Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peelingi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peelingi. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 stycznia 2013

Soap&Glory Scrub'em and Leave'em. Recenzja peelingu do ciała.

Ponad miesiąc temu wykończyłam do cna peeling do ciała Soap&Glory Scrub'em and Leave'em. Fajna nazwa, czyż nie?:) 
Puste opakowanie znalazło się w ostatnim denku.

Uznałam, że warty jest osobnej recenzji.



Mam go od kwietnia 2012 roku. O zakupie jego mogliście przeczytać w tym poście.
Nie zaczęłam jego stosowania od razu, gdyż miałam wtedy do wykończenia inne skruby. Gdy jednak rozpoczęłam z nim przygodę bardzo się polubiliśmy. To jeden z lepszych peelingów do ciała jakie stosowałam.

W UK kosztuje bez promocji 7,50 GBP/300 ml. Niestety w PL nie jest dostępny w normalnej sprzedaży. Może kiedyś się to zmieni.

Skład:



Ma w sobie sól morską, olejki babassu oraz jajoba i z mandarynki.

Opakowanie to bardzo ładne słodkie pudełko. Jak to już bywa z kosmetykami tej marki, pełne ciekawych napisów i specyficznej grafiki. Przykuwa uwagę i cieszy oko. Lubię ich design.



Produkt łatwo wydobywa się do samego końca. Sam peeling jest niezwykle wydajny. Ważność po otwarciu to 24 m-ce.

Polubiłam go za?
1. Spełnia świetnie swoją rolę. Dobrze peelinguje, a przy tym nie jest to nieprzyjemna tarka. Ma idealne granulki, takie w sam raz. Skóra po nim jest kładka i miękka, bardzo przyjemna. Martwy naskórek starty idelanie, bez uczucia, że zrobiliśmy skórze krzywdę. Ciało nie szczypie, a skóra nie jest ściągnięta.
2. Nie podrażnia, nie wysusza. Wręcz przeciwnie ma w sobie olejki, które świetnie nawilżają i natłuszczają skórę, ale bez uczucia lepkości czy dziwnej tłustej warstwy.
3. Doskonale się rozprowadza. Trzyma się skóry podczas rozcierania, a nie spada do brodzika czy wanny.
4. Duży plus za wydajność. Nie trzeba go nie wiele użyć, by osiągnąć oczekiwany efekt.
5. Zapach jest obłędny. Trudno go do czegoś porównać. To żadne owoce czy też kuchenne słodkości. Woń jest specyficzna dla marki Soap&Glory. Elegancka, nietuzinkowa, seksowna, jak dobre perfumy. Bardzo kusząca i dla samego zapachu warto choć raz ten kosmetyk wypróbować. Utrzymuje się na ciele długo, a cała łazienka jeszcze spory czas po kąpieli cudnie pachnie.
6. Świetna konsystencja. Nie jest to ani galaretka ani bardzo zbita masa cukrowa jak peelingi Perfecta. Choć raczej bliżej jej do tej drugiej. Piękny różowy mus z niezliczoną liczbą kryształków.


7. Pobija wg mnie wiele typowo drogeryjnych peelingów. Oprócz bowiem ścierania, ma w sobie całkiem dużo dobrych olejków pięknie dbających o skórę.



Nie należy niestety do najtańszych. Przeliczając po obecnym kursie funta, wychodzi jakoś 38-39 PLN/300 ml. Za jednak może przemawiać wydajność oraz fakt, że nie jest to tradycyjna pojemność 250 ml, ale 300 ml.

Polecam go. Moim zdaniem choć raz warto się na niego skusić jeśli np. mieszkanie w UK lub będziecie w tym kraju lub też wszędzie tam, gdzie Soap&Glory jest w sprzedaży.

Nadal na pierwszym miejscu pozostaje u mnie ze skrubów Pat&Rub, jaki rezenzowałam tu >>. Jednak jest sporo droższy.

Soap&Glory Scrub'em and Leave'em plasuje się na drugiej pozycji na ten moment, ale moja chęć testowania innych jest tak duża, że w tej chwili od niego odpocznę. Zresztą i tak nie jest dla mnie dostępny.

W szafce czeka jeszcze na mnie drugi peeling tej marki - FLAKE AWAY™.  

Jednak dostałam w prezencie czekoladowy peeling z Ziaja i nie potrafiłam go nie otworzyć. Teraz zatem on rządzi:) Też napiszę o nim post, jak tylko dłużej potestuje.

Bardzo polubiłam się z marką Soap&Glory. W tej chwili wykańczam także żel pod prysznic od nich o obłędnym zapachu. Postaram się także o nim napisać moją opinię.

Zapraszam także na moje posty o kosmetykach tej marki:
1. Maseczka oczyszczająca The Fab Pore 15 Minute Facial Peel.
2. Krem do rąk Hand Food.

Znacie ten kosmetyk? Może coś innego z Soap@Glory możecie szczególnie polecić?
Magda

poniedziałek, 26 listopada 2012

Perfecta Spa Solny peeling do ciała. Wyszczuplający. Czarna porzeczka+Kofeina. Recenzja.


Otrzymałam go jako prezent na zlocie blogerek kilka miesięcy temu. Długi czas stał i czekał na swoją kolej, aż w końcu się za niego zabrałam.



Jest to peeling solny o pojemności 225 ml. Kosztuje chyba mniej więcej 17-18 PLN.
Wg producenta ma działać wyszczuplająco, antycellulitowo, wygładzająco i złuszczająco.

Zapach
Bardzo ładnie pachnie porzeczkami, choć woń jest leciutko podszyta chemią. Zapach jest intensywny i całkiem przyjemny. Rzeczywiście relaksuje w czasie jego używania. Nawet go polubiłam. Po zmyciu jednak nie utrzymuje się długo. Raptem kilka minut.

Konsystencja
To taka galaretka z drobinkami. Bardzo gęsta i zbita. Pod wpływem jednak wody rozpuszcza się. Przypomina bardzo zmielone czarne porzeczki, trochę jak dżem:)



Jak ma działać?

 


Skład:
Paraffinum Liquidum, Sodium Chloride, Silica, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Ribes Nigrum Fruit, Parfum, Coffea Arabica Seed Extract, Caffeine, Sodium Propylparaben, D-Limonene, Hexyl Cinnamal, Linalool, Citral, CI 14720, Ci 42090.

Moja opinia

Nie przepadam za solnymi peelingami. Zdecydowanie wolę cukrowe. Nie mogę powiedzieć, że to zły produkt, ale też specjalnie mnie nie zachwycił. Powiedziałabym, że taki średniak. Choć głównie pewnie dlatego mam takie zdanie, że cukrowe kosmetyki tego typu są dla mnie lepsze.

Złuszcza całkiem ok i wygładza także. Jeśli lubicie mocne tarcie, to nie będzie dla Was on wystarczający, ale też nie można powiedzieć, że to peeling delikatny. Pod tym względem dla mnie jest akurat.
Działanie na cellulit czy wyszczuplanie od razu można sobie wsadzić między bajki. Każdy peeling wykonywany regularnie pomaga walczyć z tymi problemami, ale z całą pewnością jest to tylko dodatek do diety czy sportu.



Poprawienia elastyczności nie zauważyłam i także średnio wierzę w takie obietnice. Nie łagodzi też podrażnień. Ja nawet czułam po nim nieprzyjemne mrowienie, szczypanie skóry, ale u mnie to chyba wynika właśnie z działania soli. Moja skóra jej nie lubi. Sól jest zbyt drażniąca dla mnie. Jestem zbyt płytko unaczyniona i mam skórę jak bibuła. Nieprzyjemne uczucie jednak dość szybko mija.
Zapach rzeczywiście jest relaksujący i dodaje energii, lecz nie jest do końca ta woń jest naturalna.

Wadą jest to, że za każdym razem masa produktu przy aplikacji lądowała mi w prysznicu czy wannie. Nie przyczepia się do skóry ale grudkami z niej spada, a przez to się marnuje i ciężko nim wykonać skuteczny masaż. Denerwują mnie takie scruby.

Opakowanie tradycyjne, łatwo wydobyć wszystko do ostatniej "kropli". Zabezpieczone jest z wierzchu sreberkiem. Dodatkowo przyjemny dla oka mocno różowy-landrynkowy kolor:)

Plus za to, że po jego zastosowaniu skóra jest przyjemnie wygładzona i nie trzeba nawet stosować balsamu czy masła, ponieważ zostaje na niej całkiem przyjemny film, nie tłusty, nie lepiący, taki w sam raz. Zdaje sobie jednak sprawę, że to głównie przez parafinę w składzie. Choć ja nie demonizuje tego składnika i nie jestem jego zaciekłym wrogiem:)

Wydajność - średnia. Znam mniej wydajne, ale przez to, że produkt nie trzyma się dobrze skóry, marnuje się go więcej.

Podsumowując to średni produkt. Z drugiej jednak strony robi to co powinien, złuszcza i wygładza. Nie wiem sama do końca dlaczego, ale nie polubiłam się z nim na tyle by sama go kupić. Dostałam więc nie marudzę za bardzo, ale jednak peelingi cukrowe są moimi faworytami. Zresztą mam z Perfecta obecnie ich scrub na bazie cukru, więc recenzja także będzie za jakiś czas. Jednak już teraz mogę szepnąć, że cukrowy bardziej przypadł mi do gustu.

Jeśli lubicie peelingi solne to nie mając jakiś wygórowanych wymagań możecie być zadowoleni. Ja jednak jakoś specjalnie go polecać nie będę. Oczywiście za nic nie pobija mojego faworyta z Pat&Rub, ale to oczywiście zupełnie inna liga.

Używałyście? Znacie? Może macie inną opinię na temat tego peelingu z Perfecty?

Pięknego tygodnia!
Magda

wtorek, 9 października 2012

Pat&Rub Rewitalizujący Scrub do ciała. Spełnia wszystkie moje oczekiwania! Recenzja.

 Nadeszła dziś pora na recenzję pierwszego produktu marki Pat&Rub jaki kupiłam.
Pat&Rub Rewitalizujący Scrub / Peeling Cukrowy do ciała. Żurawina i Cytryna.




Co nam o kosmetyku mówi producent?
Seria Rewitalizująca jest pogotowiem ratunkowym dla przesuszonej i wymagającej nawilżenia skóry. Kosmetyki z tej linii zawierają ekstrakt z żurawiny, która ma działanie anti aging. Pachną przyjemnie i orzeźwiająco cytryną.
Rewitalizujący Cukrowy Scrub do Ciała delikatnie złuszcza, ekspresowo nawilża i poprawia wygląd skóry. Skóra staje się gładka i ujędrniona. Pięknie wygląda i pachnie.
Cytrynowy ekoaromat Rewitalizujacego Scrubu do Ciała przyjemnie odświeża zmysły i dodaje energii. Żurawina zwalcza objawy starzenia się skóry, regeneruje i wzmacnia. Olejek cytrynowy poprawia wygląd skóry: wygładza i oczyszcza. Kosmetyk ekologiczny, zawiera naturalny filtr UV.
Po użyciu Scrubu skóra nie potrzebuje dodatkowo balsamu lub masła po kąpieli.

Kompozycja:


- kryształki cukru trzcinowego* – złuszczają martwy naskórek i wygładzają skórę

- żurawina* – zwalcza wolne rodniki, regeneruje, wzmacnia
-olejek cytrynowy – odświeża umysł, poprawia wygląd skóry: wygładza i oczyszcza
- oliwa i masło z oliwek* – wygładza i koi 
- masło shea* – nawilża i zmiękcza
-
olej babassu* – uelastycznia, nawilża, jest naturalnym filtrem UV
-
olej jojoba* – wzmacnia skórę i dodaje jej sprężystości
-
masło z awokado * – natłuszcza i regeneruje, chroni przed czynnikami zewnętrznymi, w tym promieniami słonecznymi
-
masło kakaowe* – uelastycznia i koi podrażnienia
-
wosk pszczeli – uelastycznia i zmiękcza
-
naturalna witamina E* - wygładza, ujędrnia, natłuszcza i nawilża
-
inne substancje roślinne nawilżające i natłuszczające*

* surowce naturalne z certyfikatem ekologicznym

Sposób użycia: Zwilżoną skórę ciała masuj koliście drobinkami pilingu aż poczujesz, że kryształy cukru się rozpuszczają. Dla mocniejszego efektu złuszczania można spilingować suchą skórę ciała. Zabieg warto zakończyć 15 minutową kąpielą, aby skóra mogła wchłonąć więcej cennych składników odżywczych z olejków i maseł, które zawiera scrub. Do stosowania 2-3 razy w tygodniu.



Cena: 79 PLN/450 ml w Sephora. Dostępny także online.
Ja kupiłam go w kwietniu br. w ramach akcji 25% rabatu na wszystkie kosmetyki do pielęgnacji w salonach Sephora. Dodatkowo płacąc kartę Millenium miałam jeszcze 5% rabatu od ceny na paragonie. W sumie zatem zapłaciłam 56,30 PLN/450 ml.

Moja opinia?
Jak do tej pory nie miałam lepszego gotowego peelingu. Prawdą jest, że też wcześniej nie kupowałam peelingów do ciała z wyższej półki cenowej. Ten jest moim najdroższym na ten moment. Nie mogę zatem go porównać z innymi kosmetykami tego typu w podobnej cenie. Mam jedynie odniesienie do popularnych peelingów drogeryjnych w cenie do max 35 PLN, ale zwykle za 200-250 ml.

Cieszy mnie, że jest cukrowy, a nie solny. Za tymi drugimi nie przepadam.

Muszę przyznać, że w sumie wszystkie obietnice producenta spełniają się.
Scrub świetnie ściera martwy naskórek, ale nie powoduje podrażnienia czy uczucia wręcz swędzenia, co w przypadku mojej bardzo cienkiej i naczynkowej skóry dość często się zdarza.

Ciało jest znakomicie wypeelingowane, ale nie mam uczucia, że zrobiłam mu krzywdę. Kosmetyk świetnie nawilża i natłuszcza. Nie ma powodów by nakładać po nim lotion, masło, oliwkę czy inny tego typu produkt. Jest miękkie, bardzo gładkie i niesamowicie przyjemne w dotyku jakbyśmy nałożyli na niego super ekskluzywny balsam, dosłownie wrażenie dotykania jedwabiu. Dodatkowo bardzo ukojone, czego ja stale w kosmetykach poszukuję.

Peeling zostawia przyjemną warstwę, która absolutnie nie klei się i nie brudzi ubrań. Nie jest to też efekt parafiny, ale naturalnych olejków.
Przy regularnym stosowaniu można wyczuć ujędrnienie i poprawienie kondycji skóry. Jest gładsza, bardziej sprężysta i elastyczna. Widać także poprawę nawilżenia. Odkąd go używam nie mam problemów z suchością skóry w żadnym miejscu na ciele.
Jedynie jeśli chodzi o spowalnianie objawów starzenia się skóry, ciężko to w tym momencie mi zauważyć:) To trudne do sprawdzenia. Pozostaje wierzyć:)

Oczywiście Pat&Rub słynie z rewelacyjnych składów. Tu także jest on wyborny. W plastikowym dużym słoiku mamy 100% natury i za to ogromny plus.



Nie sposób także nie opowiedzieć o doznaniach zapachowych. Po otworzeniu opakowani,a od razu czuć niesamowicie energetyczną woń. Jest to prawdziwa świeżość cytryny! Zero sztuczności czy chemii. Samo wąchanie niesamowicie pobudza.
Używanie tego peelingu pod prysznicem to naprawdę rozkosz! Nie pamiętam żeby jakiś kosmetyk pachniał tak świeżo i pobudzająco. Do tego zapach ten jeszcze długo pozostaje w łazience, a na ciele utrzymuje się do kolejnego mycia. Nie nudzi się jednak, nie jest ciężki i naprawdę działa pozytywnie na psychikę i emocje.
Po ciężkim dniu - nie ma nic lepszego!

Aplikacja jest prosta. Ja zawsze wcierałam go w zwilżoną skórę, choć dla zwiększenia efektu producent radzi, że można to robić także na suchą. Skrub świetnie się rozciera. Nie przepływa między palcami. Nie spada do prysznica czy wanny. Nie potrzeba go dużo, by dobrze spełnił swoje zadanie. Zmywa się także bardzo dobrze. Jest niesamowicie wydajny.



Używam go od 2 m-cy, bo choć zakupiłam w kwietniu, czekał na swoją kolej. Jest ważny 6 m-cy od otwarcia. Ze względu na wielkość opakowania nie ma co go oszczędzać, żeby nie okazał się przeterminowany.
Etykieta podaje, że zaleca się go używać 2-3 razy na tydzień. Ja zwykle robię to 1 raz na 7-10 dni. Teraz jesienią chyba częstotliwość zwiększę:)

Konsystencja jest znakomita, taka akurat. Gęsta ale swobodnie wydobywa się ze słoiczka. Opakowanie bardzo poręczne. Wszystko do końca można wygrzebać. Jego wygląd w sensie grafiki, informacji - bardzo ładny i przejrzysty. Na etykiecie bardzo dużo przydatnych i ważnych informacji dla nas Klientów.


Ze względu na więcej czasu zwykle aplikuję go wieczorem, ale kilka dni temu użyłam go rano i miałam energii na cały dzień, a zapach świeżej cytryny z nutą żurawiny był ze mną do wieczora. Czułam się wspaniale!


Jakiś czas temu też przed całodzienną podróżą samochodem na drugi koniec Polski, także o świcie ten scrub znalazł się na moim ciele i obudziłam się w mgnieniu oku, mimo że była 4 rano, a wstawanie o takiej porze jest dla mnie gwałtem na prawach człowieka:)

Bardzo produkt polecam. Patrząc już na samą pojemność uważam, że cena nie jest tak wysoka jakby można było sądzić.
Myślę, że choć raz warto się na niego skusić. Polecam jednak czekać na promocje w ramach dni VIP w Sephora czy innych akcji. Ja bez promocji na pewno go nie kupię. Nie ma co przepłacać:) To ciekawy też pomysł na prezent.



W ofercie Pat&Rub ma jeszcze z peelingów do ciała:

- Relaksujący - z trawą cytrynową i kokosem,
- Hipoalergiczny - pachnie zielenią i wiosną,
-Stymulujący - rozmarynowo-cytrusowy,
- Rozgrzewający - z cynamonem, pomarańczą i imbirem.


Na zimę kusi mnie ten ostatni. Będąc ostatnio w Sephora jednak go nie wiedziałam. Liczę, że pojawi się może bliżej grudnia.
Zastanawia mnie wiele innych produktów tej marki, ale jak na razie wykańczam zapasy i nie daje się zwieść żadnym nowym zakupom kosmetyków jakie mam.
Peeling z Pat&Rub zajął obecnie moje pierwsze miejsce w rankingu scrubów do ciała! Nie znaczy jednak, że nie będę kupować już tańszych.
Doznania jednak jakie daje ten produkt i jego jakość są rewelacyjne. Dodatkowo ta świadomość, że używa się 100% natury! To jest coś czego długo szukałam i cieszę się, że w jednym produkcie jest spełnienie większości moich oczekiwań. Choć oczywiście gdyby był tańszy, byłoby jeszcze lepiej.

Inne kosmetyki tej marki też są tak rewelacyjne? Kupujecie je? Chętnie poznam Wasze opinie. Ja jeszcze posiadam od nich tylko jeden - Balsam do rąk z trawą cytrynową + kokos i też go uwielbiam.

Wierze, że wszyscy będziemy mieli udany tydzień! Tego Wam i sobie życzę:)
Magda