poniedziałek, 15 września 2014

Burts's Bees Hand Salve. Maść do suchych i szorstkich dłoni. Recenzja.


Kosmetyk kultowy. Głównie popularny w Stanach. Znakomity skład. W 100% naturalny. Uwielbiany przez rzesze. A mnie wielce rozczarował. Zapraszam po szczegóły.

Słowo od producenta
Wybawienie dla szorstkich i suchych dłoni. Leczy, koi, pielęgnuje, nawilża. Formuła bogata w wosk pszczeli, olejki, zioła.

Skład


Opakowanie
Mała puszka metalowa o pojemności 8,6 g. Bardzo podoba mi się jej retro wygląd. Niestety otwiera się koszmarnie. Czasem rezygnowałam z używania, ponieważ za nic nie mogłam sobie poradzić ze zdjęciem wieczka. Potrafi to być naprawdę walka. Zamknięcie nie jest odkręcane, ale się "zasysa". Uważajcie na paznokcie! 

C
ena

W Stanach - $9. W Polsce online ok. 35-40 PLN.

Gdzie kupić?
Nie jest dostępny w Polsce stacjonarnie. Można go czasem dostać na Allegro. Być może jakieś inne sklepy online zajmują się sprzedażą tej marki w PL, ale oficjalnego dystrybutora u nas nie ma.
Z łatwością do dostania w Stanach i Kanadzie. Z tego co wiem także w UK, Francji, Szwecji, Niemczech, Norwegii, Szwajcarii, Turcji.

Zapach
Jak dla mnie ziołowo-apteczny. Tak mi się kojarzy. Wyczuwam w nim lekką lawendę, trochę migdała, ziół. Jest jednak delikatny, z czasem w ogóle go nie czułam.  

Konsystencja
Tłusta, oleista. Maść ma postać stałą, ale pod wpływem ciepła otoczenia, czy ciała, szybko się rozpuszcza i bardzo łatwo rozprowadza. Przez jakiś czas zostawia na dłoniach film.

Wydajność
Puszka malutka, ale produkt bardzo wydajny. Nie trzeba go dużo by rozprowadzić po całych dłoniach i skórkach na około paznokci.


Moja opinia:
  1. Nie będę się niestety kosmetykiem zachwycać. Chyba jako jedyna:) Rozczarował mnie. Tyle o nim superlatyw słyszałam, że może moje oczekiwania wobec niego były za duże.
  2. Nie mam suchych dłoni. Szorstkich i zniszczonych również nie. Jest maniaczką kremowania ich i ciągłego nawilżania. Mimo to Burts's Bees okazał się dla mnie zbyt słaby. Co on robi? Natłuszcza skórę. W momencie gdy na nich jest, są gładkie, miłe w dotyku, ukojone. Ale na dłuższą metę nic u mnie nie dawał. Nie nawilżał nic, a nic. Nie wnikał głębiej w skórę, nie pielęgnował jej wcale.
  3. Stosowałam na noc. W dzień to słaby pomysł. Nie wchłania się szybko i utrudnia wiele czynności. Kładłam cieńsza i grubszą warstwę. Różnie. Nic to nie zmieniało. Rano czułam jakbym nic nie zaaplikowała. Skórki owszem nie były suche, ale ja generalnie nie mam z nimi dużego problemu. Na skórki może być. Na dłonie - oj nie.
  4. Dobry jeśli chodzi o ukojenie. Np. w mrozy daje poczucie przyjemnej łagodności, wyciszenia, zdejmuje zaczerwienienie. Ale to nic trwałego.
  5. Tłusty, ale nie lepi się.
  6. Nie podrażnia, nie wywołuje alergii.
  7. Może mieć dobre działanie ochronne, ale ciężko go używać wychodząc z domu. Tłuści okrutnie.
  8. Dla mnie to taki trochę smalec. Działa tylko powierzchniowo. Nie odczuwałam przy jego stosowaniu większego nawilżenia dłoni, lepszej ich kondycji, gładkości itp.
  9. Do tego ta potwornie otwierająca się puszka! Dramat.
  10. Biorąc pod uwagę cenę i naturalny skład, spodziewałam się czegoś świetnego. Jestem sama zaskoczona, ale za wiele dobrego o tej maści powiedzieć nie mogę. U mnie o wiele lepiej sprawdza się tu oliwka dla dzieci ze wskazaniem głównie na Hipp, masło shea, olej kokosowy, czy olejek Alterra.
  11. Zastanawiam się, dlaczego coś zawierające w sobie świetne olejki i inne cenne składniki mi nie służy? Sama nie wiem...Macie jakiś pomysł? Może to fakt moich wysokich wymagań? Dochodzę też do wniosku, że chyba moja skóra nie lubi miodu. Maski miodowe na twarz, choć podobno mają działanie łagodzące, podrażniają mnie i wysuszają okrutnie. Balsamy do ciała z miodem? Tak samo. Osławione masełko do ust Nuxe z woskiem pszczelim - mega bubel. Czy w miodzie tkwi cały szkopuł? 
  12. Wiele osób wytyka parafinie oszukańcze działanie i tylko złudne chwilowe uczucie pozbycia się suchości i nadanie wygładzenia. Tymczasem ja w przypadku tej naturalnej maści, właśnie takie miałam wrażenie. Czasem już po 20 min. od aplikacji, nakładałam na ręce inny krem, gdyż skóra silnie tego potrzebowała. Tak jakby nic wcześniej nie otrzymała.
  13. Od Burts's Bees mam też pomadkę ochronną do ust i z nią również się męczę. Nie robi nic.
Dla kogo szczególnie? Dla kogo nie?
Kosmetyk nie sprawdził się, ciężko zatem mi go polecać. Jeśli szukacie czegoś do natłuszczenia dłoni, chwilowego ukojenia, zdjęcia spierzchnięcia, może okazać się przydatny. W celach trwałego nawilżenia, dogłębnej pielęgnacji, trwałego pozbycia się szorstkości - polegnie. Mogą nim zainteresować się osoby zdecydowane tylko na 100% naturalną pielęgnacje. Macie długie paznokcie i zawsze je malujecie? Przy każdym otwieraniu puszki Burts's Bees, będziecie przeklinali dzień, w którym kupiliście ten kosmetyk:)

Podsumowanie
Zużyłam do końca. Część nawet wcierałam w stopy, by szybciej się pozbyć:) Jestem wysoce rozczarowana. Działanie nieadekwatne do wysokiej ceny jak za 8,6 g kosmetyku. Dobrze, że u większości się sprawdza. U mnie nie. Miałam go ponad 10 m-cy i nie polubiłam. Ponownego zakupu nie będzie. 

Macie swoje zdanie na jego temat?

24 komentarze:

  1. Szkoda, że ta maść nie zdała egzaminu. Ja mam grejpfrutową pomadkę tej firmy ale też raczej miłości z tego nie będzie. Krzywdy mi nie robi ale rewelacji zdecydowanie brak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja pomadka jest miodowa i niestety jest baaaardzo słaba.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Tak to czasem bywa, nawet z hitami:)

      Usuń
  3. Widziałam sporo produktów tej marki w Niemczech, nawet chciałam kupić sobie balsamik do ust. Ostatecznie zniechęciła mnie dość wysoka cena i dałam sobie spokój ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. uuu szkoda, że u Ciebie się nie sprawdził i ciekawe właśnie czemu... Hahahaha no i opakowanie nie dla mnie, skoro ciężko otworzyć : )

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja jakoś nigdy o nim nie słyszałam, może po prostu za małą wagę przywiązuję do tego typu kosmetyków ;) Ale skoro nie jest nawet u nas dostępny to tym bardziej nie będę sobie nim zawracała głowy i kupowała z zagranicy ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja czytałam kiedyś jedną recenzję tego i autorka jej pisała, że trzeba mieć naprawdę zniszczone dłonie, żeby docenić działanie kremu :D Może jest w tym ziarnko prawdy?
    Ja mam z Burt's Bees pomadki ochronne - fajne są, tylko raczej chronią, a nie regenerują ze względu na mocno emolientowy skład - prawie same oleje i woski, przed zapachem za to w sumie żadnych substancji nawilżających jak chociażby gliceryna czy miód.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miód jakoś totalnie nie służy mojej skórze i ustom w sumie też.

      Usuń
  7. No cóż, ile ludzi tyle opinii ;D Muszę w końcu sama wypróbować i się przekonać ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. jestem zaskoczona twoją opinia, tyle dobrego o nim słyszałam , muszę sama go spróbować bo nie wierzę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moja subiektywna opinia. Każdy może mieć inną. Po prawie roku używania miałam okazję przekonać się niestety, że jak dla mnie kosmetyk jest mocno przereklamowany. Warto jednak pamiętać, że każdy ma inne oczekiwania i potrzeby.

      Usuń
  9. nie słyszałam o nim wcześniej ale to tez nie mój przedział cenowy jeśli chodzi o kremy do rąk :) ja mam bardzo przesuszającą się skórę zwłaszcza na dłoniach i do tej pory wypróbowałam mnóstwo kremów, przeróżne używam na zmianę ale za najlepszy uważam ten czerwony z Garniera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego czerwonego z Garniera miałam dawno, ale pamiętam że był naprawdę dobry.

      Usuń
  10. Nie lubię takich tłuściochów do rąk. Opakowanie bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pudełeczko ładne, ale to otwieranie.....paskudne.

      Usuń
  11. Ja go używam do skórek przed snem i sprawuje sie super. Pomadkę w czerwonym kolorze uwazam za najlepsza jaka miałam, ale wiadomo, że co skóra to inne doświadczenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do skórek jest spoko. Ale znam produkty o wiele tańsze, które tak samo dobrze na skórki działają lub nawet dużo lepiej. Ja akurat mam pomadkę żółtą. Jest bardzo słaba.

      Usuń
  12. Czasami tak bywa, że zbyt oleiste konsystencje się nie do końca sprawdzają. Tak jak piszesz natłuszczają, ale nie nawilżają. Ja tak miałam z kremem arganowo - rokitnikowym Gaia Cream. Solo wręcz mnie podrażnia łi przesuszał skórę.Dopiero nałożony na jakieś serum lub żel hialuronowy fajnie wygładzał i uzupełniał warstwę lipidową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Natłuszczanie to nie to samo co nawilżanie.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Proszę o nie reklamowanie w komentarzach swoich stron, blogów, sklepów itp. Będę wdzięczna za nie linkowanie i uszanowanie tego. W innym przypadku będę je natychmiast kasować.
Magdalena