Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje kosmetyków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje kosmetyków. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 maja 2016

Denko. 10 wykończonych produktów pielęgnacyjnych i opinie o nich.


1. Bioderma Photoderm AR 50+ Natural Colour.
Mój ukochany filtr do twarzy. Stosuje od kilku lat. Zużyłam wiele opakowań. Zdecydowane KWC. Zdradzałam go na rzecz innych, ale nadal on jest nr 1. Bardzo polecam szczególnie dla cer naczyniowych, skłonnych do rumienia. Wysoki filtr, który nie bieli, nie jest tłusty i nie powoduje nadmiernego świecenia. Spokojnie zastępuje podkład. Ma działanie tonujące. Ujednolica koloryt skóry. Dzięki lekkiemu beżowemu zabarwieniu, kryje drobne niedoskonałości. Z tego co kojarzę występuje w 2 odcieniach. Skóra z nim wygląda na wypoczętą, świeżą, zadbaną. Znakomity na upały. Uniwersalny. W czasie wysokich temperatur, kiedy pełen makeup jest dla mnie udręką, aplikuje ten filtr, lekki puder, tusz do rzęs i wychodzę z domu. Nie potrzebuję niczego innego by czuć się komfortowo. Nie jest najtańszy, ale wydajny. Nie zapycha, nie podrażnia, łatwo się aplikuje i dobrze nawilża. Stały element w mojej kosmetyczce nie tylko latem. Każdą wiosnę i zdradzieckie o tej porze pierwsze słońce, witam właśnie z nim.

2. Alverde Lippen Balsam Wanilia i Mandarynka Pomadka ochronna do ust.
Szkoda, że się skończyła. Wysoka jakość. Cudownie nawilża i natłuszcza usta na długo, nadając im ładny połysk. Ma w sobie całą masę olejków i to czuć. Stosując ją, nie miałam w ogóle problemu z przesuszeniem. Pielęgnuje, chroni, pięknie pachnie. Jedna z lepszych jakie używałam. Jedynym minusem jest brak dostępności w Polsce i fakt, że noszona latem w torebce może łatwo się rozpuszczać. Jeśli będziecie w drogerii DM, polecam wrzucić do koszyka. Nie jest droga, a działa cuda.


3. Orientana Balsam do ust Imbir i Trawa Cytrynowa.
Kolejny godny polecenia produkt do ust. Naturalny, wydajny, o cudownej woni. Właściwie same olejki wspaniale rozpuszczające się na skórze warg. Nawilża na długo, koi, łagodzi. Tworzy przyjemną ochronną poświatę z ładnym błyskiem. Perfekcyjnie wygładza. Jego stosowanie to czysta przyjemność.

4. Vianek Nawilżający krem pod oczu z ekstraktem z lnu. 
Miałam tylko próbkę. Starczyła mi na dwa razy. Przyjemny krem. Nie podrażnił mnie, co w kremach pod oczy nie jest u mnie częste. Ładnie nawilża i wygładza. Szybko się wchłania. Raczej z tych lekkich. Jednak za wiele powiedzieć o nim nie mogę. Chętnie przetestowałabym przynajmniej jeszcze 2-3 takie próbki, by wyrazić pełniejszą opinię.


5. Murier C-Shot Vitamin C Krem rozświetlający na noc.
Dostałam do testów. Mam co do niego mieszane uczucia. Nie jest to krem zły, ale już tak mam, że jak kosmetyk kosztuje ponad 100 PLN (jego cena to ok. 120 PLN/50 ml) moje wymagania znacząco rosną. Pięknie rozświetla. To mu przyznaje. Skóra jest świeża, promienna, dobrze nawilżona. Szybko się wchłania i ładnie pachnie. Niby wszystko ok, ale brakuje mi jakiegoś "wow". Producent obiecuje wygładzenie zmarszczek i stopniowe ich znikanie. Tego nie dostrzegłam. Może po kilku tubkach... Nie napina skóry, nie ujędrnia. Wg mnie nie chroni przed czynnikami zewnętrznymi jak to mówi opis na opakowaniu. Mam też przypuszczenia, że lekko mnie zapchał. Kiedy używałam każdego wieczoru liczba zaskórników rosła. Potem aplikowałam 2-3 razy w tygodniu i było ok. Sprawdził się na szyję i dekolt. Ładnie po nim się prezentowały. Jeśli szukacie pięknego rozświetlenia, wasza skóra nie jest wysoce wymagająca i cena nie jest dla was żadnym problemem, to polecam. Więcej o produkcie na stronie marki >>.

6. Joanna Oleje Świata Olejek do twarzy i ciała z olejkiem arganowym.
Otrzymałam od marki. Nieduża poręczna buteleczka. Uniwersalny, wydajny. Można stosować do twarzy, na całe ciało, do włosów, dłoni, stóp. Na buzię nie aplikowałam, ale lubiłam dodawać do kąpieli lub smarować ciało i dłonie na noc. Nie tłuści przesadnie, dobrze się wchłania. Lekko rozświetla. Skutecznie nawilża. Super po depilacji nóg. Pięknie łagodzi wszelkie podrażnienia. Jak na tani produkt drogeryjny (ok. 9 PLN/100 ml) ma całkiem dobry skład. Niestety olejek arganowy jest w nim daleko, za to wyżej występują inne oleje. Woń słodko-kadzidłowa. Niemdląca, wyważona. Czytałam, że sporo osób stosuje ten kosmetyk na włosy i widzi tu świetne działanie. Z tej serii Oleje Świata mam jeszcze 2 inne olejki i chętnie wypróbuje je w ten sposób.


7. Cetaphil Łagodna emulsja do mycia twarzy.
Wyborna dla wrażliwców. Kompletnie bez zapachu. Pozbawiona ulepszaczy, zapychaczy innych niepotrzebnych dodatków. Polecana dla atopowców, po zabiegach dermatologicznych, chirurgicznych itp. Niezwykle łagodna. Koi, wycisza, nawilża. Nie wymaga użycia wody. Starcza na wieki. Producent informuje, że zmywa świetnie makijaż. Lekki tak. Z cięższym podkładem sobie nie radzi. Jeśli jednak wcześniej dokonujemy demakijażu np. micelem - jest bardzo ok. Nadaje się również do oczu. Zero podrażnienia. W przypadku mocnych mascar niestety kapituluje. Dla mnie kosmetyk rewelacyjny do stosowania rano. Twarz jest po nim miękka, przyjemna w dotyku, gładka. Zero ściągnięcia. Można stosować emulsję samą lub z wodą. Nie pieni się, ale bardzo przyjemnie stosuje. 

8. Isana Deo Roll-on Clear&Fresh.
Wydaje mi się, że kiedyś kulki Isany były skuteczniejsze. Po zmianie szaty graficznej, jakość osłabła. Nie jest źle, ale było lepiej. Ta wersja nie brudzi ubrań, a dla mnie to priorytet. Pachnie prawie niewyczuwalnie. Chroni ok, ale czuję, że latem przegra z wysokimi temperaturami. Zimą wystarczała. Kosmetyk za grosze, a do tego zdaje się nigdy nie kończyć mimo codziennego stosowania. Bardzo ekonomiczny.


9. Fa Floral Protect Antiperspirant.
Stosuje głównie kulki. Ale lubię mieć dodatkowo zawsze w łazience jakiś dezodorant w spray'u. Ten był ok. Nie jakieś cudo, ale całkiem w porządku. Trudno mi powiedzieć, czy sprawdzi się latem. W chłodniejsze dni dawał radę. Duży plus za brak podrażnienia, szybkie wchłanianie, wydajność i fakt, że nie brudzi ubrań. Zapach łągodny, przyjemny. Cena ok.

10. Marion Różowa Glinka Wygładzająca maseczka do cery wrażliwej i naczyniowej.
Lubię. Miałam kilka opakowań. Świetnie łagodzi i wycisza naczynka. Rozjaśnia twarz i niweluje zaczerwienienia. Dodatkowo wygładza i nawilża. Skóra po niej jest uspokojona i taka....błoga:) Polski, tani i skuteczny produkt. Polecam.


Dajcie znać, czy znacie te produkty i co o nich myślicie?

środa, 13 kwietnia 2016

Denko kolorówki i zapachów. Korres, Maybelline, Eveline, Rival de Loop, Wibo, Inglot, L'Oréal, Nyc Cosmetics, Lolita Lempicka, Nicole Cosmetics.

Kolorówka i perfumy zawsze zużywają się powoli. Udało mi się "zdenkować" kilka kosmetyków z tych kategorii i dziś je recenzuje. 


Kupiłam za grosze na Truskawce. To było wieki temu. Najpierw mi się nie spodobał. Kolor bardzo ok, typowo jasno beżowy, chłodny, bez żadnych domieszek różu czy żółci. Trafiony. Uniwersalny. Niestety był widoczny na skórze i słabo kooperował z moim ówczesnym podkładem. Puderniczkę odłożyłam na kilka m-cy do szuflady. Po czasie zupełnie zmieniłam zdanie. Pewnym produktom warto dawać drugą szansę. Nie wiem czy to kwestia innego fluidu, kremu, pogody czy stanu mojej cery, ale przerwa dobrze pudrowi zrobiła. Okazał się dawać bardzo długotrwały mat. Cera zyskiwała ładne wykończenie i rozjaśnienie. Kamuflował widoczność porów, nie wchodził w zmarszczki, nie był widoczny, ujednolicał koloryt. Świetnie również wyglądał zaaplikowany na czystą skórę. Starczył na wieki i z żalem go wykańczałam. Plus również za solidne opakowanie z lusterkiem. Obecnie jest w czarnym pudełeczku. Zdecydowanie polecam! Jeden z lepszych jakie testowałam.


Inglot Pressed Powder.
Daaaaawny zakup. Dobierany z konsultantką w salonie Inglot. Jako puder na całą twarz - porażka. Stanowczo za ciemny i na dodatek z drobinkami, co dostrzegłam dopiero w domu. Osoba mi go polecająca wykazała się totalnym brakiem wiedzy i profesjonalizmu. Ja sama jeszcze wtedy miałam małe pojęcie o makijażu. Zużywałam jako bronzer w czasie lata do ocieplania twarzy i dekoltu oraz na większe wieczorne wyjścia w ciągu całego roku. Trwało to wieki, ale udało się niczego nie zmarnować. Koloru i dokładnej nazwy kosmetyku nie pamiętam, wszystko z tyłu się starło. Serii pewnie i tak już nie ma. Puder mimo, iż był w kamieniu, mocno się osypywał podczas nakładania. Nie był też trwały i potrafił tworzyć placki. Może niesłusznie, ale przez niego zraziłam się do pudrów Inglota i omijam je z daleka.

Rival de Loop Hydro Roll-on pod oczy z korektorem.
Nie spodziewałam się po nim za dużo, mimo to jestem rozczarowana. Lekki, nie robiący krzywdy, ale nie czyniący też za wiele. Nie mam dużych problemów z sińcami pod oczami, dlatego nie potrzebuje mocno kryjących korektorów. Ten miał być produktem na lato. Odrobinę zdejmuje z okolic oczu zmęczenie, chłodzi, ale kryje słabo, prawie wcale. Nie rozjaśnia. Mało komfortowo i nierównomiernie się rozprowadza. Potrafi tworzyć smugi. Jest bardzo rzadki jak woda i brzydko pachnie. Dawałam mu wiele szans, robiłam przerwy, wracałam i niestety nie podołał. W końcu minął termin ważności i poszedł do śmieci. Tani, ale nie warto wydawać na niego nawet najdrobniejszej sumy.


NYC Smooth Skin Bronzing Face Powder 720A Sunny.
Uwielbiam od lat. Znakomity. Jeden z najlepszych bronzerów jaki używałam. Zdecydowanie w pierwszej trójce. Szkoda, że niedostępny w Polsce. Idealnie się rozprowadza. Tworzy na skórze piękną poświatę. Nie znika, nie robi plam, jest naturalny, satynowy, bez żadnych drobinek. Twarz z nim wygląda na wypoczętą, zrelaksowaną, lekko muśniętą słońcem. Mało który bronzer daje na mojej jasnej karnacji z piegami i silnym rumieniem, tak pożądany efekt. Miękko się nakłada, a przy tym kompletnie nie pyli. Zdaje się nigdy nie kończyć. Lekkie opakowanie z lusterkiem można zabrać wszędzie. W USA jest tani i powszechnie dostępny. Kupiłam go tam na wakacjach. Wiem, że dostaniecie go również z Irlandii i być może w UK, ale tego nie jestem pewna. Pełen jego opis i zdjęcia znajdziecie w notce z ulubieńcami maja'14. Jeśli kiedyś uda mi się go dorwać, od razu biorę zapas kilku by starczył do emerytury:)


Polubiłam. Zmieniałam z innymi woniami, ale szczególnie latem i wiosną chętnie sięgałam po ten flakon. Klasyka perfum. Niby słodkie, a jednak orzeźwiające. Posiadają nietuzinkowe opakowanie nadgryzionego jabłka. Kojarzą się z zakazaną miłością, grzesznym uczuciem, czymś wymarzonym i niedościgłym. Pierwsze skrzypce gra tu fiołek, potem wyczuwany jest anyż, piżmo, migdał... To nie są moje ukochane perfumy, ale cieszę się, że je miałam. Miło wspominam. Warto powąchać zapach w perfumerii.

Nicole Cosmetics Woda toaletowa.
Dostałam ten flakon do testów, ale nie jestem zachwycona. Bardzo nietrwała woń. Na moim ciele w ogóle się nie utrzymywała. Ile by człowiek się nie spryskał, po godzinie efektów brak. Duża dawka alkoholu. Podczas aplikacji, aż raziło to w nos i oczy. Opakowanie mocno średnie. Ciężkie, nieeleganckie, kompletnie nie pasujące do perfum czy wody toaletowej. Nie będę udawać, że była ok i namawiać do zakupu. Znam sporo tanich, dużo trwalszych  i lepszych jakościowo wód toaletowych.


Przez lata zużyłam kilka opakowań. Tusz, który nigdy nie zawodzi. Lubię jego szczotkę, nasyconą czerń, szybką aplikację. Ładnie wydłuża i pogrubia rzęsy. Nie skleja ich. Efekt można stopniować nawet kilkoma warstwami. Nie rozmasuje się, nie kruszy. Żadna maskara nie starcza mi na tak długo jak ta. Lubię ją, ponieważ od pierwszego do ostatniego użycia zachowuje się tak samo dobrze i nie zmienia swoich właściwości. Regularnie do niej wracam. Często bywa na promocjach. Jeszcze nie raz znajdzie się w mojej toaletce. Żółte opakowanie pozwala szybko znaleźć kosmetyk w kobiecej torebce czy kosmetyczce, a przyznacie panie, że czasem to nie lada wyzwanie:)

Wibo Boom Boom Mascara.
Polecało ją wiele blogerek i youtuberek. Daje dramatyczne, wyraziste oko. Efekt na serio - WOW. Wysoki poziom wydłużenia i pogrubienia, piękne rozdzielenie. Przy moich naturalnie długich włoskach - wręcz widok sztucznych rzęs. Niestety wszystkie te plusy zniszczone zostają przez fakt, że błyskawicznie się rozmazuje i kruszy. 2 h i czerń migruje pod oko, nad oko, obok....wszędzie! Po dłuższym czasie sypie się jak szalona. Miało to miejsce podczas suchych dni. W deszczu, upale - panda gwarantowana w 20 minut. Kupiłam na promocji za około 5-6 PLN, nie mogę zatem marudzić, ale mimo wszystko nie daje jej swojej rekomendacji. Dla mnie podstawą jest, że maskara ma się trzymać cały dzień. Ja żyję, pracuję, spotykam ludzi, bawię się, wykonuje szereg różnych obowiązków, a nie spędzam dnia na oglądaniu swojej twarzy w lusterku puderniczki i poprawianiu makijażu co pół godziny. Litości!


L'Oréal Paris Colour Riche Lip Balm w kolorze 818 Nourishing Nude.
Żal się rozstawać. Wyborne masełko do ust o pięknym kolorze. Znakomite nawilżenie, delikatny połysk, błyskawiczna aplikacja. Odcień "lepszych" moich ust. Zdecydowane KWC. Używałam praktycznie każdego dnia i nigdy mnie nie zawiódł. Jeden z ukochanych produktów do ust. Nabyłam w Stanach. W Polsce chyba ta wersja nie do kupienia. Może poszukam online. To jeden z tych kosmetyków, który chce mieć zawsze w torebce i stale kupować. Pierwszy raz o nim wspomniałam w poście z ulubieńcami lipca'13.

Od ponad 2 lat stale używam pod tusz. Stał się moim niezbędnikiem. Nawilża, odżywia, uelastycznia włoski. Lekko je zagęszcza. Jest idealną bazą pod maskarę. Każda wygląda na niej lepiej. Rzęsy są dłuższe, rewelacyjnie rozdzielone, gęstsze, zero grudek. Tusz jest trwalszy. Stale kupuje. Obecnie używam nowszej wersji tego serum/bazy 5 w 1, ale wydaje mi się, że nie ma między nimi jakiejś znaczącej różnicy. Więcej o tym serum napisałam w poście z lutego'14. Zapraszam do zajrzenia >>.


Dajcie znać, czy znacie te kosmetyki i jakie macie o nich zdanie? 

środa, 6 kwietnia 2016

Jak szybko pozbyć się pryszcza? Uriage Hyseac Pasta Sos na zmiany trądzikowe. Recenzja.

Pryszcz? Nie dość, że w języku polskim nazwa ta okropnie brzmi (brrrr...), to co najgorsze taka gula/krosta na twarzy potrafi zepsuć dzień, a nawet cały tydzień. Dziś o produkcie, który pozwala szybko pozbyć się problemu, a przynajmniej złagodzić jego objawy. 

Skuteczna pielęgnacja SOS ukierunkowana na redukcję zmian trądzikowych. Hyseac SOS Pasta przyspiesza dojrzewanie zmian trądzikowych, aby szybciej je usunąć. Zawiera olej z drzewa herbacianego oraz zieloną glinkę o działaniu ściągającym i antyseptycznym. Wyjątkowa konsystencja według starej receptury. Produkt hipoalergiczny, niekomedogenny.

Stosowanie
Zaaplikuj wieczorem na pojedyncze zmiany trądzikowe i pozostaw na noc.

Skład



Opakowanie
Plastikowy odkręcany słoiczek 15 g w tekturowym kartoniku.

Cena
Bez promocji ok. 40-45 PLN/15 g. W aptekach internetowych znajdziecie go za około 33-36 PLN.

Gdzie kupić?
Tylko w aptekach. Sieciowych typu Super Pharm, Ziko lub internetowych czy też mniejszych stacjonarnych.


Zapach
Bardzo mało wyczuwalny. W zasadzie w ogóle z tym kosmetykiem nie kojarzę żadnego zapachu.

Konsystencja
Gęsta, zbita, typowa dla pasty. Bardzo przypomina pastę cynkową. Jednak jest szara, bardziej kremowa i lekko tłustsza.


Wydajność
Starczy na bardzo długo. Mały słoiczek, ale zawartość wydajna.

Moja opinia
  1. Świetnie wysusza wszelkie wypryski, krostki, mniejsze i większe zmiany trądzikowe. Stają się mniej widoczne i szybciej się goją. Nie mam aktywnego trądziku, ale skórę tłustą i raz na jakiś czas potrafi mi coś wyskoczyć. Ostatnio taka niespodzianka pojawiła się na żuchwie. Była duża, twarda i boląca. Jedna noc z tą pastą i rano tylko lekki ślad w postaci małej czerwonej kropki. Byłam w szoku jak produkt szybko i skutecznie zadziałał.
  2. Koi rany po wypryskach. Szybciej znikają. Radzi sobie z wypryskami podskórnymi i tymi na wierzchu. 
  3. Kompletnie nie wysusza skóry. Może przy stałym nanoszeniu na jedno miejsce będzie coś takiego występować, ale przy punktowym stosowaniu zero suchych skórek.
  4. Łagodzi, rozjaśnia, zdejmuje ze skóry nadmiar sebum. Przy aplikacji cienkiej warstwy na miejsca z zaskórnikami, skutecznie zmniejsza ich ilość.
  5. Wcześnie zastosowana pozwala zniszczyć pryszcza w zarodku. Zero wyciskania, męczenia się, rosnącej guli. Leczy i radzi sobie z problemem migusiem. Gdy jednak już krosta urosła, przyspiesza niejako jej koniec. Szybciej "dojrzewa", a rana goi się wręcz niezauważalnie.
  6. Wymaga nakładania tylko na noc lub gdy jesteśmy w domu. W widoczny sposób barwi skórę na szaro. Wyjść do ludzi z tym się nie da. Pod makijaż też odpada.
  7. Jest bardzo gęsta, czasem trudno ją nałożyć cienką warstwą i przez to niepotrzebnie aplikujemy pasty za dużo. 
  8. Zawiera w sobie olejek herbaciany, ale totalnie nim nie pachnie. Mi ta woń nie przeszkadza, ale jeśli nie jesteście jej fanami i to Was powstrzymywało od kupowania produktów z tym składnikiem, to ten produkt jest świetnym rozwiązaniem.
  9. Poleciłam tę pastę koleżance. Ma problemy z trądzikiem na dekolcie. Po tygodniu stosowania jest nią zachwycona. Wszystko znika błyskawicznie.
  10. Nie zapobiega trądzikowi, nie sprawi że zniknie na zawsze, ale pomaga walczyć z jego objawami.
  11. Jestem bardzo zadowolona z kosmetyku. Nie obiecywałam sobie po takim maleństwie zbyt wiele, a tu proszę. Miłe zaskoczenie. Nie jestem to dla mnie produkt codziennego użytku, ale potrafi uratować życie. Łagodny, szybki, skuteczny.


Dla kogo szczególnie?
 Dla kogo nie?
Polecam Wszystkim zmagającym się z aktywnym trądzikiem oraz tym, którzy tylko od czasu do czasu cierpią na niedogodności krostkowe na buzi. Szczególnie osoby z podskórnymi grudkami będą z pasty zadowolone. Jeśli nic nigdy Wam nie wyskakuje, macie skórę nie podatną na wypryski, gładką, idealną bez problemów, to taki słoiczek jest Wam zbyteczny.

Podsumowanie
Skuteczny kosmetyk o błyskawicznym działaniu. Warty uwagi. Może okazać się niezbędnikiem  w wielu sytuacjach typu jutro ważna randka, impreza, występ na scenie:) Polecam!




Z serii Uriage Hyseac używam także kremu 3-Regul. Postaram się szybko zrecenzować także ten kosmetyk. Ostatnio jestem też zachwycona ich micelem do cery tłustej i mieszanej. Znakomity produkt!

Jakie Wy kosmetyki Uriage polecacie?

Pozdrawiam!

czwartek, 24 marca 2016

Dermika Hialiq Spectrum Krem nawilżający 30+ na dzień i na noc. Recenzja.

Po dłuższej przerwie wracam do Was z recenzją. Właśnie wykończyłam do dna i chcę podzielić się z Wami opinią. Krem dostałam do testów, ale jak zwykle nie wpłynęło to kompletnie na moje zdanie o nim. Zapraszam do lektury.


Hialuronowy krem nawilżający przeznaczony jest do każdego typu cery dojrzałej 30+, wymagającej nawodnienia, wygładzenia zmarszczek i zmniejszenia objawów starzenia się. Krem zawiera super skuteczny potrójny kwas hialuronowy 3D o różnej wielkości cząsteczek, które działają na trzech poziomach. 
Koncepcja ta umożliwia redukcję zmarszczek w trzech wymiarach - długości, szerokości i głębokości. Wspomagają ją dodatkowo stymulator nowego kolagenu o działaniu ujędrniającym oraz silny nawilżacz dostarczający wodę do komórek skóry. 
Krem ma też doskonałe własności nawilżające oraz ujędrniające. Nadaje skórze świeży i zdrowy wygląd. Cera nabiera młodzieńczej gładkości, staje się ładna, zadbana oraz dobrze chroniona przed utratą wody, wiotczeniem i skutkami starzenia się.

Opakowanie
Szklany elegancki słoiczek owalnego kształtu. Dość ciężki. Ładnie zaprojektowany. Plastikowe lustrzane wieczko. Czasem potrafi się buntować przy zakręcaniu. Całość w kartoniku.

Cena
Bez promocji ok. 57 PLN/50 ml.

Gdzie kupić?
Marka powszechnie dostępna. Krem znajdziecie w większości sieciowych drogerii jak Rossmann, Super Pharm, Hebe, Natura oraz w innych mniejszych sklepach.

Zapach
Delikatny, przyjemny. Typowo kosmetyczny. Z czasem zupełnie niewyczuwalny.

Konsystencja
Lekka, jakby odrobinę żelowa, wodnista. Bardziej rzadsza niż gęsta. Ale nie spływa przy aplikacji. Krem przyjemnie się nakłada, dobrze rozprowadza.


Wydajność
Bardzo w porządku. Mała ilość wystarczy by pokryć twarz, szyję i dekolt.

Moja opinia
  1. Godny polecenia krem nawilżający. Sprawdził. Nie mam suchej czy odwodnionej skóry, ale produkt pięknie zatrzymuje wodę w naskórku. Podczas jego używania zero uczucia ściągnięcia skóry, przesuszonych miejsc itp.
  2. Jest dobrym nawilżaczem dla cery normalnej i tłustej. Jeśli cierpicie na wysoki poziom przesuszenia skóry, może nie wystarczyć.
  3. Duży plus za to, iż nie jest tłusty czy ciężki. Moja twarz takich produktów nie toleruje. Jeżeli preferujecie bogate gęste kremy, może Was rozczarować
  4. Błyskawicznie się wchłania. Czuć przyjemne nawilżenie, ale na twarzy nie tworzy się nieprzyjemna warstwa tłustego filmu.
  5. Lekko napina skórę, nie ściągając jej. Optycznie rozprasowuje drobne zmarszczki. Świetny pod makijaż. Idealny dla śpiochów, którzy w błyskawicznym tempie muszą rano zadbać o siebie i migusiem wykonać makijaż (patrz ja:)).
  6. Cudownie wygładza. Skóra staje się niesamowicie przyjemna w dotyku, świeża, zrelaksowana. 
  7. Zauważyłam, że ładnie koi, wycisza i łagodnie rozjaśnia. Szczególnie po ciężkim dniu czy zbyt krótkim śnie. Zdejmuje z twarzy szarość. Nadaje jej witalności i mogę powiedzieć, że ujędrnia. Choć oczywiście nie jest to efekt mocno trwały i na wysoce spektakularnym poziomie.
  8. Nie zapchał mnie. Nie uczulił.
  9. Stosowałam na zmianę z kremem z kwasami (mniej więcej co drugą noc i co drugi dzień) i taki duet bardzo się sprawdził.
  10. Nie powoduje przetłuszczenia skóry, ale też nie matowi.
  11. Minus, że w słoiczku, a nie w opakowaniu z pompką. Airless znacznie podnosi to estetykę w aplikacji.
  12. W bardzo mroźne dni za słabo ochrania moją naczynkową skórę przed zimnem i wiatrem.
  13. Elegancki design serii wpisuje się w moje gusta. Mamy poczucie, że używamy coś z wyższej półki, a czasem to niezwykle poprawia nam humor:)


Dla kogo szczególnie? Dla kogo nie?
Polecam tym z Was, które szukają przyzwoitego kremu nawilżającego, a nie borykają się z mocno odwodnioną skórą. Rewelacyjny będzie pod makijaż na dzień. Wtedy ewentualnie na noc można zafundować twarzy coś bogatszego. Używałam go zimą, ale jestem przekonana, że jeszcze lepiej sprawdzi się w ciepłe dni, dzięki swojej lekkiej konsystencji i błyskawicznemu wchłanianiu. Dobry dla kobiet po 30 roku życia, szukających kosmetyków nawilżających i dodatkowo walczących z pierwszymi zmarszczkami. Bardzo młode dziewczyny mogą na rynku znaleźć tańsze świetne dla swojej cery kremy. Bardziej dojrzałe panie wg mnie potrzebują czegoś intensywniejszego w działaniu.

Podsumowanie
Bardzo dobry kosmetyk nawilżający. Spełnił moje oczekiwania. Znakomicie dobrany do moich potrzeb. Polecam osobą z cerą podobną do mojej.

Z serii Dermika Hialiq Spectrum używałam także serum i krem pod oczy. Postaram się szybko zrecenzować także te kosmetyki.

Lubicie markę Dermika? Ja pamiętam ją jeszcze sprzed 17-18 lat, kiedy byłam nastolatką. Budzi we mnie bardzo miłe wspomnienia.

Pozdrawiam!

niedziela, 3 stycznia 2016

Alva Rhassoul Mineral Waschcreme Mineralny Krem Myjący. Precz zaskórnikom! Oczyszczające super naturalne cudo do skóry tłustej i trądzikowej. Recenzja.


Mój pierwszy kosmetyk marki Alva. Pewnie nieostatni. Używam długi czas i dziś przyszła pora na recenzję.

Bardzo wydajny, mineralny krem przeznaczony do głębokiego oczyszczania skóry z niedoskonałościami – tłustej, mieszanej, trądzikowej i z zaskórnikami.
Minerały, pierwiastki śladowe i naturalnie czyste olejki eteryczne wspierają skórę podczas mycia w walce z pryszczami, wągrami oraz zmniejszają nadmierne przetłuszczenie sie skóry. Dzięki zawartości 55% glinki Rhassoul z krzemionką to nie tylko bardzo skuteczny środek dezynfekująco-myjący, ale również delikatny krem oczyszczający, który jest odpowiedni dla całego ciała, w tym skóry głowy, gdzie hamuje rozwój łupieżu, zmniejsza stany zapalne i zaczerwienienie związane z łuszczycą. 
Krem nadaje się do mycia każdego rodzaju skóry, jego użycie daje dużo lepsze wyniki niż tradycyjne mycie wodą i mydłem. Jest idealnym kosmetykiem organicznym do mycia twarzy dla osób z trądzikiem różowatym.
Produkt hipoalergiczny nie powoduje reakcji alergicznych. Nie zawiera syntetycznych tensydów.
Naturalny i organiczny kosmetyk posiadający certyfikat Ecocert. 
- w 100% naturalny zapach
- bez parabenów,

- bez glikolu,
- bez sztucznych barwników
- bez silikonu
- bez Phenoxyethanolu
- bez PEG i SLS
- bez składników GMO
- fizjologiczne pH
- hypoalergiczny

Kluczowe składniki:

  • Mineralna glina wulkaniczna Rhassoul z gór Atlas w Maroku – oczyszcza (wiąże cząsteczki kurzu i tłuszczu).
  • Olejek z drzewa herbacianego – działa antyseptycznie, antybakteryjnie, grzybobójczo.
  • Cananga Odorata - Ylang Ylang Oil - Jagodlin Wonny - olejek eteryczny używany dzięki właściwościom kojącym i zapachowym, działa antyseptycznie i przeciwzapalnie.
  • Olej bergamotkowy - działa antyseptycznie, stosowany w kosmetykach dla cer tłustych i trądzikowych w celu zmniejszenia łojotoku.

Polecany:
  • Dla skóry tłustej i mieszanej
  • Dla skóry z niedoskonałościami (trądzik, zaskórniki)
Sposób użycia: Cienką warstwę kremu oczyszczającego rozprowadzić na powierzchni zanieczyszczonej skóry (należy omijać okolice oczu). Pozostawić na 1-3 minuty na skórze trądzikowej, mocno zanieczyszczonej (zaskórniki) lub przetłuszczającej się. Następnie skórę obficie spłukać wodą. Skórę mieszaną spłukać od razu po wmasowaniu kremu.

Skład
Aqua, Morrocan Lava Clay, Aloe Barbadensis, Citrus Aurantium Dulcis Fruit Water, Phenethyl Alcohol, Citrus Bergamia Oil, Cymbopogon Winterianus Oil, Lavandula Hydrida Oil, Melaleuca Alternifolia Oil, Canaga Odorata Oil, Rosmarinus Officinalis Oil, Glyceryl Caprylate, Xanthan Gum, Limonene, Linalool, Geraniol, Citronellol.
*) składniki pochodzące z certyfikowanych ekologicznych upraw – 40,028% na 100% składników naturalnych.

Opakowanie
Tubka 150 ml. Miękka. Zawartość łatwo się wyciska. Stoi wieczkiem do dołu. Rzadkość kosmetyku i kolor powodują, że zatyczka łatwo się brudzi i nie wygląda estetycznie. Uważajcie z produktem w podróży. Zamknięcie nie jest idealnie szczelne. Zdecydowanie wymaga włożenia do osobnej torebki lub/i zabezpieczenia folią czy taśmą klejącą. Łatwo tu o wypadek. Bez tego całą walizkę/kosmetyczkę możemy mieć w brunatnym niby błocie:)


Cena
Bez promocji 45,14 PLN/150 ml.

Gdzie kupić?
Polecam online w sklepie z całą gamą naturalnych kosmetyków - www.biobeauty.pl. Jest to wyłączny przedstawiciel na Polskę Alva - naturkosmetik i wielu innych naturalnych marek.
Na hasło BLOG (wpisane w dziale "kasa" po skompletowaniu całego zamówienia) moi czytelnicy dostają 10% rabatu! Działa on bezterminowo na wszystkie zakupy i łączy się z innymi promocjami.


Zapach
Silna, naturalna woń. Mocna, ziołowa, dość specyficzna. Nie każdemu się spodoba. To nie jest produkt perfumowany, pięknie pachnący. Za pierwszym razem możemy się lekko zdziwić. Szczególnie jeśli do tej pory używaliśmy tylko i wyłącznie kosmetyków typowo drogeryjnych. Mi ten zapach nie przeszkadza, ale to nie jest nic zmysłowego czy otulającego.

Konsystencja
Dość rzadka. Lejące się błoto. Tak bym to określiła. Ma w sobie jakby piasek. Trzeba dobrze przed użyciem wstrząsnąć, by kosmetyk skutecznie się wymieszał. Nie przypomina w ogóle kremu, żelu, emulsji, pianki. Niczego z czym miałam do czynienia wcześniej. Nazwa "krem" jest bardzo myląca.
Sam widok ze zdjęć może budzić nieprzyjemne skojarzenia. Postanowiłam jednak je zamieścić, byście wiedzieli jak to się prezentuje. Kosmetyk mógłby być gęstszy. Trzeba szybko nakładać go na twarz/ciało i błyskawicznie wmasowywać. Inaczej spływa po skórze. Z czasem nie jest to problemem, ale początki nie są łatwe.



Wydajność
Ogromna! Zdaje się nigdy nie kończyć. Wystarczy go niewielka ilość by skutecznie umyć twarz. Można go także stosować do całego ciała (nawet włosów). Wtedy szybciej opróżnimy tubkę, ale i tak wydajność jest znakomita.

Moja opinia 
  1. Nie mam trądziku, ale dużą skłonność do przetłuszczania i zaskórników. Do tego rozszerzone mocno pory. Rhassoul okazał się znakomity na takie problemy. To jest wyborny oczyszczacz. 
  2. Dogłębnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia z twarzy. Świetnie radzi sobie z sebum, kurzem, wszystkim czego na skórze nie chcemy mieć. Regularnie stosowany radzi sobie z zaskórnikami. Zmniejsza ich ilość. Twarz staje się jaśniejsza, promienna, dużo bardziej gładka. 
  3. Śmiało mogę powiedzieć, że strefa T mniej się Mineral Waschcreme przetłuszcza. Dłużej w ciągu dnia jest matowa, świeża i zdrowo wyglądająca.
  4. Kosmetyk ma w sobie lekki piasek, niezwykle drobny i łagodny, ale na tyle skuteczny, że zdziera martwy naskórek. Kompletnie nie zaszkodził nawet mojej cerze naczyniowej.
  5. Po umyciu nim skóra wręcz skrzypi. Mamy poczucie jakbyśmy z niej zdjęli ogromny ciężar brudu z całego dnia. Zupełnie inaczej oddycha. Chce się ją w koło dotykać i głaskać. Rewelacyjnie wchłania nałożone potem kosmetyki jak tonik, serum, krem czy maseczka.
  6. Tak dobrze oczyszcza, że miałam obawy, czy mnie nie podrażni. Nic takiego się na szczęście nie stało. Mam skłonność do rumienia. Poza tym tak się składa, że dość często właśnie bardzo naturalne kosmetyki gorzej na mnie działają drażniąco niż te drogeryjne. Np. czyste ekstrakty roślinne potrafią u mnie wywołać na twarzy wręcz gorączkę, swędzenie, ból. Tu zero takich doznań. Wg producenta polecany jest nawet osobom z trądzikiem różowatym i jestem skłonna się z tym zgodzić.
  7. Zauważyłam, że spłyca różne przebarwienia, przyspiesza gojenie ranek, kostek, drobnych wyprysków, zadrapań. Tak jak pisałam nie mam ropnych wykwitów, dawno temu poradziłam sobie z trądzikiem i już mnie on nie dotyczy, ale myślę że osoby cierpiące na tę dolegliwość powinny tego kremu spróbować. Może to być przełom w ich pielęgnacji twarzy. Rzadko kiedy można spotkać tak dobry oczyszczacz o tak pozytywnym składzie.
  8. Dobrze dezynfekuje twarz, działa anstyseptycznie i to się czuje. Jednocześnie nie wysusza. Mam z nim do czynienia każdego dnia wieczorem od kilku miesięcy i nie zauważyłam żadnego łuszczenia się skóry, suchych placków, nieprzyjemnego ściągnięcia itp. Nie mam jednak skóry suchej. Poza tym od razu po myciu rutyną dla mnie jest spryskanie twarzy tonikiem i aplikacja kremu i/lub serum, maseczki.
  9. Można spokojnie zmywać tym kremem mineralnym makijaż. Wtedy radzę podwójną aplikację. Zmyje Wam wszystko, gwarantuje. Osobiście jednak wolę wcześniej użyć płynu micelarnego.
  10. Nie podrażnia oczu, nie szczypie. Jest pod tym względem bardzo komfortowy.
  11. Lubię jak produkty do mycia się pienią. Tak mam od zawsze. Wiem, że nie jest to dobre, ale moje preferencje relaksacyjne idą zawsze w kierunku piany lub przynajmniej konsystencji prawdziwego kremu:) Tu tego nie znajdziecie. Sama więc jestem sobą zaskoczona, że tak polubiłam ten specyfik. Pierwsze 4-5 dni z nim nie były przekonujące. Musiałam go się nauczyć. Z czasem skuteczność bardzo mnie do Rhassoul przekonała.
  12. Dużym plusem jest imponujący skład.
  13. Kolejny pozytyw to wydajność. Niby to tylko 150 ml i cena 45 PLN, ale posiadam go 4 m-ce i zużyłam lekko ponad połowę. Kiedy się to obliczy i weźmie pod uwagę co tubka ma w środku, koszty stają się bardziej przyjazne.
  14. Przy bardzo suchej skórze, odwodnionej itp. polecam kosmetyk stosować nie każdego dnia. Wystarczy 2-3 razy w tygodniu wieczorem.
  15. Na całe ciało pod prysznicem użyłam 2 razy. Skóra po nim miło skrzypiała. Było to w upały i czułam się cała perfekcyjnie oczyszczona z potu i brudu. Raz na jakiś czas takie użycie dla mnie jest ok. Stałe zastąpienie nim żelu pod prysznic wydaje się mi mało funkcjonalne i nieekonomiczne. Akurat nie mam problemu ze skórą na ciele. Jeśli jednak zmagacie się z trądzikiem nie tylko na twarzy, to Alva może tu przyjść Wam z pomocą.
  16. Nie używałam na włosy. Byłoby to pewnie ciężko spłukać. Nigdy nie miałam problemu ze skórą głowy. Nie cierpię na łuszczyce, łupież, swędzenia itp.. Nawet nie miałabym jak sprawdzić skuteczności tego produktu pod tym względem. Z czystej jednak ciekawości chyba z jeden/dwa raz spróbuje.

Dla kogo szczególnie? Dla kogo nie?
Zdecydowanie dla osób z cerą tłustą, mieszaną, trądzikową, zanieczyszczoną, skłonną do zaskórników, krostek, pryszczy itp. Dla walczących z przebarwieniami i bliznami. Świetny dla szukających naturalnych, dobrych składów. Zadowoli preferujących głębokie oczyszczanie skóry i efekt "pisku" na twarzy tuż po. Dobry dla alergików i wrażliwców.
Mniej będą zadowolone z niego osoby o bardzo suchej skórze. Jeśli nie wyobrażacie sobie stosowania kosmetyków, które nie pachną nie pięknie, nie suną po twarzy jak marzenie, nie tworzą cudnej piany, możecie tu być rozczarowani. Polecam jednak czasem dawać w swoim życiu szansę czemuś innemu niż dotychczas:)

Podsumowanie
Jeden z najlepszych oczyszczających kosmetyków do twarzy, jaki stosowałam. Cenię go za wielozadaniowość. Nie tylko myje wierzchnią warstwę naskórka, ale wnika głębiej i dzięki swoim składnikom działa długofalowo i wielopoziomowo. Mało jaki kosmetyk tak znakomicie oczyszcza pory, walczy z niedoskonałościami, leczy, rozjaśnia i goi. Nie zakochacie się w nim od pierwszego razu, może nawet Was zdenerwować i zniechęcić. Warto jednak dać mu szansę, a rezultaty przyjdą szybko. 
Duże odkrycie minionego roku i zdecydowany ulubieniec. Polecam i zachęcam do skorzystania z 10% rabatu w wyżej wspomnianym sklepie Bio - Beauty.

Znacie markę Alva? Może coś polecacie? Mam ochotę na inne produkty od ich.

Pozdrawiam!