Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oeparol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oeparol. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 lutego 2013

Oeparol Hydrosense Intensywnie Nawilżający Krem. Skóra normalna i mieszana. Recenzja.

Krem Oeparol Hydrosense Intensywnie Nawilżający otrzymałam jako prezent na zlocie blogerek warszawskich w listopadzie.



Był w zestawie z jedwabiem do ciała.

Oryginalnie sam krem zapakowany jest w kartonik jak na zdjęciu poniżej.
Występuje w 2 wersjach:
- intensywnie nawilżający dla skóry normalnej i mieszanej (taki ja używałam)
- odżywczy nawilżający dla skóry suchej


Pod koniec stycznia zużyłam go całkowicie, o czym wspominałam w notce "denko". Obiecałam osobną recenzję. Oto i ona:)

Od producenta:
Krem intensywnie nawilżający przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji skóry normalnej i mieszanej. Dzięki zawartości kompleksu HialuRose
TM, unikalnemu połączeniu kwasu hialuronowego i oleju z wiesiołka bogatego w kwasy omega – 6, krem ogranicza transepidermalną utratę wody. Zawarte w kremie składniki regulują proces złuszczania naskórka pozostawiając skórę gładką i elastyczną.

Skład:

Aqua, Glycerin, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Isohexadecane, Caprylic/Capric Trigliceride, Dicaprylyl Carbonate, Isostearyl Isostearate, Cetyl Alcohol, Biosaccharide Gum-1, Propylene Glycol, Hydrolyzed Caesalpina Spinosa Gum, Caesalpina Spinosa Gum, Oenothera Paradoxa Oil, Phenoxyethanol/Ethylhexylglycerin, Tocopherol Acetate, Parfum, Allantoin, Sodium Polyacrylate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Xanthan Gum, Sodium Hyaluronate, Sodium Hydroxide, BHA.

 Stosowanie:
Stosować rano i /lub wieczorem na oczyszczoną i osuszoną skórę twarzy i szyi.


Kosmetyk ma pojemność 50 ml. Cena w waha się od 16-20 PLN. Do kupienia tylko w aptekach. W mojej aptece przez spory czas był on dostępny w takim zestawie, jak ja otrzymałam z balsamem/jedwabiem 200 ml. Cena za set około 20-21 PLN. Super zatem okazja. Nie wiem tylko czy nadal takie pudełeczka są w sprzedaży.



Moja opinia:

1. Świetny nawilżający krem. Znakomicie zapobiega utracie wody z naskórka. Przez cały czas jego stosowania i to w okresie ostro zimowym (od połowy listopada do końca stycznia), nie miałam żadnych problemów z wysuszeniem czy też suchymi skórkami na twarzy. Cały dzień odczuwałam przyjemne nawilżenie. Po nocy natomiast twarz była ładnie rozjaśniona, skóra miękka, bez nieprzyjemnego przetłuszczenia, jakie czasem widzę rano w lustrze.
2. Jest niezwykle lekki, błyskawicznie się wchłania. Myślałam, że na zimę będzie za słaby, ale nic bardziej mylnego. Nie zostawia tłustej warstwy, nie jest ciężki, a spełnia idealnie rolę nawilżającą. 
3. Wg mnie sprawdzi się na każdą porę roku. Latem również będzie wyborny!
4. Konsystencja dla mnie wymarzona. Jakby wodnista, ale nie lejąca. Świetnie się rozprowadza i nie trzeba dużo produktu, by pokryć całą twarz, szyję i dekolt.



5. Oprócz nawilżenia zauważyłam spore rozjaśnienie skóry, przyjemną gładkość. Skóra jest fajnie delikatnie napięta, miękka i elastyczna. Obietnice producenta wg mnie spełnione w pełnej okazałości. Zaznaczam jednak, że nie mam skóry suchej.
6. Nie wchłania się do matu, ale nie zostawia żadnej nieprzyjemnej warstwy. Nic lepkiego czy tłustego. Twarz jest satynowa, nie świeci się. Ja też dostrzegam ładne rozświetlenie. Testowałam na nim kilka podkładów i każdy prezentował i nakładał się super. Nie powoduje świecenia, nie wzmaga produkcji sebum. Czuć, że pory pod swobodnie oddychają.
7. Od wczesnej jesieni stosuje kwasy i ten krem idealnie z tą kuracją współgrał. Łagodzi podrażnienia, koi. Niezwykle przyjemnie się go nakłada po zastosowaniu toniku z kwasami z Biochemii Urody.
8. Nie zapchał mnie, nie podrażnił, nie uczulił. Zauważyłam też, że świetnie działał na moje naczynka i rumień. Szczególnie na polikach. Ładnie je wyciszał.
9. Stosowałam go rano i na wieczór. Średnio 4-5 razy na tydzień. W inne bowiem dni nakładam maskę na noc albo peeling enzymatyczny, a czasem na dzień sam krem BB bez innego specyfiku. Starczył mi na 2,5 miesiąca.
10. Zakochałam się także w jego delikatnym zapachu. Jest uroczy. Nie nachalny, bardzo przyjemny.

11. Minus za brak filtra. Przydałby się choćby minimalny.
12. Ciekawe opakowanie w formie kuli. Plastik jednak nie jest za wysokiej jakości. Obawiam się, że jeśli krem nam niespodziewanie spadnie na podłogę, pudełeczko może szybko pęknąć. Mi się to na szczęście nie przytrafiło.
13. Muszę powiedzieć, że na początku ciężko "kulkę" mi się odkręcało i zamykało. Coś nie grało w "gwincie" i zdarzało się, że odkręcenie było bardzo męczące. Po około tygodniu takiego kłopotu nie miałam.
14. Nie wiem jak wersja do cery suchej, ale ten krem wg mnie nawilża znakomicie skórę tłustą czy mieszaną albo normalną. Wpasował się w moje wymagania. Pobił nawet wiele innych droższych kremów nawilżających.
15. Jeśli jednak lubicie kłaść na twarz coś mocno treściwego, natłuszczającego, gęstego, to myślę, że ten kosmetyk nie jest dla Was.
 16. Dodam, że ja zawsze nakładałam go na skórę spryskaną tonikiem/hydrolatem. Od lat tak robię z każdym kremem. Nie czekam na wyschnięcie buzi. Taka metoda sprawdza się u mnie znakomicie i potęguje nawilżenie.

Krem polecam. Cena przy tej jakości naprawdę ok. Polubiłam go i pewnie wrócę do niego latem.

Pojemniczek "kulkę" nie wyrzuciłam. Świetnie sprawdza się do przechowywania kupionej niedawno odsypki meteorytów Guerlain Teint Rose.



Seria
Oeparol Hydrosense bardzo mnie zaciekawiła. Więcej o niej możecie poczytać tu >>. Jak wspomniałam wyżej, mam jeszcze od nich jedwab do ciała, ale zaczęłam stosować dopiero 2 dni temu. Dam znać czy się sprawdził. Kusi mnie jeszcze przetestowanie płynu micelarnego. Może ktoś stosował i podzieli się opinią?

Dbajcie o siebie!
Magda

wtorek, 10 lipca 2012

Denkujemy intensywnie dalej...Odcinek III: Twarz, usta

Bez zbędnych ceregieli przechodzę do tematu.
Kolejna część denka - tym razem produkty do twarzy i ust.



1. Yes To Tomatoes Total Treatment Facial Mask
Maseczka do cery tłustej.
Moje opakowanie to mini - 20 ml. Kupione w zestawie z 5 innymi kosmetykami tej marki za śmieszną cenę 25 PLN.
Znakomita maska, w pełni spełnia obietnice producenta. Jedna z lepszych jakie miałam. Pięknie oczyszcza i rozjaśnia skórę.
Niesamowicie wydajna.
Cena to ok. 100 PLN za 50 ml w Sephora. Czasami można dorwać ją na sporych promocjach. Ja ich kosmetyki kupuje w Izraelu - są o wiele tańsze.


2. Lush Krem Enzymion.
Obecna cena to 13,5 GBP za 50 ml.
Dla mnie - krem znakomity. Z całą pewnością będę chciała go mieć ponownie. Choć jak na razie nie mam za bardzo do niego dostępu.
Recenzja tego kosmetyku jest na moim blogu tu >>


3. Eliksir winogronowy z Biochemii Urody.

40 ml - 43 PLN.
Produkt odkrycie! Cera po nim zmieniła się diametralnie na korzyść i jestem nim zachwycona. Recenzja pojawi się przed moim wyjazdem na urlop, bo wiem, że obiecałam:)


4. Pomadka ochronna Oeparol.
Kosztuje chyba ok. 6 PLN. Dokładnie nie pamiętam.
Od lat ulubiona i kupowana stale. Pięknie nawilża i super chroni usta. Mam wiele produktów do ust ale stale wracam do niej.
Dla mnie to niezbędnik.


5. Tonik z Lush - Tea Tree Water.
Kolejny ulubieniec. Zużyłam już chyba z 4 butelki. 
Wydajność ogromna. Bardzo dobrze działa na skórę tłustą czy mieszaną. Dobrze odświeża i ma spray - a to kocham:)
Ktoś powie, że nie ma różnicy między tonikami. Akurat po używaniu jego ja różnicę widzę znaczną:)
Występuje w dwóch pojemnościach:
- 100 ml - 3,75 GBP
- 250 ml - 7,00 GBP.


6. Żel oczyszczający Normaderm od Vichy.
Można go dostać w pojemności 200 i 400 ml.
Często 400 ml jest w cenie mniejszej butelki. W zależności od apteki rozpiętość cenowa 35-40 PLN.
Recenzowałam go gruntownie w tym poście >>

Kilka dni temu kupiłam drugie opakowanie - tym razem dużą butlę.
Skuteczny i w te upały do zmywania twarzy - najlepszy!


7. Peeling do ust - Lush, Bubblegum Lip Scrub.

- 25 g - 4,95 GBP.
Gadżet. Przyjemny ale nic nadzwyczajnego. Nie za tą cenę. Moje zdanie na jego temat poczytacie w tym miejscu >>
Ponownie nie kupię.


8. Clinique, Redness Solutions, Daily Relief Cream - Kojący krem nawilżający na dzień.

Miałam miniaturkę 15 ml.
Przeznaczony do skóry skłonnej do zaczerwienień. Pokładałam duże nadzieje w tym kosmetyku, ale mnie rozczarował.
Dobrze nawilża i to wszystko. Nie widziałam specjalnego efektu działania na moje zaczerwienienia, naczynka czy rumień.
Poza tym dla mnie nie nadaje się na dzień. Makijaż na nim trzymał się średnio, czasem rolował. Krem jest za tłusty.
Na noc - w porządku.
50 ml kosztuje około 190 PLN i wg mnie nie jest kompletnie warty tej ceny.
Cieszę się jednak, że przetestowałam te 15 ml.
Nawet nie pamiętam skąd ten słoiczek mam. Albo go dostałam albo był w jakimś zestawie - nie wiem.


 9. Hydrolaty:
- z kwiatów pomarańczy słodkiej od Zrób Sobie Krem - 16,90/200 ml
- różane z Biochemii Urody - 19,90 PLN/200 ml

Hydrolaty to znakomite produkty. Różane są moimi ulubionymi.
Ten z kwiatów pomarańczy działał bardzo dobrze, ale nie lubię tego zapachu. Nie kojarzy mi się totalnie z pomarańczami.
Bardzo specyficzna woń i mi nie podpasowała.


 10. Floslek - Tonik do cery z problemami naczyniowymi.
Cena: ok. 12 PLN/200 ml
Produkt ok. Ale rewelacji nie ma. Zwykły tonik. Dla mnie nie koił znacząco, ale też nie podrażniał. Neutralny zapach.
Za mało nawilżał.
Nie sądzę bym do niego wróciła. Są lepsze w tej lub niższej cenie.


11. Tisane - balsam do ust.
Bez dwóch zdań najlepszy! Nic go nie pobija. Kupuje od lat.
Z tego co pamiętam kosztuje teraz ok. 7-8 PLN za 4,7 g.


12. Krem oczyszczająco-rozświetlający ze sklepu Naturalne Piękno.

Przy okazji zakupów dostałam gratis próbkę 15 ml tego kosmetyku.
Zaskoczył mnie niezwykłą wydajnością. Próbka starczyła mi na kilkanaście razy. Dobrze oczyszcza, nawilża, nie podrażnia i rzeczywiście rozświetla.
Skłaniam się do zakupu pełnego opakowania.
- 50 ml - 14 PLN
- 100 ml - 26 PLN

Pod tym linkiem >> znajdziecie pełen jego opis na stronie dostawcy.


13. Pasta cynkowa.
Następny niezbędnik u mnie w domu. Towarzyszy mi chyba od 15 lat.
Polecam właśnie pastę, a nie maść. Na wypryski, ranki, krostki - najlepsza!
Zapłacicie za nią grosze w aptece - pewnie ok. 3-4 PLN. Starcza mi na 1,5-2 lat.


 14. Efectima. Peeling enzymatyczny + maska kolagenowa.
Ten saszetkowy zestaw jest cenie ok. 5-6 PLN.
Kupuje go od czasu do czasu i lubię. Maska ładnie napina skórę, wygładza, rozjaśnia i nawilża. Świetnie nadaje się przed ważną imprezą czy dużym wyjściem.
Rewelacyjny kosmetyk też wtedy gdy skóra jest zmęczona, poszarzała i błaga o energię.


15. Dax Cosmetics. Seria No problem! Maseczka antytrądzikowa głębokooczyszczająca.

Uwielbiałam ją. Tania, wydajna i czyniła super robotę. Obłędny zapach gruszki.
Znakomite oczyszczenie.
Niestety produkt już wycofany. Bardzo żałuję, bo zużyłam kilka opakowań i cała ta stara seria byłą świetna, choć ja wcale nie mam skóry trądzikowej:)
 

16. Krem rozjaśniająco-wygładzający AZELO/BHA z Biochemii Urody.
50 ml - 29,50 PLN.
Śmiało mogę powiedzieć, że ten krem zmienił moją skórę z tłustej na bardziej normalną może w kierunku tłustej. Dokonał ogromnych zmian na lepsze jeśli chodzi o moją twarz. Kupiłam już kolejne opakowanie. Dla mnie to rewolucyjny produkt.
Wiele zmienił w mojej pielęgnacji. Choć nie jest tak, że nagle mam cerę super idealną:) Zmiana jednak jest duża, choć na efekty trzeba poczekać.
Będzie jego dłuższa recenzja.


Dajcie znać jeśli używałyście któregoś z tych kosmetyków. Miło mi będzie poczytać o waszych spostrzeżeniach.
Jeśli interesuje Was recenzja szczegółowa jakiegoś z wymienionych - dajcie znań.

Pozdrawiam Was!
Magda

wtorek, 3 stycznia 2012

Opyszczka - jak z nią walczyć? Moje sposoby na to utrapienie.

Obudziłam się dziś z wielką opryszczką na ustach:( Mam ją w trzech miejscach na górnej wardze i wkurzam się tym niesamowicie!
Dawno już nie zmagałam się z tym problemem bo dwukrotnie przeszłam kurację Heviranem i naprawdę na około 3,5 roku miałam z nią spokój, ale niestety kuracje już przestały widocznie działać.
Opryszczka to od dzieciństwa mój wielki problem. Bywało tak, że zanim odkryłam Heviran prawie 6 m-cy w roku chodziłam z wielką opryszczką na ustach. Goiła się jedna, wyskakiwała druga i tak w koło. U mnie problem ten nie pojawiał się tylko jesienią czy zimą ale też bardzo często latem w duże upały.
Ktoś kto nigdy nie miał opryszczki - jest szczęściarzem! Zazwyczaj bąble pojawiają się jakby nagle. Kładziemy się spać i wszystko jest ok a rano wstajemy z dwa razy większymi ustami. U mnie zwykle bąble są duże, ciężko się goją i jedzenie czy zwykłe mycie zębów jest koszmarem.
Opryszczka zwykle pojawia się u mnie gdy są duże wahania temperatur - także latem, gdy się mocno czymś stresuje - wiadomo, że wtedy spada ogólna odporność organizmu i bardzo często wtedy gdy zaniedbam nawilżenie ust.

Przez kilkanaście lat wypróbowałam chyba dziesiątki specyfików na opryszczkę. Kremy, maście, plasterki itp. Większości nazw już nawet nie pamiętam. Moje doświadczenia są takie, że w zasadzie większość z nich nic nie robi, wcale nie przyspiesza gojenia i nie uśmierza bólu. Zdaje sobie oczywiście sprawę, że jedynym lekiem na opryszczkę jest właśnie Heviran, a inne specyfiki mają tylko uśmierzać jej rozwój ale obietnice producentów względem wielu maści mijają się z prawdą - przynajmniej jeśli chodzi o mnie.
Niestety większość też tych produktów działa tylko w pierwszej fazie rozwoju tego dziadostwa, bo potem to już umarł w butach.

W każdym razie od dziś rana chodzę z wielkimi bąblami na ustach i staram się jakoś z nimi walczyć. W domu zawsze muszę mieć jakiś specyfik na opryszczkę - mogę mydła nie mieć ale maść czy krem na ten problem musi być:) Ostatnimi czasy całkiem w porządku okazał się krem apteczny Erazaban oraz krem także z apteki - Antywir. Oba bez recepty. Okazały się o niebo lepsze od rozreklamowanego i wcale nie taniego Zowirax'u - którego kompletnie nie polecam. Szkoda kasy.
Oprócz tych kremów staram się mocno nawilżać usta - wazeliną, balsamem Tisane i różnymi pomadkami ochronnymi jakich mam masę w domu. Te apteczne kremy bowiem dość mocno wysuszają usta.

Mam też w domu plasterki Compeed. W sumie nie wiem czy mogę je polecić bo parę razy mi pomogły i opryszczka szybciej zniknęła, ale kilka też razy nie zauważyłam żadnego działania. Moim zdaniem na małe bąble są ok. Teraz jak mam zaatakowaną całą wargę - nie wiem jak miałabym sobie je nałożyć:) Nie jest też prawdą, że plasterki można nosić cały dzień i się nie odklejają i są niewidoczne. Widoczne są, po jakimś czasie się odklejają i nie wygląda to estetycznie. Chyba, że cały dzień nic nie mówimy, nie pijemy i nie jemy i generalnie nie otwieramy ust:) Na noc lub jak siedzimy w domu - są w porządku. Lekko łagodzą stan zapalny i mogą przyczynić się do szybszego gojenia. Plusem jest też to, że w znacznym stopniu mogą ograniczyć rozsiewanie się opryszczki dalej np. na drugą wargę.

Co do gojenia - kiedy już opryszczka zaczyna przechodzić w stan gojenia albo mamy ranki czy zdarte skórki po bąblach itp. - najlepszym sprawdzonym sposobem jest Olejek Tamanu! Bardzo szybko działa na wszelkie rany i jest rewelacyjny przy gojeniu się bąbli. Zresztą jest on świetny na wszelkie rany na całym ciele, zadrapania, otarcia, oparzenia, znamiona. Prawdziwa rewelacja za bardzo małe pieniądze. Aktualnie na zmianę z kremami na opryszczkę już zaczęłam także kłaść go na usta by następowało szybsze gojenie. Olejek jest świetny. Do tego nawilża usta i łagodzi swędzenie. Pięknie także pachnie. Bardzo polecam każdemu! Ja akurat swój kupiłam w sklepie internetowym Biochemia Urody. Myślę jednak, że można go dostać w wielu innych miejscach.

Z moich rad jeszcze w sprawie opryszczki - warto w czasie kiedy nam wyskoczy pić dużo wody i generalnie nawilżać się od środka. To także sprzyja nawilżeniu ust, które w tym czasie często są diametralnie przesuszone.

Wiele osób poleca także Carmex. Nie jestem wielką fanką tego produktu. Nie jest zły ale także nie jest jakiś rewelacyjny. U mnie na opryszczkę się nie sprawdził. Jakiś czas temu regularnie stosowałam a opryszczka jednak się pojawiała. U wielu jednak osób działa on na nią podobno rewelacyjnie.

Przypomniało mi się, że świetną pomadką przeciwdziałającą opryszczce jest pomadka apteczna Oeparol. Pięknie nawilża. Jest na bazie wiesiołka i naprawdę kiedy ją stosowałam nic mi nie wyskakiwało. Zużyłam już chyba 3 opakowania. Jest naprawdę świetna i tania, choć nie za bardzo wydajna. Mój błąd bo ostatnio gdzieś ją posiałam w domu i przez ostatni miesiąc nie stosowałam. Na bank gdzieś ją mam i muszę odszukać lub kupić kolejną. Może jakbym stosowała - dziś opryszczki by nie było?!

Ponownie zastanawiam się nad kolejną kuracją Heviranem. Zwykle dzięki tym tabletką na 1,5-2 lata miałam spokój. Wiem, że są tacy co jedna kuracja starcza im na dłuższy czas a nawet na całe życie. Nie jestem zwolenniczką brania leków a Heviran jednak nie jest takim tam zwykłym lekiem - dlatego się waham i zobaczymy co powie moja pani doktor. Jednak jak pomyślę, że znowu w koło ma mnie to dziadostwo atakować - słabo mi się robi. Mała niby rzecz ale potrafi bardzo zatruć życie.

Macie swoje sposoby na opryszczkę? Też cierpicie na nią tak silnie jak ja? Dajcie znać jak z nią walczycie.

Pozdrawiam
Magda z dwa razy większymi ustami niż zwykle:)