Możecie wierzyć czy nie ale chyba około 3 m-cy nie byłam w
żadnej drogerii czy sklepie kosmetycznym. Nawet w marketach jakoś nie
zachodziłam do działu kosmetyków. Nie miałam ani chęci ani nastroju ale głównym
powodem jest spory zapas kosmetyków jakie kupiłam jakiś czas temu i tak
naprawdę nic nie było mi potrzebne. Sukcesywnie wszystko wykańczam i staram się
nic nowego nie kupować bo zapasy naprawdę mam spore…
Cieszę się także, że specjalnie nic mnie nie kusiło więc spokojnie korzystałam z własnych zbiorów bez zbędnego pałętania się po sklepach w poszukiwaniu jakiś tam „nowości”.
Cieszę się także, że specjalnie nic mnie nie kusiło więc spokojnie korzystałam z własnych zbiorów bez zbędnego pałętania się po sklepach w poszukiwaniu jakiś tam „nowości”.
Dobra czasem były jakieś zakupy przez Internet :)
W ostatnim czasie byłam także w Londynie i tam zakupiłam parę kosmetyków (naprawdę malutko!) niedostępnych u nas, więc tym bardziej nic w Polsce jakoś mnie nie nęciło.
W ostatnim czasie byłam także w Londynie i tam zakupiłam parę kosmetyków (naprawdę malutko!) niedostępnych u nas, więc tym bardziej nic w Polsce jakoś mnie nie nęciło.
Dziś sama siebie zaskoczyłam, że jakoś dziwnie miałam chęć
udania się do jakiegoś sklepu kosmetycznego i kupienia sobie…."czegoś" tam bliżej
niesprecyzowanego :) Nie wiem może to ten mróz, może lekki spadek formy? Sama nie wiem…
Rossmanna mam najbliżej więc wybór padł na ten sklep.
Z założenia wiedziałam, że nie będą to duże zakupy a pretekstem była także potrzeba zakupienia kilku środków do prania (akurat były w promocji) – mam w tej materii kilka ulubionych właśnie z Rossmanna.
Zakupiłam jak poniżej:
- Szampon Garnier Objętość i Witalność – Drożdze piwne i owoc granatu
* 400 ml – 8,39 PLN (bez żadnej promocji)
- Chusteczki (ręczniki) jednorazowe do twarzy – 2 opakowania
* 30 szt. - 3,99 PLN (w promocji)
- Alterra – olejek do masażu (zamierzam go stosować do włosów) z Migdałami i Papają
* 100 ml – 13,29 PLN (bez żadnej promocji)
- Lirene – krem regenerujący do stóp z 30% zawartością mocznika
* 75 ml – 9,99 PLN (bez żadnej promocji)
Rossmanna mam najbliżej więc wybór padł na ten sklep.
Z założenia wiedziałam, że nie będą to duże zakupy a pretekstem była także potrzeba zakupienia kilku środków do prania (akurat były w promocji) – mam w tej materii kilka ulubionych właśnie z Rossmanna.
Zakupiłam jak poniżej:
- Szampon Garnier Objętość i Witalność – Drożdze piwne i owoc granatu
* 400 ml – 8,39 PLN (bez żadnej promocji)
- Chusteczki (ręczniki) jednorazowe do twarzy – 2 opakowania
* 30 szt. - 3,99 PLN (w promocji)
- Alterra – olejek do masażu (zamierzam go stosować do włosów) z Migdałami i Papają
* 100 ml – 13,29 PLN (bez żadnej promocji)
- Lirene – krem regenerujący do stóp z 30% zawartością mocznika
* 75 ml – 9,99 PLN (bez żadnej promocji)
Oprócz chusteczek/ręczników - żadnego z kosmetyków nie
miałam nigdy wcześniej więc będę testować i dawać znać co i jak.
Szampon Garniera kupiłam ponieważ zachęciła mnie cena w stosunku do pojemności butelki, a do tego dużo pozytywnych opinii. Nota bene mam chyba obecnie w łazience około 7 różnych szamponów do zużycia….starczy chyba dla połowy wojska!
Olejek Alterra – uległam dużemu obecnie bumowi na ten kosmetyk i po 3 m-cach olejowania włosów śmierdzącym olejkiem Sesa (z ogromnym rezultatem na „tak” i „wow”!) postanowiłam dalej olejować włosy, tym razem czymś o ładniejszym zapachu ale tak samo dobrym naturalnym składzie. Będę go używać na zmianę z Vatiką jaką także obecnie testuję. Zobaczymy co z tego wyniknie…
Krem do stóp Lirene – zachęciła mnie duża zawartość mocznika i cena. Zwykle kremy z takim procentem tego składnika są nawet 4-5 krotnie droższe. Poza tym kończy mi się inny krem do stóp (lawendowy z Avon – naprawdę dobry) – więc tu zakup jest zdroworozsądkowy :)
Szampon Garniera kupiłam ponieważ zachęciła mnie cena w stosunku do pojemności butelki, a do tego dużo pozytywnych opinii. Nota bene mam chyba obecnie w łazience około 7 różnych szamponów do zużycia….starczy chyba dla połowy wojska!
Olejek Alterra – uległam dużemu obecnie bumowi na ten kosmetyk i po 3 m-cach olejowania włosów śmierdzącym olejkiem Sesa (z ogromnym rezultatem na „tak” i „wow”!) postanowiłam dalej olejować włosy, tym razem czymś o ładniejszym zapachu ale tak samo dobrym naturalnym składzie. Będę go używać na zmianę z Vatiką jaką także obecnie testuję. Zobaczymy co z tego wyniknie…
Krem do stóp Lirene – zachęciła mnie duża zawartość mocznika i cena. Zwykle kremy z takim procentem tego składnika są nawet 4-5 krotnie droższe. Poza tym kończy mi się inny krem do stóp (lawendowy z Avon – naprawdę dobry) – więc tu zakup jest zdroworozsądkowy :)
Używałyście któregoś z tych produktów? Rozczarowanie czy zadowolenie?
Nie dajcie się mrozom! Ja się nie daję i śpię jak cały rok - nadal przy otwartym oknie!
Pozdrawiam
Magda