Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żele pod prysznic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żele pod prysznic. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Argan Shower Gel Cece of Sweden. Recenzja żelu pod prysznic.


Żel z olejkiem arganowym dostałam od dystrybutora marki do testów. Pisałam o tym w poście z grudnia. Używam stale od około miesiąca. Przyszła pora na recenzję.

Co mówi producent?



Skład


Opakowanie
Tuba o pojemności 250 ml. Stoi na otwarciu, dzięki czemu żel swobodnie ścieka do samego końca. Tworzywo jest miękkie i łatwo kosmetyk wycisnąć z opakowania. Podoba mi się jego elegancki wygląd. Oszczędna przemyślana grafika. Brąz i złoto pasują wybornie. Turkusowe elementy są również strzałem w dziesiątkę. Cała seria przez swój design kojarzy się z szykownością i małym luksusem.


Cena
23-25 PLN/250 ml.

Gdzie kupić?
Rossmann, Superpharm, Hebe, Natura, Laboo oraz w sklepie internetowym http://www.belisoshop.eu/.

Zapach
Elegancki, subtelny, relaksujący. Jak prawdziwy olejek arganowy. Przypomina mi dobre perfumy. Nie jest mdły, nie za bardzo kadzidlany, niesłodki. Taki akurat. Szkoda, że niestety nie utrzymuje się na ciele. Polecałabym bardziej na wieczór niż na dzień. Wyróżnia się spośród wielu innych żeli pod prysznic swą oryginalną wonią, która nie męczy i jest pozbawiona sztuczności.

Konsystencja
W sam raz. Żel nie przelewa się przez palce. Nie jest też za gęsty. Ma złotawo-transparentny odcień. Nie pieni się wielką pianą, bardziej pod wpływem ciepłej wody tworzy na skórze przyjemny gęsty krem.

Wydajność
Określiłabym jako tradycyjną. Przy tej cenie mógłby być bardziej wydajny, ale ja mam tendencję do używania żeli w większej ilości na jeden raz, szczególnie jeśli upodobam sobie zapach. Może zatem nie do końca moja ocena zużycia jest tu super trafna.

Moja opinia
1. Cenię go przede wszystkim za nietuzinkowy zapach. Bardzo trafia w moje gusta. Na zimowy czas jak znalazł.
2. Nie wysusza skóry, nie ściąga jej. Powiedziałabym nawet, że lekko nawilża i natłuszcza. Mam cerę normalną. Specjalnej poprawy elastyczności czy regeneracji nie zauważyłam. Myślę, że w przypadku produktów do kąpieli to ciężkie do uchwycenia.
3. Nie podrażnił mnie i nie uczulił.
4. Skóra po nim jest przyjemna w dotyku i gładka, nawet bez użycia balsamu czy masła.
5. Na mnie działa bardzo uspokajająco i pozwala wyciszyć się pod prysznicem po całym dniu bieganiny. 
6. Otula podczas mycia ciało przyjemnym kremem, co także jest u mnie na plus.
7. Czy działa wielkie cuda? Nie. Ale używa się go bardzo przyjemnie. Od czasu do czasu stosuje go także w formie płynu do kąpieli. Dobrze zmiękcza wodę.
8. Cena niestety nie jest niska, ale warto pamiętać, że to marka bardziej profesjonalna niż inne drogeryjne produkty.


Dla kogo szczególnie? Dla kogo nie bardzo?
Osoby szukające zapachów poza tradycyjną gamą powszechnie kwiatowych, owocowych czy mydlanych - powinny tu być bardzo zadowolone.
Jeśli cenicie produkty z arganem - to coś dla Was.
Chcecie użyć czegoś bardziej luksusowego, ale jeszcze nie w cenie z kosmosu - dobrze trafiliście.
Nie macie suchej skóry, nie lubicie codziennego używania balsamów - skóra po tym żelu nie będzie o nie błagać.
Używacie pod prysznic wyłącznie kosmetyków orzeźwiających, cytrusowych, bardzo lekkich - tu możecie być rozczarowani.

Podsumowanie
Kosmetyk jak najbardziej polecam. Myślę, że warto spróbować go choć raz. Radzę polować na promocje. W grudniu np. w SuperPharm kosmetyki z tej serii były mocno przecenione. To wyższa półka produktów. Świetnie nadaje się także na prezent. Elegancki wygląd nadaje serii Argan charakteru i unikatowości.

W skład serii wchodzą jeszcze:
- balsam do ciała
- masło do ciała (posiadam, testuje i niedługo napiszę recenzję)
- eliksir do ciała
- szampon
- odżywka
- maska do włosów
- serum do włosów

Jeśli macie chęć sami spróbować tego żelu + masła, zapraszam do wzięcia udziału w rozdaniu na moim blogu. Wygrywają 3 osoby. Macie czas do końca stycznia'14.

Lubicie kosmetyki z modnym ostatnio olejkiem arganowym? Może używałyście konkretnie tego żelu? Miło mi będzie poznać Waszą opinię.

Pozdrawiam ciepło!

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Joanna Sensual Kremowy Żel pod prysznic Olejek Arganowy. Recenzja.

Jakiś czas temu dzięki współpracy z marką Joanna recenzowałam dla Was szampon i odżywkę z serii Argan Oil >>. Tamte produkty nie za bardzo się u mnie sprawdziły. Tym razem otrzymałam od firmy żel do mycia ciała i balsam.
Chcecie wiedzieć czy te kosmetyki dały radę?

 Dziś podzielę się opinią na temat żelu. Jutro w roki głównej wystąpi balsam.

Joanna Sensual Kremowy Żel pod prysznic Olejek Arganowy

 

Skład


Co mówi producent?


Opakowanie
Duża butla 500 ml. Mimo dużych gabarytów całkiem dobrze trzyma się w mokrej dłoni pod prysznicem. Jest solidnie wykonana. Można ją postawić do góry nogami, by wszystko spływało ku otwarciu. Zamknięcie praktyczne, bez problemowe. Szata graficzna stonowana, estetyczna, skromna. Bez specjalnego rzucania się w oczy.

      

Cena
7-9 PLN/500 ml.

Gdzie kupić?
Powszechnie dostępny. W większości sieciowych drogerii. Poza tym w wielu marketach, małych sklepach kosmetycznych i wielobranżowych. Oczywiście również na stronie producenta >>

Zapach
Mi podoba się bardzo. Jest lekki, delikatny, elegancki, ale dość specyficzny. Nie spodoba się każdemu. Dla niektórych może być za mdły. Polecam szczególnie do wieczornej kąpieli. Mnie bardzo relaksuje ta woń, wycisza i wprowadza w stan przyjemnego ukojenia. O dziwo ja za zapachem olejku arganowego nie przepadam, a tu w tym żelu czuje bardzo ciekawą woń i pokochałam ją od pierwszego użycia. Zupełnie nie przypomina tego, co czułam w serii do włosów Argan Oil. Nazwa Sensual znakomicie tu pasuje. Dla mnie bowiem to baaaaardzo sensualny zapach. Od razu po powąchaniu jeszcze z butelki, miałam dokładnie takie skojarzenie z nim.
Przez pewien czas nawet utrzymuje się na ciele, czym mnie zaskoczył. Ale nie trwa to wybitnie długo i na bank nie do rana.

Konsystencja
Dość rzadka, ale nie na tyle by spływała niekontrolowanie z dłoni. Żel dobrze się pieni. Przyjemnie rozprowadza na ciele. Jest bardzo kremowy i tworzy na skórze przyjemny, jakby pieniący się balsam.


Wydajność
Nie jest to bardzo wydajny. Szybko się zużywa, głównie przez rzadkość.  Jednak przy tak niskiej cenie i dużej pojemności, wynik ekonomiczny i tak jest na plus.

Moja opinia
1. Polubiłam szczególnie za zapach. Jesienią/zimą wyjątkowo może być przyjemny. Kojarzy mi się z ciepłym mlekiem, orzechami...
2. Nie wysusza skóry, nie podrażnia. Nie spowodował żadnej alergii. 
3. Czy nie wymaga już użycia balsamu po? Nie mam po nim efektu ściągnięcia skóry, ale u mnie jest ona normalna. Natomiast nie mogę powiedzieć, że nawilża czy natłuszcza. Nie warto się tego spodziewać. Balsam jest wskazany.
4. Nie dostrzegłam, tak jak mówi producent, by odżywiał skórę lub przeciwdziałał jej starzeniu. Ale jaki produkt myjący to robi? Skład też tego nie sugeruje.
5. Dobrze myje. Kąpiel z nim jest szybka i przyjemna.
6. Plus za brak parabenów. 
7. Olejek arganowy na 10 miejscu w składzie. Ogólna liczna składników - 27.
8. Na drugim miejscu SLS.
9. Nie występuje w mniejszej pojemności. Trochę szkoda, gdyż z czasem może się znudzić. Z drugiej strony biorąc pod uwagę ekonomiczność, wiele zyskujemy. Fajnie gdyby jednak była możliwość wyboru między 250 a 500 ml. Wielu odbiorców kupowanie kosmetyków o sporych rozmiarach zniechęca.
10. Wielka butla nie jest praktyczna na wyjazdy.
11. Z czasem woń może się nudzić. Ja wymieniam go z innymi żelami, ale po kilku dniach zawsze z przyjemnością wracam. To zależy również od nastroju.
12. Typowo drogeryjny. Tani, duży, w miarę powszechnie dostępny, robi to co ma robić. Jestem jak najbardziej za.

Dla kogo tak? Dla kogo nie?
Dla każdego, komu oczywiście spodoba się ten zapach, gdyż tu gusta są różne. Wg mnie dla mężczyzn również będzie ok. Polecam głównie do kąpieli w chłodne wieczory. Choć ja stosowałam go latem i nie narzekałam. Jeśli preferujecie tylko i wyłącznie orzeźwiające, energetyzujące zapachy, to nie jest to żel dla Was. Chcecie po całym dniu wyciszyć się, szybko zasnąć, otulić się przyjemnym zapachem ukojenia? W tym produkcie właśnie to znajdziecie.

Warto również polubić fanpage Joanny na FB. Znajdziecie tam wiele ciekawych informacji, nowości i promocje.

Już teraz zapraszam na jutrzejszą recenzję balsamu z tej serii.

Trzymajcie się!
Magda

wtorek, 19 lutego 2013

Soap&Glory Clean On Me. Jak się kąpać to elegancko!:)


Niby co może być niezwykłego w żelu pod prysznic? Otóż może:)
Soap&Glory Clean On Me Creamy Clariying Shower Gel - jestem absolutnie w nim zakochana od pierwszego do ostatniego użycia. Niestety zaliczył już denko, o czym pisałam w tym poście >>.

Miałam okazję wypróbować kilka kosmetyków Soap@Glory i jak do tej pory wszystkie podbiły moje serce. Ten także.

1. Nieziemski zapach, charakterystyczny dla tej serii. Zmysłowy, elegancki, niepowtarzalny, jak dobre perfumy. Jest porównywany do Miss Dior Cherie. Wiele osób określa go jako identyczny. Sprawia, że kąpiel staje się niezwykle przyjemna. Woń nie jest dusząca, pozostaje na ciele spory czas, a do tego pięknie długo pachnie nią łazienka.
2. Znakomicie się pieni taką gęstą przyjemną pianą, otulającą ciało.
3. Konsystencja jest kremowa, delikatna. Kosmetyk na ciele tworzy przyjemną kremową warstwę. Super się rozprowadza i nie trzeba dużo produkty by perfekcyjnie się umyć.



4. Moja skóra po kąpieli nim była przyjemnie gładka, miła w dotyku, ukojona, niewysuszona i nie ściągnięta. Wiele razy nie zaaplikowałam balsamu czy masła i wszystko było ok. Muszę jednak wspomnieć, że ja raczej na ciele mam skórę normalną. Poza może łydkami, gdzie czasem dopada mnie tam wysuszenie. 
5. Nie podrażnił mnie, nie uczulił.
6. Uważam nawet, że lekko nawilża skórę. Łagodzi podrażnienia. Szczególnie zauważałam to w lecie. Jednak osoby z suchą skórą, mogą tego nie odczuć. Nie sądzę jednak by wzmagał przesuszenie.
7. Jasno-różowy kolor żelu cieszy oko.
8. Wydajny. Butla 500 ml starczyła mi na kilka miesięcy.
9. Świetne opakowanie z pompką, która działa bez zarzutu i dozuje tyle produkty ile trzeba. Na tyle ta butelka mi się spodobała, że zostawiłam ją w celu przelewania do niej innych produktów do kąpieli. Pod prysznicem czy na wannie sprawdza się wybornie.


10. Przykuwająca grafika na opakowaniu. Piękne połączenie kolorów, intrygujące napisy. Soap&Glory słynie z tego. W łazience świetnie to wygląda.



11.
Niestety w PL marka nie jest dostępna. W UK zapłacimy za niego 5,5 GBP/500 ml. 
Wiem, że kosmetyki tej firmy może kupić także w Niemczech, USA i Kanadzie. Być może jeszcze w jakimś kraju. Jeśli wiecie, piszcie gdzie?

Soap&Glory Clean On Me bardzo polecam. Jeden z lepszych żeli jakie używałam. Mimo, że butla duża nie znudził mi się, choć od czasu do czasu oczywiście zamieniłam go na inne zapachy. Lubię bowiem odmiany pod prysznicem:)
Bardzo dobry produkt i dla samego niesamowitego zapachu warto się na niego skusić.
Jeśli tylko będę miała okazję z całą pewnością ponownie go kupię.

Jeszcze skład, który oczywiście mało wspólnego ma z naturalnością.


Dajcie znać czy miałyście ten kosmetyk i jakie jest Wasze zdanie?

Tu linki do trzech notek o innych kosmetykach Soap&Glory, jakie recenzowałam do tej pory na blogu.




Pozdrawiam,
Magda

środa, 13 lutego 2013

Granataphel Vitaldusche Żel pod prysznic. Obłędny zapach granatu! Recenzja.

W połowie grudnia przedstawiałam Wam kosmetyki GRANATAPFEL, jakie otrzymałam do testów >>.
Dwa dni temu wykończyłam do cna żel pod prysznic Granataphel Vitaldusche. Pora zatem na recenzję.



Od producenta
Orzeźwia, witalizuje, odbudowuje warstwę lipidową
Chwile rozkoszy dzięki wyciągowi z owocu granatu oraz oliwie z oliwek tłoczonej na zimno. Unikalna kombinacja orzeźwia ciało, umysł i zmysły. Chroni skórę przed wysuszeniem i skutecznie nawilża ją.

Nie zawiera parabenów, oleju silikonowego i parafinowego.
Ważne składniki:
Wyciąg z owoców granatu:
- Dzięki wysokiej zawartości rzadkiego kwasu punikowego (OMEGA – 5), który występuje w naturze wyłącznie w owocach granatu, stymuluje regenerację skóry- Zawiera ponad 20 bioaktywnych polifenoli, więcej niż np. winogrona- Chroni naczynia i komórki skóry przed wolnymi rodnikami- Przeciwdziała oznakom przedwczesnego starzenia się skóry

Oliwa z oliwek extra vergine:
- Bogata w oleokantal, oleuropeinę, witaminę E oraz skwalen- Działa przeciwzapalnie, wzmacnia tkankę łączną, poprawia nawilżenie
Pantenol
- łagodzi podrażnienia, regeneruje popękaną, szorstka skórę, poprawia elastyczność

Pojemność żelu to 200 ml. Koszt z tego co się orientuje - 25-30 PLN, w zależności od miejsca w jakim kupujemy. Ta marka dostępna jest wyłącznie w aptekach. Więcej na jej temat znajdziecie na stronie http://granatapfel.pl.

Moja opinia

1. Żel bardzo przyjemnie się używa. Główna zasługa tego to cudowny zapach granatu. Obłęd! Nie chemiczny, nie kwaśny, ale pięknie naturalny i taki dokładnie jak powinien być. Woń orzeźwia, bardzo relaksuje i zgodnie z tym co podaje producent naprawdę witalizuje. Zapach całkiem spory czas utrzymuje się na skórze, dość długo też po kąpieli czuć go przyjemnie w łazience.
2. Skóra po nim nie jest ściągnięta, czuć nawilżenie i przyjemną gładkość. Rzeczywiście jest ukojona. Nawet kiedy nie użyłam balsamu/mleczka czy masła po kąpieli, nie wołała o nawilżenie. Muszę jednak zaznaczyć, że ja nie mam za bardzo suchej skóry na ciele. Nie mam też skóry popękanej i szorstkiej, więc nie mogę stwierdzić czy takie problemy zwalcza. Zaraz jednak po nałożeniu odczuwalne jest przyjemne łagodzenie.
3. Zauważyłam, że rzeczywiście przy codziennym jego stosowaniu moja skóra była bardziej elastyczna i bardzo miła w dotyku.
4. Żel ma działać przeciw starzeniu, ale takiego czegoś nie można zaobserwować po jednej tubce. Pewnie trzeba by było używać go całe życie, by móc to zaobserwować:) Tu zatem nie wiem czy to obietnica się sprawdza.
5. Nie podrażnił mnie, nie uczulił. 
6. Plus za całkiem dobry skład.
7. Przyjemna konsystencja - w kierunku bardziej gęsta. Ładny kolor żelu.


8.
Po zetknięciu z wodą zyskuje postać kremową, bardzo miłą i delikatną dla skóry. Pieni się, choć jest to w stopniu bardzo delikatnym. Lubię dobrze pieniące się żele, ale dzięki przyjemnej konsystencji kremu, brak dużej piany wcale mi tu nie przeszkadzał.
9. Postać tubki jest ok, gdyż żel swobodnie spływa do samego końca. Zamknięcie jednak w moim egzemplarzu od czasu do czasu trudno się otwierało. Gdy ma się mokre dłonie pod prysznicem, bywa to irytujące. Zdecydowanie wolałabym tu pompkę, szczególnie biorąc pod uwagę cenę produktu. Otwieranie tu oceniam na minus.
10. Bardzo ładne kolorystycznie opakowanie. Cała szata graficzna marki przyciąga wzrok.
11. Wydajność wg mnie jest ok. Nazwałabym ją średnią, przeciętną. Nie za duża, nie za mała:) Gdyby jednak na dłużej starczał byłoby oczywiście lepiej.
12. Jak na żel pod prysznic cena nie jest niska, szczególnie przy pojemności 200 ml. Wg mnie jakość jednak tego kosmetyku jest wyższa, niż wielu innych tanich żeli drogeryjnych. Czy to jest żel do stałego kupowania? Wszystko zależy od tego jakimi środkami dysponujemy. Pojęcia "drogie"/ "tanie" dla każdego oznaczają co innego. Ja stosuje produkty do mycia ciała bardzo różne. Ale stale nie pozwalam sobie na kupowanie tych droższych czy średnio drogich. Często bowiem jestem zadowolona z tych zwykłych drogeryjnych, dużo tańszych.


Podsumowując polecam. Nie rozczarował mnie. Spełnia to co mówi o nim producent. Czyhałabym jednak na jakieś promocje. Dla samego zapachu choć raz warto się skusić! Szczególnie jeśli tak jak ja lubicie owoc granatu. Ja używałam go zimą, ale myślę że latem stosowanie go, może być jeszcze bardziej przyjemne. Pewnie o tej porze roku właśnie do niego wrócę, bo orzeźwienie jakie daje jest cudne!
Nie mogę jednak powiedzieć, że będę stale kupować ten kosmetyk. Bardzo lubię zmieniać żele pod prysznic i w jednym czasie zawsze mam ich kilka dla odmiany. Na tyle jednak go polubiłam, że nie wykluczone, iż co jakiś czas zatęsknię za jego zapachem i skuszę się na zakup.

 

 Kolejnym kosmetykiem jaki zrecenzuje z tej serii będzie ujędrniający krem do twarzy na dzień.

Magda

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Prezenty od innych, prezent od siebie:) Alverde, Balea.....i bransoletka APART.

Uwielbiam prezenty. Zarówno dawać innym, otrzymywać jak i robić sobie je sama:)

Kilka dni temu koleżanka wracająca z wakacji przez Niemcy, w wyniku komplikacji z samochodem, niespodziewanie musiała zatrzymać się w jednym z tamtejszych miast.

Przy okazji zrobiła spore zakupy w pobliskiej drogerii DM i kilka rzeczy też kupiła dla mnie na prezent.
Niespodzianka ogromna!


Większość kosmetyków jest do kąpieli. Czyli w sumie bezpieczne produkty jak na prezent:)
Fajnie, bo Kasia wie, że jeśli chodzi o produkty do pielęgnacji twarzy czy kolorówkę wolę tu sama podejmować decyzję
co używam.


Trzy żele pod prysznic Balea: malina, melon oraz po kąpielach słonecznych - dla mnie lekko mentolowy.


Mgiełka Alverde do ciała o zapachu arbuza.

Z tej samej marki peelingujący żel do mycia ciała o zapachu kwiatu lotosu + z wiórki kokosowe.  Już testowałam raz.
Woń piękna, a wiórek w nim cała masa i są świetne! Peelingują raczej lekko, ale kosmetyk jest bardzo przyjemny w użyciu.

Alverde żel pod prysznic olejek amarantus.


Ogromny kremowy płyn do kapieli (750 ml) z Balea - Mango&Jogurt.

Mydła w płynie Balea: Maliny oraz Mango&Papaya.
Dostałam jeszcze trzecie Oliwki i Trawa cytrynowa. Podarowałam go jednak dalej moim rodzicom.

Mydło w kostce pistacjowe od Alverde. Jest już w użyciu i naprawdę pięknie pachnie pistacjami, a do tego
jest niezwykle kremowe.

Tym sposobem chyba z rok nie kupię niczego do kąpieli. Zaopatrzona jestem nieźle!;)

Przedstawię Wam jeszcze drobny prezent jaki sama sobie uczyniłam około tygodnia temu.


Bransoletka z APART. To moja trzecia "sznureczkowa" bransoletka od nich.


Pierwsze dwie sprawują się super i od miesięcy w zasadzie się z nimi nie rozstaje.
Zdecydowanie pobijają dla mnie jakością Lilou.

                                          
Z Lilou mam jedną, ale APART wygrywa. Stąd stale powrót po kolejne. Powinnam mieć zakaz wchodzenia do ich salonów!:)

Z APART'em mam tak, że zawsze tam znajduje coś dla siebie i zwykle rzeczy te potem noszę latami i wracam po kolejne.
Nigdy się jeszcze nie zawiodłam na żadnym rodzaju biżuterii tam kupionej. Czy to z niższej czy wyższej półki cenowej.


Jeśli chcecie poznać bliżej moje ulubione bransoletki, dajcie znać. Z miłą chęcią przygotuje notatkę ze zdjęciami na temat jednej z moich słabości:)

Udanego tygodnia!
Magda

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Biedronka - co my byśmy bez niej zrobili?:) Mały haul kosmetyczny i zakup fuksjowych sandałków japonek:)

W minionym tygodniu w ofercie Biedronki pojawiło się sporo nowych produktów kosmetycznych.
Między innymi do sieci tej weszła marka Bell.

Co ja wrzuciłam do koszyka?
 

Żel pod prysznic z mentolem
Ice Shower. Duża butla 600 ml z praktyczną pompką. Koszt: 9,99 PLN.
Świetny na upały! Użyłam już 3 razy i naprawdę działa bardzo orzeźwiająco i relaksująco. Zapach silnie mentolowy i nieco powiedziałabym taki męski, ale ja takie bardzo lubię.
Cena, pojemność i działanie - dla mnie super.
Nawet jak się znudzi może być mydłem do dłoni:)

                             
W ofercie były jeszcze 2 inne zapachy: Azja i Afryka. Kupiłam jeszcze ten drugi, ale podarowałam go mojej mamie.
Azja - wąchałam w sklepie i jakoś ten zapach mi nie podpasował.
                     
Krem do dłoni Bebeuty 24 H Aqua System. Nawilżający.
Lubię kremy do rąk z Biedronki - te ze stałej oferty. Różowy jest moim faworytem i zużyłam już jego kilka opakowań.
Skusiłam się teraz na ten. Zobaczymy. Nie wiem czy to limitowanka czy nie.
125 ml - 3,25 PLN.


Sól do kąpieli Bebeauty Regenerująca - MORSKA.
Jest w stałej ofercie. Bardzo ją lubię. Pachnie wakacjami nad morzem:)
Nie widzę różnicy żadnej między nią, a o wiele droższymi solami tego typu. Ta nawet wypada o wiele lepiej niż wiele bardziej luksusowych przynajmniej z nazwy:)
Z tego co pamiętam jest jeszcze o zapachu pomarańczy, oliwki i lawendy.
600 g - 3,75 PLN.

 

Chusteczki antybakteryjne Tami. Naprawdę fajne. To już moje drugie opakowanie. Świetne do torebki. Miałam je także na urlopie i super się sprawdziły. Występują też w wersji zielonej. Także mam i są bardzo ok.
12 szt. - 1,99 PLN.



Z Bell skusiłam się tylko na jeden produkt. Nic więcej jakoś mnie nie zainteresowało.
Błyszczyk Air Flow Colour Boom Lip Gloss o numerze 1. Cena: 7,99 PLN.
Bardzo spodobał mi się kolor.


Po dwóch użyciach muszę powiedzieć, że rzeczywiście zgodnie z obietnicami producenta - nie klei się, nie jest ciężki na ustach. Daje ładny efekt, ale specjalnie optycznego powiększenia nie zauważyłam. Uwypuklenia też nie:) Choć lśni efektownie. Zapach jest naprawdę piękny i smak też. Dla mnie jednak nie tropikalny ale poziomkowy.
Wygodny aplikator. Kolor czy taki trwały? Jak na błyszczyk to nawet tak. Jestem jak na razie zadowolona.


Z Biedronki uwielbiam też płatki kosmetyczne Carea. Głównie te fioletowe. Kolor tu ma znaczenie. Są lepsze od niebieskich czy zielonych.
Akurat była promocja 3 w cenie 2, więc kupiłam zapas. Wiadomo, że płatków nigdy za wiele:) 3 opakowania po 120 szt. każde - kosztowały razem 5,55 PLN.
 Dziś będąc jeszcze drugi raz w tej sieci dokupiłam chusteczki do higieny intymnej Intimea.
20 szt. - 3,99 PLN. Były ich dwa rodzaje. Nigdy ich wcześniej nie miałam. Sprawdzimy.


 Na koniec pochwalę się swoim spontanicznym zakupem sandałków japonek o kolorze fuksji.
Chyba się jakoś bardzo zmieniam, bo jeszcze rok temu w życiu bym nie powiedziała, że kupię buty o takim odcieniu:)
Tym bardziej, że sama z siebie się śmieje, bo dorwałam je w drogerii Natura za cenę 19,90 PLN.
Były na przecenie, bo wcześniej kosztowały 29,90 PLN.

Mega lekkie, w zasadzie na stopie niewyczuwalne. Jakbym chodziła boso. Śmigałam w nich przez ostatnie 2 dni. Bałam się, że wupały mnie odparzą, ale jak na razie nic takiego się nie stało i o dziwo nie poraniły mnie, a ja 99,9% butów muszę przecierpieć na początku - za ile by one nie były:)
Wadą jest fakt, że są całkiem płaskie i mimo wszystko taka całkowita płaskość dla stóp też nie jest wskazana. Jestem jednak przyzwyczajona do butów na choć lekkim podwyższeniu.
Ale za 19,90 PLN??? To jestem bardzo zadowolona:) Żałuję tylko, że nie dorwałam ich przed urlopem. 

Znakomite gdy się zbrudzą. Pod kran i załatwione:) 
Świetnie kolor ożywia każdy nawet najbardziej neutralny strój:)
Widziałam też, że są czarne i nawet zastanawiam się czy ich również nie kupić.
Marzyły by mi się jeszcze takie miętowe....:)


 Kusi Was coś z tych nowości kosmetycznych w Biedronie?
A może już łowy nastąpiły?

Przypominam też o moim rozdaniu do 19.08.12: KLIK.

Udanego tygodnia!
Magda