Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki naturalne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki naturalne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 stycznia 2016

Alva Rhassoul Mineral Waschcreme Mineralny Krem Myjący. Precz zaskórnikom! Oczyszczające super naturalne cudo do skóry tłustej i trądzikowej. Recenzja.


Mój pierwszy kosmetyk marki Alva. Pewnie nieostatni. Używam długi czas i dziś przyszła pora na recenzję.

Bardzo wydajny, mineralny krem przeznaczony do głębokiego oczyszczania skóry z niedoskonałościami – tłustej, mieszanej, trądzikowej i z zaskórnikami.
Minerały, pierwiastki śladowe i naturalnie czyste olejki eteryczne wspierają skórę podczas mycia w walce z pryszczami, wągrami oraz zmniejszają nadmierne przetłuszczenie sie skóry. Dzięki zawartości 55% glinki Rhassoul z krzemionką to nie tylko bardzo skuteczny środek dezynfekująco-myjący, ale również delikatny krem oczyszczający, który jest odpowiedni dla całego ciała, w tym skóry głowy, gdzie hamuje rozwój łupieżu, zmniejsza stany zapalne i zaczerwienienie związane z łuszczycą. 
Krem nadaje się do mycia każdego rodzaju skóry, jego użycie daje dużo lepsze wyniki niż tradycyjne mycie wodą i mydłem. Jest idealnym kosmetykiem organicznym do mycia twarzy dla osób z trądzikiem różowatym.
Produkt hipoalergiczny nie powoduje reakcji alergicznych. Nie zawiera syntetycznych tensydów.
Naturalny i organiczny kosmetyk posiadający certyfikat Ecocert. 
- w 100% naturalny zapach
- bez parabenów,

- bez glikolu,
- bez sztucznych barwników
- bez silikonu
- bez Phenoxyethanolu
- bez PEG i SLS
- bez składników GMO
- fizjologiczne pH
- hypoalergiczny

Kluczowe składniki:

  • Mineralna glina wulkaniczna Rhassoul z gór Atlas w Maroku – oczyszcza (wiąże cząsteczki kurzu i tłuszczu).
  • Olejek z drzewa herbacianego – działa antyseptycznie, antybakteryjnie, grzybobójczo.
  • Cananga Odorata - Ylang Ylang Oil - Jagodlin Wonny - olejek eteryczny używany dzięki właściwościom kojącym i zapachowym, działa antyseptycznie i przeciwzapalnie.
  • Olej bergamotkowy - działa antyseptycznie, stosowany w kosmetykach dla cer tłustych i trądzikowych w celu zmniejszenia łojotoku.

Polecany:
  • Dla skóry tłustej i mieszanej
  • Dla skóry z niedoskonałościami (trądzik, zaskórniki)
Sposób użycia: Cienką warstwę kremu oczyszczającego rozprowadzić na powierzchni zanieczyszczonej skóry (należy omijać okolice oczu). Pozostawić na 1-3 minuty na skórze trądzikowej, mocno zanieczyszczonej (zaskórniki) lub przetłuszczającej się. Następnie skórę obficie spłukać wodą. Skórę mieszaną spłukać od razu po wmasowaniu kremu.

Skład
Aqua, Morrocan Lava Clay, Aloe Barbadensis, Citrus Aurantium Dulcis Fruit Water, Phenethyl Alcohol, Citrus Bergamia Oil, Cymbopogon Winterianus Oil, Lavandula Hydrida Oil, Melaleuca Alternifolia Oil, Canaga Odorata Oil, Rosmarinus Officinalis Oil, Glyceryl Caprylate, Xanthan Gum, Limonene, Linalool, Geraniol, Citronellol.
*) składniki pochodzące z certyfikowanych ekologicznych upraw – 40,028% na 100% składników naturalnych.

Opakowanie
Tubka 150 ml. Miękka. Zawartość łatwo się wyciska. Stoi wieczkiem do dołu. Rzadkość kosmetyku i kolor powodują, że zatyczka łatwo się brudzi i nie wygląda estetycznie. Uważajcie z produktem w podróży. Zamknięcie nie jest idealnie szczelne. Zdecydowanie wymaga włożenia do osobnej torebki lub/i zabezpieczenia folią czy taśmą klejącą. Łatwo tu o wypadek. Bez tego całą walizkę/kosmetyczkę możemy mieć w brunatnym niby błocie:)


Cena
Bez promocji 45,14 PLN/150 ml.

Gdzie kupić?
Polecam online w sklepie z całą gamą naturalnych kosmetyków - www.biobeauty.pl. Jest to wyłączny przedstawiciel na Polskę Alva - naturkosmetik i wielu innych naturalnych marek.
Na hasło BLOG (wpisane w dziale "kasa" po skompletowaniu całego zamówienia) moi czytelnicy dostają 10% rabatu! Działa on bezterminowo na wszystkie zakupy i łączy się z innymi promocjami.


Zapach
Silna, naturalna woń. Mocna, ziołowa, dość specyficzna. Nie każdemu się spodoba. To nie jest produkt perfumowany, pięknie pachnący. Za pierwszym razem możemy się lekko zdziwić. Szczególnie jeśli do tej pory używaliśmy tylko i wyłącznie kosmetyków typowo drogeryjnych. Mi ten zapach nie przeszkadza, ale to nie jest nic zmysłowego czy otulającego.

Konsystencja
Dość rzadka. Lejące się błoto. Tak bym to określiła. Ma w sobie jakby piasek. Trzeba dobrze przed użyciem wstrząsnąć, by kosmetyk skutecznie się wymieszał. Nie przypomina w ogóle kremu, żelu, emulsji, pianki. Niczego z czym miałam do czynienia wcześniej. Nazwa "krem" jest bardzo myląca.
Sam widok ze zdjęć może budzić nieprzyjemne skojarzenia. Postanowiłam jednak je zamieścić, byście wiedzieli jak to się prezentuje. Kosmetyk mógłby być gęstszy. Trzeba szybko nakładać go na twarz/ciało i błyskawicznie wmasowywać. Inaczej spływa po skórze. Z czasem nie jest to problemem, ale początki nie są łatwe.



Wydajność
Ogromna! Zdaje się nigdy nie kończyć. Wystarczy go niewielka ilość by skutecznie umyć twarz. Można go także stosować do całego ciała (nawet włosów). Wtedy szybciej opróżnimy tubkę, ale i tak wydajność jest znakomita.

Moja opinia 
  1. Nie mam trądziku, ale dużą skłonność do przetłuszczania i zaskórników. Do tego rozszerzone mocno pory. Rhassoul okazał się znakomity na takie problemy. To jest wyborny oczyszczacz. 
  2. Dogłębnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia z twarzy. Świetnie radzi sobie z sebum, kurzem, wszystkim czego na skórze nie chcemy mieć. Regularnie stosowany radzi sobie z zaskórnikami. Zmniejsza ich ilość. Twarz staje się jaśniejsza, promienna, dużo bardziej gładka. 
  3. Śmiało mogę powiedzieć, że strefa T mniej się Mineral Waschcreme przetłuszcza. Dłużej w ciągu dnia jest matowa, świeża i zdrowo wyglądająca.
  4. Kosmetyk ma w sobie lekki piasek, niezwykle drobny i łagodny, ale na tyle skuteczny, że zdziera martwy naskórek. Kompletnie nie zaszkodził nawet mojej cerze naczyniowej.
  5. Po umyciu nim skóra wręcz skrzypi. Mamy poczucie jakbyśmy z niej zdjęli ogromny ciężar brudu z całego dnia. Zupełnie inaczej oddycha. Chce się ją w koło dotykać i głaskać. Rewelacyjnie wchłania nałożone potem kosmetyki jak tonik, serum, krem czy maseczka.
  6. Tak dobrze oczyszcza, że miałam obawy, czy mnie nie podrażni. Nic takiego się na szczęście nie stało. Mam skłonność do rumienia. Poza tym tak się składa, że dość często właśnie bardzo naturalne kosmetyki gorzej na mnie działają drażniąco niż te drogeryjne. Np. czyste ekstrakty roślinne potrafią u mnie wywołać na twarzy wręcz gorączkę, swędzenie, ból. Tu zero takich doznań. Wg producenta polecany jest nawet osobom z trądzikiem różowatym i jestem skłonna się z tym zgodzić.
  7. Zauważyłam, że spłyca różne przebarwienia, przyspiesza gojenie ranek, kostek, drobnych wyprysków, zadrapań. Tak jak pisałam nie mam ropnych wykwitów, dawno temu poradziłam sobie z trądzikiem i już mnie on nie dotyczy, ale myślę że osoby cierpiące na tę dolegliwość powinny tego kremu spróbować. Może to być przełom w ich pielęgnacji twarzy. Rzadko kiedy można spotkać tak dobry oczyszczacz o tak pozytywnym składzie.
  8. Dobrze dezynfekuje twarz, działa anstyseptycznie i to się czuje. Jednocześnie nie wysusza. Mam z nim do czynienia każdego dnia wieczorem od kilku miesięcy i nie zauważyłam żadnego łuszczenia się skóry, suchych placków, nieprzyjemnego ściągnięcia itp. Nie mam jednak skóry suchej. Poza tym od razu po myciu rutyną dla mnie jest spryskanie twarzy tonikiem i aplikacja kremu i/lub serum, maseczki.
  9. Można spokojnie zmywać tym kremem mineralnym makijaż. Wtedy radzę podwójną aplikację. Zmyje Wam wszystko, gwarantuje. Osobiście jednak wolę wcześniej użyć płynu micelarnego.
  10. Nie podrażnia oczu, nie szczypie. Jest pod tym względem bardzo komfortowy.
  11. Lubię jak produkty do mycia się pienią. Tak mam od zawsze. Wiem, że nie jest to dobre, ale moje preferencje relaksacyjne idą zawsze w kierunku piany lub przynajmniej konsystencji prawdziwego kremu:) Tu tego nie znajdziecie. Sama więc jestem sobą zaskoczona, że tak polubiłam ten specyfik. Pierwsze 4-5 dni z nim nie były przekonujące. Musiałam go się nauczyć. Z czasem skuteczność bardzo mnie do Rhassoul przekonała.
  12. Dużym plusem jest imponujący skład.
  13. Kolejny pozytyw to wydajność. Niby to tylko 150 ml i cena 45 PLN, ale posiadam go 4 m-ce i zużyłam lekko ponad połowę. Kiedy się to obliczy i weźmie pod uwagę co tubka ma w środku, koszty stają się bardziej przyjazne.
  14. Przy bardzo suchej skórze, odwodnionej itp. polecam kosmetyk stosować nie każdego dnia. Wystarczy 2-3 razy w tygodniu wieczorem.
  15. Na całe ciało pod prysznicem użyłam 2 razy. Skóra po nim miło skrzypiała. Było to w upały i czułam się cała perfekcyjnie oczyszczona z potu i brudu. Raz na jakiś czas takie użycie dla mnie jest ok. Stałe zastąpienie nim żelu pod prysznic wydaje się mi mało funkcjonalne i nieekonomiczne. Akurat nie mam problemu ze skórą na ciele. Jeśli jednak zmagacie się z trądzikiem nie tylko na twarzy, to Alva może tu przyjść Wam z pomocą.
  16. Nie używałam na włosy. Byłoby to pewnie ciężko spłukać. Nigdy nie miałam problemu ze skórą głowy. Nie cierpię na łuszczyce, łupież, swędzenia itp.. Nawet nie miałabym jak sprawdzić skuteczności tego produktu pod tym względem. Z czystej jednak ciekawości chyba z jeden/dwa raz spróbuje.

Dla kogo szczególnie? Dla kogo nie?
Zdecydowanie dla osób z cerą tłustą, mieszaną, trądzikową, zanieczyszczoną, skłonną do zaskórników, krostek, pryszczy itp. Dla walczących z przebarwieniami i bliznami. Świetny dla szukających naturalnych, dobrych składów. Zadowoli preferujących głębokie oczyszczanie skóry i efekt "pisku" na twarzy tuż po. Dobry dla alergików i wrażliwców.
Mniej będą zadowolone z niego osoby o bardzo suchej skórze. Jeśli nie wyobrażacie sobie stosowania kosmetyków, które nie pachną nie pięknie, nie suną po twarzy jak marzenie, nie tworzą cudnej piany, możecie tu być rozczarowani. Polecam jednak czasem dawać w swoim życiu szansę czemuś innemu niż dotychczas:)

Podsumowanie
Jeden z najlepszych oczyszczających kosmetyków do twarzy, jaki stosowałam. Cenię go za wielozadaniowość. Nie tylko myje wierzchnią warstwę naskórka, ale wnika głębiej i dzięki swoim składnikom działa długofalowo i wielopoziomowo. Mało jaki kosmetyk tak znakomicie oczyszcza pory, walczy z niedoskonałościami, leczy, rozjaśnia i goi. Nie zakochacie się w nim od pierwszego razu, może nawet Was zdenerwować i zniechęcić. Warto jednak dać mu szansę, a rezultaty przyjdą szybko. 
Duże odkrycie minionego roku i zdecydowany ulubieniec. Polecam i zachęcam do skorzystania z 10% rabatu w wyżej wspomnianym sklepie Bio - Beauty.

Znacie markę Alva? Może coś polecacie? Mam ochotę na inne produkty od ich.

Pozdrawiam!

poniedziałek, 16 listopada 2015

Masło Shea-Karite. Co to jest? Skąd pochodzi? Jak używać? Dlaczego warto mieć? Które najlepsze? Gdzie kupić? Recenzja.


Co to jest masło shea? Dlaczego tak cenne? Zapach, konsystencja.
Otrzymuje się go z orzeszków drzewa masłowego, które w naturalnych warunkach rośnie w Afryce. Orzechy zbierane są ręcznie i zawierają bardzo dużo tłuszczu. Bogate jest w witaminy F i E. Zawiera także naturalną allantoinę, prowitaminę A, fitosterole, nasycone i nienasycone kwasy tłuszczowe, woski.
Posiada delikatny korzenno-drzewny zapach z nutą orzechów. Ja tę woń bardzo lubię. Choć wiem, że nie wszystkim się podoba.
W niskiej temperaturze ma postać stałą. Jest dość twarde i gęste. Pod wpływem ciepła pięknie rozpuszcza się i łatwo rozprowadza po skórze i włosach. Przy tym nie tłuści okrutnie jak oliwa czy smalec.

Jak powstaje mało shea? Pochodzenie, produkcja. Złoto kobiet Afryki.
Zainteresowała mnie kiedyś historia pochodzenia tego uniwersalnego kosmetyku, ale także sam proces powstawania. To bardzo ciekawe i ściśle związane z kulturą Afryki i mieszkającymi tam kobietami. Nie ma czegoś takiego jak plantacje drzew masłowych. Drzewa karite owocują dopiero po 30 latach. Najlepsze plony zbiera się w 50 roku. Nikomu by się nie opłacało sadzić je, jak u nas jabłonie, i czekać tyle czasu na zbiory. Rosną naturalnie w buszu. Dojrzałe owoce spadają z drzew i stamtąd są zbierane przez afrykańskie kobiety. W pocie czoła, w przeraźliwie wysokich temperaturach, często boso i z dziećmi na rękach, wyruszają one o świcie w poszukiwaniu tych roślin. Odległości często wynoszą do kilkunastu kilometrów w jedną stronę. Wszystko to na pieszo. Gdy kosze z owocami ważą około 40 kg, Afrykanki wracają wieczorem do swoich wiosek. Często jedzą tylko jeden posiłek dziennie. 
Pozyskanie masła z orzechów jest żmudne. Trwa około 20 godzin. To bardzo ciężka praca, wykonywana w dużej mierze ręcznie. Warto wiedzieć, że z 15-20 kg orzechów uzyskuje się zaledwie 1-2 kg karite. Dla kobiet z Ghany, Nigerii, Mali to często jedyne źródło utrzymania. Biorąc jednak pod uwagę ich wkład pracy i wysiłek, pieniądze jakie uzyskują ze sprzedaży masła shea, są baaaardzo znikome. 

Obejrzyjcie proszę dwa krótkie filmiki na ten temat. Najpierw o pozyskiwaniu owoców, potem o samej produkcji masła. 



Ten kosmetyk jest znany przez Afrykanki od setek lat. Ich skóra pokazuje, jak jest znakomity. Używają bowiem tylko shea, nie mają dostępu do innych produktów, a ich ciała znacznie lepiej są nawilżone i bardziej gładkie niż ciała nas kobiet Zachodu.

Dlaczego warto kupić? Jak go używam? Za co lubię i cenię?
Występuje w bardzo wielu kosmetykach. Stało się niezwykle popularne i pożądane przez Klientów. Moim jednak zdaniem znacząco lepiej jest kupić czyste w 100% organiczne masło karite, niż szukać go w produktach, jako jeden z wielu składników. Nie jest drogie, wydajne, łatwo dostępne i uniwersalne. Lepsze jakościowo niż setki drogich pudełek, pudełeczek, butelek, tubek dostępnych w drogeriach i perfumeriach. Stosuje od nastu lat. Zawsze mam w domu. Jedno pudełko tego cuda może spokojnie zastąpić tuzin innych produktów!

  1. Idealny jako balsam do ciała. Świetnie nawilża, natłuszcza, zmiękcza i wygładza skórę. Łagodzi podrażnienia, koi, wycisza
  2. Uwielbiam go nanosić na stopy i dłonie. Gruba warstwa na noc pobija wszelkie maski i kremy.
  3. Pięknie nawilża i zmiękcza skórki koło paznokci.
  4. Migiem radzi sobie z przesuszoną skórą na łokciach, kolanach i innych newralgicznych miejscach.
  5. Stosowany regularnie po około 7 dniach poradził sobie z zapaleniem okołomieszkowym na moich ramionach. Nigdy później nie wróciło.
  6. Przyspiesza gojenie odcisków, odparzeń. Skuteczny w obtarciach na stopach np. po niewygodnych butach.
  7. Łagodzi ukąszenia owadów. Np. w przypadku komarów nie mamy odruchu drapania się, a bąble szybciej znikają.
  8. Jest świetnym kremem do twarzy. Nie tylko dla cer suchych. Nie zapycha, nie tłuści przesadnie. Znakomite przy kuracjach trądzikowych, zabiegach dermatologicznych. 
  9. Ma właściwości antybakteryjne i przeciwzapalne. Ranki po pryszczach szybciej po nim znikają.
  10. Nawilża twarz, chroni przed wiatrem, mrozem i innymi czynnikami zewnętrznymi. Nie u każdego może sprawdzić się pod makijaż. Polecam wtedy stosować na noc. Dla skór atopowych, odwodnionych, alergicznych, bardzo wrażliwych, naczyniowych, skłonnych do rumienia - może okazać się wybawieniem.
  11. Rekomenduje jako bariera ochronna w czasie mrozów. Niezbędnik podczas wyjazdów na narty. Nic tak dobrze, że nie zabezpiecza polików i nosa, gdy szusujemy po stokach.
  12. Dzięki witaminie A i E działa przeciwzmarszczkowo. Opóźnia efekty starzenia. Ujędrnia, regeneruje, odżywia. Zdecydowanie to dostrzegam.
  13. Sprawdził się jako balsam po depilacji. Łagodzi podrażnienia. Podobno zapobiega również wrastaniu włosków. Sama nie mam tego problemu, więc powtarzam tu tylko opinię innych.
  14. Od czasu do czasu używam również do kąpieli. Dwie grudki do wanny z wodą, a skóra potem nie wymaga żadnego balsamu. Ciało jest nawilżone, gładkie, pachnące i niesamowicie miękkie.
  15. Wypróbujcie także na usta. Już po kilku sekundach zobaczycie jak cudownie działa na wargi.
  16. Okazał się nie raz ratunkiem po oparzeniach słonecznych.
  17. Odkryciem dla mnie było zastosowanie masła karite jako kremu pod oczy. W awaryjnej sytuacji zaaplikowałam i odkryłam, że działa cudownie. Kompletnie nie podrażnia, w jedną noc przywraca okolicom oczu właściwą równowagę wodną. Skóra jest ładnie napięta, zregenerowana, zdrowsza i jaśniejsza. Dużo częściej go stosuje pod oczy niż tradycyjne kremy. Jedynie na dzień, jeśli się malujemy, nie będzie dla wszystkich dobrym rozwiązaniem.
  18. Wcierane w skórę potrafi przyjemnie rozgrzać. Wprowadza w stan głębokiego relaksu, ukojenia. Odstresowuje, wycisza. Działa na nasze zmysły i psychikę bardzo pozytywnie.
  19. Szybko się wchłania. Nie tłuści, nie lepi się, nie tworzy nieprzyjemnej warstwy.
  20. Ma naturalną ochronę przeciwsłoneczną. Niską (na poziomie 2 SPF), ale zawsze.
  21. Często potrafię przez cały tydzień używać tylko jego, nie aplikując poza środkami myjącymi, żadnego innego kosmetyku. Z rezultatów jestem bardzo zadowolona.
  22. Podczas urlopów zdarzało mi się zabierać tylko jego jako balsam do ciała, krem do twarzy, dłoni, stóp. Bagaż mniejszy i lżejszy. Do tego cała pielęgnacja - naturalna i szybsza.
  23. Warty do wypróbowania w domowych peelingach.
  24. Idealne do masażu ciała.
  25. Wskazane podczas kataru. Działa na często wycierany podrażniony nos jak łagodzący plaster. 

Więcej właściwości. Tak nie stosowałam, ale inni polecają. 

  1. Podobno znakomicie działa na włosy. Nawilża, dba o końcówki. Nadaje połysk i gładkość. Ułatwia rozczesywanie. Muszę kiedyś spróbować.
  2. Słyszałam, że dba o skórę głowy w przypadku łupieżu, natarczywego swędzenia i łuszczenia.
  3. Polecane atopowcom i alergikom. W ogóle nie uczula.
  4. Regeneruje skórę nawet przy rozległych oparzeniach skóry.
  5. Bezpieczne dla kobiet w ciąży i karmiących.
  6. Można aplikować od 1 dnia życia dziecka.
  7. Przyspiesza gojenie wszelkich ran.
  8. Zapobiega rozstępom
  9. Pomaga w walce z cellulitem.
  10. Dzięki swojemu zapachowi może być stosowane przez mężczyzn. Np. po goleniu, również na stopy, dłonie. Nie pachnie kwiatami, ani niczym ściśle podobającym się głownie kobietom.
  11. Mówiono mi, że świetnie konserwuje skórzane torebki i buty. Trzeba sprawdzić. Jak widać ma także działanie poza kosmetyczne:)

Które najlepsze?
Najlepsze masło karite to nierafinowane, tłoczone na zimno i nie filtrowane. W 100% naturalne, organiczne i pochodzące prosto z Afryki. Tzw. masło surowe. Do Polski głownie sprowadzane z Ghany.  Nie radzę kupować rafinowanych. Jakość zdecydowanie gorsza. 

Gdzie kupić?
Najwyższej jakości masła shea nie są dystrybułowane w pięknych opakowaniach przez znane marki. W drogeriach ich nie znajdziecie. Nie ma jednak trudności z kupieniem tego produktu w Polsce. Jest sporo bezpośrednich małych importerów, którzy sprowadzają złoto Afryki do naszego kraju, kupując je bezpośrednio w plemiennych wioskach. 
Są to też rodziny, pochodzące z Afryki, które zajmują się sprzedażą tego cuda. Przywożą je do naszego kraju prosto z produkcji. Tak np. jest z polsko-ghanijskim małżeństwem, które prowadzi stronę Masło Shea i sklep online Duafe. Mają też fanpage na FB - Organiczne Masło Shea. Znalazłam ich w sieci. Nie są moimi znajomymi, nie płacą mi za reklamę, współpracę itp. O moim poście nic nie wiedzą. Sprzedają czyste, organiczne, nieprzetworzone masło karite najwyższej jakości. 

Ciekawa jest również strona na FB: Wisdap - Kobiety w Ghanie, którą prowadzi organizacja pozarządowa. Wspiera ona pomoc kobietom afrykańskim i promuje wytwarzane przez nie produkty, polecając zakupy w sklepie Dermisja.

Oczywiście produkt ten znajdziecie także w większości sklepów/stoisk z naturalnymi kosmetykami, zielarniach itp., stronach typu Zrób Sobie KremBiochemia Urody czy EkoSpa. Mnogość ich na rynku. 
Polecam szczególnie jednak inny sklep: Stragan Zdrowia. Bardzo często robię w nim zakupy. Za jednym zamachem mogę nabyć tam naturalną żywność oraz naturalne kosmetyki. Mają bogaty asortyment i przystępne ceny. Shea Butter też tam znajdziecie. Koniecznie zajrzyjcie.

Swego czasu masło to kupowałam często na Allegro. Jak np. to ze zdjęć w tym poście. Postanowiłam teraz jednak nabywać go wyłącznie u bezpośrednich "przewoźników", małych importerów (oni też często sprzedają na Allegro). Widzę bowiem różnicę w tych masłach jeśli chodzi o świeżość, kolor, zapach, naturalność. Poza tym chciałabym wspierać małe biznesowe inicjatywy, wcale nie nastawione tylko na zysk (choć wiadomym jest, że każdy ma prawo zarabiać na swojej pracy), ale także związane z historią miejsca, gdzie ten produkt powstaje i identyfikujące się z kobietami Afryki, ich historią, kulturą. Tak, ma to u mnie pewien wymiar ideologiczny i wcale się tego nie wstydzę. Praca tych kobiet, ich życie to coś naprawdę pasjonującego, niedocenianego, godnego naszej uwagi. Skomplikowane laboratoria, maszyny produkcyjne i całe zaplecze wielkich koncernów kosmetycznych mało wydają się ciekawe w porównaniu ze Złotem kobiet Afryki.
Swoją drogę marzy mi się wyprawa do Ghany... 


Ile kosztuje?
W zależności od dostawcy ceny są różne. Za mniej więcej 200 g zapłacimy od 15-30 PLN. Pojemności słoiczków są większe i mniejsze. Na Allegro sporo sprzedawców wystawia masło karite dużo taniej.

Nigdy się nie traci ważności! Jak przechowywać?
To jest rzadko spotykane. Surowe organiczne masło shea nie ma terminu przydatności. Nigdy się nie psuje! Nie potrzebuje być jakoś specjalnie przechowywane. Wystarczy temperatura pokojowa. W upały można schować do lodówki. Radzi się nie wystawiać go na długotrwałe działanie światła. Może służyć nam przez lata i cały czas będzie znakomite. 
Czasami na słoiczkach widnieje data ważności, ale wynika ona głownie z wymogów prawa, albo z wątpliwego pochodzenia zawartości.

Czy jest wydajne?
Niesamowicie. Około 150 g starcza mi na ponad rok. Wiadomo jednam, że to zależy od tego jak często go stosujemy, do jakich celów i dla ilu osób.


Mam nadzieję, że przekonałam Was do spróbowania. Może macie swoje patenty na ten kosmetyk? Dajcie znać.

 

niedziela, 15 lutego 2015

Organic People Naturalna rosyjska pasta do zębów Bezpieczne wybielanie. Recenzja.


Moja pierwsza pasta naturalna. Do tej pory zawsze skupiała się na typowych drogeryjnych produktach myjących zęby lub tych, jakie można kupić w gabinetach stomatologicznych.   
Postanowiłam sięgnąć po pastę rosyjską o dobrym składzie z czystej ciekawości i zachęcona wieloma wpisami na blogach. 

Wybrałam Organic People Bezpieczne Wybielanie. Tubka w 99,33% zawiera składniki naturalne. Nie posiada SLS, SLES, antybiotyków, sztucznych barwników, chlorohexydyny.

Skład: Glycerin*, Aqua, Silica,  Xylitol, Sodium Coco-Sulfate, Citric Acid, Xanthan Gum, Potassium Hydroxide, Citrus Medica Limonum Peel Oil*), Zinc Citrate, Papain, Kaolin, Organic Mentha Piperita Essential Flower-Leaf-Stem Oil*, Menthol, Aroma, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, CI 77891, Sodium Citrate, Limonene**.

* Składniki organiczne

Więcej słów od producenta przeczytacie na poniższej etykiecie. 


Pasta ma pojemność 100 ml. Tubka jest matowa, miękka, bardzo elastyczna. Pozwala z łatwością wyciskać zawartość do ostatniej kropli. Całość umieszczona jest w kartoniku. Plus za zamknięcie. Nie ma odkręcanego korka, ale praktyczne clic-clac.
Z łatwością też można ją postawić na półce czy umywalce otworem do dołu.


Jak na pastę bez SLS całkiem dobrze się pieni. Myje skutecznie i bardzo przyjemnie. Ma dość silny zapach i smak. Trochę ziołowy, trochę miętowy. Ciężki do sprecyzowania. Dla mnie w porządku. Na długi czas pozostawia w buzi przyjemne orzeźwienie i uczucie czystości. Ja zdecydowanie preferuje mocne pasty i mi to bardzo odpowiada.
Jednocześnie jest delikatna. Zero szczypania, mrowienia, zaczerwienienia dziąseł itp. Nie podrażnia zębów i nie powoduje ich nadwrażliwości. Nic takiego nie zanotowałam.

Jak z wybieleniem? Tu niestety wielkich efektów nie zauważyłam. Wg mnie lekko rozjaśnia, odświeża, ale o wybieleniu nie może być mowy. Używałam ją od ponad 3 miesięcy czasem raz (na zmianę z inną pastą), czasem dwa razy dziennie. Wczoraj wykończyłam całkowicie. Skłamałabym mówiąc, że mam aktualnie rewelacyjnie wybielone zęby. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że pastą nie uzyskamy efektu jak w gabinecie dentystycznym, ale jednak znam pasty, po których efekt wybielenia jest widoczny. 

Nie mogę jednak powiedzieć, że pasta jest zła. Lubiłam ją. Znakomita do codziennego używania. Myślę, że sprawdzi się super u wrażliwców podatnych na krwawienia dziąseł i inne problemy w jamie ustanej. 


Duży plus za wydajność i skład. Świadomość, że aplikujemy na zęby coś naturalnego, a nie czystą chemię, daje poczucie komfortu. Szczerze to odczuwałam. Myślę, że jeszcze sięgnę po pasty naturalne, choć nie wiem czy przerzucę się tylko na nie. Na tą chwilę mam plan by stosować je zamiennie z pastami drogeryjnymi. 

Tę pastę jak i inne rodzaje past naturalnych kupicie online w sklepie Kalina. Obecnie produkt kosztuje 16 PLN/100 ml.  


Nie mam jak jest porównać z innymi pastami tego typu. To mój debiut w tej kwestii, ale z całą pewnością sięgnę po inne rodzaje.

Co myślicie o naturalnych pastach? Polecacie jakieś szczególnie? 

piątek, 6 lutego 2015

Organicum Naturalny szampon stymulujący wzrost włosów przetłuszczających się. Recenzja.




Ponad rok temu sklep helfy.pl przysłał mi ten produkt do testów. Zużyłam do końca opakowanie. Pora na recenzję.

Słowo od producenta
Szampon do włosów przetłuszczających się. Zawiera organiczne hydrosole skutecznie odmładzające i odżywiające włosy. Szampon Organicum równoważy wytwarzanie sebum  oraz wzmacnia cebulki włosowe. Pomaga redukować symptomy łojotokowego zapalenia skóry.
Testy kliniczne wykazały, że użycie szamponu Organicum od 8 do 12 razy pomaga zmniejszyć lub zatrzymać wypadanie włosów i działa pozytywnie na porost włosów. Produkty Organicum nadają się do codziennego stosowania. Utrzymują zdrowe i lśniące włosy, odwracając skutki szkodliwych zabiegów chemicznych.

Za pomocą  naturalnych bogatych i zrównoważonych witamin i  minerałów zawartych w organicznych hydrosolach problemy włosów i skóry głowy takie jak łupież, łojotokowe zapalenie skóry, łuszczyca i łysienie zmniejszają się i w końcu znikają.
Skuteczny w przypadku łysienia poporodowego i spowodowanego chemioterapią.
  • Lawenda (Lavandula Angustifolia):
    Łagodzi i dezynfekuje skórę głowy. Skuteczna na łuszczycę i wypryski.
  • Olejek pomarańczowy (Citrus Sinensis):
    Bogaty w witaminę C. Stymuluje krążenie krwi. Działa przeciwbakteryjnie. Korzystnie wpływa na skórę głowy.
  • Pokrzywa (Urtica Dioica):
    Skuteczna na  wypryski i łuszczycę. Przywraca zdrowy i lśniący wygląd włosów.
  • Rozmaryn (Rosmarinus Officinalis):
    Stymuluje krążenie krwi. Wzmacnia cebulki włosowe, zatrzymuje wypadanie włosów i nadmierne wydzielanie sebum.
  • Tymianek (Thymus Vulgaris):
    Przeciwbakteryjny.  Równoważy produkcję sebum. Zatrzymuje łysienie i łupież.
  • Seria Organicum z naturalnymi hydrosolami i cennymi olejkami skutecznie hamuje wypadanie włosów.
  • Reperują włosy i wzmacniają cebulki włosowe.
  • Skutecznie niweluje łupież, swędzenie skóry głowy i inne dolegliwości.
  • Włosy rosną szybciej i mają zdrowy lśniący wygląd.
Nie zawiera barwników, SLS, SLES, parabenów, silikonu i ekstraktów syntetycznych.


Skład
Organic Hydrosol (urtica dioica, rosmarinus officinalis, lavandula angustifolia, salvia officinalis, thymus vulgaris, laurus nobilis), Aqua, Ammonium Lauryl Ether Sulphate, Decyl Glucoside, Disodium Cocoamphodiacetate, Alkylamidopropyl Betaine, Magnesium Sulfate, C12-13 Alkyl Lactate, Climbazole,Citrus Cinensis Oil, Wheat Protein, Polyqauternium-10, Sodium Benzoate,  d-panthenol, Citric Acid.


Opakowanie
Duża plastikowa butelka 350 ml. Świetny dozownik, który osobiście bardzo preferuje. Całość zapakowana w kartonik.

Cena
38,00 PLN/350 ml.

Gdzie kupić?
Sklep internetowy z naturalnymi produktami helfy.pl.

Zapach
Boski! Niezwykle świeży, naturalny, pobudzający do działania. Dla mnie to rześkość oceanu połączona z trawą cytrynową, limonką i cudownym powiewem wiatru podczas spaceru po molo o wschodzie słońca. Uwielbiałam tę woń. Niepowtarzalna. Zero sztuczności. Prawdziwy relaks!

Konsystencja
Średnio gęsta. Bardzo mi odpowiadała. Szampon ma przezroczystą barwę. Przypomina żel.

Wydajność
Jeden z najwydajniejszych szamponów jaki miałam. Co nie jest takie częste, szczególnie przy produktach naturalnych. Bardzo niewiele go potrzeba by dobrze umyć głowę. Zużywałam ok. 8-9 miesięcy, ale stosowałam na zmianę z innymi. Mniej więcej raz na tydzień.

Moja opinia 
  1. Najlepszy naturalny szampon jaki używałam. 
  2. Świetnie oczyszcza włosy i skórę głowy. Czuć, że są znakomicie umyte. Bardzo łagodny. Nie podrażnia, nie wysusza. Muszę jednak zaznaczyć, że ja nie mam problemów w zasadzie żadnych ze skalpem.
  3. Byłam zaskoczona, że mimo braku SLS rewelacyjnie się pieni i wystarczy bardzo mała ilość by dokonać skutecznego mycia. Tworzy przyjemną gęstą, kremową pianę.
  4. Zdecydowanie przeciwdziała nadmiernemu przetłuszczaniu się skóry głowy. Często mam z tym problem. Szampon skutecznie reguluje wydzielaniu łoju i widać to już po 2-3 użyciach.
  5. Włosy po nim są długo świeże, lejące. Zero przeciążenia. Wyglądają na zdrowsze i zyskują naturalny blask. Zauważyłam też ich zwiększoną miękkość.
  6. Czasem po naturalnych szamponach widzę dobre oczyszczenie, ale jednocześnie szorstkość kosmyków i nawet brzydki puch. Tu nic takiego nie miało miejsca.
  7. Ku mojemu zdziwieniu nie plącze przesadnie fryzury. Kiedy włosy rozczeszemy przed kąpielą, po spokojnie nawet bez użycia odżywki wyprostujemy je grzebieniem. Jednak w tym wypadku to może być indywidualna sprawa, zależna od długości i porowatości włosów.
  8. Znakomicie wpływa zdrowotnie na cebulki. Dostrzec to można po dłuższym stosowaniu. 
  9. Znakomity skład to kolejny plus.
  10. Czy niweluje wypadanie? U mnie ten problem często powraca. Nie mogę powiedzieć, że w 100% sobie z nim poradził, ale znacznie go obniżył. Moje doświadczenia wskazują, że działając samym tylko szamponem kłopotu tego się nie pozbędziemy.
  11. Potwierdzam, że przyspiesza regenerację i porost włosów. U mnie naturalnie rosną one od zawsze szybko, nawet zbyt szybko:) Ale produkt ten sprawił, że na głowie pojawiło się istne stado baby hair. Żadnego innego specyfiku wpływającego na to w tym czasie nie aplikowałam.
  12. Sprawdził się cudownie przy zmywaniu olejów. 
  13. Nie wiem czy niweluje łupież i pomaga w łuszczycy lub łysieniu. Nie mam z tym problemu.
  14. Cenię go za piękną woń. Mycie głowy tym kosmetykiem to prawdziwy relaks!
  15. Cena nie jest niska, ale biorąc pod uwagę wydajność i fakt, że jego pojemność jest dużo wyższa od standardowej - opłaca się.
  16. Szkoda, że ciężko dostępny stacjonarnie. Choć pewnie gdzieś go można jednak dorwać bez zakupów online.

Dla kogo szczególnie? Dla kogo nie?
Docenią go osoby preferujące naturalną pielęgnację.  Jeśli szukacie świetnego szamponu bez SLSów, parabenów, silkonu itp. - to idealny wybór dla Was. Rezygnujecie z takich kosmetyków, gdyż się nie pienią, są niewydajne i brzydko pachną? Ten jest tego zaprzeczeniem. Polecam szczególnie osobom walczącym z łojotkiem skóry głowy, wypadaniem włosów i szukającym dobrego oczyszczacza. 
Nie jest to kosmetyk dla tych co uwielbiają wyłącznie słodkie zapachy produktów myjących lub/i tylko z silikonami.

Podsumowanie
Świetny szampon godny polecenia. Nawet jeśli nie do stałego używania, to warty zakupu do aplikacji co jakiś czas. Radzi sobie z wieloma problemami na raz. Wspaniały dla całej rodziny. Pobija w wielu aspektach inne naturalne szampony. Zdecydowanie kupię drugą butelkę. 


Lubicie naturalne szampony? Może ktoś z Was stosował dokładnie ten i może podzielić się opinią?

Pozdrawiam,