wtorek, 3 kwietnia 2012

Peeling enzymatyczny EKO z ananasem Biochemia Urody - recenzja

Bardzo lubię kosmetyki z Biochemii Urody i stale coś tam nowego kupuję, ale niestety ich słynny peeling enzymatyczny EKO z ananasem nie przypadł mi do gustu.
 

 Ale od początku.

Uwielbiam peelingi enzymatyczne. Mam bardzo cienką skórę, jestem płytko unaczyniona i mam spory problem z naczynkami - takie peelingi więc są zdecydowanie dla mnie.

Producent na stronie z opisem tego produktu wyraźnie podaje, że nadaje się on do skóry wrażliwej i naczynkowej.
Miałam spore oczekiwania odnośnie tego kosmetyku, ale niestety....

Peeling bardzo mnie podrażnia. Już w czasie aplikacji skóra robi się czerwona i lekko piecze.
Jednak najgorzej jest po zmyciu. Twarz mam zaognioną, gorącą, a poliki pulsują jak szalone:)
Czuje też lekko pieczenie twarzy, ale to uczucie mija po około 20 min.

Zawsze przygotowuje go w połączeniu z różnymi hydrolatami z BU.
Producent zaleca także przy cerze mocno wrażliwej - mieszanie go z żelem hialuronowym.
Tą metodę także sprawdziłam ale podrażnienie (może lekko mniejsze) - jednak było.

W czasie trzymania na twarzy spryskiwałam twarz hydrolatem by nadmiernie nie wysechł, ale nie przyczyniło się to wcale do zmniejszenia podrażnienia.
Nic też nie dawało siedzenie z nim podczas kąpieli w zaparowanej łazience.

Peeling zawsze stosowałam na wieczór. Rano skóra nie była już podrażniona czy czerwona. Ten stan zatem nie utrzymuje się przeraźliwie długo.
Jednak nie mogę powiedzieć, żeby akurat w moim przypadku kosmetyk ten działał łagodząco czy kojąco lub rozjaśniająco.
Takich efektów u siebie nie zauważyłam. Twarz bowiem do momentu pójścia spać była mocno rumiana, lekko swędziała i tylko tonik + krem lekko łagodziły ten stan.
Często też po nim

Muszę przyznać, że rzeczywiście skóra po tym peelingu jest gładka i bardzo miła w dotyku.
Uważam, że produkt oczyszcza skórę i wygładza.
Niestety coś musi być w składzie co zdecydowanie mnie podrażnia.
Nie wiem dokładnie co, bo generalnie mnie mało rzeczy uczula.
Nie jestem też alergikiem.
Ale sporo osób wskazywało mi, że ananas działa często uczulająco, więc może w tym tkwi problem. Choć ananasy uwielbiam:)

Co do zapachu...
Wiele osób go uwielbia. Ja nie znajduje w nim nic szczególnego. Nie jest nieprzyjemny czy drażniący, ale też nie jest tak, że za nim tęsknię:)

Samo przygotowanie peelingu jest proste i bezproblemowe.
Dostajecie 3 składniki w proszku, jakie należy z sobą wymieszać.
W zestawie jest też pojemnik - plastikowe białe pudełeczko z zakręcanym wieczkiem (jak na zdjęciu wyżej) i łyżeczka miarowa + etykieta. Cała instrukcja "mieszania" jest dokładnie podana przez producenta.
Znajdziecie ją tu >>

Gotowy peeling ma postać takiego proszku:


Przed położeniem na skórę mieszamy odpowiednią porcję mieszanki z dowolnym hydrolatem, tonikiem, przegotowaną lub mineralną wodą albo żelem hialuronowym.
Gotową "papkę" nakładamy na twarz.

 Osobiście nie lubię aplikacji tego peelingu.
Jakoś zawsze wychodzi mi za rzadki i spływa między palcami, a przez to się marnuje.
Ciężko też nałożyć go na szyję i dekolt.
Pewnie powinno się go nakładać pędzlem i byłoby łatwiej, ale pędzla do masek jakoś się do tej pory nie dorobiłam:)
Przypuszczam, że aplikacja przez drugą osobę też byłaby pomocna.

Ja zawsze przy nakładaniu tego kosmetyku jestem po łokcie w nim "uwalona" + umywalka do mycia:)
Może to tylko ja jestem taka nieporadna....:)
W każdym razie mimo, że jestem zwolennikiem "mieszania" kosmetyków i w koło coś tam sama przygotowuje na twarz:), tu aplikacja tego specjału działa na mnie denerwująco.

Natomiast ze zmyciem go z twarzy problemów żadnych nie mam.

Peeling nie jest drogi. Choć jeśli kupujemy go samego to z kosztami przesyłki cena robi się już większa.
Sam produkt (bez transportu) kosztuje obecnie 15,50 PLN/36 g.
Ważny jest 12 m-cy.
Dla mnie jednak nie jest zbyt wydajny i przy regularnym stosowaniu nie starczy na długo.

Z tego co teraz widzę na stronie BU - skład peelingu został lekko zmieniony i dodano enzymy papai.
Kiedy ja go kupowałam miał tylko enzymy ananasa.
Producent teraz podaje, że zredukowano do minimum możliwość podrażnienia.
Niestety nowej wersji nie miałam więc nie mogę się wypowiedzieć, czy tak jest w istocie.

Obecnie mniej więcej co 2 tyg. używam tego peelingu kładąc go głównie na brodę, nos i czoło.
Omijam policzki.
Lekko podrażnia, ale nie ma dramatu. Zwyczajnie staram się go zużyć.
Skóra w tych miejscach rzeczywiście jest gładsza, ale nie zauważyłam jakiegoś ogromnego oczyszczenia porów czy zmniejszenia ilości zaskórników. Stan gładkości nie utrzymuje się też długo. Szału zwyczajnie nie ma. Być może wynika to ze zbyt dużych odstępów czasowych w stosowaniu.

Zastanawiam się czy nowa wersja byłaby dla mnie ok, ale jeśli to rzeczywiście ananas jest przyczyną problemu to mam obaw, że nadal podrażnienie będzie.

Jak na razie nie korci mnie ponowny zakup.

Z tego co jednak czytam wiele dziewczyn bardzo ten produkt chwali.
Gdyby nie podrażnienie jakie u mnie wywołuje i te rozgrzane poliki - pewnie też byłabym po jego stronie:) Niestety jednak moje wrażenia są nieco inne.

A Wy jakie macie doświadczenia z tym kosmetykiem?

Trzymajcie się!
Magda

6 komentarzy:

  1. Mimo że Twoja recenzja jest mało pochlebna, to ja nabrałam na niego ochoty, tym bardziej że aktualnie rozglądam się za jakimś peelingiem enzymatycznym, a moja skóra chyba i na papier ścierny byłaby odporna;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mimo, że mam skórę naczynkową i cienką - rzadko co mnie podrażnia więc tu byłam naprawdę zaskoczona. Żałuję, że mnie podrażnił. Większość jednak osób jest bardzo zadowolona z niego więc mam nadzieję, że Ty także:)

      Usuń
  2. Jejku jak to przeczytalam to od razu zobaczylam swoja buzie. Zastosowalam ten piling 2 razy i za kazdym razem masakra. Ogien na twarzy i w wygladzie i w odczuciach. Z pierwszym razem chcialam wszystko zalagodzic hydrolatem z porzeczki i zamiast czerwieni moja twarz zrobila sie fioletowa a ja z pieczenia nie wiedzialam co robic. koszmarne doswiadczenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz nie wszystko zatem dla każdego:(

      Usuń
  3. Mam to samo! Właśnie teraz zmyłam to to buzi. Nalozylam tonik i standardowo olej z marakui. Po 5 minutach zaczęłam czuć, ze moją skórą jest rozpalona. Patrzę w lustro i... JEDEN WIELKI BURAK. jest to moje drugie użycie i myślę, ze ostatnie. Przynajmniej ostatnie, kiedy nalozylam na całą twarz. Dodam, ze moją skórą jest wrażliwa i naczynkowa. BUBEL TOTALNY

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość osób bardzo lubi ten peeling. Słyszałam, że to kwestia uczulenia na enzym ananasa i dlatego niektóre osoby tak reagują na niego. Niestety jesteśmy w tej grupie.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Proszę o nie reklamowanie w komentarzach swoich stron, blogów, sklepów itp. Będę wdzięczna za nie linkowanie i uszanowanie tego. W innym przypadku będę je natychmiast kasować.
Magdalena