niedziela, 24 stycznia 2016

Wyniki rozdania z Colgate Expert White.

Przedstawiam wyniki ostatniego rozdania na moim blogu - Colgate Expert White. Wylosowałam 2 osoby:
  1. brisingr M
  2. swiaturody159

Gratuluję i proszę o przysłania mailem adresów do wysyłki <KLIK>.  Czekam na nie do 5 dni.

Dziękuję wszystkim za żywy udział i ciekawe odpowiedzi w temacie, z czym kojarzy Wam się biel. 

Z całą pewnością rozdań w tym roku będzie więcej. Zapraszam do śledzenia postów i brania udziału.

Buziaki!


niedziela, 3 stycznia 2016

Alva Rhassoul Mineral Waschcreme Mineralny Krem Myjący. Precz zaskórnikom! Oczyszczające super naturalne cudo do skóry tłustej i trądzikowej. Recenzja.


Mój pierwszy kosmetyk marki Alva. Pewnie nieostatni. Używam długi czas i dziś przyszła pora na recenzję.

Bardzo wydajny, mineralny krem przeznaczony do głębokiego oczyszczania skóry z niedoskonałościami – tłustej, mieszanej, trądzikowej i z zaskórnikami.
Minerały, pierwiastki śladowe i naturalnie czyste olejki eteryczne wspierają skórę podczas mycia w walce z pryszczami, wągrami oraz zmniejszają nadmierne przetłuszczenie sie skóry. Dzięki zawartości 55% glinki Rhassoul z krzemionką to nie tylko bardzo skuteczny środek dezynfekująco-myjący, ale również delikatny krem oczyszczający, który jest odpowiedni dla całego ciała, w tym skóry głowy, gdzie hamuje rozwój łupieżu, zmniejsza stany zapalne i zaczerwienienie związane z łuszczycą. 
Krem nadaje się do mycia każdego rodzaju skóry, jego użycie daje dużo lepsze wyniki niż tradycyjne mycie wodą i mydłem. Jest idealnym kosmetykiem organicznym do mycia twarzy dla osób z trądzikiem różowatym.
Produkt hipoalergiczny nie powoduje reakcji alergicznych. Nie zawiera syntetycznych tensydów.
Naturalny i organiczny kosmetyk posiadający certyfikat Ecocert. 
- w 100% naturalny zapach
- bez parabenów,

- bez glikolu,
- bez sztucznych barwników
- bez silikonu
- bez Phenoxyethanolu
- bez PEG i SLS
- bez składników GMO
- fizjologiczne pH
- hypoalergiczny

Kluczowe składniki:

  • Mineralna glina wulkaniczna Rhassoul z gór Atlas w Maroku – oczyszcza (wiąże cząsteczki kurzu i tłuszczu).
  • Olejek z drzewa herbacianego – działa antyseptycznie, antybakteryjnie, grzybobójczo.
  • Cananga Odorata - Ylang Ylang Oil - Jagodlin Wonny - olejek eteryczny używany dzięki właściwościom kojącym i zapachowym, działa antyseptycznie i przeciwzapalnie.
  • Olej bergamotkowy - działa antyseptycznie, stosowany w kosmetykach dla cer tłustych i trądzikowych w celu zmniejszenia łojotoku.

Polecany:
  • Dla skóry tłustej i mieszanej
  • Dla skóry z niedoskonałościami (trądzik, zaskórniki)
Sposób użycia: Cienką warstwę kremu oczyszczającego rozprowadzić na powierzchni zanieczyszczonej skóry (należy omijać okolice oczu). Pozostawić na 1-3 minuty na skórze trądzikowej, mocno zanieczyszczonej (zaskórniki) lub przetłuszczającej się. Następnie skórę obficie spłukać wodą. Skórę mieszaną spłukać od razu po wmasowaniu kremu.

Skład
Aqua, Morrocan Lava Clay, Aloe Barbadensis, Citrus Aurantium Dulcis Fruit Water, Phenethyl Alcohol, Citrus Bergamia Oil, Cymbopogon Winterianus Oil, Lavandula Hydrida Oil, Melaleuca Alternifolia Oil, Canaga Odorata Oil, Rosmarinus Officinalis Oil, Glyceryl Caprylate, Xanthan Gum, Limonene, Linalool, Geraniol, Citronellol.
*) składniki pochodzące z certyfikowanych ekologicznych upraw – 40,028% na 100% składników naturalnych.

Opakowanie
Tubka 150 ml. Miękka. Zawartość łatwo się wyciska. Stoi wieczkiem do dołu. Rzadkość kosmetyku i kolor powodują, że zatyczka łatwo się brudzi i nie wygląda estetycznie. Uważajcie z produktem w podróży. Zamknięcie nie jest idealnie szczelne. Zdecydowanie wymaga włożenia do osobnej torebki lub/i zabezpieczenia folią czy taśmą klejącą. Łatwo tu o wypadek. Bez tego całą walizkę/kosmetyczkę możemy mieć w brunatnym niby błocie:)


Cena
Bez promocji 45,14 PLN/150 ml.

Gdzie kupić?
Polecam online w sklepie z całą gamą naturalnych kosmetyków - www.biobeauty.pl. Jest to wyłączny przedstawiciel na Polskę Alva - naturkosmetik i wielu innych naturalnych marek.
Na hasło BLOG (wpisane w dziale "kasa" po skompletowaniu całego zamówienia) moi czytelnicy dostają 10% rabatu! Działa on bezterminowo na wszystkie zakupy i łączy się z innymi promocjami.


Zapach
Silna, naturalna woń. Mocna, ziołowa, dość specyficzna. Nie każdemu się spodoba. To nie jest produkt perfumowany, pięknie pachnący. Za pierwszym razem możemy się lekko zdziwić. Szczególnie jeśli do tej pory używaliśmy tylko i wyłącznie kosmetyków typowo drogeryjnych. Mi ten zapach nie przeszkadza, ale to nie jest nic zmysłowego czy otulającego.

Konsystencja
Dość rzadka. Lejące się błoto. Tak bym to określiła. Ma w sobie jakby piasek. Trzeba dobrze przed użyciem wstrząsnąć, by kosmetyk skutecznie się wymieszał. Nie przypomina w ogóle kremu, żelu, emulsji, pianki. Niczego z czym miałam do czynienia wcześniej. Nazwa "krem" jest bardzo myląca.
Sam widok ze zdjęć może budzić nieprzyjemne skojarzenia. Postanowiłam jednak je zamieścić, byście wiedzieli jak to się prezentuje. Kosmetyk mógłby być gęstszy. Trzeba szybko nakładać go na twarz/ciało i błyskawicznie wmasowywać. Inaczej spływa po skórze. Z czasem nie jest to problemem, ale początki nie są łatwe.



Wydajność
Ogromna! Zdaje się nigdy nie kończyć. Wystarczy go niewielka ilość by skutecznie umyć twarz. Można go także stosować do całego ciała (nawet włosów). Wtedy szybciej opróżnimy tubkę, ale i tak wydajność jest znakomita.

Moja opinia 
  1. Nie mam trądziku, ale dużą skłonność do przetłuszczania i zaskórników. Do tego rozszerzone mocno pory. Rhassoul okazał się znakomity na takie problemy. To jest wyborny oczyszczacz. 
  2. Dogłębnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia z twarzy. Świetnie radzi sobie z sebum, kurzem, wszystkim czego na skórze nie chcemy mieć. Regularnie stosowany radzi sobie z zaskórnikami. Zmniejsza ich ilość. Twarz staje się jaśniejsza, promienna, dużo bardziej gładka. 
  3. Śmiało mogę powiedzieć, że strefa T mniej się Mineral Waschcreme przetłuszcza. Dłużej w ciągu dnia jest matowa, świeża i zdrowo wyglądająca.
  4. Kosmetyk ma w sobie lekki piasek, niezwykle drobny i łagodny, ale na tyle skuteczny, że zdziera martwy naskórek. Kompletnie nie zaszkodził nawet mojej cerze naczyniowej.
  5. Po umyciu nim skóra wręcz skrzypi. Mamy poczucie jakbyśmy z niej zdjęli ogromny ciężar brudu z całego dnia. Zupełnie inaczej oddycha. Chce się ją w koło dotykać i głaskać. Rewelacyjnie wchłania nałożone potem kosmetyki jak tonik, serum, krem czy maseczka.
  6. Tak dobrze oczyszcza, że miałam obawy, czy mnie nie podrażni. Nic takiego się na szczęście nie stało. Mam skłonność do rumienia. Poza tym tak się składa, że dość często właśnie bardzo naturalne kosmetyki gorzej na mnie działają drażniąco niż te drogeryjne. Np. czyste ekstrakty roślinne potrafią u mnie wywołać na twarzy wręcz gorączkę, swędzenie, ból. Tu zero takich doznań. Wg producenta polecany jest nawet osobom z trądzikiem różowatym i jestem skłonna się z tym zgodzić.
  7. Zauważyłam, że spłyca różne przebarwienia, przyspiesza gojenie ranek, kostek, drobnych wyprysków, zadrapań. Tak jak pisałam nie mam ropnych wykwitów, dawno temu poradziłam sobie z trądzikiem i już mnie on nie dotyczy, ale myślę że osoby cierpiące na tę dolegliwość powinny tego kremu spróbować. Może to być przełom w ich pielęgnacji twarzy. Rzadko kiedy można spotkać tak dobry oczyszczacz o tak pozytywnym składzie.
  8. Dobrze dezynfekuje twarz, działa anstyseptycznie i to się czuje. Jednocześnie nie wysusza. Mam z nim do czynienia każdego dnia wieczorem od kilku miesięcy i nie zauważyłam żadnego łuszczenia się skóry, suchych placków, nieprzyjemnego ściągnięcia itp. Nie mam jednak skóry suchej. Poza tym od razu po myciu rutyną dla mnie jest spryskanie twarzy tonikiem i aplikacja kremu i/lub serum, maseczki.
  9. Można spokojnie zmywać tym kremem mineralnym makijaż. Wtedy radzę podwójną aplikację. Zmyje Wam wszystko, gwarantuje. Osobiście jednak wolę wcześniej użyć płynu micelarnego.
  10. Nie podrażnia oczu, nie szczypie. Jest pod tym względem bardzo komfortowy.
  11. Lubię jak produkty do mycia się pienią. Tak mam od zawsze. Wiem, że nie jest to dobre, ale moje preferencje relaksacyjne idą zawsze w kierunku piany lub przynajmniej konsystencji prawdziwego kremu:) Tu tego nie znajdziecie. Sama więc jestem sobą zaskoczona, że tak polubiłam ten specyfik. Pierwsze 4-5 dni z nim nie były przekonujące. Musiałam go się nauczyć. Z czasem skuteczność bardzo mnie do Rhassoul przekonała.
  12. Dużym plusem jest imponujący skład.
  13. Kolejny pozytyw to wydajność. Niby to tylko 150 ml i cena 45 PLN, ale posiadam go 4 m-ce i zużyłam lekko ponad połowę. Kiedy się to obliczy i weźmie pod uwagę co tubka ma w środku, koszty stają się bardziej przyjazne.
  14. Przy bardzo suchej skórze, odwodnionej itp. polecam kosmetyk stosować nie każdego dnia. Wystarczy 2-3 razy w tygodniu wieczorem.
  15. Na całe ciało pod prysznicem użyłam 2 razy. Skóra po nim miło skrzypiała. Było to w upały i czułam się cała perfekcyjnie oczyszczona z potu i brudu. Raz na jakiś czas takie użycie dla mnie jest ok. Stałe zastąpienie nim żelu pod prysznic wydaje się mi mało funkcjonalne i nieekonomiczne. Akurat nie mam problemu ze skórą na ciele. Jeśli jednak zmagacie się z trądzikiem nie tylko na twarzy, to Alva może tu przyjść Wam z pomocą.
  16. Nie używałam na włosy. Byłoby to pewnie ciężko spłukać. Nigdy nie miałam problemu ze skórą głowy. Nie cierpię na łuszczyce, łupież, swędzenia itp.. Nawet nie miałabym jak sprawdzić skuteczności tego produktu pod tym względem. Z czystej jednak ciekawości chyba z jeden/dwa raz spróbuje.

Dla kogo szczególnie? Dla kogo nie?
Zdecydowanie dla osób z cerą tłustą, mieszaną, trądzikową, zanieczyszczoną, skłonną do zaskórników, krostek, pryszczy itp. Dla walczących z przebarwieniami i bliznami. Świetny dla szukających naturalnych, dobrych składów. Zadowoli preferujących głębokie oczyszczanie skóry i efekt "pisku" na twarzy tuż po. Dobry dla alergików i wrażliwców.
Mniej będą zadowolone z niego osoby o bardzo suchej skórze. Jeśli nie wyobrażacie sobie stosowania kosmetyków, które nie pachną nie pięknie, nie suną po twarzy jak marzenie, nie tworzą cudnej piany, możecie tu być rozczarowani. Polecam jednak czasem dawać w swoim życiu szansę czemuś innemu niż dotychczas:)

Podsumowanie
Jeden z najlepszych oczyszczających kosmetyków do twarzy, jaki stosowałam. Cenię go za wielozadaniowość. Nie tylko myje wierzchnią warstwę naskórka, ale wnika głębiej i dzięki swoim składnikom działa długofalowo i wielopoziomowo. Mało jaki kosmetyk tak znakomicie oczyszcza pory, walczy z niedoskonałościami, leczy, rozjaśnia i goi. Nie zakochacie się w nim od pierwszego razu, może nawet Was zdenerwować i zniechęcić. Warto jednak dać mu szansę, a rezultaty przyjdą szybko. 
Duże odkrycie minionego roku i zdecydowany ulubieniec. Polecam i zachęcam do skorzystania z 10% rabatu w wyżej wspomnianym sklepie Bio - Beauty.

Znacie markę Alva? Może coś polecacie? Mam ochotę na inne produkty od ich.

Pozdrawiam!

piątek, 1 stycznia 2016

Rozdanie z Colgate Expert White. Zostań Ambasadorem Colgate! Wygraj 2 pudełka dla siebie i kogoś z Twoich bliskich!


Od około 2 lat używam regularnie pasty Colgate Max White. Jeśli chodzi o drogeryjną pastę wybielającą, uważam ją za najlepszą. Widzę różnicę na moich zębach gdy po nią sięgam regularnie. Dodatkowe plusy to świetne oczyszczenie, świeżość i przemyślana stojąca tubka z praktycznym zamknięciem. Nie lubię zakrętek. Złośliwe zawsze wypadają z rąk i gdzieś się gubią:)

Moje pozytywne doświadczenia z Max White uwieńczyła propozycja Colgate. Kilka tygodni temu zostałam ambasadorką marki i przetestowałam kolejny raz nie tylko pastę, ale też płyn do płukania jamy ustanej i specjalną szczotkę do zębów. Te produkty wypróbowali także moi bliscy i przyjaciele. 
Płyn wypadł świetnie, szczotka również. Choć ja tu akurat pozostaje wierna elektrycznej szczotce do zębów.

Chciałabym byście Wy także mogli się przekonać o jakości wybielającej linii Colgate i skutecznie zadbać o zęby. Możecie wygrać 1 z 2 zestawów (w jednym zestawie 2 pudełka) i zostać Ambasadorem Colgate.

W skład rozdaniowego pudełka wchodzi: 
  • pasta Colgate Max White Expert White Cool Mint - 75 ml
  • szczoteczka do zębów Colgate 360° Max White One
  • znaczek/zapinka ambasadorska marki.
Jedna osoba wygrywa 2 pudełka czyli wszystko x 2. Dla Ciebie i kogoś z Twoich bliskich!


Co zrobić by przystąpić do zabawy? To bardzo proste. Szczegóły poniżej.

Regulamin konkursu:
1. Konkurs trwa do 17.01.16 do godz. 23:59.

2. Przeznaczony jest dla pełnoletnich użytkowników lub dla niepełnoletnich za zgodą rodziców. Dostawa tylko na adres w Polsce. 

3. Sponsorem wszystkich nagród jest marka ColgateOrganizatorem jestem ja - 77gerda, właścicielka bloga 77gerda.blogspot.com.

4. Aby wziąć udział w zabawie należy spełnić następujące warunki:

- być publicznym obserwatorem mojego bloga, nie anonimowym

wypełnić formularz i podać odp. na pytanie w nim zawarte: Pierwsze skojarzenie ze słowem biel? Wskaż jedno słowo/krótkie wyrażenie.

- obowiązkowe jest także podanie swojego nicku pod jakim obserwujecie mój blog i maila

- pamiętajcie by nie pisać odpowiedzi w komentarzach, liczą się tylko zgłoszenia przez formularz.

4. Dodatkowe losy można zdobyć przez:
- polubienie mojej strony na 
Facebook'u (+2 losy)

- polubienie mojego profilu na Instagram'ie (+2 losy)

- udostępnienie linku z rozdaniem na swoim Facebook lub/i Twitter/Instagram (+2 lub 4 lyb 6 losów) 

- dodanie na swoim blogu notatki o konkursie (+ 3 losy)

- dodanie w pasku bocznym swojego bloga banera z info o konkursie (+ 2 los)

- umieszczenie mojego bloga na swojej liście blogroll (+2 losy)

5. Zgłoszenia z blogów, które są stworzone tylko do brania udziału w zabawie będę anulować.

6. Wyniki ogłoszę w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu.

7. Na adresy trzech szczęściarzy czekam 5 dni od dnia ogłoszenia wyników.

8. Rozdanie obejmuje przesyłkę z dwoma setami. Colgate. Wygrywają 2 osoby. Każda po 2 pudełka.

9. Nagroda nie podlega wymianie na inną lub na ekwiwalent pieniężny.

10. Losowania dokonam z wszystkich odpowiedzi spełniających regulamin.

11. Jedna osoba może zgłosić tylko jeden udział. W innym przypadku zgłoszenia będą anulowane.

12. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)


Baner do wklejenia na stronę, bloga, FB, Instagram itp.






Powodzenia!

czwartek, 26 listopada 2015

Wygraj zestaw kosmetyków! Rozdanie na moim fanpage do 30.11.2015.

Zapraszam Was na moje facebookowe rozdanie. Do wygrania zestaw 8 różnych kosmetyków, jak na zdjęciu. Zabawa trwa do końca poniedziałku - 30.11.2015Pamiętajcie, że kto nie próbuje, nigdy nie wygrywa:) Zajrzyjcie na mój fanpage, gdzie podane są wszystkie informacje. Powodzenia!



poniedziałek, 23 listopada 2015

LE'MAADR Krem do cery naczyniowej z komórkami macierzystymi. Rumień ukojony, naczynka nie krzyczą ratunku! Recenzja.



Zużyłam do samego końca. Towarzyszył mi przez kilka ostatnich miesięcy. Pora na recenzję.


Zmniejsza zaczerwienienie skóry, poprawia kondycję naczyń.
• poprawia ogólną kondycję skóry, wzmacnia strukturę jej poszczególnych elementów
• wzmacnia i zwęża naczynia krwionośne, uszczelnia ich ściany
• zmniejsza zaczerwienienia

Dzięki zawartości Citrustemu pozyskiwanego z komórek macierzystych pomarańczy, zwiększa ekspresję genów odpowiedzialnych za poprawę struktury matrycy pozakomórkowej czyli reorganizuje i przywraca gęstość strukturze skóry właściwej zwiększając syntezę składników tworzących matrycę pozakomórkową. Poprawia się ogólna kondycja skóry, wzmacnia struktura jej poszczególnych elementów, zwiększa synteza kolagenu i elastyny.
Poprawia kondycję naczyń krwionośnych, uszczelnia je i zwężą dzięki zawartości ekstraktów z liści miłorzębu japońskiego (Gingko biloba), kasztanowca zwyczajnego (Aesculus hippocastanum) oraz oczaru wirginijskiego (Hamamelis virginiana). 
Humektanty i emolienty zapewniają skórze odpowiednie nawilżenie. 
Zawiera substancje czynne mające działanie przeciwzapalne, przeciw wysiękowe, zmniejszają one również zaczerwienienia skóry.

Sposób użycia: Stosować dwa razy dziennie: rano i wieczorem. Nanieść na skórę twarzy.

Skład
  


Opakowanie
Tubka 40 ml. Zapakowana w kartonik. Miękkie tworzywo łatwo wydobywa krem do samego końca.

Cena
Bez promocji ok. 59 PLN/40 ml.

Gdzie kupić?
Tylko apteki. Sieciówki jak np. SuperPharm, ale też mniejsze osiedlowe. Listę miejsc znajdziecie na stronie dystrybutora InfoPlus.

Zapach
Bez zapachu.

Konsystencja
Bardzo lekka. Przyjemna. Nietłusta. Kosmetyk błyskawicznie się wchłania.

Wydajność
Krem jest bardzo wydajny. Używany 2 razy na dzień spokojnie starczy na 3 m-ce, a nawet ponad.

Moja opinia 
  1. Jestem pod dużym wrażeniem. Pierwszy krem, po nastu latach stosowania przeróżnych, który rzeczywiście zmniejsza rozległe zaczerwienienia skóry i rumień. Dosłownie kilka sekund i twarz staje się cudownie blada, jednolita, nie płonie ogniem. Marzenie każdej osoby z taką cerą jak ja. "Naczynkowcy" pewnie doskonale wiedzą, o czym mówię.
  2. W miarę regularnego stosowania zauważyłam znaczne uspokojenie moich naczynek. Stały się mniej widoczne, jakby uśpione. Wyraźnie się zwęziły. Prawie w ogóle nie doskwierał mi rumień, nawet w sytuacjach stresowych, podczas zmiany temperatury, po wypiciu lampki wina itp.
  3. Stosując go na noc budziłam się z jasną skórą o wyrównanym kolorycie. 
  4. Aplikując na dzień miałam duży komfort, że skóra przez wiele godzin będzie wyglądać dobrze, jasno, świeżo, bez czerwonych plam. Często dzięki niemu rezygnowałam z podkładu. Rumień nie pojawiał się lub był nikły.
  5. Idealny pod makijaż. Wchłania się szybko. Nie tłuści, nie lepi się. Jest świetną bazą pod podkład. Tworzy na skórze lekki półmat. Dla osób o wybitnie suchej skórze może to być minus. Ja ten efekt lubię, gdyż moja skóra jest tłusta.
  6. Łagodzi, koi, wycisza. Sprawia, że twarz staje się gładka i miła w dotyku.
  7. Nie roluje się. Świetnie współgra z kolorówką.
  8. Nawilża w stopniu dobrym, ale nie rewelacyjnym. Potrzebowałam raz/dwa na tydzień na noc zamieniać go z bardziej bogatszym kremem.
  9. Dla wielu osób na noc może być zbyt lekki. Szczególnie przy cerze mocno odwodnionej, bardziej dojrzałej, potrzebującej dodatkowego natłuszczenia. Polecam wtedy stosować go tylko na dzień lub na dobre serum.
  10. Nie podrażnia. Aplikowałam często pod oczy i zero podrażnienia.
  11. Nie zapycha, a mam do tego dużą skłonność. Wg mnie nawet reguluje wydzielanie sebum. Moja skóra znacząco mniej się przetłuszczała podczas jego używania. Nie pojawiały się żadne krostki, pryszcze itp.
  12. Lekko napina. Dzięki temu zmarszczki są mniej widoczne. Skóra wygląda na zdrowszą, wypoczętą, jędrniejszą i bardziej elastyczną.
  13. W czasie mrozów może być zbyt słabo ochronny. Tak przynajmniej mi się wydaje. Nie stosowałam go jednak przy minusowych temperaturach, więc to tylko przypuszczenia.
  14. Świetny na lato/wiosnę przez to, że bardzo lekki.
  15. Szkoda, że nie zawiera żadnego filtra:(
  16. Nie jest powszechnie dostępny. Wiem, że wiele osób ma trudność z dostaniem tej marki.

Dla kogo szczególnie? Dla kogo nie?
Zdecydowanie dla osób z dużym problemem naczyniowym i cierpiącym na rumień. Jeśli dodatkowo Wasza skóra jest tłusta, normalna - strzał w dziesiątkę. Znakomity dla preferujących lekkie, szybko wchłaniające się specyfiki. Będą z niego zadowoleni, Ci którzy nie lubią kremów tłustych i gęstych. Polecam szukającym produktów bezzapachowych, dla wrażliwców, alergików. 
Może być niewystarczająco nawilżający dla posiadaczy cery odwodnionej, mocno przesuszonej. Jeśli lubicie czuć na policzkach film, jakąś warstwę, poślizg - tu tego nie znajdziecie.

Podsumowanie
Dla mnie znakomity. Uwielbiałam po niego sięgać. Nigdy mnie nie zawiódł. Żaden krem do cery naczyniowej nie robił tyle co ten. Pierwszy, który skutecznie na wiele godzin zdejmował z twarzy rozległe zaczerwienienia i pozwalał cieszyć się bladą skórą. Tubkę skończyłam około tygodnia temu. Nadal widzę rezultaty działania kremu. Skóra ma się świetnie. Zdaje sobie jednak sprawę, że nie będzie to wieczne. Płytkounaczynienie, rumień i problem z naczynkami to u mnie kwestia genetyczna. Po odstawieniu tego produktu, efekt nie będzie utrzymywał się w nieskończoność. Potrzeba stałego stosowania i dlatego myślę, że niedługo pojawi się u mnie drugie opakowanie.
Jeśli macie cerę podobną do mnie, szczerze polecam.


Słyszeliście o tej marce? Są w śród Was osoby cierpiące na nadreaktywność naczynek? Jak sobie radzicie z tym problemem?

poniedziałek, 16 listopada 2015

Masło Shea-Karite. Co to jest? Skąd pochodzi? Jak używać? Dlaczego warto mieć? Które najlepsze? Gdzie kupić? Recenzja.


Co to jest masło shea? Dlaczego tak cenne? Zapach, konsystencja.
Otrzymuje się go z orzeszków drzewa masłowego, które w naturalnych warunkach rośnie w Afryce. Orzechy zbierane są ręcznie i zawierają bardzo dużo tłuszczu. Bogate jest w witaminy F i E. Zawiera także naturalną allantoinę, prowitaminę A, fitosterole, nasycone i nienasycone kwasy tłuszczowe, woski.
Posiada delikatny korzenno-drzewny zapach z nutą orzechów. Ja tę woń bardzo lubię. Choć wiem, że nie wszystkim się podoba.
W niskiej temperaturze ma postać stałą. Jest dość twarde i gęste. Pod wpływem ciepła pięknie rozpuszcza się i łatwo rozprowadza po skórze i włosach. Przy tym nie tłuści okrutnie jak oliwa czy smalec.

Jak powstaje mało shea? Pochodzenie, produkcja. Złoto kobiet Afryki.
Zainteresowała mnie kiedyś historia pochodzenia tego uniwersalnego kosmetyku, ale także sam proces powstawania. To bardzo ciekawe i ściśle związane z kulturą Afryki i mieszkającymi tam kobietami. Nie ma czegoś takiego jak plantacje drzew masłowych. Drzewa karite owocują dopiero po 30 latach. Najlepsze plony zbiera się w 50 roku. Nikomu by się nie opłacało sadzić je, jak u nas jabłonie, i czekać tyle czasu na zbiory. Rosną naturalnie w buszu. Dojrzałe owoce spadają z drzew i stamtąd są zbierane przez afrykańskie kobiety. W pocie czoła, w przeraźliwie wysokich temperaturach, często boso i z dziećmi na rękach, wyruszają one o świcie w poszukiwaniu tych roślin. Odległości często wynoszą do kilkunastu kilometrów w jedną stronę. Wszystko to na pieszo. Gdy kosze z owocami ważą około 40 kg, Afrykanki wracają wieczorem do swoich wiosek. Często jedzą tylko jeden posiłek dziennie. 
Pozyskanie masła z orzechów jest żmudne. Trwa około 20 godzin. To bardzo ciężka praca, wykonywana w dużej mierze ręcznie. Warto wiedzieć, że z 15-20 kg orzechów uzyskuje się zaledwie 1-2 kg karite. Dla kobiet z Ghany, Nigerii, Mali to często jedyne źródło utrzymania. Biorąc jednak pod uwagę ich wkład pracy i wysiłek, pieniądze jakie uzyskują ze sprzedaży masła shea, są baaaardzo znikome. 

Obejrzyjcie proszę dwa krótkie filmiki na ten temat. Najpierw o pozyskiwaniu owoców, potem o samej produkcji masła. 



Ten kosmetyk jest znany przez Afrykanki od setek lat. Ich skóra pokazuje, jak jest znakomity. Używają bowiem tylko shea, nie mają dostępu do innych produktów, a ich ciała znacznie lepiej są nawilżone i bardziej gładkie niż ciała nas kobiet Zachodu.

Dlaczego warto kupić? Jak go używam? Za co lubię i cenię?
Występuje w bardzo wielu kosmetykach. Stało się niezwykle popularne i pożądane przez Klientów. Moim jednak zdaniem znacząco lepiej jest kupić czyste w 100% organiczne masło karite, niż szukać go w produktach, jako jeden z wielu składników. Nie jest drogie, wydajne, łatwo dostępne i uniwersalne. Lepsze jakościowo niż setki drogich pudełek, pudełeczek, butelek, tubek dostępnych w drogeriach i perfumeriach. Stosuje od nastu lat. Zawsze mam w domu. Jedno pudełko tego cuda może spokojnie zastąpić tuzin innych produktów!

  1. Idealny jako balsam do ciała. Świetnie nawilża, natłuszcza, zmiękcza i wygładza skórę. Łagodzi podrażnienia, koi, wycisza
  2. Uwielbiam go nanosić na stopy i dłonie. Gruba warstwa na noc pobija wszelkie maski i kremy.
  3. Pięknie nawilża i zmiękcza skórki koło paznokci.
  4. Migiem radzi sobie z przesuszoną skórą na łokciach, kolanach i innych newralgicznych miejscach.
  5. Stosowany regularnie po około 7 dniach poradził sobie z zapaleniem okołomieszkowym na moich ramionach. Nigdy później nie wróciło.
  6. Przyspiesza gojenie odcisków, odparzeń. Skuteczny w obtarciach na stopach np. po niewygodnych butach.
  7. Łagodzi ukąszenia owadów. Np. w przypadku komarów nie mamy odruchu drapania się, a bąble szybciej znikają.
  8. Jest świetnym kremem do twarzy. Nie tylko dla cer suchych. Nie zapycha, nie tłuści przesadnie. Znakomite przy kuracjach trądzikowych, zabiegach dermatologicznych. 
  9. Ma właściwości antybakteryjne i przeciwzapalne. Ranki po pryszczach szybciej po nim znikają.
  10. Nawilża twarz, chroni przed wiatrem, mrozem i innymi czynnikami zewnętrznymi. Nie u każdego może sprawdzić się pod makijaż. Polecam wtedy stosować na noc. Dla skór atopowych, odwodnionych, alergicznych, bardzo wrażliwych, naczyniowych, skłonnych do rumienia - może okazać się wybawieniem.
  11. Rekomenduje jako bariera ochronna w czasie mrozów. Niezbędnik podczas wyjazdów na narty. Nic tak dobrze, że nie zabezpiecza polików i nosa, gdy szusujemy po stokach.
  12. Dzięki witaminie A i E działa przeciwzmarszczkowo. Opóźnia efekty starzenia. Ujędrnia, regeneruje, odżywia. Zdecydowanie to dostrzegam.
  13. Sprawdził się jako balsam po depilacji. Łagodzi podrażnienia. Podobno zapobiega również wrastaniu włosków. Sama nie mam tego problemu, więc powtarzam tu tylko opinię innych.
  14. Od czasu do czasu używam również do kąpieli. Dwie grudki do wanny z wodą, a skóra potem nie wymaga żadnego balsamu. Ciało jest nawilżone, gładkie, pachnące i niesamowicie miękkie.
  15. Wypróbujcie także na usta. Już po kilku sekundach zobaczycie jak cudownie działa na wargi.
  16. Okazał się nie raz ratunkiem po oparzeniach słonecznych.
  17. Odkryciem dla mnie było zastosowanie masła karite jako kremu pod oczy. W awaryjnej sytuacji zaaplikowałam i odkryłam, że działa cudownie. Kompletnie nie podrażnia, w jedną noc przywraca okolicom oczu właściwą równowagę wodną. Skóra jest ładnie napięta, zregenerowana, zdrowsza i jaśniejsza. Dużo częściej go stosuje pod oczy niż tradycyjne kremy. Jedynie na dzień, jeśli się malujemy, nie będzie dla wszystkich dobrym rozwiązaniem.
  18. Wcierane w skórę potrafi przyjemnie rozgrzać. Wprowadza w stan głębokiego relaksu, ukojenia. Odstresowuje, wycisza. Działa na nasze zmysły i psychikę bardzo pozytywnie.
  19. Szybko się wchłania. Nie tłuści, nie lepi się, nie tworzy nieprzyjemnej warstwy.
  20. Ma naturalną ochronę przeciwsłoneczną. Niską (na poziomie 2 SPF), ale zawsze.
  21. Często potrafię przez cały tydzień używać tylko jego, nie aplikując poza środkami myjącymi, żadnego innego kosmetyku. Z rezultatów jestem bardzo zadowolona.
  22. Podczas urlopów zdarzało mi się zabierać tylko jego jako balsam do ciała, krem do twarzy, dłoni, stóp. Bagaż mniejszy i lżejszy. Do tego cała pielęgnacja - naturalna i szybsza.
  23. Warty do wypróbowania w domowych peelingach.
  24. Idealne do masażu ciała.
  25. Wskazane podczas kataru. Działa na często wycierany podrażniony nos jak łagodzący plaster. 

Więcej właściwości. Tak nie stosowałam, ale inni polecają. 

  1. Podobno znakomicie działa na włosy. Nawilża, dba o końcówki. Nadaje połysk i gładkość. Ułatwia rozczesywanie. Muszę kiedyś spróbować.
  2. Słyszałam, że dba o skórę głowy w przypadku łupieżu, natarczywego swędzenia i łuszczenia.
  3. Polecane atopowcom i alergikom. W ogóle nie uczula.
  4. Regeneruje skórę nawet przy rozległych oparzeniach skóry.
  5. Bezpieczne dla kobiet w ciąży i karmiących.
  6. Można aplikować od 1 dnia życia dziecka.
  7. Przyspiesza gojenie wszelkich ran.
  8. Zapobiega rozstępom
  9. Pomaga w walce z cellulitem.
  10. Dzięki swojemu zapachowi może być stosowane przez mężczyzn. Np. po goleniu, również na stopy, dłonie. Nie pachnie kwiatami, ani niczym ściśle podobającym się głownie kobietom.
  11. Mówiono mi, że świetnie konserwuje skórzane torebki i buty. Trzeba sprawdzić. Jak widać ma także działanie poza kosmetyczne:)

Które najlepsze?
Najlepsze masło karite to nierafinowane, tłoczone na zimno i nie filtrowane. W 100% naturalne, organiczne i pochodzące prosto z Afryki. Tzw. masło surowe. Do Polski głownie sprowadzane z Ghany.  Nie radzę kupować rafinowanych. Jakość zdecydowanie gorsza. 

Gdzie kupić?
Najwyższej jakości masła shea nie są dystrybułowane w pięknych opakowaniach przez znane marki. W drogeriach ich nie znajdziecie. Nie ma jednak trudności z kupieniem tego produktu w Polsce. Jest sporo bezpośrednich małych importerów, którzy sprowadzają złoto Afryki do naszego kraju, kupując je bezpośrednio w plemiennych wioskach. 
Są to też rodziny, pochodzące z Afryki, które zajmują się sprzedażą tego cuda. Przywożą je do naszego kraju prosto z produkcji. Tak np. jest z polsko-ghanijskim małżeństwem, które prowadzi stronę Masło Shea i sklep online Duafe. Mają też fanpage na FB - Organiczne Masło Shea. Znalazłam ich w sieci. Nie są moimi znajomymi, nie płacą mi za reklamę, współpracę itp. O moim poście nic nie wiedzą. Sprzedają czyste, organiczne, nieprzetworzone masło karite najwyższej jakości. 

Ciekawa jest również strona na FB: Wisdap - Kobiety w Ghanie, którą prowadzi organizacja pozarządowa. Wspiera ona pomoc kobietom afrykańskim i promuje wytwarzane przez nie produkty, polecając zakupy w sklepie Dermisja.

Oczywiście produkt ten znajdziecie także w większości sklepów/stoisk z naturalnymi kosmetykami, zielarniach itp., stronach typu Zrób Sobie KremBiochemia Urody czy EkoSpa. Mnogość ich na rynku. 
Polecam szczególnie jednak inny sklep: Stragan Zdrowia. Bardzo często robię w nim zakupy. Za jednym zamachem mogę nabyć tam naturalną żywność oraz naturalne kosmetyki. Mają bogaty asortyment i przystępne ceny. Shea Butter też tam znajdziecie. Koniecznie zajrzyjcie.

Swego czasu masło to kupowałam często na Allegro. Jak np. to ze zdjęć w tym poście. Postanowiłam teraz jednak nabywać go wyłącznie u bezpośrednich "przewoźników", małych importerów (oni też często sprzedają na Allegro). Widzę bowiem różnicę w tych masłach jeśli chodzi o świeżość, kolor, zapach, naturalność. Poza tym chciałabym wspierać małe biznesowe inicjatywy, wcale nie nastawione tylko na zysk (choć wiadomym jest, że każdy ma prawo zarabiać na swojej pracy), ale także związane z historią miejsca, gdzie ten produkt powstaje i identyfikujące się z kobietami Afryki, ich historią, kulturą. Tak, ma to u mnie pewien wymiar ideologiczny i wcale się tego nie wstydzę. Praca tych kobiet, ich życie to coś naprawdę pasjonującego, niedocenianego, godnego naszej uwagi. Skomplikowane laboratoria, maszyny produkcyjne i całe zaplecze wielkich koncernów kosmetycznych mało wydają się ciekawe w porównaniu ze Złotem kobiet Afryki.
Swoją drogę marzy mi się wyprawa do Ghany... 


Ile kosztuje?
W zależności od dostawcy ceny są różne. Za mniej więcej 200 g zapłacimy od 15-30 PLN. Pojemności słoiczków są większe i mniejsze. Na Allegro sporo sprzedawców wystawia masło karite dużo taniej.

Nigdy się nie traci ważności! Jak przechowywać?
To jest rzadko spotykane. Surowe organiczne masło shea nie ma terminu przydatności. Nigdy się nie psuje! Nie potrzebuje być jakoś specjalnie przechowywane. Wystarczy temperatura pokojowa. W upały można schować do lodówki. Radzi się nie wystawiać go na długotrwałe działanie światła. Może służyć nam przez lata i cały czas będzie znakomite. 
Czasami na słoiczkach widnieje data ważności, ale wynika ona głownie z wymogów prawa, albo z wątpliwego pochodzenia zawartości.

Czy jest wydajne?
Niesamowicie. Około 150 g starcza mi na ponad rok. Wiadomo jednam, że to zależy od tego jak często go stosujemy, do jakich celów i dla ilu osób.


Mam nadzieję, że przekonałam Was do spróbowania. Może macie swoje patenty na ten kosmetyk? Dajcie znać.