Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejki do włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejki do włosów. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 lutego 2014

Argan Oil Bioelixire Serum do włosów. Recenzja.



Co mówi producent i jaki jest skład produktu?
Zapraszam do poczytania informacji z kartonika. Pamiętajcie, że kosmetyk ten nie jest czystym olejkiem arganowym. To serum z tym składnikiem. Producent wyraźnie o tym informuje.


Opakowanie
Plastikowa buteleczka 20 ml z zakrętką. Całość zapakowana w mały kartonik. 
Serum jest na tyle rzadkie, że swobodnie można wszystko wydobyć do samego końca. Mały minus za duży otwór. Trzeba być ostrożnym, by olejku nie wydostało się za dużo na raz. Zdecydowanie lepsza byłaby pompka lub mały dozownik.
Wiem, że występuje też w wersji większej 50 ml i tam pompka jest dołączona.


Cena
Bez promocji 9-12 PLN/20 ml.

Gdzie kupić?
W większości drogerii typu Rossmann, Superpharm, Hebe, także w wielu kosmetycznych sklepach internetowych.

Zapach
Woń z buteleczki jest dość mocna, połączenie zapachu arganu z czymś jeszcze, ale nie do końca potrafię stwierdzić z czym. Kojarzy mi się olejkiem do ciasta. Nie jest nieprzyjemna, ale też nie jakaś zniewalająca. Po aplikacji na włosy wyczuwalna parę chwil. Potem znika.

Konsystencja
Rzadki olejek o lekko bursztynowej, jasnej barwie. Zero lepkości czy nadmiernej gęstości lub tłustości.

Wydajność
Wg mnie jest bardzo wydajny. Używam od kilku tygodni po każdym myciu, a prawie nie widać zużycia. Wszystko jednak zależy od długości naszych włosów i ich grubości. Ja aplikuje dosłownie kropelkę, czasem góra dwie od mniej więcej połowy długości. Nie radzę przesadzać, gdyż uzyskamy wtedy efekt tłustej fryzury. W takich kosmetykach liczy się minimalizm.

Moja opinia
1. Bardzo ładnie nawilża i chroni. Podczas mroźnych dni gdzie nosiłam czapkę, kaptur, komin itp., super ochronił moje włosy przed czynnikami zewnętrznymi.
2. W pełni zgadzam się z tym, że nadaje połysk i likwiduje matowość. Jak najbardziej jest to widoczne i to przez kilka godzin.
3. Włosy są miękkie, gładkie, wyglądają na zdrowe i nie puszą się.  Moje naturalne loki/fale ładnie się prezentują.
4. Kapitalnie pomaga w szybkim i łatwym rozczesaniu. Nawet jeśli wcześniej nie użyjemy żadnej odżywki czy maski.
5. Co do regeneracji czy zadbania o rozdwajające końcówki, to muszę przyznać, że ja zniszczonych włosów nie mam.
Z końcówkami też aktualnie zero problemów. Nie mogę więc tego stwierdzić. Jednak osobiście dobrze wiem, że tego typu preparaty działają tylko doraźnie i nazwijmy sobie to "wyglądowo". Nic końców włosów nam nie sklei, nie nareperuje, gdyż włos jest martwy i rozwiązaniem są tu tylko nożyczki.
6. Nie używam zwykle suszarki, ale jeśli już tak się zdarzyło, mogę powiedzieć, że serum dobrze chroni przed ciepłym powietrzem.
7. Dzięki temu, że nie jest to czysty olejek, ale posiada silikony, nie przeciąża fryzury, nie tłuści jej i nie skleja kosmyków. Pod warunkiem oczywiście nienadmiernego wylewania olejku. Umiar tu bardzo wskazany.
8. Etykieta podaje, że kosmetyk dba o skórę nawilżając ją i działając przeciwstarzeniowo. Nie nanosiłam go w ten sposób. Nie stosowałam do typowego olejowania, więc tu nic nie mogę na ten temat powiedzieć. Preferuje w takim przypadku bardziej naturalne produkty, jakie zmywam szamponem.
9. U mnie serum najlepiej sprawdziło się aplikowane na umyte włosy, ale nie mokre, tylko lekko już podsuszone, a mimo to jeszcze wilgotne. Czasem używałam go także na włosy suche dla nadania blasku i lepszego układania się.

Dla kogo szczególnie? 
Dla osób z kosmykami cienkimi, podatnymi na obciążenie. Dbających o ochronę końcówek. 
Jeśli Wasze włosy są matowe, pozbawione blasku czy ulegają puszeniu, myślę że serum powinno spełniać dobrze rolę.
Często się spieszycie, jesteście zabiegani, nie macie czasu lub/i ochoty na aplikacje masek, odżywek? Będzie zadowoleni. Wcieracie delikatnie serum. 1-2 sekundy i gotowe! 
Na już potrzebujecie by wasze włosy wyglądały na zdrowe i cudnie się prezentowały (a wcale w rzeczywistości tak nie jest)? Tym serum możecie oszukać każdego, przynajmniej na pewien czas:)

Podsumowanie
Nie mam w zasadzie nic mu do zarzucenia i mogę polecić. Cena i rezultat jaki otrzymujemy, idą z sobą w parze. Robi to co ma robić i jest bardzo ok. Cenię go za brak przeciążenia włosów, blask jaki daje mojemu naturalnemu kolorowi, ochronę, miękkość i walkę z puszeniem się. Czysty olejek arganowy polecam do olejowania, ale do stylizacji średnio. Chyba, że macie naprawdę bardzo grube lub/i suche włosy. To wtedy może tak.
Duży plus za cenę, łatwą dostępność i małe opakowanie jakie pozwala przetestować produkt i nie stoi nam wiecznie na półce w łazience, bo nie da się go zużyć w terminie. Będzie również wygodny w podróży. Ja lubię jeszcze jak tego typu olejki długo ładnie pachną. Tu tego mi troszkę brakuje, ale nie jest wielkie "ale".


Napiszcie czy serum jest Wam znane i co o nim myślicie?

czwartek, 21 marca 2013

Projekt denko. Kolejna porcja zużyć + małe recenzje.

Pudło się zapełniło. Pora na porządki.


Dwa szampony.


1. Garnier Mango i Kwiat Tiare Szampon do włosów normalnych.
Bardzo go polubiłam. Piękny zapach. Lekki, wydajny. Świetnie oczyszcza. Znakomicie zmywał oleje. Włosy po nim są bardzo długo świeże, zero obciążenia, puszyste. Miałam wrażenie, że nadaje objętości, choć wcale producent o tym nie mówi. Woń mango podczas mycia była dla mnie rozkoszą! Zwykły drogeryjny, a naprawdę godny polecenia i tani. Kupię go za jakiś czas ponownie.

2. Alterra Szampon wzmacniający Kofeina i Biotyna.
Na początku mniej więcej do 1/3 butelki jakoś nie byłam za bardzo z niego zadowolona. Potem w każdym myciem zyskiwał na plus. Chyba włosy muszą się do niego przyzwyczaić. Zauważyłam, że naprawdę po pewnym czasie wzmacnia włosy. Po każdym myciu były jakby bardziej grubsze, sprężyste, bardzo miękkie. Bardzo dobrze się układały i zyskiwały na objętości. Co do walki z wypadaniem, to nie mogę nic powiedzieć, bo aktualnie takiego problemu nie mam. Nie lubię jego konsystencji. Nie jest też wydajny, ale za to tani. Zapach w porządku. Miałam tej marki szampon z granatem i totalnie mi nie pasował, a ten był miłym zaskoczeniem. Myślę, że za pewien czas jeszcze po niego sięgnę.

Dwa olejki.

3. Alverde Haaröl Mandel Argan. Olejek do włosów.
Używałam do olejowania, ale także do dłoni czy stóp. Polecam. Napisałam o nim osobną recenzję >>.

4. Olejek Vatica marki Dabur. Kokosowy z limonką.
Służył mi do olejowania włosów. Bardzo wydajny. Dobrze nawilża. Na początku zapach bardzo mi się podobał, potem zaczął przypominać trochę środki do czyszczenia łazienek:) Ale i tak w porównaniu z zapachem Sesy to ta woń jest cudna:)
Sprawdził się. Nie czyni cudów, ale lubiłam go.


5. Antyprespirant Nivea Invisible For Black&White. Bez białych śladów, przeciw żółtym plamom. Wersja Clear.
Bardzo dobrze działa. Nie wiem czy 48 h, ale cały dzień na pewno. Kupiłam kiedyś na promocji dużą butlę 250 ml i była niezwykle wydajna. Nie podrażnia, nie brudzi ubrań, wchłania się super. Jedynie podczas aplikacji spray jest bardzo duszący. Radzę zamykać buzię podczas nakładania. Za to daje mi minus. Identycznie u mnie działa Dove, też wersja bez białych śladów, ale kompletnie nie dusi przy aplikacji + przyjemniej pachnie i dlatego raczej będę kupować ten drugi.

6. Chusteczki do demakijażu z Douglas. Any Size Any Time, Essentials Face Cosy Cleansing Wipes.
Osobna moja notka o nich w tym miejscu >>Najlepsze. Nie używam ich każdego dnia. Głównie w podróży czy na jakiś wyjazdach, ale są super. Jako jedyne mnie nie podrażniają nic a nic, a do tego świetnie zmywają każdy makijaż.

7. Oriflame Ecollagen Eye Cream. Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy.
Chyba jeden z lepszych kremów pod oczy jaki miałam. Przede wszystkim zupełnie mnie nie podrażniał, nawet jak dostał się przez przypadek do oka. Mnie niestety wiele kosmetyków w okolicach oczu totalnie szczypie i powoduje łzawienie. Ten nic takiego nie czynił. Super nawilża, błyskawicznie się wchłania, ładnie napina skórę i widocznie ją liftinguje, ale moim zdaniem to jest tylko działanie doraźne. Poza tym rozjaśnia okolice oczu. Nakładałam go także na powieki. Świetny krem jak dla mnie, ale pragnę zaznaczyć, że ja nie mam wielkich oczekiwań co do kremów pod oczy. Nie mam problemów z sińcami, nie posiadam w tych miejscach suchej skóry, raczej normalną. W przeciwzmarszczkowe obietnice także nie wierzę.

8. Korres Wild Rose Serum. 
Produkt naturalny do twarzy mający zadanie rozświetlić i nawilżyć skórę. Miałam miniaturkę. Starczyła mi na kilka miesięcy. Czasem używałam pod krem na noc, czasem sam. Fenomenalny skład. Drogi ale wydajny. Można spokojnie aplikować także na dzień. Byłam bardzo zadowolona, spełnia obietnice, ale jakoś krem z tej serii urzekł mnie bardziej i obecnie mam pełnowymiarowe opakowanie. Pisałam o nim w ulubieńcach lutego >>.

9. Caudalie Vinoperfect Night Correcting Cream. Miniaturka.
Chyba już 3 czy 4 mini opakowanie, gdyż kiedyś dostałam ich kilka przy okazji zakupów na Allegro. Przyjemny ale niczym mnie nie zachwycił, tak bym kupiła pełnowymiarowe opakowanie, szczególnie że nie należy do najtańszych.


10. Biochemia Urody Serum Renew. 
Ten kosmetyk towarzyszył mi całą zimę. Godny polecenia. Znakomicie oczyścił mi skórę, po tragedii spowodowanej używaniem serum z granatu BU. Działa dokładnie tak jak mówi producent, nie podrażnia. Warto raz na jakiś czas zafundować sobie nim kurację. Bardzo się u mnie sprawdził. Wkrótce napiszę o nim osobną szczegółową recenzję, gdyż na to zasługuje.

11. Biochemia Urody Żel hialuronowy 1%.
Nie patrzcie na datę na opakowaniu. Nie mówi prawdy:) Bawiłam się w różne eksperymenty w przelewaniu i ta buteleczka była tylko starym opakowaniem. Żel ten towarzyszy mi już dobre 3-4 lata. Jest uniwersalny. Można mieszać go z maseczkami, kremami, nakładać sam. Ostatnio odkryłam, że rewelacyjnie sprawdza się również do włosów. Planuje opisać jak go stosuje w osobnej notce. Warty stałego posiadania.

12. Wellness Beauty Badesalz Sól do kąpieli Lawenda i Jałowiec.
Bardzo przyjemny uspokajający zapach. Miałam ich kilka. Opłaca się kupować na promocji. Poza nią sole w saszetkach są mało ekonomiczne.


13. Sampar Joyous Body Milk. Próbka.
Bardzo przyjemne mleczko do ciała. Wchłania się błyskawicznie i dobrze nawilża. Skóra po nim jest niezwykle gładka. Próbka zachęciła mnie do zakupu. Z tego co się jednak orientuje nie jest to tani kosmetyk. Aktualnie ilość balsamów i maseł mam sporą, więc nawet dokładnie nie sprawdzałam.

14. Floslek beEco Bio-certyfikowany krem pod oczy, na dekolt i szyję. Próbka.
Zużyłam na szyję i dekolt. Przyjemny, dobrze nawilża, wygładza, szybko się wchłonął. Pod oczy nie stosowałam. Warty uwagi.

15. Pomadka ochronna migdałowa od Yves Rocher. To ta biała:)
Nadruk bardzo szybko zszedł całkowicie. Sam sztyft jest wydajny i jakość super. Dobrze natłuszcza, przyjemnie pachnie. Usta po nim są miękkie, wygładzone i dobrze chronione. Pomadka miękka, jedwabista, latem może łatwo się rozpuszczać. Zimą sprawdziła się super. Polecam. Jedna z lepszych jakie miałam.

16. Lip Smakers o zapachu truskawek ze śmietaną.
Smak i woń cudna! Działa także świetnie. Nic nie mogę mu zarzucić. Głównie ma działanie natłuszczające, bardzo podobne do sztyftu z YR powyżej. Dodatkowo nadaje ustom ładny połysk i lekko różową poświatę.

17. Lirene DermoProgram Maseczka Anty-Stres. 
Zużywam ją stale. Kocham! Jej pełną recenzję przeczytacie w tym poście >>.


18. Clarisonic Nourishing Care Cleanser.
Krem do mycia twarzy dołączony do szczoteczki Clarisonic. Nie spodziewałam się po nim za wiele, a tu zaskoczenie. Świetnie zmywa makijaż. Jest bardzo wydajny. Nie wysusza, wręcz nawilża. Przyjemna, bardzo kremowa konsystencja. Nie podrażnił. Po jego użyciu skóra była gładka, rozjaśniona i w świetnym stanie. Ciekawy zapach. Pachnie świeżo zaparzoną czarną dobrą herbatą. Niestety kupowany osobno nie jest tani, a do tego niedostępny w Polsce. Sprowadzanie go specjalne z zagranicy jakoś mi się nie widzi. Z tą szczotką spokojnie sprawdzają się równie dobrze inne tańsze produkty.


19. Avon Planet Spa Dead Sea Minerals Nourishing Body Butter.
Jestem uwiedziona jego zapachem. Uzależniający. Utrzymuje się długo na skórze. Smarowałam nim także dłonie i stopy, gdyż tak pokochałam tą woń. Jakość dla mnie świetna, choć wiadomo, że skład nieciekawy. Masło znakomicie nawilża. Uwielbiam dotykać swoją skórę po jego aplikacji. Jest gładka, ukojona, miękka. Gęsty, a wchłania się migusiem. Ciekawe opakowanie szczelnie zamykane. Jest plastikowe i można po wymyciu wykorzystać go na wiele sposobów. Nie wiem ile kosztuje. Kupowałam już dawno, ale warto polować na promocje. Wydajny i bardzo go polecam. Skóra jest po nim jak aksamit!

20. Dove Rich Nourishment Cream.
Podstawowy krem Dove. Niby zwykły, a naprawdę świetny. U mnie pobił wiele balsamów czy maseł do ciała. Znakomity na łydki i generalnie całe ciało. Wchłania się szybko, pięknie pachnie. Rewelacyjnie nawilża. Uniwersalny. Aplikowałam na stopy i również dłonie. Na noc można położyć go na usta. Nie raz w czasie mrozów nakładałam jego grubszą warstwę pod oczy i szłam tak spać. Rano skóra w tym miejscu? Jak marzenie. Na całą twarz nie nanosiłam. Nie jest drogi. Warto go mieć. Mój niezbędnik.



21. Wellness Beauty Olejek do kąpieli Trawa cytrynowa i bambus.

Zużyłam już wcześniej wersje macadamia i wanilia. Oba przyjemne. Trawę cytrynową niezwykle preferuje. Zmiękcza wodę, ładnie pachnie. Kąpiel z nim jest bardzo przyjemna. Nie ma dużej pojemności, ale nie trzeba go wlewać za dużo do wanny, by poczuć aromat. Jak traficie na promocje to warto choć raz się skusić.

22. Ziaja Bloker. 
Zużywałam chyba z 1,5 roku. Jeszcze zostało mi go na 3-4 aplikacje, ale minął termin ważności. Dobry produkt. Spełnia zadanie. Niczym nie ustępuje blokerom w cenie 3-4 razy wyższej. Nie mam dużego problemu z poceniem się, ale lubiłam go raz na jakiś czas zastosować. Trzeba jednak robić to z głową. Etykieta mówi, żeby aplikować bloker 1-2 razy na tydzień. Dla mnie to pomyłka. Ja stosowałam 2-3 razy na m-c, czasem rzadziej i świetnie działał. Radzę też za jednym razem nie nanosić kosmetyku za dużo, gdyż może wówczas podrażnić. Minimalizm jest tu podstawą. Kupię ponownie. Na blogu też pojawi się jego osobna recenzja.

23. Garnier Roll-on pod oczy.
Fajny produkt. Ciekawa, wygodna aplikacja. Trzymałam go w lodówce i nakładałam rano. Rozjaśnia, zdejmuje opuchliznę. Dobry także na powieki pod makijaż. Nie podrażnił mnie. Ale moim zdaniem wiele innych tańszych kosmetyków tego typu, trzymanych w lodówce, robi dokładnie to samo. Kupiłam na promocji, ale i tak uważam, że nie jest tani nawet z rabatem. Termin zużycia to 6 m-cy od otwarcia i nie wyobrażam sobie wykończyć go w takim czasie. Stosowałam pół roku, a nadal mam go lekko poniżej połowy. Jest przeterminowany, więc idzie do wyrzucenia. Dla mnie to marnotractwo. Producent powinien pomyśleć o opakowaniu połowę mniejszym, a przy tym i niższej cenie. Ponownie się nie skuszę.



24. Sephora Compact Powder Foundation w odcieniu Clair Light D20.
Moje trzecie zużyte opakowanie. Świetny podkład w kompakcie. Kolor idealny dla mnie, co w podkładach prasowanych jest rzadkie. Błyskawicznie robi się nim makijaż. Nie wymaga już pudru. Jest drugą skórą, nakłada się fenomenalnie. Trwały, nie schodzi cały dzień. Jeśli nawet coś nam się zetrze, bardzo łatwo w ciągu dnia wykonać nim poprawki. Ma gąbeczkę i lusterko. Nie raz zdecydowanie wolę go niż podkłady we fluidzie, choć te oczywiście także używam. Jest lekki, a kryje dla mnie w sam raz. Lubię go mieć w domu. Na wyjazdy rewelacja. Kupuje od lat na dniach VIP czy innych przecenach. Jedynie mógłby być bardziej wydajny. Bez promocji kosztuje ok. 50 PLN.


25. Inglot Mleczny lakier. Niestety numer się całkowicie starł i nie pamiętam:(
Kupiony lata temu, a dzielnie się trzymał do końca. Piękny jasny kolor z lekko różową poświatą. Uwielbiałam go. Paznokcie z nim wyglądały świeżo, czysto, elegancko. Dobry także do french. Inglot ma całą gamę takich jasnych odcieni i je polecam. Trwałość także spoko i nakładanie w porządku. W ogóle przez lata mi nie zgęstniał. Nie wszystkie jednak kolory tej marki lubię. Miałam/mam kilka jakie totalnie się nie sprawdziły i jakość była tragiczna. Tak naprawdę co kolor w Inglocie to niespodzianka:)

Dotrwaliście do końca? Jestem z Was bardzo dumna!:)

Napiszcie proszę Wasze zdanie na temat tych produktów. Powymieniajmy się poglądami.


Magda

poniedziałek, 11 marca 2013

Olejek do włosów (ale nie tylko!) Alverde Haaröl Mandel Argan. Recenzja.

Kilka dni temu skończyłam buteleczkę olejku do włosów migdałowo-arganowego Alverde Haaröl Mandel Argan.

Kosmetyk pochodzi z niemieckiej drogerii DM. Z tego co kojarzę kosztuje 2,90 Euro/50 ml.


Buteleczka jest cała plastikowa. Poręczna, nieduża. Z dozującą pompką.


Mniej więcej do momentu zużycia 3/4 opakowania pompka działała bezbłędnie. Przy końcu niestety zaczęła się lekko zacinać. Nie występowało to jednak za każdym razem. Nie mam pojęcia czy to tylko tak w moim egzemplarzu, czy może to norma w tym produkcie.

Nie zawiera silikonów, sztuczności, ma świetny naturalny skład. Jest odpowiedni dla Vegan. Oto co mówią etykiety z opakowania. Jeśli znacie niemiecki zapraszam do poczytania.


Przeznaczony jest szczególnie do włosów suchych i łamliwych. Ma nawilżać włosy i sprawiać, że staną się miękkie i błyszczące. Skóra głowy natomiast ukojona i odświeżona.
W składzie m. in. witaminy i certyfikowane olejki: arganowy i z orzechów włoskich, bio ekstrakty z migdałów i łopianu.

Skład:  Glycine Soja Oil*, Caprylic/Capric Triglyceride, Argania Spinosa Oil*, Juglans Regia Oil*, Prunus Amygdalus Dulcis Oil*, Arctium Lappa Extract*, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Helianthus Annuus Seed Oil, Parfum**, Limonene**, Citral**, Linalool**, Geraniol**, Citronellol**.
* Ingredients from certified organic agriculture.
** From natural essential oils.


Wg producenta olejek należy stosować w małej ilości (kilka kropel) na umyte wilgotne włosy i skórę głowy.

Moje spostrzeżenia
1. Aplikacja wg zaleceń z etykiety u mnie kompletnie się nie sprawdziła. Nawet po nałożeniu dosłownie 1-2 kropli tylko na końce włosów, bardzo szybko były one obciążone, tłuste i wyglądały jakbym nie myła ich dobre kilka dni. O wcieraniu w skórę głowy nie było w ogóle mowy. Fryzura po wysuszeniu kwalifikowała się do ponownego mycia. Próbowałam takiej metody ok. 7 razy i zawsze to samo.
2. Znakomicie natomiast kosmetyk sprawdza się do olejowania włosów i następnie zmywania. Tak właśnie go wykorzystałam. Zazwyczaj aplikowałam go po umyciu głowy na skórę i całą długość włosów. Po czym szłam spać, a rano zmywałam szamponem. Taka metoda olejowania sprawdza się u mnie najlepiej przy każdym oleju.
3. Kilka razy stosowałam kosmetyk zostawiając go na 2-3 h po umyciu. Tu także zdał egzamin. Można również używać go na suche włosy, a potem je myć. Ja jednak nie jestem zwolenniczką takiego olejowania.
4. Działa naprawdę świetnie. Włosy są nawilżone, bardzo miękkie, gładkie. Przy moich naturalnych falach mają one lepszy skręt i łatwiej się układają. Do tego widoczny jest piękny połysk. Nie wiem jak sprawdzi się na włosach łamliwych czy bardzo suchych. Ja takich nie posiadam. Nie mam także od kilku lat problemu z rozdwojonymi końcówkami. Moje włosy nie są zniszczone, ale potrzebują nawilżenia i ten olejek świetnie im to dawał. Dodatkowo czułam po nim jakbym miała włosów więcej, były puszyste i zyskiwały na objętości.
5. Nie mam problemów ze skórą głowy, tu także więc nie wiem czy rzeczywiście ją koi.
6. Zmywa się bez problemowo każdym szamponem. Ma postać żółtego niezbyt gęstego oleju. Nie potrzeba go dużo nałożyć za jednym razem, by dobrze działał. Jest całkiem wydajny.
7. Pokochałam jego zapach. O dziwo nie czuć w nim przede wszystkim migdałów, ale na pierwszy plan wychodzi naturalna cudna woń cytrusów. Dopiero potem czuje migdały. W każdym razie to połączenie jest niezwykle przyjemne, aromaterapia gwarantowana!
8. Nie sposób nie porównać tego olejku z dostępnym powszechnie w Rossmannie olejku z Alterry. Tym do ciała, ale nagminnie stosowanym przez nas na włosy:) Dwa razy miałam ten sam zapach Migdał i Papaya. Innych wersji nie znam. U mnie oba Alterra i Alverde działają w tym przypadku tak samo. Nie widzę w zasadzie żadnej różnicy. Efekt identyczny. Może jedynie Alverde daje na czuprynie większy, bardziej widoczny połysk, ale to bardzo subiektywne odczucie, ciężkie w sumie do wartościowego zmierzenia. 
Oba zapachy bardzo lubię. Jednak ten z Alverde jest dla mnie bardziej kuszący, niespotykany. jeśli miałabym kierować się wonią, to postawiłabym na olejek niemiecki.
Minusem natomiast jest jego brak dostępności w Polsce. 
Przeliczając cenowo pojemność, wychodzi kosztowo tak samo jak olejek Alterra.
9. Moim zdaniem świetny produkt, ale nie do stosowania wg wskazówek producenta. Może metoda z etykiety sprawdzi się w przypadku bardzo suchych i zniszczonych włosów. Tego nie wiem. Ja polecam ten kosmetyk do tradycyjnego olejowania. Nie jest jednak tak, że pobija on inne oleje łatwo dostępne w naszym kraju. 
10. Jeśli macie możliwość zakupu tego kosmetyku to polecam. Znakomity skład, dobra cena i obłędny zapach. Włosy po nim wyglądają cudnie. Jednak wg mnie specjalne sprowadzanie go z Niemiec i np. płacenie dodatkowych kosztów przesyłki czy kupowanie go na Allegro z marżą (tam kosztuje on z przesyłką od ok. 27-30 PLN) nie ma sensu. Z powodzeniem z olejkiem z Alterry osiągnięcie to samo.

Inne zastosowanie?
Tak bardzo uzależniłam się od jego zapachu, że całkiem spontanicznie pewnego wieczoru nałożyłam go na dłonie i wtarłam w skórki wokół paznokci. Rewelacja! Rano skóra miękka, gładka i dobrze nawilżona. Od tego momentu prawie co noc tak go aplikowałam. 
Wiele razy użyłam również na stopy, dekolt i szyję. Działa znakomicie, a skóra jest wręcz jak jedwab! Byłam zaskoczona, że o dziwo w skórę na ciele wchłania się bardzo szybko, nie lepi się i nie jest nieprzyjemnie tłusty. Kilka razy w ciągu dnia nałożyłam go na dłonie i po chwili bez problemu mogłam wykonywać wszelkie ruchy i prace:) Ważne tylko by nie przesadzać z ilością. Wystarczy kilka kropel. Plus też taki, że zapach długo zostaje z nami i jest niezwykle miły dla nosa:)
Polecam także do kąpieli! Kilka kropel do wanny z wodą, a stresy odchodzą błyskawicznie. Ciało natomiast zyskuje miękkość i nawilżenie.
Byłoby rewelacyjnie gdyby dostępny był w większej i ekonomiczniejszej pojemności, niż tylko 50 ml.
Z powodzeniem kosmetyk ten można stosować bardzo różnorodnie. Jest uniwersalny! Olejek Alterra oczywiście można użyć tak samo.

Jeśli tylko będę miała do niego dostęp w cenie drogeryjnej to na bank kupię, choćby z tęsknoty za tą cudnie naturalną, uzależniającą wonią.

Obecnie wykończyłam wszelkie olejki do włosów. Zostało mi jeszcze troszkę oleju kokosowego. Planuje kupić coś nowego, od olejowania chyba bowiem się uzależniłam:) Moje włosy wiele zyskały dzięki tej metodzie. Może polecacie mi jakiś olej szczególnie, jakiego jeszcze nie miałam? Chętnie poczytam wasze rekomendacje.

Buźka!
Magda