Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maski do włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maski do włosów. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 sierpnia 2012

Schauma. Rozdanie za testowanie. 04-19.08.2012.

Podczas mojego urlopu dotarła do mojego domu paczka Henkel.
Koncern sam zgłosił się do mnie z pytaniem czy chciałabym przetestować ich kilka kosmetyków.
Ze współpracy tej nie czerpię żadnych korzyści finansowych.
Nic też nie zostało mi narzucone czy zasugerowane. 
Niczego nie musiałam też obiecywać marce czy zobowiązywać się do jakichkolwiek działań.
Postanowiłam jednak, że po gruntownym wypróbowaniu prezentów zamieszczę ich rzetelną recenzję.

Dopiero po przyjeździe z wypoczynku miałam możliwość zobaczenia jakie produkty otrzymałam. Wszystkie to produkty do włosów. Zabrałam się zatem od kilku dni za testowanie.
Dostałam z serii Schauma Krem i Olejek dla włosów łamliwych i rozdwajających się: szampon, odżywkę do spłukiwania, spray pielęgnujący, intensywną maseczka.

Dodatkowo otrzymałam suchy szampon Syoss Dry Shampoo dla włosów delikatnych bez energii.

Postanowiłam dwa produkty rozdać moim czytelnikom.
Kosmetyki są oczywiście pełnowymiarowe i nie otwierane przeze mnie.
Liczę, że pomożecie mi je testować:) Sama nie dam rady.

Rozdanie obejmuje: maską + spray bez spłukiwania.




Poniżej dokładny opis serii dostarczony mi przez Henkel.


 Schauma Krem & Olejek
Produkty do pielęgnacji włosów - zwłaszcza zniszczonych, przesuszonych, skłonnych do rozdwajania się - mają trudne zadanie. Bo jak zapewnić zniszczonym, zmeczonym włosom pełnię życia, urodę, elastyczność i zdrowy połysk? Formuła nowej Schaumy Krem & Olejek z cennym olejkiem arganowym źródłem antyoksydantów, chroni włosy przed atakiem wolnych rodników i zapobiega utracie wody, regeneruje kruche, przesuszone włosy o rozdwojonych końcach. Wzmacnia i odbudowuje włosy od wewnątrz, jednocześnie wygładzając ich powierzchnię. Dodatkowo przyjemny zapach kwiatu wanilii sprawia, że pielęgnacja włosów staje się prawdziwą przyjemnością.

Bardzo bym sobie życzyła by po kosmetyki zgłaszały się osoby, które wcześniej ich nie używały.
Zależy mi by osoba wygrywająca zobowiązała się do napisania recenzji na temat wygranej. Oczywiście po odpowiednim czasie ich używania.
Jeśli prowadzicie swojego bloga możecie uczynić to w postaci własnego posta. 
W innym przypadku poproszę o przysłanie opinii do mnie i opublikuje ją jako recenzję gościnną.

Ważne też by recenzja była szczera. Prosiłabym zatem by do rozdania zgłaszały się osoby o włosach, którym te specyfiki mogą pomóc i są dostosowane do problemu z jakim walczycie. W innym przypadku bowiem trochę bez sensu szczerze testować coś co nie jest dla nas...

Liczę więc na Waszą szczerość i zrozumienie:)

Przedmioty rozdania:
1. Schauma Krem i Olejek - Intensywna maseczka dla włosów łamliwych i rozdwajających się.
Zapobiega rozdwajaniu się końcówek i wygładza włosy. Pojemność: 200 ml.

2.
Schauma Krem i Olejek - Pielęgnujący Spray bez spłukiwania dla włosów łamliwych i rozdwajających się. Zapobiega rozdwajaniu się końcówek i ułatwia rozczesywanie. Pojemność: 200 ml.

3. Oba kosmetyki ważne 12 m-cy od otwarcia.

4. Rozdanie obejmuje paczkę z dwoma kosmetykami. Wygrywa jedna osoba.

Regulamin rozdania:
1. Rozdanie trwa od 04.08.2012 do 19.08.2012 do godz. 23:59.

2. Rozdanie przeznaczone jest dla pełnoletnich użytkowników lub dla niepełnoletnich za zgodą rodziców. Pamiętajcie, że musicie podać mi adres do wysyłki, jeśli wygracie. Wysyłam tylko na adres na terenie Polski.

3. Aby wziąć udział w rozdaniu należy spełnić następujące warunki:
- być publicznym obserwatorem mojego bloga, nie anonimowym (1 los);
- zobowiązać się do napisania szczerej recenzji na temat otrzymanych produktów (na swoim blogu lub w postaci recenzji gościnnej u mnie);

4. Dodatkowe losy można zdobyć przez:
- dodanie mojego bloga do blogrolla (+ 1 los),
- dodanie na swoim blogu notatki o rozdaniu (+ 2 losy),
- dodanie w pasku bocznym swojego bloga banera z info o rozdaniu (+ 1 los),
- pierwsze 3 osoby z listy najaktywniejszych komentujących na blogu dostają + 1 los.
Łącznie do zdobycia 6 losów.

5. Zgłoszenia z blogów, które są stworzone tylko do brania udziału w rozdaniach będę anulować.

6. Wyniki ogłoszę w ciągu 2 dni od zakończenia rozdania.

7. Nagrodę wysyłam Pocztą Polską do 3 dni od otrzymania adresu szczęśliwej osoby.

8. Na adres szczęściarza czekam 5 dni od dnia ogłoszenia wyników.

Zdjęcie do umieszczenia w pasku bocznym.


Oto ściąga do zgłoszenia:

Obserwuję jako:
E-mail:
Mam Cię w blogrollu - TAK/NIE (link do bloga)
Notka o rozdaniu - TAK/NIE (link do notki)
Zdjęcie w pasku bocznym - TAK/NIE (link do bloga)

Pozostaje mi życzyć szczęścia i zapraszam do zabawy.
Koncernowi Henkel dziękuję serdecznie za paczkę i możliwość przetestowania kosmetyków zarówno przeze mnie jak i moich czytelników.

Magda

środa, 11 kwietnia 2012

Zakupy/haul zbiorcze kosmetyczne z ok. 3 tygodni

Oto wynik moich kilku podejść do drogerii i innych sklepów kosmetycznych w ostatnich mniej więcej 3 tyg.:

 
Kolorówka:

1. Pomadka Mac Costa Chick - wykończenie Frost - 79 PLN
- chodziłam, chodziłam koło tej pomadki masę czasu, aż wreszcie zakupiłam; cudna jest!
 Na moich ustach wygląda tak:


2. Korektor Mac Studio Finish Concealer - w kolorze NC15 - 70 PLN/7g
- osławiony już od dawna, u mnie w rękach dopiero teraz:)

3. Pomadka Misslyn - w pięknym kolorze nude nr 298 - około 25 PLN
- mój pierwszy kosmetyk tej marki
- zachorowałam na nią po recenzji Aliny z http://brunettesheart.blogspot.com
- kupiona w małej zwykłej drogerii

4. Pomadka Celia z serii Nude - nr 602 - 12 PLN
- ostatnio ukochana i pięknie pachnie poziomkami, mimo że producent podaje, że to winogrona:)
- ponownie mała drogeria osiedlowa

5. Odżywka do rzęs Celia - żółta (jest kilka kolorów) - około 8 PLN/10 ml
- używam jej głownie do utrwalenia nieznośnych brwi, nic tak mi ich nie trzyma jak ona, choć to jeszcze nie jest pełnia doskonałości:)
- to już moje drugie opakowanie
- osiedlowa drogeria po raz kolejny:)

6. Pomadka Essence - Coralize Me nr 55 - ok. 8 PLN/4 g
- cudny koral, niesamowicie kremowa, za tą cenę rewelacyjna!
- drogeria Natura


6. Róż Yves Rocher - Jasna Morela nr 11 - był w promocji za 29,90 PLN/7 g
- także krążyłam w okół niego od kilku m-cy, promocja pomogła w podjęciu ostatecznej decyzji:)

7. Podkład Yves Rocher Niebrudzący 14 h - w kolorze Porcelanowy beż nr 100 - w promocji za 35,90 PLN/30 ml
- nie miałam podkładów tej marki, zachęcił mnie fakt, że nie brudzi i rekomendacja bratowej, która zużyła jego chyba z 4 butelki


Pielęgnacja:

1. Naturalna gąbka Konjak do demakijażu, oczyszczania i nawilżenia - nie mam pojęcia ile kosztowała:(
- do dostania w Rossmann

2. Dezodorant Malizia Green Tea - 9,99 PLN/100 ml
- mam słabość do wszystkiego co pachnie zieloną herbatą; poza tym to produkt jaki używałam lata temu i wzbudza we mnie miłe wspomnienia
- osiedlowy sklepik

3. Body Lotion Greenland - o zapachu mleka kokosowego z limonką - 100% naturalny - ok. 19 PLN/100 ml
- kupiłam go w drogerii Hebe, nie znałam wcześniej tej marki, skusiła mnie jego naturalność
- fajny ale szału nie ma, choć użyłam go dopiero parę razy
- świetny dozownik, dobry w podróż, wyjazd itp.
- niestety mało wydajny, a do tego nie tani jak za taką pojemność
4. Maseczka Dermo Minerały - redukująca trądzik - 100% natura - ok. 1,50 PLN/20 g (saszetka)
- nie znam tej marki, kupiłam maseczkę w Biedronce
- nie mam trądziku, ale zainteresowała mnie tym, że jest na bazie glinki
- ma zmniejszać łojotek, oczyszczać i działać antybakteryjnie
- nie używałam jeszcze, nie wiem jak się sprawdzi
- podzielona jest na 2 użycia

5. Olejek do kąpieli Marion - Energia SPA - 1,69 PLN/20 ml (saszetka)
- zawiera olejek mandarynkowy, cytrynowy i grejpfrutowy
- używałam wcześniej z tej serii antystresowego i był bardzo przyjemny
- występuje w 4 kompozycjach zapachowych
- sklepik na osiedlu obok domu

6. Żel pod oczy Avon z serii Planet Spa - z japońską sake i ryżem - 8,99 PLN/15 ml
- ciekawe czy to w ogóle sake widziało:)
- taki gadżecik, bo żeby to coś wielkiego robiło nam ze skórą pod oczami to niestety nie skłamię:)

7. Peelingujący żel do ciała Marion - zapach białej czekolady z pomarańczą - 4,89 PLN/100 ml
- lubię jego zapach, bardzo relaksujący
- nie jest to mocny peeling, ale mimo wszystko ładnie ściera naskórek
- mało wydajny ale za tą cenę raz na jakiś czas można spróbować
- są 4 różne zapachy
- osiedlowy sklep kłania się jeszcze raz:)

8. Peeling do stóp Avon - Limonka i mięta - 4,90 PLN/75 ml
- nie używałam jeszcze, skusiło mnie połączenie zapachowe:)

9. Peeling enzymatyczny Perfecta - wygładzający do skory wrażliwej i suchej - ok. 11 PLN/60 ml
- uwielbiam peelingi enzymatyczne, tego używam od 2 tyg. i naprawdę jak na razie jestem na tak
- tym razem Rossmann

10. Maska do włosów nawilżająca Alterra - granat i aloes - ok. 9 PLN/150 ml
- wszyscy ją chwalą, więc postanowiłam także jej spróbować; cena bardzo atrakcyjna, a do tego kosmetyk o dobrym składzie
- oczywiście Rossmann

11. Lotion/krem do rąk Royale Bouquet - zapach Vintage Rose - ok. 19 PLN/500 ml
- przyznaje poleciałam na opakowanie:), pięknie wygląda na mojej komodzie w starym stylu
- zapach róż też mnie uwiódł + praktyczna pompka:)
- kupiłam w drogerii Hebe



A i jeszcze krótka wzmianka o płatkach kosmetycznych.
Do tej pory ulubionymi i w dobrej cenie były płatki z Lidla.
Kupowałam je tonami przez ostatnie 2-3 lata. Jakiś czas temu jednak podpadli. Zmienili coś w nich i są do niczego.
Rossmannowe mi też nie pasują. Inne w jakich kosmicznych cenach.
Przerzuciłam się zatem na Biedronę - płatki Carea. Te zwykłe niebieskie były do tej pory ok, aloesowe także uszły.
Ale odkryłam trzeci rodzaj - fioletowych. Są super! Najlepsze z tych 3 biedronkowych. Może Wy już je znacie, ale ja ich wcześniej nie wiedziałam. Dla mnie to zatem nowość.

 


Niezwykle miękkie, tanie, nie rozdwajają się. Bardzo ok. Polecam!


Jeśli jakieś produkty interesują Was szczególnie, mówicie:)
Mogę zrobić recenzję, swatche kolorów itd.

Do następnego razu!
Magda

sobota, 7 kwietnia 2012

Mila Crema al Latte. Maska mleczna do włosów - ukochana na zawsze! Recenzja.

Z całą pewnością to moja ulubiona maska do włosów od ponad 2 lat.
Oczywiście zdradzam ją czasem na rzecz innych, bo chęć testowania nowych rzeczy kosmetycznych jest jak choroba....:) Zawsze jednak tą mleczną maskę mam w swojej łazience i uwielbiam ją niesamowicie.


 Co w niej jest takiego wyjątkowego?
Jako jedna z niewielu kompletnie nie przeciąża mi włosów. Zawiera proteiny mleka. Jest bez silikonów!
Niestety wiele masek, odżywek itp. powoduje obciążenie moich włosów przez co szybko stają się oklapnięte, źle się układają,
a do tego błyskawicznie stają się nieświeże.
Zaraz po wysuszeniu są piękne ale na drugi dzień - klapa.
Wynika to pewnie w dużej mierze z tego, że mam dużo włosów ale są dość cienkie.

Uraz do odżywek i masek spowodował, że na bardzo długi czas zupełnie z nich zrezygnowałam, a jeśli już kładłam jakąś odżywkę to było to raz na rok albo starałam się przyrządzać maski domowej roboty.


To w sumie pierwsza maska, która fantastycznie moje włosy nawilża, nie obciążając ich.
Czasem stosuje ją jako odżywkę - kładąc na kilka (3-5) minut na umyte włosy. Czasem jako maskę - na 30 minut lub nawet 2 h. W zależności ile mam czasu przed snem.
Maskę zmywa się z włosów bez żadnego problemu.
 Włosy po niej są mięciutkie, gładkie, nie puszą się, fantastycznie rozczesują, cudnie pachną i są niesamowicie przyjemne
w dotyku. Mimo, że silikonów w niej brak:)Maska zatem tych "cudów" nie daje nam sztucznie jak wiele innych - otulając tylko silikonami i dając nam złudzenie gładkości czy miękkości.

Przy regularnym stosowaniu świetnie odżywia i nawilża.

Do tego są długo świeże i puszyste. Świetnie się także układają.

Podczas jej stosowania nie mam zupełnie problemu z rozdwajającymi się końcówkami.
Poza tym moja naturalnie kręcone włosy mają lepszy i ładniejszy skręt.

Maska także nie uczuliła mojej skóry głowy, nie przesuszyła jej ani nic z tych rzeczy.


Nie trzeba jej aplikować za dużo. Wystarczy naprawdę mała ilość by dobrze pokryć włosy.
Świetnie się rozprowadza. Ma odpowiednią gęstość i kompletnie nie spływa z włosów.
Konsystencja to jakby budyń:)


No i zapach!
Kocham ją za ten zapach. To jakby śmietankowy ciepły budyń, pyszne latte z dodatkiem kokosa, mleczy krem, malibu z mlekiem...
Niezwykle ciepły, relaksujący. Cudny i choć wiele zapachów z czasem mi powszednieje i się nudzi - ten nigdy!
Do tego nie wyczuwam w nim nic chemicznego. Nie jest za ciężki, niby słodki ale nie za bardzo. Nie mdli, nie jest nachalny.
Taki akurat.
Całkiem długo także pozostaje na włosach i to też bardzo w nim cenię.
Łapie się czasem na tym, że nawet jak nie używam tej maski to będąc w łazience otwieram mimochodem opakowanie i wącham zawartość:)
Dla samego zapachu warto tą maskę wypróbować:)

Czy dla włosów bardzo suchych i zniszczonych?
Producent podaje na opakowaniu, że produkt nadaje się do każdego rodzaju włosów, ale w szczególności odżywia włosy zniszczone, po trwałej, farbowaniu i rozjaśnianiu. 
Niestety tu nie mogę zabrać głosu.
Nie stosowałam takich zabiegów. Nie mam włosów zniszczonych.
Pierwsze w życiu lekkie farbowanie zaliczyłam dopiero 2 tyg. temu:)
Nie stylizuje specjalnie włosów. Nie katuje ich lakierami, wałkami, szczotkami do stylizacji czy prostownicami.
Nawet suszarki używam raz na kwartał albo rzadziej.
Kompletnie więc nie wiem czy maska zrobi jakąś rewolucję w przypadku włosów zniszczonych czy np. ekstremalnie suchych. Choć producent podaje, że właśnie dla takich włosów jest doskonała.
Moje włosy są raczej zdrowe. W miarę normalne, choć lubią się przetłuszczać przy głowie a czasem na końcach przesuszać.
Ta maska jednak świetnie radzi sobie u mnie z tymi problemami.

Komu polecam?
W zasadzie każdemu. Szczególnie jeśli macie włosy cienkie i skłonne do obciążania różnymi produktami - nawet tymi jakie się zmywa.
Moim zdaniem maska jest rewelacyjna jeśli macie włosy kręcone, bo pięknie je nawilża, a właśnie tego rodzaju włosy nawilżenia bardzo potrzebują.
Fryzura zdecydowanie naturalnie lepiej się układa, a włosy są bardzo miłe w dotyku.

Jednak nawilżenia potrzebuje każdy rodzaj włosa i dlatego uważa, że to kosmetyk warty uwagi, bez względu na to jaką czuprynę posiadamy:)

Opakowanie
Opakowanie jest ogromne. Ma pojemność 1 l. Starcza na wieki.
Ja zawsze kupując go - odlewam część mamie, która także tą maskę pokochała.
Okres ważności to 12 m-cy od dnia otwarcia.


Duże opakowanie jest dość nieporęczne np. żeby stało pod prysznicem czy na łazienkowej półce. Zajmuje jednak sporo miejsca.
Ja zawsze maskę przekładam sukcesywnie do mniejszego pudełka czy butelki i w miarę używania uzupełniam.

Gdzie kupić i za ile?
Do tej pory zawsze maskę kupowałam na Allegro. Z tego co widzę obecnie wraz z przesyłką cena kształtuje się w granicach 30-40 PLN/1000 ml.
Jeszcze jakiś czas temu jak kupowałam swoje opakowanie była nieco tańsza.
Uważam jednak, że za taką pojemność cena jest naprawdę dobra.

Z tego co się orientuje kosmetyk ten można także kupić w różnych salonach fryzjerskich, i sklepach internetowych.
Kiedy jednak kiedyś robiłam porównanie cenowe - znacznie korzystniej wypadało to właśnie na Allegro.
Nie wiem jak jest to obecnie.

Ostatnio widziałam też ten produkt w drogerii Hebe. Nie wiem jednak ile tam kosztuje. Nie sprawdziłam:(

Producent
Producentem maski jest firma POLWELL Sp. z o.o. z Bydgoszczy.
Słynie z profesjonalnych produktów fryzjerskich i prezentowana maska także jest z serii professional.


Dla mnie to chyba maska z jaką nigdy się nie rozstanę:)
Testowałam wiele innych - o wiele droższych, a jednak ta dla mnie w koło zwycięża:)

Znacie ten produkt? Lubicie? A może zastanawiacie się czy spróbować?

Buziaki
Magda

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Wypadanie włosów - co mi pomogło? Recenzje kilku produktów przeciw wypadaniu włosów. Szampon i maseczka Biovax z L'biotica. Szampon stymulujący roślinny z Yves Rocher. Tabletki Merz Spezial i Belissa anti-red.

Około 4 m-cy temu dopadło mnie ostre wypadanie włosów. Przez 2 lata nie miałam z traceniem włosów w ogóle problemu. Zdziwiłam się, bo w zasadzie wypadanie rozpoczęło się nagle i nie następowało stopniowo ale poszło lawiną. Nie zmieniałam w sumie w tym czasie jakoś drastycznie pielęgnacji – dlatego byłam zaskoczona. Nie zmieniłam też diety, stylu życia, specjalnie też nic nie działo się z moim zdrowiem. Stresy życiowe nie były jakieś bardzo duże – więc także nie mogło to mieć wpływu na wypadanie. Do dziś nie wiem co tak naprawdę to spowodowało, może wyłącznie zmiana pogody i generalnie pory roku?

W każdym razie włosy sypały się jak oszalałe. Po każdym prysznicu zbierałam je garściami a sprzątanie łazienki z włosów doprowadzało mnie do szału. Rano budziłam się z poduszką usianą włosami. Będąc u mojej pani doktor poprosiłam o zrobienie badań. Były dość szczegółowe ale nie wykazały żadnych odchyleń od normy. Lekarka stwierdziła, że jestem zdrowa jak ryba. W sumie ucieszyłam się, że wyniki są ok ale nadal nie wiedziałam skąd to wypadanie. Przystąpiłam zatem do ataku!


Na początek zakupiłam - Maseczkę intensywnie regenerująca z L’biotica Biovax – do włosów słabych ze skłonnością do wypadania. Z racji posiadania w tym czasie sporej gamy szamponów w mojej łazience – wstrzymałam się przed kupowaniem kolejnego szamponu. Dokupiłam jednak do kuracji tabletki Merz Spezial. Kiedyś już przechodziłam nimi kurację i bardzo pomogły mi na paznokcie więc pomyślałam, że może pomogą także na włosy. Oprócz tych tabletek przez cały rok biorę tran w kapsułkach – i w tym czasie także go nie odstawiałam ale regularnie zażywałam.
Maseczka – niestety nie spełniła moich oczekiwań. Mam dużo włosów ale są dość cienkie i niestety moje włosy dość mocno obciążała. Mimo stosowania naprawdę małych ilości i obfitego zmywania po około 2-3 h trzymania w czepku – włosy były dość szybko obciążone, nieświeże i wyglądały jakbym nie myła ich z 4 dni. Zaraz po zmyciu i wysuszeniu były lściniące, miękkie, nawilżone ale po około 12 h – naprawdę nieładne. Mimo wszystko używałam dalej. Opakowanie jest bardzo wydajne a maskę kupiłam na sporej promocji więc nie żałuję wydanych pieniędzy bo uważam, że maska pięknie nawilża włosy ale nie zauważyłam żeby powstrzymała wypadanie. Nie kupię jej ponownie ale osobom o grubych włosach, które nie mają problemu z ich przetłuszczaniem się (to niestety jest mój spory problem – szczególnie przy skórze głowy) mogę polecić jako dobry nawilżacz. Na wypadanie - niestety nie.

Maska L'biotica BIOVAX - Intensywnie regenerująca
Tabletki Merz Spezial – niestety jeśli chodzi o włosy nie zauważyłam specjalnej poprawy. Nie przestały wypadać. Może lekko się wzmocniły, zaczęły rosnąć nowe, ale wypadanie nadal było. Natomiast zdecydowanie tabletki pomagają na wzmocnienie paznokci i już kolejny raz się o tym przekonałam.

Tabletki Merz Spezial

Ponieważ włosy nadal wypadały zdecydowałam się na zakup Szamponu intensywnie regenerującego z L'biotica Biovax - do włosów ze skłonnością do wypadania. Skusiła mnie  dobra promocja. Muszę powiedzieć, że w przeciwieństwie do maseczki z tej serii szampon bardzo pozywanie mnie zaskoczył. Ładnie myje, włosy po nim - nawet bez użycia maski czy odżywki – całkiem dobrze się rozczesują. Są dobrze nawilżone, błyszczące i mocne. Nie obciąża ich i rzeczywiście wypadanie włosów zaczęło się zmniejszać. Używałam go co 2-3 dni wraz z maseczką z tej serii – 1-2 razy na tydzień. Bardzo szampon polubiłam. Ma przyjemny zapach i po umyciu nim moje włosy naprawdę dobrze wyglądały, a do tego mniej się przetłuszczały i długo były świeże. Po zużyciu całego opakowania wypadanie znacząco się zmniejszyło ale nie ustało całkowicie. Kupiłam zatem drugą butelkę szamponu i namiętnie używałam dalej. Maseczkę jednak odstawiłam i stosowałam w sumie raz na 3 tyg. – w zasadzie tylko po to by ją zużyć. Po 2 butelce szamponu muszę powiedzieć, że moje włosy naprawdę wyglądały dobrze a nic dodatkowo nie stosowałam. Nie jestem bowiem zwolenniczką stosowania masy produktów na raz na włosy – bo akurat moim włosom to nie służy.
Wspomniany wyżej szampon naprawdę mogę polecić ale w 100% wypadanie nie zniknęło. Włosy jednak bardzo się odżywiły a wypadanie było już bardzo niewielkie.
Szampon L'biotica BIOVAX - Intensywanie regenerujący
Kupiłam zatem kolejny szampon do włosów wypadających – tym razem Yves Rocher - Szampon stymulujący przeciw wypadaniu włosów. Był na sporej przecenie a dodatkowo skusiło mnie, że jest mocno ekologiczny i nie zawiera silikonów. Oparty jest tylko na wyciągach roślinnych, a bazą jest biały łubin pochodzący z ekologicznych upraw. Szampon pachnie wybornie! Wiem, że zdania na temat tego zapachu są bardzo podzielone ale dla mnie to zapach prawdziwej świeżości, naturalności, świeżo skoszonej trawy. Przypomina mi zapachy mojego dzieciństwa – wakacji spędzonych na prawdziwej polskiej wsi u mojej kochanej cioci. To zapach łąki, pola, zero chemii czy sztuczności. Dla mnie cudny relaks. Szampon całkiem dobrze się pieni – choć nie jest to jakaś super rewelacyjna piana. Jest powiedziałabym średnio wydajny. Włosy po nim rozczesują się dość kiepsko – ale wiadomo, że to wina braku silikonów. Dla mnie jednak to nie problem. Poza tym odżywka, balsam czy inna maska – może w tym pomóc. Czy go polecam? Jak najbardziej. Zdecydowanie pomógł mi w jeszcze lepszym odżywieniu włosów. Nadał im miękkości, nawilżenia i jeszcze mniej włosy zaczęły wypadać. Po zużyciu połowy butelki w zasadzie już problem wypadania zniknął. Potem kończyłam używanie jego na zmianę z innymi szamponami z moich zapasów. Z całą pewnością do szamponu powrócę choćby dla samego zapachu i dla faktu, że jest bez silikonów, bo staram się ostatnio przerzucać na takie produkty.
Szampon Yves Rocher - stymulujący przeciw wypadaniu włosów
Muszę też dodać, że po zużyciu opakowania tabletek Merz Spezial kolejnego opakowania nie zakupiłam, ale sięgnęłam po pastylki Bellisa anti-red do skóry naczyniowej. Jakieś samotne opakowanie ich znalazłam w swojej szufladzie – zapas kupiony chyba jakiś rok temu. Postanowiłam je zatem zużyć i brałam je wraz z kuracją powyższymi szamponami. W sumie ciężko mi powiedzieć czy bardzo przyczyniły się w pomocy moim włosom ale mam nadzieję, że trochę tak. Zdecydowanie pomagają na stan skóry naczynkowej i na paznokcie – ale o tym napiszę w innym poście z recenzją tych tabletek.
Tabletki Belissa anti-red
Postaram się też szybko dodać post na temat moich refleksji na temat słynnego już olejku Sesa, bo kończę właśnie nim kurację. Ale o tym następnym razem:)

Nie zamieszczam niestety zdjęć własnych - gdyż wszystkie wymienione produkty zużyłam i nie zachowałam opakowań.

A co Wy polecanie na wypadanie włosów? Macie sprawdzone sposoby? Jak na razie u mnie problem na szczęście zniknął i włosy naprawdę mam w dobrym stanie ale dobrze wiedzieć jakby co na przyszłość :)