Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kremy do rąk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kremy do rąk. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 września 2014

Burts's Bees Hand Salve. Maść do suchych i szorstkich dłoni. Recenzja.


Kosmetyk kultowy. Głównie popularny w Stanach. Znakomity skład. W 100% naturalny. Uwielbiany przez rzesze. A mnie wielce rozczarował. Zapraszam po szczegóły.

Słowo od producenta
Wybawienie dla szorstkich i suchych dłoni. Leczy, koi, pielęgnuje, nawilża. Formuła bogata w wosk pszczeli, olejki, zioła.

Skład


Opakowanie
Mała puszka metalowa o pojemności 8,6 g. Bardzo podoba mi się jej retro wygląd. Niestety otwiera się koszmarnie. Czasem rezygnowałam z używania, ponieważ za nic nie mogłam sobie poradzić ze zdjęciem wieczka. Potrafi to być naprawdę walka. Zamknięcie nie jest odkręcane, ale się "zasysa". Uważajcie na paznokcie! 

C
ena

W Stanach - $9. W Polsce online ok. 35-40 PLN.

Gdzie kupić?
Nie jest dostępny w Polsce stacjonarnie. Można go czasem dostać na Allegro. Być może jakieś inne sklepy online zajmują się sprzedażą tej marki w PL, ale oficjalnego dystrybutora u nas nie ma.
Z łatwością do dostania w Stanach i Kanadzie. Z tego co wiem także w UK, Francji, Szwecji, Niemczech, Norwegii, Szwajcarii, Turcji.

Zapach
Jak dla mnie ziołowo-apteczny. Tak mi się kojarzy. Wyczuwam w nim lekką lawendę, trochę migdała, ziół. Jest jednak delikatny, z czasem w ogóle go nie czułam.  

Konsystencja
Tłusta, oleista. Maść ma postać stałą, ale pod wpływem ciepła otoczenia, czy ciała, szybko się rozpuszcza i bardzo łatwo rozprowadza. Przez jakiś czas zostawia na dłoniach film.

Wydajność
Puszka malutka, ale produkt bardzo wydajny. Nie trzeba go dużo by rozprowadzić po całych dłoniach i skórkach na około paznokci.


Moja opinia:
  1. Nie będę się niestety kosmetykiem zachwycać. Chyba jako jedyna:) Rozczarował mnie. Tyle o nim superlatyw słyszałam, że może moje oczekiwania wobec niego były za duże.
  2. Nie mam suchych dłoni. Szorstkich i zniszczonych również nie. Jest maniaczką kremowania ich i ciągłego nawilżania. Mimo to Burts's Bees okazał się dla mnie zbyt słaby. Co on robi? Natłuszcza skórę. W momencie gdy na nich jest, są gładkie, miłe w dotyku, ukojone. Ale na dłuższą metę nic u mnie nie dawał. Nie nawilżał nic, a nic. Nie wnikał głębiej w skórę, nie pielęgnował jej wcale.
  3. Stosowałam na noc. W dzień to słaby pomysł. Nie wchłania się szybko i utrudnia wiele czynności. Kładłam cieńsza i grubszą warstwę. Różnie. Nic to nie zmieniało. Rano czułam jakbym nic nie zaaplikowała. Skórki owszem nie były suche, ale ja generalnie nie mam z nimi dużego problemu. Na skórki może być. Na dłonie - oj nie.
  4. Dobry jeśli chodzi o ukojenie. Np. w mrozy daje poczucie przyjemnej łagodności, wyciszenia, zdejmuje zaczerwienienie. Ale to nic trwałego.
  5. Tłusty, ale nie lepi się.
  6. Nie podrażnia, nie wywołuje alergii.
  7. Może mieć dobre działanie ochronne, ale ciężko go używać wychodząc z domu. Tłuści okrutnie.
  8. Dla mnie to taki trochę smalec. Działa tylko powierzchniowo. Nie odczuwałam przy jego stosowaniu większego nawilżenia dłoni, lepszej ich kondycji, gładkości itp.
  9. Do tego ta potwornie otwierająca się puszka! Dramat.
  10. Biorąc pod uwagę cenę i naturalny skład, spodziewałam się czegoś świetnego. Jestem sama zaskoczona, ale za wiele dobrego o tej maści powiedzieć nie mogę. U mnie o wiele lepiej sprawdza się tu oliwka dla dzieci ze wskazaniem głównie na Hipp, masło shea, olej kokosowy, czy olejek Alterra.
  11. Zastanawiam się, dlaczego coś zawierające w sobie świetne olejki i inne cenne składniki mi nie służy? Sama nie wiem...Macie jakiś pomysł? Może to fakt moich wysokich wymagań? Dochodzę też do wniosku, że chyba moja skóra nie lubi miodu. Maski miodowe na twarz, choć podobno mają działanie łagodzące, podrażniają mnie i wysuszają okrutnie. Balsamy do ciała z miodem? Tak samo. Osławione masełko do ust Nuxe z woskiem pszczelim - mega bubel. Czy w miodzie tkwi cały szkopuł? 
  12. Wiele osób wytyka parafinie oszukańcze działanie i tylko złudne chwilowe uczucie pozbycia się suchości i nadanie wygładzenia. Tymczasem ja w przypadku tej naturalnej maści, właśnie takie miałam wrażenie. Czasem już po 20 min. od aplikacji, nakładałam na ręce inny krem, gdyż skóra silnie tego potrzebowała. Tak jakby nic wcześniej nie otrzymała.
  13. Od Burts's Bees mam też pomadkę ochronną do ust i z nią również się męczę. Nie robi nic.
Dla kogo szczególnie? Dla kogo nie?
Kosmetyk nie sprawdził się, ciężko zatem mi go polecać. Jeśli szukacie czegoś do natłuszczenia dłoni, chwilowego ukojenia, zdjęcia spierzchnięcia, może okazać się przydatny. W celach trwałego nawilżenia, dogłębnej pielęgnacji, trwałego pozbycia się szorstkości - polegnie. Mogą nim zainteresować się osoby zdecydowane tylko na 100% naturalną pielęgnacje. Macie długie paznokcie i zawsze je malujecie? Przy każdym otwieraniu puszki Burts's Bees, będziecie przeklinali dzień, w którym kupiliście ten kosmetyk:)

Podsumowanie
Zużyłam do końca. Część nawet wcierałam w stopy, by szybciej się pozbyć:) Jestem wysoce rozczarowana. Działanie nieadekwatne do wysokiej ceny jak za 8,6 g kosmetyku. Dobrze, że u większości się sprawdza. U mnie nie. Miałam go ponad 10 m-cy i nie polubiłam. Ponownego zakupu nie będzie. 

Macie swoje zdanie na jego temat?

poniedziałek, 17 marca 2014

Mythos Hand & Nail Cream Olive + Green Tea. Recenzja kremu do dłoni.


Skład i słowo od producenta
Duży plus za brak parabenów, barwników syntetycznych, oleju mineralnego, silikonów i innych "świństw".



Opakowanie
Zgrabna tubka 100 ml. Miękka. Krem łatwo się dozuje do samego końca. Zamknięcie jakie lubię "klik-klak". Nie trzeba odkręcać nakrętki. Przyjemna dla oka grafika. Prosta i przyjazna.

Cena
Bez promocji 18-19 PLN/100 ml.  Ja spory czas temu na promocji w mojej aptece dałam za niego 11 PLN/100 ml.

Gdzie kupić?
W aptekach, sklepach zielarskich. Pełną listę adresów stacjonarnych znajdziecie tu >>Zakupu możecie również dokonać w sklepie online dystrybutora www.flax.pl.

Zapach
To główny atut tego produktu. Pachnie cudowanie zieloną herbatą. Wyczuwalna jest także lekko oliwa. Woń jest intensywna, przyjemna, mocno orzeźwiająca, znakomicie relaksuje. Bardzo długo utrzymuje się na dłoniach i w otoczeniu. Nie jest sztuczna, męcząca. Uwielbiam ją! 

Konsystencja
Dość rzadka, lejąca. Trzeba uważać, by przez nieuwagę nie spłynęła z dłoni. Osobiście wolę gęstsze kremy, ale wystarczy odrobina by dobrze nawilżyć skórę.


Wydajność
Świetna. Starczył mi na ponad pół roku codziennego używania. 

Moja opinia
1. Ogromny plus za zapach, o jakim już wspomniałam wyżej. Jeśli lubicie zieloną herbatę, to wg mnie będziecie z tego kosmetyku wyjątkowo zadowoleni. Nie nudzi się wcale.
2. Szybko się wchłania, ale nie można przesadzić z ilością. Gdy zaaplikujemy za dużo, wymaga dłuższego wcierania.
3. Nie zostawia lepkiej, tłustej czy jakkolwiek nieprzyjemnej powłoki. Jednocześnie skóra jest przyjemnie nawilżona, gładka, bardzo miękka. Niezwykle miło się ją dotyka. Ma się uczucie jakby lekko mokrych dłoni, ale to doznanie jest niezwykle komfortowe. Czegoś takiego nie spotkałam w żadnym innym produkcie tego typu.
4. Jestem pod wrażeniem, jak dobrze i na długo zatrzymuje w skórze wilgoć. Nawet jeśli ponownie umyjemy ręce, nadal krem działa. Nie wymaga częstego nakładania.
5. Łagodzi, koi, poprawia koloryt, rozjaśnia. Sprawdziłam to w czasie dużych mrozów. Egzamin zdał na 6+. Uspokaja skórę na medal w oka mgnieniu. Dla mnie to duży plus.
6. Producent informuje, że posiada filtry UVA i UVB oraz przeciwdziała starzeniu. Super. Pamiętajmy, że dłonie starzeją się szybciej nawet niż twarz. Sama jednak nie mogę powiedzieć, że jakoś odczułam to naocznie. 
7. Lubię go nanosić przed pracami domowymi typu sprzątanie. Dobrze zabezpiecza i ochrania.
8. Jako krem do codziennego użytku w ciągu dnia - idealny. Używacie i po chwili możecie robić wszystko, bez czekania że skóra dopiero po jakimś czasie przyjmie kosmetyk. Do tego ten relaks...Jakby się kładło przyjemny kompres...
9. Na noc też będzie ok. Choć ja zwykle kładąc się spać wolę użyć czegoś bardziej treściwego i tłustszego.
10. Cena wyższa niż wiele kremów drogeryjnych, ale skład o wiele lepszy i wydajność również duża.
11. Mały minus za zbytnią rzadkość produktu. Może czasem wyskoczyć go za dużo. Gdzieś poza domem, na szybko w aucie, podróży, na powietrzu itp. jest to mało praktyczne. Rekomendowałabym go do domu, na biurko. Mniej do torebki.


Dla kogo szczególnie? Dla kogo nie?
Krem polecam w zasadzie każdemu. Szczególnie osobom, które szukają produktu błyskawicznie się wchłaniającego, nietłustego, dobrze nawilżającego do codziennego użytku. Pod tym względem pobija wiele innych.
Zwolennicy woni naturalnej zielonej herbaty zakochają się w nim! Podobnie jak amatorzy wszystkiego, co nie zawiera sztucznych barwników, parabenów, silikonów, parafiny itp.
Bardzo dobrze łagodzi i zdejmuje z dłoni zaczerwienienie. Jeśli się z tym zmagacie, to ten krem może Wam pomóc.
Nie trawisz zapachu green tea? Nie jest to kosmetyk dla Ciebie. Potrzebujesz czegoś mega tłustego, gęstego? To też nie będzie dobry wybór.

Podsumowanie
Bardzo dobry krem. Jeden z lepszych jakie miałam. Warty swojej ceny. Uczciwie go polecam. 


Jakie są Wasze ukochane specyfiki do dłoni? Chętnie je wszyscy poznamy.

poniedziałek, 28 października 2013

Vaseline Healthy Hands + UV Protection Pure Aloes + Stratys SPF15. Krem do rąk. Recenzja.

Stoi na moim biurku i dzielnie służy mi od kilku m-cy. Poczytajcie, co o nim myślę.

Vaseline Healthy Hands + UV Protection SPF 15 Pure Aloes + Stratys Multi Layer Moisture. 


Co mówi producent?
Krem ma działanie nawilżające i ochronne. Zawiera czysty wyciąg z aloesu. Zmiękcza skórę dłoni, dodatkowo chroniąc ją przed szkodliwymi promieniami słonecznymi dzięki filtrowi SPF15. Specjalna technologia Statys-3 zapewnia znakomite nawilżenie, nie tylko na powierzchni skóry, ale również w jej głębszych partiach.


Skład


Opakowanie
Miękka wygodna tubka. Praktyczne zamknięcie typu "klik". Krem stoi na korku. Występuje w 2 pojemnościach 75 i 100 ml. Moje jest mniejsze. Termin ważności od otwarcia to 12 m-cy.

        

Cena
W Wielkiej Brytanii w drogeriach Boots:
- 75 ml - £3.49
- 100 ml - 
£4.65 

Gdzie kupić?
Nie jest dostępny stacjonarnie w Polsce. Bez problemu dostaniecie go w UK. Być może też w innych krajach, ale tu nie mam wiedzy na ten temat. 

Zapach
Niesamowicie świeży. Dla mnie to połączenie przełamywanych liści aloesu z krojonymi ogórkami zerwanymi prosto z ogródka. Nie czuje w ogóle chemii, sztuczności. Bardzo energetyczna woń. Długo pozostaje na skórze. Uwielbiam ją, w ogóle się nie nudzi. Czasem otwieram tylko po to tubkę by ją powąchać, nawet bez aplikacji kremu.

Konsystencja
Niezwykle kremowa. Jak gęsta gładka śmietana.  Wchłania się błyskawicznie, nie tłuści, nie zostawia lepkiej powłoki. Szybko rozprowadza i czuć natychmiast przyjemne nawilżenie i ukojenie.  

    

 Wydajność
Baaaardzo wydajny. Nie używam na noc, ale często w ciągu dnia. Wystarczy minimalna ilość by dobrze nawilżyć dłonie. Jest ze mną kilka m-cy i dopiero teraz widać jego końcówkę.

Moja opinia
1. Bardzo dobry krem spełniający obietnice producenta. Skóra staje się cudnie gładka, przyjemna w dotyku i dobrze nawilżona na długo.
2. Wyborny w ciągu dnia. Smarujemy dłonie i natychmiast, bez żadnego oczekiwania możemy wykonywać wszelkie czynności.
3. Podczas systematycznego stosowania, nie miałam żadnego problemu z suchością dłoni. Skóra jest przyjemnie miękka, skórki blisko paznokci dobrze nawilżone.
4. Niesamowicie koi skórę i lekko rozjaśnia. Uczucie podczas nakładania jest przyjemne i wprawia nas w lekką błogość.
5. Wielbię go za nietuzinkowy zapach!
6. Dobra ochrona SPF15. Często chronimy przed słońcem twarz, ciało, a zapominamy, że u nas kobiet dłonie starzeją się często szybciej niż buzia!
7. Fajna zgrabna tubka. Praktyczna do torebki, na biurko, w podróż.
8. Wydajność, cena, jakość - wszystko na plus.

Dla kogo szczególnie? Dla kogo nie bardzo?
Jeśli szukacie kremu do co dziennego użytku, na szybko - to świetny kosmetyk dla Was. Będziecie również z niego zadowoleni, gdy uwielbiacie mocno świeże trwałe zapachy. To super krem prewencyjny. Pamiętajcie, że lepiej przeciwdziałać niż leczyć!
W przypadku posiadania na dłoniach skóry bardzo suchej, wymagającej produktów o bogatej konsystencji, ten kosmetyk może Was nie zadowolić. W tym jednak przypadku na noc kupiłabym coś treściwego, a w ciągu dnia dbała by lżejszy krem troszczył się o moje dłonie. 

Podsumowanie
Polecam. Bardzo polubiłam. Jeden z lepszych jakie miałam. Jeśli będę miała okazję, kupię ponownie, choć kuszą mnie jeszcze inne wersje kremów do dłoni tej marki.

Skuszeni czy średnio?:)

Pozdrawiam
Magda

niedziela, 25 sierpnia 2013

Balea HandCreme Olive. Recenzja oliwkowego kremu do dłoni.


Krem do dłoni to od kilkunastu lat mój codzienny niezbędnik. W moim domu, co rusz się na jakiś natknięcie:) Musi być w kuchni, łazience, sypialni, holu, przy biurku i oczywiście w aucie oraz obowiązkowo w torebce. 

Uwielbiam kremować dłonie. Robię to już w zasadzie machinalnie. Może też dlatego nigdy nie cierpię na przesuszenia czy inne problemy ze skórą dłoni?

Od kilku m-cy regularnie używałam Balea Handcreme Olive. Właśnie mi się skończył. Mam nadzieję, że z chęcią przeczytacie moje zdanie o nim.

Skład:


Co mówi producent?
Ma odżywiać skórę dłoni. Dobrze nawilżać. Łatwo się rozprowadzać i szybko wchłaniać.

Opakowanie
Wygodna tuba 100 ml. Stoi na korku, więc wszystko łatwo spływu ku zakrętce. Otwiera się w sposób praktyczny (jak dobrze, że nie odkręcana nakrętka) i bezproblemowy. Całkiem miękki plastik pozwala na łatwe wyciskanie kremu. Ja jednak na koniec tubę przecięłam i w dolnej jej części znalazłam sporą ilość produktu, jaka starczyła mi jeszcze na wiele razy.
Ładna szata graficzna jak zawsze u Balea przyciąga wzrok. Żywe kolory. Bardzo czytelne dobrze rozplanowane napisy.


Cena
Tu nie wiem dokładnie, ale z tego co kojarzę w Niemczech nie kosztuje więcej niż 1 Euro/100 ml.

Gdzie kupić?
Drogerie DM w Niemczech, Czechach, Holandii, Słowacji, Chorwacji. Jeśli jeszcze w jakimś kraju to dajcie znać. Ja kojarzę tylko w tych.
W Polsce w stacjonarnej sprzedaży go nie dostaniemy, ale można sprawdzać na Allegro.

Zapach
Bardzo delikatny. Cudnie oliwkowy. Ale nie nachalny. Bardziej świeży niż słodki. Dla mnie przyjemny, relaksacyjny, wyciszający. Całkiem długo utrzymuje się na skórze, ale w ogóle nie męczy.

Konsystencja
Niezwykle kremowa i jedwabista. Bardziej w stronę gęstej. Ale nie jest zbita. Niewielka ilość wystarczy by dobrze pokryć dłonie. Cudnie się rozprowadza i błyskawicznie wchłania. Pozostawia na skórze przyjemną powłoczkę. Zero lepkość, nieprzyjemnej tłustej warstwy, uczucia powodującego, że zaraz ręce chcemy myć. Nie waży się, nie roluje. Dłonie są miłe w dotyku i idealnie gładkie. 


Moja opinia
1. Bardzo dobry krem za niską cenę. Znam specyfiki droższe od niego o 3-4 razy, a jakościowo o wiele gorsze.
2. Spełnia obietnice producenta. Świetnie nawilża. Nadaje gładkości. Skóra jest cudnie miękka i bardzo przyjemna w dotyku. Zero problemu z suchością. Efekt utrzymuje się do kolejnego mycia. Czuć, że pielęgnuje i działa.
3. Wielki plus za rewelacyjne wchłanianie się. Idealna formuła. Nic nawet nie spływa z dłoni przy aplikacji. Nie jest też zbite, tak że trudno krem rozprowadzić. Nanosimy, masujemy i po chwili możemy swobodnie wszystko robić rękami. 
4. Dzięki obecności panthenolu, ładnie koi i wycisza. Czuć przyjemny relaks. Zauważyłam też, że zdejmuje z rąk zaczerwienienie, do czego mam sporą skłonność. Nie wiem jednak jak sprawowałby się zimą.
5. Bardzo wydajny. Stale używałam od kilku m-cy. W ciągu dnia + dość grubą warstwę na noc, a dopiero skończył się kilka dni temu.
6. Nie mam wielce problematycznych dłoni, ale uważam, że to świetny nawilżacz + lekki natłuszczacz i przy regularnym stosowaniu może wiele zdziałać, nawet jeśli Wasza skóra na rękach jest kłopotliwa.
7. Nadaje się i na dzień i na noc.
8. Chroni przed czynnikami zewnętrznymi. Polecam np. aplikować go przed domowym sprzątaniem. On + ochronne rękawiczki i dłonie naprawdę będą nam wdzięczne.
9. Dobrze sprawdza się w pielęgnacji skórek wokół paznokci. Zawsze krem dokładnie w nie wcierałam i bardzo im to służyło.
10. Niezwykle podoba mi się jego delikatna woń. Ja uwielbiam oliwkowy zapach.
11. Polecam zarówno kobietom jak i mężczyznom.

Jeśli będziecie miały okazję go kupić, to zachęcam. Warty wypróbowania.

Pozdrawiam,
Magda

środa, 7 listopada 2012

Trawa cytrynowa w wyśmienitym wydaniu! Pat&Rub Relaksujący balsam do rąk. Recenzja.

Spory czas temu wygrałam w rozdaniu u Angel MakeUp Pat & Rub Relaksujący Balsam do rąk Trawa cytrynowa i kokos. Z tego co się orientuje normalnie w sprzedaży nie występuje on w takiej pojemności 50 ml i tubce. Ale mogę się mylić lub może był kiedyś albo dołączono go do jakiegoś zestawu. Niestety nie wiem.

W sklepie internetowym producenta widzę jego inną formę - opakowanie 100 ml z pompką. Cena: 39 PLN.

       

Mój to zgrabna tubka 50 ml.




Dane podstawowe ze strony marki.


Kompozycja:
  • olej jojoba* – wzmacnia skórę, dodaje jej sprężystości
  • masło awokado* – natłuszcza i regeneruje i chroni
  • olejek z trawy cytrynowej – odpręża, poprawia wygląd skóry,wygładza ją i oczyszcza
  • woda cytrynowa* – rozjaśnia i odkaża skórę
  • masło z oliwek* – wygładza i koi
  • kwas hialuronowy – nawilża i chroni
  • alantoina – koi, łagodzi i zmiękcza
  • prowitamina B5 – zmniejsza pigmentację, uelastycznia
  • naturalna witamina E* – wygładza, ujędrnia, natłuszcza i nawilża       
  • alantoina – koi i łagodzi
  • inne roślinne substancje natłuszczające i  nawilżające*                      
*surowce naturalne z certyfikatem ekologicznym

Skład:
Aqua, Citrus Medica Limonum Peel Water, Caprylic/Capric Triglyceride, Decyl Cocoate, Glycerin, Jojoba Oil/ Simmondsia Chinensis Oil, Olea Europaea Oil, Hydrogenated Olive Oil, Persea Gratissima Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Cetearyl Glucoside, Parfum, Sodium Hyaluronate, Sodium Phytate, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalene, D-Panthenol, Allantoin, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Citral, Coumarin, Geraniol, Limonene, Linalool.

Konsystencja.
Lekka, ale nie za rzadka. Także nie gęsta. Bardzo przyjemna, taka akurat.



Moja opinia.
Wielki plus już na wstępie za skład. Balsam jest w 100% naturalny, bez zbędnych "śmieci".


Wchłania się błyskawicznie, bardzo dobrze rozprowadza, nie lepi się, nie tworzy nieprzyjemnej warstwy. Czuć natomiast przyjemne nawilżenie i wygładzenie skóry. Ten efekt utrzymuje się bardzo długi czas, praktycznie do kolejnego mycia.

Nie potrzebna jest duża ilość, by dłonie stały się miękkie jak jedwab. Aż chce się je dotykać w koło i nie jest to efekt parafiny.

Przyjemnie zmiękcza i natłuszcza skórę, ale bynajmniej nie jest tak, że krem sprawdzi się tylko na noc. Wchłania się świetnie i spokojnie można go używać w dzień.

Zaskoczona też jestem ochroną jaką daje. Poza tym koi skórę i zaznałam to wiele razy teraz jesienią, kiedy już jest chłodno, a deszcz i wiatr też nie wpływają na dłonie dobrze.
Niestety nie miałam okazji przetestować tego produktu zimą czy w mrozy, nie wiem więc jak wtedy to ukojenie by wyglądało.

Nie sposób oczywiście nie wspomnieć o zapachu. Jest piękny! Relaksuje cudownie. Ja akurat uwielbiam trawę cytrynową i w tym kosmetyku jest ona wyraźnie wyczuwalna. Czuć także kokos ale w mniejszym stopniu. Woń jest trwała, bardzo długo się utrzymuje i cały czas nam towarzyszy. Jest niezwykle odstresowująca. Zero chemii czy sztuczności.
 Dla mnie to spore zaskoczenie, ponieważ miałam miniaturkę balsamu o tym zapachu (z GlossyBox) i jakoś nie zrobił na mnie dużego wrażenia, także jeśli chodzi o zapach. Ten krem natomiast ma zapach przepiękny i nie ulatnia się on z chwilą aplikacji.

Producent zapewnia także, że produkt ma rozjaśnić nam skórę i powiem szczerze, że dla mnie to też jest zauważalne. Mam sporą skłonność do "czerwonych" dłoni, a po użyciu tego kremu są wyraźnie jaśniejsze i mają lepszy koloryt. Ogólnie wyglądają lepiej. Skóra jest też ładnie napięta.

W zasadzie mogę powiedzieć, że wszystkie obietnice producenta są spełnione. Najbardziej podoba mi się trwałe nawilżenie i elastyczność skóry i bardzo długotrwały efekt, co nie często spotyka się w kremach do rąk.

Polecam też zaaplikować go nawet grubszą warstwą przed pracami dowowymi czy innymi nieprzyjaznymi dla dłoni czynnościami. Stanowi świetną ochronę!

Nie mogę jednak wypowiedzieć się na temat jego skuteczności jeśli mamy ręce mocno zaniedbane, zniszczone, z bardzo przesuszoną skórą. Ja od lat regularnie każdego dnia i na noc traktuję dłonie kremami i nie mam ze skórą na nich większego problemu. Nie wiem więc jaka będzie jego skuteczność w przypadku problemów z dłońmi.

Ciężko znaleźć mi jakieś minusy tego kosmetyku. Niewątpliwie mogę do nich zaliczyć cenę. 39 PLN za 100 ml kremu do rąk to nie jest mało. Jest bardzo wydajny, ale wiele drogeryjnych dobrych kremów tego typu jest nawet kilka razy tańszych.

Jednak tu oczywiście płacimy głównie za naturalny skład i za markę.
Jeśli używacie wyłącznie kosmetyków 100% naturalnych to to będzie dobry wybór.

Ważne też by pamiętać, że jest ważny 6 m-cy od otwarcia.
Używam go 3 m-ce i nadal mam sporą ilość, a moje opakowanie to tylko 50 ml. Dlatego zastanawiam się czy przy 100 ml zdoła się go zużyć w pół roku....?



Wg mnie producent powinien pomyśleć by balsam był dostępny również w drugiej mniejszej pojemności i za odpowiednio niższą cenę.


Ja bardzo cieszę się z możliwości testowania tego kremu, szczególnie że był wygraną:)
Bardzo go polubiłam ale nie jest tak, że uważam iż jest to niezbędnik. Nie przerzucę się teraz tylko na kremy tej marki. To nie jest jakiś rewolucyjny produkt. Równie dobrze o dłonie można zadbać zwykłym kremem w cenie o wiele niższej. Ważne jednak by być w tym systematycznym.

Wartością dodaną jest też opakowanie. Standardowe ma pompkę, a ja uwielbiam kosmetyki z takim dozownikiem.

Ciężko mi powiedzieć teraz czy kupię pełne opakowanie. Być może skuszę się ale na inny zapach. W ofercie bowiem jest 6 różnych balsamów do dłoni Pat & Rub. Oprócz recenzowanego jeszcze:
- Rewitalizujący o zapachu cytryny i żurawiny
- Balsam do rąk dla panów - nawilża, łagodzi i chroni

 Najbardziej kusi mnie rozgrzewający. Na zimę jak znalazł. Mam trochę do wykończenia innych kremów do rąk, więc rozsądek mi podpowiada by nie kupować. Zobaczymy...

Polecam Wam oczywiście produkty tej marki kupować na dniach VIP w Sephora lub na innych promocjach czasowych. Zawsze to 20% a czasem nawet 25% taniej. Np. teraz do 11 listopada trwa akcja 2+1. Dotyczy również marki Pat & Rub.

Kosmetyki Pat & Rub są bardzo kuszące. Jak na razie miałam tylko dwa. Recenzowany przeze mnie już wcześniej rewitalizujący peeling do ciała i ten balsam do dłoni z niniszego posta. Z obu jestem bardzo zadowolona.

Polecacie coś szczególnie tej marki?

Buźka:)
Magda

wtorek, 10 lipca 2012

Shellac Orange na paznokciach - w sam raz na obecne polskie upały!

Nie pamiętam żeby kiedykolwiek w życiu "walnęła":) sobie taki kolor na paznokcie u dłoni.
Jestem raczej zwolenniczką bardziej "przyczajonych":) odcieni.
Upały jednak zachęcają do szaleństw, więc dla odmiany zafundowałam sobie ostrą pomarańczę.

Chodzę z nią już 6 dni i myślałam, że znudzę się szybko, a o dziwo z każdym dniem podoba mi się bardziej:)

To dwa zdjęcie z dnia wykonania shellac'a.


     

Zdjęcia poniżej po 6 dniach noszenia. Nic się z lakierem po takim czasie u mnie nie dzieje. Zero odprysków, zadrapań.
Kolor nie blaknie i połysk jest cały czas ten sam.
Jedynie można dostrzec, że pojawił się już minimalny odrost płytki.
Moje paznokcie akurat rosną w tempie błyskawicy i wcale nie skaczę z tego powodu z radości.
Dłoni też nie oszczędzam. Pracuje codziennie zawodowo na komputerze, a uderzanie płytką o klawiaturę to nic dobrego dla paznokcia i koloru. Hybrydzie to jednak na szczęście nic nie robi.
Do tego oczywiście normalne sprzątanie w domu, szorowanie co sobotę kuchni, łazienki i pokoi oraz holu.
Najczęściej bez rękawiczek, bo jakoś ciężko mi idzie przekonanie się do nich. Ja też sporo gotuje więc praca dłoni jest jak najbardziej:)



Zwykle z hybrydą chodzę 2-2,5 tyg. Lakier trzyma się cały czas tak samo, ale po takim czasie denerwuje mnie odrost.
Na tym punkcie mam totalnego fisia:)


 Tu poniżej jeszcze w sztucznym świetle.


Jeszcze dziś lub jutro zamieszczę post na temat ogólnie manicure hybrydowego, bo dostaje bardzo dużo pytań na jego temat. Z racji, że wykonuje go często od bardzo długiego czasu - chętnie podzielę się moimi doświadczeniami na ten temat.
 
Notatka na ten temat jest w opracowaniu, także już zapraszam.
_____________________

Pochwalę się Wam jeszcze wygraną w rozdaniu u Angel MakeUp World.
Kilka dni temu dostałam od niej przesyłkę z balsamem do rąk z Pat&Rub.
Zapach obłędny! Na razie użyłam go kilka razy - z oszczędności, bo mam inne kremy na wykończeniu, a ten prezent planuje zabrać na urlop.
Jeszcze raz dziękuję Angel za szczęsliwą rękę:) Chyba pierwszy raz coś wygrałam!



Po dłuższym używaniu zamieszczę recenzję tego kosmetyku.
Tymczasem odliczam dni do urlopu. Byle dotrwać do piątku:)

Wy przed, po czy w trakcie urlopu?

Magda

środa, 20 czerwca 2012

TAG: Bez czego nie zasnę, czyli co trzymam obok łóżka...Sporo zdjęć.

 

 Tagowała mnie już wieki temu Iwetto.
Najpierw nie miałam czasu na ten post, potem zapomniałam, potem jak sobie przypomniałam to pojechałam na urlop, potem ponownie zapomniałam i teraz jest:)



Bez przesady, że tam bez tego nie zasnę...Bo nie zasnę to tylko bez poduszki:), ale przygotowałam notatkę z tego co aktualnie znajduje się nieopodal mojego miejsca do spania.
Nie jest to stan constans. Oczywiście szczególnie zmieniają się kosmetyki - przynajmniej marki.
Wystrój szafki nocnej jednak też ulega transformacjom, bo uwielbiam w koło coś przestawiać, zmieniać. Taka choroba:)

Moja okolica łóżka wygląda tak:





I z lotu ptaka:)





Na stoliku trzymam małe białe proste pudełeczko z najpotrzebniejszymi rzeczami i akcesoriami, jakie używam przed snem lub po przebudzeniu.
To moja podstawa kosmetyczna - głownie nocna!





Obok duży krem do rąk w ozdobnej butelce z dowoznikiem. Pisałam o jego zakupie jakiś czas temu.



Obowiązkowo pudełko z chusteczkami.



Róża i koniecznie szklanka na wodę.

 

Zawartość pudełka:


1. Krem do rąk - przy łóżku u mnie musi być zawsze. Aktualnie jest to krem z minerałami z morza martwego. Zrobię jego recenzję jako osobny post.
2. Krem do stóp. Także u mnie produkt obowiązkowy. Obecnie kończę Lirene z 30% mocznikiem.
3. Masełko do ust. To ze zdjęcia recenzowałam tu>>. Nocne nawilżanie ust to u mnie rytuał od lat.
4. Sztyft do ust w postaci smakowej wazeliny. Fajny. Zamiennie używam z masełkiem.
5. W buteleczce ze spray'em hydrolat różany. Budzi mnie każdego ranka do życia.
6. Krem do rzęs z L'biotica. Staram się używać regularnie, ale różnie mi to wychodzi...
7. Lusterko podwójne. Dostałam kiedyś do zakupów w sklepie Orsay.

--------------------------------------------

W szufladzie: ładowarka do telefonu, dwie opaski do włosów, klips fryzjerski, notes, długopis, krem oliwkowy Ziaja i masło Shea z jakim nie rozstaje się chyba od 2 lat, sztyft do nawilżania skórek przy paznokciach (swoją drogą ten jest mocno badziewny i nie polecam).



Dodatkowo w szufladzie są u mnie zawsze białe bawełniane skarpetki i rękawiczki.
Zakładam je gdy robię grubą maskę z kremu czy masła shea na stopy lub dłonie. Obecnie jednak się piorą:)



Krem oliwkowy jest przeznaczony do twarzy. Ja jednak stosuje go głównie na stopy i tu sprawdza się znakomicie.
Także czasem na dłonie.
Świetny jest także na okolice nosa, szczególnie teraz kiedy po chorobie i ciągłym wycieraniu "kinola":) skórę w tym miejscu mam nieźle przesuszoną.



Masło shea jest niezwykle uniwersalne.
Traktuje nim stopy, dłonie, całe ciało, okolice pod oczami, skórki, usta.
Uwielbiam jego zapach - szczególnie przed snem.
Recenzja tego specyfiku pojawi się za parę dni.



Na niższej półce mam pudło ozdobne z sentymentalnymi osobistymi drobiazgami i książki.










Aktualnie kończę czytać (już drugi raz w życiu) "Potęgę podświadomości" J. Murphy.
Książka na stoliku nocnym u mnie to konieczność. Od dziecka nie zasypiam bez lektury.



Co jakiś czas też ostatnio zaglądam do dwóch książek "makijażowych".
"Perfekcyjny makijaż" Bobbi Brown oraz "Makijaż bez tajemnic" Rea Morries.



Na samym dole na podłodze białe pudełko z zapasami:)

 

Przechowuje w nim kosmetyki jakich może nie używam każdej nocy czy poranka, ale sięgam po nie raz na jakiś czas albo wymieniam je z tymi na górze:)
Niektóre czekają cierpliwe na swoją kolej by wjechać na górne piętro, inne wjeżdzają tam raz na jakiś czas (np. 2 razy na tydzień), po czym ponownie lądują na parterze:)



Dwie maski do dłonie z Oriflame i Ziaja.

    

Najlepszy balsam do usta na świecie - Tisane, a także znakomity balsam do paznokci tej samej marki Herba Studio.
Wieczny krem Nivea:)

                
                         

Zapasowe: Krem do stóp No.36 oraz krem do rąk z Cien (marka Lidl).
Maść ochronna z witaminą A.


                  
                                                               
Olejek tamanu - ratunek w wielu sytuacjach oraz krem masło kakaowe z Ziaja.
W sumie nie wiem co tu robi:)
Zwykle balsamuje się w łazience.
Tam też wykonuje pełną kosmetykę twarzy.

To masło chyba miało być alternatywą dla kremu do stóp czy innych miejsc wysuszonych. Do twarzy dla mnie się nie nadaje.
Na razie czeka...

  

Obok łóżka muszę mieć zawsze też osobistą butelkę wody.
To pierwszy napój jaki piję zaraz po przebudzeniu.
Często też sięgam po niego, jeśli obudzę się w nocy.



Oczywiście moje centrum nadawania, dowodzenia i odbioru - telefon.
Mój model to Samsung Galaxy SII.

 

Jestem ciekawa co wy trzymacie blisko swojej poduszki?
Piszcie w komentarzach lub zróbcie ten tag na swoich blogach jeśli takie prowadzicie.
Chętnie poczytam.

Taguję personalnie:
http://mojemalesacrum.blogspot.com
http://nasteczka.blogspot.com
http://thebrendahugo.blogspot.com
http://makeup-z-rozczkam.blogspot.com
http://scianymajauszy.blogspot.com


Zasady:
1. Napisz kto Cię otagował i opublikuj zasady zabawy. 

2. Wymień rzeczy, które zawsze znajdują się obok Twojego łóżka, np. na szafce nocnej. Jeśli chcesz, możesz także zamieścić zdjęcia. 

3. Zaproś do zabawy 5 lub więcej innych blogerek.


:)
Magda