Pokazywanie postów oznaczonych etykietą toniki do twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą toniki do twarzy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 maja 2014

Ulubieńcy kosmetyczni kwietnia'14.

Jest pielęgnacja, jest kolorówka, jest też zapach. Zapraszam na kwietniowych kosmetycznych ulubieńców.


Decubal Face Wash Nawilżająca Pianka do mycia twarzy.
Pisałam o niej wczoraj osobną recenzję. Ulubieniec w zasadzie kilku ostatnich miesięcy, ale w kwietniu używałam jej najczęściej. Świetny kosmetyk. Obietnice producenta spełnione na medal. Duża frajda w stosowaniu.


Uroda Melisa Tonik bezalkoholowy do twarzy.

Kupiony przypadkowo w Carrefour za około 6 PLN. Służy mi dzielnie już ponad miesiąc i mile zaskoczył. Świetnie odświeża, relaksuje, lekko nawilża, ma przyjemny uspokajający zapach. Rzeczywiście koi, choć dla mnie mógłby jeszcze lepiej i szybciej zdejmować zaczerwienienie z twarzy. Bardzo łagodny i delikatny. 


Stosuje go rano i wieczorem przed nałożeniem kremu/serum. Przyjemny i jak za tą cenę to naprawdę jakość super.
Do gustu przypadło mi również proste opakowanie. Kusi mnie by wypróbować inne produkty tej marki. Coś może polecacie?


IsaDora All Day Long Lash Super Easy Removal!

Maskarę otrzymałam już spory czas temu do testów. Mogłam wybrać co chcę sprawdzić i tak zrobiłam, ale....? Dostałam zupełnie co innego, niż chciałam. W tym ten tusz do rzęs. Na początku byłam lekko zła, gdyż jakoś produkty do oczu tej marki mnie nie ciekawiły. Zupełnie niesłusznie. Maskara okazała się bardzo dobra. 
Rzeczywiście wydłuża i jest super trwała. Zero osypywania się, rozmazywania, nawet pod koniec dnia. Wytrzymała zmoknięcie, łzy i nawet tarcie oczu dłonią. Trwała, a nie wodoodporna. Szybko zastyga i nie odbija się na górnej powiece, z czym mam często problem. Strzał w dziesiątkę!
Szczoteczka silikonowa jest tak zbudowana, że dociera nawet do najkrótszych włosków (ma wypustki różnej długości) i to za jednym pociągnięciem. Od razu widać różnicę! Wydłużenie i zwiększenie objętości znakomite. Jakbyśmy miały więcej rzęs! Ja zauważam również lekkie podkręcenie. Dobrze się aplikuje i ma mocny czarny kolor. Efekt można ładnie stopniować warstwami. Tak do 3 nie tworzy grudek wcale. Zero sklejania, każda rzęsa pięknie rozdzielona. Ja bym sobie życzyła jeszcze większego pogrubienia, gdyż wydłużenie dla mnie jest akurat. 
Cenie ją też za fakt, że od pierwszego dnia do teraz (używam ją od prawie 3 m-cy) jest cały czas tej samej jakości. Nie wymagała wyschnięcia, przejścia pewnego etapu, teraz też nic się złego z nią nie dzieje.
Minus? Malując dolne rzęsy jakoś zawsze się nią lekko umarzę. Szczotka niby nieduża, ale jednak...
IsaDora marketinguje ją jako maskarę bardzo trwałą, a jednocześnie łatwo i szybko zmywalną. To możliwe? Nie wierzyłam, a okazało się, że tak. Spokojnie zmyjemy ją samą wodą, ale ciepłą. Raz ciach i demakijaż mamy z głowy. Nie rozmasuje się przy tym na około oczu nic a nic. Micelem to już w ogóle demakijaż błyskawica. Moje eksperymenty z nią dowiodły, że jest tak stworzona, iż totalnie nie reaguje na zimną wilgoć (łzy, deszcz, pot itp.) i przez to tak super trzyma się na rzęsach, a schodzi super przy użyciu samej ciepłej wody lub preparatu demakijażowego. Rewelacja. Zero tarcia, zużywania miliona wacików, powtarzania czynności kilka razy. 
Nie podrażnia, nie uczula, nie pachnie brzydko, ma kremową przyjemną konsystencję. 
Opakowanie w ukochanym przeze mnie fiolecie też działa na mnie pozytywnie:)
Niestety nie należy do najtańszych. Koszt ok. 60 PLN/8 ml. Można jednak czyhać na jakieś promocje. Zdecydowanie polecam! Jedna z lepszych jakie używałam.


Oriflame VeryMe w kolorze Vibrant Peach nr 21259.

Mam ją od dawna. W kwietniu odkryłam na nowo i nosiłam w sumie non stop. Kolor bardzo ożywia buzię. Dodaje pewności siebie i odmładza. Gdy miałam ją na ustach, nie raz ktoś obcy na ulicy, w sklepie pytał mnie jaką mam pomadkę. Niby w toaletce mam dużo podobnych odcieni, ale jednak ta jest niepowtarzalna. Dla mnie to połączenie maliny, koralu, różu i czerwieni. Zdecydowanie w realu prezentuje się lepiej niż na zdjęciach. 


Za kolorem idzie świetna jakość. Ma śliczny elegancki połysk, jest mocno nawilżająca, dobrze napigmentowana. Nie waży się, nie wysusza, nie zbiera się w kącikach. Schodzi bardzo równomiernie. Przyjemnie się ją nosi, jest jak balsam. Zaskakuje mnie też każdego dnia jej trwałość. Odcień długo zostaje z nami, nawet jeśli blednie, to i tak cały czas jest widoczny.
Opakowanie  mało eleganckie, ale kto by się tym przejmował:) Jakość na 5+. Niczym nie ustępuje wysokopółkowym szminkom. 


Lancôme 
Trésor Légère Sheer Fragrance.

Mam je ok. 1,5 roku. Letnia limitowana wersja klasycznego Lancôme Trésor. Moich ukochanych perfum od wieków! O mojej miłości do nich pisałam w tym poście >>. Zapraszam do poczytania, dlaczego je tak cenię. 
Elegancja tej woni, a jednocześnie lekkość i seksowność jest nietuzinkowa. Wraz z nastaniem wiosny, chętnie po nie ponownie sięgnęłam. Klasyczna wersja jest dla mnie nadal numer jeden, ale ta odmiana również bardzo przypadła mi do gustu. Kwiecień zdecydowanie  nim pachniał!


Jak zwykle jestem mocno spóźniono z moimi ulubieńcami. Mam nadzieję, że wybaczycie. Zaraz też zabieram się za tworzenie posta z ulubieńcami kwietnia niezwiązanymi ze światem urodowym.


Uściski!

sobota, 12 października 2013

Jak w minutę osiągnąć bordo na twarzy? Hydrolat z czarnej porzeczki EKO od BU. Recenzja.


Niedzielny późny wieczór. Biorę pachnącą kąpiel, myje głowę, zęby. Smaruje ciało i włosy zawartością słoiczków i buteleczek:) Pora na twarz. Szczotka Clarisonic, ulubiona emulsja Alverde (kończy się niestety, a podobno jest wycofana ze sprzedaży). Szlafrok, ręcznikowy turban i ciepłe kapcie. Na koniec spryskanie buzi nowo otwartym hydrolatem z czarnej porzeczki EKO od BU. Pozwolę mu się wchłonąć, siądę na kanapie z książką, poczekam z 15 min. a potem wrócę do łazienki zaapalikować krem z kwasami (kwasy nie lubią wilgoci).

Pół strony lektury...Coś mnie mrowi na policzkach i czuje gorąco na twarzy. Czytam dalej. Pewnie to chwilowe i minie.
Cała strona...Kurcze szczypie, kuje, to już nie ciepło, to tragiczne gorącooo!


Pośpieszna wędrówka do lustra i...O mamusiu? To ja??? Że też człowiek może się tam drastycznie zmienić w minutę...
Chcecie wiedzieć jak wyglądałam? A widzieliście kiedyś rozkrojonego na pół świeżego buraka ubranego w turban + szlafrok? Przypuszczam, że nie. Ja za to widziałam i to było moje odbicie!
Nie, nie kochani, ja nie miałam twarzy różowej, czerwonej czy wiśniowej. Ona była mocno bordową w kierunku czarnej!!! Tylko okolica oczu została cielista. Widok przedni.
Do tego to niesamowite uczucie jakbym włożyła głowę do piekarnika rozgrzanego do 220 stopni. Dodatkowo nakłuwając poliki tysiącem igieł. Zdecydowanie preferuje inne formy wypoczynku:)

Przerażona zmywam prędko twarz. Schładzam wodą termalną i nanoszę żel po opalaniu, jaki już nie raz "uratował mi życie" - Mythos Aloe Moisturizing & Cooling Gel.

Całkiem szybko skóra wygląda zdecydowanie lepiej, ale blada jeszcze nie jest. Przed samym snem powtarzam aplikację żelu i wody. Rano widzę jeszcze lekkie zaczerwienienie i ciepło polików. Wieczorem jest już zupełnie ok. Ufff...Jesteśmy uratowani!

Za około 2 dni postanawiam zrobić test hydrolatu na szyi. Tak wiem, powinnam uczynić to najpierw. Nie ta kolejność:)
Tym razem nasączam płatek i "przejeżdżam" nim w jednym miejscu. Tworzy się błyskawicznie mocno czerwony i bijący ciepłem pasek.




To by było na tyle moich przygód z tym kosmetykiem. Jestem zaskoczona, gdyż od lat używam różnych hydrolatów. Żaden z nich mnie nigdy nie podrażnił, nie uczulił, nie wywołał innych nieprzyjemnych skutków. Nie pamiętam też by jakikolwiek kosmetyk spowodował u mnie tak silną reakcję. 

Skusiłam się na niego gdyż przeczytałam m.in., iż:
- posiada silne właściwości łagodzące i przeciwzapalne, promuje gojenie, polecany przy podrażnieniach i drobnych uszkodzeniach skóry oraz wypryskach trądzikowych.
- uszczelnia i wzmacnia ściany naczynek krwionośnych.
- lekko rozjaśnia i poprawia koloryt skóry


U mnie niestety zadziałał zupełnie przeciwnie. Muszę też dodać, że nie mam uczulenia pokarmowego na porzeczki. W ogóle nie jestem alergikiem. Stosowałam już drogeryjne produkty z wyciągiem z tego owocu i wszystko było dobrze. Nawet kiedyś robiłam sobie regularnie domowe maseczki porzeczkowe i bardzo je lubiłam. Nie wiem więc za bardzo, o co chodzi w tym konkretnym przypadku. W każdym razie tego hydrolatu używać nie mogę. Co oczywiście nie znaczy, że Wasza skóra tak na niego zareaguje. Nie mogę jednak go polecić. Nie planuje też testowania tego hydrolatu innej marki.

Być może cały szkopuł tkwi w tym, że jak czytamy na stronie producenta, metodą otrzymywania specyfiku jest destylacja z parą wodną liści krzewu czarnej porzeczki z rodzaju Ribes Nigrum pochodzącego z ekologicznych upraw.  Czyli to liście mają tu udział, a nie sam owoc. Może odkrywałam, że liście są nie dla mnie, a owoc jak najbardziej? Sama nie wiem. Ciężko po tym jednym doświadczeniu jednoznacznie mi to stwierdzić.



Szkoda, gdyż zapach bardzo przyjemny i cieszyłam się, że będzie mi towarzyszył w jesienne i zimowe dni. Porzeczki kocham! Mam kilka osobistych krzaków na mojej działce:)
Na szczęście w czeluściach szuflady wygrzebałam zapas kolejnej butli niezawodnego hydrolatu różanego BU i służy mi dzielnie.

Ciekawa jestem czy kogoś z Was skóra zareagowała tak samo na ten specyfik?

Udanego weekendu!
Magda

wtorek, 17 września 2013

Biochemia Urody Hydrolat z róży damascena EKO. Recenzja.

Jeśli śledzicie mojego bloga o dłuższego czasu, to wiecie że to mój ukochany hydrolat. Co jakiś czas występuje w denku. Zużyłam kilka butelek. Dlaczego go tak cenię? Zapraszam do lektury recenzji.

Biochemia Urody Hydrolat z róży damascena EKO 


Co mówi producent?
Wszelkie informacje od producenta na temat produkcji kosmetyku, pochodzenia róży do jego uzyskiwania, zastosowania, działania itp. znajdziecie na stronie BU. Warto się zapoznać.

Sposób użycia
1. Codzienny tonik do twarzy.
2. Mgiełka do twarzy, ciała, włosów.
3. Do rozprowadzania masek (np. glinki) i peelingów w proszku.
4. Woda perfumowana do ciała.
5. Płyn do kompresów na oczy.
6. Mgiełka zapachowa do pokoju, pościeli, samochodu, łazienki.
7. Składnik kosmetyków własnej roboty.
8. Do rozcieńczania szamponów.
9. Dodatek do kremów i balsamów.
10. Spray przed nałożeniem podkładu.
11. Spray do pędzli makijażowych.
12. Płyn do nakładania cieni czy innych kosmetyków kolorowych na mokro.
13. Do utrwalenia makijażu i zdjęcia pudrowości z twarzy.
14. Nawilżacz powietrza.
15. Dodatek aromatyczny do kąpieli.
16. Płyn do kompresów na popękane naczynka, zasinienia, zaczerwienienia.

Jakie ma właściwości?
1. Działa nawilżająco i odświeżająco.
2. Łagodzi, koi, uspokaja skórę.
3. Jest antyseptyczny, antybakteryjny, przeciwzapalny.
4. Reguluje krążenie, obkurcza i wzmacnia naczynia krwionośne. 
5. Zmniejsza rumień i wszelkie zaczerwienienia.
6. Ma działanie przeciwzmarszczkowe. Poprawia gładkość i elastyczność skóry.
7. Uspokaja, łagodzi stres, ułatwia zasypianie.
8. Spełnia rolę aromaterapii.

Opakowanie
Ciemna prosta plastikowa butelka. Dobrze chroni zawartość przed światłem. Pozwala na wyciśnięcie płynu do ostatniej kropli.  Nie twarda. Etykieta zawiera nazwę marki i kosmetyku. Do dowiadujemy się z niej o pojemności (200 ml), sposobie przechowywania (temperatura pokojowa) oraz dacie ważności.
Otwór jest bardzo ok. Pozwala dobrze dozować kosmetyk np. na wacik. Nic nadmiernie się nie wylewa.

  

Cena
Obecnie 16,90 PLN/200 ml. Niestety dochodzą dodatkowo koszty przesyłki ze sklepu BU, ale przy większych zakupach nie są tak odczuwalne.

Gdzie kupić?
W sklepie internetowym BU >>. Przedstawiam hydrolat konkretnie tej marki, gdyż do tej pory zawsze tam go kupowałam. Ale tego typu kosmetyk znajdziecie w wielu innych sklepach internetowych m.in. Zrób Sobie Krem (tu nawet jest taniej), ECOSPA, Mazidła (tu kilka różnych pojemności) itp. Ten konkretny hydrolat miałam zawsze tylko z BU, ale inne hydrolaty kupowałam również na ZSK i nie widziałam specjalnej różnicy. Z innymi sprzedawcami tego typu kosmetyków, nie miałam osobiście do czynienia. 

Zapach
Typowo klasycznie różany. Głęboki, dość mocny. Jeśli kochacie woń róży, będziecie zachwyceni. Ja jestem. Jeśli nie cierpicie - będzie Wam ciężko kosmetyk używać.

Konsystencja
Przezroczysta całkowicie woda.

Wydajność
Produkt bardzo wydajny. Przy zastosowaniu tylko jako tonik 2 razy na dzień starczy spokojnie na ok. 4 m-cy. Jeśli będziecie go używać do masek, peelingów, jako mgiełka w ciągu dnia czy składnik innych kosmetyków własnej roboty, oczywiście ten okres się skróci. Mimo wszystko jest niezwykle ekonomiczny i myślę, że 3 m-ce będzie z Wami minimum.


Jak ja stosuje?
1. Jako tonik do twarzy rano i wieczorem, po oczyszczeniu buzi. Aplikuje go również na szyję i dekolt. Zawsze hydrolat przelewam do butelki ze sprayem i dozuję w postaci mgiełki. Taki sposób tonizacji skóry sprawdza się u mnie najlepiej od lat. Jest przyjemny, a do tego oszczędza produkt i waciki:) Podstawowy kosmetyk przed nałożeniem kremów.
2. Rozprowadzam nim maseczki proszkowe: glinki, algi itp.
3. Służy mi jako mgiełka do ciała, włosów i twarzy. Szczególnie podczas ciepłych dni. 
4. Spryskuje nim czasem pędzel przed aplikacją podkładu.
5. Używam jako spray do utrwalenia makijażu i połączenie produktów na twarzy.
6. Robię z niego kompresy w przypadku siniaków, stłuczeń itp.
7. Stosuje do kremów z BU typu "zrób sobie sam" jak np. krem rozjaśniający AZELO/BHA.
8. Koję nim wszelkie zaczerwienienia, rumień, gorąco na buzi.

Jakie przyniósł u mnie rezultaty?
1. Znakomicie wpływa na moją naczynkową cerę. Widoczne zmniejsza zaczerwienienia i rumień. Uspokaja, wycisza, lekko chłodzi. Przy regularnym stosowaniu moje naczynka są mniej widoczne, obkurczone i nie tak reaktywne. Skóra zdecydowanie jaśniej i promienniej się prezentuje.
2. Dobrze nawilża. Nadaje skórze gładkości i miękkości. Zauważyłam też, że staje ładnie elastyczna. Likwiduje wszelkie uczucie ściągnięcia.
4. Świetnie działa na wszelkie krostki, zadrapania, pryszcze. Zmniejsza widoczność i dobrze goi.
4. Nie wysusza, nie natłuszcza, nie powoduj, alergii, szczypania itp.
5. Przyspiesza znikanie siniaków.
6. Super wykańcza makijaż. Wystarczy lekka mgiełka i pudrowość z twarzy znika, a kolorówka ładnie się razem stapia. Nie potrzeba kupować w tym celu dodatkowego kosmetyku.
7. W przypadku łączenie z kremami własnej roboty dodatkowo zyskuje on dobre działanie na naczynka.
8. Uwielbiam zapach różany i dla mnie ta woń działa bardzo relaksująco.
9. Zużyłam kilka butelek i w koło do niego wracam. Przetestowałam wiele hydrolatów, ale ten jest moim ukochanym. Zdecydowanie też pobija drogeryjne toniki.

Dla kogo nie?
Odradzam tym, którzy nie tolerują zapachu różanego. Wiem, że są tacy:)

Komu polecam szczególnie?
Polecam w sumie każdemu przy każdej cerze, ale najbardziej? Osobom z problemem naczynek, rumienia, trądzikiem różowatym. Jeśli macie skłonność do zaczerwienień, to zdecydowanie to produkt dla Was.

Mieliście ten kosmetyk? Lubicie go tak jak ja?

Pozdrawiam ciepło!
Magda