Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy kulinarne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy kulinarne. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 września 2015

Sernik bez pieczenia z białą czekoladą, malinami i jagodami. Cudne wspomnienie lata.


Przygotowywałam go już wielokrotnie. Jest lekki, pyszny i orzeźwiający. Świetnie sprawdza się latem. Ale robiłam go też kilka razy w innych porach roku i znikał równie szybko z talerzy jak w gorące dni. Lubię go z samymi malinami, tak jak tu w połączeniu z jagodami, a także z truskawkami, borówkami czy jeżynami. Owoce możecie wykorzystać dowolne, choć najlepiej sprawdzą się niewątpliwie leśne.




Przepis prawie 4 lata temu znalazłam na kanale Michała - gotowanieWsieci <
KLIK>. Zachęcam do zajrzenia. Krok po kroku obejrzycie jak wykonać to cudo. Sernik nie wymaga pieczenia. Nie sądzę by ktokolwiek miał kłopot z jego stworzeniem. Lubię go bo nie jest zbyt słodki i posiada w sobie delikatną kwaskową nutę. 


Składniki:  
Spód:
  • 150 g herbatników
  • 3 łyżki masła 
  • 100 g orzechów ziemnych solonych
Masa serowa:
  • 600 g serka typu philadelphia (lub inny serek kremowy)
  • 250 g śmietany 30%
  • 8 g cukru pudru
  • 100 g białej czekolady
  • żelatyna 2 płatki 
Dekoracja:
  • 500 g malin lub innych owoców jak jagody, jeżyny, porzeczki, poziomki, truskawki itp.
  • 20 g białej czekolady do starcia 
  • świeża mięta
Przygotowanie

Zapraszam do obejrzenia filmu Michała <KLIK>.



Często przygotowuje go dla gości. Znika błyskawicznie. To jedno z moich ulubionych domowych deserów. Nie jestem wielką zwolenniczką ciast i od zawsze "ze słodyczy najbardziej lubię śledzie":), ale ten sernik na zimno ubóstwiam! 




Zróbcie go, a przekonacie się jak jest wyśmienity. Pyszny będzie z jeżynami jakie właśnie u nas królują. 




Smacznego!


środa, 16 września 2015

Francuska zupa cebulowa z grzankami i serem.

 
Wiele osób może się skrzywi. Zupa z samej cebuli??? To się da jeść? Otóż da. Co więcej, jestem przekonana, że jak raz spróbujecie, będzie za Wami "chodzić" często:) Karmelizowana cebula jest przepyszna. Z grzankami i serem, to już w ogóle bajka! Zachęcam do wypróbowania.


Nie jestem wielką miłośniczką francuskiej kuchni (być może za mało ją znam), ale akurat ta zupa bardzo przypadła mi do gustu. Sycąca, rozgrzewająca. Na sezon jesienno-zimowy - wyborna.
 


 Składniki:
  1. 1 kg cebuli.
  2. 4 łyżki masła.
  3. 3 łyżki oliwy.
  4. 250 ml białego wytrawnego wina.
  5. 1 l bulionu wołowego.
  6. Sól, pieprz czarny.
  7. Bagietka.
  8. Ząbek czosnku.
  9. 150-170 g sera żółtego (oryginalnie we Francji używa się sera gruyère).
  10. Opcjonalnie świeży tymianek lub/i rozmaryn.

 Przygotowanie:
  1. Cebulę kroimy w grubsze piórka. Nie musi to być wykonane bardzo starannie. Polecam przed krojeniem włożyć cebulę na kilka minut do zamrażarki. Mniej lub wcale nie będziecie płakać przy krojeniu.
  2. W szerokim rondlu/garnku rozgrzewamy oliwę z masłem. Wkładamy cebulę. Smażymy średnim ogniu, co jakiś czas mieszając. Doprowadzamy do karmelizacji. Trwa to około 40-45 min. Cebula ma mieć kolor mocnego karmelu. Nie może być spalona, choć na bokach patelni zawsze będzie mieć to miejsce. Nie szkodzi. Dlatego co parę minut zgarniamy cebulę z boków do środka naczynia.
  3. Do dobrze skarmelizawanej cebuli wlewamy wino. Zwiększamy ogień. Dobrze mieszamy. Drewianą łyżką zeskrobujemy przypalone części. Nic nie wyrzucamy. Gotujemy na mocnym ogniu około 4-5 minut. Alkohol wyparuje, smak zostanie.
  4. Następnie wlewamy wrzący wywar. Najlepszy jest wołowy lub wołowo-warzywny. Tylko błagam nie z kostki! Jeśli jesteście wegetarianami, zastosujcie tylko z warzyw. Przykrywamy i gotujemy ok. 35-40 min. na małym ogniu.
  5. Na koniec doprawiamy solą i pieprzem.
  6. Bagietkę tostujemy na chrupko w piekarniku lub w tosterze czy patelni. Lekko nacieramy przekrojonym ząbkiem czosnku.
  7. Zupę przelewamy do osobnych żaroodpornych miseczek lub jeśli nie posiadacie do jednego większego naczynia. Na wierzch układamy grzanki. Posypujemy całość startym serem. Może też być w plastrach. Posypujemy odrobiną świeżego tymianku lub/i rozmarynku. Jeśli nie mamy nic nie szkodzi. Może być bez.
  8. Zupę wkładamy do piekarnika i zapiekamy około 5 min. aż do roztopienia sera. Ja w tym celu stosuje opcję opiekania i stawiam mieseczki na kratce podniesionej dość wysoko.
  9. Jemy ciepłą, wręcz gorącą. Wtedy najlepiej smakuje!:)

Pamiętajcie by nie używać innego wina niż wytrawne. Wino podgrzewane musi być właśnie takie. Masło zawsze prawdziwe. Żadne tam margaryny i zastępniki. Jeśli chodzi o oliwę, spokojnie możecie użyć olej np. rzepakowy.  

 
Wypróbujecie?

Pozdrawiam!
  

 
 

sobota, 7 lutego 2015

Ciasto toffi z płatkami zbożowymi i czekoladą. Bez pieczenia!


Potrafi poprawić humor, wprowadzić nas w dobry nastrój, obudzić uśmiech na twarzy dziecka, ukochanego mężczyzny czy naszych gości. Mały kawałek tego cuda, filiżanka kawy lub herbaty i od razu dzień staje się piękniejszy!:) 


Nie wymaga dużego zachodu. Bez pieczenia. Nie zjecie go dużo na raz, gdyż jest naprawdę słodkie. Zdecydowanie jednak nie mdli jak to często bywa w przypadku ciast z kremem czy tortów. Nie pobija też w słodkości baklavy:) 
Masa toffi uwodzicielsko rozpuszcza się w ustach. Zbożowe płatki przyjemnie chrupią, a czekolada dostarcza nam potrzebnych endorfin. Zobaczycie, ulegniecie!:)

Może to nie jest super dekoracyjne ciasto z wystawy cukierni Sowy lub Pani Gessler, ale zaręczam, że smakuje wybornie! Przypomina trochę batonik.


Składniki:

  1. Płatki zbożowe (lub ryżowe) najlepiej bez dodatku owoców, miodu, cynamonu, czekolady. Żadne tam kulki czekoladowe itp. Dobrze by były bez cukru (jeśli się uda takie znaleźć, gdyż z tym czasem ciężko). Zwykłe, podstawowe. Często kupowane dla dzieci. Nie kukurydziane. - Ok. 1 szklanki.
    Często używam takich od Lubelli w formie gwiazdek - niestety mają cukier:( Ciasto ze zdjęć dokładnie robiłam z nimi.
    Można też zastąpić je herbatnikami lub pomieszać z orzechami lub/i rodzynkami.
  2. Czekolada bez dodatków i nadzienia - 1 standardowa tabliczka. Możecie użyć deserowej, gorzkiej lub mlecznej. Ja często stosuje mieszankę dwóch.
  3. Sól - 1/2 łyżeczki.
  4. Ekstrakt z wanilii - 1/4 łyżki. Może też byś laska wanilii. Można też spokojnie ten składnik pominąć. Pamiętajcie ekstrakt to nie to samo co aromat!
  5. Mleko skondensowane - 1/2 puszki.
  6. Cukier brązowy - 1/3 szklanki.
  7. Masło (prawdziwe!) - ok. 70-80 dkg.
  8. Golden syrup (tzw. złocisty syrop) - poniżej 1/4 szklanki. Można go zastąpić syropem z agawy, miodem lub wykonać mieszankę z pół szklanki cukru + 1/8 szklanki wody + kilka kropel soku z cytryny. 
    W amerykańskich przepisach w tym miejscu gości syrop kukurydziany tzw. corn syrup. Pamiętajcie jednak, że ten składnik to czyste zło! Zdecydowanie należy unikać, choćby w domowych przepisach.
    Nie polecam jako zamiennik syropu klonowego - jest za słodki. Chyba, że wychowaliście się w Stanach i macie ogromną tolerancję na cukier:) W sensie słodzicie Colę i Fantę (tak, tak, na własne oczy widziałam to w USA:)).


Przygotowanie:
  1. W rondelku rozpuszczamy masło.
  2. Wsypujemy brązowy cukier. Mieszamy by się dokładnie rozpuścił i połączył z masłem.
  3. Następnie wlewamy powoli skondensowane mleko. Cały czas mieszamy. Ważne by nie robić tego na dużym ogniu. Raczej średnim ku mniejszemu.
  4. Dodajemy golden syrup lub jego zamiennik. Łączymy wszystko w jedną całość, cały czas mieszając. 
  5. Masa zacznie powoli gęstnieć. Gotujemy ją na małym ogniu bez przykrycia. Cały czas mieszamy lub robimy to często.
  6. Kiedy zawartość będzie przyjemnie gęsta (taka krówkowa), ale nie zbita, dodajemy sól i ekstrakt z wanilii. Mieszamy.
  7. Zdejmujemy z ognia. Dodajemy płatki zbożowe. Łączymy. 
  8. Przekładamy masę do naczynia wyściełanego folią aluminiową. Nie za dużego. Polecam o kształcie prostokąta lub kwadratu. Można użyć w tym celu np. małej formy do pieczenia czy brytfanki żaroodpornej. Nie ma to większego znaczenia. Im chcecie by ciasto było wyższe, tym forma musi być mniejsza.
  9. Wszystko wyrównujemy z wierzchu i przy rogach. Najlepiej plastikową szpatułką. Posypujemy połamaną czekoladą. Możemy też ją zetrzeć na dużych oczkach. Ważne by uczynić to, kiedy masa jest jeszcze ciepła. Odczekujemy około 3 minut i czekolada nam się pięknie sama roztapia. Wtedy wygładzamy ją tworząc gładką polewę czekoladową.
  10. Ciasto odstawiamy w chłodne miejsce. Gdy będzie zimne wkładamy do lodówki na min. 3 h. Ja zwykle robię go na noc. Wg mnie jest lepsze gdy dłużej posiedzi w zimnie. Najbardziej mi smakuje na drugą dobę, jeśli oczywiście do tego czasu doczeka:)
  11. Gdy jest gotowe, kroimy na kwadratowe kawałki ostrym nożem.

Kilka wskazówek:
  1. Polecam gotować masę w garnku z grubszym dnem. Można też użyć patelni. Przy cienkim spodzie istnieje duże ryzyko przypalenia, nawet podczas stałego mieszania.
  2. Forma musi być wyłożona folią aluminiową. Inaczej z trudem oderwiecie ciasto od dna i brzegów. Być może sprawdzi się też papier do pieczenia. Przyznam jednak, że nie próbowałam.
  3. Ciasto łatwo ulega roztopieniu. Warto go trzymać w lodówce nawet jak stężeje.
  4. Nie polecam używać płatków kukurydzianych. Są zbyt miękkie i pod wpływem ciepłej masy szybko się rozpuszczają i znikają.
  5. W sklepach można kupić gotowe masy krówkowe, toffi itp. Najczęściej w puszkach. Skusiłam się kiedyś na dwie różne i nigdy więcej tego błędu nie popełnię. Sztuczne, pełne niepotrzebnych dodatków, palą chemią i oszukaną słodkością w język. Zdecydowanie nie polecam.


Warte grzechu!:) Spokojnie może stać w lodówce kilka dni. Nawet do tygodnia. Nie wysycha, nie traci na smaku. Nie starzeje się:)

Zachęcam do zrobienia.

Smacznego!

niedziela, 1 lutego 2015

Sałatka z tuńczyka, makaronu risi, selera naciowego i papryki.


Bardzo ją lubię. Może Wam też będzie smakować?

Składniki:
  1. Makaron risi - typu ryż (w kształcie ryżu) - ok. 1/3 opakowania.
  2. Świeża czerwona papryka - 1 duża.
  3. Kukurydza - 1 puszka.
  4. Tuńczyk w sosie własnym - 1 puszka.
  5. Seler naciowy - 3-4 pędy.
  6. Świeża kolendra - kilka gałązek.
  7. Świeży szczypiorek lub/i koperek - wedle uznania.
  8. Można też dodać świeżą zieloną pietruszkę lub inne zioła.
  9. Sok z 1/3 - 1/2 cytryny.
  10. Czosnek - 1 ząbek.
  11. Sól, pieprz do smaku.
  12. Oliwa - do skropienia.
  13. Majonez - ok. 1,5 łyżki

Przygotowanie:
  1. Gotujemy makaron al'dente w osolonej wodzie. Pozostawiamy do ostudzenia.
  2. Paprykę i selera kroimy w kostkę. 
  3. Odcedzamy kukurydzę.
  4. Odcedzamy tuńczyka. Trochę sosu z niego zostawiamy.
  5. Zioła kroimy drobno.
  6. Wszystko razem wsypujemy do miski. Przyprawiamy. Wrzucamy sprasowany czosnek.
  7. Dodajemy sok z cytryny, skrapiamy oliwą. 
  8. Na koniec dodajemy majonez. Ale możemy też go pominąć.
  9. Jeśli sałatka jest za sucha dodajemy pozostawiony sos z tuńczyka.

Jak zawsze proporcje można zmieniać w zależności od upodobań i aktualnej zawartości lodówki. Nie rezygnowałabym z kolendry i soku z cytryny. Świetnie podbijają smak tuńczyka.
Sałatka jest sycąca i praktyczna na wiele okazji. Bardzo lubią ją moi goście. Często jest kolacją lub obiadem. Można ją również zabrać na lunch do pracy. 


Uwielbiam w niej różne gramatury składników i fakt, że makaron wręcz rozpuszcza się w buzi, a seler i papryka dla kontrastu przyjemnie "chrupią":)


Smacznego!:) 
  

sobota, 3 stycznia 2015

Udka kurczaka w porach i suszonych pomidorach z dodatkiem piwa.


Sama przepisu nie wymyśliłam. Znalazłam go spory czas temu w książce "Pascal kontra Okrasa" wydanej dla sieci marketów Lidl. Po pierwszym przygotowaniu potrawy byłam zawiedziona. Wg mnie proporcje składnikowe w oryginale są mocno zachwiane. Przerażająca ilość piwa, porów i cebuli sprawia, że danie wychodzi gorzką zupą, a nie pieczonym smacznym kurczakiem. Trochę pokombinowałam, pozmieniałam i opracowałam własną recepturę:)

Składniki:
  1. 6 udek kurczaka. Oczywiście mogą też być inne części jak skrzydełka, podudzia lub mieszanie.
  2. 1 duża cebula.
  3. 1 średniej wielkości por.
  4. 2 ząbki czosnku.
  5. Ok. 80-100 g suszonych pomidorów.
  6. Olej do smażenia.
  7. Ok. 3 łyżek prawdziwego masła. Świetne oczywiście będzie też masło klarowane.
  8. Ok. 150-180 ml jasnego piwa. Najlepsze - niepasteryzowane. Świetnie pasuje także piwo miodowe. Spokojnie zwykłe też się nada:)
  9. Ok. 1 łyżeczki suszonej bazylii.
  10. Sól i pieprz do smaku.

Przygotowanie:
  1. Kurczaka nacieramy solą i pieprzem. Odstawiamy w chłodne miejsce by troszkę się zmaserował. Można też zostawić go na noc w lodówce.
  2. Na patelni mocno rozgrzewamy olej i następnie dodajemy masło. Udka smażymy z każdej strony tak by były ładnie rumiane.
  3. Na innej patelni lub tej samej po zdjęciu mięsa i odlaniu nadmiaru tłuszczu do miseczki, smażymy pociętą w piórka cebulę (używamy tego samego tłuszczu na jakim smażył się kurczak, tylko go zmniejszamy lub przekładamy do drugiej patelni).
  4. Do cebuli dodajemy rozgnieciony lub drobno poszatkowany czosnek i bazylię. Przysmażone suszone zioła nadają świetny smak każdemu daniu. Smażymy przez chwilę na dość sporym ogniu. Następnie płomień zmniejszamy i wrzucamy półplasterki pora. Całość opruszamy solą i pieprzem. Krótko dusimy. Pamiętajcie by cebula i czosnek nie zrumieniły się.
  5. W naczyniu żaroodpornym lub żeliwnym garnku czy patelni z możliwością wstawiania do piekarnika, umieszczamy kurczaka. Dodajemy cebulę z porami i czosnkiem oraz całością powstałego sosu z warzyw. 
  6. Do całości wkładamy pokrojone suszone pomidory. Mogą być z zalewy lub nie. Jak wolicie. Nie musicie też ich kroić. Jak kto woli.
  7. Potrawę zalewamy piwem. Przykrywamy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 stopni (termoobieg) lub 200 stopni (góra i dół). Czas pieczenia około 40 minut. Ja zwykle wyłączam piekarnik po około 30 minutach i zostawiam kurczaka jeszcze na 15 minut wewnątrz by spokojnie doszedł. Czasami na ten czas zdejmuję przykrywkę.
  8. Mięso można serwować na wiele sposobów. Z ziemniakami, kaszą, pieczywem. Wypróbowałam wiele dodatków i w sumie każda opcja jest dobra. Ostatnio podałam z drożdżowymi kluskami na parze tzw. pampuchami. Można je wykonać samemu lub iść na łatwiznę i kupić gotowe. "Robią się" w 10 minut. Dostępne są m.in w Biedronce i Lidlu. Ja wolę te z Biedronki. Mają lepszy skład i są smaczniejsze. 
  9. Na drugi dzień ten sam obiad podałam z ryżem. Powstały sos z mięsa z cebulą, porami i pomidorami zmieszałam na patelni z ugotowanym wcześniej na sypko ryżem. Powiem Wam szczerze, że taki ryż można jeść samemu bez mięsa i jest znakomity. Nawet więc jak już "zabraknie" Wam kurczaka, a zostanie sos polecam użyć go właśnie do ryżu, kaszy czy makaronu. Niebo w gębie:)


Gwarantuje Wam, że kurczak wychodzi pyszny. Bardzo miękki, soczysty. Piwo nadaje mu nietuzinkowego smaku. Jeśli użyjecie pasteryzowanego, będzie mniej wyczuwana charakterystyczna dla tego napoju goryczka. Miodowe nada lekkie słodkości. Ja jednak często używam tradycyjnego piwa i danie również wychodzi pyszne. 
Baaaardzo lubią je mężczyźni. Często też serwuje gościom i nie spotkałam się by ktoś nie był zadowolony. 


Nie spożywacie kompletnie alkoholu? Pamiętajcie, że pod wpływem temperatury alkohol wyparowuje. Nie ma więc mowy o jakiś procentach:)  Jeśli jednak naprawdę nie chcecie użyć piwa, możecie zastosować bulion/rosół. To nie będzie identyczny smak, ale na bank będziecie również zadowoleni.

Ilość składników oczywiście traktujcie zawsze około. Gotując rzadko wszystko odmierzam. Proporcje możecie dodawać wg uznania. Nie przesadzałabym jednak z ilością piwa. Wyjdzie Wam zupa, a jeśli nawet nie, to danie zyska zbyt dużo goryczy.


Smacznego!:)

niedziela, 2 listopada 2014

Zupa z czerwonej soczewicy. Nie ma szybszego dania!


Za oknem coraz zimniej i wieczory takie dłuuuugie. Dla mnie to wyborny sezon na wszelkiego rodzaju zupy. Tę z czerwonej soczewicy pierwszy raz jadłam dawno temu u bratowej i baaardzo mi zasmakowała. Szybka w przygotowaniu, sycąca, zdrowa. Rozgrzewa i ma nietuzinkowy smak. W ten weekend gościła na moim stole. Może też ją wykonacie? Jeśli tylko macie wolne 10-15 minut to wystarczy by zaskoczyć siebie, rodzinę lub gości tym świetnym daniem. Zupa bowiem jest błyskawiczna, a wcale nie pochodzi z torebki czy mrożonki:)



Składniki:
  1. 1 szklanka soczewicy czerwonej.
  2. 1 puszka pomidorów pokrojonych. Można też użyć świeże pomidory. W ostateczności sprawdzi się koncentrat lub sos.
  3. Wędzony boczek. Ok. 20 dkg. Spokojnie można też użyć jakieś wędzonki innej lub np. kiełbasy mocno podsuszonej. Sprawdza się równie dobrze pepperoni.
  4. 1-2 ząbki czosnku.
  5. Ok 1,5 l wody lub wywaru warzywnego.
  6. Sól, pieprz do smaku.
  7. 1 liść laurowy, 2 ziarnka ziela angielskiego.
  8. Dosłownie po odrobinie: tymianku, rozmarynu, majeranku, papryki słodkiej i ostrej, curry, imbiru, cynamonu.

Przygotowanie:
  1. Boczek kroimy w kostkę i smażymy na patelni. Ma być rumiany. Tak samo postępujemy z innym rodzajem wędliny. Najlepsza będzie tu wędzonka. Świetnie podbija smak zupy. Ale kilka razy robiłam ją z pepperoni i wyszła równie znakomita.
  2. Do gotującej się wody (wywaru) wrzucamy opłukaną wcześniej na sicie soczewicę. Użyjcie czerwonej. Każda inna bardzo długo się gotuje. Czerwona potrzebuje tylko kilka minut by być gotowa.
  3. Do całości dodajemy boczek z patelni i pokrojony czosnek. Za nim idzie ziele angielskie i liść laurowy. Solimy lekko. 
  4. Kiedy soczewica się już wstępnie rozgotuje, wlewamy pomidory. Przyprawiamy pieprzem i innymi przyprawami. Polecam użyć mieszankę jaką podałam wyżej. Sprawdziłam ją metodą prób i błędów i jest najlepsza. Wszystkiego odrobinę i sami zobaczycie jaka zupa wyjdzie wyśmienita. Ja lubię ją przyrządzać bardziej ostrą, sama bowiem soczewica jest dość mdła. Dlatego dodaje więcej papryki.
  5. Uważajcie z ilością soli. Wędzony boczek ma sam w sobie jej sporo.
  6. Nie przesadzajcie z imbirem. Wystarczy szczypta, ale też z niego nie rezygnujcie. Cynamon świetnie za to podbija smak pomidorów. 
  7. Jeśli jesteście wegetarianami, danie to możecie zrobić bez mięsa. Wtedy polecam dodać więcej smaku poprzez użycie startej marchewki, odrobiny selera i cebuli.
  8. Zupa gotowa jest w momencie, gdy soczewica rozgotuje się i przestanie być twarda. Zwykle zajmuje to dosłownie 10-12 minut. Nie gotujcie jej za długo, gdyż zacznie przywierać do garnka i straci smak. Nie może też rozgotować się na całkowitą "papkę".
  9. Możecie ją podać z łyżką gęstej śmietany na wierzchu, grzankami lub samą. Dla mnie wersja bez niczego jest wystarczająco sycąca. Zauważyłam jednak, że mężczyźni uwielbiają ją z bułeczką lub chlebem:)


Polecam gorąco!

niedziela, 12 października 2014

Tarta ze szpinakiem, pepperoni, mozzarellą i ziołami.

Nie wymaga specjalnie wysiłku, a zapewniam że jest pyszna i błyskawicznie się wykonuje. Lubimy takie potrawy, prawda?:)


Składniki:
  1. Własnoręcznie zrobione ciasto kruche na tartę lub ciasto francuskie. 
    Tarta na kruchym spodzie jest zdecydowanie najlepsza. Ostatnio jednak z braku czasu, często posługuje się do wykonania tart ciastem francuskim i też mogę polecić ten sposób.
  2. Szpinak. Najlepiej świeży. Jeśli nie macie, może być mrożony ale w liściach. Nie za dużo.
  3. Pepperoni.
  4. Mozzarella.
  5. Świeże zioła: bazylia, tymianek, rozmaryn. Będą najlepsze, ale oczywiście możecie też użyć suszonych.
  6. Oliwa z oliwek.
  7. Czosnek.
  8. 1 -2 jajka.
  9. Odrobina gęstej śmietany.
  10. Sól, pieprz, świeżo starta gałka muszkatołowa.

Nie podaje dokładnych ilości składników. Wszystko zależy od tego jaką wielkość tarty wykonujecie i na ile osób. Zawsze to robię na oko. Z całą pewnością będziecie wiedzieć sami, czego ile? Składników nie ma być dużo. Nie o to tu chodzi. Każdego po trochu. Choć nie ukrywam, że ja mam mam słabość do większej ilości mozzarelli:)

Do pracy:
  1. Jeśli używamy mrożonego szpinaku podsmażamy go na patelni z odrobiną oliwy, czosnkiem, pieprzem, gałką i solą. Świeży nie wymaga takiej obróbki.
  2. Formę wykładamy ciastem. Mój przepis na kruche ciasto znajdziecie przy okazji notki o tarcie z grzybami. Jest uniwersalny i zawsze wychodzi:)
  3. Na spód ciasta wykładamy szpinak. W przypadku świeżego posypujemy go solą, pieprzem, gałką. Na wierzch układamy wyciśnięty lub pokrojony czosnek.
  4. Na to idą plastry pepperoni.
  5. Potem plastry mozzarelli.
  6. Rozbite jajko/a mieszam z odrobiną śmietany. Dodaje posiekane zioła. Polecam dużo bazylii. Uważałabym z ilością rozmarynu. Zresztą to już zależy od waszych upodobań. Najlepsze są świeże zioła. Pamiętajcie, że suszone w dużej ilości potrafią nadać pieczonej potrawie gorycz.
  7. Całość zalewam jajeczną miksturą. Nie musi być jej bardzo dużo.
  8. Tartę wkładamy do nagrzanego wcześniej piekarnika - do temp. ok. 170 stopni C.
  9. Pieczemy ok. 20-25 minut. Ciężko mi dokładnie powiedzieć ile. Jak ciasto będzie rumiane, a ser ładnie zapieczony, jest gotowa do wyjęcia.
  10. W przypadku użycia ciasta kruchego, polecam wcześniej podpiec go lekko samego bez farszu w czasie około 20 min. Potem nakładać składniki.
  11. Po opuszczeniu pieca potrawę smaruje delikatnie oliwą z oliwek. Pozwalam jej trochę "odpocząć" i dopiero kroję.


Możecie oczywiście do jej wnętrza dołożyć dodatkowo inny ser jak np. feta, gorgonzola. Świetnie będą również pasować suszone pomidory.


Zdecydowanie polecam użyć świeżo startej gałki muszkatołowej. To moje ostatnio odkrycie. Odrobina nadaje niesamowitego smaku wielu potrawom. Nijak się też ma do gotowej mielonej gałki.
Nie przesadzajcie z solą i pieprzem! Pepperoni samo w sobie jest słone i wyraziste w smaku. Można przedobrzyć.



Pozostaje mi zachęcić Was do wykonania dania w domu i życzyć smacznego:)

PS. Jak widać tarta nie musi być okrągła. Kwadratowa jest równie pyszna:)


Buziaki!