środa, 1 stycznia 2014

Olejki zapachowe do domowego kominka


Świeczki, olejki, woski do kominków są w moim domu od lat. Zdecydowanie jestem od nich uzależniona.
Przedstawię Wam kilka olejków, jakie królują u mnie od ponad roku. Są bardzo wydajne, starczają na wiele miesięcy i umilają mi czas, szczególnie jesienią i zimą. Miałam ich więcej, ale aktualna kolekcja prezentuje się jak na zdjęciu. Jeśli wykończę je wszystkie, na bank zaopatrzę się w nowe.


Olejek lawendowy. Mam dwie buteleczki. Lawendę kocham. Uspokaja, koi nerwy, wycisza po całym dniu bieganiny. Pozwala spokojnie zasnąć. Ta woń kojarzy mi się w ciepłem domowego zacisza, bezpieczeństwem i wszystkim co dobre. Często tego olejku używać stawiając kominek w łazience podczas relaksacyjnej kąpieli.

Olejek z drzewa różanego. Wiem, że nie każdy preferuje ten zapach. Dla mnie jest bardzo ok. Lubię go mieć. Jest intensywny, dlatego warto używać w małych ilościach i nie za często. Sprawia, że dom cudnie pachnie kwiatami, jak ogród pełen róż.


Zielona herbata. Bardzo orzeźwiający. Lekki, niemęczący. Stosuje go nawet latem czy wiosną. Jeden z ukochanych.

Jabłko i goździk. Cudo i już! Fenomenalna woń. Na chłodne wieczory jak znalazł. Ciepły, prawdziwy, kojarzy się ze spokojem. Wlewam go do kominka, nalewam do kubka pyszną herbatę, otulam się w ciepły pled, czytam książkę i nic więcej mi wtedy nie potrzeba:)


Magnolia. Kupiłam tą buteleczkę w Tesco. Kwiaty Magnolii przywołują mi na pamięć urocze chwile z życia. Mam z tym drzewem wiele przepięknych wspomnień. Kojarzy mi się też ze świetnym filmem Paula Thomasa Andersona "Magnolia". Polecam bardzo! Julianne Moore jest w nim znakomita!

Wracając do olejku. Mocny - trzeba umiejętnie go dozować. Zbyt duża ilość nie jest wskazana. Może przyprawić o ból głowy. Nie jest w tym przypadku to czysty zapach magnolii. Trochę oszukany, ale ładny. Będę polować na taki ale innej marki.

Paczula. Jeden z ukochanych dla mnie składników perfum. Również nie warto z nim przedobrzyć. Elegancki, zmysłowy, lekko kadzidlany.

Olejek cynamonowy. Ociepla wnętrze, przypomina zapach pieczonego ciasta. Kojarzy się z kuchnią i smakołykami. Czasem łączę go z kilkoma kroplami olejku jabłko i goździki. Nie jest mocny, ale subtelny. Akurat.


Dokładnych ich cen nie pamiętam, ale z całą pewnością za żaden z nich nie zapłaciłam więcej niż 10 PLN. Kosztowały mniej więcej od 4-8 PLN.
Lawendowe, z drzewa różanego, cynamonowy to marka Bamer.
Zielona herbata, jabłko i cynamon - Vera.
Magnolia - Bolsius (marka znana głównie ze świec).
Paczula - marka wytarła się, a zewnętrzny kartonik wyrzuciłam zaraz po kupnie.
Wydaje mi się, że te z Vera mają najlepszą jakość. Na stronie u nich wypatrzyłam, że mają 225 zapachów! Do tego dochodzą jeszcze olejki eteryczne - ok. 100 woni.

      

 Kupuje je zwykle w pobliskim sklepie zielarskim. Wszystkie mają praktyczny dozownik na kropelki.


A w czym "palę" olejki? Posiadam dwa kominki. Dziś pokażę Wam jeden z nich. Biały ceramiczny z elementami lawendy. 

        

Jest ze mną ok. 3 lata i sprawuje się znakomicie. Na zdjęciach akurat z rozpuszczonymi kostkami  woskowymi ScentSationals.
Kilka kropel olejku zawsze daje na wodę. Podgrzewacz na dół i gotowe!


Drug kominek pokażę w innym poście. Przedstawię też wtedy jeszcze inne moje olejki. Tym razem z The Body Shop.

Preferujecie świeczki, olejki czy woski? Jakie są Wasze ukochane zapachy?