Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 maja 2015

Stenders. Ukłon w stronę lawendy. Recenzja 3 kosmetyków pachnących harmonią. Suflet pod prysznic, mydło z kremem i musująca kula do kąpieli.

Paczka od marki Stenders była miłą niespodzianką. Pięknie zapakowana i idealnie trafiająca w moje gusta. Od zawsze kocham lawendę. Nie tylko za woń, ale również kolor i inne walory.


W pudełku znalazłam 3 rzeczy. Wszystkie tworzące harmonijną całość i mające na celu relaksować, poprawiać nastrój i umilać sen. 


Po kilku tygodniach testów czas na recenzję.


Stenders Feel The Harmony Lavender Shower Soufflet. Lawendowy suflet pod prysznic.

Ma postać bardzo lekkiej...niby pianki niby masła? Bardzo unikatowa formuła z dodatkiem olejku eterycznego. Nigdy wcześniej się z czymś takim nie spotkałam. Po rozprowadzeniu na wilgotnym ciele zamienia się w cudny krem. Dodatkowo posiada w sobie malutkie drobinki, które subtelnie masują i peelingują ciało. 



Prysznic z tym kosmetykiem to prawdziwa przyjemność. Suflet jest łagodny, a przy tym dobrze myje, nawilża i perfekcyjnie relaksuje. Ma obłędny zapach lawendy. Nie nachalny, nie drażniący, taki akurat. Ciało po wysuszeniu nie wymaga balsamu. Jest gładkie, przyjemne w dotyku, miękkie, pachnące. Jedynie woń mogłaby utrzymywać się dłużej. Obawiałam się, że nie będzie to produkt wydajny. Okazuje się natomiast, że mała ilość wystarczy by poczuć się błogo i dobrze oczyścić skórę.

Podczas aplikacji nie spada z dłoni i skutecznie się rozprowadza. To znakomity "umilacz" wieczoru. Wycisza, koi nerwy, pozwala szybciej zasnąć.  

Nie zawiera parabenów i siarczanów.

Skład: Glycerin, Aqua (Water), Sodium Cocoyl Isethionate, Sorbitol, Propylene Glycol, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Polyethylene, Sodium Chloride, Phenoxyethanol, Parfum (Fragrance), Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Tetrasodium EDTA, Denatonium Benzoate, CI 73360, CI 42090, Zinc Stearate, Limonene, Linalool.


Czy jest to absolutny niezbędnik? Czy może zastąpić żele pod prysznic? Czy to rewolucja w pielęgnacji ciała? 
Absolutnie nie. Suflet ma przede wszystkim działanie relaksacyjne. Może być miłym urozmaiceniem tradycyjnych kąpieli pod prysznicem. Jeśli kochamy zapach lawendy i lubimy od czasu do czasu wyjątkowo miło  poczuć się podczas mycia, uważam że warto w ten kosmetyk zainwestować. Również ze względu na jego unikatową formułę. Nabieranie tej pianki na dłonie to rozkosz!

Estetyczny plastikowy słoiczek będzie również znakomitym pomysłem na prezent. Myślę, że każda kobieta ucieszy się z takiego podarunku. 
Suflety dostępne są również w innych wersjach zapachowych <KLIK>: różanym, żurawinowym i grejpfrutowym. 
Cena: 39,90 /110 g.

Pisałam już o niej w ostatnim poście - denku <KLIK>. Lekko zabarwia i zmiękcza wodę w wannie. Przyjemny gadżet. Przez chwilę musuje, potem roztacza w łazience miłą woń. Pozwala się wyciszyć, przygotowuje nas do snu. Nie ma właściwości pielęgnacyjnych. Może jednak wprowadzić nas w miły nastrój i poprawić humor. Cena dość wysoka jak za tego typu produkt. Biorąc jednak pod uwagę, że kula jest wytwarzana ręcznie, myślenie się tu trochę zmienia...Nie do stałego stosowania, ale raz na jakiś, czas czemu nie? 

Skład: Sodium Bicarbonate, Citric Acid, Sodium Chloride, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Aqua, Parfum (Fragrance), Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Chamomilla (Chamomile) Recutita Oil, BHT, CI 14720, CI 42090, Coumarin, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Limonene, Linalool, Butylphenyl Methylpropional.

Ponownie świetna rzecz na prezent. Ja przez kilka ostatnich lat dostałam wiele takich kul Stenders i zawsze byłam zadowolona. Pełna lista zapachów na stronie producenta <KLIK>.
Cena: 15,00 PLN/130 g.

Ręcznie wyrabiane. Oprócz lawendy znajdujemy w nim wanilię i aloes. Ciekawie wygląda. Dodatek kremu to świetny pomysł! Miałam wcześniej kilka tradycyjnych mydeł Stenders i przyznam, że były dla mnie lekko wysuszające. To jest inne. Obłędnie pachnie! Do tego zapach utrzymuje się na skórze całkiem długo. Kremowe, lekko natłuszczające, bardzo łagodne. Stosuję na ciało, ale również do codziennego mycia dłoni. 


Skład: Aqua, Propylene Glycol, Sodium Stearate, Sorbitol, Sucrose, Sodium Laurate, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Lauryl Sulfate, Glycerin, Stearic Acid, Lauric Acid, Sodium Chloride, Tetrasodium EDTA, Pentasodium Pentetate, Tetrasodium Etidronate, Glycol Stearate SE, Propylene Glycol, Stearyl, Heptanoate, Stearyl Caprylate, Butylene Glycol, Glycerin, Avena Sativa, Cetyl Alcohol, Triethylene Glycol, Tricitum Vulgare Gluten, Imidazolidinyl Urea, Methylparaben, Propylparaben, Dehydroacetic Acid, Aloe Barbadensis (Juice), Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Parfum (Fragrance), CI 42090, CI 16255, CI 77891, Linalool.
Cena: 20,90 PLN/100 g.

Zaskoczyło mnie wydajnością. Używam i używam, a zdaje się nie mieć końca. Ten fakt rekompensuje w dużej mierze niemałą cenę. 

Marka wybór mydeł ma ogromny. Każdy znajdzie coś dla siebie lub swoich bliskich <KLIK>.


Nie sposób nie wspomnieć o tym, iż Stenders pięknie pakuje swoje wyroby. Udając się do sklepu stacjonarnego możecie nabyć stworzone już zestawy lub wybrać poszczególne składniki setu i poprosić o ciekawe opakowanie. Zawsze jest ono eko, blisko natury, pomysłowe i eleganckie.  Ja bardzo lubię kupować tam upominki dla innych. Staram się dawać to, co dana osoba może nigdy by sama sobie nie kupiła, a na co zawsze miała ochotę:) Może to będzie też dobry klucz dla Was....?

Listę sklepów Stenders znajdziecie na stronie http://www.stenders-cosmetics.pl <KLIK>.

Oczywiście prężnie działa też sklep online <KLIK>. Tu również możecie zlecić pakowanie na prezent. Do każdego zamówienia dołączane są bezpłatne próbki.




Mnie kusi ich różany krem do dłoni <KLIK> i kawowo-śmietankowe masło do ust <KLIK>. Może kiedyś ulegnę...?:)

Znacie tę markę? Co byście chętnie od nich wypróbowali? Jestem ciekawa Waszych opinii.

Pozdrawiam,




poniedziałek, 8 grudnia 2014

Perfecta Spa Pina Colada Antycellulitowy Cukrowy peeling do ciała. Recenzja.


Peeling otrzymałam w ramach testów zorganizowanych na stronie FB marki. Było to już spory czas temu. Dziś przybywam z recenzją.



Skład


Opakowanie
Klasyczne pudełko wykonane z plastiku. Kolorowe, wdzięczne. Łatwo peeling wydobyć do końca. Jedną mam zawsze uwagę do tych pudełek. Rant jest ostry, kilka razy poraniłam sobie o niego palce. Nie tylko przy tym egzemplarzu.

Cena
Ok. 20,00 PLN/225 g.

Gdzie kupić?
Powszechnie dostępny. W większości drogerii sieciowych jak Rossmann, Natura, Hebe, Super-Pharm, Jaśmin, Dayli. W marketach typu Tesco, Carrefour, Real, Auchan. Znajdziecie go też w osiedlowych sklepach oraz w  sklepie internetowy marki. 


Zapach
Słodki zapach ananasowego drinka Pina Colada z nutką przyjemnej kwaskowości. Słodycz jednak zdecydowanie w nim dominuje. Woń jest intensywna, mocna, wypełnia całą łazienkę. Na skórze również długo się utrzymuje. Gdybym miała używać codziennie tego zapachu w postaci np. żelu pod prysznic lub mydła, chyba szybko by mnie zmęczył. W peelingu stosowanym raz na jakiś czas jest ok. Zimą przywołuje na pamięć beztroskie upalne wakacje z szklaneczką zimnego drinka sączonego na tropikalnej plaży.

Konsystencja
Scrub jest bardzo gęsty i zbity. Tłusty, treściwy.



Wydajność
Jak na peeling drogeryjny całkiem wydajny. Generalnie jednak dla mnie tego typu kosmetyki kończą się bardzo szybko i starczają na kilka razy.

Moja opinia 
  1. Dobrze złuszcza. Wystarczająco. Nie jest super mocny i akurat mi to pasuje. Nie należy też do lekkich "ścieraczy".
  2. Drobinki cukry są całkiem duże, ale nie ranią. Nie rozpuszczają się też za szybko.
  3. Ze względu na swoją gęstość nie nakłada się rewelacyjnie. Polecam naprawdę dobrze zmoczyć ciało. Producent podaje, że wystarczy skórę zwilżyć. Wg mnie to za mało. Potrafi się zbijać w jednym miejscu. Jest zbyt mało...hmmm...jak to nazwać? Kremowy? Przekonałam się, że aplikacja jest lepsza przy dobrze rozgrzanym ciele i sporym nawodnieniu. Bez tego potrafi kawałkami spadać do brodzika, co jest dość denerwujące.
  4. Plus za dużą ilość olejków w składzie. Są wyczuwalne. Niestety jak to bywa w peelingach drogeryjnych znajdują się za parafiną. Nie jestem wrogiem tego składnika i uważam, że zbyt często się go niepotrzebnie demonizuje, ale tu paraffinum liquidum jest dość mocno wyczuwalna na skórze. Być może to też wynik połączenia jej ze sporą ilością olejów. Po zmyciu skóra jest zbyt lepka, niby gładka, ukojona, ale trochę  jednak dziwnie "oklejona". Spokojnie jednak do wytrzymania:)
  5. Nie wymaga nakładania po kąpieli balsamu, masła, mleczka itp.
  6. Duży plus za zapach. Rzeczywiście kojarzy się ze znanym drinkiem Pina Colada. Przyjemnie relaksuje, odpręża. Słodki i silny. Na co dzień dla mnie zbyt mocny, raz na jakiś czas w sam raz.
  7. Oczywiście wiarę w wyszczuplenie i walkę z pomarańczową skórką możemy sobie włożyć między bajki.
  8. Nie podrażnił mnie, nie uczulił.
  9. Cieszy oko jego piękna nasycona żółta barwa. Zdecydowanie kojarzy się z urlopem!
  10. Jeśli chodzi o stosunek jakości do ceny, to uważam, że produkt powinien być tańszy. Moim zdaniem warty jest góra 15 PLN.

Dla kogo szczególnie? Dla kogo nie?
Jeśli nie lubicie by po peelingu na skórze zostawała Wam jakakolwiek warstwa, to nie jest kosmetyk dla Was. Zwolennicy rzadkich scrubów też nie będą zadowoleni. Podobnie jak wrogowie parafiny. To nie jest produkt dla osób preferujących bardzo delikatne złuszczanie. Fani drinka Pina Colada i zapachu ananasa powinni być usatysfakcjonowani. Ci z Was, co nie przepadają za balsamowaniem się, także mogą być wdzięczni temu peelingowi, że mają tę czynność z głowy.

Podsumowanie
Nie jest to zły produkt, ale też żadne cudo. Miałam kiedyś inne peelingi Perfecty. Chyba m.in. z czekoladą i pomarańczą? Były lepsze. Głównie pod względem aplikacji i wrażenia na skórze "po". Woń w sporej mierze przemawia za tym kosmetykiem. Jakość już nie jest tak dobra. Taki średniak, ale nie bubel. Raz warto kupić dla relaksu zapachem. Szczególnie gdy będzie na jakiejś promocji. 20 PLN za niego trochę szkoda dawać. 


Z serii Perfecta Spa wypuszczono jeszcze kilka innych ciekawych zapachów: Creme Brulee, Jagodowa Muffinka, Lody Melba, Trufle Czekoladowe. Ciekawi mnie szczególnie pierwszy i ostatni. Odpowiadają też tym woniom masła/musy do ciała.

Miałyście któryś z nich? Jak wrażenia?

Pozdrawiam!

sobota, 13 września 2014

Wygraj CelluBlue! Zaatakuj cellulit! Rozdanie do 05.10.2014.


Nie miałam wcześniej świadomości, że coś takiego istnieje. Do momentu zaproponowania mi testów tego masażera. Używam systematycznie od 3 tygodni i jestem mile zaskoczona. Jeszcze za wcześnie na ostateczną opinię, ale jak do tej pory jestem bardzo na tak. Oczywiście recenzja osobna pojawi się na blogu. Tymczasem sami możecie wziąć udział w testach tego cuda. Myślę, że niejedna z nas toczy bitwy z cellulitem i to może być dobry pomocnik w tej walce. 
Wartość nagrody - jednej sztuki CelluBlue - to 18,90 € (ok. 80 PLN).

Co to jest CelluBlue? Masażer w formie kubeczka, którym można odtworzyć ruchy słynnego masażu palpate roll. Masaż ten odznacza się wysoką skutecznością w walce z cellulitem i skórką pomarańczową. Zasysając fałdy skóry, pomaga wyzwolić lipolizę, czyli usuwanie tłuszczu z komórek tłuszczowych, oraz aktywować i optymalizować cyrkulację żylną i limfatyczną. Ppomaga również w pozbyciu się toksyn z organizmu. Skóra staje się lepiej napięta, bardziej elastyczna, gładka i zdrowa! CelluBlue jest zrobiony z medycznego silikonu. Mogą go używać nawet alergicy. Nie jest testowany na zwierzętach. 

To nowość na polskim rynku. Sama marka pochodzi z Francji, gdzie już spory czas cieszy się dobrą opinią.


Co zrobić by przystąpić do zabawy? To bardzo proste. Szczegóły poniżej.

Regulamin konkursu:
1. Konkurs trwa do 05.10.14 do godz. 23:59.

2. Przeznaczony jest dla pełnoletnich użytkowników lub dla niepełnoletnich za zgodą rodziców. Dostawa tylko na adres w Polsce. Wysyłką nagród będzie zajmować się dystrybutor marki i fundator nagród - CelluBlue.

3. Sponsorem wszystkich nagród jest marka CelluBlue.  Organizatorem jestem ja - 77gerda, właścicielka bloga 77gerda.blogspot.com.

3. Aby wziąć udział w zabawie należy spełnić następujące warunki:

- być publicznym obserwatorem mojego bloga, nie anonimowym

- polubić fanpage CelluBlue na Facebook (1 los)

- wypełnić formularz i podać odp. na pytanie w nim zawarte: Ruch to podstawa w walce z cellulitem. Sport można jednak uzupełnić działaniem kosmetyków. Jaki jest Twój ulubiony preparat wspomagający walkę z pomarańczową skórą? Wskaż tylko jeden. Podaj markę i nazwę.

- obowiązkowe jest także podanie swojego nicku pod jakim obserwujecie mój blog i maila

- pamiętajcie by nie pisać odpowiedzi w komentarzach, liczą się tylko zgłoszenia przez formularz.

4. Dodatkowe losy można zdobyć przez:

- polubienie mojej strony na 
Facebook'u (+2 losy)

- udostępnienie linku z rozdaniem na swoim Facebook lub/i Twitter (+2 lub 4 losy) 

- dodanie na swoim blogu notatki o konkursie (+ 3 losy)

- dodanie w pasku bocznym swojego bloga banera z info o konkursie (+ 2 los)

- umieszczenie mojego bloga na swojej liście blogroll (+2 losy)

- pierwsze 7 osób z listy najaktywniejszych komentujących na blogu dostają + 4 losy. 



5. Zgłoszenia z blogów, które są stworzone tylko do brania udziału w zabawie będę anulować.

6. Wyniki ogłoszę w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu.

7. Na adres szczęściarza czekam 5 dni od dnia ogłoszenia wyników.

8. Rozdanie obejmuje przesyłkę z jedną sztuką CelluBlue. Wygrywa jedna osoba.

9. Nagroda nie podlega wymianie na inną lub na ekwiwalent pieniężny.

10. Losowania dokonam z wszystkich odpowiedzi spełniających regulamin.

11. Jedna osoba może zgłosić tylko jeden udział. W innym przypadku zgłoszenia będą anulowane.

12. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)


Baner do wklejenia na stronę, bloga, FB itp.






Powodzenia!

czwartek, 24 kwietnia 2014

Delia Argan Care Peeling do ciała z olejkiem arganowym. Ta woń to obłęd! Recenzja.


Jedna z youtuberek bardzo go chwaliła. Głównie zachwycona była jego zapachem. Tak kusząco tą woń opisywała, że postanowiłam sprawdzić, czy też będę nią urzeczona. Na produkt trafiłam w drogerii Hebe. Od razu wrzuciłam do koszyka. Mam go na wykończeniu, zatem to dobry czas na recenzję.

Skład i słowo od producenta

Opakowanie
Tradycyjne plastikowe pudełko - 200 ml. Łatwa aplikacja do końca.

Cena
Bez promocji w Hebe kosztuje 10,99 PLN. Widziałam go również w drogerii Jaśmin i byłam zaskoczona, gdyż tam cena to ok. 16-17,00 PLN.  

Gdzie kupić?
Drogerie Hebe i Jaśmin. Nigdzie indziej nie widziałam. Biorąc pod uwagę markę być może dostaniecie w małych sklepach kosmetycznych. 

Zapach
Szczególny. Uzależniający. Można wąchać i wąchać w koło. Argan, ale coś jeszcze, co ciężko mi zdefiniować. Woń słodka, ale niemdląca, intensywna, z lekkim połączeniem orientu. Elegancka. Do tego wyczuwam tam pomarańcz, mango i starte jabłko. Tak  mi się to kojarzy. Bardzo polubiłam. Minus jest taki, że nie za długo utrzymuje się na ciele. Przez jakiś czas owszem, ale nie do rana.

Konsystencja
Gęsta. Takie bogate masło z piaskiem:) Nie jest żelowata. Nie przypomina też kisielu/galaretki. Dla mnie tym lepiej. Nie spływa z dłoni i ciała podczas aplikacji. Nie ląduje niekontrolowanie w brodziku. Dobrze się rozprowadza.
Po "zabiegu" nie czujemy na skórze mocnej oleistej warstwy, raczej taką lekką miłą balsamiczną powłokę. Czy nie ma też pięknego optymistycznego koloru?:)



Wydajność
Średnio wydajny produkt. To znaczy tak przeciętnie jak inne tego typu peelingi. Zwykle ten rodzaj kosmetyku schodzi dość szybko.

Moja opinia
  1. Polubiliśmy się. Woń jest przepiękna, niespotykana i cudnie relaksująca. 
  2. Dobrze ściera martwy naskórek. Nie jest zbyt delikatny, ale też to nie taki niesamowicie hardcorowy zdzierak. Dla mnie w sam raz.
  3. Skóra jest przyjemnie wygładzona, miła w dotyku, jaśniejsza i dobrze oczyszczona.
  4. Przy częstym używaniu rzeczywiście czuć poprawę jędrności i elastyczności. 
  5. Ciężko mi powiedzieć, czy działa przeciwstarzeniowo i regeneracyjnie. Jak to niby uchwycić?:)
  6. Rzeczywiście nawilża i odrobinę natłuszcza. Na poziomie dobrego balsamu, lekkiego olejku, może mniej masła. Nie ma potrzeby po nim nic nakładać. Ale pamiętajcie, że moja skóra nie należy do suchych.
  7. Bardzo podobają mi się w nim drobinki. Są malutkie, ale gęsto usiane. Przypominają piasek morski na plaży. Zdecydowanie lepiej taki peeling działa niż wielkie kawałki cukru czy soli. Duży plus za sprawną aplikację.
    Kojarzy mi się z mokrym piaskiem, jaki zbierałam dłońmi przy brzegu morza jako dziecko. Potem z bratem lepiliśmy z niego zamki i inne formy lub oblepialiśmy nogi taty i mieliśmy z tego ogrom śmiechu...Znacie to prawda?:)
  8. Olej aragnowy w połowie składu. Nie jest źle, ale mogłoby być lepiej.
  9. Nie wysusza, nie podrażnia, nie wywołuje alergii.
  10. Szczerze powiem, że zdecydowanie bardziej polubiłam go niż osławione scruby z Perfecty. Choć tamte też nie są złe, łatwiej dostępne, chyba tańsze i mają większy wybór zapachów. Jakościowo jednak szala wagi przechyla się na stronę Delii. 



Dla kogo szczególnie?
 Dla kogo nie?

Bardzo polecam w zasadzie każdemu. Szczególnie miłośnikom olejku arganowego. Nie wierzę, że zapach tego kosmetyku komuś się nie spodoba:)
Nie skuszą się na niego wrogowie parafiny oraz Ci, którzy wymagają by scrub absolutnie zostawiał na ciele mocno oleisty film.

Podsumowanie
Bardzo dobry drogeryjny peeling. Pewnie nie raz jeszcze do niego wrócę. Myślę, że warto go spróbować. Polecam! Nie pobił ulubieńca z Pat&Rub, ale pamiętajmy, że to inna półka cenowa.
Seria Delia Argan Care zawiera jeszcze: peeling do twarzy (czytałam, że dobry), serum i maseczkę, balsam do ciała. Poluję na ten ostatni, głownie ze względu na woń, ale jak na razie nie spotkałam w żadnym sklepie. Niedawno też kupiłam maskę do twarzy i jestem w czasie testów. Będzie osobna recenzja. 

Znacie ten kosmetyk?

środa, 9 kwietnia 2014

Nivea Balsam do ciała pod prysznic Cocoa & Milk. Co robi? Nie robi nic. Recenzja.


Co jakiś czas na fanpage Super-Pharm można zgłosić się do darmowego testowania wybranych produktów. Temat nie dotyczy tylko blogerek, ale każdego Klienta posiadającego kartę Lifestyle. Liczba testerów jest ograniczona. Kto pierwszy ten lepszy. Zwykle minuta i wszystko rozchodzi się jak świeże bułeczki. 
Kilka tygodni temu zupełnie przypadkiem udało mi się załapać do puli osób otrzymujących balsam Nivea pod prysznic. Wystarczyło odwiedzić sklep sieci, podać kartę i odebrać gratis pełnowymiarowy produkt. Dostępne były dwa zapachy: Cocoa&Milk i Honey&Milk. Zdecydowałam się na ten pierwszy.
Zaskoczyło mnie, że kosmetyk kosztuje w standardowej cenie ok. 22 PLN/250 ml. Szczerze? Byłam jego ciekawa, ale nie dałabym takiej sumy na "to coś".
Marka zrobiła produktowi ogromną reklamę. Głównie pierwszej standardowej wersji. Zaciekawili pomysłem, ale szkoda mi było środków na kupno. Gratis zaspokoił moje pragnienie sprawdzenia, z czym to się je:)

Skład i słowo od producenta:


Opakowanie

Butelka 250 ml. Zgrabna, poręczna. Praktycznie zaprojektowana. Bezproblemowe otwieranie. Wylot u dołu powoduje, że balsam swobodnie spływu ku dozownikowi.  Łatwo się wyciska. Niestety brudzi nieestetycznie korek (zdjęcie), ale nie jest to jakiś dramat.
Grafika przyjemna dla oka. Typowa dla marki. Mi się podoba. Biel butelki jest elegancka i estetyczna.



Cena
Bez promocji ok. 20-22/250 ml.  

Gdzie kupić?
Powszechnie dostępny. Znajdziecie go w Rossmann, Superpharm, Hebe, Natura, marketach typu Tesco, Auchan i osiedlowych sklepach.

Zapach
Bardzo przyjemny. Delikatny. To połączenie klasycznego zapachu Nivea z lekkim kakaem i mlekiem. Ja wyczuwam w nim też orzech. Woń jest dużym tu plusem. Otulająca, relaksacyjna, do tego trwała. Czuć ją całkiem dobrze rano, po zastosowaniu balsamu przy wieczornym prysznicu.

Konsystencja
Gęstego mleczka. Bardzo kremowa. Dla mnie w sama raz.


Wydajność
Duży minus. Cała butla starcza na zaledwie kilka razy.

Moja opinia
  1. Zapach to jest to, co jest w nim najlepsze. Opakowanie na plus, konsystencja także. Reszta? Wielce przereklamowana.
  2. Balsam nie nawilża i nie odżywia. Nic takiego nie zauważyłam. Nie ma mowy o żadnym promiennym blasku. Nie spodziewałam się, że zastąpi masło czy inne tradycyjne mazidło do ciała. Sądziłam jednak, że lekkie nawodnienie skóra będzie odczuwać. Moja tego nie zaznała. Może przez 2-3 minuty? Dłużej na bank nie. Nie ma gładkości, miękkości, rozjaśnienia, ukojenia. Nie ma nic. Jest tylko ładna woń. Duże lepsze działanie ma Nivea Olejek pod prysznic, który za jednym zamachem czyści i nawilża. To dopiero jest ograniczenie czasu!
  3. Przeznaczony jest do skóry normalnej i suchej. Moja nie jest przesuszona, a mimo to nawilżenia nie czuje żadnego. 
  4. Rozczarowuje również wydajność. 22 PLN na coś co nie robi w zasadzie nic i starcza na kilka razy? Gruba przesada.
  5. Kosmetyk jest łatwy w zastosowaniu. Sama aplikacja należy do przyjemnych. Być może gdyby nie zmywać go od razu, ale postać z nim na ciele kilka minut, byłby bardziej ok? Sama nie wiem. Z drugiej strony idea tego produktu to szybkość, ograniczenie czasu na balsamowanie itd. Jak mam z tym stać 10 minut, to jaka to niby oszczędność minut???
  6. Żałuję, bo myślałam, że to będzie dobra rzecz na wyjazdy. Nie do codziennego stosowania, ale właśnie na jakieś wypady. Kupowanie jednak czegoś od tak, to dla mnie bezsens.
  7. Jeszcze jedna sprawa. Czy naprawdę oszczędza on nam czas? Myję się. Nakładam. Przecież nie wylewam z nad głowy, ale muszę go rozsmarować. Następnie spłukuje. W taki samym czasie wcieram w ciało oliwkę dla dzieci, jak nie szybciej. Do tego nie muszę jej spłukiwać (oszczędność wody). Już o jakości, składzie i działaniu nie wspomnę. Tyle samo chwil zajmuje mi aplikacja mleczka do ciała lub lekkiego balsamu. Ktoś zatem tu ewidentnie z tym czasem nabija mnie w butelkę. 
  8. Balsam nie zrobił mi nic złego. Nie przesusza, nie podrażnia, nie wywołuje alergii. Nie spełnia jednak obietnic. Pachnie ładnie i to by było na tyle.
  9. Postanowiłam zużywać go do dłoni. Po umyciu nakładam tak jak na ciało. Spłukuje i cieszę się przyjemną wonią przez długi czas. Ręce są miękkie, przyjemne w dotyku, ale ten stan nie utrzymuje się bardzo długo. O trwałym nawilżeniu nie może być mowy.
Dla kogo szczególnie? Dla kogo nie?
Nie mogę polecić nikomu.

Podsumowanie
Cieszę się, że nie wydałam na niego własnej kasy. Żałowałabym. Duże rozczarowanie. 22 PLN??? Ktoś upadł na głowę. Nie mówię, że to są jakieś ogromne pieniądze. Ale za tą sumę spokojnie można kupić niezłe masło do ciała, a nawet dwa i cieszyć się nimi naprawdę długo. Co więcej, widzieć ich działanie. Wiem, że Nivea robi jego częste promocje, lecz szczerze powiem, że dla mnie nie jest on warty nawet 5 PLN. No może z 3...:)
Nie polecam. Produkt z rodzaju: "Czy nałożysz go czy nie, wsio ryba...".

Jestem ciekawa waszych opinii? Może ktoś miał i ma inne zdanie?

  

środa, 2 kwietnia 2014

Argan Oil Body Butter od Cece of Sweden. Idealne masło do ciała! Recenzja.

Powiem od razu. Jedno z najlepszych maseł do ciała jakie używałam. Trafia w moje potrzeby wręcz perfekcyjnie. Używam od ponad 2 m-cy i chylę czoło.


Skład i słowo od producenta:
Duży plus za olej arganowy wysokie w składzie - 3 miejsce. Zaraz po nim masło shea. Znajdziemy też w nim olej ze słodkich migdałów, mocznik, olej rycynowy, lipidy mleczne, panthenol.
Nie jest wolny od parabenów, oleju mineralnego i wazeliny.


Opakowanie
Pudełko 250 ml. Łatwo odkręcane. Zabezpieczone dodatkowo plastikowym wewnętrznym wieczkiem ochronnym. 
Elegancki złoto-brązowy design.



Cena

Bez promocji ok. 37-39/250 ml.  

Gdzie kupić?
Rossmann, Superpharm, Hebe, Natura, Laboo oraz w sklepie internetowym http://www.belisoshop.eu.

Zapach
Istna bajka! Elegancki jak wysokopółkowe perfumy. Przenosi nas od razu do Maroka. Jest nietuzinkowy. Nie wyczuwam w nim żadnej sztuczności. Pachnie korzennie, lekko waniliowo, orientalnie. Woń nie nudzi się, nie jest zbyt mocna, dusząca. Przyjemnie otula ciało. Mam zawsze po użyciu tego produktu poczucie, jakbym właśnie odbywała wizytę w koszmarnie drogim SPA nad Oceanem Atlantyckim.
Utrzymuje się do rana. Bardzo trwały!

Konsystencja
Typowo budyniowa. Baaaardzo przyjemna. Gęsta i jednocześnie idealnie kremowa. Taką zdecydowanie preferuje. 
Wchłanianie? Tu duże zaskoczenie. Błyskawiczne. Smarujemy i w mgnieniu oka skóra go pochłania. Nie lepi się, nie roluje. Absorbuje się dużo szybciej niż wiele lekkich balsamów czy mleczek.


Wydajność

Kolejny plus. Wystarczy mała ilość by pokryć całe ciało. Pod tym względem najbardziej wydajne masło do ciała jakie używałam. 


Moja opinia 

  1. Daje niesamowite nawilżenie. Błyskawicznie skóra jest dobrze nawodniona. Czuć jej odżywienie. Staje się miękka, uspokojona, bardzo gładka. Dotykanie jej rodzi przyjemność...Smarujemy się na noc, a rano czujemy jakbyśmy to zrobili dopiero 15 minut temu. 
  2. Mam skórę skłonną do zaczerwienienia. To masło wyraźnie koi ciało, nadaje ładnego naturalnego kolorytu. Wybornie radzi sobie z uczuciem swędzenia na łydkach, jakie od czasu do czasu towarzyszyło mi w czasie mroźnych dni.
  3. Polubiłam go tak bardzo głównie też za trwałą woń, o jakiej wspominam wyżej. Prawdziwy relaks i odprężenie!
  4. Dla mnie duże znaczenie ma też szybkie wchłanianie się kosmetyków. Ten dostaje tu notę 10/10!
  5. Nie brudzi ubrań, pościeli. Nie lepi się, nie jest tłuste, a jednocześnie bardzo długo czuć na ciele przyjemne nawilżenie. Chroni przed zewnętrznymi czynnikami. Zabezpiecza np. przed wiatrem, mrozem itp. Widziałam to szczególnie po moich nogach.
  6. To co go wyróżnia spośród całej gamy tego typu produktów na rynku, to fakt że właściwości jakie dostarcza skórze, nie giną nagle po kolejnym prysznicu czy kąpieli. Sprawdziłam to nie raz. Nawet jeśli za kolejnym razem masła nie zaaplikujemy, to nadal skóra jest dobrze nawodniona i zadbana. Efekt jest trwały, a nie tylko doraźny. Przy regularnym używaniu, suchość skóry w ogóle przestaje nam doskwierać.
  7. Lekko napina skórę, sprawa że staje się bardziej elastyczna i zdrowsza.
  8. Ciężko mi powiedzieć czy działa przeciwstarzeniowo, jak mówi etykieta. Mam nadzieję, że tak:)
  9. Sprawdza się świetnie również jako krem do dłoni i stóp.
  10. Trudno mi znaleźć jakieś minusy tego kosmetyku. Może cena? Nie jest tani, ale dla mnie pobija znacząco osławione balsamy z The Body Shop, które są o wiele droższe i jakością też mu ustępują o niebo. Usprawiedliwieniem niech będzie wysoka wydajność Cece of Sweden.
  11. Możemy też tu pomarudzić, że dostępna jest tylko jedna woń. 

Dla kogo szczególnie? Dla kogo nie?
Polecam w zasadzie każdemu. Szczególnie osobom, które szukają produktu błyskawicznie się wchłaniającego, a jednocześnie mocno nawilżającego i odżywczego. To rzadkie połączenie. 
Pokochają je Ci, co uwielbiają olej arganowy i orientalne eleganckie zapachy.
To dobry wybór dla osób z bardzo suchą skórą i takich co chcą mieć zadbane ciało, ale codzienne aplikowanie mazideł jakoś im nie wychodzi. Patrz - ja:)
Jeśli preferujecie wyłącznie zapachy orzeźwiające, owocowe - to możecie być tu rozczarowani.

Podsumowanie
Wysoka jakość. Znam produkty 3-4 razy droższe, które nie robią nawet w połowie tego co on. Na bank nie raz jeszcze go kupię. Widzę różnicę po i przed, a...ja nie często ją widzę:) Gorąco polecam! Duże odkrycie. 

Chcecie zapoznać się z moją opinią żelu pod prysznic z tej serii? W styczniu br. publikowałam jego recenzję. Zapraszam. 

Mają jeszcze:

Wszystko kusi...

Uściski!