niedziela, 7 października 2012

Garnier Fructis Dry Shampoo Pure Volume. Krótko: Niewypał! Recenzja.

Bardzo lubię produkty z serii Garnier Fructis. Długi czas ich nie używałam, ale ostatnio zakupiłam tradycyjny szampon i odżywkę. Sprawdzają się znakomicie. Będzie też o nich recenzja.
Niestety nic pozytywnego nie mogę powiedzieć o suchym szamponie tej marki - Garnier Fructis Dry Shampoo Pure Volume.



Kupiłam z ciekawości. Chciałam porównać z szamponem Batiste (recenzja tu >>). W Rossmann była na niego swego czasu promocja. Chyba standardowo kosztuje około 15-16 PLN/150 ml. Ja zapłaciłam z rabatem około 9-10 PLN.

Od producenta:
Zachowaj objętość i świeżość włosów pomiędzy dwoma umyciami dzięki suchemu szamponowi Mega Objętość.
Suchy szampon oczyszcza włosy bez wody, absorbuje sebum oraz stylizuje Twoje włosy, zostawiając je pełne objętości oraz świeże.



Starcza na 32 użycia. BEZ BARWNIKÓW I SILIKONÓW.

Ode mnie:
Kosmetyk w zasadzie nie robi nic. Objętości nie daje żadnej. Próbowałam dawać go dużo, bardzo dużo, a nawet bardzo, bardzo, bardzo dużo. Zero efektu. O mega objętości to już zupełnie nie ma mowy. Bajki!
Świeżość - góra na 1 godzinę. Ale tylko wtedy gdy zaaplikujemy go w ogromnych ilościach.
Przy normalnym stosowaniu na 15 min. i to znikoma. Nie czułam po jego użyciu aby moja fryzura wyglądała lepiej.

Plus za zapach. Przyjemny, owocowy, ale nie utrzymuje się długo.
Szampon nie bieli też włosów. Zatem niby super. Oczywiście fajnie, że nie ma barwników i silikonów. Co z tego jednak jak nie spełnia podstawowej funkcji? Żeby chociaż np. utrwalał fryzurę, lekko spełniał rolę lakieru. Nic z tych rzeczy. Mam wrażenie jakbym spryskiwała włosy czymś bliżej nieokreślonym bez żadnego efektu.

Biorąc pod uwagę pojemność i cenę - także daje minus. Butelka mniejsza niż standardowe wielkości tego typu produktów, ponieważ ma 150 ml, a nie 250. Trudno mi powiedzieć czy starcza na 32 użycia. Zastosowałam go w ramach testu kilkanaście razy i nadal sporo produktu mam. Ale żeby zobaczyć choć minimalny efekt, dużo go trzeba nałożyć.



Nie zauważyłam natomiast podrażnienia skóry głowy, pogorszenia stanu włosów itp. Nie zaszkodził i też nic nie zrobił.

Dobrze, że kupiłam go na promocji. Choć i tak żałuję, bo 10 PLN poszło praktycznie do kosza. Mam jeszcze ok. pół butelki i nie wiem co mam z nią zrobić. Nie lubię wyrzucać:(

Nie polecam nawet w cenie promocyjnej. Dla mnie bubel totalny. Jestem bardzo rozczarowania, gdyż niewypały trafiają mi się rzadko.

Do Batiste XXL Volume nawet się nie umywa. Jeśli już szukacie dobrego taniego i dostępnego powszechnie suchego szamponu to zdecydowanie polecam Isana. Wkrótce też zrobię jego recenzję + Syoss Dry Shampoo.

Testowałyście ten kosmetyk z Garniera? Może macie inne zdanie?
Magda