Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki z UK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki z UK. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 listopada 2013

Prezenty kosmetyczne z UK.

Prowadzenie bloga otwiera możliwości poznawania wielu wspaniałych ludzi. Tak np. poznałam Wiolę. Od czytelniczki stała się moją koleżanką. Zaskoczyło mnie, że w tak wielu sprawach myślimy podobnie i na wiele tematów mamy identyczne spojrzenie. Wiola to ciepła i wrażliwa osoba. Przy tym równa babka, z którą można konie kraść! Bez zadęcia, naturalnie szczera...Mało jest takich kobiet. Mieszka w UK, więc nie mamy możliwości widywać się często. Szkoda:( Ostatnio podczas jej wizyty w Polsce, przegadałyśmy bite 4 godziny w warszawskiej knajpce Między Słowami i pewnie mogłybyśmy siedzieć tam jeszcze drugie tyle, gdyby nie zamykali lokalu. Wychodziłyśmy jako ostatnie:)

Wiola zaskoczyła mnie prezentami z UK w cudownej torbie z sową. Czy ta sówka nie jest słodka?

    

Wewnątrz znalazłam NIP + FAB Mango Smoothie Dry Skin Fix Body Butter oraz żel myjąco-peelingujący do ciała I Love Strawberries&Cream. Masła do ciała jeszcze nie otwierałam. Kocham wszystko co z mango, więc powinno mi się spodobać. Mam już pistacjowe z tej serii i pachnie obłędnie!
Żel już raz poszedł w ruch. Pachnie ładnie, delikatnie peelinguje, chyba nie będzie zbyt wydajny, ale to miły gadżet.


Bibułki matujące Kleenex Shine Absorbing Sheets. Akurat skończyły mi się poprzednie tego typu, więc te są jak znalazł. Mają świetne opakowanie, inne i bardzo praktyczne. Kiedyś przedstawię je Wam bliżej. Bardzo dobry produkt.
Jest też coś z kolorówki - paletka cieni MUA.


MUA Ever After - Matte Palette. Idealna dla mnie. Cała matowa czyli coś co kocham najbardziej. Kolory znakomite.

    

Wiola wiedziała, że uwielbiam ten żel pod prysznic - Nivea Double Effect. Jest ze mną od 4 lat i nigdy mi się nie znudził. Kocham go za zapach i fakt, że żaden inny kosmetyk nie służy mi do golenia tak dobrze jak on. W tym miejscu >> znajdziecie jego pełną recenzję. W Polsce został wycofany, ale w innych krajach Europy jest. 

  
Dodatkowo całkiem niedawno od stałej czytelniczki Natalii, która również prowadzi bloga, otrzymałam 4 butelkę tego żelu. Teraz zapas mam niezły:)
  Dziękuję za podarunki!

Pozdrawiam Was ciepło!
Magda

poniedziałek, 28 października 2013

Vaseline Healthy Hands + UV Protection Pure Aloes + Stratys SPF15. Krem do rąk. Recenzja.

Stoi na moim biurku i dzielnie służy mi od kilku m-cy. Poczytajcie, co o nim myślę.

Vaseline Healthy Hands + UV Protection SPF 15 Pure Aloes + Stratys Multi Layer Moisture. 


Co mówi producent?
Krem ma działanie nawilżające i ochronne. Zawiera czysty wyciąg z aloesu. Zmiękcza skórę dłoni, dodatkowo chroniąc ją przed szkodliwymi promieniami słonecznymi dzięki filtrowi SPF15. Specjalna technologia Statys-3 zapewnia znakomite nawilżenie, nie tylko na powierzchni skóry, ale również w jej głębszych partiach.


Skład


Opakowanie
Miękka wygodna tubka. Praktyczne zamknięcie typu "klik". Krem stoi na korku. Występuje w 2 pojemnościach 75 i 100 ml. Moje jest mniejsze. Termin ważności od otwarcia to 12 m-cy.

        

Cena
W Wielkiej Brytanii w drogeriach Boots:
- 75 ml - £3.49
- 100 ml - 
£4.65 

Gdzie kupić?
Nie jest dostępny stacjonarnie w Polsce. Bez problemu dostaniecie go w UK. Być może też w innych krajach, ale tu nie mam wiedzy na ten temat. 

Zapach
Niesamowicie świeży. Dla mnie to połączenie przełamywanych liści aloesu z krojonymi ogórkami zerwanymi prosto z ogródka. Nie czuje w ogóle chemii, sztuczności. Bardzo energetyczna woń. Długo pozostaje na skórze. Uwielbiam ją, w ogóle się nie nudzi. Czasem otwieram tylko po to tubkę by ją powąchać, nawet bez aplikacji kremu.

Konsystencja
Niezwykle kremowa. Jak gęsta gładka śmietana.  Wchłania się błyskawicznie, nie tłuści, nie zostawia lepkiej powłoki. Szybko rozprowadza i czuć natychmiast przyjemne nawilżenie i ukojenie.  

    

 Wydajność
Baaaardzo wydajny. Nie używam na noc, ale często w ciągu dnia. Wystarczy minimalna ilość by dobrze nawilżyć dłonie. Jest ze mną kilka m-cy i dopiero teraz widać jego końcówkę.

Moja opinia
1. Bardzo dobry krem spełniający obietnice producenta. Skóra staje się cudnie gładka, przyjemna w dotyku i dobrze nawilżona na długo.
2. Wyborny w ciągu dnia. Smarujemy dłonie i natychmiast, bez żadnego oczekiwania możemy wykonywać wszelkie czynności.
3. Podczas systematycznego stosowania, nie miałam żadnego problemu z suchością dłoni. Skóra jest przyjemnie miękka, skórki blisko paznokci dobrze nawilżone.
4. Niesamowicie koi skórę i lekko rozjaśnia. Uczucie podczas nakładania jest przyjemne i wprawia nas w lekką błogość.
5. Wielbię go za nietuzinkowy zapach!
6. Dobra ochrona SPF15. Często chronimy przed słońcem twarz, ciało, a zapominamy, że u nas kobiet dłonie starzeją się często szybciej niż buzia!
7. Fajna zgrabna tubka. Praktyczna do torebki, na biurko, w podróż.
8. Wydajność, cena, jakość - wszystko na plus.

Dla kogo szczególnie? Dla kogo nie bardzo?
Jeśli szukacie kremu do co dziennego użytku, na szybko - to świetny kosmetyk dla Was. Będziecie również z niego zadowoleni, gdy uwielbiacie mocno świeże trwałe zapachy. To super krem prewencyjny. Pamiętajcie, że lepiej przeciwdziałać niż leczyć!
W przypadku posiadania na dłoniach skóry bardzo suchej, wymagającej produktów o bogatej konsystencji, ten kosmetyk może Was nie zadowolić. W tym jednak przypadku na noc kupiłabym coś treściwego, a w ciągu dnia dbała by lżejszy krem troszczył się o moje dłonie. 

Podsumowanie
Polecam. Bardzo polubiłam. Jeden z lepszych jakie miałam. Jeśli będę miała okazję, kupię ponownie, choć kuszą mnie jeszcze inne wersje kremów do dłoni tej marki.

Skuszeni czy średnio?:)

Pozdrawiam
Magda

środa, 11 września 2013

Soap&Glory, MUA, Batiste, NIP + FAB...Przesyłka z UK pełna dobroci.

Półki drogeryjne w Polsce uginają się pod ilością przeróżnych kosmetyków, a my zawsze chcemy coś z daleka:)

Ostatnio dzięki mojej czytelniczce i koleżance Wioli miałam możliwość zamówienia kilku rzeczy z UK. Zdecydowałam się m.in. na markę Soap&Glory. Wybrałam mniejsze pojemności kosmetyków, które i tak są bardzo wydajne. Do tego poręczne i świetnie nadają się do przetestowania produktów przed zakupem standardowej wielkości.


Soap&Glory Glad Hair Day Szampon i Odżywka - po 50 ml. Jeszcze nie otwierałam, więc nic nie mogę Wam o nich powiedzieć.


Soap&Glory Hand Food Krem do dłoni - 50 ml. Miałam go ponad rok temu. Polecam każdemu. Tu moja recenzja >>. Tęskniłam za tym zapachem. Wersja do torebki cieszy mnie bardzo.

Soap&Glory Clean, Girls Body Wash - 75 ml. Miałam ich inny żel pod prysznic (tu notka >>). Tego nie znam, ale miło będzie przetestować.

   

Soap&Glory Clean Hand Maid Antibacterial Gel - 50 ml. Żel do dłoni. Pachnie znakomicie. Używałam już kilka razy. Nie lepi się, nie śmierdzi alkoholem. Super.

Soap&Glory Mist You Madly Mgiełka do ciała - 100 ml. Jestem urzeczona tym zapachem. Delikatny, niespotykany, dość charakterystyczny dla tej marki. Nie wiem czy przypadnie każdemu do gustu, ale ja ostatnio się od niego uzależniłam. Jest też całkiem trwały.

   

Cieszy mnie, że akurat w Boots była promocja 3 w cenie 2. Czyli dwie rzeczy mam gratis:)

Poprosiłam również o kupno suchego szamponu Batiste w dużej pojemności 400 ml. Zapachu Tropical jeszcze nie miałam. Wersję XXL Volume zrecenzowałam  w tym miejscu >>.


To jeszcze inne zakupy i prezenty.


Od dawna kusiły mnie szminki MUA Lipstick Shade. Słyszałam o nich wiele dobrego. Wybrałam jedną w numerze 14.


Piękny nude z bardzo delikatną odrobiną tylko różu. W końcu kolor jaki nie jest na moich ustach trupi i wygląda super! Pomadka jest świetnie napigmentowana. Bardzo kremowa, nawilżająca i nawet całkiem trwała. Tania, a jakość wysoka.


Zaskoczeniem dla mnie było, że dół opakowania odkręca się i tam też jest produkt w wersji kremowej. Myślałam, że to tylko atrapa:) Troszkę ciężko go wydobyć, ale przy pomocy pędzelka nie ma z tym problemu.


Wiola zrobiła mi też prezent w postaci osławionego już pistacjowego masła do ciała NIP + FAB Pistachio Sundate Dry Skin Fix Body Butter. Wiecie jako to pachnie? Marzenie...


Dostałam też zestaw 3 pomadek w kremie z MUA. Lipstick Trio w kolorze Siren. Bardzo trafione dla mnie odcienie.

Wioli bardzo dziękuję za pomoc w zakupach i podarunki. 

Miałyście, któryś z kosmetyków? Lubicie, odradzacie? Czymś skusiłam?

Miłego dnia!
Magda

wtorek, 19 lutego 2013

Soap&Glory Clean On Me. Jak się kąpać to elegancko!:)


Niby co może być niezwykłego w żelu pod prysznic? Otóż może:)
Soap&Glory Clean On Me Creamy Clariying Shower Gel - jestem absolutnie w nim zakochana od pierwszego do ostatniego użycia. Niestety zaliczył już denko, o czym pisałam w tym poście >>.

Miałam okazję wypróbować kilka kosmetyków Soap@Glory i jak do tej pory wszystkie podbiły moje serce. Ten także.

1. Nieziemski zapach, charakterystyczny dla tej serii. Zmysłowy, elegancki, niepowtarzalny, jak dobre perfumy. Jest porównywany do Miss Dior Cherie. Wiele osób określa go jako identyczny. Sprawia, że kąpiel staje się niezwykle przyjemna. Woń nie jest dusząca, pozostaje na ciele spory czas, a do tego pięknie długo pachnie nią łazienka.
2. Znakomicie się pieni taką gęstą przyjemną pianą, otulającą ciało.
3. Konsystencja jest kremowa, delikatna. Kosmetyk na ciele tworzy przyjemną kremową warstwę. Super się rozprowadza i nie trzeba dużo produkty by perfekcyjnie się umyć.



4. Moja skóra po kąpieli nim była przyjemnie gładka, miła w dotyku, ukojona, niewysuszona i nie ściągnięta. Wiele razy nie zaaplikowałam balsamu czy masła i wszystko było ok. Muszę jednak wspomnieć, że ja raczej na ciele mam skórę normalną. Poza może łydkami, gdzie czasem dopada mnie tam wysuszenie. 
5. Nie podrażnił mnie, nie uczulił.
6. Uważam nawet, że lekko nawilża skórę. Łagodzi podrażnienia. Szczególnie zauważałam to w lecie. Jednak osoby z suchą skórą, mogą tego nie odczuć. Nie sądzę jednak by wzmagał przesuszenie.
7. Jasno-różowy kolor żelu cieszy oko.
8. Wydajny. Butla 500 ml starczyła mi na kilka miesięcy.
9. Świetne opakowanie z pompką, która działa bez zarzutu i dozuje tyle produkty ile trzeba. Na tyle ta butelka mi się spodobała, że zostawiłam ją w celu przelewania do niej innych produktów do kąpieli. Pod prysznicem czy na wannie sprawdza się wybornie.


10. Przykuwająca grafika na opakowaniu. Piękne połączenie kolorów, intrygujące napisy. Soap&Glory słynie z tego. W łazience świetnie to wygląda.



11.
Niestety w PL marka nie jest dostępna. W UK zapłacimy za niego 5,5 GBP/500 ml. 
Wiem, że kosmetyki tej firmy może kupić także w Niemczech, USA i Kanadzie. Być może jeszcze w jakimś kraju. Jeśli wiecie, piszcie gdzie?

Soap&Glory Clean On Me bardzo polecam. Jeden z lepszych żeli jakie używałam. Mimo, że butla duża nie znudził mi się, choć od czasu do czasu oczywiście zamieniłam go na inne zapachy. Lubię bowiem odmiany pod prysznicem:)
Bardzo dobry produkt i dla samego niesamowitego zapachu warto się na niego skusić.
Jeśli tylko będę miała okazję z całą pewnością ponownie go kupię.

Jeszcze skład, który oczywiście mało wspólnego ma z naturalnością.


Dajcie znać czy miałyście ten kosmetyk i jakie jest Wasze zdanie?

Tu linki do trzech notek o innych kosmetykach Soap&Glory, jakie recenzowałam do tej pory na blogu.




Pozdrawiam,
Magda

poniedziałek, 21 stycznia 2013

- 40% taniej na podkłady w Rossmann. - 50% taniej na kosmetyki MUA.

Pewnie większość z Was już słyszała. Pisałam także w sobotę o tym na Facebook i Twitter.
Wczoraj ruszyła ciekawa promocja w w Rossmannie. Trwa do 27.01.2013.
Wszystkie podkłady możecie kupić 40% taniej. Rabat naliczany jest przy kasie.



Jeśli więc czaiłyście się na jakiś drogeryjny podkład, to dobra okazja do zakupu.
Ja już bardzo dawno nie kupowałam żadnego podkładu z drogerii. Nie jestem nawet zbytnio na czasie z nimi. Od ok. 1,5 roku moim sercem zawładnęły kremy BB z Azji i podkłady poszły w odstawkę. Zużywam to co mam. Choć z recenzji jakie czytam na blogach kusi mnie wypróbowanie Max Factor Facefinity 3w1 oraz Maybelline Affinitone. Znacie, lubicie?

Ze swej strony mogę polecić żelowy z Rimmela w słoiczku. Mam i naprawdę fajny.
Skorzystacie? Jeśli tak, to jaki podkład wybierzecie?

W sobotę też dowiedziałam się od Madzi (
oneilowa), że od dziś do 24.01.13 trwa promocja na kosmetyki MUA. Na firmowej stronie http://www.muastore.co.uk/ wszystko przecenione jest o 50%. Dodatkowo przesyłka do PL - gratis. Warunkiem skorzystania z promocji jest wydanie min. 15 GBP i wpisanie kodu MUA50.



Produkty tej marki cieszą się dobrymi opiniami. Ja do tej pory nic od nich nie miałam i kusi mnie by spróbować, ale jeszcze muszę to przemyśleć. Na zdrowy rozsądek nic mi nie potrzeba:)
Nie mogę też nic powiedzieć na temat funkcjonowania samego sklepu i dostawy. Jeśli macie w tym względzie jakieś doświadczenia dajcie znać. Może coś szczególnie polecacie z ich kosmetyków? Chętnie się dowiem.

Udanego tygodnia!
Magda

piątek, 23 listopada 2012

To co niedostępne na wyciągnięcie ręki, kusi najbardziej...

Czyż tak nie jest? Półki polskich drogerii i aptek uginają się od kosmetyków, a my zawsze chciałybyśmy to co mają kobiety w innych krajach:) Znowu dziewczyny spoza Polski zazdroszczą nam tego, co u nas jest łatwo dostępne...
Zresztą nie dotyczy to tylko kosmetyków. Taka już chyba człowieka natura.

Ponad 2 tygodnie temu koleżanka jadąc z Niemiec ponownie zrobiła mi niespodziankę i znając mój wielki apetyt na kosmetyki Alverde, kupiła mi kilka drobiazgów. Jeszcze nie zużyłam poprzednich tej marki, a już mam kolejne:)



Jola wybrała dla mnie sama:
- Alverde Szampon z kofeiną
- Alverde Olejek do włosów migdałowo-arganowy
- Alverde Lotion do ciała Melon+Jeżyna
- Alverde Odżywka do włosów z brzoskwinią i wanilią
- Alverde Mydło truskawkowe
- Alverde Olejek do ciała Cytryna i Rozmaryn
- Alverde Balsam do ciała Migdał+Róża.

Część z nich już używałam, ale na razie z opinią poczekam. Jedynie mogę powiedzieć, że najbardziej jak na razie jestem zachwycona odżywką do włosów, ale jeszcze muszę dłużej ją potestować by napisać rzetelną recenzję.

Dzięki Agnieszce (nieesia25) weszłam także w posiadanie szczoteczki do twarzy Clarisonic Plus. Chodziła za mną chyba 2,5 roku. W końcu się zdecydowałam i mam.


Przy okazji kupiłam przez Agę zapas ulubionego suchego szamponu z Batiste w postaci 3 butelek. Recenzja jego jest na moim blogu w tym miejscu >>. Big & Bouncy XXL Volume jak do tej pory najbardziej przypadł mi do gustu.

Agnieszce oczywiście kolejny raz dziękuję za pomoc w zakupach.


 Mam również wspaniałe i niezwykle serdeczne czytelniczki. Już kilka razy się o tym przekonałam. Jedna z nich Wiola jadąc do Polski na urlop, przywiozła dla mnie jedne z ulubionych kosmetyków Lush. Krem Enzymion jaki recenzowałam tu >> oraz tonik Tea Tree Water. Uwielbiam oba.


Dodatkowo Wiola zrobiła mi prezent w postaci atomizera na perfumy. Świetna rzecz do torebki.




Wioli bardzo dziękuję za zakupy, przywiezienie ich do Warszawy i podarunek.

Cieszę się, że na około mnie jest tylu życzliwych ludzi. Pamiętajmy wszyscy by zawsze takimi być dla innych!

Jutro piątek:) Trzymajcie się!
Magda

PS. Przypominam także o rozdaniu na moim blogu do 09.12.12.

wtorek, 23 października 2012

Soap & Glory, The Fab Pore 15 Minute Facial Peel. Oczyszczamy pory. Recenzja maski oczyszczającej.


Ze względu na dużą skłonność do zaskórników, wszelkie maseczki mające je oczyścić zawsze budzą u mnie spore zainteresowanie.
Tą maskę mam od początku kwietnia br. Przyleciała do mnie z Londynu wraz z innymi kosmetykami tej marki, o czym pisałam w tym miejscu >>.
Soap & Glory, The Fab Pore 15 Minute Facial Peel  - Maseczka oczyszczająca pory.



Dla kogo?
Ma za zadanie zmniejszyć widoczność porów i je oczyścić. Usunąć martwy naskórek, wygładzić. Posiada witaminę A i E, zapobiegające starzeniu się skóry. Zawiera kompleks PORESHRINK-R. Zalecana jest szczególnie osobom o cerze tłustej, skłonnej do zaskórników i innych zanieczyszczeń. Także do samego stosowania na strefę T w celu usunięcia sebum, zmatowienia skóry i zapobieganiu jej błyszczeniu. Producent zaleca by stosować ją 2-3 razy w tygodniu.


Skład:


Jak stosować?

Po nałożeniu na twarz zaleca się by masować delikatnie skórę opuszkami palców, do rozpuszczenia się drobnych niebieskich granulek zawartych w masce. Następnie pozostawić ją na twarzy przez 5 minut dla szybkiego odświeżającego oczyszczenia lub na 15 min. w celu gruntownego oczyszczenia. Na koniec spłukać.


Dostępność, pojemność, cena i pakowanie.
Kosmetyk niestety nie jest do kupienia w Polsce w normalnej sprzedaży. Być może można ją dostać na Allegro, ale nie dam głowy.
W Europie wiem, że kosmetyki tej marki są dostępne powszechnie w Wielkiej Brytanii i z tego co pamiętam maska tam kosztuje 8 GBP/50 ml. Nie wiem czy w innych krajach też można ją dostać, jeśli macie na ten temat informacje dajcie znać.

Pakowana jest w plastikowy zgrabny słoiczek. Zabezpieczona jest po zdjęciu wieczka specjalną etykietą. Dodatkowo pojemnik pakowany jest w ciekawy kartonik, ale o tym później:)



Co z działaniem i czy polecam?
Po kilku miesiącach testów muszę przyznać, że maseczka jest naprawdę warta uwagi i zakupu. Działa. Zaraz po jej zmyciu skóra jest wyraźnie gładsza, pory mniej widoczne, widać oczyszczenie. Do tego jest ładnie zmatowiona, ale nie przesuszona. Sebum nie wydziela się nadmiernie. Polecam szczególnie przed ważnym wyjściem, długą imprezą itp. Makijaż po jej zastosowaniu trzyma się naprawdę super. 
Na początku stosowałam ją tylko raz w tygodniu, ale powiem szczerze, że jeśli macie spory problem z widocznością porów i zanieczyszczeniami, to efekty przy tej masce widać dopiero przy regularnych 2-3 użyciach na tydzień. Moim zdaniem też 5 minutowe pozostawienie jej na twarzy nie daje za wiele. Ja zwykle trzymam ją 15 a nawet czasem 30 min.



Maska nie spowodowała, że zaskórniki zniknęły raz na zawsze. W takie rzeczy nie wierze. Pory też nie otwierają się i nie zamykają, więc produkt nie spowodował, że są niewidoczne całkowicie. Jednak dzięki regularnemu oczyszczaniu są mniej dostrzegalne i czystsze.

Wiele masek oczyszczających mocno wysusza skórę. Tu nic takiego nie zauważyłam, choć ciężko mi powiedzieć jak by miało to miejsce przy cerze suchej. Ja takiej nie posiadam. Mam zawsze po jej użyciu wręcz wrażenie, że skóra jest dobrze nawilżona i ładnie napięta.

Nigdy kosmetyk mnie nie podrażnił, nie spowodował uczulenia, żadnych skutków ubocznych.



Bałam się, że przez to iż mam skórę mocno naczynkową, rozcieranie jej na twarzy w początkowej fazie "zabiegu" - spowoduje podrażnienie, głównie przez granulki w niej zawarte. Nic jednak takiego się nie dzieje. Drobne kuleczki rozpuszczają się błyskawicznie na twarzy i nie drażnią.

Jedynie zaraz po aplikacji czuć przez może pół minuty lekkie mrowienie. To nie jest szczypanie czy ból. Ale właśnie takie uczucie wnikania jej w skórę. Czuć, że działa. Potem zupełnie to mija i przychodzi na twarz przyjemny chłód.

Po zmyciu maski czuję zawsze miłe uczucie dobrego oczyszczenia + ukojenie skóry. Widać też, że jest bardziej promienna i jaśniejsza.

To jedna z lepszych masek oczyszczających jakie stosowałam.

Zapach?
Dla mnie jest to połączenie mięty z lekkimi kwiatowymi perfumami. Uwielbiam tą woń. Niezwykle odpręża. Szczególnie latem w upały maska fajnie chłodzi, a mięta super relaksuje. Zapach dla mnie w maskach jest ważny. Kiedy ładnie pachną zawsze przyjemniej mi się po nie regularnie sięga. A wiadomo, że regularność wpływa na wyniki w działaniu!

Konsystencja, nakładanie, zmywanie?
Aplikacja jest przyjemna i bezproblemowa. Kosmetyk jest jak masło, niezwykle kremowy. Świetnie się rozprowadza palcami i nie ma też kłopotów z jego zmyciem.



Wydajność?
Stosuje w miarę regularnie od pół roku i mam jeszcze z 1/4 opakowania. Nie potrzeba jej kłaść dużo, wystarczy cienka warstwa. Moim zdaniem jest zatem bardzo wydajna.

Jakieś minusy?
Szkoda, że nie jest dostępna w Polsce. Nie mogę też powiedzieć, że raz na zawsze oczyściła mi twarz ze wszystkich wągrów. Wiele z nich niestety trzeba usuwać mechanicznie i tu nie ma na to innej rady.
Minus może też taki, że jednak potrzeba ją dość często aplikować by zauważyć namacalne efekty, ale opłaca się.

Design opakowania.
Nie sposób o tym nie wspomnieć. Jeśli znacie kosmetyki marki Soap & Glory, to z całą pewnością wiecie, że wyglądają wyjątkowo. Przyciągają wzrok ciekawymi rysunkami, zdjęciami i zabawnymi tekstami na etykietach. Intrygują, zastanawiają, śmieszą.



Nawiązują do stylu retro. Bardzo moje klimaty. Cieszą oko. Nie przepadam za kolorem różowym:), ale tu wyjątkowo w tej marce go lubię. Pomysł promowania marki m.in poprzez ciekawy wygląd kosmetyków + odpowiednią do tego całą idee - super trafiony!
Przepraszam za stan kartonika na zdjęciach, ale leciał z Londynu w walizce i miał prawo tak wyglądać, po podróży:)


 Maskę polecam szczególnie osobom ze skórą tłustą lub do stosowania tylko na strefę T.
 Przy pobycie w UK warto o niej pamiętać:)

Trzymajcie się,

Magda