poniedziałek, 6 kwietnia 2015

6 błędów w stylizacji mężczyzn, których nie wybaczam:) Część I.

Nie jestem ekspertką modową. Stylistką też nie. Ale mam przecież oczy, trochę gustu i poczucia estetyki także. Na studiach uwielbiałam przedmioty typu: protokół dyplomatyczny i etyka zawodowa w biznesie. Sporą ich część stanowiły ćwiczenia i wykłady poświęcone wyglądowi. Do dziś pasjami czytam książki na ten temat. Nie, nie blogi modowe czy pozycje napisane przez "znawczynie stylu" z milionem subskrypcji na Instagramie. Ale książki zdecydowanych znawców tematu, których twarzy nikt nie zna, ale których nazwisko niesie z sobą coś więcej niż 365 selfie w roku wrzucanych co ranek na Facebook'a.

Dziś będę pastwić się nad mężczyznami:) Prawa jest jednak taka, że zdecydowanie wolę ich od kobiet. Nawet jeśli popełniają te wszystkie błędy na raz:)

1. Za krótkie skarpety.
Idą na pierwszy ogień. Jestem na to wyjątkowo uczulona. Świetny garnitur, drogie buty, markowy zegarek i...skarpety nie zasłaniające całkowicie łydki. Sorry, ale owłosiona noga mężczyzny ubranego w garnitur (i nie tylko) plus zbyt krótka skarpeta albo (to nawet gorsze!) zwinięty "obwarzanek skarpetowy" blisko buta to....najsubtelniej rzecz ujmując...kompletnie aseksualny widok!
Gdy spotykam przystojnego faceta, który po założeniu nogi na nogę prezentuje mi koszmar łydkowy...to w jednej chwili choćbym bardzo chciała, nie widzę już ani jego pięknych dłoni, ani oczu głębokich jak ocean, ani kuszącego uśmiechu...mam tylko w pamięci tą część nogi między spodniami a skarpetą i marzę by mu to zakryć:)
Zazdrościsz artystom i pragniesz nowocześnie prezentować gołe nogi w eleganckim stroju? Proszę bardzo. Tylko wtedy w ogóle zrezygnuj ze skarpet i najlepiej dobierz odpowiednie do tego stylu obuwie. Nie zaszkodzi też zadbać o owłosienie.
Styl na artystę nie jest dla Ciebie? Doskonale to rozumiem. Dawno temu wymyślono skarpety do garnituru. Spotkasz je w każdym sklepie z modą męską. Są długie. Często to podkolanówki. Posiadają mocny ściągacz. Nie spadają, nie rolują się, na bank nie będą zbyt krótkie, nawet jeśli jesteś koszykarzem i masz 2,10 wzrostu. Kup je proszę. Od razu nawet kilka par. A potem swobodnie zakładaj nogę na nogę bez dręczącego Cię pytania: dlaczego, kiedy usiadłem Ona wyszła i zniknęła?:)



2. Zapięty ostatni guzik w marynarce.

Jest kilka modeli marynarek. Wiem. Ale generalna zasada mówi: nie zapinamy ostatniego guzika! Proszę Was drodzy mężczyźni! Nie róbcie tego. Ostatni guzik od dołu niech żyje sobie własnym życiem. Zostawmy go swobodnie i nie męczmy. Tylko na tym zyskacie i marynarka też będzie Wam wdzięczna. 
Bo to, że całkowicie rozpinamy garnitur, kiedy siadamy, to chyba wiecie od zawsze?



3. Nieodpowiednia długość krawata.
Sama już nie wiem czy gorszy za długi czy za krótki?:) Nie ważne. Krawat powinien sięgać do połowy klamry paska. Prawda stara jak świat. Dobra, nie bądźmy już tacy aptekarscy. Trochę za, czy odrobina przed - nie będzie żadnym uchybieniem. Ale na Boga...Nie do połowy brzucha i nie do krocza!

4. Spodnie bez paska.
"Ale ja nie lubię paska". "Nie jestem szczupły, spodnie mi nie spadną". "Po co mi pasek, jak mam świetnie dobrane spodnie?". Błagam! Drodzy mężczyźni zdradzę Wam tajemnicę: pasek nie jest od trzymania spodni na Waszym tyłku! Pasek jest po to...Sama nie wiem po co, ale być musi i już:) Spodnie bez paska wyglądają źle. Jakby czegoś im brakowało. Już w stroju wyjściowym to absolutna konieczność. Kiedy patrzę na faceta, który nie ma paska u spodni...Myślę automatycznie: zgubił go, ukradli mu, ciapa zapomniał.
Pasek Panowie jest Waszym atutem i sprzymierzeńcem. Odpowiednio dobrany potrafi znacząco zmienić sylwetkę, dodać Wam pewności siebie i seksapilu. Nie ważne czy macie brzuszek czy nie. Pasek to konieczność! Zawsze i wszędzie.


5. Krótki rękaw koszuli do garnituru +/- krawat.
Pierwsze skojarzenia? Wesela! Nie ma wesela bez faceta (ba nawet grupy facetów) w niebieskiej koszuli z krótkim rękawem + krawat. Zawsze wśród gości musi zjawić się taki koleś. Śmiem twierdzić, że bez minimum jednego takiego osobnika na sali, ślub i wesele byłyby uznane za nieważne:) 
Od lat widzę postęp w tym obszarze, ale nadal Panowie macie tu jeszcze sporo do zrobienia. 
Choćby było 50 stopni w cieniu, z nieba lał się żar i przepowiadano by 7 lat suszy, to nie, nie zakładamy do garnituru koszulki z krótkim rękawem. Nie zakładamy i już!
Znane męskie marki odzieżowe, w ogóle takich koszul nie produkują. Ale te mniejsze, bazarkowe nadal podążają tą ścieżką...Proszę nie idź kochany tam z nimi.
Koszula powinna wystawać około 1 cm za mankiet marynarki. Od dziesiątków lat ta zasada się nie zmienia i mam nadzieję, że niezmienną pozostanie.
Do koszuli z krótkim rękawem nie nosimy też krawata. Uparłeś się na krótki rękaw? Wybierz eleganckie polo. Zdecydowanie będzie to lepsza decyzja.



Na koniec coś spoza ubioru.

6. Farbowanie szpakowatych włosów.
Trudno mi uwierzyć drodzy przystojniacy, że nie wiecie, iż pierwsze siwe włosy na Waszych skroniach są pociągające, magnetyczne i pełne pozytywnych skojarzeń. 
Czy kobieta rozpozna, że farbujecie czuprynę? Każda, która nie ma -25 dioptrii z całą pewnością tak. 
W dzisiejszych czasach mężczyźni siwieją bardzo wcześnie (zresztą dotyczy to także kobiet). Mam wielu kolegów, którzy sporo przed 30-tką stali się szpakowaci w zasadzie po całości. I...Zdecydowanie wolę powiedzieć: Marcin jest szpakowaty, niż Marcin położył sobie świetną farbę. 
Gdzieś tam rozumiem, że dla wielu Panów może to być problem. Rozmawiając jednak na ten temat z kobietami i to w bardzo różnym wieku, wszystkie zgodnie stwierdziłyśmy, że szpakowaty facet to 10 punktów na plus, farbowany: 100 na minus:)


A jakby Colin Firth miał za krótkie skarpety, a Leszek Możdżer przyszedł w spodniach bez paska? Mogliby nawet mieć koszulę z krótkim rękawem do garnituru + krawat do połowy brzucha i tak bym na kawę z nimi poszła. Na pierwszą, drugą i piątą także! Taka jestem konsekwentna!:)

To pierwsza część moich męskich "niewybaczeń". Kolejna już się tworzy. Macie ochotę na więcej? 
Jestem ciekawa, co Was drażni w "stylówce" mężczyzn? Podobne rzeczy czy zupełnie inne? Zapraszam do dyskusji.

Pozdrawiam,



PS. Zdjęcia w niniejszym poście pochodzą z sieci.

niedziela, 1 marca 2015

Dermedic Hydrain3 Hialuro Peeling enzymatyczny Skóra sucha. Recenzja.


Od ponad 7 lat nie używam peelingów mechanicznych do twarzy. Czasem trafi się jakaś próbka, to oczywiście przetestuje, ale sama świadomie po tego typu kosmetyki nie sięgam. Moja naczyniowa skóra preferuje złuszczanie enzymatyczne. Poza tym uważam, że granulki, piasek, łupiny itp. nie służą żadnej cerze i tylko dają złudne poczucie lepszego oczyszczenia.

Dziś podzielę się z Wami recenzją peelingu z Dermedic. 

Składniki aktywne: Woda termalna, Kompleks Kwasów AHA i L-argininy (6%), Kwas hialuronowy, Mocznik, Gliceryna, Alantoina.
  • Delikatnie złuszcza martwy naskórek
  • Udrażnia drogę dla działania kosmetyków pielęgnacyjnych
  • Nie podrażnia skóry jak peeling mechaniczny
  • Nie wysusza skóry
  • Bez konieczności zmywania skóry po zabiegu
  • Hypoalergiczny

Skład
Aqua, Glycolic Acid (and) Arginine, Isopropyl Myristate, Ceteraryl Alcohol, Ceteareth-33, Cyclomethicone, Sodium Hyaluronate, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Triethanolamine, Polyacrylamide (and) C13-14 Isoparaffin (and) Laureth-7, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Urea, Allantoin, DMDM Hydantoin (and) Methylchloroisothiazolinone (and) Methylisothiazolinone, Parfum.

Opakowanie
Tubka 50 g. Zamknięcie typu "clic-clac". Całość zapakowana w kartonik.


Cena
Bez promocji ok. 23-24 PLN/50 g.

Gdzie kupić?
Tylko apteki. Stacjonarne lub online.

Zapach
Uwielbiam. Typowy dla tej serii Hydrain3 Hialuro. Bardzo delikatny, lekki, orzeźwiający. Kojarzy mi się z przyjemną morską bryzą, odpoczynkiem, błogim relaksem. Wyczuwam w nim także woń świeżego ogórka. 

Konsystencja
Bardzo kremowa. Idealna. Peeling nie jest za gęsty, ani za rzadki. Nie spływa z twarzy, nie zasycha brzydko i nieprzyjemnie. Wygodnie się rozprowadza.

Wydajność
Używam od 3 miesięcy raz w tygodniu i nie zużyłam nawet połowy. Bardzo wydajny.

Moja opinia 
  1. Przez pierwsze 2-3 użycia nie zachwycił mnie. Z czasem go wręcz pokochałam! Zauważyłam, że znakomicie usuwa obumarły naskórek, a do tego robi to nieinwazyjnie. W sposób bardzo delikatny, ale skuteczny.
  2. Świetne złuszczanie bez żadnego uczucia dyskomfortu. Zero szczypania, podrażnienia, zaczerwienienia. Powiedziałabym, że kosmetyk wręcz koi skórę, wycisza ją i zmniejsza rumień, który jest bardzo charakterystyczny dla mojej cery.
  3. Znakomicie nawilża. Skóra po nim jest gładka, bardzo miła w dotyku i cudnie rozjaśniona.
  4. Peeling wystarczy zmyć po zabiegu wacikiem. Ja zwykle robię to nasączając go tonikiem lub wodą termalną. Często aplikuję też zaraz po maseczkę. Wchłania się wtedy błyskawicznie i lepiej działa.
  5. Rewelacyjnie likwiduje suche skórki. Podczas regularnego stosowania, w ogóle nie miałam z nimi problemu.
  6. Duża liczba aktywnych składników także na plus.
  7. Świetnie, że ma w sobie kwas AHA - 6%. Moja skóra kwasy kocha! Przy czym dodatkowo mamy też składniki łagodzące jak alantoina i woda termalna.
  8. Prosta, łatwa aplikacja. Wystarczy nałożyć cienką warstwę - jak maseczkę. Po 15 minutach zmywamy i gotowe.
  9. Ładnie oczyszcza pory, ale nie robi tego w 100%. 
  10. Znakomity przed ważnym wyjściem. Makijaż po jego użyciu lepiej się trzyma i zdecydowanie promienniej wygląda.
  11. Przeznaczony dla skóry suchej. Nie mam takiej, a mimo to jestem z produktu bardzo zadowolona.
  12. Kiedy nakładam go na twarz, czuję się przyjemnie błogo. Daje poczucie przyjemnego relaksu, także poprzez swoją woń. Lubię z nim spędzać czas:)
  13. Cena wyższa od peelingów drogeryjnych, ale skład lepszy i wydajność wysoka.
Dla kogo szczególnie? Dla kogo nie?
Polecam szczególnie wrażliwcom i osobom ze skórą naczyniową, delikatną, skłonną do podrażnień. Świetny dla skóry suchej, zmęczonej, poszarzałej. Spokojnie jednak polubią go również posiadacze innych rodzajów cer. Nie zawiodą się osoby potrzebującego skutecznego złuszczania bez konieczności tarcia. Dla mnie to taka peeling i maska w jednym. Nie tylko bowiem oczyszcza, ale spełnia o wiele więcej funkcji jak choćby nawilżenie.
Będzie rewelacyjny dla osób z ropnymi zmianami, aktywnym trądzikiem itp. Dla tych, którzy nie powinni w tym czasie używać kosmetyków mechanicznych.
Nie polubią go osoby preferujące ostre mechaniczne zdzieraki. 

Podsumowanie
Bardzo dobry peeling. Spełnił moje oczekiwania, a nawet zrobił więcej. Obecnie jeden z dwóch faworytów. Polecam z czystym sumieniem. Jeśli uważacie, że peeling enzymatyczny nie ma szans działać tak super jak tradycyjny, warto go kupić i zobaczyć, że po kilku użyciach zmienicie zdanie:)

Jakie Wy preferujecie peelingi? Enzymatyczne czy inne? Macie ulubione marki?