wtorek, 21 stycznia 2014

Taka ja - niemodna blogerka Madzia:) Cdn.

Co ja w ogóle robię w tej kobiecej blogosferze? Skoro...

1. Nie lubię tatuaży, nie rozumiem ich idei. Nie mam żadnego i nie planuję mieć.

2. "Przeraża" mnie uwielbienie dla pudełek typu GlossyBox. Najpierw comiesięczne przeżywanie oczekiwania na kuriera, jakby przynajmniej miała to być osobista paczka od prezydenta USA. Oczywiście informacja o narastającym podnieceniu idzie na wszystkich portalach społecznościowych. Prooooszę Państwa...Napięcie wzrasta...Potem...wielce życiowy dylemat "Zajrzeć na blogi innych, co jest w środku czy czekać na własne pudełko???". To się dopiero nazywa problem!
Dorabianie ideologii, że to wielce luksusowe kosmetyki, po czym otwieram, a tam??? Lakier Pierre Rene lub tusz z Avon. Żart świetny. Tylko czemu nieśmieszny? 
Na sam koniec wmawiam wszystkim, że jestem baaaaardzo zadowolona z zawartości i idę tarzać się w tym WIELKIM LUKSUSIE:)

A przepraszam. Pominęłabym. Dają "gratis" "luksusową" bibułkę i wstążeczkę. Z metra koszt to jakieś 0,01 Euro. Czujecie się skuszeni?

3. Zachwyt nad lakierami Essie? O co w ogóle tu chodzi? Kasa niemała, lakier trzyma się 2 dni, aplikacja słaba, schnie latami. Po co mi półka od sufitu do podłogi z 200 kolorami tej samej marki??? Będę tym malować klatkę schodową?

4. Nie przeczytałam "Pięćdziesiąt twarzy Greya". Nie tknę tego nawet na torturach.

5. Nie wiem kim jest Selena Gomez. Tak się w ogóle "ją pisze"?:) Jestem na tyle leniwa, że nawet nie chce mi się tego nazwiska "wygooglować".


Pamiętajcie tylko o dystansie i umiejętności czytania między wierszami! Pomagają w życiu każdego dnia:)
I oko warto zmrużyć...lekko też:)

PS. Ciąg dalszy nastąpi na bank:)


Uściski dla Was!