Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hydrolaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hydrolaty. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 października 2013

Jak w minutę osiągnąć bordo na twarzy? Hydrolat z czarnej porzeczki EKO od BU. Recenzja.


Niedzielny późny wieczór. Biorę pachnącą kąpiel, myje głowę, zęby. Smaruje ciało i włosy zawartością słoiczków i buteleczek:) Pora na twarz. Szczotka Clarisonic, ulubiona emulsja Alverde (kończy się niestety, a podobno jest wycofana ze sprzedaży). Szlafrok, ręcznikowy turban i ciepłe kapcie. Na koniec spryskanie buzi nowo otwartym hydrolatem z czarnej porzeczki EKO od BU. Pozwolę mu się wchłonąć, siądę na kanapie z książką, poczekam z 15 min. a potem wrócę do łazienki zaapalikować krem z kwasami (kwasy nie lubią wilgoci).

Pół strony lektury...Coś mnie mrowi na policzkach i czuje gorąco na twarzy. Czytam dalej. Pewnie to chwilowe i minie.
Cała strona...Kurcze szczypie, kuje, to już nie ciepło, to tragiczne gorącooo!


Pośpieszna wędrówka do lustra i...O mamusiu? To ja??? Że też człowiek może się tam drastycznie zmienić w minutę...
Chcecie wiedzieć jak wyglądałam? A widzieliście kiedyś rozkrojonego na pół świeżego buraka ubranego w turban + szlafrok? Przypuszczam, że nie. Ja za to widziałam i to było moje odbicie!
Nie, nie kochani, ja nie miałam twarzy różowej, czerwonej czy wiśniowej. Ona była mocno bordową w kierunku czarnej!!! Tylko okolica oczu została cielista. Widok przedni.
Do tego to niesamowite uczucie jakbym włożyła głowę do piekarnika rozgrzanego do 220 stopni. Dodatkowo nakłuwając poliki tysiącem igieł. Zdecydowanie preferuje inne formy wypoczynku:)

Przerażona zmywam prędko twarz. Schładzam wodą termalną i nanoszę żel po opalaniu, jaki już nie raz "uratował mi życie" - Mythos Aloe Moisturizing & Cooling Gel.

Całkiem szybko skóra wygląda zdecydowanie lepiej, ale blada jeszcze nie jest. Przed samym snem powtarzam aplikację żelu i wody. Rano widzę jeszcze lekkie zaczerwienienie i ciepło polików. Wieczorem jest już zupełnie ok. Ufff...Jesteśmy uratowani!

Za około 2 dni postanawiam zrobić test hydrolatu na szyi. Tak wiem, powinnam uczynić to najpierw. Nie ta kolejność:)
Tym razem nasączam płatek i "przejeżdżam" nim w jednym miejscu. Tworzy się błyskawicznie mocno czerwony i bijący ciepłem pasek.




To by było na tyle moich przygód z tym kosmetykiem. Jestem zaskoczona, gdyż od lat używam różnych hydrolatów. Żaden z nich mnie nigdy nie podrażnił, nie uczulił, nie wywołał innych nieprzyjemnych skutków. Nie pamiętam też by jakikolwiek kosmetyk spowodował u mnie tak silną reakcję. 

Skusiłam się na niego gdyż przeczytałam m.in., iż:
- posiada silne właściwości łagodzące i przeciwzapalne, promuje gojenie, polecany przy podrażnieniach i drobnych uszkodzeniach skóry oraz wypryskach trądzikowych.
- uszczelnia i wzmacnia ściany naczynek krwionośnych.
- lekko rozjaśnia i poprawia koloryt skóry


U mnie niestety zadziałał zupełnie przeciwnie. Muszę też dodać, że nie mam uczulenia pokarmowego na porzeczki. W ogóle nie jestem alergikiem. Stosowałam już drogeryjne produkty z wyciągiem z tego owocu i wszystko było dobrze. Nawet kiedyś robiłam sobie regularnie domowe maseczki porzeczkowe i bardzo je lubiłam. Nie wiem więc za bardzo, o co chodzi w tym konkretnym przypadku. W każdym razie tego hydrolatu używać nie mogę. Co oczywiście nie znaczy, że Wasza skóra tak na niego zareaguje. Nie mogę jednak go polecić. Nie planuje też testowania tego hydrolatu innej marki.

Być może cały szkopuł tkwi w tym, że jak czytamy na stronie producenta, metodą otrzymywania specyfiku jest destylacja z parą wodną liści krzewu czarnej porzeczki z rodzaju Ribes Nigrum pochodzącego z ekologicznych upraw.  Czyli to liście mają tu udział, a nie sam owoc. Może odkrywałam, że liście są nie dla mnie, a owoc jak najbardziej? Sama nie wiem. Ciężko po tym jednym doświadczeniu jednoznacznie mi to stwierdzić.



Szkoda, gdyż zapach bardzo przyjemny i cieszyłam się, że będzie mi towarzyszył w jesienne i zimowe dni. Porzeczki kocham! Mam kilka osobistych krzaków na mojej działce:)
Na szczęście w czeluściach szuflady wygrzebałam zapas kolejnej butli niezawodnego hydrolatu różanego BU i służy mi dzielnie.

Ciekawa jestem czy kogoś z Was skóra zareagowała tak samo na ten specyfik?

Udanego weekendu!
Magda

wtorek, 17 września 2013

Biochemia Urody Hydrolat z róży damascena EKO. Recenzja.

Jeśli śledzicie mojego bloga o dłuższego czasu, to wiecie że to mój ukochany hydrolat. Co jakiś czas występuje w denku. Zużyłam kilka butelek. Dlaczego go tak cenię? Zapraszam do lektury recenzji.

Biochemia Urody Hydrolat z róży damascena EKO 


Co mówi producent?
Wszelkie informacje od producenta na temat produkcji kosmetyku, pochodzenia róży do jego uzyskiwania, zastosowania, działania itp. znajdziecie na stronie BU. Warto się zapoznać.

Sposób użycia
1. Codzienny tonik do twarzy.
2. Mgiełka do twarzy, ciała, włosów.
3. Do rozprowadzania masek (np. glinki) i peelingów w proszku.
4. Woda perfumowana do ciała.
5. Płyn do kompresów na oczy.
6. Mgiełka zapachowa do pokoju, pościeli, samochodu, łazienki.
7. Składnik kosmetyków własnej roboty.
8. Do rozcieńczania szamponów.
9. Dodatek do kremów i balsamów.
10. Spray przed nałożeniem podkładu.
11. Spray do pędzli makijażowych.
12. Płyn do nakładania cieni czy innych kosmetyków kolorowych na mokro.
13. Do utrwalenia makijażu i zdjęcia pudrowości z twarzy.
14. Nawilżacz powietrza.
15. Dodatek aromatyczny do kąpieli.
16. Płyn do kompresów na popękane naczynka, zasinienia, zaczerwienienia.

Jakie ma właściwości?
1. Działa nawilżająco i odświeżająco.
2. Łagodzi, koi, uspokaja skórę.
3. Jest antyseptyczny, antybakteryjny, przeciwzapalny.
4. Reguluje krążenie, obkurcza i wzmacnia naczynia krwionośne. 
5. Zmniejsza rumień i wszelkie zaczerwienienia.
6. Ma działanie przeciwzmarszczkowe. Poprawia gładkość i elastyczność skóry.
7. Uspokaja, łagodzi stres, ułatwia zasypianie.
8. Spełnia rolę aromaterapii.

Opakowanie
Ciemna prosta plastikowa butelka. Dobrze chroni zawartość przed światłem. Pozwala na wyciśnięcie płynu do ostatniej kropli.  Nie twarda. Etykieta zawiera nazwę marki i kosmetyku. Do dowiadujemy się z niej o pojemności (200 ml), sposobie przechowywania (temperatura pokojowa) oraz dacie ważności.
Otwór jest bardzo ok. Pozwala dobrze dozować kosmetyk np. na wacik. Nic nadmiernie się nie wylewa.

  

Cena
Obecnie 16,90 PLN/200 ml. Niestety dochodzą dodatkowo koszty przesyłki ze sklepu BU, ale przy większych zakupach nie są tak odczuwalne.

Gdzie kupić?
W sklepie internetowym BU >>. Przedstawiam hydrolat konkretnie tej marki, gdyż do tej pory zawsze tam go kupowałam. Ale tego typu kosmetyk znajdziecie w wielu innych sklepach internetowych m.in. Zrób Sobie Krem (tu nawet jest taniej), ECOSPA, Mazidła (tu kilka różnych pojemności) itp. Ten konkretny hydrolat miałam zawsze tylko z BU, ale inne hydrolaty kupowałam również na ZSK i nie widziałam specjalnej różnicy. Z innymi sprzedawcami tego typu kosmetyków, nie miałam osobiście do czynienia. 

Zapach
Typowo klasycznie różany. Głęboki, dość mocny. Jeśli kochacie woń róży, będziecie zachwyceni. Ja jestem. Jeśli nie cierpicie - będzie Wam ciężko kosmetyk używać.

Konsystencja
Przezroczysta całkowicie woda.

Wydajność
Produkt bardzo wydajny. Przy zastosowaniu tylko jako tonik 2 razy na dzień starczy spokojnie na ok. 4 m-cy. Jeśli będziecie go używać do masek, peelingów, jako mgiełka w ciągu dnia czy składnik innych kosmetyków własnej roboty, oczywiście ten okres się skróci. Mimo wszystko jest niezwykle ekonomiczny i myślę, że 3 m-ce będzie z Wami minimum.


Jak ja stosuje?
1. Jako tonik do twarzy rano i wieczorem, po oczyszczeniu buzi. Aplikuje go również na szyję i dekolt. Zawsze hydrolat przelewam do butelki ze sprayem i dozuję w postaci mgiełki. Taki sposób tonizacji skóry sprawdza się u mnie najlepiej od lat. Jest przyjemny, a do tego oszczędza produkt i waciki:) Podstawowy kosmetyk przed nałożeniem kremów.
2. Rozprowadzam nim maseczki proszkowe: glinki, algi itp.
3. Służy mi jako mgiełka do ciała, włosów i twarzy. Szczególnie podczas ciepłych dni. 
4. Spryskuje nim czasem pędzel przed aplikacją podkładu.
5. Używam jako spray do utrwalenia makijażu i połączenie produktów na twarzy.
6. Robię z niego kompresy w przypadku siniaków, stłuczeń itp.
7. Stosuje do kremów z BU typu "zrób sobie sam" jak np. krem rozjaśniający AZELO/BHA.
8. Koję nim wszelkie zaczerwienienia, rumień, gorąco na buzi.

Jakie przyniósł u mnie rezultaty?
1. Znakomicie wpływa na moją naczynkową cerę. Widoczne zmniejsza zaczerwienienia i rumień. Uspokaja, wycisza, lekko chłodzi. Przy regularnym stosowaniu moje naczynka są mniej widoczne, obkurczone i nie tak reaktywne. Skóra zdecydowanie jaśniej i promienniej się prezentuje.
2. Dobrze nawilża. Nadaje skórze gładkości i miękkości. Zauważyłam też, że staje ładnie elastyczna. Likwiduje wszelkie uczucie ściągnięcia.
4. Świetnie działa na wszelkie krostki, zadrapania, pryszcze. Zmniejsza widoczność i dobrze goi.
4. Nie wysusza, nie natłuszcza, nie powoduj, alergii, szczypania itp.
5. Przyspiesza znikanie siniaków.
6. Super wykańcza makijaż. Wystarczy lekka mgiełka i pudrowość z twarzy znika, a kolorówka ładnie się razem stapia. Nie potrzeba kupować w tym celu dodatkowego kosmetyku.
7. W przypadku łączenie z kremami własnej roboty dodatkowo zyskuje on dobre działanie na naczynka.
8. Uwielbiam zapach różany i dla mnie ta woń działa bardzo relaksująco.
9. Zużyłam kilka butelek i w koło do niego wracam. Przetestowałam wiele hydrolatów, ale ten jest moim ukochanym. Zdecydowanie też pobija drogeryjne toniki.

Dla kogo nie?
Odradzam tym, którzy nie tolerują zapachu różanego. Wiem, że są tacy:)

Komu polecam szczególnie?
Polecam w sumie każdemu przy każdej cerze, ale najbardziej? Osobom z problemem naczynek, rumienia, trądzikiem różowatym. Jeśli macie skłonność do zaczerwienień, to zdecydowanie to produkt dla Was.

Mieliście ten kosmetyk? Lubicie go tak jak ja?

Pozdrawiam ciepło!
Magda

sobota, 20 października 2012

Biochemia Urody - kolejne zakupy kosmetyków naturalnych. Jestem gotowa na mieszanie:)

 Zgodnie z zapowiedzią na Facebook, post miał być wczoraj wieczorem, ale spontanicznie wybraliśmy się do kina do ukochanej Kinokawiarni Stacja Falenica na film W. Allena "Zakochani w Rzymie". Notatkę zatem piszę dziś.

Kilka dni temu złożyłam po dłuższej przerwie zamówienie w sklepie Biochemia Urody. Wybrałam dwa produkty jakie już wcześniej używałam i wypadły u mnie świetnie. Inne kupiłam pierwszy raz.



Eliksir winogronowy (45 PLN/40 ml) jest jednym z moich ukochanych produktów i odkryć tego roku. Recenzja tego kosmetyku jest już u mnie na blogu >>. Ponownie go kupiłam, ale z tego co doczytałam zostało jeszcze udoskonalone o komórki macierzyste i resweratrol. Zobaczymy jak ta nowa wersja u mnie wypadnie.



Tonik z kwasami AHA / BHA 10%. Miałam wcześniej tonik BHA 2%. Naprawdę super. Teraz pora na testy tego. Kosztował 18,80 PLN/110 g. Ostatnio jeden z kremów drogeryjnych tak mnie zapchał i generalnie zrobił spustoszenie na mojej twarzy, że muszę ją poddać gruntownemu oczyszczeniu. Poza tym jesień i zima to idealny czas na stosowanie kwasów.



Serum oliwkowe RENEW z retinolem 0,5%. Kupiłam także w celu dobrego oczyszczenia buzi. Tak samo jak serum winogronowe kosztuje 45 PLN/40 ml. Najpierw zastosuje ten produkt, a potem eliksir winogronowy. Zobaczę jak zadziała i być może będę nawet stosować je na zmianę jednocześnie.



Stałym u mnie punktem zamówienia są hydrolaty. Kupuje je od 4 lat. Uwielbiam te kosmetyki.
Ten z róży (16,90 PLN/200 ml) jest jednym z moich ulubionych. Działa super na moje naczynka, a do tego pięknie pachnie.
Z czarnej porzeczki EKO
(17,90 PLN/200 ml) wcześniej nie miałam, będę testować.



Ostatnie to mleczko jedwabne do włosów. Dla mnie nowość. Cena: 18,50/120 ml. Nie miałam jak do tej pory stricte produktu do włosów z BU.



Pozostaje zatem tylko mieszanie:)

Dodam jeszcze, że ponownie BU mile zaskoczyła mnie obsługą i czasem realizacji. Towar został wysłany w ciągu 18 h od mojej wpłaty i dotarł w jedną dobę. Rewelacyjnie!

Udanej niedzieli Wam życzę. Ja po dwóch pod rząd wieczorach spędzonych w kinie, a dziś po wieczornym szybkim spotkaniu z Ikea:), jutro odpoczywam na kręglach. W ciągu dnia natomiast błogie lenistwo na łonie natury! Pogoda bowiem sprzyja nam ostatnio bardzooooooooooo:)

Magda

wtorek, 10 lipca 2012

Denkujemy intensywnie dalej...Odcinek III: Twarz, usta

Bez zbędnych ceregieli przechodzę do tematu.
Kolejna część denka - tym razem produkty do twarzy i ust.



1. Yes To Tomatoes Total Treatment Facial Mask
Maseczka do cery tłustej.
Moje opakowanie to mini - 20 ml. Kupione w zestawie z 5 innymi kosmetykami tej marki za śmieszną cenę 25 PLN.
Znakomita maska, w pełni spełnia obietnice producenta. Jedna z lepszych jakie miałam. Pięknie oczyszcza i rozjaśnia skórę.
Niesamowicie wydajna.
Cena to ok. 100 PLN za 50 ml w Sephora. Czasami można dorwać ją na sporych promocjach. Ja ich kosmetyki kupuje w Izraelu - są o wiele tańsze.


2. Lush Krem Enzymion.
Obecna cena to 13,5 GBP za 50 ml.
Dla mnie - krem znakomity. Z całą pewnością będę chciała go mieć ponownie. Choć jak na razie nie mam za bardzo do niego dostępu.
Recenzja tego kosmetyku jest na moim blogu tu >>


3. Eliksir winogronowy z Biochemii Urody.

40 ml - 43 PLN.
Produkt odkrycie! Cera po nim zmieniła się diametralnie na korzyść i jestem nim zachwycona. Recenzja pojawi się przed moim wyjazdem na urlop, bo wiem, że obiecałam:)


4. Pomadka ochronna Oeparol.
Kosztuje chyba ok. 6 PLN. Dokładnie nie pamiętam.
Od lat ulubiona i kupowana stale. Pięknie nawilża i super chroni usta. Mam wiele produktów do ust ale stale wracam do niej.
Dla mnie to niezbędnik.


5. Tonik z Lush - Tea Tree Water.
Kolejny ulubieniec. Zużyłam już chyba z 4 butelki. 
Wydajność ogromna. Bardzo dobrze działa na skórę tłustą czy mieszaną. Dobrze odświeża i ma spray - a to kocham:)
Ktoś powie, że nie ma różnicy między tonikami. Akurat po używaniu jego ja różnicę widzę znaczną:)
Występuje w dwóch pojemnościach:
- 100 ml - 3,75 GBP
- 250 ml - 7,00 GBP.


6. Żel oczyszczający Normaderm od Vichy.
Można go dostać w pojemności 200 i 400 ml.
Często 400 ml jest w cenie mniejszej butelki. W zależności od apteki rozpiętość cenowa 35-40 PLN.
Recenzowałam go gruntownie w tym poście >>

Kilka dni temu kupiłam drugie opakowanie - tym razem dużą butlę.
Skuteczny i w te upały do zmywania twarzy - najlepszy!


7. Peeling do ust - Lush, Bubblegum Lip Scrub.

- 25 g - 4,95 GBP.
Gadżet. Przyjemny ale nic nadzwyczajnego. Nie za tą cenę. Moje zdanie na jego temat poczytacie w tym miejscu >>
Ponownie nie kupię.


8. Clinique, Redness Solutions, Daily Relief Cream - Kojący krem nawilżający na dzień.

Miałam miniaturkę 15 ml.
Przeznaczony do skóry skłonnej do zaczerwienień. Pokładałam duże nadzieje w tym kosmetyku, ale mnie rozczarował.
Dobrze nawilża i to wszystko. Nie widziałam specjalnego efektu działania na moje zaczerwienienia, naczynka czy rumień.
Poza tym dla mnie nie nadaje się na dzień. Makijaż na nim trzymał się średnio, czasem rolował. Krem jest za tłusty.
Na noc - w porządku.
50 ml kosztuje około 190 PLN i wg mnie nie jest kompletnie warty tej ceny.
Cieszę się jednak, że przetestowałam te 15 ml.
Nawet nie pamiętam skąd ten słoiczek mam. Albo go dostałam albo był w jakimś zestawie - nie wiem.


 9. Hydrolaty:
- z kwiatów pomarańczy słodkiej od Zrób Sobie Krem - 16,90/200 ml
- różane z Biochemii Urody - 19,90 PLN/200 ml

Hydrolaty to znakomite produkty. Różane są moimi ulubionymi.
Ten z kwiatów pomarańczy działał bardzo dobrze, ale nie lubię tego zapachu. Nie kojarzy mi się totalnie z pomarańczami.
Bardzo specyficzna woń i mi nie podpasowała.


 10. Floslek - Tonik do cery z problemami naczyniowymi.
Cena: ok. 12 PLN/200 ml
Produkt ok. Ale rewelacji nie ma. Zwykły tonik. Dla mnie nie koił znacząco, ale też nie podrażniał. Neutralny zapach.
Za mało nawilżał.
Nie sądzę bym do niego wróciła. Są lepsze w tej lub niższej cenie.


11. Tisane - balsam do ust.
Bez dwóch zdań najlepszy! Nic go nie pobija. Kupuje od lat.
Z tego co pamiętam kosztuje teraz ok. 7-8 PLN za 4,7 g.


12. Krem oczyszczająco-rozświetlający ze sklepu Naturalne Piękno.

Przy okazji zakupów dostałam gratis próbkę 15 ml tego kosmetyku.
Zaskoczył mnie niezwykłą wydajnością. Próbka starczyła mi na kilkanaście razy. Dobrze oczyszcza, nawilża, nie podrażnia i rzeczywiście rozświetla.
Skłaniam się do zakupu pełnego opakowania.
- 50 ml - 14 PLN
- 100 ml - 26 PLN

Pod tym linkiem >> znajdziecie pełen jego opis na stronie dostawcy.


13. Pasta cynkowa.
Następny niezbędnik u mnie w domu. Towarzyszy mi chyba od 15 lat.
Polecam właśnie pastę, a nie maść. Na wypryski, ranki, krostki - najlepsza!
Zapłacicie za nią grosze w aptece - pewnie ok. 3-4 PLN. Starcza mi na 1,5-2 lat.


 14. Efectima. Peeling enzymatyczny + maska kolagenowa.
Ten saszetkowy zestaw jest cenie ok. 5-6 PLN.
Kupuje go od czasu do czasu i lubię. Maska ładnie napina skórę, wygładza, rozjaśnia i nawilża. Świetnie nadaje się przed ważną imprezą czy dużym wyjściem.
Rewelacyjny kosmetyk też wtedy gdy skóra jest zmęczona, poszarzała i błaga o energię.


15. Dax Cosmetics. Seria No problem! Maseczka antytrądzikowa głębokooczyszczająca.

Uwielbiałam ją. Tania, wydajna i czyniła super robotę. Obłędny zapach gruszki.
Znakomite oczyszczenie.
Niestety produkt już wycofany. Bardzo żałuję, bo zużyłam kilka opakowań i cała ta stara seria byłą świetna, choć ja wcale nie mam skóry trądzikowej:)
 

16. Krem rozjaśniająco-wygładzający AZELO/BHA z Biochemii Urody.
50 ml - 29,50 PLN.
Śmiało mogę powiedzieć, że ten krem zmienił moją skórę z tłustej na bardziej normalną może w kierunku tłustej. Dokonał ogromnych zmian na lepsze jeśli chodzi o moją twarz. Kupiłam już kolejne opakowanie. Dla mnie to rewolucyjny produkt.
Wiele zmienił w mojej pielęgnacji. Choć nie jest tak, że nagle mam cerę super idealną:) Zmiana jednak jest duża, choć na efekty trzeba poczekać.
Będzie jego dłuższa recenzja.


Dajcie znać jeśli używałyście któregoś z tych kosmetyków. Miło mi będzie poczytać o waszych spostrzeżeniach.
Jeśli interesuje Was recenzja szczegółowa jakiegoś z wymienionych - dajcie znań.

Pozdrawiam Was!
Magda

środa, 4 lipca 2012

Paka z Biochemii Urody - czyli testujemy kolejne naturalne kosmetyki

Zamówione kilka dni temu.
Przyszło w zeszłym tygodniu w ciągu 3 dni.
Duży plus dla Biochemii Urody za termin realizacji! Wcześniej było pod tym względem dużo gorzej.



1. Serum GRANAT EKO + CQ10
35 ml - 33,50 PLN.
Wczoraj akurat skończyłam serum - Eliksir winogronowy.
Świetny produkt i na bank do niego wrócę, ale postanowiłam teraz spróbować ten z granatu.



2. Serum na okolice oczu i naczynka
20 ml - 26 PLN.
Głównie kupiłam go z myślą o moich naczynkach.



3. Hydrolaty:
- Z czarnej porzeczki 100% ekologiczny - 17,90 PLN/200 ml

- Z kwiatu kocanki 100% ekologiczny - 19,90 PLN/200 ml

- Z róży damascena 100% ekologiczny - 19,90 PLN/200 ml

Pierwszych dwóch jeszcze nie miałam. Ten z róży za to kupuje chyba 3 raz i jest moim ulubieńcem.
Zdaje mi się, że jednak hydrolaty bardzo zdrożały. W ogóle w miarę rozpowszechnienia ich kosmetyków w necie ceny bardzo podskoczyły. Rok temu było o wiele taniej.



4. Olejek tamanu 100% ekologiczny
15 ml - 10,80 PLN.
Kupuje go po raz drugi. Poprzednia buteleczka jest już na wyczerpaniu.
Znakomity, wydajny i odkąd go odkryłam, nie wyobrażam sobie nie mieć go w domu. Na urlop też go zabiorę, stąd zakup mniejszego opakowania.



5. Olej z kocanki
50 ml - 11,90 PLN.
Podobno ma zbawienny wpływ na naczynka i skórę skłonną do siniaków, krwiaków i zaczerwienień. Czyli coś dla mnie:) Zobaczymy jak się sprawdzi.

6. Buteleczki 50 ml z atomizerem
- 2,50 PLN/szt.
Uwielbiam te buteleczki. Mam już 3 szt. i świetnie się sprawdzają. Wielkość idealna i spray świetnie działa.

 Żeby ostatniej tradycji stało się zadość...coś kulinarnego na koniec:)
Były napoje, a dziś jest sałatka.

                                       
Przegląd szuflady lodówkowej z warzywami + pieczony kurczak.
W gorąc - świetna jako obiad czy kolacja.

Podzielcie się daniami jakie goszczą na waszym stole w te wysokie temperatury. Chętnie poczytam i może coś ściągnę.

:)
Magda

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Nawilżając mgiełka/tonik do twarzy i włosów - własnej roboty. Na lato - wyborne rozwiązanie w sprayu!

Około 2 tygodni temu sporządziłam sobie na poczekaniu mgiełkę do twarzy i włosów, jaką praktycznie od tego czasu używam każdego dnia.
W upalne dni jakie jeszcze były kilka dni temu - okazała się zbawieniem.

 Miałam bardzo pracowity czas i sporo godzin spędzałam w samochodzie poruszając się po zatłoczonej Warszawie.
Nie mam w aucie klimatyzacji, co w upalne dni jest mega wyzwaniem.
Z drugiej strony klima potrafi być nieprzyjazna w skutkach dla naszego zdrowia, skóry i włosów...

Pewnego dnia migusiem sporządziłam sobie płyn odświeżająco nawilżający, z którym teraz się nie rozstaje.

Do sporządzenia mgiełki użyłam:
- hydrolat różany
- żel hialuronowy 1%
- naturalny olejek mandarynkowy


Wybranie tego hydrolatu było czystym przypadkiem. Akurat miałam go taką ilość jaką potrzebowałam.
Możecie oczywiście zastosować u siebie każdy inny.
Podobnie olejek. Mandarynkowy to mój niedawny zakup i pachnie wybornie, dlatego padło na niego.
Jeśli jednak lubicie jakiś inny - nic nie stoi na przeszkodzie by go użyć.
Spokojnie też możecie go pominąć, choć ładny zapach jest tu miłą wartością dodaną:)
Poza tym olejki takie oprócz pięknej woni świetnie działają na naszą skórę i włosy.

Płyn sporządziłam w buteleczce zakupionej jakiś czas temu w sklepie Biochemia Urody.
Ważne by butelka była ze sprawnie działającym atomizerem dobrze rozpylającym płyn.
No i była małych rozmiarów do torebki.


Ta sprawdza się znakomicie.

Czego ile?
Przyznam się, że ten tonik/mgiełkę sporządzałam w sumie na oko.
Nie bawiłam się w jakieś aptekarskie odmierzanie składników.
Buteleczka moja ma 50 ml.
Mniej więcej na taką ilość hydrolatu dodałam 1/3 małej łyżeczki żelu hialuronowego i 2-3 krople olejku.
Wszystko mocno wymieszałam poprzez porządne wstrząsanie przez dłuższy czas.
To wszystko.

Płyn przed każdym użyciem także mocno "buzuje":)


Spryskuje nim twarz w ciągu dnia.
Świetnie nawilża i tonizuje.
Dodatkowo odświeża, koi i zauważyłam, że powoduje zmniejszenie zaczerwienienia skóry - co jest sporym moim problemem.
Rozświetla cerę i uspokaja naczynka.
Poza tym lekko chłodzi, nawet wtedy gdy noszę go cały dzień w torebce w cieple.


Używam go także na włosy.
Pięknie je nawilża, poprawia skręt moich fal-loków. Odświeża.
Nadaje miękkości i jest zbawieniem kiedy akurat w danym dniu włosy mają fazę puszenia lub przy wilgotnej pogodzie - fazę na siano-szopę.

Znakomity także na końcówki.
Zdecydowanie pomaga też w układaniu włosów w ciągu dnia i generalnie dba o naturalny kształt fryzury bez specjalnej stylizacji.
Szczególnie polecam kobietom o dłuższych włosach, kręconych, falowanych lub/i skłonnych do puszenia się czy przesuszonych.

Nie powoduje u mnie przetłuszczenia, nie robi "strąków", nie obciąża fryzury.
Staram się jednak nie spryskiwać nim włosów przy samej nasadzie i dbam o nie przesadzanie z ilością. Dwie, trzy pompki i tyle.

W bardzo ciepłe dni spryskiwałam nim także ręce, dłonie i nawet stopy i to było bardzo, bardzo przyjemne.

Z moich rad to warto stosować go zarówno na skórę jak i włosy z pewnej odległości około 15-20 cm.
Wtedy mgiełka ładnie się rozpyla.

Przestrzegałabym także przed zbyt dużą ilością aplikowania za jednym razem.
Nie jest to potrzebne.

Płynem spryskuje spokojnie twarz z makijażem i nic się z nim nie dzieje.
Przeciwnie - moim zdaniem makijaż trzyma się dzięki niemu jeszcze lepiej i jest bardziej utrwalony, a cera promienieje.
Naprawdę widać różnicę.
Zachowanie jednak odległości w aplikacji jest tu ważne.

Nie zauważyłam by spowodował przetłuszczanie się skóry, świecenie czy spływanie makijażu.
Spokojnie spryskuje twarz nawet kilka razy na dzień - kiedy mam na sobie puder i mat jest jeszcze bardziej trwały.

Mgiełka stała się nieodłącznym wyposażeniem mojej torebki.
Pomogła mi przetrwać upały. Ale teraz kiedy pada deszcz także się z nią nie rozstaje.
Na lato jak znalazł!

Do tego dzięki olejkowi mandarynkowemu - tonik zniewala zapachem. Nie można jednak przesadzić tu z ilością. 2-3 krople wystarczą.
Dzięki niemu mgiełka jest bardzo pobudzająca. Dodaje witalności i chęci do działania.

   

Zachęcam do przygotowania sobie takiego toniku w domu.
Prosty, tani a naprawdę dobry.
Jeśli nie macie aktualnie olejku czy żelu hialuronowego, spryskiwanie twarz samym hydrolatem też jest świetne.
Żel hialuronowy podwyższa nawilżenie, ale sam hydrolat także jest skuteczny.

Działanie nawilżające ma też gliceryna, można więc także jej tu użyć.

Oczywiście płynu tego nie musicie używać tylko w ciągu dnia.
Znakomicie nadaje się pod krem na noc czy na dzień.



Przede mną kolejny intensywny tydzień.
Będzie jednak miły, bo dwa dni będę gościć w Poznaniu.
Potem wolne i Euro:)

A wy wyjeżdżacie czy kibicujecie?

Magda

poniedziałek, 27 lutego 2012

Paczka ze sklepu Zrób Sobie Krem - co kupiłam?

Dotarła szybko i sprawnie. Z obsługi jestem bardzo zadowolona.
Produkty były też bardzo dobrze zapakowane.

To moje pierwsze zamówienie z tego sklepu, a mowa oczywiście o sklepie: http://www.zrobsobiekrem.pl/

Opakowania jak widzicie na zdjęciu. Proste z czytelnymi etykietami.
Na nich nazwa produktu i termin ważności.


Wcześniej kilka razy robiłam zakupy w sklepie Biochemia Urody, ale postanowiłam teraz wypróbować konkurencję:)

Użyłam jak na razie tylko raz spiruliny + hydrolatu z kwiatów pomarańczy - razem jako maski na twarz. Innych produktów jeszcze nie testowałam. Choć jeśli chodzi o hydrolaty to znam je z BU i używam regularnie od dawna, ale teraz sprawdzę te.
O spirulinie na bank pojawi się za jakiś czas u mnie post, więc już teraz zapraszam.

Co kupiłam?
1. Spirulina Algi morskie (30 g - 9,77 PLN) - można ją kupić w różnych pojemnościach.
Pierwsze wrażenie po otwarciu pudełeczka? Matko jak to śmierdzi! 


2. Hydrolat z kwiatów pomarańczy słodkiej (200 ml - 12,90 PLN) - ma intensywny słodki zapach, ładny ale dość mocny.
Na razie tylko wąchałam z butelki. 


3. Hydrolat z nasion słodkich migdałów (200 ml - 10,90 PLN) - zapachu w zasadzie w ogóle nie czuje, przynajmniej jak odkręcam nakrętkę.


4. Hydrolat z rumianu szlachetnego (200 ml - 10,90 PLN) - także nie wyczuwam tu jak na razie żadnego zapachu.


5. Olej arganowy organiczny (15 ml - 9,90 PLN) - są różne pojemności. Jak na razie zdecydowałam się na najmniejszą wielkość. Będę testować trochę na twarz i może trochę na włosy.


6. Naturalny olejek mandarynkowy (7 ml - 6,25 PLN) - można także kupić w pojemności 50 ml. Zapach cudny. Jak swieżo wyciskany sok z mandarynek hiszpańskich. Użyłam raz do kąpieli i wystarczyło kilka kropel bym poczuła się znakomicie odprężona!


7. Naturalny olejek z drzewa herbacianego (7 ml - 5,99 PLN) - także ma pojemność 50 ml. Kupuje go już od lat jako specyfik na wszelkie krostki, pryszcze i niechciane niespodzianki. Świetnie oczyszcza, normalizuje pracę gruczołów łojowych i goi. Nic nie działa lepiej na tego typu problemy. Polecam także na opryszczkę.


Sklep oferuje wysyłkę pocztą (ekonomiczna albo priorytet) lub kurierem UPS.
Ja za wysyłkę paczki ekonomicznej zapłaciłam 12 PLN - to była przy tej ilości produktów - opcja najtańsza.

Płacić można przy odbiorze (wtedy drożej wysyłka) lub przelewem albo poprzez płatności elektroniczne.
Karty kredytowe też są akceptowane.

Wszystkie dokładne opisy produktów i sprawy związane z wysyłką znajdziecie oczywiście na stronie sklepu.
Można tam także wyszukać przepisy na użycie wszystkich ich kosmetyków - w różnych opcjach. Poza tym warto zapoznać się z opiniami klientów na temat danego produktu.
Strona sklepu jest bardzo intuicyjna i przyjazna dla odbiorcy:)

Jeśli macie ochotę więcej dowiedzieć się o moich doświadczeniach z tymi kosmetykami - dajcie znać. Chętnie poczytam.

A może robiłyście zakupy w tym sklepie i polecacie jakieś inne produkty lub używałyście, któregoś z moich "zdobyczy"?

Magda