poniedziałek, 21 października 2013

Inglot Lakier nr 36. Wieczna czerwień. Najlepszy lakier na świecie!

Jesienią zawsze zachciewa mi się czerwieni na paznokciach. Przedstawiam Wam najlepszy lakier ever jaki kiedykolwiek miałam! Dlaczego tak go chwalę? Zaraz opowiem.


Inglot Nail Enamel w kolorze nr 36. 


Kosmetyk wieczny! Nie zgadniecie, ile czasu mam jego buteleczkę:)


Jest ze mną 8 lat i służy mi tak samo, jak zaraz po zakupie. Nie rozwarstwił się, nic a nic nie zgęstniał. Nie pachnie brzydko, nie tworzy smug. Jest idealny! Dodatkowo przez te wszystkie lata nadal tak samo świetnie kryje (zawsze nakładam dwie warstwy, nigdy więcej czy mniej), błyszczy się cudnie i jest trwały jak żaden inny. Nigdy nie był rozcieńczany, reanimowany itp., nie robiłam z nim żadnych cudów.


 Kiedyś czerwień często gościła na moich paznokciach, potem mi przeszło na rzecz innych odcieni, ale od około roku często wracam do tego lakieru. Używam i używam, a końca nie widać. Przez pierwsze chyba z 4 lata stale malowałam nim paznokcie u stóp. Kompletnie nie zmieniałam na inny kolor. Rozmnaża się on w tej buteleczce czy co?:) 


 Malowanie nim to prawdziwa bajka, szybko i sprawnie. Poza tym nie trzeba długo czekać na wyschnięcie. To jedyny lakier jaki kupiłam ponownie. Poprzedni egzemplarz miałam ok. 5 lat, wtedy stale stosowałam na zmianę z bezbarwną odżywką. Potem pożyczyłam koleżance na pewien czas i tak go pokochała, że do mnie wróciły już resztki:) Nie mogłam nie kupić go jeszcze raz. Druga butelka służy mi dzielnie 8 lat. Jestem zatem z tą czerwienią już ponad 13 lat!


 Nie wiem nawet czy jest on nadal w sprzedaży i czy jakość nie została zmieniona. Jeśli się skończy, na bank odwiedzę salon Inglota i będę go poszukiwać. Jak na razie to najstarszy kosmetyk jaki mam w domu, a do tego znakomity! Przebył ze mną długą drogę. Był ze mną w ważnych chwilach, w wielu miejscach na świecie, dużo widział i pewnie wiele mógłby o mnie opowiedzieć:) Mieszkał w kilku miejscach, przeprowadzał się ze mną, słyszał mój śmiech i płacz również...Mam do niego wielki sentyment!

Nie spotkałam lepszego jakościowo lakieru! Kocham ten cudny kolor. Na zdjęciach widzicie efekt po 3,5 dniach od nałożenia i bez żadnej bazy czy top coat'u. 2 warstwy.

Muszę też zaznaczyć, że tylko wobec tego konkretnego koloru nr 36 mam takie zdanie. Miałam i nadal mam kilka "Inglotów", ale nie są one równe jakościowo i żaden jak dotąd nie przetrwał tak długiego czasu w tak idealnej kondycji. Choć kilka z nich również sobie chwalę.
Wszystkie inne produkty tego typu, jakiejkolwiek marki mogą się schować i wstydzić:)

Jeśli wiecie czy nadal ten kolor jest w kolekcji, czy nie zmieniono numeracji, formuły, jakości - dajcie proszę znać. Jestem ciekawa. 
Lakier polecam baaaardzo! KWC nad KWC!

Ściskam Was!
Magda

71 komentarzy:

  1. Ale piękna, malinowa czerwień! Fajnie, że tak długo lakier wytrzymał w niezmienionej formie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wow, ciekawe. Nie słyszalam dotąd o takim przypadku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasługuje na złoty medal, a nawet 3:)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Kocham ten odcień niezmiennie od lat:)

      Usuń
  4. pamiętam lakier Inglota kilka lat temu miałam taki kremowy beżowy... ile on się trzymał chyba 3 lata nie zgęstniał w ogóle :) potem kupiłam kolejny i już tyle nie wytrzymał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie firmy zawsze coś modzą i potem kolejne nie są już tak dobre. Tu akurat w obu buteleczkach jakie miałam było super, ale jestem ciekawa jak jest teraz.

      Usuń
  5. Kolor bardzo ładny,muszę jakiś wypróbować;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam go także już parę lat i bardzo go lubię :)
    Sama jestem bardzo ciekawa czy niczego nie zmieniono w ich formułach przez ten czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś czuje, że ten lakier starczy mi jeszcze na 2 lata:)

      Usuń
  7. jest on również moim KWC, wręcz wielbię za kolor i trwałość

    OdpowiedzUsuń
  8. 8 lat, taki lakier powinien mieć honorowe miejsce na toaletce za to, że tak dzielnie służy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nawet jak się skończy, z sentymentu zostawię buteleczkę:)

      Usuń
  9. Mam wrażenie, że dokładnie ten lakier podkradałam mojej siostrze, gdy byłam młodsza. Pamiętam, że też służył jej bardzo długo!

    OdpowiedzUsuń
  10. wow sporo czasu już go masz :) ja jestem maniaczką inglotowych lakierów i najdłużej mam jeden już ponad dwa lata i nadal jest rewelacyjny jak zaraz po zakupie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, że też tak Ci długo służy.

      Usuń
  11. okurde! Tyle czasu i nic się z nim nie stało?! Wow! Nigdy nie miałam żadnego lakieru z Inglota, bo myślałam, że jakość jest zbyt słaba w porównaniu do ceny, ale teraz chyba się skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie gwarantuje, że teraz te lakiery są takiej samej jakości. Miałam inne Ingloty i tyle nie przetrwały. Ten natomiast jest znakomity.

      Usuń
  12. Aż 8 lat!? :O Pięknie się sprawuje i pięknie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na opakowaniu jest napisane, że data ważności 12 m-cy:)

      Usuń
  13. Jakie masz ładne i zadbane dłonie i paznokcie!

    Też lubię lakiery z Inglota!

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowny kolor, że o właściwościach nie wspomnę ;)
    Masz ładne dłonie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Rzeczywiście długo ze sobą jesteście :)
    Bardzo ładnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Prześliczny kolorek, choć nie miałam jeszcze okazji wypróbować lakierów z Inglota ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto może skusić się choć na jeden?

      Usuń
  17. Piękna czerwień i Twoje paznokcie:)
    Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  18. Osiem lat i nadal maluje? Wpis do księgi rekordów Guinnessa mu się należy. Często spotykam się z opinią, że lakiery Inglota miały kiedyś dużo lepszą jakość. Jak widać coś w tym jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może tak jest. Dawno nic w Inlocie z lakierów nie kupowałam. Chyba nawet z 4 lata:) Inne Ingloty tyle u mnie nie przetrwały co ten.

      Usuń
    2. Nie wiem czy nie powinnaś puścić totolotka, bo jakby nie było masz farta :) Ja rzadko kupuję te lakiery, od czasu do czasu odcień 82, ale wysycha dziad jeden :)

      Usuń
    3. Jeszcze nigdy nie grałam w totolotka. Nawet nie wiem, o co tam biega:) To w ogóle nie moja bajka:)

      Usuń
    4. To mamy podobnie.Ja też żyłki hazardowej nie mam. Zupełnie mnie takie rzeczy nie kręcą :). Pozdrawiam :)

      Usuń
  19. masz perfekcyjnie pomalowane paznokcie! A czy zrezygnowałaś już z hybryd? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nadal często mam na paznokciach hybrydę. Czasem zwykły lakier, czasem hybryda, różnie.

      Usuń
  20. Odpowiedzi
    1. Ja już dawno w Inglocie nic z lakierów nie kupowałam, ale chyba się wybiorę po jakiś jeszcze kolor.

      Usuń
  21. Wow 8 lat? Nie wszystkie lakiery przetrwają taki czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem zaskoczona, że tyle go mam.

      Usuń
  22. Bardzo ładnie się prezentuje! śliczny
    Pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam Ingloty, one chyba nigdy się nie gęstną: D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj gęstnieją, gęstnieją. Miałam inne kolory i zgęstniały albo się rozwarstwiły brzydko. Kolor zatem kolorowi nie równy.

      Usuń
  24. Inglot ma jeszcze jedną ładną klasyczną czerwień, nr 21 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam akurat. Ta mi wystarczy jak na razie:)

      Usuń
  25. zazdroszcze - Twoje paznokcie wyglądają idealnie. Bardzo lubię czerwień, zawsze na czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Przepięknie się prezentuje:) Cudeńko:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Proszę o nie reklamowanie w komentarzach swoich stron, blogów, sklepów itp. Będę wdzięczna za nie linkowanie i uszanowanie tego. W innym przypadku będę je natychmiast kasować.
Magdalena