Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pat Rub. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pat Rub. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 listopada 2014

Akcja Pat&Rub do 12 listopada. Jesienna stylizacja w spódnicy + Aktualne promocje!

Lubicie spódnice i sukienki? Ja kiedyś chodziłam prawie w samych spodniach. To było dawno. Spodnie kocham, ale od lat coraz więcej w mojej szafie również przeróżnych spódnic i sukienek. Nadają sylwetce lekkości i sprawiają, że czujemy się kobieco i atrakcyjnie. 

Czy wiecie, że 30 października był Międzynarodowy Dzień Spódnicy? Ja także nie wiedziałam:) Jest dzień kota, naleśnika i podobno śrubokręta. To w sumie czemu nie może by dnia spódnicy?:)

O tej dacie dowiedziałam się nie z kalendarza, nie ze sklepu z modą, ale od znanej polskiej marki kosmetycznej. PAT&RUB zachęca do odłożenia na chwilę ukochanych, wytartych dżinsów, wysłużonych rurek, czy spodni od biurowego uniformu. Organizuje specjalną akcję – by wziąć w niej udział wystarczy założyć spódnicę lub sukienkę, a potem…
Stworzyć oryginalną, jesienną stylizację i podzielić się swoim pomysłem przesyłając zdjęcie lub film! PAT&RUB nagrodzi najciekawsze przejawy jesiennej kreatywności ze spódnicą/sukienką w roli głównej!



Akcja z wyjątkowymi nagrodami w postaci Kuponów prezentowych na zakupy produktów marki trwa do 12 listopada 2014! Wystarczy odwiedzić blog firmowy PAT&RUB i zgłosić swój pomysł. KLIKNIJ BY PRZEJŚĆ DO AKCJI.

Nagrody: 

1 X KUPON PREZENTOWY 200 PLN


2 X KUPON PREZENTOWY 150 PLN


3 X KUPON PREZENTOWY 100 PLN



4 X KUPON PREZENTOWY 50 PLN




Wszystkie szczegóły i regulamin akcji dostępny jest na stronie, kliknij TUTAJ.

Nie zostało zbyt dużo czasu. Pomyślałam że może kogoś z Was zainteresuje wzięcie udziału w zabawie? Kosmetyki PAT&RUB nie należą do najtańszych, za to są świetne jakościowo. Mam wśród nich kilku ulubieńców. Myślę, że każdego z nas ucieszyłaby wygrana i sprawienie sobie w ramach kuponu miłego prezentu. 


Pamiętajcie, kto nie próbuje ten nigdy nie daje sobie szansy i nie stwarza okazji do bycia zwycięzcą!

Ta akcji zainspirowała mnie do przejrzenia oferty kilku sklepów i wybrania sukienek/spódnic, jakie wpadły mi w oko i jakie planuję obejrzeć na żywo. Może coś nowego wpadnie do szafy? Jeśli jesteście ciekawi, to w kolejnym poście pokaże co przykuło moją uwagę w 2 sieciówkach. Doradzicie, co wybrać? Już teraz zapraszam do kolejnej notki.

Przy okazji spieszę też z informacją o aktualnych promocjach PAT&RUB
W sklepie online na obecny długi weekend przygotowano rabat -15% na wszystko. Wystarczy się zalogować i wpisać hasło WEEKEND. Zniżka obowiązuje od 7-12 listopada. 
Mnie kusi powrót do ich cudnego peelingu do ciała z żurawiną i cytryną. Najlepszy jaki miałam. Recenzję znajdziecie - kliknij TUTAJ.



Inna ciekawa promocja obejmuje serię Orzeźwiającą. Trwa od 6-11 listopada. Rabat wynosi -20%.
Szczególnie polecam balsam do dłoni. Pisałam o nim opinię. Recenzja? Kliknij TUTAJ.


Coś Was kusi? Może jakiś kosmetyk marki szczególnie polecacie? Nie miałam ich dużo, więc chętnie skorzystam z Waszej rekomendacji.

Pozdrawiam!

środa, 7 listopada 2012

Trawa cytrynowa w wyśmienitym wydaniu! Pat&Rub Relaksujący balsam do rąk. Recenzja.

Spory czas temu wygrałam w rozdaniu u Angel MakeUp Pat & Rub Relaksujący Balsam do rąk Trawa cytrynowa i kokos. Z tego co się orientuje normalnie w sprzedaży nie występuje on w takiej pojemności 50 ml i tubce. Ale mogę się mylić lub może był kiedyś albo dołączono go do jakiegoś zestawu. Niestety nie wiem.

W sklepie internetowym producenta widzę jego inną formę - opakowanie 100 ml z pompką. Cena: 39 PLN.

       

Mój to zgrabna tubka 50 ml.




Dane podstawowe ze strony marki.


Kompozycja:
  • olej jojoba* – wzmacnia skórę, dodaje jej sprężystości
  • masło awokado* – natłuszcza i regeneruje i chroni
  • olejek z trawy cytrynowej – odpręża, poprawia wygląd skóry,wygładza ją i oczyszcza
  • woda cytrynowa* – rozjaśnia i odkaża skórę
  • masło z oliwek* – wygładza i koi
  • kwas hialuronowy – nawilża i chroni
  • alantoina – koi, łagodzi i zmiękcza
  • prowitamina B5 – zmniejsza pigmentację, uelastycznia
  • naturalna witamina E* – wygładza, ujędrnia, natłuszcza i nawilża       
  • alantoina – koi i łagodzi
  • inne roślinne substancje natłuszczające i  nawilżające*                      
*surowce naturalne z certyfikatem ekologicznym

Skład:
Aqua, Citrus Medica Limonum Peel Water, Caprylic/Capric Triglyceride, Decyl Cocoate, Glycerin, Jojoba Oil/ Simmondsia Chinensis Oil, Olea Europaea Oil, Hydrogenated Olive Oil, Persea Gratissima Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Cetearyl Glucoside, Parfum, Sodium Hyaluronate, Sodium Phytate, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalene, D-Panthenol, Allantoin, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Citral, Coumarin, Geraniol, Limonene, Linalool.

Konsystencja.
Lekka, ale nie za rzadka. Także nie gęsta. Bardzo przyjemna, taka akurat.



Moja opinia.
Wielki plus już na wstępie za skład. Balsam jest w 100% naturalny, bez zbędnych "śmieci".


Wchłania się błyskawicznie, bardzo dobrze rozprowadza, nie lepi się, nie tworzy nieprzyjemnej warstwy. Czuć natomiast przyjemne nawilżenie i wygładzenie skóry. Ten efekt utrzymuje się bardzo długi czas, praktycznie do kolejnego mycia.

Nie potrzebna jest duża ilość, by dłonie stały się miękkie jak jedwab. Aż chce się je dotykać w koło i nie jest to efekt parafiny.

Przyjemnie zmiękcza i natłuszcza skórę, ale bynajmniej nie jest tak, że krem sprawdzi się tylko na noc. Wchłania się świetnie i spokojnie można go używać w dzień.

Zaskoczona też jestem ochroną jaką daje. Poza tym koi skórę i zaznałam to wiele razy teraz jesienią, kiedy już jest chłodno, a deszcz i wiatr też nie wpływają na dłonie dobrze.
Niestety nie miałam okazji przetestować tego produktu zimą czy w mrozy, nie wiem więc jak wtedy to ukojenie by wyglądało.

Nie sposób oczywiście nie wspomnieć o zapachu. Jest piękny! Relaksuje cudownie. Ja akurat uwielbiam trawę cytrynową i w tym kosmetyku jest ona wyraźnie wyczuwalna. Czuć także kokos ale w mniejszym stopniu. Woń jest trwała, bardzo długo się utrzymuje i cały czas nam towarzyszy. Jest niezwykle odstresowująca. Zero chemii czy sztuczności.
 Dla mnie to spore zaskoczenie, ponieważ miałam miniaturkę balsamu o tym zapachu (z GlossyBox) i jakoś nie zrobił na mnie dużego wrażenia, także jeśli chodzi o zapach. Ten krem natomiast ma zapach przepiękny i nie ulatnia się on z chwilą aplikacji.

Producent zapewnia także, że produkt ma rozjaśnić nam skórę i powiem szczerze, że dla mnie to też jest zauważalne. Mam sporą skłonność do "czerwonych" dłoni, a po użyciu tego kremu są wyraźnie jaśniejsze i mają lepszy koloryt. Ogólnie wyglądają lepiej. Skóra jest też ładnie napięta.

W zasadzie mogę powiedzieć, że wszystkie obietnice producenta są spełnione. Najbardziej podoba mi się trwałe nawilżenie i elastyczność skóry i bardzo długotrwały efekt, co nie często spotyka się w kremach do rąk.

Polecam też zaaplikować go nawet grubszą warstwą przed pracami dowowymi czy innymi nieprzyjaznymi dla dłoni czynnościami. Stanowi świetną ochronę!

Nie mogę jednak wypowiedzieć się na temat jego skuteczności jeśli mamy ręce mocno zaniedbane, zniszczone, z bardzo przesuszoną skórą. Ja od lat regularnie każdego dnia i na noc traktuję dłonie kremami i nie mam ze skórą na nich większego problemu. Nie wiem więc jaka będzie jego skuteczność w przypadku problemów z dłońmi.

Ciężko znaleźć mi jakieś minusy tego kosmetyku. Niewątpliwie mogę do nich zaliczyć cenę. 39 PLN za 100 ml kremu do rąk to nie jest mało. Jest bardzo wydajny, ale wiele drogeryjnych dobrych kremów tego typu jest nawet kilka razy tańszych.

Jednak tu oczywiście płacimy głównie za naturalny skład i za markę.
Jeśli używacie wyłącznie kosmetyków 100% naturalnych to to będzie dobry wybór.

Ważne też by pamiętać, że jest ważny 6 m-cy od otwarcia.
Używam go 3 m-ce i nadal mam sporą ilość, a moje opakowanie to tylko 50 ml. Dlatego zastanawiam się czy przy 100 ml zdoła się go zużyć w pół roku....?



Wg mnie producent powinien pomyśleć by balsam był dostępny również w drugiej mniejszej pojemności i za odpowiednio niższą cenę.


Ja bardzo cieszę się z możliwości testowania tego kremu, szczególnie że był wygraną:)
Bardzo go polubiłam ale nie jest tak, że uważam iż jest to niezbędnik. Nie przerzucę się teraz tylko na kremy tej marki. To nie jest jakiś rewolucyjny produkt. Równie dobrze o dłonie można zadbać zwykłym kremem w cenie o wiele niższej. Ważne jednak by być w tym systematycznym.

Wartością dodaną jest też opakowanie. Standardowe ma pompkę, a ja uwielbiam kosmetyki z takim dozownikiem.

Ciężko mi powiedzieć teraz czy kupię pełne opakowanie. Być może skuszę się ale na inny zapach. W ofercie bowiem jest 6 różnych balsamów do dłoni Pat & Rub. Oprócz recenzowanego jeszcze:
- Rewitalizujący o zapachu cytryny i żurawiny
- Balsam do rąk dla panów - nawilża, łagodzi i chroni

 Najbardziej kusi mnie rozgrzewający. Na zimę jak znalazł. Mam trochę do wykończenia innych kremów do rąk, więc rozsądek mi podpowiada by nie kupować. Zobaczymy...

Polecam Wam oczywiście produkty tej marki kupować na dniach VIP w Sephora lub na innych promocjach czasowych. Zawsze to 20% a czasem nawet 25% taniej. Np. teraz do 11 listopada trwa akcja 2+1. Dotyczy również marki Pat & Rub.

Kosmetyki Pat & Rub są bardzo kuszące. Jak na razie miałam tylko dwa. Recenzowany przeze mnie już wcześniej rewitalizujący peeling do ciała i ten balsam do dłoni z niniszego posta. Z obu jestem bardzo zadowolona.

Polecacie coś szczególnie tej marki?

Buźka:)
Magda

wtorek, 10 lipca 2012

Shellac Orange na paznokciach - w sam raz na obecne polskie upały!

Nie pamiętam żeby kiedykolwiek w życiu "walnęła":) sobie taki kolor na paznokcie u dłoni.
Jestem raczej zwolenniczką bardziej "przyczajonych":) odcieni.
Upały jednak zachęcają do szaleństw, więc dla odmiany zafundowałam sobie ostrą pomarańczę.

Chodzę z nią już 6 dni i myślałam, że znudzę się szybko, a o dziwo z każdym dniem podoba mi się bardziej:)

To dwa zdjęcie z dnia wykonania shellac'a.


     

Zdjęcia poniżej po 6 dniach noszenia. Nic się z lakierem po takim czasie u mnie nie dzieje. Zero odprysków, zadrapań.
Kolor nie blaknie i połysk jest cały czas ten sam.
Jedynie można dostrzec, że pojawił się już minimalny odrost płytki.
Moje paznokcie akurat rosną w tempie błyskawicy i wcale nie skaczę z tego powodu z radości.
Dłoni też nie oszczędzam. Pracuje codziennie zawodowo na komputerze, a uderzanie płytką o klawiaturę to nic dobrego dla paznokcia i koloru. Hybrydzie to jednak na szczęście nic nie robi.
Do tego oczywiście normalne sprzątanie w domu, szorowanie co sobotę kuchni, łazienki i pokoi oraz holu.
Najczęściej bez rękawiczek, bo jakoś ciężko mi idzie przekonanie się do nich. Ja też sporo gotuje więc praca dłoni jest jak najbardziej:)



Zwykle z hybrydą chodzę 2-2,5 tyg. Lakier trzyma się cały czas tak samo, ale po takim czasie denerwuje mnie odrost.
Na tym punkcie mam totalnego fisia:)


 Tu poniżej jeszcze w sztucznym świetle.


Jeszcze dziś lub jutro zamieszczę post na temat ogólnie manicure hybrydowego, bo dostaje bardzo dużo pytań na jego temat. Z racji, że wykonuje go często od bardzo długiego czasu - chętnie podzielę się moimi doświadczeniami na ten temat.
 
Notatka na ten temat jest w opracowaniu, także już zapraszam.
_____________________

Pochwalę się Wam jeszcze wygraną w rozdaniu u Angel MakeUp World.
Kilka dni temu dostałam od niej przesyłkę z balsamem do rąk z Pat&Rub.
Zapach obłędny! Na razie użyłam go kilka razy - z oszczędności, bo mam inne kremy na wykończeniu, a ten prezent planuje zabrać na urlop.
Jeszcze raz dziękuję Angel za szczęsliwą rękę:) Chyba pierwszy raz coś wygrałam!



Po dłuższym używaniu zamieszczę recenzję tego kosmetyku.
Tymczasem odliczam dni do urlopu. Byle dotrwać do piątku:)

Wy przed, po czy w trakcie urlopu?

Magda