Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsamy do ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsamy do ciała. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 sierpnia 2014

Dermedic Hydrain3 Hialuro Koncentrat balsamu nawadniającego skórę. Recenzja.


Stosowałam ostatnie 3 miesiące. Co o nim myślę? Zapraszam do recenzji.



Skład


Opakowanie
Poręczna tuba 200 ml. Matowe tworzywo pozwala na bardzo łatwe wyciśnięcie produktu. Łatwo otwierane zamknięcie. Dodatkowo zabezpieczone folią. Dzięki temu wiemy, że nikt kosmetyku wcześniej nie otwierał.
Prosta i elegancja grafika. Mi się podoba.
Z tego co kojarzę występuje też w wersji z pompką i w pojemności 400 ml.


Cena
Ok. 25-27,00/200 ml. 

Gdzie kupić?
Tylko apteki. Zarówno stacjonarne jak i internetowe.

Zapach
Bardzo leciutki, orzeźwiający, delikatny. Typowy dla tej marki. Jakby troszkę ogórkowy....? Całkiem długo utrzymuje się na skórze i miło relaksuje.

Konsystencja
Gęsta, ale niezbita i nietłusta. Treściwa. O dziwo jednak balsam znakomicie się na skórze rozprowadza i wchłania natychmiastowo.


Wydajność
Bardzo wydajny. Nie trzeba dużo by dobrze nawilżył ciało. Z całą pewnością starczy Wam na długo.

Moja opinia
  1. Nie rozczarował mnie. Jestem bardzo zadowolona. Świetnie nawilża i wygładza. Moment i czujemy przyjemne ukojenie. Skóra staje się bardzo gładka, miękka i przyjemna w dotyku. Do tego stan ten trwa naprawdę długo.
  2. Ogromny plus za momentalne wchłanianie. Mimo swojej niewątpliwej gęstości, perfekcyjnie się rozprowadza. Nie zostawia nieprzyjemnej tłustej warstwy, nie jest lepki. Czuć odżywienie i nawilżenie, ale bez żadnego dodatkowego dyskomfortu. Nie brudzi ubrań.
  3. Nie mam odwodnionej skóry. Ale miałam jakiś czas temu przesuszone łydki. Dwie jego aplikacje i problem znikł zupełnie.
  4. Czuć, że nie działa tylko powierzchniowo. Mimo parafiny w składzie. Mi parafina nie szkodzi. Przy płytko unaczynionej skórze, jak moja, jest często wręcz wybawieniem.
  5. Stosując go na uda i pośladki zauważyłam większą elastyczność skóry i ujędrnienie, choć oczywiście nie jest to jakiś wielce wysoki poziom.
  6. Znakomicie sprawdził się jako krem do stóp i dłoni. Na noc szczególnie. Miałam go na kilku wyjazdach i zastąpił mi z powodzeniem 3 kosmetyki.
  7. Duży plus za mocznik w składzie i to całkiem wysoko.
  8. Wydajność to też zaleta tego produktu. Używam i używam, a końca nie widać.
  9. Dzięki swojemu dość neutralnemu zapachowi wg mnie przypadnie też do gustu mężczyznom.
  10. Jak na dermokosmetyk cena w porządku. Często marka dostępna jest też na sporych promocjach.
  11. Będzie rewelacyjny zimą, kiedy to skóra skłonna jest do większych przesuszeń. Czuję, że w czasie mrozów sprawdzi się dając przyjemne ukojenie. 
  12. Latem dzięki lekkiej woni, braku słodkości i orzeźwieniu, przyjemnie relaksował i gasił gorąc ciała. 
  13. Nie podrażnia, nie uczula.
Dla kogo szczególnie? Dla kogo nie?
Dla osób preferujących dermokosmetyki. Sprawdzi się przy suchych i odwodnionych skórach. Świetny nawet dla wyjątkowych wrażliwców. Będą zadowolone z tego balsamu osoby preferujące szybko wchłaniające się mazidła i Ci co lubią kosmetyki uniwersalne (ciało, dłonie, stopy). 
Jeśli produkt do ciała musi dla Was pachnieć mocno kwiatami, owocami itp. nie będziecie tu zadowoleni. Nie jest też on la tych, co unikają parafiny.

Podsumowanie
Bardzo dobry produkt. Cieszy mnie, że nie działa tylko doraźnie. Nawet jak nie użyłam go 2-3 dni pod rząd, skóra wyglądała na super nawilżoną, miękką i w świetnym stanie. Wg mnie przewyższa jakością typowo drogeryjne kosmetyki tego typu. Jednocześnie cena jest przystępna i adekwatna do tego, co otrzymujemy w zamian. Polecam. Zdecydowanie warty uwagi.


środa, 9 kwietnia 2014

Nivea Balsam do ciała pod prysznic Cocoa & Milk. Co robi? Nie robi nic. Recenzja.


Co jakiś czas na fanpage Super-Pharm można zgłosić się do darmowego testowania wybranych produktów. Temat nie dotyczy tylko blogerek, ale każdego Klienta posiadającego kartę Lifestyle. Liczba testerów jest ograniczona. Kto pierwszy ten lepszy. Zwykle minuta i wszystko rozchodzi się jak świeże bułeczki. 
Kilka tygodni temu zupełnie przypadkiem udało mi się załapać do puli osób otrzymujących balsam Nivea pod prysznic. Wystarczyło odwiedzić sklep sieci, podać kartę i odebrać gratis pełnowymiarowy produkt. Dostępne były dwa zapachy: Cocoa&Milk i Honey&Milk. Zdecydowałam się na ten pierwszy.
Zaskoczyło mnie, że kosmetyk kosztuje w standardowej cenie ok. 22 PLN/250 ml. Szczerze? Byłam jego ciekawa, ale nie dałabym takiej sumy na "to coś".
Marka zrobiła produktowi ogromną reklamę. Głównie pierwszej standardowej wersji. Zaciekawili pomysłem, ale szkoda mi było środków na kupno. Gratis zaspokoił moje pragnienie sprawdzenia, z czym to się je:)

Skład i słowo od producenta:


Opakowanie

Butelka 250 ml. Zgrabna, poręczna. Praktycznie zaprojektowana. Bezproblemowe otwieranie. Wylot u dołu powoduje, że balsam swobodnie spływu ku dozownikowi.  Łatwo się wyciska. Niestety brudzi nieestetycznie korek (zdjęcie), ale nie jest to jakiś dramat.
Grafika przyjemna dla oka. Typowa dla marki. Mi się podoba. Biel butelki jest elegancka i estetyczna.



Cena
Bez promocji ok. 20-22/250 ml.  

Gdzie kupić?
Powszechnie dostępny. Znajdziecie go w Rossmann, Superpharm, Hebe, Natura, marketach typu Tesco, Auchan i osiedlowych sklepach.

Zapach
Bardzo przyjemny. Delikatny. To połączenie klasycznego zapachu Nivea z lekkim kakaem i mlekiem. Ja wyczuwam w nim też orzech. Woń jest dużym tu plusem. Otulająca, relaksacyjna, do tego trwała. Czuć ją całkiem dobrze rano, po zastosowaniu balsamu przy wieczornym prysznicu.

Konsystencja
Gęstego mleczka. Bardzo kremowa. Dla mnie w sama raz.


Wydajność
Duży minus. Cała butla starcza na zaledwie kilka razy.

Moja opinia
  1. Zapach to jest to, co jest w nim najlepsze. Opakowanie na plus, konsystencja także. Reszta? Wielce przereklamowana.
  2. Balsam nie nawilża i nie odżywia. Nic takiego nie zauważyłam. Nie ma mowy o żadnym promiennym blasku. Nie spodziewałam się, że zastąpi masło czy inne tradycyjne mazidło do ciała. Sądziłam jednak, że lekkie nawodnienie skóra będzie odczuwać. Moja tego nie zaznała. Może przez 2-3 minuty? Dłużej na bank nie. Nie ma gładkości, miękkości, rozjaśnienia, ukojenia. Nie ma nic. Jest tylko ładna woń. Duże lepsze działanie ma Nivea Olejek pod prysznic, który za jednym zamachem czyści i nawilża. To dopiero jest ograniczenie czasu!
  3. Przeznaczony jest do skóry normalnej i suchej. Moja nie jest przesuszona, a mimo to nawilżenia nie czuje żadnego. 
  4. Rozczarowuje również wydajność. 22 PLN na coś co nie robi w zasadzie nic i starcza na kilka razy? Gruba przesada.
  5. Kosmetyk jest łatwy w zastosowaniu. Sama aplikacja należy do przyjemnych. Być może gdyby nie zmywać go od razu, ale postać z nim na ciele kilka minut, byłby bardziej ok? Sama nie wiem. Z drugiej strony idea tego produktu to szybkość, ograniczenie czasu na balsamowanie itd. Jak mam z tym stać 10 minut, to jaka to niby oszczędność minut???
  6. Żałuję, bo myślałam, że to będzie dobra rzecz na wyjazdy. Nie do codziennego stosowania, ale właśnie na jakieś wypady. Kupowanie jednak czegoś od tak, to dla mnie bezsens.
  7. Jeszcze jedna sprawa. Czy naprawdę oszczędza on nam czas? Myję się. Nakładam. Przecież nie wylewam z nad głowy, ale muszę go rozsmarować. Następnie spłukuje. W taki samym czasie wcieram w ciało oliwkę dla dzieci, jak nie szybciej. Do tego nie muszę jej spłukiwać (oszczędność wody). Już o jakości, składzie i działaniu nie wspomnę. Tyle samo chwil zajmuje mi aplikacja mleczka do ciała lub lekkiego balsamu. Ktoś zatem tu ewidentnie z tym czasem nabija mnie w butelkę. 
  8. Balsam nie zrobił mi nic złego. Nie przesusza, nie podrażnia, nie wywołuje alergii. Nie spełnia jednak obietnic. Pachnie ładnie i to by było na tyle.
  9. Postanowiłam zużywać go do dłoni. Po umyciu nakładam tak jak na ciało. Spłukuje i cieszę się przyjemną wonią przez długi czas. Ręce są miękkie, przyjemne w dotyku, ale ten stan nie utrzymuje się bardzo długo. O trwałym nawilżeniu nie może być mowy.
Dla kogo szczególnie? Dla kogo nie?
Nie mogę polecić nikomu.

Podsumowanie
Cieszę się, że nie wydałam na niego własnej kasy. Żałowałabym. Duże rozczarowanie. 22 PLN??? Ktoś upadł na głowę. Nie mówię, że to są jakieś ogromne pieniądze. Ale za tą sumę spokojnie można kupić niezłe masło do ciała, a nawet dwa i cieszyć się nimi naprawdę długo. Co więcej, widzieć ich działanie. Wiem, że Nivea robi jego częste promocje, lecz szczerze powiem, że dla mnie nie jest on warty nawet 5 PLN. No może z 3...:)
Nie polecam. Produkt z rodzaju: "Czy nałożysz go czy nie, wsio ryba...".

Jestem ciekawa waszych opinii? Może ktoś miał i ma inne zdanie?

  

piątek, 14 lutego 2014

Argan Oil Slimming Body Cream Bioelixire. Recenzja kremu do ciała.


Wczoraj recenzowałam serum do włosów tej marki. Mam kilka różnych ich kosmetyków. Dziś przyszła kolej na opowiedzenie Wam o kremie do ciała Argan Oil Slimming.

Co mówi producent i jaki jest skład produktu?


Opakowanie
Miękka matowa tuba o pojemności 200 ml. Łatwo otwierany korek, na jakim można produkt postawić, tak by zawartość ściekała ku dołowi. Krem bardzo łatwo się dozuje.
Wygląd prosty, troszkę za mało elegancki. Ja bym jednak filet połączyła z pomarańczem, bardziej niż z żółcią, bez białych wstawek, ale to już moje takie osobiste preferencje i czepialstwo:)


Cena
Bez promocji 27-30 PLN/200 ml.

Gdzie kupić?
W większości drogerii typu Rossmann, Superpharm, Hebe, także w wielu kosmetycznych sklepach internetowych.

Zapach
Elegancka klasyczna woń arganu. Bardzo przyjemna, szczególnie w zimne dni. Całkiem długo utrzymuj się na ciele. Miło otula skórę. Nie czuje w niej żadnej sztuczności, nie jest też nachalna, zbyt słodka czy nudna.

Konsystencja
Gęsty krem w kolorze mleka połączonego z łyżką kawy. Dla mnie idealna. Gładziutka, nie lejąca się, ale też nie zbita. Rewelacyjnie się rozprowadza i błyskawicznie wchłania.
 

Wydajność
Kosmetyk bardzo wydajny. Nie trzeba go dużo by pokryć całe ciało. Używam regularnie od kilku tygodni i  mam go jeszcze połowę. 

Moja opinia
1. Wielki plus za szybkość wchłaniania. Dla mnie to ważny czynnik. Nie lubię czekać zanim balsamy skóra zachce zaadoptować. Tu dzieje się to migusiem. Nie potrzeba nadmiernie skóry nacierać, masować, poświęcać czas. Rozprowadzamy i w mgnieniu oka krem jest niewidoczny. Pod tym względem jeden z najlepszych jakie miałam.
2. Nie tłuści skóry, nie roluje się, nie lepi, nie brudzi ubrań, pościeli, szlafroka. Nie zostawia żadnej nieprzyjemnej warstwy. 
3. Lubię jego przyjemny zapach, który szczególnie w mrozy wprowadzał mnie wieczorami w stan miłej błogości. Dla mnie spełnia ważną rolę relaksacyjną.
4. Bardzo dobrze nawilża i ten efekt utrzymuje się nawet wtedy, gdy przez jakiś czas kosmetyku nie stosujemy. Tu jestem pod dużym wrażeniem. Skóra jest nawodniona, gładziutka, baaardzo miękka i przyjemna w dotyku. Aż miło ją muskać:) Zero ściągnięcia, suchości itp. Świetnie zatrzymuje wodę. Pamiętajcie jednak, że moja skóra jest na ciele normalna. Wg mnie jednak osoby z bardzo suchą też będą usatysfakcjonowane.
5. Mimo nieciężkiej konsystencji w nawilżeniu pobija wiele treściwych maseł, a efekt nie jest tylko doraźny.
6. Jeśli chodzi o regenerację i odżywienie, to myślę że te czynniki można sprawdzić po zastosowaniu więcej niż jednego opakowania. Przyznaje jednak, że jeśli jesteśmy tylko systematyczne, to ciało naprawdę wygląda po tym kremie ładnie i zdrowo.
7. Zauważyłam poprawę elastyczności, choć tutaj jeszcze bym życzyła sobie jej lepszej. Podobnie ze sprężystością. Spodziewałam się większego napięcia skóry głównie na udach i pośladkach. Owszem występuje, ale obietnica nawilżenia jest w tym przypadku spełniona na wyższym poziomie.
8. Daje uczucie ukojenia, takiego przyjemnego otulenia skóry jakby miłym kocem. Jednocześnie nie czuje się nieprzyjemnie ciężko, że jestem czymś oblepiona:)
9. Zdejmuje w pewnym stopniu z mojej skóry, skłonnej do zaczerwienień, różowy koloryt.
10. Stosuje od czasu do czasu na dłonie i stopy i tu również jest bardzo ok.
11. Ze względu na szybkie wchłanianie, lubię go używać również rano. Jest zatem uniwersalny. 
12. Zawarte w nazwie słowo " Slimming" to oczywiście mały chwyt marketingowy. O odchudzaniu kosmetykiem nie może być mowy, ale to chyba wie każda z nas:)

Dla kogo szczególnie? 
Dla wszystkich kochających prawdziwy zapach arganowy. 
Dla potrzebujących szybko dobrego nawilżenia skóry. Jeśli cierpicie na ściągnięcie skóry w wyniku zimna czy wody, ten krem może Wam bardzo pomóc.
Zdecydowanie dla wiecznie spieszących się i dla tych, co nie przepadają za żmudną czynnością balsamowania się.

Podsumowanie
Polecam. Dobra jakość. Cena mogłaby być lekko niższa, ale krem warto szukać na promocjach. Jest też wydajny. Balsamowanie to nie jest coś, co bardzo lubię. Przy tym kosmetyku nie unikałam tej czynności. Czasami nie widzę po pewnych tego rodzaju produktach zbyt dużej różnicy "bez" i "z" lub tylko odczuwam efekt przez godzinę "po". Tu jest inaczej. Rezultat jest + mało czasochłonna aplikacja, a to mnie przekonuje do bycia systematyczną. 


Napiszcie mi co Wy preferujecie najbardziej w produktach do ciała po kąpieli? Jakie czynniki są priorytetowe? Lubicie w ogóle balsamowanie?

Pozdrawiam,

wtorek, 27 sierpnia 2013

Joanna Sensual Balsam do ciała Olejek Arganowy. Recenzja.

Zamieściłam wczoraj recenzję żelu pod prysznic Joanna z serii Sensual z olejkiem arganowym. Dziś piszę o balsamie.

Joanna Sensual Balsam do ciała Olejek Arganowy


Skład



Co mówi producent?
Przeznaczony do skóry suchej i zmęczonej. Reszta na etykiecie poniżej.


Opakowanie
Butelka o pojemności 200 g.  Zgrabna. Dobrze leży w dłoni. Można postawić ją na korku. Zamknięcie bardzo ok. Grafika ładna, przejrzysta.


Cena
6-8 PLN/200 g ml.

Gdzie kupić?
Nie powinniście mieć problemu z jego dostaniem. Można go spotkać  w większości drogerii, marketach, nawet małych sklepach kosmetycznych czy wielobranżowych. Online dostępny tu >>

Zapach
Trafił świetnie w moje gusta. Identyczny jak zapach żelu. Zapraszam zatem do zajrzenia recenzję wcześniej, gdzie właśnie tą woń opisuje. Wielki plus za to, że bardzo długo utrzymuje się na ciele. W zasadzie do następnego mycia. Jak za kosmetyk w takiej cenie jestem tu bardzo mile zaskoczona.

Konsystencja
Bardzo kremowa, jedwabista, dość gęstawa. Dla mnie akurat. Balsam bez trudu się rozprowadza na ciele. Szybko i sprawnie. Wielki plus za wchłanianie. Mam skórę normalną, a ten kosmetyk wchłania się błyskawicznie, co nie jest takie częste. Zero lepienia się, ważenia, łuszczenia. Naprawdę super! Nakładamy i od razu może możemy się ubierać. Dla mnie to ważne, gdyż ja nie jestem wielką fanką balsamowanie, głównie właśnie ze względu na powolne wchłanianie się tego typu specyfików. Zostawia na ciele przyjemny poślizg, lekką warstewkę ale jest ona niezwykle przyjemna. 


Wydajność
Nie należy do wydajnych. Pojemność jest mniejsza niż zazwyczaj, bo 200 g, a nie 250. Można jednak za tą cenę mu to wybaczyć.

Moja opinia
1. Tak jak w przypadku żelu, polubiłam bardzo zapach. Jestem zaskoczona, że tak długo zostaje z nami na skórze.
2. Nie podrażnił mnie, nie wysuszył skóry, nie spowodował żadnej alergii.
3. Nawilża, wygładza i nadaje miękkości skórze. Staje się niesamowicie miła w dotylu. Czyni to jednak na poziomie balsamu, a nie np. masła. Jeśli macie suchą bardzo skórę, nawilżenie może nie byś wystarczające. 
4. Ładnie koi skórę i wycisza. Przy aplikacji czułam przyjemny relaks, jakbym na skórę kładła jakiś łagodzący kompres. To co, więc mówi producent, że do skóry zmęczonej sprawdza się.
5. Nie zauważyłam odżywienia czy jakiejś regeneracji. Warto pamiętać, że główne wrażenia zawdzięczamy tu parafinie. Ale ja akurat nie jestem jej wrogiem przesadnym. U mnie czasem działa wręcz zbawiennie.
6. Zostawia na ciele lekką warstwę, ale jest to bardzo miłe. Aż chce się w koło dotykać skóry.
7. Plus za brak parabenów. 
8. Olejek arganowy na 12 miejscu w składzie. Ogólna liczna składników - 28.
9. Gliceryna na 2 miejscu.
10. Balsam nie należy do wydajnych. Dość szybko znika z butelki. Za to cena jest niska.
11. Zaskoczył mnie bardzo szybkim wchłanianiem. Świetny do stosowania rano, kiedy mamy mało czasu. 
12. Praktyczna butelka o dobrej pojemności. Sprawdzi się podczas urlopów.
13. Stosowałam zaraz po goleniu nóg i tu super również zdał egzamin.
14. Od czasu do czasu ląduje na moich dłoniach zamiast kremu. Wystarczy odrobina.
15. Przyjemny i w dobrej cenie. Miło mi się go używa. Nie żadne wielkie odkrycie, ale z czystym sumieniem mogę polecić.

Dla kogo tak? Dla kogo nie?
Dla osób niecierpliwych, które nie przepadają za codziennym balsamowaniem ciała. Dla lubiących ciepłe, subtelne zapachy. Dla osób ze skórą normalna lub lekko suchą. Nie dla osób, które kategorycznie nie tolerują produktów z parafiną. Nie dla tych, którzy preferują tylko owocowe czy kwiatowe, mocno energetyczne zapachy. Nie spodoba się także tym, którzy używają tylko i wyłącznie mocno treściwych maseł.

Więcej informacji dotyczących tej serii i innych kosmetykach Joanna znajdziecie na fanpage marki >>.

Jeśli miałyście do czynienia z tą serią produktów lub innymi zapachami, podzielcie się proszę opinią. 

Magda