niedziela, 2 czerwca 2013

Ulubione kosmetyki maja 2013.

Będzie jeden zapach, dwie rzeczy w kolorówki i trzy kosmetyki z pielęgnacji.


The Body Shop Body Mist o zapachu Moringa.
Mgiełka do ciała jaką kupiłam około roku temu. Służyła mi w zeszłe lato, potem używałam od czasu do czasu. W maju ponownie do niej powróciłam i chyba nie było dnia kiedy bym jej w tym miesiącu nie użyła.


Bardzo ładny szklany flakonik. Obłędny zapach. Niezwykle poprawia mi nastrój. Woń jak na mgiełkę utrzymuje się naprawdę długo. Nie radzę aplikować produktu dużo, gdyż jest trwały i całkiem mocny. Wydajność niesamowita. Dostępna jest w wielu innych kuszących odmianach. Ale jak na razie zapachów u mnie pod dostatkiem, więc nic nowego nie kupuje. Moringę polecam bardzo!

Sleep MakeUp Face Form w kolorze Fair 372.
Paletka do konturowania twarzy. Mamy w niej matowy bronzer, rozświetlacz i róż.
Nie jestem wcale wielką fanką tej marki, ale to trio niezwykle polubiłam. Mam go prawie 2 m-ce i używam często. Zabrałam ten kosmetyk w podróż do USA i dzielnie mi służył. Na wyjazdach sprawdza się wybornie. W jednym pudełeczku mamy 3 kosmetyki. Oszczędność miejsca i wagi ogromna. Opakowanie mocne, dobrze wykonane. Super, że zawiera całkiem spore lusterko. Polecam także do torebki.



Jestem zaskoczona jakością bronzera. Świetnie się rozprowadza, ma bardzo ładny kolor i jest trwały. Ciężko nim zrobić sobie krzywdę. Plus także za jego matowość.
Zachwycił mnie też rozświetlacz. Zero brokatu, drobinek itp. Prawdziwa piękna satyna, poświata eleganckiej tafli bez domieszek koloru różu, beżu czy żółci. Moim zdaniem dla każdego.
Róż też jest bardzo fajny, ma drobinki i ładny kolor. Choć dwa pierwsze elementy trio bardziej mnie urzekły.
Biorąc pod uwagę cenę kosmetyku to jakość świetna!


Korres Zea Mays Blush w kolorze 18 Peach.
To jest mój hicior od 1,5 miesiąca. Jestem w nim zakochana. Róż idealny. Zdjęcie nie do końca oddaje jego prawdziwy kolor. Z racji cery mocno naczynkowej nie każdy róż dobrze wygląda na moich polikach. Ten niezwykle mi pasuje. Rozprowadzanie to bajka. Miękki, aksamitny. Nie da się nim porobić plam. Znakomicie można dozować intensywność barwy. Nie ma drobinek, ale tworzy przepiękną delikatną, idealnie satynową poświatę. Wykończenie wymarzone - jedwabiste. Trwały. Nie wymaga poprawek w ciągu dnia. Nawet sam bez niczego więcej na twarzy czyni całą "robotę". Buzia zyskuje młodość, blask, rozświetlenie i cudne obudzenie. Gdy mam go na sobie dostaje wiele pytań w rodzaju: Co tak dziś świeżo i pięknie wyglądasz?:)



Świetne jakościowo opakowanie z lusterkiem. Dobry naturalny skład. Kupiłam go okazyjnie na Truskawce za około 37 PLN. Warto tam polować na markę Korres. W Polsce w Sephora róż ten z tego co się orientuje kosztuje ok. 140 PLN, jak nie więcej. 
Postaram się jak najszybciej zrobić lepsze zdjęcia kolorystyki i swatche i zamieścić je w osobnym poście.



Mythos Relaxing Foot Cream.
Krem do stóp z masłem oliwkowym, kakaowym i shea. Od ponad miesiąca aplikuje go co noc i także od czasu do czasu na dzień. Bardzo dobrze nawilża i świetnie dba o stopy. Podtrzymał na długo efekt gładkości stóp po azjatyckim peelingu z kwasami, jaki recenzowałam parę dni temu >>. Używam stale, a końca nie widać. Nie tłuści i wchłania się błyskawicznie. Lubię gładzić sobie nóżki jedną o drugą, gdy go użyję:) Miłe uczucie. Najbardziej cenię ten krem za to, że faktycznie zgodnie z obietnicami bardzo relaksuje. Nie wiem jak on to robi, ale po całym dniu kiedy nakładam go na stopy, czuję jakbym zdejmowała z nich całą ciężkość doby. Nogi od razu robią się lżejsze i wypoczęte. Uwielbiam to uczucie! Zauważyłam też, że tonizuje skórę, odświeża. Koi i przyspiesza gojenie ranek np. w wyniku jakiś otarć. 
Jedynym minusem jest zapach. Dość kamforowy, niezbyt miły, ale odczuwalny tylko przy nakładaniu. Potem zupełnie neutralny.


Korres Quercetin & Oak Antiageing & Antiwrinkle Night Cream.
Krem na noc mający zadanie walczyć z pierwszymi zmarszczkami, przeciwdziałać powstawaniu nowych. Ma zapewniać elastyczność, sprężystość, jędrność i blask. Oparty jest na ekstrakcie z kory dębu. Podobno udowodnionej klinicznie naturalnej alternatywie dla retinolu. Poza tym zawiera olejki: granatu, jojoba i z winogron. Prawie w 97% jest kosmetykiem naturalnym.
Moja opakowanie to mniejsza wersja 20 ml z zestawu kilku kosmetyków tej serii kupionego okazyjnie na wspomnianej wyżej Truskawce. Pełnowymiarowy słoiczek ma chyba 40 ml.
Krem wyjątkowo podpasował mojej skórze. Widzę efekty jego stosowania. Skóra jest bardziej elastyczna, jędrna, jaśniejsza. Rano świetnie wypoczęta, pełna energii i dobrze odżywiona. Bez tłustości czy zaczerwienień do jakich mam skłonność. Zmarszczki mimiczne wygładzone, jakby wypełnione czymś i przez to mniej widoczne:) 
Produkt bardzo wydajny, ładnie lekko pachnie jakby mlekiem z migdałami. Nie jest tłusty czy ciężki. Nie wchłania się super błyskawicznie, ale bynajmniej nie ma z tym tragedii. Wiele razy użyłam go także na dzień pod makijaż i również się sprawdził, choć trzeba trochę poczekać zanim nałoży się podkład czy puder. Z całą pewnością kupię pełnowymiarowe pudełeczko, jeśli tylko upoluję w okazyjnej cenie.
Posiadam także serum i krem pod oczy z tej serii, ale jeszcze nie otwierałam.


 Olejek tamanu EKO.
Mój akurat pochodzi z Biochemii Urody. Wiele razy pisałam o tym specyfiku w różnych postach. Od kilku lat niezbędnik w moim domu. Uwielbiam jego orzechowy zapach. W maju wyjątkowo często był przeze mnie używany. Przydał się na urlopie. Rewelacyjnie przyspiesza gojenie wszelkich zadrapań, ran mniejszych i większych. Polecam na oparzenia słoneczne i inne np. po żelazku czy piecyku (przetestowałam wszystkie te ewentualności na sobie:)). Otarcia na stopach, krostki na twarzy znikają po nim migusiem. Sprawdza się na zadarte skórki przy paznokciach, pryszcze, rany na ustach np. po opryszczce czy na pęknięcia ust lub tzw. zajady.
Ostatnio czesząc się przejechałam sobie paznokciem przez pół szyi. Nie wiem jak to zrobiłam, ale wyglądałam jakby ktoś chciał mi podciąć gardło:) Szybka aplikacja na noc olejku tamanu i po 2 dniach praktycznie zero śladu. Tani, skuteczny i uniwersalny. A i łagodzi ukąszenia po komarach i innych insektach. Przyspiesza znikanie bąbli. Polecam również dla dzieci.


  Podzielcie się proszę opinią o tych kosmetykach, jeśli miałyście okazję je używać. Chętnie też poznam Waszych ulubieńców maja.

Do miłego:)
Magda

PS. Wczoraj uzupełniłam zakładkę Sprzedam o wiele kosmetyków. Zapraszam do zajrzenia. Może coś Was zaciekawi?



77 komentarzy:

  1. Zaciekawił mnie ten zestaw ze Sleeka, fajne rozwiązanie :)
    A Truskawkę też lubię za ceny Korresa, raz kupiłam pełnowymiarowy krem nawilżający z dziką różą za 30 zł :D Teraz są chyba podkłady Korresa za tanie pieniądze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten krem Korres z dziką różą także kocham i już dwa razy kupiłam na Truskawie także w cenie około 30 PLN. Był jakiś czas temu w moich ulubieńcach. Nie kuś podkładami:) Teraz świadomie nie wchodzę na stronę tego sklepu bo mam masę zapasów i nie chcę nic kupować.

      Usuń
    2. Haha, Ty kusisz trio ze Sleeka, ja podkłądem ;)
      Ja czasem zaglądam, ale jak na razie silna wola wygrywa :D

      Usuń
  2. Róż wygląda przepięknie :)
    I trio ze Sleek trochę kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się skusiłam na to Trio i nie żałuję.

      Usuń
  3. Nie miałam żadnego z tych produktów, ale mgiełka do ciała prezentuje się bardzo fajnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Och, chyba jednak się skuszę na to trio ze Sleeka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Korres to jedna z moich ulubionych marek, szkoda, ze w Sephorze jest o tyle drozsza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego warto polować na Truskawce, często ceny 3-4 razy niższe. Korres też czasem można spotkać w TK Maxx, ale wybrane rzeczy i z tego co ja widziałam głównie pielęgnacja.

      Usuń
  6. Niestety nie żadnego z tych kosmetyków, ale bardzo spodobał mi się ten róż z Korres :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę przeprosić się z Truskawą bo marzy mi się puder Korres a 150 zł za raczej mały prasowany puder przekracza moje granice zdrowego rozsądku (szczególnie że byłabym w stanie zużyć w miesiąc) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam puder Korres ale jeszcze za mało go używałam. Także kupiony kiedyś na Truskawce za jakieś 30-40 PLN.

      Usuń
  8. Nie ma nic lepszego na ukąszenia komarów i innych owadów niż olejek tamanu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten róż jest obłędny! Możesz napisać gdzie kupiłaś to trio ze sleeka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sklepie internetowym: kosmetykomania.pl Polecam.
      Jak byś planowała zakupy mogę wysłać kod rabatowy na prv, bo znam i chyba jeszcze działa, nie mam pewności czy na bank, ale zawsze można spróbować.

      Usuń
  10. Ten zestaw ze Sleeka prezentuje się pięknie ;)
    Chętnie bym go wypróbowała! Podobnie jak i róż! Ach rewelacja ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. trio Sleeka fajnie wygląda :) i zaciekawiłaś mnie kremem do stóp Mythos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem jest bardzo dobry, jedynie zapach na minus.

      Usuń
  12. nie znam niczego i raczej nie planuję zakupu ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co kupować rzeczy jakie nie są nam potrzebne.

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Aktualnie te dwa róże u mnie idą łeb w łeb. Oba kocham, ale mają różne wykończenia. Czasem nakładam nawet na raz lekko jednego i drugiego.

      Usuń
  14. Z chęcią wypróbowałabym paletka do konturowania twarzy oraz mgiełkę z The Body Shop:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wakacje oba produkty moim zdaniem jak znalazł.

      Usuń
  15. ten krem z korresa mam, ale jeszcze nie używałam bo czeka w kolejce;) natomiast kilka róży korresa mam i bardzo lubię:) wypatruj na truskawie bazę pod makijaż tej marki;) kiedyś upolowałam dwie mniejsze, super są:) !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym z Korres wszystko wypróbować:) Na razie wstrzymuje się przed zakupami bo mam masy zapasów, ale dzięki za polecenie tej bazy. Będę pamiętać.

      Usuń
  16. W przyszłości planuję zakup tej paletki ze Sleeka :) Na olejek tamanu też chcę się zdecydować, tylko muszę poczekać, aż zbierze się lista zakupów do biochemii urody :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tamanu <3 uwielbiam. Dla mnie jest to produkt wielofunkcyjny. Opryszczka, komary, pryszcze... Wszystko znika.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten róż mnie strasznie zaciekawił...

    OdpowiedzUsuń
  19. trio ze sleeka muszę w końcu przygarnąć;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kusi ten róż z Korres, bardzo lubię tą marke :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to bym chciała mieć od nich wszystko:)

      Usuń
    2. Dokładnie, niedawno w Sephorze mieli fajny starter za 109 zł.

      Usuń
    3. To całkiem ok. cena jak na Sephorę. Ale ja już dwa razy świetne startery Korres na Truskawce kupiłam za niecałe 45 PLN, więc w Sephorze nie kupuje w ogóle od nich kosmetyków.

      Usuń
  21. Ja jestem zachwycona różem z MAC-a,ale ten też wygląda ciekawie.
    Moringę mam,ale masełko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Róże Maca są świetne. Mam 3 i lubię bardzo. Ale ostatnio Korres jest u mnie na zupełnym topie:)

      Usuń
  22. Od dłuższego czasu zastanawiam się nad tym trio ze Sleeka.. cienie lubię, to może to też przypadnie mi do gustu ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie za ich cieniami nie przepadam. To znaczy może zależy jaką paletką.

      Usuń
  23. Ta mgiełka pachnie obłędnie :) pokochałam ją od pierwszego psiknięcia :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Gapiłam się na Korres dzisiaj w sephorze i ciesze się, że nic nie kupiłam. Pójdę za Twoją radą i będę polować na truskawie. A moringę bardzo lubię, tylko do tej pory używałam maseł. następnym razem kupię też mgiełkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja chyba zdecyduje się na żel pod prysznic o tym zapachu, ale poczekam na jakieś promocje.

      Usuń
  25. Zapomniałam się zapytać na jakiej zasadzie działa ten olejek na skórki? Goi, nawilża, zapobiega zadarciom? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robi to wszystko na raz, serio.

      Usuń
    2. W takim razie mój must have :) Dziękuję ;)

      Usuń
  26. Ten róż do policzków Korres jest piękny.
    Naprawdę niesamowity kolor :)
    A z TBS mam mgiełkę ale o zapachu Mango - została mi jeszcze z poprzedniego roku i teraz powróciłam do jej używania. Bardzo lubię te mgiełki, jednak muszę uważać z ilością bo jeśli za dużo psikam to potrafią mnie te mgiełki przyprawiać o mocne migreny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mgiełki mają intensywny zapach, to prawda. Ja też staram się z moją nie przesadzać.

      Usuń
  27. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  28. zaciekawiłaś mnie tym różem;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jeśli można wiedzieć w jakiej cenie zakupiłaś trio Sleeka? Aa róż do policzków wygląda obłędnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupowałam na stronie kosmetykomania.pl. Tam jest cena.

      Usuń
  30. Ja właśnie wczoraj kupiłam w Sephorze Korres Quercetin & Oak Antiageing & Antiwrinkle Night Cream. Zdziwiło mnie, że z tej serii nie ma kremu na dzień, tylko serum i krem pod oczy. Zastanawiałam się też nad kremem z róży, ale nie chcę wprowadzać za dużo zmian w pielęgnacji na raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na stronach Korres jest podane, że krem na dzień jest. Ale sama też go nie spotkałam. W każdym razie w necie znalazłam o nim trochę opinii, więc musi być. Sama nie miałam.
      Mam nadzieję Iwono, że będziesz zadowolona z tego kremu. Daj znać. A w ogóle jakie koszty w Stanach, bo będąc nawet nie sprawdziłam. Jestem ciekawa.

      Usuń
  31. Róż Korres wygląda bardzo ładnie, świetny kolor:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Kurczę, podoba mi się ten róż - piękny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakochałam się w nim bez pamięci:)

      Usuń
  33. Odpowiedzi
    1. Ja już chyba nigdy się z nim nie rozstanę.

      Usuń
  34. Mam już kilka kosmetyków firmy Flax i są super!Polecam masło do ciała aloes i fluid do twarzy. ja tam lubię naturalne zapach więc myślę, że zapach kremu do stóp mi nie będzie przeszkadzał. Flax ma teraz dużo promocji w sklepie internetowym więc warto skorzystać.

    Róż też mnie zaciekawił - super kolor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale znam ten sklep internetowy. Od początku jego istnienia mówię o nim na blogu:)
      Masło Mythos miałam do ciała ale waniliowe i napisałam o nim recenzję. Aloesowego nie miałam.
      Fluid do twarzy też mam i bardzo lubię. Recenzja jego też będzie.

      Usuń
  35. Dzięki postom na twoim blogu o marce mythos, zaczęłam się coraz bardziej tą firmą interesować. Tym razem kiedy będę w PL postanowiłam zakupić sobie ich słynne masełko. Jestem ciekawa czy sprawdzi się i mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masełko bardzo polecam od nich. Tzn. waniliowo-kokosowe, bo innych nie miałam.

      Usuń
  36. Piękny ten róż! Czytałam, że to duplikat Coralisty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam Coralistę i jest piękna ale nigdy bym nie powiedziała, że to duplikat. Coralista ma w sobie sporo brzoskwini i zupełnie inne wykończenie. Ten Korres owszem ma nazwę Peach, ale nazwa myląca trochę, bo domieszka brzoskwini jest niewielka. Inne w ogóle wykończenie. Nie wpadłabym na to by te róże nawet porównywać. Chyba, że to zależy od karnacji na jaką się nanosi. U mnie to zupełnie inna bajka.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Proszę o nie reklamowanie w komentarzach swoich stron, blogów, sklepów itp. Będę wdzięczna za nie linkowanie i uszanowanie tego. W innym przypadku będę je natychmiast kasować.
Magdalena