Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 lutego 2015

Organicum Naturalny szampon stymulujący wzrost włosów przetłuszczających się. Recenzja.




Ponad rok temu sklep helfy.pl przysłał mi ten produkt do testów. Zużyłam do końca opakowanie. Pora na recenzję.

Słowo od producenta
Szampon do włosów przetłuszczających się. Zawiera organiczne hydrosole skutecznie odmładzające i odżywiające włosy. Szampon Organicum równoważy wytwarzanie sebum  oraz wzmacnia cebulki włosowe. Pomaga redukować symptomy łojotokowego zapalenia skóry.
Testy kliniczne wykazały, że użycie szamponu Organicum od 8 do 12 razy pomaga zmniejszyć lub zatrzymać wypadanie włosów i działa pozytywnie na porost włosów. Produkty Organicum nadają się do codziennego stosowania. Utrzymują zdrowe i lśniące włosy, odwracając skutki szkodliwych zabiegów chemicznych.

Za pomocą  naturalnych bogatych i zrównoważonych witamin i  minerałów zawartych w organicznych hydrosolach problemy włosów i skóry głowy takie jak łupież, łojotokowe zapalenie skóry, łuszczyca i łysienie zmniejszają się i w końcu znikają.
Skuteczny w przypadku łysienia poporodowego i spowodowanego chemioterapią.
  • Lawenda (Lavandula Angustifolia):
    Łagodzi i dezynfekuje skórę głowy. Skuteczna na łuszczycę i wypryski.
  • Olejek pomarańczowy (Citrus Sinensis):
    Bogaty w witaminę C. Stymuluje krążenie krwi. Działa przeciwbakteryjnie. Korzystnie wpływa na skórę głowy.
  • Pokrzywa (Urtica Dioica):
    Skuteczna na  wypryski i łuszczycę. Przywraca zdrowy i lśniący wygląd włosów.
  • Rozmaryn (Rosmarinus Officinalis):
    Stymuluje krążenie krwi. Wzmacnia cebulki włosowe, zatrzymuje wypadanie włosów i nadmierne wydzielanie sebum.
  • Tymianek (Thymus Vulgaris):
    Przeciwbakteryjny.  Równoważy produkcję sebum. Zatrzymuje łysienie i łupież.
  • Seria Organicum z naturalnymi hydrosolami i cennymi olejkami skutecznie hamuje wypadanie włosów.
  • Reperują włosy i wzmacniają cebulki włosowe.
  • Skutecznie niweluje łupież, swędzenie skóry głowy i inne dolegliwości.
  • Włosy rosną szybciej i mają zdrowy lśniący wygląd.
Nie zawiera barwników, SLS, SLES, parabenów, silikonu i ekstraktów syntetycznych.


Skład
Organic Hydrosol (urtica dioica, rosmarinus officinalis, lavandula angustifolia, salvia officinalis, thymus vulgaris, laurus nobilis), Aqua, Ammonium Lauryl Ether Sulphate, Decyl Glucoside, Disodium Cocoamphodiacetate, Alkylamidopropyl Betaine, Magnesium Sulfate, C12-13 Alkyl Lactate, Climbazole,Citrus Cinensis Oil, Wheat Protein, Polyqauternium-10, Sodium Benzoate,  d-panthenol, Citric Acid.


Opakowanie
Duża plastikowa butelka 350 ml. Świetny dozownik, który osobiście bardzo preferuje. Całość zapakowana w kartonik.

Cena
38,00 PLN/350 ml.

Gdzie kupić?
Sklep internetowy z naturalnymi produktami helfy.pl.

Zapach
Boski! Niezwykle świeży, naturalny, pobudzający do działania. Dla mnie to rześkość oceanu połączona z trawą cytrynową, limonką i cudownym powiewem wiatru podczas spaceru po molo o wschodzie słońca. Uwielbiałam tę woń. Niepowtarzalna. Zero sztuczności. Prawdziwy relaks!

Konsystencja
Średnio gęsta. Bardzo mi odpowiadała. Szampon ma przezroczystą barwę. Przypomina żel.

Wydajność
Jeden z najwydajniejszych szamponów jaki miałam. Co nie jest takie częste, szczególnie przy produktach naturalnych. Bardzo niewiele go potrzeba by dobrze umyć głowę. Zużywałam ok. 8-9 miesięcy, ale stosowałam na zmianę z innymi. Mniej więcej raz na tydzień.

Moja opinia 
  1. Najlepszy naturalny szampon jaki używałam. 
  2. Świetnie oczyszcza włosy i skórę głowy. Czuć, że są znakomicie umyte. Bardzo łagodny. Nie podrażnia, nie wysusza. Muszę jednak zaznaczyć, że ja nie mam problemów w zasadzie żadnych ze skalpem.
  3. Byłam zaskoczona, że mimo braku SLS rewelacyjnie się pieni i wystarczy bardzo mała ilość by dokonać skutecznego mycia. Tworzy przyjemną gęstą, kremową pianę.
  4. Zdecydowanie przeciwdziała nadmiernemu przetłuszczaniu się skóry głowy. Często mam z tym problem. Szampon skutecznie reguluje wydzielaniu łoju i widać to już po 2-3 użyciach.
  5. Włosy po nim są długo świeże, lejące. Zero przeciążenia. Wyglądają na zdrowsze i zyskują naturalny blask. Zauważyłam też ich zwiększoną miękkość.
  6. Czasem po naturalnych szamponach widzę dobre oczyszczenie, ale jednocześnie szorstkość kosmyków i nawet brzydki puch. Tu nic takiego nie miało miejsca.
  7. Ku mojemu zdziwieniu nie plącze przesadnie fryzury. Kiedy włosy rozczeszemy przed kąpielą, po spokojnie nawet bez użycia odżywki wyprostujemy je grzebieniem. Jednak w tym wypadku to może być indywidualna sprawa, zależna od długości i porowatości włosów.
  8. Znakomicie wpływa zdrowotnie na cebulki. Dostrzec to można po dłuższym stosowaniu. 
  9. Znakomity skład to kolejny plus.
  10. Czy niweluje wypadanie? U mnie ten problem często powraca. Nie mogę powiedzieć, że w 100% sobie z nim poradził, ale znacznie go obniżył. Moje doświadczenia wskazują, że działając samym tylko szamponem kłopotu tego się nie pozbędziemy.
  11. Potwierdzam, że przyspiesza regenerację i porost włosów. U mnie naturalnie rosną one od zawsze szybko, nawet zbyt szybko:) Ale produkt ten sprawił, że na głowie pojawiło się istne stado baby hair. Żadnego innego specyfiku wpływającego na to w tym czasie nie aplikowałam.
  12. Sprawdził się cudownie przy zmywaniu olejów. 
  13. Nie wiem czy niweluje łupież i pomaga w łuszczycy lub łysieniu. Nie mam z tym problemu.
  14. Cenię go za piękną woń. Mycie głowy tym kosmetykiem to prawdziwy relaks!
  15. Cena nie jest niska, ale biorąc pod uwagę wydajność i fakt, że jego pojemność jest dużo wyższa od standardowej - opłaca się.
  16. Szkoda, że ciężko dostępny stacjonarnie. Choć pewnie gdzieś go można jednak dorwać bez zakupów online.

Dla kogo szczególnie? Dla kogo nie?
Docenią go osoby preferujące naturalną pielęgnację.  Jeśli szukacie świetnego szamponu bez SLSów, parabenów, silkonu itp. - to idealny wybór dla Was. Rezygnujecie z takich kosmetyków, gdyż się nie pienią, są niewydajne i brzydko pachną? Ten jest tego zaprzeczeniem. Polecam szczególnie osobom walczącym z łojotkiem skóry głowy, wypadaniem włosów i szukającym dobrego oczyszczacza. 
Nie jest to kosmetyk dla tych co uwielbiają wyłącznie słodkie zapachy produktów myjących lub/i tylko z silikonami.

Podsumowanie
Świetny szampon godny polecenia. Nawet jeśli nie do stałego używania, to warty zakupu do aplikacji co jakiś czas. Radzi sobie z wieloma problemami na raz. Wspaniały dla całej rodziny. Pobija w wielu aspektach inne naturalne szampony. Zdecydowanie kupię drugą butelkę. 


Lubicie naturalne szampony? Może ktoś z Was stosował dokładnie ten i może podzielić się opinią?

Pozdrawiam,

czwartek, 13 lutego 2014

Argan Oil Bioelixire Serum do włosów. Recenzja.



Co mówi producent i jaki jest skład produktu?
Zapraszam do poczytania informacji z kartonika. Pamiętajcie, że kosmetyk ten nie jest czystym olejkiem arganowym. To serum z tym składnikiem. Producent wyraźnie o tym informuje.


Opakowanie
Plastikowa buteleczka 20 ml z zakrętką. Całość zapakowana w mały kartonik. 
Serum jest na tyle rzadkie, że swobodnie można wszystko wydobyć do samego końca. Mały minus za duży otwór. Trzeba być ostrożnym, by olejku nie wydostało się za dużo na raz. Zdecydowanie lepsza byłaby pompka lub mały dozownik.
Wiem, że występuje też w wersji większej 50 ml i tam pompka jest dołączona.


Cena
Bez promocji 9-12 PLN/20 ml.

Gdzie kupić?
W większości drogerii typu Rossmann, Superpharm, Hebe, także w wielu kosmetycznych sklepach internetowych.

Zapach
Woń z buteleczki jest dość mocna, połączenie zapachu arganu z czymś jeszcze, ale nie do końca potrafię stwierdzić z czym. Kojarzy mi się olejkiem do ciasta. Nie jest nieprzyjemna, ale też nie jakaś zniewalająca. Po aplikacji na włosy wyczuwalna parę chwil. Potem znika.

Konsystencja
Rzadki olejek o lekko bursztynowej, jasnej barwie. Zero lepkości czy nadmiernej gęstości lub tłustości.

Wydajność
Wg mnie jest bardzo wydajny. Używam od kilku tygodni po każdym myciu, a prawie nie widać zużycia. Wszystko jednak zależy od długości naszych włosów i ich grubości. Ja aplikuje dosłownie kropelkę, czasem góra dwie od mniej więcej połowy długości. Nie radzę przesadzać, gdyż uzyskamy wtedy efekt tłustej fryzury. W takich kosmetykach liczy się minimalizm.

Moja opinia
1. Bardzo ładnie nawilża i chroni. Podczas mroźnych dni gdzie nosiłam czapkę, kaptur, komin itp., super ochronił moje włosy przed czynnikami zewnętrznymi.
2. W pełni zgadzam się z tym, że nadaje połysk i likwiduje matowość. Jak najbardziej jest to widoczne i to przez kilka godzin.
3. Włosy są miękkie, gładkie, wyglądają na zdrowe i nie puszą się.  Moje naturalne loki/fale ładnie się prezentują.
4. Kapitalnie pomaga w szybkim i łatwym rozczesaniu. Nawet jeśli wcześniej nie użyjemy żadnej odżywki czy maski.
5. Co do regeneracji czy zadbania o rozdwajające końcówki, to muszę przyznać, że ja zniszczonych włosów nie mam.
Z końcówkami też aktualnie zero problemów. Nie mogę więc tego stwierdzić. Jednak osobiście dobrze wiem, że tego typu preparaty działają tylko doraźnie i nazwijmy sobie to "wyglądowo". Nic końców włosów nam nie sklei, nie nareperuje, gdyż włos jest martwy i rozwiązaniem są tu tylko nożyczki.
6. Nie używam zwykle suszarki, ale jeśli już tak się zdarzyło, mogę powiedzieć, że serum dobrze chroni przed ciepłym powietrzem.
7. Dzięki temu, że nie jest to czysty olejek, ale posiada silikony, nie przeciąża fryzury, nie tłuści jej i nie skleja kosmyków. Pod warunkiem oczywiście nienadmiernego wylewania olejku. Umiar tu bardzo wskazany.
8. Etykieta podaje, że kosmetyk dba o skórę nawilżając ją i działając przeciwstarzeniowo. Nie nanosiłam go w ten sposób. Nie stosowałam do typowego olejowania, więc tu nic nie mogę na ten temat powiedzieć. Preferuje w takim przypadku bardziej naturalne produkty, jakie zmywam szamponem.
9. U mnie serum najlepiej sprawdziło się aplikowane na umyte włosy, ale nie mokre, tylko lekko już podsuszone, a mimo to jeszcze wilgotne. Czasem używałam go także na włosy suche dla nadania blasku i lepszego układania się.

Dla kogo szczególnie? 
Dla osób z kosmykami cienkimi, podatnymi na obciążenie. Dbających o ochronę końcówek. 
Jeśli Wasze włosy są matowe, pozbawione blasku czy ulegają puszeniu, myślę że serum powinno spełniać dobrze rolę.
Często się spieszycie, jesteście zabiegani, nie macie czasu lub/i ochoty na aplikacje masek, odżywek? Będzie zadowoleni. Wcieracie delikatnie serum. 1-2 sekundy i gotowe! 
Na już potrzebujecie by wasze włosy wyglądały na zdrowe i cudnie się prezentowały (a wcale w rzeczywistości tak nie jest)? Tym serum możecie oszukać każdego, przynajmniej na pewien czas:)

Podsumowanie
Nie mam w zasadzie nic mu do zarzucenia i mogę polecić. Cena i rezultat jaki otrzymujemy, idą z sobą w parze. Robi to co ma robić i jest bardzo ok. Cenię go za brak przeciążenia włosów, blask jaki daje mojemu naturalnemu kolorowi, ochronę, miękkość i walkę z puszeniem się. Czysty olejek arganowy polecam do olejowania, ale do stylizacji średnio. Chyba, że macie naprawdę bardzo grube lub/i suche włosy. To wtedy może tak.
Duży plus za cenę, łatwą dostępność i małe opakowanie jakie pozwala przetestować produkt i nie stoi nam wiecznie na półce w łazience, bo nie da się go zużyć w terminie. Będzie również wygodny w podróży. Ja lubię jeszcze jak tego typu olejki długo ładnie pachną. Tu tego mi troszkę brakuje, ale nie jest wielkie "ale".


Napiszcie czy serum jest Wam znane i co o nim myślicie?

czwartek, 8 sierpnia 2013

Green Pharmacy Herbal Cosmetics Balsam do włosów suchych i zniszczonych. Wersja Olej arganowy i granat. Recenzja.

Od dłuższego czasu używam balsamu do włosów Green Pharmacy Herbal Cosmetics Olej Arganowy i Granat. Otrzymałam kosmetyk do testów. Przeznaczony jest do włosów suchych i zniszczonych i choć nie do końca właśnie takie włosy mam, to muszę powiedzieć, że okazał się dla mnie naprawdę świetny. Chcecie poczytać o nim więcej?


Skład, obietnice producenta oraz sposób użycia:


Opakowanie
Brązowa butelka z elastycznego plastiku. Stylizowana na dawne apteczne "retro" opakowania. Bardzo w moim klimacie. Estetyczna, zgrabna i wygodna. Zielony korek jest odkręcany, ale ma też tzw. "pstryczek". Bezproblemowo, lekko się otwiera. Wielkość otworu jest akurat dostosowana do gęstości kosmetyku. Nic się nadmiernie nie wylewa. Nie ma problemu z wydobyciem wszystkiego do samego końca.


Pojemność większa niż tradycyjna w tego typu kosmetykach. Dostajemy bowiem 300 ml balsamu.

Cena
7-8 PLN/300 ml.

     

Gdzie kupić?
Lokalne sklepy kosmetyczne. Drogeria Natura. Różne markety. Sklep internetowy Green Pharmacy >>. Chyba kosmetyki tej marki widziałam też w Rossmannie, ale czy jest tam ten konkretnie balsam, to przyznam nie wiem. Może Wy się orientujecie?

Zapach
Nie specjalnie lubię zapach olejku arganowego. Tzn. nie przeszkadza mi, ale też nie budzi u mnie zachwytu. Uwielbiam za to woń granatu. Wg mnie jednak specyfik nie pachnie ani granatem ani olejem arganowym. Jeśli już to bardzo delikatnie. Dla mnie to zapach lekko kwiatowy, niesłodki. Delikatny, przyjemny, przychodzi mi na myśl słowo...zwiewny:) Lubię go, ale nie jest trwały. Wyczuwalny tylko podczas nakładania. Po zmyciu nie istnieje.

Konsystencja
Idealna. Nie gęsta, nie rzadka. Dokładnie jak mówi nazwa: balsamowa:) Aplikuje się sprawnie i szybko. Dobrze pokrywa włosy. Nic nie spływa, nie lepi się, nie mazia. Nie tworzą się dziwne kluchy. Spłukiwanie również łatwe i przyjemne.

Moja opinia
1. Moje włosy nie są zniszczone czy permanentnie bardzo suche. Tylko latem bywają przesuszone od połowy długości. Balsam znakomicie sprawdził się w tą porę roku. Rzeczywiście nawilża, wygładza i nadaje dużej miękkości. Włosy są niezwykle przyjemnie miłe w dotyku.
2. Producent zapewnia, że będą pełne połysku i muszę powiedzieć, że naprawdę tak jest. Bardzo lubię ten efekt. Widać ładny blask i mój naturalny rudy kolor znakomicie się wtedy prezentuje.
3. Zdecydowanie ułatwia rozczesywanie. Grzebień czy szczotka suną po włosach bez trudu.
4. Nie zawsze w 100% radził sobie z puszeniem. Mam do tego dużą skłonność i czasem nie było tego problemu, innym razem pojawiał się. Mniejszy niż zazwyczaj, ale jednak.
5. Nie jestem w stanie powiedzieć czy radzi sobie z rozdwojonymi końcami lub bardzo suchą i zniszczoną czupryną. Nie mam takich kłopotów. Włosy po nim jednak wyglądają naprawdę zdrowo i ładnie. Myślę zatem, że jeśli macie takie utrapienia, to będziecie z niego zadowolone.
6. Moją fryzurę bardzo łatwo obciążyć. Ten balsam tego nie robi nawet w najmniejszym stopniu. Nie radziłabym oczywiście przesadzać z ilością. Wystarczy użyć niewiele, a działa super. Polecam szczególnie jeśli macie włosy cienkie, delikatne lub ich mało.
7. Czy rzeczywiście łagodzi podrażnienia skóry głowy?  Nie mam takich, więc nie umiem odpowiedzieć. Nie uczulił mnie i nie spowodował innych nieprzyjemności. Uważam, że jest bardzo łagodny.
8. Niezwykle wydajny. Używam stale od 1,5 m-ca, a prawie nie widać by ubywał. Będzie ze mną jeszcze dłuuuuuuugo.
9. Plus za prosty krótki skład. Nie zawiera parabenów!
10. Zauważyłam również, że skręt moich naturalnych loków/fal jest po tym balsamie lepszy i trwalszy.  Są bardziej elastyczne.
11. Stosunek jakości do ceny - rewelacja! 

Podsumowując to świetny i tani produkt. Pobił u mnie wiele innych masek, odżywek itp. za dużo większą kwotę. Łączy w sobie skuteczność i łagodność. Bardzo przyjemnie mi się go stosuje. Polecam.

Pozdrawiam:)
Magda

środa, 28 listopada 2012

Suszarka obrotowa Rowenta CF9250 + kupon 50 PLN do Sephora. Prezenty 2w1:)

Myślałam o niej długo, aż w końcu zdecydowałam się i sprawiłam sobie prezent.
Bohaterem dzisiejszego posta będzie suszarka obrotowa do włosów Rowenta model CF9250.

Mam ją zbyt krótko by przedstawić teraz recenzję, ale z całą pewnością jak tylko dłużej się z nią zaprzyjaźnię (lub nie), zamieszczę na blogu opinię.


Moc 1000 W.
Powłoka turmalinowa emituje jony ujemne zmniejszające elektryczność statyczną i uszkodzenia włosów, dzięki czemu włosy wyglądają na zdrowsze i bardziej błyszczące.


Posiada 2 szczotki o średnicy 3 i 5 cm.


Za pomocą dużego przycisku uruchamiamy obrót szczotki w prawo lub w lewo. Dzięki temu swobodnie możemy modelować włosy zarówno z przodu jak i z tyłu głowy i po bokach. Włosy nie wkręcają się i nie plączą.



Ma 3 stopnie regulowania temperatury. W tym jedna to nawiew zimny.
Prędkość obrotu można regulować poprzez 2 poziomy.


Oczywiście jest też obrotowy kabel.


Włosie szczotek jest miękkie ale jednocześnie sprężyste. Każda ze szczotek ma plastikową obwolutę. Zabezpieczenie chroniące włos szczotki przed uszkodzeniami, kiedy suszarkę czy szczotki kładziemy na podłoże.


Jest bardzo estetycznie i solidnie wykonana. Kolor: biało-srebrny.
Łatwo też się ją trzyma. Rękojeść jest specjalnie wyprofilowana do dłoni.



Zastanawiałam się także nad bliźniaczym modelem z Philips. Posiada w zasadzie te same funkcje i swego czasu miał dużą kampanię promocyjną na blogach i YT.
W kilku sklepach jakich sprawdzałam Philips był jednak nieco droższy. Poza tym moja fryzjerka oraz sprzedawcy z sklepach polecali bardziej Rowentę, jako markę specjalizującą się w sprzęcie fryzjerskim. Powiedzieli mi także, że na Philips mieli już kilkanaście reklamacji, a na Rowentę jeszcze nie. Wybrałam zatem ten model. Poza tym dodatkowym argumentem za był też fakt, że jest lekko lżejszy i ma lepiej wyprofilowaną rączkę. Łatwiej zwyczajnie się trzyma. Oczywiście wg mnie i po moich testach w sklepie.

Suszarka ma 24 m-ce gwarancji.

Miłym zaskoczeniem o jakim nie wiedziałam była informacja, że dodatkowo przy zakupie dostaje bon 50 PLN na zakupy w Sephora. Dopiero odbierając gwarancje w kasie Pan wręczył mi właśnie taką ulotkę promocyjną.


Akcja promocyjna trwa do 18.12.12.
Nie dotyczy tylko tego sprzętu. Obejmuje 12 innych produktów Rowenta jak suszarki, prostownice czy depilatory. Wszystkie informacje znajdziecie na stronie www.rowentapromocja.pl.


Kuponu do Sephora nie dostajemy od ręki. Musimy zarejestrować się na wyżej podanej stronie, wysłać skan/zdjęcie paragonu i po weryfikacji bon jest nam wysyłany na adres domowy kurierem. Ma postać karty upominkowej. Ważność 12 m-cy.



Jak na razie suszarki użyłam 3 razy i powiem szczerze, że jestem zadowolona. Ułożenie fryzury poszło mi szybko i sprawnie. Co u mnie jest dość niespotykane, ponieważ modelowanie włosów to nie jest moja ulubiona czynność i zwykle brakuje mi do tego cierpliwości i talentu pewnie też...
Dodam jeszcze, że znajomi widząc mnie po, myśleli że wyszłam właśnie od fryzjera.

Nie kupiłam jej po to by każdego dnia suszyć w ten sposób włosy. U mnie to totalnie odpada, gdyż preferuje suszenie bez suszarki, a poza tym perfekcyjne ranne układanie włosów jest dla mnie hardkcorem:) Lubię zresztą swoją naturalną burzę włosów:)

Od czasu do czasu jednak, na jakieś wyjścia - czemu nie. Z drugiej strony kobieta zmienną jest i może polubimy się także na co dzień...Któż to wie.

Za jakiś czas zrobię jej dokładną recenzję i dam znać czy warta była zakupu.
Taki sprzęt moim zdaniem wymaga jednak czasu w używaniu, by wydać o nim rzetelną opinię.

Modelujecie co dzień włosy? Lubicie takie gadżety czy to nie dla Was?
Buźka!
Magda


niedziela, 7 października 2012

Garnier Fructis Dry Shampoo Pure Volume. Krótko: Niewypał! Recenzja.

Bardzo lubię produkty z serii Garnier Fructis. Długi czas ich nie używałam, ale ostatnio zakupiłam tradycyjny szampon i odżywkę. Sprawdzają się znakomicie. Będzie też o nich recenzja.
Niestety nic pozytywnego nie mogę powiedzieć o suchym szamponie tej marki - Garnier Fructis Dry Shampoo Pure Volume.



Kupiłam z ciekawości. Chciałam porównać z szamponem Batiste (recenzja tu >>). W Rossmann była na niego swego czasu promocja. Chyba standardowo kosztuje około 15-16 PLN/150 ml. Ja zapłaciłam z rabatem około 9-10 PLN.

Od producenta:
Zachowaj objętość i świeżość włosów pomiędzy dwoma umyciami dzięki suchemu szamponowi Mega Objętość.
Suchy szampon oczyszcza włosy bez wody, absorbuje sebum oraz stylizuje Twoje włosy, zostawiając je pełne objętości oraz świeże.



Starcza na 32 użycia. BEZ BARWNIKÓW I SILIKONÓW.

Ode mnie:
Kosmetyk w zasadzie nie robi nic. Objętości nie daje żadnej. Próbowałam dawać go dużo, bardzo dużo, a nawet bardzo, bardzo, bardzo dużo. Zero efektu. O mega objętości to już zupełnie nie ma mowy. Bajki!
Świeżość - góra na 1 godzinę. Ale tylko wtedy gdy zaaplikujemy go w ogromnych ilościach.
Przy normalnym stosowaniu na 15 min. i to znikoma. Nie czułam po jego użyciu aby moja fryzura wyglądała lepiej.

Plus za zapach. Przyjemny, owocowy, ale nie utrzymuje się długo.
Szampon nie bieli też włosów. Zatem niby super. Oczywiście fajnie, że nie ma barwników i silikonów. Co z tego jednak jak nie spełnia podstawowej funkcji? Żeby chociaż np. utrwalał fryzurę, lekko spełniał rolę lakieru. Nic z tych rzeczy. Mam wrażenie jakbym spryskiwała włosy czymś bliżej nieokreślonym bez żadnego efektu.

Biorąc pod uwagę pojemność i cenę - także daje minus. Butelka mniejsza niż standardowe wielkości tego typu produktów, ponieważ ma 150 ml, a nie 250. Trudno mi powiedzieć czy starcza na 32 użycia. Zastosowałam go w ramach testu kilkanaście razy i nadal sporo produktu mam. Ale żeby zobaczyć choć minimalny efekt, dużo go trzeba nałożyć.



Nie zauważyłam natomiast podrażnienia skóry głowy, pogorszenia stanu włosów itp. Nie zaszkodził i też nic nie zrobił.

Dobrze, że kupiłam go na promocji. Choć i tak żałuję, bo 10 PLN poszło praktycznie do kosza. Mam jeszcze ok. pół butelki i nie wiem co mam z nią zrobić. Nie lubię wyrzucać:(

Nie polecam nawet w cenie promocyjnej. Dla mnie bubel totalny. Jestem bardzo rozczarowania, gdyż niewypały trafiają mi się rzadko.

Do Batiste XXL Volume nawet się nie umywa. Jeśli już szukacie dobrego taniego i dostępnego powszechnie suchego szamponu to zdecydowanie polecam Isana. Wkrótce też zrobię jego recenzję + Syoss Dry Shampoo.

Testowałyście ten kosmetyk z Garniera? Może macie inne zdanie?
Magda

sobota, 4 sierpnia 2012

Schauma. Rozdanie za testowanie. 04-19.08.2012.

Podczas mojego urlopu dotarła do mojego domu paczka Henkel.
Koncern sam zgłosił się do mnie z pytaniem czy chciałabym przetestować ich kilka kosmetyków.
Ze współpracy tej nie czerpię żadnych korzyści finansowych.
Nic też nie zostało mi narzucone czy zasugerowane. 
Niczego nie musiałam też obiecywać marce czy zobowiązywać się do jakichkolwiek działań.
Postanowiłam jednak, że po gruntownym wypróbowaniu prezentów zamieszczę ich rzetelną recenzję.

Dopiero po przyjeździe z wypoczynku miałam możliwość zobaczenia jakie produkty otrzymałam. Wszystkie to produkty do włosów. Zabrałam się zatem od kilku dni za testowanie.
Dostałam z serii Schauma Krem i Olejek dla włosów łamliwych i rozdwajających się: szampon, odżywkę do spłukiwania, spray pielęgnujący, intensywną maseczka.

Dodatkowo otrzymałam suchy szampon Syoss Dry Shampoo dla włosów delikatnych bez energii.

Postanowiłam dwa produkty rozdać moim czytelnikom.
Kosmetyki są oczywiście pełnowymiarowe i nie otwierane przeze mnie.
Liczę, że pomożecie mi je testować:) Sama nie dam rady.

Rozdanie obejmuje: maską + spray bez spłukiwania.




Poniżej dokładny opis serii dostarczony mi przez Henkel.


 Schauma Krem & Olejek
Produkty do pielęgnacji włosów - zwłaszcza zniszczonych, przesuszonych, skłonnych do rozdwajania się - mają trudne zadanie. Bo jak zapewnić zniszczonym, zmeczonym włosom pełnię życia, urodę, elastyczność i zdrowy połysk? Formuła nowej Schaumy Krem & Olejek z cennym olejkiem arganowym źródłem antyoksydantów, chroni włosy przed atakiem wolnych rodników i zapobiega utracie wody, regeneruje kruche, przesuszone włosy o rozdwojonych końcach. Wzmacnia i odbudowuje włosy od wewnątrz, jednocześnie wygładzając ich powierzchnię. Dodatkowo przyjemny zapach kwiatu wanilii sprawia, że pielęgnacja włosów staje się prawdziwą przyjemnością.

Bardzo bym sobie życzyła by po kosmetyki zgłaszały się osoby, które wcześniej ich nie używały.
Zależy mi by osoba wygrywająca zobowiązała się do napisania recenzji na temat wygranej. Oczywiście po odpowiednim czasie ich używania.
Jeśli prowadzicie swojego bloga możecie uczynić to w postaci własnego posta. 
W innym przypadku poproszę o przysłanie opinii do mnie i opublikuje ją jako recenzję gościnną.

Ważne też by recenzja była szczera. Prosiłabym zatem by do rozdania zgłaszały się osoby o włosach, którym te specyfiki mogą pomóc i są dostosowane do problemu z jakim walczycie. W innym przypadku bowiem trochę bez sensu szczerze testować coś co nie jest dla nas...

Liczę więc na Waszą szczerość i zrozumienie:)

Przedmioty rozdania:
1. Schauma Krem i Olejek - Intensywna maseczka dla włosów łamliwych i rozdwajających się.
Zapobiega rozdwajaniu się końcówek i wygładza włosy. Pojemność: 200 ml.

2.
Schauma Krem i Olejek - Pielęgnujący Spray bez spłukiwania dla włosów łamliwych i rozdwajających się. Zapobiega rozdwajaniu się końcówek i ułatwia rozczesywanie. Pojemność: 200 ml.

3. Oba kosmetyki ważne 12 m-cy od otwarcia.

4. Rozdanie obejmuje paczkę z dwoma kosmetykami. Wygrywa jedna osoba.

Regulamin rozdania:
1. Rozdanie trwa od 04.08.2012 do 19.08.2012 do godz. 23:59.

2. Rozdanie przeznaczone jest dla pełnoletnich użytkowników lub dla niepełnoletnich za zgodą rodziców. Pamiętajcie, że musicie podać mi adres do wysyłki, jeśli wygracie. Wysyłam tylko na adres na terenie Polski.

3. Aby wziąć udział w rozdaniu należy spełnić następujące warunki:
- być publicznym obserwatorem mojego bloga, nie anonimowym (1 los);
- zobowiązać się do napisania szczerej recenzji na temat otrzymanych produktów (na swoim blogu lub w postaci recenzji gościnnej u mnie);

4. Dodatkowe losy można zdobyć przez:
- dodanie mojego bloga do blogrolla (+ 1 los),
- dodanie na swoim blogu notatki o rozdaniu (+ 2 losy),
- dodanie w pasku bocznym swojego bloga banera z info o rozdaniu (+ 1 los),
- pierwsze 3 osoby z listy najaktywniejszych komentujących na blogu dostają + 1 los.
Łącznie do zdobycia 6 losów.

5. Zgłoszenia z blogów, które są stworzone tylko do brania udziału w rozdaniach będę anulować.

6. Wyniki ogłoszę w ciągu 2 dni od zakończenia rozdania.

7. Nagrodę wysyłam Pocztą Polską do 3 dni od otrzymania adresu szczęśliwej osoby.

8. Na adres szczęściarza czekam 5 dni od dnia ogłoszenia wyników.

Zdjęcie do umieszczenia w pasku bocznym.


Oto ściąga do zgłoszenia:

Obserwuję jako:
E-mail:
Mam Cię w blogrollu - TAK/NIE (link do bloga)
Notka o rozdaniu - TAK/NIE (link do notki)
Zdjęcie w pasku bocznym - TAK/NIE (link do bloga)

Pozostaje mi życzyć szczęścia i zapraszam do zabawy.
Koncernowi Henkel dziękuję serdecznie za paczkę i możliwość przetestowania kosmetyków zarówno przeze mnie jak i moich czytelników.

Magda

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Olejek Sesa do włosow - recenzja. Skuteczny ale śmierdziel:) Moje pozytywne wrażenia po kilku miesiącach naturalnego olejowania włosów

Dziś będzie o moich doświadczeniach z olejkiem do włosów Sesa.


Uwaga dużo tekstu:)

Po moim niedawnym poście z zakupami olejków >> dostałam wiele pytań na temat tego kosmetyku. Dziś zatem recenzja.


Olejek kupiłam w sklepie internetowym www.helfy.pl.
Występuje w dwóch pojemnościach. Ja od razu zdecydowałam się na większą butelkę.
Ceny:
- 90 ml - 25 PLN
- 180 ml - 45 PLN

Butelka 180 ml starczyła mi na około 3,5-4 m-cy.

Wcześniej włosów nigdy nie olejowałam żadnym tego typu produktem.


Co mówi producent?
Ajurwedyjski środek powstrzymujący wypadanie włosów. Stymuluje wzrost gęstszych, zdrowych i długich włosów.
Eliminuje łupież. 

Receptura olejku pochodzi ze starodawnych ajurwedyjskich pism. Składa się on z 18-tu bogatych w składniki odżywcze ziół, 5 olejków doskonale nawilżających włosy i mleka. Cała receptura przygotowana została według procesu Kshir Pak Vidhi, w którym zbilansowana mieszanka ziół połączona zostaje z mlekiem a następnie aktywowana poprzez 5 olejków.

Olejek jest bogaty w witaminy C i E. Jest to środek powstrzymujący wypadanie włosów, stymuluje wzrost gęstszych, zdrowych i długich włosów, eliminuje łupież. Regularne używanie oleju powoduje że włosy stają się lśniące i zdrowe a cebulki doskonale odżywione.

Sposób użycia:
Umyj włosy, osusz je delikatnie ręcznikiem. Aplikuj olejek na skórę głowy masując delikatnie opuszkami palców (dobrze sprawdza się aplikacja przy pomocy strzykawki, oczywiście bez użycia igły ;). Idealny byłby 20 minutowy delikatny masaż.
Aplikuj olejek do momentu gdy skóra przestanie go absorbować. Na koniec wmasuj olejek w końcówki włosów i wmasuj go, do momentu, aż przestaną absorbować olejek. Zostaw na całą noc, rano umyj włosy. Stosuj 2-3 razy w tygodniu.
Jeśli włosy są bardzo wysuszone, z łupieżem i skóra głowy swędzi dobrze jest stosować olejek każdego wieczora.
Inną możliwością jest użycie olejku na 2 godziny przed myciem.
Olejek zmywa się łatwo i powinno wystarczyć jednokrotne mycie szamponem.
Olejek może mieć w pokojowej temp. konsystencję stałą ale po delikatnym ogrzaniu pod strumieniem ciepłej wody lub pod wpływem ciepła rąk natychmiast się rozpuszcza. Przechowywanie w ciepłym pomieszczeniu będzie zapobiegało ponownemu zastygnięciu. Chronić przed dostępem światła.
Olejek odpowiedni do wszelkiego rodzaju włosów. Może być używany w okresie ciąży.
Skład:
* Bhrungraj (Eclipta alba) 3%
* Trifala 3% w/v
* Brahmi (Saraswathi) (Centella asiatica) 1% w/v
* Chameli Pan(Chetika) (Jasminum officinale) 1% w/v
* Chanothi (Krishnala) (Abrus precatorius) 0.5% w/v
* Dhaturo(Mahamohi) (Datura metel) 2% w/v
* Elaychi (Sukshma) (Elettaria cardamomum) 0.5% w/v
* Gali pan (kalkeshi) (Indigofera tinctoria) 1.% w/v
* Indravama (Gavakshi) (Citrullus colocynthis) 1.% w/v
* Jatamansi (Tapasvini) (Nardostachys jatamansi) 0.5% w/v
* Karanj Beej (Chirbilvak) (pongamia glabra) 0.5% w/v
* Neem Beej (paribhadra) (Azadirachta Indica) 0.5% w/v
* Mahendi Pan (Henna) (Lawsonia alba) 0.5% w/v
* Mandur (Sinhan) (Ferri peroxi dumrubrum) 4% w/v
* Rasvanthi (Rasgarbh) (Berberis aristala) 0.5% w/v
* Akkal kara (Anacyclus pyrethrum) 0.5% w/v
* Vaj (Jatila) (Aconus Calamus) 0.5% w/v
* Yashti Madhu (Mulethi) (Glycyrrhiza glabra) 0.5 % w/v
* Milk (Dugdha) 10% v/v
* Wheat Germ Oil (Triticum aestivum) 1% Bogate w witaminę E, jako antyoksydant chroni przed szkodliwym działaniem promieni UV. Zawiera proteiny z ziaren pszenicy.
* Lemon Oil (Citrus medica) 1% Bogate źródło witaminy C i antyoksydantów.
* Nilibhrungandi Oil 8% Wspomaga porost włosów
* Til Oil (Sesamum indicum) 25% (olejek sezamowy) Wzmacnia włosy oraz likwiduje ich wypadanie
* Sugandhit Dravya 2%
* Coconut Oil olejek kokosowy jako baza
Colour : Quinazarine Green SS.


Jakie mam włosy i jaki był mój cel?
Moje włosy są półdługie - mniej więcej lekko za ramiona. Kiedy zaczynałam przygodę z Sesą nigdy wcześniej włosów nie farbowałam. Nie stosowałam trwałej. Nie prostuje włosów, nie stylizuje ich wałkami, prostownicą, szczotką itp.
Zaledwie parę razy na rok używam suszarkę. Głównie włosy suszę na wolnym powietrzu.

Sporadycznie "od święta" stosuje lakier.
Moje włosy są naturalnie rude, obecnie średnio kręcone. Mam dość dużo włosów, ale są cienkie i delikatne. Nie są zniszczone. Nie mam rozdwojonych końcówek. Mają tendencję do lekkiego przesuszania się na końcach i przetłuszczania przy głowie.
Zatem mieszane. Czasem ulegają puszeniu (ale nie zawsze) i wtedy skręt włosów jest nieciekawy.

Moim największym problemem było nadmierne wypadanie włosów. Z dnia na dzień problem się powiększał.
Stosowałam różne pastylki doustne, szampony, ale mimo wszystko wypadanie nadal trwało, a nawet zwiększało się.


Głównie sięgnęłam po Sesę z nadzieją na wzmocnienie włosów, odżywienie ich i zahamowanie wypadania.

Miałam także nadzieję, że olejek nawilży mi włosy by skręt był lepszy i lekko je przyciemni - choć te "zachcianki" były dla mnie drugoplanowe.

Jak stosowałam?
Olejek zawsze nakładałam na umyte i lekko wysuszone w ręczniku włosy. Wcierałam go dokładnie w skórę głowy oraz w całe włosy, ze szczególnym uwzględnieniem końcówek.
Jeśli zależy Wam na tym, by Sesa pomogła na wypadanie włosów - wcieranie jej w skórę głowy jest bardzo ważne.
Samo nakładanie na włosy w tym przypadku nic nie da. Ważne jest bowiem by olejek dotarł do cebulek.

Po aplikacji czasem nakładałam na głowę turban - taki specjalny zapinany na guzik (na bank kojarzycie:)).
Można także użyć zwykłego ręcznika, choć turban jest praktyczniejszy i łatwiejszy w noszeniu. Zwykle tak "zapakowana" chodziłam jeszcze po domu przed snem.

Bardzo często też zwyczajnie włosy spinałam niedbale klamrą i nic już na nie nie nakładałam.

Z olejkiem szłam spać. Zdarzało się, że kładąc się nie zdejmowała turbanu, ale mimo wszystko w nocy samoistnie go zsuwałam, bo mi przeszkadzał.

Na poduszkę na początku kładłam ręcznik by poszewka się nie pobrudziła. Ale i tak po każdej takiej nocy z Sesą - zarówno ręcznik jak i poszewkę prałam, więc potem ręcznik poszedł w odstawkę. Olejek wcale nie brudzi materiału.
Jedynie niestety zostawia zapach.

Właśnie co z tym słynnym zapachem?
Postrzeganie zapachu jest naprawdę bardzo subiektywną sprawą. Ja uwielbiam orientalne ciężkie zapachy.
Myślałam zatem, że woń tego olejku nie będzie dla mnie okrutna.

Niestety zapach nie jest dla mnie przyjemny. Wręcz bardzo trudny. Niezwykle ciężki, mocny i ja nie wyczuwam w nim w ogóle ukochanego orientu:)
Rzeczywiście jest w nim kadzidło, dużo ziół ale też masa innych zapachów, jakich z niczym nie mogę porównać.
Zapach to dla mnie bardzo duży minus w tym przypadku. Po aplikacji otacza nas wszędzie i na samym początku był dla mnie nie do zniesienia. Trudno go opisać...

Nazwijmy rzeczy po imieniu. Dla mnie Sesa śmierdzi i już!:)

O dziwo pierwszy raz gdy miałam ją na włosach nie było tak źle. Bardzo jednak niemiło wspominam drugą i trzecią aplikację. Głowa zaraz po naniesieniu olejku bolała mnie tragicznie, w ogóle nie mogłam spać, było mi niedobrze i wręcz zbierało mi się na wymioty. Zapach czułam w gardle, na całym ciele, wszędzie. Tak było właśnie przy kolejnych dwóch razach.
Wtedy powiedziałam sobie "Nie kochana nie będziesz się tak męczyć, to jakiś koszmar, nie ma co się tak katować".
Z drugiej strony po trzech użyciach widziałam jak super moje włosy wyglądały. Były puszyste, lśniące, pięknie się układały i kręciły, a do tego były wyraźnie grubsze.

Zrezygnowana odstawiłam produkt na 2 tyg. Potem jednak dramat dwóch nocy:) jakoś mi się zamazał w myślach i postanowiłam, że zrobię kolejne podejście. Nałożyłam olejku o wiele mniej i od tej pory już spokojnie przesypiałam noc.
Nie bolała mnie głowa, nie miałam innych nieprzyjemnych dolegliwości. Choć nie powiem nadal zapach jest dla mnie straszny.

Moim jednak zdaniem wyraźnie podczas tych 2 aplikacji za dużo Sesy nałożyłam.
Głowa i włosy wręcz lepiły się od niej. Zupełnie niepotrzebnie, bo aplikacja w mniejszych ilościach daje równie dobre efekty.
Nie ma potrzeby nakładać Sesy bardzo dużo. Ja głownie skupiałam się potem na skórze głowy i włosach u nasady.
Choć oczywiście wcierałam ją także w końcówki.


Po około miesiącu można powiedzieć, że do zapachu przyzwyczaiłam się - to znaczy zaczął mi coraz mniej przeszkadzać.
Nie jest jednak tak, że go nie wyczuwałam czy stał się przyjemny:) Niestety nadal go nie lubię i nie jest to woń relaksacyjna. Ale już może nie tak drażniąca.

Sposoby na złagodzenie odczuwania tego zapachu?
Starałam się przed aplikacją Sesy brać kąpiel czy prysznic w jakimś żelu czy płynie ładnie pachnącym. Także w  aromatycznych olejkach. Do tego na ciało potem szło masło czy balsam o ulubionym zapachu. Dzięki temu skupiałam się na nim, a nie na zapachu olejku.

Często pomagało także zapalanie świeczek zapachowych. Głównie Yankee Candle, które ubóstwiam.

Dużo daje też spryskanie ciała jakąś mgiełką zapachową. Ja np. używałam z Victoria's Secret. Można także takimi mgiełkami spryskać pościel lub zastosować na ciało ulubioną wodę toaletową czy perfumy.

Tak jak jednak wspominałam wcześniej. Zapach to bardzo indywidualna sprawa. Czytałam, że są osoby co uwielbiają ten zapach i jest dla nich bardzo przyjemny. Zawsze przy tym robię wielkie oczy, ale wiadomo co kto lubi...

Czy łatwo olejek zmyć z włosów?
Ja nie miałam z tym nigdy żadnego problemu. Nie wiem czy to kwestia szamponów jakimi się zmywa, ale za każdym razem Sesę zmywało mi się bardzo sprawnie. Choć zawsze myłam włosy po niej 3 razy, a przed nałożeniem szamponu dość długo i starannie spłukiwałam włosy ciepłą wodą.

Słyszałam, że wiele osób twierdzi, że mimo umycia zapach na włosach zostaje kilka dni. Ja czegoś takiego nie odczułam. Pytałam także innych czy czują ten zapach ode mnie - i nikt tego nie potwierdził.
Do zmywania Sesy używałam przeważnie 2 szamponów, choć nie kupowałam ich specjalnie do tego celu. Zwyczajnie w tym czasie je miałam w domu. Zdarzało mi się użyć także innych. Szczególnie jednak polecam dwa i oba bez parabenów:

- Yves Rocher Szampon oczyszczający do włosów przetłuszczających się
oraz

- Yes To Tomatoes Volumizing Shampoo


Świetne szampony nie tylko do zmywania olejów. Wkrótce każdego z nich zrobię recenzję.
Po zmyciu olejku nie stosowałam nigdy już odżywki czy balsamu, maski itp. Włosom pozwalałam naturalnie wyschnąć.
Świetnie się rozczesywały. Nie plątały i były miłe w dotyku.

Jak często stosowałam?
Przez pierwszy miesiąc (odejmując od tego 2 tyg. wspomnianej wcześniej laby) Sesa lądowała u mnie na włosach dwa razy w tygodniu.

Potem raz na tydzień. Przez ostatnie 3 tygodnie kuracji - mniej więcej raz na 10 dni i głównie wynikało to moich wyjazdów, kiedy to nie zabierałam olejku ze sobą, bo nie miałabym jak go stosować.

Jakie wyniki?
Już po pierwszym użyciu włosy były niezwykle miękkie w dotyku. Objętość dwa razy większa. Zero puszenia się, skręt włosów znacząco poprawiony. Poza tym włosy lśniły i bardzo dobrze się układały. Zdecydowanie też dłużej były świeże.

Przy kolejnych razach efekty te pogłębiały się, a włosy zyskiwały na plus. Głównie widziałam, że są super nawilżone, uniesione u nasady i w dotyku jakby grubsze, mięsiste.
Mniej także się przetłuszczały.

Po około 5 zastosowaniach zauważyłam mniejsze wypadanie. Nie była to zmiana drastyczna ale jednak zauważalna.
Wcześniej po prysznicu zbierałam całe garście włosów z brodzika. Teraz było ich mniej.

Po około 2,5 m-ca problem wypadania zupełnie znikł. Oczywiście należy pamiętać, że włosy tracimy każdego dnia i to jest naturalne. Jednak problem nadmiernego i kłopotliwego wypadania skończył się. Sesę jednak stosowałam dalej do końca butli.

Opakowanie skończyłam po około 3,5-4 m-cach. Od prawie miesiąca go nie stosuje. Efekt na włosach nadal się utrzymuje. Kiedy mi się skończył przerzuciłam się na lepiej pachnącą Vatikę i ją stosuje raz na 7-10 dni.
Sesa zdecydowanie przyczyniła się do poprawy kondycji moich włosów. Wypadanie ich zostało zatrzymane.
Włosy stały się gęste, mocniejsze, lśniące, dłużej świeże i super nawilżone. Dzięki niej naprawdę o wiele lepiej się układają, skręt loków jest fantastyczny, a grubość włosa większa. Zyskały także na puszystości i objętości.

Ogólnie są bardzo zdrowe i mój fryzjer także to przyznał zaskoczony czym to osiągnęłam.

Czy Sesa przyciemniła kolor?
Powiem szczerze, że ja tego nie widzę zupełnie. Ale z drugiej strony podczas jej stosowania kilka osób pyto mnie czy nie przyciemniałam włosów farbą, jakąś płukanką lub szamponem.

Nic takiego nie miało miejsca, a to pytanie pojawiało się wiele razy, więc chyba coś w tym musi być. Nawet moja mama mówiła, że mój naturalny kolor jest mocniejszy, jakby pogłębiony.
Osobiście gapiłam się na tą moją fryzurę wiele razy i nie zauważyłam zmiany kolor:) Jedynie na bank włosy mają ładniejszy połysk i to widzę.

Komu polecam?
Generalnie osobom zmagającym się z problemem wypadania włosów.

Także posiadaczką włosów kręconych, jeśli np. macie problem z ich nawilżeniem.
Wszystkim z włosami suchymi ale także przetłuszczającymi się. Sesa bardzo ładnie reguluje łojotek na skórze głowy.
Fryzura przez to jest dłużej świeża.

Moim zdaniem olejek ten może też zaradzić na rozdwajające się końcówki, bo ładnie zamyka łuski włosa. choć sama problemu z końcówkami nie miałam i nie mam.
Sesa będzie wyborna także jeśli macie włosy cienkie, słabe, mało puszyste, fryzura nie układa się albo włos jest matowy.
To świetny produkt na odżywienie włosów i poprawę kondycji skóry głowy.
Znakomity kosmetyk jeśli zależy Wam na tym by włosy rosły szybciej i były gęstsze.

Nie wiem jak sprawdzi się w wypadku bardzo zniszczonych włosów, rozjaśnianych, po trwałej, często farbowanych itp.
Bo takich włosów nie mam. Czuje jednak, że także na te problemy może okazać się pomocna.


Producent także podaje, że Sesa eliminuje łupież. Tego także nie mogę potwierdzić. Łupież miałam chyba raz w życiu lata temu po szamponach z Avon i tyle. Na szczęście kompletnie nie mam do niego skłonności.

Czy po Sesie włosy szybciej rosną i są gęstsze?
Moje włosy generalnie bardzo szybko rosną. Podobnie jak paznokcie:)

Akurat ze mną jest tak, że wolałabym aby rosły wolniej.
W trakcie stosowania olejku i także teraz kiedy go nie nakładam - włosy rosną jak szalone. Poza tym pojawiło mi się na głowie masę nowych małych włosków tzw. baby hair. Nawet moja fryzjerka była w szoku. Jest ich ogrom! Do tego te nowe włosy są bardzo zdrowe i silne.
Nie wiem czy ten szybki porost włosów będzie u każdego, bo jak napisałam u mnie ta szybkość już jest z natury duża, ale z tego co czytałam wiele innych osób też to potwierdza.

Z czym się nie zgadzam, czego nie potwierdzam?
1. Nie mogę zgodzić się z tym, że olejek ma piękny orientalny zapach. Wg mnie ani piękny, ani ładny on nie jest.
Śmierdzi i już!:):)

Ale tak naprawdę to bardzo zazdroszczę tym, którzy tą woń lubią.

2. Producent twierdzi, że wystarczy olejek zmyć jednym myciem szamponu. Nie zgadzam się z tym. Nie tylko nie zmyjemy wtedy zapachu, ale także olejku. Może starczą dwa mycia, ale ja bym jednak zalecała trzy.

3. Wiele osób twierdzi, że olejek jest mało wydajny. Moim zdaniem jeśli butelka jego wystarczyła mi na 4 miesiące to wydajność jest bardzo ok. Nie stosowałam go jednak za każdym myciem. Więc jeśli ktoś tak go używa to oczywiście wystarczy mu na krótszy czas, ale za to wyniki będą szybciej. Wpływ na wydajność ma też długość włosów.

4. Czytam w wielu miejscach, że olejek dziewczyny nakładają na włosy suche, nie umyte a potem rano myją głowę.
Powiem szczerze, że dla mnie ten sposób jest zupełnie nie do przyjęcia. Chyba, że Sesę wcieramy tylko w końcówki, ale nawet wtedy wolałabym włosy umyć.

Przede wszystkim dlatego, że olejek działa głównie na cebulki włosa. Musi zatem być wtarty w skórę głowy. Nie wyobrażam sobie wcierania olejku w skórę z łojotkiem i kurzem jaki zbiera się na naszej głowie każdego dnia. Tym samym cały ten brud wnika wraz z olejem w cebulki...Już na samą myśl o tym wzdrygam się. Ani to estetyczne ani nie służy dobru włosa.
Także nie wyobrażam sobie wcierania olejku we włosy na jakich jest kurz. Włos wtedy zdecydowanie mniej przyjmie składników odżywczych z kosmetyku. Poza tym po umyciu łuski włosa są otwarte, wtedy także absorbują z produktu wszystko co najlepsze.Jeśli więc decydujemy się na stosowanie olejku, poświęcamy na to swoje pieniądze, czas, węch:) to moim zdaniem warto robić to na 100% i zyskać z niego jak najwięcej.

Inne moje rady:
1. Producent zaleca nakładanie Sesy strzykawką. Ja się w to nie bawiłam, choć może to i dobry sposób. Zwyczajnie partiami wylewałam produkt na dłonie i aplikowałam go na skórę wcierając opuszkami palców. Robiłam przez to lekki masaż co pobudza krążenie, ale nie trwało to u mnie 20 min. jak w zaleceniach. Lenistwo niestety brało tu górę:)
Radziłabym także nakładać kosmetyk małymi ilościami po trochu, a nie wylewać od razu na włosy dużej partii.
Przede wszystkim wtedy może za dużo wylać nam się produktu z butelki, a po drugie zapach jest wtedy gorszy do zniesienia.


2. Olejek tak jak podaje producent warto trzymać w ziemnym miejscu. Choć sama butelka nie jest przezroczysta.
Ja do tej rady się stosowałam.


3. Sesa staje się płynna przy wyższych temperaturach. Normalnie ma postać stałą. Przed aplikacją należy postawić butelkę w ciepłe miejsce np. koło kaloryfera lub najlepiej i najszybciej włożyć butelkę do kubka z gorącą wodą.
Rozpuszcza się błyskawicznie.

Kilka słów już naprawdę na koniec:)
Olejek polecam bardzo. Powiem szczerze, że żadna odżywka, maska czy inny produkt nie sprawił by kondycja moich włosów była tak rewelacyjna. Do tego zyskują na wyglądzie. Produkt działa kompleksowo.
Bardzo jednak ważna jest systematyczność i nie oczekiwanie rezultatów od razu po kilku razach.

Do tego kosmetyk jest naturalny, żadne tam sztuczne silikony, które tylko nas oszukują i dają złudzenie zdrowych włosów. Skład jest świetny!

Może wydawać się, że olejowanie w ten sposób włosów to strasznie żmudna i czasochłonna praca.
Dla mnie zupełnie nie. Nakładanie olejku na włosy jest szybkie i sprawne. Mycie rano głowy akurat dla mnie nie jest żadnym problemem, gdyż wcześniej też często tak robiłam. Dla mnie to bardzo relaksacyjne i od rana pobudzające do działania.
Całej kuracji nie odczułam jako męki. Poza może tym zapachem....
Rezultaty jednak warte są tych małych niedogodności.

A skoro kupiłam drugą butlę i zamierzam po majówce zacząć ponowne stosowanie to znaczy, że ten smród mnie nie złamał:)
Tym razem dokupiłam też szampon Sesa i inny olejek Vatika: migdały+kokos. O tych zakupach pisałam tu >>

Jeśli mycie włosów rano jest w waszym przypadku niemożliwe. Zawsze możecie używać Sesy np. w weekend kiedy następnego dnia nie musicie bardzo wcześnie wstawać i się spieszyć. Rozwiązaniem jest też aplikacja wczesnym wieczorem na 2-3 h lub dłużej i zmywanie przed snem.

Obecnie stosuje Vatikę: kokos+limonka - ale uważam, że Sesa pod względem działania jest lepsza. Choć Vatika to także dobry produkt i przede wszystkim ma inny zapach. Za jakiś czas także doczeka się recenzji.


Zaznaczę także, że podczas stosowania Sesy nie używałam żadnych suplementów diety na włosy. Poza tranem jaki biorę cały rok. W dni kiedy myłam włosy, ale nie olejowałam ich nakładałam po myciu inne odżywki jakie akurat wtedy posiadałam (także z silikonami). Były one naprawdę różne, trzymałam je na włosach góra 3 minuty i miały głównie pomóc w rozczesaniu włosów i relaksie zapachowym. Najczęściej padało na ukochaną od długiego czasu maskę mleczną Mila o jakiej pisałam w tym poście >>
Podsumowując z Sesy i generalnie olejowania włosów jestem bardzo zadowolona.
Widzę, że ten naturalny sposób im służy.
Kupiłam także jakiś czas temu olejek z Alterry (migdały i papaja) i kilka razy zastosowałam na włosy ale jednak po Sesie i Vatice widzę lepsze efekty nawet czysto wizualne. Choć nie uważam, że ten produkt jest zły.


Ufff. Jeśli dobrneliście do końca - jestem z Was dumna. Z siebie też:)
Chciałam dokładnie wszystko opisać i stąd te kilometry posta....

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania - chętnie odpowiem.

O mojej walce z wypadaniem włosów możecie także poczytać w tym poście >>. Zapraszam.

Udanego tygodnia dla każdego z Was!
Magda