czwartek, 1 października 2015

Dermedic Regenist ARS 3°~4° Krem pod oczy intensywnie wygładzający. Recenzja.

Nie lubię kremów pod oczy. Mam do nich bardzo sceptyczne podejście. Większość z nich nie robi u mnie nic. Czy "z" czy "bez" - efekt ten sam. Zero różnicy, zatem kasa w błoto. Jaka by tam nie była, mała, duża, w błoto i już! 
Są też takie kremy, które owszem robią dużo, ale raczej złego. Czytaj dużo przy nich płaczę, długo trę oczy i nieustannie walczę z podrażnieniem. 

Mimo, że mam 36 lat, nie uważam, że krem pod oczy to jakiś niezbędnik. Wokół tych kosmetyków krąży wiele mitów, producenci wręcz śmieszą mnie obietnicami z opakowań i reklam. Blogerki/youtuberki również powtarzają pewne zdania, które nijak się mają do rzeczywistości i są wyłącznie bajkami.
Skóra pod oczami nie posiada porów. Ten prosty fakt pokazuje, że wnikanie składników w głębsze warstwy naskórka w tym miejscu twarzy jest fizycznie niemożliwe. Każdy uczciwy dermatolog, kosmetolog czy nawet student medycyny powie Wam to samo.

Mój ostrożny stosunek do produktów pod oczy wynika również z tego, iż z tym miejscem na twarzy nie mam dużych problemów. Posiadam zmarszczki mimiczne, ale nie doskwierają mi zasinienia, opuchlizna itp. Rzadko kiedy cierpię na suchość pod oczami. Zdarza mi się jednak zmęczenie oczu, głównie po wytężonej pracy przed komputerem, długim prowadzeniu auta czy przebywaniu na słońcu nawet w okularach przeciwsłonecznych (znalezienie dla mnie okularów, przy których nie mrużyłabym oczu graniczy z cudem).


Biorąc pod uwagę wszystkie te aspekty, jestem zaskoczona, jak bardzo polubiłam Dermedic Regenist ARS 3°~4°Mogę śmiało powiedzieć, że jest to najlepszy krem pod oczy jaki stosowałam. Aplikacja jego to nie był mus, konieczność, bo "wypada zużyć i mam tyle lat, że podobno krem pod oczy to konieczność"....Nic z tych rzeczy. To była prawdziwa przyjemność! Po raz pierwszy od bardzo długiego czasu widziałam działanie kremu, jego skuteczność, a przy tym nic mnie nie podrażniało, nie powodowało łzawienia, oczu królika czy innych minusów.

Kosmetyk pięknie wygładza. Nadaje skórze elastyczność i perfekcyjnie nawilża na długi czas. Wiele tego typu produktów jest dla mnie za ciężkich i za tłustych. Ten okazał się w sam raz. Błyskawicznie się wchłania. Pozwala na natychmiastowe wykonanie makijażu. A przyznam, że szczególnie rano czas jest dla mnie wartością najcenniejszą. 

Polubiłam go, gdyż optycznie rozprasowuje zmarszczki. Koi, wycisza, daje cudowny relaks. Używałam go również na powieki i wspaniale zdejmował z nich wszelkie oznaki zmęczenia. 
Podoba mi się, że niesie z sobą rozświetlenie i rozjaśnienie okolic oczu. Widać to natychmiastowo, a na tym bardzo mi zawsze zależy.
Pierwszy krem, który wsadzony przez nieuwagę do oka, nie spowodował żadnego podrażnienia lub efektu - "o matko jak to szczypie".
Nie wiem jak poradzi sobie z mocnymi cieniami i obrzękami. Myślę jednak, że osoby z taką urodą powinny dać mu szansę.

Duży plus za pompkę (działa bez zarzutu), delikatny zapach i wysoką wydajność. 


Warto też zaznaczyć, że kosmetyk posiada 17% aktywnych składników. Podczas gdy inne tego typu kremy często 1-2%.

Składniki aktywne: Kompleks aktywny ARS 3°~ARS 4°. Proteiny roślinne, Kwas hialuronowy, Olej migdałowy, Gliceryna, Dub Diol, Natural Extract AP, Kompleks witaminowy, Alantoina, Ronasphere LDP, Ekstrakt ze skórki pomarańczy.




Opakowanie wykończyłam do cna. Kosmetyk działał świetnie i przez cały czas jego używania (2 razy dziennie) nie zanotowałam jakichkolwiek problemów ze skórą w okolicach oczu. Przeciwnie. Widziałam, że wygląda ona dużo lepiej, młodziej i zdrowiej.

Markę Dermedic kupicie tylko w aptekach. Cena tego kremu waha się między 35-45 PLN/15 g. Często też bywa na promocjach.

Polecam, polecam i jeszcze raz polecam:) Z całą pewnością kupię ponownie. Zdecydowany ulubieniec ostatnich miesięcy.

Skuszeni zakupem?:)

środa, 30 września 2015

Sernik bez pieczenia z białą czekoladą, malinami i jagodami. Cudne wspomnienie lata.


Przygotowywałam go już wielokrotnie. Jest lekki, pyszny i orzeźwiający. Świetnie sprawdza się latem. Ale robiłam go też kilka razy w innych porach roku i znikał równie szybko z talerzy jak w gorące dni. Lubię go z samymi malinami, tak jak tu w połączeniu z jagodami, a także z truskawkami, borówkami czy jeżynami. Owoce możecie wykorzystać dowolne, choć najlepiej sprawdzą się niewątpliwie leśne.




Przepis prawie 4 lata temu znalazłam na kanale Michała - gotowanieWsieci <
KLIK>. Zachęcam do zajrzenia. Krok po kroku obejrzycie jak wykonać to cudo. Sernik nie wymaga pieczenia. Nie sądzę by ktokolwiek miał kłopot z jego stworzeniem. Lubię go bo nie jest zbyt słodki i posiada w sobie delikatną kwaskową nutę. 


Składniki:  
Spód:
  • 150 g herbatników
  • 3 łyżki masła 
  • 100 g orzechów ziemnych solonych
Masa serowa:
  • 600 g serka typu philadelphia (lub inny serek kremowy)
  • 250 g śmietany 30%
  • 8 g cukru pudru
  • 100 g białej czekolady
  • żelatyna 2 płatki 
Dekoracja:
  • 500 g malin lub innych owoców jak jagody, jeżyny, porzeczki, poziomki, truskawki itp.
  • 20 g białej czekolady do starcia 
  • świeża mięta
Przygotowanie

Zapraszam do obejrzenia filmu Michała <KLIK>.



Często przygotowuje go dla gości. Znika błyskawicznie. To jedno z moich ulubionych domowych deserów. Nie jestem wielką zwolenniczką ciast i od zawsze "ze słodyczy najbardziej lubię śledzie":), ale ten sernik na zimno ubóstwiam! 




Zróbcie go, a przekonacie się jak jest wyśmienity. Pyszny będzie z jeżynami jakie właśnie u nas królują. 




Smacznego!