Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki z Niemiec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki z Niemiec. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 października 2014

Alverde Fussbutter Pinie Shoreabutter Masło do stóp z sosną i masłem shorea. Recenzja.


Uwielbiam ten kosmetyk. Stosuje od kilku miesięcy i wielbię!  Za co? Zapraszam do recenzji.

Słowo od producenta
Masło do stóp z ekstraktem z sosny i masłem shorea odżywia i odświeża suche i zmęczone stopy. Bogata formuła z masłami shea i shorea zapewnia intensywną pielęgnację i nawilżenie. Suche i szorstkie stopy stają się gładkie, miękkie i świeże. Produkt przebadany dermatologicznie, bez konserwantów, silikonów, olejów mineralnych, emulgatorów PEG, oparty na roślinnych składnikach z kontrolowanych upraw, nie zawiera silikonu. 


Skład
Znakomity! Sama natura.


Opakowanie

200 ml-owe plastikowe pudełeczko. Łatwo masło wydobyć do samego końca. Przyjemna dla oka grafika.

Cena
Ok. 3,25 Euro/200 g.

Gdzie kupić?
Stacjonarnie w Polsce niedostępny. Można kupić go  w drogeriach DM, głównie w Niemczech. Sklepy te znajdziecie też w Austrii, Chorwacji, Czechach, Słowacji, Holandii. U nas markę Alverde online spotkacie na Allegro.


Zapach
Sama przyjemność. Odświeżający, relaksujący, przypominający mi lekko trawę cytrynową. Woń jest trwała i bardzo niespotykana. W ogóle się nie nudzi. 

Konsystencja
Gęsta, zbita. Prawdziwe masło. Po zetknięciu ze skórą szybko się rozpuszcza i błyskawicznie wchłania.

 

Wydajność
Wysoka. Używam, używam, a masła jakby nie ubywa. Wystarczy mała ilość by dobrze nawilżyć stopy. Używany raz na dzień starczy na kilka m-cy.

Moja opinia 
  1. Świetnie pielęgnuje stopy. Przy regularnym używaniu, w zasadzie problem suchości pięt zupełnie znika. 
  2. Skutecznie nawilża i zmiękcza skórę. Stają się bardzo przyjemne w dotyku i gładkie.
  3. Odświeża, koi i relaksuje. Po całym dniu na nogach, aplikacja tego masła to czysta przyjemność. Czuć przyjemną błogość, jakby kosmetyk zdejmował z sekundy na sekundę zmęczenie ze stóp.
  4. Wchłania się błyskawicznie. Jednocześnie czuć na skórze przyjemną warstwę nawilżenia. Zero nieprzyjemnej tłustości, lepkości itp.
  5. Działa skutecznie i na długo. Po aplikacji na noc, rano stopy wyglądają super. Nawet jeśli nie każdego dnia naniesiemy kosmetyk, są w dobrym stanie.
  6. Gładzenie po nim stopy o stopę, to prawdziwa rozkosz:)
  7. Można go używać jako codzienny krem lub raz na jakiś czas grubą warstwę jako maska + skarpetki. 
  8. Spokojnie sprawdza się również na dzień.
  9. Pachnie znakomicie. Ja w tej woni jestem zakochana.
  10. Ogromny plus za skład, cenę i wydajność.
  11. Czuć, że nie tylko oblepia naskórek gładką oszukaną powłoką, ale wnika głębiej, przez co odżywia i pielęgnuje.
  12. Szkoda, że nie jest dostępny w Polsce.
  13. Od ponad roku jeden z moich ulubionych produktów do stóp. Zamiennie stosuje ze świetnym kremem Fuss Wohl Intensiv Creme, o jakim pisałam w ulubieńcach sierpnia. Oba wysoko cenię i polecam.
  14. Pamiętajcie tylko, że pielęgnacja naszych stóp to nie tylko krem czy masło. Bardzo ważne jest również złuszczanie naskórka. U mnie bez stałego "tarkowania" się nie obędzie. Raz na 4 m-ce od 1,5 roku stosuje też skarpetki peelingujące Tony Moly. Samo masło/krem nie dało by rady. 

Dla kogo szczególnie? Dla kogo nie?
Śmiało rekomenduje każdemu. Moje dwie koleżanki, które totalnie nie lubiły smarować niczym stóp, po użyciu tego kosmetyku z Alverde, teraz tę czynność uwielbiają. Jeśli do tej pory spotykaliście dobre preparaty do tej części ciała, ale niezbyt ładnie pachnące, tu będziecie mile zaskoczeni. Myślę, że ta woń spodoba się większości. 

Podsumowanie
Szczerze polecam. Z całą pewnością jeśli tylko będę miała okazję go nabyć, kupię kolejne opakowanie. Przy odwiedzinach w drogerii DM, warty wrzucenia do koszyka. 
Jeśli natomiast szukacie dobrego masła do stóp, ale dostępnego łatwo w Polsce, to polecam kosmetyk z Fuss Wohl z Rossmanna. Pachnie ładnie limonką i też jest przeze mnie cenione. Alverde wolę, ale Fussl Wohl jest tuż za nim. Aktualnie w promocji za 9,29 PLN/200 ml.

Znacie kosmetyk? Może macie na swojej liście zakupowej?

Miłego tygodnia!

poniedziałek, 14 października 2013

Alverde Intensiv Pflegemaske Avocado. Maska intensywanie pielęgnująca do twarzy. Recenzja.

Kupiłam ją z miłości do awokado. Polubiłam czy nie? Zapraszam na recenzję.

 
Co mówi producent?
Intensywnie pielęgnująca maska do twarzy. Olejek awokado wspomaga nawilżenie i wygładzenie skóry. Olejki jojoba i z oliwek wspomagają jej naturalną rewitalizację likwidując uczucie ściągnięcia. Wartościowy olejek arganowy utrzymuje w skórze intensywne nawilżenie tworząc idealną pielęgnację bardzo suchej skóry. Błyskawicznie koi. Łagodzi podrażnienia. Zmiękcza skórę. Przywraca jej jędrność i elastyczność. Opóźnia procesy starzenia.
 
 

Sposób użycia
Stosować rano i/lub wieczorem po demakijażu na twarz, szyję i dekolt lekko wmasowując. Po 15 minutach usunąć resztki.

Opakowanie
Zgrabna mała tubka 30 ml. Higieniczna. Stoi na korku, dzięki czemu maska ładnie ma szansę spływać ku dołowi. Kosmetyk łatwo się dozuje przez praktyczny otwór. Materiał jest miękki i bez problemu pozwala wycisnąć wszystko do ostatniej kropli. Estetyczna grafika, przyjemna dla oka.

 
Cena
Jeśli dobrze kojarzę to w Niemczech zapłacimy za nią 1,95 EURO/30 ml. Cena bardzo korzystna.

Gdzie kupić?
Drogerie DM w Niemczech, Austrii, Czechach, Słowacji, Chorwacji, Słowacji, Bośni i Hercegowinie, Serbii, Holandii, Bułgarii, Rumunii, Węgrzech.
W Polsce produkty Alverde można dostać na Allegro.

Zapach
Właściwie prawie bez żadnej woni. Może lekko czuć awokado, ale naprawdę delikatnie. W miarę używania kompletnie nic nie wyczuwałam. Chciałabym by intensywnie pachniała tym owocem, ale tak nie jest.

Konsystencja
Gęstego, bardzo gładkiego kremu w kolorze białym. Przyjemna w nakładaniu i łatwa do zmywania. Nie lepi się, nie jest za rzadka, nie spływa z twarzy. Ładnie się wchłania.

  

Wydajność
Produkt bardzo wydajny. Mam ją ok. 8-10 miesięcy i dopiero teraz dobija dna. Niby mała pojemność, ale naprawdę starcza na długo. Stosuje ją mniej więcej raz na 10-14 dni.
Moja opinia. Sprawdziła się czy nie?
 1. Spodziewałam się większego nawilżenia. Nie mam cery suchej, a mimo to uważam, że maska nie nawilża jakoś super. Czyni to raczej w stopniu mocno średnim. Tu jestem rozczarowana.
2. Rozjaśnia, super wygładza i nadaje miękkość skórze.
3. W pełni zgodzę się z tym, że dobrze koi, lekko uspokaja i łagodzi podrażnienia.
4. Skóra staje się bardzo przyjemna w dotyku i bardziej elastyczna.
5. Nie specjalnie zauważyłam poprawę jędrności, być może dlatego, że nie mam jeszcze takiego problemu.
6. Ciężko mi także stwierdzić czy działa przeciwstarzeniowo. Wygładza ładnie lekkie zmarszczki mimiczne. To dostrzegam. Ale moim zdaniem nie jest to efekt trwały. Pewnie po zużyciu kilku tubek przez lata można by było dopiero ocenić, jak to jest z tą walką ze starzeniem się skóry.
7. Bywało, że nie zmywałam jej na noc, ale zostawiałam zamiast kremu. Skóra rano była pięknie odżywiona. Nadal jednak efektu nawilżenia nie było spektakularnego. Znam maski lepsze pod tym względem.
8. Małe fajne opakowanie można zabrać na urlop czy inny wyjazd.
9. Sprawdziła się przed większymi wyjściami. Dobrze przygotowuje skórę pod makijaż.
10. Nie uczuliła mnie, nie podrażniła, nie wywołała żadnej alergii. Zero dyskomfortu. Bardzo przyjemnie czuje się buzia, kiedy mam ją na sobie.
11. Szybkie proste nakładanie i takie samo zmywanie. Dla leniuszków czy osób nie lubiących "babrania się" w sam raz:)
12. Polecam zmywać resztki wodą lub płynem micelarnym, samym suchym wacikiem idzie to opornie.   
13. Jeśli chodzi zestawienie ceny do jakości to duży plus.

Zastosowanie nie na twarz?
Kilka razy ostatnio nałożyłam kosmetyk na dłonie na noc i jestem bardzo zadowolona z efektu. Dziwne, ale czułam tu większe nawilżenie, niż przy zastosowaniu na twarz. A ta gładkość rano? Dłonie jak marzenie! To był świetny pomysł i teraz często go powtarzam.

Dla kogo nie?
Jeśli macie bardzo suchą skórę lub odwodnioną i szukacie super nawilżającej maski, to ta Was rozczaruje. 

Komu polecam?
Sprawdzi się u osób z cerą normalną, tłustą, lekko suchą. Dla tych którzy potrzebują ukojenia, rozjaśnienia. Polecam jeśli macie cerę z rumieniem, naczynkową. Ale to też w tej kategorii nie jest jakaś maska cud. Polubią ją oczekujący na ładne wygładzenie buzi czy bywalczynie częstych nocnych imprez. Przed mocnym makijażem - w sam raz, a do tego łatwa w obsłudze:)
Jako maska/krem na dłonie na noc - świetne rozwiązanie.

Podsumowując
Nie jest to maseczkowy hit. Dobra, ale znam lepsze i do tego łatwo dostępne w Polsce. Dobry skład, bardzo tania, ale pod względem nawilżenia rozczarowuje, a głównie na to liczyłam. Ma kilka plusów, ale raczej nie kupię ponownie. Nie mam do niej stałego dostępu, a poza tym kusi mnie testowanie całej gamy innych nowych dla mnie masek:) Mam też stałą grupę takich, do jakich wracam latami i cenię bardzo.

Polecacie jakieś maski Alverde? Do tej pory to moja jedyna tej marki.

Pozdrawiam:)
Magda

niedziela, 25 sierpnia 2013

Balea HandCreme Olive. Recenzja oliwkowego kremu do dłoni.


Krem do dłoni to od kilkunastu lat mój codzienny niezbędnik. W moim domu, co rusz się na jakiś natknięcie:) Musi być w kuchni, łazience, sypialni, holu, przy biurku i oczywiście w aucie oraz obowiązkowo w torebce. 

Uwielbiam kremować dłonie. Robię to już w zasadzie machinalnie. Może też dlatego nigdy nie cierpię na przesuszenia czy inne problemy ze skórą dłoni?

Od kilku m-cy regularnie używałam Balea Handcreme Olive. Właśnie mi się skończył. Mam nadzieję, że z chęcią przeczytacie moje zdanie o nim.

Skład:


Co mówi producent?
Ma odżywiać skórę dłoni. Dobrze nawilżać. Łatwo się rozprowadzać i szybko wchłaniać.

Opakowanie
Wygodna tuba 100 ml. Stoi na korku, więc wszystko łatwo spływu ku zakrętce. Otwiera się w sposób praktyczny (jak dobrze, że nie odkręcana nakrętka) i bezproblemowy. Całkiem miękki plastik pozwala na łatwe wyciskanie kremu. Ja jednak na koniec tubę przecięłam i w dolnej jej części znalazłam sporą ilość produktu, jaka starczyła mi jeszcze na wiele razy.
Ładna szata graficzna jak zawsze u Balea przyciąga wzrok. Żywe kolory. Bardzo czytelne dobrze rozplanowane napisy.


Cena
Tu nie wiem dokładnie, ale z tego co kojarzę w Niemczech nie kosztuje więcej niż 1 Euro/100 ml.

Gdzie kupić?
Drogerie DM w Niemczech, Czechach, Holandii, Słowacji, Chorwacji. Jeśli jeszcze w jakimś kraju to dajcie znać. Ja kojarzę tylko w tych.
W Polsce w stacjonarnej sprzedaży go nie dostaniemy, ale można sprawdzać na Allegro.

Zapach
Bardzo delikatny. Cudnie oliwkowy. Ale nie nachalny. Bardziej świeży niż słodki. Dla mnie przyjemny, relaksacyjny, wyciszający. Całkiem długo utrzymuje się na skórze, ale w ogóle nie męczy.

Konsystencja
Niezwykle kremowa i jedwabista. Bardziej w stronę gęstej. Ale nie jest zbita. Niewielka ilość wystarczy by dobrze pokryć dłonie. Cudnie się rozprowadza i błyskawicznie wchłania. Pozostawia na skórze przyjemną powłoczkę. Zero lepkość, nieprzyjemnej tłustej warstwy, uczucia powodującego, że zaraz ręce chcemy myć. Nie waży się, nie roluje. Dłonie są miłe w dotyku i idealnie gładkie. 


Moja opinia
1. Bardzo dobry krem za niską cenę. Znam specyfiki droższe od niego o 3-4 razy, a jakościowo o wiele gorsze.
2. Spełnia obietnice producenta. Świetnie nawilża. Nadaje gładkości. Skóra jest cudnie miękka i bardzo przyjemna w dotyku. Zero problemu z suchością. Efekt utrzymuje się do kolejnego mycia. Czuć, że pielęgnuje i działa.
3. Wielki plus za rewelacyjne wchłanianie się. Idealna formuła. Nic nawet nie spływa z dłoni przy aplikacji. Nie jest też zbite, tak że trudno krem rozprowadzić. Nanosimy, masujemy i po chwili możemy swobodnie wszystko robić rękami. 
4. Dzięki obecności panthenolu, ładnie koi i wycisza. Czuć przyjemny relaks. Zauważyłam też, że zdejmuje z rąk zaczerwienienie, do czego mam sporą skłonność. Nie wiem jednak jak sprawowałby się zimą.
5. Bardzo wydajny. Stale używałam od kilku m-cy. W ciągu dnia + dość grubą warstwę na noc, a dopiero skończył się kilka dni temu.
6. Nie mam wielce problematycznych dłoni, ale uważam, że to świetny nawilżacz + lekki natłuszczacz i przy regularnym stosowaniu może wiele zdziałać, nawet jeśli Wasza skóra na rękach jest kłopotliwa.
7. Nadaje się i na dzień i na noc.
8. Chroni przed czynnikami zewnętrznymi. Polecam np. aplikować go przed domowym sprzątaniem. On + ochronne rękawiczki i dłonie naprawdę będą nam wdzięczne.
9. Dobrze sprawdza się w pielęgnacji skórek wokół paznokci. Zawsze krem dokładnie w nie wcierałam i bardzo im to służyło.
10. Niezwykle podoba mi się jego delikatna woń. Ja uwielbiam oliwkowy zapach.
11. Polecam zarówno kobietom jak i mężczyznom.

Jeśli będziecie miały okazję go kupić, to zachęcam. Warty wypróbowania.

Pozdrawiam,
Magda

piątek, 23 sierpnia 2013

Niemieckie kosmetyczne zakupy i prezenty. Kiko, Balea, Alverde, P2.

Dzięki Agnieszce - 82Inez, miałam możliwość zrobienia zakupów za zachodnią granicą. Wybrałam tylko kilka kosmetyków, ale Aga ma tak dobre serce, że obdarowała mnie dodatkowo prezentami. Szalona kobieta!

Co kupiłam?


Paletka Kiko Colour Party Palette 02 Generous Earth. Zobaczyłam ją na blogu u Agi i przepadłam. Moje kolory! Bez brokatu, przesadnej perły. Cieni nie za mało, nie za dużo. Akurat. Kolory można aplikować na mokro i na sucho. Poręczna, z lusterkiem i pięknie wykonana. Dodatkowo była objęta dobrą promocją. Cieszę się, że jest moja. Od 3 dni używam i jestem bardzo zadowolona. W kolejnym poście przedstawię ją bliżej.


Z Kiko skusiłam się też na lakier do paznokci. Dość osławiony w blogosferze. Klasyczna mięta 389. 


Z drogerii DM wybrałam 3 kosmetyki.


Balea Szampon i żel pod prysznic o zapachu Blaubeere czyli jagody. Limitowana edycja tego lata. Tak bardzo polubiłam zeszłoroczną limitowankę z maliną, że postanowiłam zobaczyć czy ta wersja też jest tak świetna.

Do stóp wybrałam masło Alverde FussButter Pinie Shoreabutter. Użyłam na razie raz na noc i zapach jest obłędny. Rano moje stopy wyglądały super. Ale wyroku jeszcze nie wydaje.


Agnieszka natomiast obdarowała mnie takimi dodatkami.

Balea Lippen Pflege Intensive. Pomadka ochronna z masłem shea i olejkiem arganowym.


Balea HandCreme Beautiful Berries. Krem do rąk z owocami jagodowymi.


Pomadka P2 Sheer Glam Lipstick w odcieniu 050 Flashdance. Akurat tak się przypadkiem złożyło, że jakiś czas temu megilongue, podarowała mi identyczną w tym samym kolorze:) Ten egzemplarz zatem powędruje do mojej bratowej. Sam produkt jest super!


Miniaturka żelu do mycia twarzy Bebe Young Care Quick & Clean Waschgel & Augen Make-Up Entferner.

 

Zakupy i prezenty bardzo mnie cieszą. Coś szczególnie przykuło Wasze zainteresowanie?

Pięknego weekendu!
Magda

niedziela, 7 lipca 2013

Prezenty kosmetyczne, biżuteryjne i domowe. Nowe testy kosmetyczne.

Całkiem niedawno wzięłam udział w rozdaniu organizowanym przez Magdę z kanału styloweTV i wygrałam jedną z nagród. Ucieszyło mnie to niezmiernie. Szczególnie dlatego, że upominkiem były kosmetyki Balea niedostępne w Polsce. Markę tą bardzo lubię i cieszę się, że mogę wypróbować ich kolejne produkty.


Szampon i odżywka Mango i Aloes pachną cudowanie. Na razie użyłam tylko raz więc nie za dużo mogę o nich powiedzieć, ale woń jest boska!

Od Magdy dodatkowo dostałam niespodziankę w postaci bransoletki i maseczki czekoladowej do twarzy.


Bransoletka w dużej części składa się z imitacji muszelek. Jest lekka, pięknie letnia i znakomicie pasuje do wielu stylizacji.


Od Madzi miałam też możliwość nabycia świetnego kostkowego kalendarza w stylu vintage. Już dawno czaiłam się na niego na Allegro. A tu świetnie się trafiło. 



Jest wieczny:) Drewniany w bieli. Czyli moje klimaty.


Świetnie wpasował się w klimat mojej sypialni. Na razie stanął na komodzie, choć jeszcze myślę czy nie postawić go na mojej toaletce. Zobaczymy.


Wspomnę też, że w tym tygodniu dostałam do testów od marki Joanna żel pod prysznic w dużej butli 500 ml + balsam do ciała. To seria Sensual z olejkiem arganowym. 


Jak na razie urzekł mnie piękny, nietuzinkowy zapach i jestem zadowolona z błyskawicznego wchłaniania się balsamu. Testuje jednak dalej i za jakiś czas napiszę osobną recenzję tych kosmetyków.


Napiszcie czy znacie te kosmetyki z notki i jak Wasze wrażenia?

 Jak minął Wam weekend? Mi na błogim wypoczynku. Mam nadzieję, że Wam także.
Buziaki:)
Magda

poniedziałek, 1 lipca 2013

Balea Jeden Tag Shampoo Himbeere. Malinowe mycie włosów. Recenzja.

 
Lubicie maliny? Ja kocham ten owoc. Zawsze też zwracam uwagę na kosmetyki o tym zapachu.
Malinowy szampon Balea kupiłam spory czas temu. Zaczęłam używać pod koniec maja. Dziś postanowiłam napisać o nim kilka słów.

Co mówi producent?
Szampon ma zapewnić jedwabiste błyszczące włosy. Koić skórę głowy, dzięki kompleksowi witamin B3 i B5 odbudowywać włosy, zapewniać im miękkość bez obciążenia. Nie zawiera silikonów.
Produkt pochodzi z letniej wersji limitowanej z zeszłego chyba roku. Niestety nie wiem czy tego lata powrócił do sprzedaży.
Butelka ma 300 ml pojemności i z tego co pamiętam w drogeriach DM kosztuje poniżej 1 Euro.

  
Skład:

 Moje spostrzeżenia:
1. Pięknie pachnie prawdziwymi malinami. Mycie tym szamponem włosów to prawdziwa przyjemność. Woń nie jest chemiczna, całkiem długo zostaje na włosach. Bardzo relaksuje.
2. Konsystencja w sam raz. Nie za rzadka, nie gęsta. Produkt jest pół transparenty. W pięknym malinowym kolorze.

 

3. Dobrze się pieni, świetnie myje włosy. Doskonale zmywa oleje.
4. Nie podrażnia skóry głowy. Nie wywołuje swędzenia, łupieżu, alergii.
5. Tak jak mówi etykieta, jest niesamowicie lekki i nie obciąża kompletnie fryzury. Moje włosy są na to podatne, a z tym kosmetykiem w ogóle nie mam takiego problemu.
6. Idealnie nadaje się do codziennego mycia.
7. Włosy po nim są niezwykle miękkie, jedwabiste i naprawdę błyszczące. Nawet bez użycia odżywki całkiem dobrze się rozczesują i nie ma efektu puszenia się.
8. Bardzo polubiłam go także dlatego, że podczas jego stosowania wyjątkowo dobrze włosy układają się bez żadnej stylizacji. Są sprężyste, gładkie i  lśniące. Skręt loków/fal jest świetny. Nie mam też problemów z przesuszeniem włosów czy przetłuszczeniem skóry głowy.
9. Nie zawiera silikonów, a włosy po nim są pięknie gładkie. Wiele razy używając go rezygnowałam z odżywki czy balsamu, gdyż specyfiki te były zwyczajnie zbyteczne.

 

10. Nie wiem czy osoby o bardzo zniszczonych włosach będą z niego zadowolone. To nie jest wielce odżywczy specyfik, ale z drugiej strony nie sądzę by jakikolwiek produkt do mycia, mógł bardzo pomóc nam w odbudowie włosa. Tu raczej potrzebne są odżywki, maski i nożyczki:)
11. Muszę przyznać, że patrząc na zdjęcie modelki na etykiecie szamponu, moje włosy tym szamponie wyglądają bardzo podobnie (poza kolorem). Chyba pierwszy raz miałam takie skojarzenie, że dokładnie tak jak na zdjęciu układają się, błyszczą, są przyjemnie lekkie i delikatne w dotyku.
12. Wydajność - świetna.
13. Opakowanie przyjemne dla oka. Przyciąga wzrok kolorystyką. Butelka świetnie leży w dłoni. Bez problemu można ją postawić do góry dnem, by wszystko ekonomicznie ściekało ku dołowi. Otwarcie niekłopotliwe. Dozowanie wygodne.

 

14. Trudno wyszukać mi tu jakieś minusy. Bardzo go polubiłam i chętnie zaopatrzyłabym się w kolejny. Latem zapach malin podczas mycia głowy to coś cudnego! Cieszę się, że poza walorami woni, idzie za tym też dobra jakość i świetna cena. Szkoda tylko, że niedostępny w Polsce i jeśli ta limitowanka nie powróciła, to być może już w ogóle nie jest do kupienia:(

Polecam bardzo. Jak go spotkacie, warto kupić.

Jeśli używałyście innych szamponów Balea dajcie znać czy tak samo są dobre? Ja w zapasach mam jeszcze jeden tej marki do włosów brązowych i niedawno wygrałam w rozdaniu na YT zestaw szampon i odżywka Balea Mango i Aloes. Nie mogę doczekać się ich testowania.

Pozdrawiam ciepło!
Magda

poniedziałek, 11 marca 2013

Olejek do włosów (ale nie tylko!) Alverde Haaröl Mandel Argan. Recenzja.

Kilka dni temu skończyłam buteleczkę olejku do włosów migdałowo-arganowego Alverde Haaröl Mandel Argan.

Kosmetyk pochodzi z niemieckiej drogerii DM. Z tego co kojarzę kosztuje 2,90 Euro/50 ml.


Buteleczka jest cała plastikowa. Poręczna, nieduża. Z dozującą pompką.


Mniej więcej do momentu zużycia 3/4 opakowania pompka działała bezbłędnie. Przy końcu niestety zaczęła się lekko zacinać. Nie występowało to jednak za każdym razem. Nie mam pojęcia czy to tylko tak w moim egzemplarzu, czy może to norma w tym produkcie.

Nie zawiera silikonów, sztuczności, ma świetny naturalny skład. Jest odpowiedni dla Vegan. Oto co mówią etykiety z opakowania. Jeśli znacie niemiecki zapraszam do poczytania.


Przeznaczony jest szczególnie do włosów suchych i łamliwych. Ma nawilżać włosy i sprawiać, że staną się miękkie i błyszczące. Skóra głowy natomiast ukojona i odświeżona.
W składzie m. in. witaminy i certyfikowane olejki: arganowy i z orzechów włoskich, bio ekstrakty z migdałów i łopianu.

Skład:  Glycine Soja Oil*, Caprylic/Capric Triglyceride, Argania Spinosa Oil*, Juglans Regia Oil*, Prunus Amygdalus Dulcis Oil*, Arctium Lappa Extract*, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Helianthus Annuus Seed Oil, Parfum**, Limonene**, Citral**, Linalool**, Geraniol**, Citronellol**.
* Ingredients from certified organic agriculture.
** From natural essential oils.


Wg producenta olejek należy stosować w małej ilości (kilka kropel) na umyte wilgotne włosy i skórę głowy.

Moje spostrzeżenia
1. Aplikacja wg zaleceń z etykiety u mnie kompletnie się nie sprawdziła. Nawet po nałożeniu dosłownie 1-2 kropli tylko na końce włosów, bardzo szybko były one obciążone, tłuste i wyglądały jakbym nie myła ich dobre kilka dni. O wcieraniu w skórę głowy nie było w ogóle mowy. Fryzura po wysuszeniu kwalifikowała się do ponownego mycia. Próbowałam takiej metody ok. 7 razy i zawsze to samo.
2. Znakomicie natomiast kosmetyk sprawdza się do olejowania włosów i następnie zmywania. Tak właśnie go wykorzystałam. Zazwyczaj aplikowałam go po umyciu głowy na skórę i całą długość włosów. Po czym szłam spać, a rano zmywałam szamponem. Taka metoda olejowania sprawdza się u mnie najlepiej przy każdym oleju.
3. Kilka razy stosowałam kosmetyk zostawiając go na 2-3 h po umyciu. Tu także zdał egzamin. Można również używać go na suche włosy, a potem je myć. Ja jednak nie jestem zwolenniczką takiego olejowania.
4. Działa naprawdę świetnie. Włosy są nawilżone, bardzo miękkie, gładkie. Przy moich naturalnych falach mają one lepszy skręt i łatwiej się układają. Do tego widoczny jest piękny połysk. Nie wiem jak sprawdzi się na włosach łamliwych czy bardzo suchych. Ja takich nie posiadam. Nie mam także od kilku lat problemu z rozdwojonymi końcówkami. Moje włosy nie są zniszczone, ale potrzebują nawilżenia i ten olejek świetnie im to dawał. Dodatkowo czułam po nim jakbym miała włosów więcej, były puszyste i zyskiwały na objętości.
5. Nie mam problemów ze skórą głowy, tu także więc nie wiem czy rzeczywiście ją koi.
6. Zmywa się bez problemowo każdym szamponem. Ma postać żółtego niezbyt gęstego oleju. Nie potrzeba go dużo nałożyć za jednym razem, by dobrze działał. Jest całkiem wydajny.
7. Pokochałam jego zapach. O dziwo nie czuć w nim przede wszystkim migdałów, ale na pierwszy plan wychodzi naturalna cudna woń cytrusów. Dopiero potem czuje migdały. W każdym razie to połączenie jest niezwykle przyjemne, aromaterapia gwarantowana!
8. Nie sposób nie porównać tego olejku z dostępnym powszechnie w Rossmannie olejku z Alterry. Tym do ciała, ale nagminnie stosowanym przez nas na włosy:) Dwa razy miałam ten sam zapach Migdał i Papaya. Innych wersji nie znam. U mnie oba Alterra i Alverde działają w tym przypadku tak samo. Nie widzę w zasadzie żadnej różnicy. Efekt identyczny. Może jedynie Alverde daje na czuprynie większy, bardziej widoczny połysk, ale to bardzo subiektywne odczucie, ciężkie w sumie do wartościowego zmierzenia. 
Oba zapachy bardzo lubię. Jednak ten z Alverde jest dla mnie bardziej kuszący, niespotykany. jeśli miałabym kierować się wonią, to postawiłabym na olejek niemiecki.
Minusem natomiast jest jego brak dostępności w Polsce. 
Przeliczając cenowo pojemność, wychodzi kosztowo tak samo jak olejek Alterra.
9. Moim zdaniem świetny produkt, ale nie do stosowania wg wskazówek producenta. Może metoda z etykiety sprawdzi się w przypadku bardzo suchych i zniszczonych włosów. Tego nie wiem. Ja polecam ten kosmetyk do tradycyjnego olejowania. Nie jest jednak tak, że pobija on inne oleje łatwo dostępne w naszym kraju. 
10. Jeśli macie możliwość zakupu tego kosmetyku to polecam. Znakomity skład, dobra cena i obłędny zapach. Włosy po nim wyglądają cudnie. Jednak wg mnie specjalne sprowadzanie go z Niemiec i np. płacenie dodatkowych kosztów przesyłki czy kupowanie go na Allegro z marżą (tam kosztuje on z przesyłką od ok. 27-30 PLN) nie ma sensu. Z powodzeniem z olejkiem z Alterry osiągnięcie to samo.

Inne zastosowanie?
Tak bardzo uzależniłam się od jego zapachu, że całkiem spontanicznie pewnego wieczoru nałożyłam go na dłonie i wtarłam w skórki wokół paznokci. Rewelacja! Rano skóra miękka, gładka i dobrze nawilżona. Od tego momentu prawie co noc tak go aplikowałam. 
Wiele razy użyłam również na stopy, dekolt i szyję. Działa znakomicie, a skóra jest wręcz jak jedwab! Byłam zaskoczona, że o dziwo w skórę na ciele wchłania się bardzo szybko, nie lepi się i nie jest nieprzyjemnie tłusty. Kilka razy w ciągu dnia nałożyłam go na dłonie i po chwili bez problemu mogłam wykonywać wszelkie ruchy i prace:) Ważne tylko by nie przesadzać z ilością. Wystarczy kilka kropel. Plus też taki, że zapach długo zostaje z nami i jest niezwykle miły dla nosa:)
Polecam także do kąpieli! Kilka kropel do wanny z wodą, a stresy odchodzą błyskawicznie. Ciało natomiast zyskuje miękkość i nawilżenie.
Byłoby rewelacyjnie gdyby dostępny był w większej i ekonomiczniejszej pojemności, niż tylko 50 ml.
Z powodzeniem kosmetyk ten można stosować bardzo różnorodnie. Jest uniwersalny! Olejek Alterra oczywiście można użyć tak samo.

Jeśli tylko będę miała do niego dostęp w cenie drogeryjnej to na bank kupię, choćby z tęsknoty za tą cudnie naturalną, uzależniającą wonią.

Obecnie wykończyłam wszelkie olejki do włosów. Zostało mi jeszcze troszkę oleju kokosowego. Planuje kupić coś nowego, od olejowania chyba bowiem się uzależniłam:) Moje włosy wiele zyskały dzięki tej metodzie. Może polecacie mi jakiś olej szczególnie, jakiego jeszcze nie miałam? Chętnie poczytam wasze rekomendacje.

Buźka!
Magda