Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podklady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podklady. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 stycznia 2013

- 40% taniej na podkłady w Rossmann. - 50% taniej na kosmetyki MUA.

Pewnie większość z Was już słyszała. Pisałam także w sobotę o tym na Facebook i Twitter.
Wczoraj ruszyła ciekawa promocja w w Rossmannie. Trwa do 27.01.2013.
Wszystkie podkłady możecie kupić 40% taniej. Rabat naliczany jest przy kasie.



Jeśli więc czaiłyście się na jakiś drogeryjny podkład, to dobra okazja do zakupu.
Ja już bardzo dawno nie kupowałam żadnego podkładu z drogerii. Nie jestem nawet zbytnio na czasie z nimi. Od ok. 1,5 roku moim sercem zawładnęły kremy BB z Azji i podkłady poszły w odstawkę. Zużywam to co mam. Choć z recenzji jakie czytam na blogach kusi mnie wypróbowanie Max Factor Facefinity 3w1 oraz Maybelline Affinitone. Znacie, lubicie?

Ze swej strony mogę polecić żelowy z Rimmela w słoiczku. Mam i naprawdę fajny.
Skorzystacie? Jeśli tak, to jaki podkład wybierzecie?

W sobotę też dowiedziałam się od Madzi (
oneilowa), że od dziś do 24.01.13 trwa promocja na kosmetyki MUA. Na firmowej stronie http://www.muastore.co.uk/ wszystko przecenione jest o 50%. Dodatkowo przesyłka do PL - gratis. Warunkiem skorzystania z promocji jest wydanie min. 15 GBP i wpisanie kodu MUA50.



Produkty tej marki cieszą się dobrymi opiniami. Ja do tej pory nic od nich nie miałam i kusi mnie by spróbować, ale jeszcze muszę to przemyśleć. Na zdrowy rozsądek nic mi nie potrzeba:)
Nie mogę też nic powiedzieć na temat funkcjonowania samego sklepu i dostawy. Jeśli macie w tym względzie jakieś doświadczenia dajcie znać. Może coś szczególnie polecacie z ich kosmetyków? Chętnie się dowiem.

Udanego tygodnia!
Magda

czwartek, 12 kwietnia 2012

Estee Lauder Double Wear Light - promocja w Dauglas - 39 PLN/15 ml

O tej promocji już pewnie większość z Was słyszała.
Ja dowiedziałam się o niej z bloga Agnieszki - nieesia25.

Przed weekendem już nie wyrobiłam się czasowo by skorzystać z zakupu.
Myślałam, że po świętach już pewnie na promocję się nie załapię.
Wczoraj jednak udało mi się podkład zakupić.
W Dauglasie w Warszawie w Wola Park-u gdzie go kupowałam, było jeszcze bardzo dużo tego produktu.

Mowa oczywiście o podkładzie Estee Lauder Double Wear Light, Stay-in-Place.
Ma SPF10. Wg producenta ma trzymać się na skórze 15 h.
Długotrwały a zarazem lekki. Przeznaczony dla każdego typu skóry.
Kontroluje świecenie się skóry.
Bezzapachowy, beztłuszczowy. Nie zapycha porów. Daje Naturalne wykończenie od krycia lekkiego do średniego.
Tyle mówi producent.


 Nigdy wcześniej go nie miałam. Podobnie jak żadnego innego podkładu tej marki.
Słyszałam wiele pozytywnych recenzji na jego temat.
Kilka razy zastanawiałam się nad zakupem, ale zawsze zniechęcała mnie cena albo akurat byłam zadowolona z innego podkładu i szkoda było mi kupować inny - dość jednak drogi.


Promocja jak dla mnie jest naprawdę świetna.
W normalnej cenie podkład ten kosztuje około 165 PLN/30 ml.
Tu mamy 39 PLN/15 ml. 



Świetna okazja do wypróbowania podkładu - co by nie mówić jednak z wysokiej półki.
A dla tych którzy go znają, lubią i np. stale kupują - możliwość zaopatrzenia się w kolejną tubką za świetną cenę.
Oszczędność spora!

W promocji jest jest jeden kolor - INTENSITY 2.0.
Jest to pewnego rodzaju minus. Bo jeśli kolor nam nie odpowiada to jednak promocja nie dla nas.
Ale muszę powiedzieć, że kolor ten powinien pasować większości Polek.
Nie jest ciemny - jak to często bywa na innych promocjach.
Ma żółtawe tony.
Dla mnie na teraz wydaje się lekko za ciemny - jakby o jeden ton.
Choć dziś go nałożyłam pierwszy raz i pytałam 3 osób czy nie za ciemny i mówią, że absolutnie:)
To może to tylko moje jego widzenie, bo mam bzika na punkcie dobrze dobranej kolorystyki podkładu.
Poza tym mam szyję dużo jaśniejszą od twarzy i tu zawsze jest problem....
  


Myślę, że teraz gdy pojawia się więcej słońca - za kilka tyg. będzie super.
W sumie nie opalam się, ale zawsze latem jednak twarz nabiera trochę koloru.

Cieszę się, że ma pigmenty żółte bo dla mnie jako osoby z problemem naczynek i czasem rumieniem - takie podkłady są najlepsze.

Więcej o samym podkładzie powiedzieć nie mogę. Mam go dziś pierwszy raz na sobie.
Po jednym dniu bardzo mi się podoba.
Pięknie się też rozprowadzał rano.
Ale testy będą trwały dalej.
 
Informacja z opakowania. Przepraszam za jakość. Ale druk na opakowaniu nie jest dobrej jakości.

Jeśli czujecie się zachęcone do skorzystania z promocja - biegnijcie do Dauglasa.
Promocja trwa do wyczerpania zapasów.

PS. W Dauglasie jest też teraz promocja na podkład Clinique Superbalanced Makeup. Ale tylko kolor nr 5.
Sprawdziłam - dla mnie zdecydowanie za ciemny.
Kosztuje 29 PLN/30 ml. Bardzo dobra cena.
Jednak ten kolor zdecydowanie będzie pasował osobom naprawdę o ciemnej karnacji.
Sama podkładu tego nie znam. Więc nic o jakości powiedzieć nie mogę.


Dobrego dla Was:)
Magda

poniedziałek, 26 marca 2012

Promocja 50% w Sephora - co zakupiłam/wymieniłam?

W związku z aktualną promocją w Sephorze „ODWAŻ SIĘ NA ZMIANĘ!” czyli Wymień stare kosmetyki na nowe, postanowiłam zakupić dwie rzeczy tej marki.
Trzeci kosmetyk - balsam do ust zakupiłam w cenie regularnej. Należy on bowiem do działu pielęgnacji, a rabatowi 50% podlega tylko kolorówka i akcesoria np. pędzle.

  
I. Kompaktowy podkład matujący w pudrze Sephora (Mattifying foundation) - w kolorze D20 - Clair Light
- to już moje trzecie opakowanie tego podkładu, bardzo go lubię, mam wiele innych podkładów, ale lubię go zawsze mieć, szczególnie latem czy wiosną
- ma fajne lusterko + gąbeczkę
- pojemność: 9 g
- cena regularna to 59 PLN, po rabacie - 29,50 PLN


II. Puder rozświetlający Sephora (Higlighting compact powder) - w kolorze I30 - dore golden
- tego produktu nigdy wcześniej nie miałam
- pięknie pchnie
- możemy go używać jako bronzer, rozświetlacz a nawet róż
- pojemność: 11 g
- cena regularna to 45 PLN, po rabacie - 22,50 PLN



 Już bez wymiany skusiłam się jeszcze na jeden kosmetyk do ust, bo słyszałam o nim wiele dobrych opinii:

III. Balsam do ust Sephora (Ultimate lip balm) - posiada SPF 15
- tego balsamu też nigdy nie miałam
- pięknie pachnie wiśniami
- daje cudny połysk bez koloru
- niesamowicie kremowy
- cena regularna to 26 PLN (nie podlegał rabatowi)

Promocja jest niezwykle korzystna i jeśli jeszcze o niej nie słyszałyście - warto się zapoznać. Z drugiej strony oczywiście nie ma co korzystać z niej na siłę i kupować coś co nie jest nam zupełnie potrzebne.

Przypominam, choć pewnie już każda z Was wie:), że promocja dotyczy tylko marki Sephora. Poza działem pielęgnacja.
Można do 1 kwietnia 2012 przynieść do sklepu Sephora zużyty, przeterminowany kosmetyk/opakowanie i wymienić go na taki sam (w sensie zastosowania) lub podobny (np. błyszczyk można wymienić na pomatkę i odwrotnie) płacąc za niego 50% ceny.  Oczywiście przyniesione do oddania kosmetyki mogą być każdej dowolnej marki nawet no-name, "bazarkowej" itp. Akcja dotyczy także pędzli.
Szczegółowy regulamin promocji znajdziecie tu>>

Zastanawiam się jeszcze nad drugim podejściem do Sephory właśnie w celu zakupu pędzli - a konkretnie jednego z nich, ale jeszcze muszę się zastanowić jakiego pędzla chciałabym się pozbyć:)

Skorzystałyście tej promocji?
Albo może planujecie?

Pozdrawiam
Magda

czwartek, 16 lutego 2012

Zakupy...kilka skromnych produktów...i niestety konsumpcja w KFC

Wstaję wczoraj rano a tu za oknem biało:) Pięknie ale perspektywa odśnieżania samochodu mało mnie pocieszyła.
A tu na parkingu miłe zaskoczenie. Wiatr tak wiał, że w zasadzie z ¾ maski samochodu idealnie zwiał śnieg! Huraaaa…!:)

Praca zajęła mi wczoraj tylko 4 godziny, więc wybrałam się pozałatwiać różne sprawy i przy okazji wstąpiłam do warszawskiej Promenady i pobliskiego Centrum Handlowego Gocław.

Ostatnio mało chodzę za zakupy. Przynajmniej nie na duże.
Specjalnie nie buszowałam po sklepach, zaszłam tylko do kilku.


W Naturze zakupiłam peeling enzymatyczny do cery naczynkowej z Floslek. Kosztował 19,49 PLN. Jestem pod wrażeniem maseczki z tej samej serii, dlatego sięgnęłam teraz po drugi produkt.
Poza tym do kasy zabrałam z sobą pomadkę Kobo w kolorze Toffee nr 102 i cień Caffe Late też tej marki. Szminka w odcieniu dla mnie jako rudzielca:) wręcz idealna. Zobaczymy jak się będzie sprawować. Cień zakupiłam w formie wkładu do paletki. Tańsza opcja i praktyczna.

Obejrzałam także szafy Essence i Catrice - ale były tak przetrzebione, że w zasadzie nie było w nich nic:(
Cena: 15,99 PLN
Cena wkładu: 13,99 PLN
 Udałam się także do Super Pharm i zaplanowałam kupić jakiś nowy zapach – ze średniej półki cenowej, ale mimo kilku testów nic jakoś nie zniewoliło mojego węchu, dałam sobie zatem spokój.
Zakupiłam za to tonik – jako uzupełnienie peelingu i maseczki (toniku w Naturze nie mieli). Kosztował 15,99 PLN. W kasie dostałam też dwie próbki nowego podkładu L’Oreal Lumi Magique. Będę testować i dam pewnie znać, choć wydaje mi się, że kolor jaki otrzymałam będzie dla mnie za ciemny. Mam nr 4 – Pure Beige.

Wstąpiłam także na szybko do H&M, ale kompletnie nie buszowałam między wieszakami. Od razu poszłam do działu z koszulkami Basic i wybrałam dwie z długim rękawem i dekoltem w literę V: brąz i ciemny fiolet. Chciałam także zakupić identyczne bez rękawów, ale niestety w każdym kolorze były same rozmiary L i XL. Naszukałam się i nic. Te koszulki uwielbiam, mam kilka i naprawdę są świetne. Trwałe i w przystępnej cenie. Jednak dorwanie rozmiaru S często graniczy z cudem.

Poza tym skusiłam się na pleciony pasek. Na zdjęciu wychodzi na rudy, pomarańczowy, ale w rzeczywistości ma dużo odcienia koralu, brzoskwini - przypomina mi modne niedawno pomadki w takim kolorze:) Ciekawy odcień, rzadki - stąd nie mogłam się powstrzymać.

Bluzki Basic z długim rękawem z H&M po 39,90 PLN. Pasek - 19,90 PLN.
 Diva – to sklep gdzie kupuje głównie jak są promocje. Nie to żeby było tam jakoś koszmarnie drogo, ale bardzo często są duże okazje i w zasadzie sukcesywnie przeceniane jest wszystko. Warto zatem poczekać. Akurat promocji nie było żadnej, kilka rzeczy mi się spodobało – ale na bank zaraz będzie jakaś przecena więc będę cierpliwa:)
Wobec jednych kolczyków jednak nie okazałam cierpliwości i zabrałam je z sobą do domu:) Wisiały jedne samotne i pomyślałam, że do promocji mogą nie doczekać. Niby zwykłe "wkrętki," ale nigdzie takich nie wiedziałam. Pięknie załamuje się na nich światło. Pod słońce czy też w świetle sztucznym wyglądają bajecznie. Mienią się na kilka odcieni, ale nie ma to nic wspólnego z kiczem. Zdjęcie niestety tego nie oddaje.
Kolczyki Diva - 14 PLN.
To takie kolczyki jakie lubię najbardziej, pasują do wszystkiego, każdej stylizacji i dodają uroku oraz rozświetlają twarz. Są także praktyczne. W czasie noszenia czapek, szalików, kołnierzy i innych otulaczy – zbyt długie kolczyki na co dzień mało zdają egzamin. Przynajmniej u mnie.
Płacąc za kolczyki dostałam kupon rabatowy 20% na kolejne zakupy powyżej 30 PLN – ważny do końca lutego. Może skorzystam – zobaczymy.

Przyznaje się też bez bicia, że z racji silnego głodu zahaczyłam o KFC. Mam trochę wyrzuty sumienia, bo unikam takich miejsc jak tylko mogę, ale akurat ich kurczaki lubię – choć tak wiem do zdrowych nie należą. Na usprawiedliwienie dodam, że bywam w takim miejscu góra 2-3 razy w roku.  Nigdy nie biorę frytek, kanapek w bułce itp. Sam kurczaczek mi wystarcza:)

Co ostatnio sobie kupiłyście?

Pamiętajcie unikajcie fast-food’ów!:)


Magda