niedziela, 25 listopada 2012

O kinie. "By zostać oszukanym...".

Dlaczego chodzimy do kina? Od lat zawsze tak samo odpowiadam na to pytanie: "By zostać oszukanym".

Gdy ktoś mnie pyta jaki jest mój ulubiony film, to zawsze myślę - Ludzie co za durne pytanie!:) To tak jakby wybrać czy wolę ukochanego śledzia z cebulką czy pomidorową czy jednak ciasto marchewkowe.



Nie mam stałej listy ukochanych filmów. Na różnych etapach mojego życia jest ona zmienna.
Jedne obrazy filmowe cenię za grę aktorką, inne za scenariusz, kolejne za sztukę operatorską. Najbardziej kocham filmy jakie łączą to wszystko na raz. 
Dla mnie w kinie ważny jest oczywiście dialog, muzyka, interpretacja, ale nie po to wymyślono kinematograf. Kino stworzono dla obrazu i od zawsze to w nim mnie przyciąga. Sposób pokazania przez operatora problemu, bohaterów, krajobrazu, idei, morału itd....

Od lat w świecie filmu nie widzę kandydata na arcydzieło. Mam wrażenie, że nie tworzy się już wielkich dzieł. Co nie znaczy, że nie powstają bardzo dobre produkcje.

Dziś siadłam w fotelu i postanowiłam spontanicznie w notesie zapisać tytuły 10 filmów jakie pierwsze przyjdą mi do głowy. Filmów jakie uwielbiam, polecam, cenię i jakie obejrzałam po kilka razy. To lista z tu i teraz. Jutro pewnie byłaby już lekko inna, choć niektóre pozycje nigdy się nie zmienią:)

Co jakiś czas na blogu będę prezentować Wam kolejne obrazy filmowe, jakie moim zdaniem warto zobaczyć. 
Nie sugerujcie się do końca kolejnością, ona nie wartościuje podanych przeze mnie tytułów. Patrz wspomniany wyżej wybór między śledziem a ciastem z marchewki:)

1. "Ojciec Chrzestny"
Szczególnie oczywiście część pierwsza, jednak kolejne są także znakomite.
Dla mnie to filmowe arcydzieło pod wieloma względami. Mało kto z filmowców osiągnął taki poziom kina jak widzimy w tym obrazie. A ta muzyka? Kto jej nie zna? Nie wiem ile razy obejrzałam ten film. Po 20 przestałam liczyć:)


2. "Czas Apokalipsy".
Dla wielu niezwykle nużący, dla mnie to niesamowite przedstawienie obrazu wojny i psychiki człowieka w nią uwikłanej.
Do tego znakomite operatorstwo!

3. "Dziecko Rosemery".
Podobno to jest horror. Ja w ogóle nie oglądam horrorów. Nie dlatego, że się boję, ja totalnie tych filmów nie rozumiem i mnie nudzą. Ale "Dziecko..." nigdy bym horrorem nie nazwała.
Obejrzałam ten film pierwszy raz jako chyba 10-latka. Za wcześnie. Zdecydowanie za wcześnie. Jeśli macie dzieci, nigdy nie puszczajcie im tego filmu zanim nie zostaną przynajmniej nastolatkami!
O tym dziele napisano tysiące stron A4. Bardzo trudne kino, ale zrobione z wielkim kunsztem. Polański osiągnął w nim szczyty światowej reżyserii i do dziś praktycznie nie zostały mu one odebrane.

4. "Adwokat Diabła"
Ależ ten film w sposób doskonały manipuluje widzem! Nie wiem czy od jego czasu obejrzałam obraz z równie zaskakującym zakończeniem. Raczej nie. Oczywiście na uwagę zasługuje także wybitna rola Al Pacino.

5. "Zapach kobiety"
Nie znam osoby jaka nie pokochałaby tego filmu. Scena z tańczącym tango Al Pacino przeszła do kultowych w historii kina. Zagrać w ten sposób to jest to prawdziwe mistrzostwo. Uwielbiam ten film za pomysł, barwy, klimat...za wszystko.

6. "Requiem dla snu"
Dziś na FB dodałam krótki wpis ja jego temat. W sumie to on zainspirował mnie do niniejszego postu. Zacytuje ponownie słowa z magazynu "Sight & Sound" z jakimi zgadzam się w pełni: "Po obejrzeniu tego filmu nie będziesz tą samą osobą".
Zwala z nóg, siedzisz w kinie po projekcji i nie możesz się ruszyć. Mnie po jego pierwszym obejrzeniu, bolały wszystkie wnętrzności i przez kilka dni byłam wręcz chora. Niesamowity poziom budowania napięcia, także przez genialną muzykę.


7. "Przesłuchanie"
Coś z naszego podwórka. Legendarny. Wybitna kreacja Krystyny Jandy. Obejrzałam ten film i od tamtej pory do dziś jestem urzeczona tą kobietą. Dla mnie to "lektura obowiązkowa" każdego Polaka. Obraz przerażający, dosłowny, niezwykle sugestywny.

8. "Nad Niemnem"
Zaskoczyłam Was? Naprawdę lubię ten film. Za jego klimat, za tą historię miłosną, za patos, za te krajobrazy. Zawsze marzyłam by mieć taki dworek z gankiem i okrągłym kwietnikiem przed:) Nigdy na tym filmie się nie nudziłam. Teksty z niego znam na pamięć:)

9. "Informator"
Świetny temat, znakomicie ujęty i na czasie. Rzadko w kinie spotyka się tak świetny duet dwóch charyzmatycznych aktorów jak tu: Al Pacino i Russell Crowe. Morał filmu niezwykle prawdziwy i niestety smutny: "W dzisiejszym świecie konsumpcji prawda wcale nie wygrywa".

10. "Apollo 13"
Zupełnie inne kino niż wymienione wcześniej pozycje.
Przez wiele lat wszystkich znajomych katowałam tym filmem. Jak ktoś do nas przychodził i mieliśmy coś oglądać, notorycznie proponowałam "Apollo 13":) Miałam jakąś wielką fazę na ten film. Do tego stopnia, że zaczęto mnie nazywać Apollo 13:)
Lubię jak Tom Hanks ogląda z żoną niebo. Jak mówi na koniec do towarzyszy "Panowie, lot z Wami to był dla mnie zaszczyt". Albo ten słynny tekst "Houston, mamy problem". Lubię jak Ed Harris zakłada tą cudną kamizelkę i to jego zdecydowanie i pewność siebie, a jednocześnie wielki stres widoczny w ruchach żuchwy.
Zawsze się denerwuje jak wchodzą w atmosferę, a przecież wiem, że im się uda bo widziałam to mase razy, a poza tym ta historia oparta jest na faktach. Mimo to stale przeżywam ją tak samo:)


Jeśli jesteście ciekawi kontynuacji mojej listy ukochanych filmów, dajcie znać czy Was to interesuje?
Z przyjemnością poznam też Wasze ulubione obrazy filmowe.

Dobrej nocy!
Magda