Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teatr. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teatr. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 maja 2014

Niekosmetyczni ulubieńcy kwietnia'14.

Widziałam na deskach teatru kilka wcieleń szekspirowskiego Hamleta. Ta jest bardzo współczesna i choć najbardziej jest mi bliski klasyczny teatr, przedstawienie z Borysem Szycem w roli głównej zapamiętam na długo. 


Szekspir nigdy się nie starzeje. Pytania jakie stawia są wieczne. Warto iść na tę sztukę. Zagrana jest znakomicie. Szyc momentami wręcz zachwyca. Można nie lubić tego aktora, ale nie można odmówić mu talentu. Gdyby urodził się w Ameryce i biegle władał angielskim, istnieje duża szansa, że byłby na samym szczycie. Większość z nas zna go z telewizji, kina...Borys jednak to przede wszystkim znakomity aktor teatralny. Zdecydowanie polecam zobaczyć, jak gra na żywo.
Bardzo trudny spektakl. Trwa prawie 4 h (jedna przerwa) i wymaga od aktorów wysokiego kunsztu. Wszystko jest w nim akurat. Mimo bardzo nowoczesnej wersji, trzyma się klasycznej prostoty i tego co u angielskiego twórcy najważniejsze: minimalizmu. Przekaz podany wyśmienicie, autentycznie, bez nadmuchanego patosu. Czuć w nim uniwersalność i ponadczasowość. 
Jeśli mam się do czegoś przyczepić, to niezbyt podobała mi się Ofelia. Aktorka nie udźwignęła do końca tej roli.
Znam sceny z "Hamleta" wręcz na pamięć. Mimo to, nie nudziłam się wcale. Chłonęłam każdą minutę pobytu w teatrze. To był wspaniały wieczór i zdecydowanie polecam go przeżyć.


Płyta "Polska" Możdżer Danielsson Fresco.
Odkąd ją kupiłam, słucham w zasadzie non stop każdego dnia. Trio na wysokim poziomie. Mam ogromną słabość do muzyki Leszka i śmiało mogę powiedzieć, że jestem od niej uzależniona. 


Uwielbiam również jego koncerty na żywo. Nigdy nie przegapiam tych w Warszawie. Ta płyta nie pobija moim zdaniem krążka "Komeda" z zeszłego roku, ale jest tuż za nim. 
Leszek koncertuje z Danielssonem i Fresco już od lat. Świetnie, że nagrali wspólną płytę. Trzy ogromne talenty.


Na płycie są takie kompozycje, które wręcz powodują drganie wnętrzności i dziwny stan przejścia w jakby doskonałość...Piękna płyta!
Polecam nie tylko fanom jazzu.



Shaker/Bidon WellMix z Rossmann. 
Wspominała o nim niedawno w poście zakupowym. Służy mi każdego dnia. Okazał się strzałem w dziesiątkę. Jest odpowiednio duży - 700 ml, dobrze zamykany, szczelny i bardzo wygodnie się z niego pije. Posiada świetne sitko, które pozwala oddzielić np. wrzucone do napoju plastry cytryny, limonki itp. i łatwej przez to gasić pragnienie. 


Nawet gdy bidon przekręcimy do góry nogami, nic a nic się nie sączy. Trzeba tylko pamiętać o precyzyjnym jego zakręceniu. Noszę go w torebce, wożę w aucie i bardzo sobie chwalę. Służy mi również podczas ćwiczeń w domu. Jak za 9,90 PLN to świetny gadżet. Dobrze trzyma się w dłoni i pozwala mieć picie w każdej chwili przy sobie.


Ja najczęściej noszę w nim wodę niegazowaną z plastrami cytryny lub limonki. Lubię też dodać ogórka - świetnie orzeźwia i gasi pragnienie. Znakomicie też smakuje woda ze świeżą miętą lub melisą. 


Trafiłam na niego przypadkiem i nie wiem, czy był dostępny we wszystkich Rossmannach. Jeśli jeszcze na niego traficie, warto kupić.


Teraz coś do prania i też z Rossmanna:) Domol Chusteczki zapobiegające farbowaniu. 
Używam je od chyba 2 lat. Pewnie wiele z Was je dobrze zna, ale może dla kogoś okaże się to nowość? Niby takie nic, ale u mnie w domu jest stale i bardzo się przydaje. 


Wystarczy wrzucić chusteczkę do pralki wraz z ubraniami. Po co? Nie miesza kolorów i zapobiega ich nadmiernemu spieraniu. Ewentualny barwnik chłonie chustka, a nie druga bluzka. Oczywiście nie mieszam kolorów z białymi, ale czasem nawet wśród ubrań kolorowych są te jaśniejsze i bardziej ciemne. Wszystko prać osobno to mało ekonomiczne i czasochłonne. Odkąd używam ten wynalazek, nigdy nic mi niepotrzebnie nie zafarbowało.  


24 szt. starczają na długo. Koszt to około 6 PLN, ale często są w promocji poniżej 5 PLN. Zawsze wtedy je kupuje na zapas. Jest też wersja do bieli. Również stosuję i polecam. 



Mam nadzieję, że post okazał się dla Was interesujący. Piszcie, jakie Wy ostatnio polubiliście płyty, sztuki, książki czy filmy? Chętnie poczytam też o gadżetach, jakie bardzo Wam się przydają w codziennym życiu?

Trzymajcie się!

czwartek, 28 marca 2013

"Na czerwono" na "Uroczystość".

Wczoraj był Międzynarodowy Dzień Teatru. Jako fanka tej formy sztuki oczywiście spędziłam wieczór nie gdzie indziej jak właśnie na widowni teatru. Spektakle zawsze przenoszą mnie w zupełnie inny wymiar. Kiedy gasną światła, sala milknie, a na scenę wychodzi pierwszy aktor, zawsze wtedy czuje dziwne podniecenie i mrowienie w brzuchu:) Chodzę do teatru od dziecka i do tej pory to doznanie nie mija. Kiedyś opowiem Wam więcej o tej mojej pasji...

We wtorek było cudne słońce. Dziś zresztą też. Z tej okazji oraz z racji wypadu do świątyni sztuki, zafundowałam sobie na paznokcie czerwień hybrydową. 


Znacząco też skróciłam moją płytkę. Tak dla jej zdrowia.



Moje paznokcie rosną w szalonym tempie. Wiem, że masa kobiet robi wszystko by rosły szybciej, a ja bym bardzo chciała by moje pazurki rosły o wiele wolniej.

 

Do paznokci dobrałam kupiony całkiem niedawno naszyjnik z elementami czerwieni, czerni i złota. Ale jego pokażę w pełnej okazałości w kolejnym poście.

    

Powiem szczerze, że z czerwienią na paznokciach zawsze czuje się mega kobieco. Też tak macie? Za to nie przepadam za tym kolorem u siebie w ubraniach. Chyba nic w szafie nie mam czerwonego. Umiarkowanie w dodatkach natomiast jest ok:) Szczególnie do czerni.

Może jesteście ciekawi na jakiej sztuce byłam? Wspominałam już o tym na Facebooku wczoraj. "Uroczystość" z Magdaleną Cielecką i Andrzejem Chyrą. Uwielbiam ich! Mają w sobie coś wyjątkowego. Na scenie tworzą niesamowity duet. Świetne aktorstwo, duży profesjonalizm jak zawsze w ich wykonaniu.


Cielecka jest dla mnie przepięknie naturalną kobietą. Miałam okazję widzieć ją wiele razy bez makijażu na żywo i pozostaje tylko pozazdrościć...Ale to nie sama uroda. Bije od niej inteligencja i wewnętrzny spokój.


A Chyra? Jak Pan Andrzej zaprosiłby mnie na kawę, to...To bym poszła od razu:):) Mam takie przekonanie, że mielibyśmy o czym rozmawiać i to nawet przez długie godziny...


 "Uroczystość" bardzo polecam. Zapada w pamięć. Poruszająca sztuka. Cały czas o niej myślę. Chętnie za jakiś czas bym ponownie się na nią wybrała. Znakomicie zrobiona. Ma się poczucie udziału w czymś wyjątkowym, prawdziwie innym niż otaczająca nas szara zwyczajność. Idźcie koniecznie!:)

Lubicie teatr? Jeśli możecie polecić jakieś sztuki grane w Warszawie, chętnie poznam Wasze preferencje.

Cudnego dnia!!!
Magda

poniedziałek, 15 października 2012

Poniedziałkowe plany...Teatralnie, książkowo. Za co kocham Krystynę Jandę?

Uwielbiam jesień choćby dlatego, że zaczyna się nowy sezon teatralny i wiele ciekawych spektakli do obejrzenia.
Teatr to moja wielka pasja. Bywały lata kiedy chodziłam do warszawskich teatrów wręcz maniakalnie, nawet 2-3 razy na tydzień.

W zeszłą sobotę miałam przyjemność być na spektaklu/koncercie Krystyny Jandy "Piosenki z Teatru" w "Och-Teatr". Uwielbiam tą aktorkę.

Wysłuchanie na żywo np. utworu "Wariatka" (szczególnie początku) spowodowało u mnie dreszcz i ścisk w gardle, który powoli spływał przewodem pokarmowym do żołądka i tam już został do końca piosenki w postaci przyjemnego bólu. Oczy natomiast miałam wilgotne. Nie umiem tego opisać inaczej.
Na YouTube jest wykonanie tej piosenki sprzed sporego już czasu. Piękne, choć na żywo to zupełnie inne doznania.



Obserwowanie Jandy na scenie, jej perfekcji, pasji i zawodowstwa to czysta przyjemność! Nie ma obecnie w młodym pokoleniu aktorki w Polsce, która choć w 1/100 mogłaby pretendować do jej kunsztu. Przynajmniej ja kogoś takiego nie dostrzegam od kilkunastu, żeby nie powiedzieć kilkudziesięciu lat.

Pani Krystyna prezentowała się na scenie zjawiskowo. Czarne spodnie, piękny sweter ze srebrnymi zdobieniami i cudowne szpilki, jakie chętnie bym jej podkradła. Wyglądała elegancko, seksownie i niezwykle. Do tego piękne długie blond włosy...
Ze względu na to, że widzowie proszeni są by nie fotografować spektaklu, oczywiście zdjęć nie mam, ponieważ zawsze to szanuje.

Drugim ukochanym utworem jest dla mnie "Na zakręcie". Tekst tak jak "Wariatki" - autorstwa Agnieszki Osieckiej. Ona również nie doczekała się po sobie nawet cienia zastępczyni. Mistrzyni ujmowania w kilku wyrazach kwintesencji tematu, emocji, uczuć i rozumu. Nikt tak pięknie i mądrze nie posługuje się słowem jak czyniła to Agnieszka.


Wykonanie z Opola 1997. Koncert "Zielono mi".

"Na zakręcie" to piosenka bardzo mi bliska. Myślę, że wiele kobiet może powiedzieć to samo...

A jutro?
Jutro wybieram się na "Danuta W." do Teatru Polonia.



Nie mogę doczekać się tego przedstawienia. Premiera odbyła się zaledwie 3 dni temu w Gdańsku. Jestem w trakcie czytania książki Pani Danuty "Marzenia i Tajemnice", ale to jak na razie początek lektury. Cieszy mnie, że to właśnie Janda podjęła się przełożyć historię tej kobiety na język teatru. Nie wiem czy kto inny był by w stanie to udźwignąć.



Być może dla wielu z Was to jest żadna ciekawa historia. Przełom w Polsce, Solidarność, rok 1989...Nie param się politykom i ona zupełnie mnie nie interesuje. Mam natomiast duży szacunek dla odwagi wielu ludzi, dzięki którym żyjemy w takim a nie innym kraju.
Załapałam się jeszcze z urodzeniem:) przed wybuchem stanu wojennego, pamiętam zatem mięso na kartki, buty Relaksy, jedną paczkę kawy na osobę...Strajk w Stoczni, Okrągły Stół - również i choć byłam wtedy dzieckiem, miałam już sporą świadomość, że to są ważne sprawy. Choć może nie do końca je rozumiałam, nigdy nie zapomnę tego rodzaju napięcia jaki wtedy towarzyszył pełnym oczekiwania Polakom i tego podekscytowania, że dokonuje się coś przełomowego i słowo "wolność" nabiera zupełnie innego wymiaru.

PS. Ale od razu pragnę wyjaśnić, że nie jestem starsza od Sukiennic:)

Miło będzie zacząć tydzień właśnie teatrem i wieczorem z ulubioną aktorką...

_____________________

Żeby wszystko to nie zabrzmiało nazbyt patetycznie zakończę post kulinarnie, czyli kolejną moją pasją:)
Dziś na obiad u mnie było (jak już pisałam na Facebook'u) polsko-niemieckie pojednanie.



Klopsy w kapuście - polskie. Pyzy - niemieckie.
Sycące i nie zjadłam całej porcji. Będzie na jutro. Uwielbiam domowe własnej roboty obiadki:)

Jak Wam minęła niedziela? Jakie macie plany na poniedziałek i cały tydzień?
Ściskam,
Magda