej strukturę.

Co o nich sądzę?
Polubiłam. Bardzo łatwo się aplikują i dobrze przylegają do skóry. Nie spadają, nie rolują się. Są dobrze nasączone i szczelnie zamknięte. Starczają na jedną aplikację.

Pięknie zdejmują zmęczenie z okolic oczu. Świetnie nawilżają i w widoczny sposób rozświetlają skórę. Mają działanie kojące i odżwycze. Od razu oczy wyglądają lepiej, zdrowiej. Cała twarz zyskuje inną jakość. Idealne po nieprzespanej nocy, ciężkim dniu, przed ważnym wyjściem. Budzą do życia, rozjaśniają cienie i zdejmują opuchliznę. Pięknie wygładzają naskórek. Staje się cudownie gładki i super napięty. Zmarszczki dzięki temu stają się mniej widoczne i makijaż wygląda lepiej. Trzeba jedak zaznaczyć, że nie jest to efekt trwały. Mam mocne wątpliwości, czy nawet przy regularnym stosowaniu znacząco mogą wpływać na trwałą kondycję skóry. Nie stosowałam ich jednak regularnie co tydzień, zatem tu wypowiedzieć się nie mogę.


Pomocne po długim siedzeniu przed komputerem, pracy w nocy lub męczącej jeździe autem w ciemności. Znakomite dla osób sporo przebywających w klimatyzowanych pomieszczeniach, co sprzyja wysuszeniu skóry. Polecam przed aplikacją włożyć do lodówki. Jeszcze lepsze wówczas dadzą efekty.

Dają widoczny efekt i są godne polecenia. Szczególnie, że to produkt polski i powszechnie dostępny. Za cenę 6-7 PLN/szt. znajdziecie go m.in. w: RossmannHebeSuper Pharm, Natura. Kupicie go także w sklepie internetowym producenta Świt Pharma
  

Marka w ofercie ma dodatkowo Active Lifting Kolagenowe płatki pod oczy. Tych jeszcze nie miałam okazji testować, ale pewnie się skuszę. 
                      


Z serii Prestige używałam również serum, które prezentowałam jakiś czas temu <KLIK>. Wypadło naprawdę dobrze. Zapraszam do lektury recenzji

Lubicie tego typu płatki. Stosujecie? Jakie polecacie najbardziej?

poniedziałek, 5 października 2015

Prestige Cosmetics Active Lifting Serum Intensywnie Ujędrniające. Recenzja.


Ponad 2 miesiące temu skończyłam 36 lat. Na opakowaniu tego kosmetyku widnieje liczba 35+. Powinno być zatem idealne dla mnie. Czy takim się okazało?

Na początek słowo od producenta. Co nam obiecuje?
Głęboko skoncentrowane serum do twarzy, szyi i dekoltu zawiera specjalnie opracowany kompleks składników, który ujędrnia skórę i intensywnie działa przez całą dobę. Serum zawiera kwas hialuronowy,odżywcze witaminy i naturalny polimer otrzymywany z roślin tary i cykorii.
Widoczność zmarszczek ulega radykalnej zmianie - ok. 90% po 15 minutach od nałożenia serum. 
Połączenie tych niezwykłych właściwości zapewnia:
  • efekt natychmiastowego napięcia skóry, który doskonale wpływa na jej wygląd
  • widoczne zmniejszenie wiotkości skóry
  • redukcje widoczności zmarszczek
  • rewelacyjnie wchłanianie,
  • doskonałe odżywianie
  • redukcję wszystkich widocznych niedoskonałości
  • witalną, odżywioną, elastyczną i promienną skórę
Skład: Aqua, Glycerin, Cichorium Intybus Root Oligosaccharides, Sodium Potassium Aluminium Silicate, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Parfum, Gluconolactone, Panthenol, Caesalpinia Spinosa Gum, Squalane, Retinyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Propylene Glycol, Soluble Collagen, Hydrolyzed Pearl, Maris Sal, Sodium Hyaluronate, Ubiquinone, Silica, Trisodium Edta, Disodium Edta, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Imidazolidinyl Urea, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Ci77891.

Teraz kilka słów ode mnie. Serum wykończyłam do ostatniej kropli, także całkiem sporo mogę o nim powiedzieć.

Ma lekką kremowo-żelową konsystencje. Bardzo ładnie i szybko się wchłania. Nie zostawia na twarzy tłustego filmu, ani żadnej nieprzyjemnej powłoki. Pozwala na szybkie zaaplikowanie po nim kremu lub/i makijażu. Niewielka ilość wystarczy by pokryć twarz, szyję i dekolt.


Zapach jak dla mnie dość chemiczny. Nie jest to jakiś koszmar i  z czasem zupełnie się o im zapomina. Nie mogę jednak powiedzieć, że woń tego kosmetyku to atut. Z całą pewnością gdyby przyjemniej pachniał albo był bezzapachowy stosowanie serum byłoby bardziej relaksacyjne.

Opakowanie w porządku. Szklane z plastikową pompką. Całość zamknięta w kartoniku. Uważam, że jak na kosmetyk drogeryjny za cenę około 25 PLN/60 ml wygląda bardzo atrakcyjnie. Jedynie do czego mogę się przyczepić to pompka. Nie zawsze działała jak należy. Potrafiła się zacinać i różnie dozować produkt. Bywało, że kilka dni pod rząd wszystko było ok, a potem nagle awaria. Do ładnego szklanego flakonu z ciężkiego szkła przydałaby się lepsza jakość dozownika.


Jestem mile zaskoczona, że tak tanie serum okazało się na prawdę dobre. Ktoś powie: są tańsze kosmetyki tego typu. Owszem. Pamiętajcie jednak, że za cenę 25 PLN otrzymujemy aż 60 ml. Większość serum ma pojemność 30 ml, góra tyle co kremy czyli 50 ml.

Pięknie napina i liftinguje skórę. Jest jędrna, wygładzona, jakby rozprasowana. Zmarszczki stają się optycznie mniej widoczne. Makijaż lepiej się trzyma. Skóra zyskuje elastyczność i dobre nawilżenie. Widzimy to błyskawicznie już po pierwszej aplikacji. Mnie zaskoczyło rozjaśnienie jakie daje i fakt, że koi skórę, łagodzi ją i wycisza. Producent wcale tego nie obiecuje, a ja zdecydowanie dostrzegałam ten walor, szczególnie nakładając serum na noc. Rano zawsze budziłam się z promienną twarzą, świeżą, jasną, wręcz bladą, co przy moim rumieniu i problemach naczyniowych jest plusem i efektem pożądanym. 

Kosmetyk nie tłuści, nie powoduje lepkości skóry, nie zapycha jej. Nawet lekko matuje. Jako posiadaczka cery idącej w kierunku tłustej odbieram to na plus. 
Nawilżenie określiłabym na poziomie dobrym, choć nie rewelacyjnym. Mi wystarczało, często nie potrzebowałam stosować dodatkowo żadnego kremu, szczególnie rankiem. Osoby ze skórą suchą, odwodnioną lub lubiące treściwe, natłuszczające produkty mogą być tu zawiedzione. Zawsze natomiast na noc można stosować coś mocniejszego, a na dzień Prestige. Pod makijaż to serum jest po prostu idealne! Wchłania się momentalnie.



Nie mogę powiedzieć, że likwiduje zmarszczki lub diametralnie nas odmładza na długo. W takie rzeczy nie ma co wierzyć. Raczej działa w momencie jego stosowania. Poprawia wygląd, co za tym idzie samopoczucie, ale nie jest tak, że po wykończeniu nadal działa.
Mimo wszystko polubiłam ten produkt. Cieszyłabym się gdyby jeszcze ładniej pachniał i ciut lepiej nawilżał. Wiosną i latem sprawdził się rewelacyjnie. Zimą potrzebuję czegoś mocniejszego. Tu sprawę jednak może załatwić dobry krem.


Czy tylko osoby po 35 roku życia mogą go używać? Zdecydowanie nie. Zależy to od naszych potrzeb, stanu skóry, warunkach jakich żyjemy itp. Spokojnie osoby przed 30-tką mogą po to serum sięgnąć. 

Starcza na bardzo długo. Jest powszechnie dostępne w wielu sieciowych drogeriach: Rossmann, Hebe, Super Pharm. Kupicie go także w sklepie internetowym producenta Świt Pharma. Warty uwagi, szczególnie że to produkt polski. Jestem naprawdę dumna, że w naszym kraju tworzy się tak świetne kosmetyki.

W skład serii Prestige Cosmetisc wchodzą dodatkowo: 2 rodzaje płatków pod oczy, 4 różne kremy, jeszcze jedno serum, 2 płyny micelarne, 2 produkty do rąk. Ja w szczególności jestem ciekawa miceli.

Znacie któryś z kosmetyków? Przetestowałam także ich płatki kolagenowe i wkrótce opublikuje ich recenzję. 

Pozdrawiam!

czwartek, 12 grudnia 2013

Bielenda Ideal Skin Sól do Kąpieli Stóp Kozie Mleko. Od roku jestem uzależniona!

W chłodne wieczory lubię zamoczyć stopy w ciepłej wodzie z dodatkiem tej soli. Pachnie obłędnie! Od razu cała łazienka wypełnia się przyjemną wonią mleka, budyniu... Wprowadza mnie to zawsze w stan ukojenia i przyjemnego relaksu.


Zmiękcza znakomicie naskórek. Odświeża, nadaje gładkość i dodatkowo nawilża. Oczywiście nie na poziomie dobrego kremu czy maski, ale z całą pewnością poczujecie różnicę. Dodatkowo dezynfekuje i zmniejsza potliwość. Używam stale od roku i widzę efekty.

     

Duża pojemność 600 g starcza na bardzo długo. Sól jest drobno zmielona. Barwi wodę na kremowy kolor, przyjemnie ją zmiękcza i tworzy lekką pianę. 

 

Rewelacyjna przed pedicure'm. Etykieta na opakowaniu informuje, że kosmetyk przeznaczony jest wyłącznie do użytku profesjonalnego w gabinetach kosmetycznych. Ale trudno w domu taką solą zrobić sobie krzywdę:) Spokojnie kupicie ją detalicznie. Głównie dostępna jest w wielu sklepach online.
Cena: ok. 24 PLN/600 g.


     

W opakowaniu znajdziecie praktyczną miarkę. Aktualnie pudełko wygląda troszkę inaczej niż to moje na zdjęciu. W międzyczasie zmieniło wygląd. Myślę jednak, że zawartość jest nadal tak samo dobra.

Ja już mam końcówkę, ale z całą pewnością dokonam ponownego zakupu. Ostatnio soli używałam również do kąpieli całego ciała i spisała się znakomicie! Ukojenie dla skóry, odpoczynek dla psychiki i rozkosz dla powonienia - możecie już mi zazdrościć:)


Bardzo polecam. Warto czasem urządzić sobie domowe SPA. Dla stóp i nie tylko. Szczególnie w tak długie wieczory jak teraz....

Macie swoje ukochane produkty do pielęgnacji stóp? Może coś mi polecicie, czego jeszcze nie znam?

Pozdrawiam!

          


wtorek, 27 sierpnia 2013

Joanna Sensual Balsam do ciała Olejek Arganowy. Recenzja.

Zamieściłam wczoraj recenzję żelu pod prysznic Joanna z serii Sensual z olejkiem arganowym. Dziś piszę o balsamie.

Joanna Sensual Balsam do ciała Olejek Arganowy


Skład



Co mówi producent?
Przeznaczony do skóry suchej i zmęczonej. Reszta na etykiecie poniżej.


Opakowanie
Butelka o pojemności 200 g.  Zgrabna. Dobrze leży w dłoni. Można postawić ją na korku. Zamknięcie bardzo ok. Grafika ładna, przejrzysta.


Cena
6-8 PLN/200 g ml.

Gdzie kupić?
Nie powinniście mieć problemu z jego dostaniem. Można go spotkać  w większości drogerii, marketach, nawet małych sklepach kosmetycznych czy wielobranżowych. Online dostępny tu >>

Zapach
Trafił świetnie w moje gusta. Identyczny jak zapach żelu. Zapraszam zatem do zajrzenia recenzję wcześniej, gdzie właśnie tą woń opisuje. Wielki plus za to, że bardzo długo utrzymuje się na ciele. W zasadzie do następnego mycia. Jak za kosmetyk w takiej cenie jestem tu bardzo mile zaskoczona.

Konsystencja
Bardzo kremowa, jedwabista, dość gęstawa. Dla mnie akurat. Balsam bez trudu się rozprowadza na ciele. Szybko i sprawnie. Wielki plus za wchłanianie. Mam skórę normalną, a ten kosmetyk wchłania się błyskawicznie, co nie jest takie częste. Zero lepienia się, ważenia, łuszczenia. Naprawdę super! Nakładamy i od razu może możemy się ubierać. Dla mnie to ważne, gdyż ja nie jestem wielką fanką balsamowanie, głównie właśnie ze względu na powolne wchłanianie się tego typu specyfików. Zostawia na ciele przyjemny poślizg, lekką warstewkę ale jest ona niezwykle przyjemna. 


Wydajność
Nie należy do wydajnych. Pojemność jest mniejsza niż zazwyczaj, bo 200 g, a nie 250. Można jednak za tą cenę mu to wybaczyć.

Moja opinia
1. Tak jak w przypadku żelu, polubiłam bardzo zapach. Jestem zaskoczona, że tak długo zostaje z nami na skórze.
2. Nie podrażnił mnie, nie wysuszył skóry, nie spowodował żadnej alergii.
3. Nawilża, wygładza i nadaje miękkości skórze. Staje się niesamowicie miła w dotylu. Czyni to jednak na poziomie balsamu, a nie np. masła. Jeśli macie suchą bardzo skórę, nawilżenie może nie byś wystarczające. 
4. Ładnie koi skórę i wycisza. Przy aplikacji czułam przyjemny relaks, jakbym na skórę kładła jakiś łagodzący kompres. To co, więc mówi producent, że do skóry zmęczonej sprawdza się.
5. Nie zauważyłam odżywienia czy jakiejś regeneracji. Warto pamiętać, że główne wrażenia zawdzięczamy tu parafinie. Ale ja akurat nie jestem jej wrogiem przesadnym. U mnie czasem działa wręcz zbawiennie.
6. Zostawia na ciele lekką warstwę, ale jest to bardzo miłe. Aż chce się w koło dotykać skóry.
7. Plus za brak parabenów. 
8. Olejek arganowy na 12 miejscu w składzie. Ogólna liczna składników - 28.
9. Gliceryna na 2 miejscu.
10. Balsam nie należy do wydajnych. Dość szybko znika z butelki. Za to cena jest niska.
11. Zaskoczył mnie bardzo szybkim wchłanianiem. Świetny do stosowania rano, kiedy mamy mało czasu. 
12. Praktyczna butelka o dobrej pojemności. Sprawdzi się podczas urlopów.
13. Stosowałam zaraz po goleniu nóg i tu super również zdał egzamin.
14. Od czasu do czasu ląduje na moich dłoniach zamiast kremu. Wystarczy odrobina.
15. Przyjemny i w dobrej cenie. Miło mi się go używa. Nie żadne wielkie odkrycie, ale z czystym sumieniem mogę polecić.

Dla kogo tak? Dla kogo nie?
Dla osób niecierpliwych, które nie przepadają za codziennym balsamowaniem ciała. Dla lubiących ciepłe, subtelne zapachy. Dla osób ze skórą normalna lub lekko suchą. Nie dla osób, które kategorycznie nie tolerują produktów z parafiną. Nie dla tych, którzy preferują tylko owocowe czy kwiatowe, mocno energetyczne zapachy. Nie spodoba się także tym, którzy używają tylko i wyłącznie mocno treściwych maseł.

Więcej informacji dotyczących tej serii i innych kosmetykach Joanna znajdziecie na fanpage marki >>.

Jeśli miałyście do czynienia z tą serią produktów lub innymi zapachami, podzielcie się proszę opinią. 

Magda

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Joanna Sensual Kremowy Żel pod prysznic Olejek Arganowy. Recenzja.

Jakiś czas temu dzięki współpracy z marką Joanna recenzowałam dla Was szampon i odżywkę z serii Argan Oil >>. Tamte produkty nie za bardzo się u mnie sprawdziły. Tym razem otrzymałam od firmy żel do mycia ciała i balsam.
Chcecie wiedzieć czy te kosmetyki dały radę?

 Dziś podzielę się opinią na temat żelu. Jutro w roki głównej wystąpi balsam.

Joanna Sensual Kremowy Żel pod prysznic Olejek Arganowy

 

Skład


Co mówi producent?


Opakowanie
Duża butla 500 ml. Mimo dużych gabarytów całkiem dobrze trzyma się w mokrej dłoni pod prysznicem. Jest solidnie wykonana. Można ją postawić do góry nogami, by wszystko spływało ku otwarciu. Zamknięcie praktyczne, bez problemowe. Szata graficzna stonowana, estetyczna, skromna. Bez specjalnego rzucania się w oczy.

      

Cena
7-9 PLN/500 ml.

Gdzie kupić?
Powszechnie dostępny. W większości sieciowych drogerii. Poza tym w wielu marketach, małych sklepach kosmetycznych i wielobranżowych. Oczywiście również na stronie producenta >>

Zapach
Mi podoba się bardzo. Jest lekki, delikatny, elegancki, ale dość specyficzny. Nie spodoba się każdemu. Dla niektórych może być za mdły. Polecam szczególnie do wieczornej kąpieli. Mnie bardzo relaksuje ta woń, wycisza i wprowadza w stan przyjemnego ukojenia. O dziwo ja za zapachem olejku arganowego nie przepadam, a tu w tym żelu czuje bardzo ciekawą woń i pokochałam ją od pierwszego użycia. Zupełnie nie przypomina tego, co czułam w serii do włosów Argan Oil. Nazwa Sensual znakomicie tu pasuje. Dla mnie bowiem to baaaaardzo sensualny zapach. Od razu po powąchaniu jeszcze z butelki, miałam dokładnie takie skojarzenie z nim.
Przez pewien czas nawet utrzymuje się na ciele, czym mnie zaskoczył. Ale nie trwa to wybitnie długo i na bank nie do rana.

Konsystencja
Dość rzadka, ale nie na tyle by spływała niekontrolowanie z dłoni. Żel dobrze się pieni. Przyjemnie rozprowadza na ciele. Jest bardzo kremowy i tworzy na skórze przyjemny, jakby pieniący się balsam.


Wydajność
Nie jest to bardzo wydajny. Szybko się zużywa, głównie przez rzadkość.  Jednak przy tak niskiej cenie i dużej pojemności, wynik ekonomiczny i tak jest na plus.

Moja opinia
1. Polubiłam szczególnie za zapach. Jesienią/zimą wyjątkowo może być przyjemny. Kojarzy mi się z ciepłym mlekiem, orzechami...
2. Nie wysusza skóry, nie podrażnia. Nie spowodował żadnej alergii. 
3. Czy nie wymaga już użycia balsamu po? Nie mam po nim efektu ściągnięcia skóry, ale u mnie jest ona normalna. Natomiast nie mogę powiedzieć, że nawilża czy natłuszcza. Nie warto się tego spodziewać. Balsam jest wskazany.
4. Nie dostrzegłam, tak jak mówi producent, by odżywiał skórę lub przeciwdziałał jej starzeniu. Ale jaki produkt myjący to robi? Skład też tego nie sugeruje.
5. Dobrze myje. Kąpiel z nim jest szybka i przyjemna.
6. Plus za brak parabenów. 
7. Olejek arganowy na 10 miejscu w składzie. Ogólna liczna składników - 27.
8. Na drugim miejscu SLS.
9. Nie występuje w mniejszej pojemności. Trochę szkoda, gdyż z czasem może się znudzić. Z drugiej strony biorąc pod uwagę ekonomiczność, wiele zyskujemy. Fajnie gdyby jednak była możliwość wyboru między 250 a 500 ml. Wielu odbiorców kupowanie kosmetyków o sporych rozmiarach zniechęca.
10. Wielka butla nie jest praktyczna na wyjazdy.
11. Z czasem woń może się nudzić. Ja wymieniam go z innymi żelami, ale po kilku dniach zawsze z przyjemnością wracam. To zależy również od nastroju.
12. Typowo drogeryjny. Tani, duży, w miarę powszechnie dostępny, robi to co ma robić. Jestem jak najbardziej za.

Dla kogo tak? Dla kogo nie?
Dla każdego, komu oczywiście spodoba się ten zapach, gdyż tu gusta są różne. Wg mnie dla mężczyzn również będzie ok. Polecam głównie do kąpieli w chłodne wieczory. Choć ja stosowałam go latem i nie narzekałam. Jeśli preferujecie tylko i wyłącznie orzeźwiające, energetyzujące zapachy, to nie jest to żel dla Was. Chcecie po całym dniu wyciszyć się, szybko zasnąć, otulić się przyjemnym zapachem ukojenia? W tym produkcie właśnie to znajdziecie.

Warto również polubić fanpage Joanny na FB. Znajdziecie tam wiele ciekawych informacji, nowości i promocje.

Już teraz zapraszam na jutrzejszą recenzję balsamu z tej serii.

Trzymajcie się!
Magda

czwartek, 8 sierpnia 2013

Green Pharmacy Herbal Cosmetics Balsam do włosów suchych i zniszczonych. Wersja Olej arganowy i granat. Recenzja.

Od dłuższego czasu używam balsamu do włosów Green Pharmacy Herbal Cosmetics Olej Arganowy i Granat. Otrzymałam kosmetyk do testów. Przeznaczony jest do włosów suchych i zniszczonych i choć nie do końca właśnie takie włosy mam, to muszę powiedzieć, że okazał się dla mnie naprawdę świetny. Chcecie poczytać o nim więcej?


Skład, obietnice producenta oraz sposób użycia:


Opakowanie
Brązowa butelka z elastycznego plastiku. Stylizowana na dawne apteczne "retro" opakowania. Bardzo w moim klimacie. Estetyczna, zgrabna i wygodna. Zielony korek jest odkręcany, ale ma też tzw. "pstryczek". Bezproblemowo, lekko się otwiera. Wielkość otworu jest akurat dostosowana do gęstości kosmetyku. Nic się nadmiernie nie wylewa. Nie ma problemu z wydobyciem wszystkiego do samego końca.


Pojemność większa niż tradycyjna w tego typu kosmetykach. Dostajemy bowiem 300 ml balsamu.

Cena
7-8 PLN/300 ml.

     

Gdzie kupić?
Lokalne sklepy kosmetyczne. Drogeria Natura. Różne markety. Sklep internetowy Green Pharmacy >>. Chyba kosmetyki tej marki widziałam też w Rossmannie, ale czy jest tam ten konkretnie balsam, to przyznam nie wiem. Może Wy się orientujecie?

Zapach
Nie specjalnie lubię zapach olejku arganowego. Tzn. nie przeszkadza mi, ale też nie budzi u mnie zachwytu. Uwielbiam za to woń granatu. Wg mnie jednak specyfik nie pachnie ani granatem ani olejem arganowym. Jeśli już to bardzo delikatnie. Dla mnie to zapach lekko kwiatowy, niesłodki. Delikatny, przyjemny, przychodzi mi na myśl słowo...zwiewny:) Lubię go, ale nie jest trwały. Wyczuwalny tylko podczas nakładania. Po zmyciu nie istnieje.

Konsystencja
Idealna. Nie gęsta, nie rzadka. Dokładnie jak mówi nazwa: balsamowa:) Aplikuje się sprawnie i szybko. Dobrze pokrywa włosy. Nic nie spływa, nie lepi się, nie mazia. Nie tworzą się dziwne kluchy. Spłukiwanie również łatwe i przyjemne.

Moja opinia
1. Moje włosy nie są zniszczone czy permanentnie bardzo suche. Tylko latem bywają przesuszone od połowy długości. Balsam znakomicie sprawdził się w tą porę roku. Rzeczywiście nawilża, wygładza i nadaje dużej miękkości. Włosy są niezwykle przyjemnie miłe w dotyku.
2. Producent zapewnia, że będą pełne połysku i muszę powiedzieć, że naprawdę tak jest. Bardzo lubię ten efekt. Widać ładny blask i mój naturalny rudy kolor znakomicie się wtedy prezentuje.
3. Zdecydowanie ułatwia rozczesywanie. Grzebień czy szczotka suną po włosach bez trudu.
4. Nie zawsze w 100% radził sobie z puszeniem. Mam do tego dużą skłonność i czasem nie było tego problemu, innym razem pojawiał się. Mniejszy niż zazwyczaj, ale jednak.
5. Nie jestem w stanie powiedzieć czy radzi sobie z rozdwojonymi końcami lub bardzo suchą i zniszczoną czupryną. Nie mam takich kłopotów. Włosy po nim jednak wyglądają naprawdę zdrowo i ładnie. Myślę zatem, że jeśli macie takie utrapienia, to będziecie z niego zadowolone.
6. Moją fryzurę bardzo łatwo obciążyć. Ten balsam tego nie robi nawet w najmniejszym stopniu. Nie radziłabym oczywiście przesadzać z ilością. Wystarczy użyć niewiele, a działa super. Polecam szczególnie jeśli macie włosy cienkie, delikatne lub ich mało.
7. Czy rzeczywiście łagodzi podrażnienia skóry głowy?  Nie mam takich, więc nie umiem odpowiedzieć. Nie uczulił mnie i nie spowodował innych nieprzyjemności. Uważam, że jest bardzo łagodny.
8. Niezwykle wydajny. Używam stale od 1,5 m-ca, a prawie nie widać by ubywał. Będzie ze mną jeszcze dłuuuuuuugo.
9. Plus za prosty krótki skład. Nie zawiera parabenów!
10. Zauważyłam również, że skręt moich naturalnych loków/fal jest po tym balsamie lepszy i trwalszy.  Są bardziej elastyczne.
11. Stosunek jakości do ceny - rewelacja! 

Podsumowując to świetny i tani produkt. Pobił u mnie wiele innych masek, odżywek itp. za dużo większą kwotę. Łączy w sobie skuteczność i łagodność. Bardzo przyjemnie mi się go stosuje. Polecam.

Pozdrawiam:)
Magda