Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bizuteria sztuczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bizuteria sztuczna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 czerwca 2013

Naszyjnik neon i srebrne kolczyki. Na deser za to czereśnie:)

Wypatrzyłam go u Madzi z kanału styloweTV. Sama jestem sobą zaskoczona, gdyż nie lubię za bardzo neonów. Tej naszyjnik jednak wyjątkowo mi się spodobał. Szczególnie na lato do białej zwykłej bluzki. 
Magda na filmikach świetnie w nim wyglądała. Pomyślałam, że może mi też będzie z nim do twarzy?




Mam go od wczoraj i jestem bardzo zadowolona. On, biała bluzka, koralowa szminka i dzień należy do mnie:):)


Z nowości biżuteryjnych u mnie mogę pokazać Wam jeszcze kolczyki. Tym razem to prawdziwe srebro. Urzekły mnie te piaskowe kulki i ich lekkość.


Lecę dalej zajadać się czereśniami i życzę Wam udanego dnia!
Magda


poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Naszyjnik z Zary i pierścionek z Dyrberg Kern. Wyprzedaże górą!

W niedawnym poście na temat czerwonych paznokci i wizycie w teatrze wspominałam o nowym nabytku naszyjnikowym z elementami czerwieni.


Wypatrzyłam go z Zarze na wyprzedaży. Kosztował 29,90 PLN. Poprzednia cena to ok. 90 PLN. Dla mnie to spora przesada żeby sieciówka za sztuczną biżuterię życzyła sobie tyle kasy. Takiej kwoty bym za niego nie zapłaciła, gdyż zwyczajnie czułabym się nabita w butelkę. Zresztą dla mnie Zara ma totalnie zawyżone ceny chyba na wszystko i dlatego ja jeśli coś tam kupuje, to praktycznie zawsze tylko na przecenach.



 Mam sporo rzeczy w czerni, więc idealnie będzie mi pasował do wielu stylizacji. Już wiele razy miałam go na sobie.



Ten dodatek  "czyni" w zasadzie całą "robotę". Wystarczy jakieś proste ubranie, taki naszyjnik i od razu całość zyskuje.

Pasuje w opcji na elegancko, ale też zwyczajnie codziennie.


Podoba mi się połączenie czerwieni, złota i czerni. Długość można regulować.



Kilka osób pytało po poście paznokciowym o mój pierścionek. Mam go około 2 m-ce. Pochodzi z Dyrberg Kern. Do tej pory nic tej marki nie miałam. Kupiłam go na ich stoisku w Fashion House Outlet Centre w Piasecznie. O tym Centrum Wyprzedażowym wspominałam również w ostatnim poście z cieniami Inglota.


Znakomicie się nosi i jest bardzo wygodny. To dokładnie mój styl! Kosztował 29 PLN. 



Biżuteria Dyrberg Kern nie należy do najtańszych. Na standardowych ich stoiskach ceny czasem są jak dla mnie z kosmosu, biorąc pod uwagę materiał czy wykonanie. Występują też serie wg mnie bardzo tandetne. Inne za to szlachetne i stylowe. Warto natomiast kupować w ich outletach. Ceny często kilkakrotnie niższe. Np. ten pierścionek w ich salonie normalnie kosztował ponad 4 razy razy więcej. Zgroza!
 


Może Wam udało się ostatnio upolować coś biżuteryjnego na sporej przecenie?
 Pochwalcie się!

Pozdrawiam ciepło!
Magda

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Trzy rzeczy z Parfois. Zegarek, bransoletka i kolczyki.

 Jestem maniaczką zegarków. Lubię mieć je w różnych stylach, wielkościach, kolorach. 
Tym razem w Parfois kupiłam zegarek w kolorze czystego srebra. To mój drugi zegarek tej marki. Pierwszy sprawuje się znakomicie i możecie zobaczyć go w poście zakupowym z lipca.

 


Jest na bransolecie i przykuł moją uwagę gdyż ma wykończenie matowe. Co więcej w różnym świetle troszkę inaczej jego odcień się przedstawia. Głównie jeśli chodzi o sztuczne oświetlenie. Cena: 129,90 PLN.
 

 Spodobała mi się w tym sklepie także bransoletka. Kosztowała 24,90 PLN. Zarówno sama jak i z tym zegarkiem wg mnie całkiem fajnie wygląda. Moja ma beżowo-jasno różowy sznurek, ale były także niebieskie, zielone i kilka innych kolorów.


 Do domu powędrowały ze mną też kolczyki "stożki" w cenie 19,90 PLN.



Ciekawy kształt. Jak dla mnie uniwersalne.


W ich sklepie internetowym natomiast zamówiłam torbę z 20% rabatem i darmową dostawą. Akurat była promocja na kolejną rocznicę istnienia marki Parfois. Czekam aktualnie na przesyłkę. Zobaczymy czy dotrze do końca tygodnia.

Lubicie ten sklep?
Magda

środa, 20 czerwca 2012

Nowe naszyjniki z Azji + mały zakup masłowy:) z Lidla.

 Około miesiąca temu wspominałam o zakupach sztucznej biżuterii w Chinach.
Post tu>>

Drobiazgi wtedy kupione jak do tej pory dobrze się noszą.

Sięgnęłam zatem po koszyk zakupowy jeszcze raz w tym kierunku:)

Tym razem są to naszyjniki.

Pierwszy jest naprawdę świetnie wykonany.
Bardzo mi się podoba.


Lepiej nawet na żywo prezentuje się niż na zdjęciach.
Jest perłowo-biały.





Drugi to typ naszyjnika - kołnierzyk.
Złoto i biel.



Prezentuje się świetnie do białej bluzki - dziś właśnie miałam go na sobie w takiej stylizacji.
Jakość ok. Ale nie jest już tak solidnie wykonany jak ten pierwszy.



Oba kosztowały po $4,99.

Kupiłam też trzeci. Zdjęcie pochodzi z aukcji.



Nawet nie zdążyłam sama zrobić mu zdjęć:)
Odwiedziła mnie mama i z racji, że bardzo jej się spodobał - stał się jej własnością.
Klasyczny, skromny i pasujący do wielu strojów.
Dobrze wykonany.
Kosztował $3,99.

Przesyłka była bezpłatna. Myślę zatem, że się opłacało.
Biorąc pod uwagę, że ostatnio w H&M czy Mohito widziałam tego typu naszyjniki - wcale nie lepszej jakości w cenie 35-55 PLN.


Jeszcze mały dodatek z innej paczki:)
Dziś będąc na zakupach spożywczych w LIDL-u, natknęłam się na masło do ciała marki Cien.



Nigdy go tam wcześniej nie wiedziałam.
Zauważyłam, że jest w 3 zapachach: czekolada, mango i kokos.
Lubię kosmetyki Cien - jak na ich ceny są naprawdę dobre.

Powąchałam wszystkie masła i kokos najbardziej wydał mi się kokosowy:)
Uwielbiam zapach mango - ale akurat dla mnie był bardzo chemiczny.
Czekolada wcale nie pachniała czekoladą.
Kokos natomiast - kokosem bardzo!:)

Nie będę ukrywać, że wzrok przyciągnęło też opakowanie.
Lubię takie.
Można je potem użyć na inne kosmetyki np. peeling domowej roboty albo rzeczy wcale nie kosmetyczne.
Jest plastikowy, ale ładnie imituje szkło i jeśli chodzi o łazienkę, akurat preferuje nie szkło:)
Bo wiecie jak to jest zawsze mi coś spadnie, potłucze się, zleci na kafelki...

Widziałyście to masło?
Może to wcale nie nowość?



Ja dziś sprawdzę go na swoim ciele i dam znać;)
Kosztowało około 14 PLN za 400 ml.


Pootwierałam chyba wszystkie okna w domu i idę spać.
Poprzedniej nocy z duchoty nie mogłam zasnąć...

Do następnego...
Magda

środa, 23 maja 2012

Zakupy sztucznej biżuterii w Chinach - kilka drobiazgów. eBay rządzi!

Poczyniłam ostatnio małe zakupy na eBay w Chinach.

Zakupy biżuteryjne.

Przeglądając strony sprzedawców z tamtej strony świata zobaczyłam, że praktycznie większość sztucznej biżuterii jaką widzimy w H&M, Rossmann, Diva itp. można dostać u nich czasem nawet do 10 razy taniej.

Identyczne modele, wzory, kolory.
Przesyłki są najczęściej bezpłatne - przynajmniej do Polski.

Zakupy wykonałam jakieś 3 tyg. temu kiedy to kurs dolara był niższy, zatem i ceny lepsze.
Teraz waluta niestety szaleje:(

Oto co kupiłam:




Kolczyki perełki ze złotymi elementami i kokardką.
Cena: $1,99.
Są bardzo ok. Choć myślałam, że będą mniejsze.
Nie są jakieś bardzo duże ale też nie drobne, a z aukcji wydawało mi się, że będą delikatniejsze.
Jednak jestem z nich zadowolona.
Będą pasować do wielu stylizacji.


Kolejne kolczyki to romby. Są lekko wypukłe, stożkowe.
Bardzo mi się podobają.
Nimi chyba najbardziej się cieszę. Nigdzie takich u nas w sklepach nie spotkałam.
Kolor jakby starego złota (są jeszcze dostępne w kolorze srebrnym i nie wiem czy ich też nie kupię).
Wielkość dokładnie taka jaką chciałam.
Pasują w zasadzie do wszystkiego.
Bardzo porządnie wykonane. A za cenę $2,99 to już naprawdę super!


 A tym razem wiszące. Kształt jajka.
Tu też jak w przypadku tych pierwszych myślałam, że będą mniejsze.
Są dość spore. Wykonane bardzo ok.
Lubię kolczyki na łańcuszkach przewlekanych przez ucho.
Zastanawia mnie jednak czy kolczyki utrzymają się wisząc:)
Nie są ciężkie, średnio lekkie, ale mam obawy czy nie będą spadać.


W ogóle to nie wiem czy jednak nie są zbyt tandetne.
za dużo chyba tego złota i taki mocny odcień.
Pomyślę czy je będę nosić i do czego.
Może się przekonam, bo jak na razie jestem sceptyczna.
Koszt $1,99.

Odkryłam też, że można je nosić na wiele sposobów regulując długość łańcuszkiem.
"Jajko" może być nawet przy samym uchu a łańcuszek na długo.
Daje to zatem kilka opcji.
Podoba mi się motyw siateczki, ale zobaczymy jak z praktycznością ich noszenia i czy się oswoję:)
Ostatnio złoto bardzo mi się podoba, choć głownie noszę prawdziwe.


 Teraz pora na naszyjniki, wisiory itp.



Czarno-srebrna plecionka.
Głównie kupiłam z myślą o czarnych bluzkach, sukienkach i prostych strojach, gdzie ozdobą ma być tylko jeden ten dodatek.
Jest efektowny i naprawdę bardzo ok.
Jak dla mnie jednak musi być zakładany już bez większej liczby biżuterii czy innych akcesoriów.
Miałam okazję już go nosić z małą czarną i naprawdę ładnie wygląda.
Nawet pytano mnie w jakim sklepie jubilerskim go kupiłam:)

 
Kiedy mu się naprawdę na żywo przyjrzeć z bliska i mocno pomacać:) widać, że nie jest to szczyt jubilerskiego kunszt:), choćby ze względu na użyte materiały.

Sam wygląda lekko tandetnie, ale byłam zaskoczona, że w połączeniu ze strojem - zyskuje.


Na co dzień dla mnie odpada. Szczególnie latem przy upałach - kiedy praktycznie wszystko na szyi mi przeszkadza i mnie drażni.
Ale na wyjścia - super!
Kosztował $4,29.



Ten naszyjnik jest już dość znany.
Oczywiście nie mam oryginału.
Czarny ze złotymi elementami.
Pasuje do małej czarnej ale też np. do białej koszuli.

Jakość - słaba. Wykonany dość kiepsko.
Nie widać jednak tego gdy go nosimy i prezentuje się ok.
Ale jak zdejmiemy - trzymając w łapce, widać jaka to masówka:)
Na zdjęciach na aukcji prezentował się lepiej niż w rzeczywistości.
Nie odbiega jednak od całej masy biżuterii jaką kupujemy często w sieciówkach w PL.
Cena: $3,99.

 
Plus za to, że jest bardzo lekki i praktycznie nie czuje się go na sobie, a to bardzo lubię.

 
 
Na koniec naszyjnik jaki najbardziej mi się podoba i jestem z niego niezwykle zadowolona.
Lekki, subtelny, wiosenno-letni.
Prezentuje się pięknie z białymi bluzkami i nie tylko.
Zapłaciłam za niego $3,99.


Naprawdę ładnie wykonany. Tu jakość mnie zaskoczyła.
Pasuje na każdy dzień i od święta także.
Przynajmniej do moich strojów:)


Ogólnie z zakupów jestem zadowolona.
Wiadomo, że to nie jakość Apart czy Kruk:)
Ale za takie ceny cudów nie ma co się spodziewać.
Dobrze, że przesyłka jest bezpłatna - bo gdybyśmy mieli płacić jeszcze te koszty - byłoby to mało opłacalne.

Co do całej obsługi sprzedawcy to nadanie błyskawiczne.
Na paczkę czekałam około 7-8 dni.
Wszystko świetnie zapakowane.

Czaję się jeszcze na inne drobnostki.
Ale jak na razie jeszcze się nie zdecydowałam czy je zakupię.

A ostatnio w Rossmann zakupiłam takie kolczyki.





Czasami naprawdę w tych drogeriach kosmetycznych można dorwać całkiem ładną biżu:)

Jestem ciekawa waszych opinii na temat moich zdobyczy.
Dzielcie się śmiało.

A czy Wy kupujecie sztuczną biżuterię w Azji?

Pozdrawiam Was w te upały!
Mam nadzieję, że dajecie radę.

Magda