czwartek, 7 lutego 2013

Ulubieńcy kosmetyczni stycznia 2013.

Do tej pory na blogu u mnie nie było takich postów. Nie zmieniam co miesiąc kosmetyków, a wymienianie w koło tych samych mija się z celem. Jak coś mi się spodoba zwykle używam całymi tygodniami. Nie zamierzam co miesiąc wymieniać z każdej kategorii swojego ulubieńca. Dla mnie to mało przydatne.
 
Postanowiłam, że jeśli akurat zbierze się w ciągu 4 tyg. kilka perełek, a nawet jedna, to taka notatka się pojawi. Nic jednak na siłę. Ulubieńcy mogą u mnie gościć co miesiąc, ale może się także zdarzyć to co 2 -3.



1. Yes To Tomatoes Shower Gel.
Uwielbiam ten żel pod prysznic. Znam go dobrze od lat. Zużyłam kilka butli. Kocham całą tą serię. Obłędny zapach, dobry skład. Nawilża skórę i sprawia, że jest miękka i bardzo gładka. Od jakiegoś czasu nie miałam do niego dostępu. W Sephora nie kupuje, jest tam za drogi. Tą butlę mam z Izraela, gdzie kosmetyki tej marki są bardzo tanie. Towarzyszył mi cały styczeń.

      

Nie zawiera parafiny, parabenów i SLS. Przy tym ma znakomitą konsystencję, super się pieni i jest bardzo wydajny. Duża butla 500 ml starczy mi na długi czas. Nigdy mi się ten żel nie nudzi. Plus też za świetny dozownik.

       

2. Mythos Facial Cleansing Gel. Żel myjący do twarzy.

Zaczęłam używać w grudniu. Bardzo się polubiliśmy. Doskonale wszystko zmywa, a przy tym jest łagodny. Nie wysusza, nie podrażnia. Cudnie pachnie rumiankiem. Bardzo naturalnie, jakbym właśnie parzyła świeże jego kwiaty. Po jego zastosowaniu moja skóra nie woła o krem, a do tego jest jaśniejsza, ukojona i mniej rumiana niż zwykle po każdym myciu. Delikatny, ale skuteczny.

        

Podoba mi się też opakowanie. Świetna pompka. Jeszcze nigdzie takiej nie spotkałam. Dozowanie to przyjemność. Nie wylewa się za dużo, ale dokładnie w sam raz. Wydajny. Używam ponad miesiąc, a praktycznie nie widzę by coś ubyło. Dla wielu pewnie minusem będzie fakt, że zawiera SLSy. Ja ten składnik wyjątkowo dobrze toleruje.

  

3. Bielenda Kawior i Trufle Goodbye line. Doskonałe serum pod oczy i do twarzy 35+.
Nie mam 35 lat, ale nie uważam, że to akurat nie jest tu ważne. Kupiłam spory czas temu i zapomniałam, że go mam. W styczniu wygrzebałam z szuflady i żałuję, że wcześniej się za niego nie zabrałam. Chyba jeden z lepszych kremów pod oczy jaki miałam. Nie dorabiam do kremów na tą partię twarzy jakiejś ideologii. W cudowne działanie przeciwzmarszczkowe nie wierzę, zarówno przy kremie za 10 jaki za 500 PLN. Skóra pod oczami nie ma porów, więc wnikanie produktów w jakiejś jej głębsze warstwy w tym miejscu jest bajką.
Serum to zaskoczyło mnie rozjaśnieniem jakie daje, napięciem skóry i dobrym nawilżeniem. Chyba pierwszy raz widzę, że kosmetyk pielęgnacyjny (a nie jakiś korektor) widocznie rozjaśnia skórę pod oczami + natychmiast liftinguje (oczywiście doraźnie). Przez to rano od razu buzia wygląda na bardziej wypoczętą, świeżą i to jest znakomita baza pod makijaż. Nie roluje się, nie jest tłuste. Nie podrażnia oczu. Ma postać lekkiego kremu. Aplikuje go także na górną powiekę rano i na wieczór.

Nie stosowałam na twarz, ale od 2 tyg. nanoszę go na szyję i dekolt i jestem bardzo zadowolona. Kusi mnie by wypróbować inne kosmetyki tej serii.

      

4. Isana Hair Płukanka do włosów brązowych.
Nosi nazwę płukanki, ale w sumie to taka odżywka. Nakłada się ją na włosy po umyciu, potem spłukuje. Nie spodziewałam się za wiele po kosmetyku za ok. 4 PLN. Kupiłam w sumie od tak. Chyba chciałam pogłębić mój rudy odcień, dodać trochę blasku...Nie widzę jakiegoś większego wpływu na kolor. Może to wynikać z tego, że moje włosy nie są brązowe. Zauważyłam jednak widoczny połysk i za to ten produkt bardzo lubię. W styczniu stale go używałam. Moje włosy po tej płukance/odżywce bardzo ładnie wyglądają. Łatwo je rozczesać, są fajnie "lejące", bardzo gładkie, dobrze się układają i dużo lepiej wyglądają. Kosmetyk nie obciąża włosów, jest niezwykle lekki. Minus troszkę za wydajność, ale przy tej cenie mogą to wybaczyć. Dobrze się dozuje, pachnie ok, ale karmelu to ja tam nie czuję:) To nie jest kosmetyk, który może wprowadzić rewolucję w pielęgnacji, ale mnie mile zaskoczył. Nawet kilka osób postronnych pytało mnie czym spryskałam fryzurę, że tak pięknie lśni:) Na bank kupię ponownie.



5. Palmer's Cocoa Butter Formula Lip Butter Dark Chocolate & Peppermint.
Błyszczyk do ust. Odgrzebałam go po kilku tygodniach nieużywania i przypomniałam sobie w styczniu jaki jest świetny. W mrozy znakomicie się sprawdził. Świetnie zabezpiecza skórę ust. Powleka je taką super warstwą, która jest jak piękna tafla. Nie tylko chroni, ale cudnie wygląda. Zero drobinek, przepiękny błysk. Lubię go kłaść sam, jak i na kolorowe pomadki. Wiele typowych błyszczyków z kolorówki, nie daje takiego efektu. Jestem również uzależniona od tego smaku i zapachu. Czekolada i mięta to dla mnie połączenie doskonałe!

   

Teraz dwa kosmetyki kolorowe.

6. Benefit Sugarbomb. Puder/róż rozświetlający.
Pisałam o nim osobny post. Mam go równy miesiąc i każdego dnia miłość moja do niego rośnie. Chyba nie ma dnia w styczniu, bym go nie nałożyła. Daje dla mnie idealne subtelne rozświetlenie. Kolor delikatny, taki akurat. Trwałość super. Nakładanie i rozcieranie - bajka. Jak mam go na policzkach czuje się młodsza i niewinna. Serio:) Dodaje dziewczęcości, naturalnego uroku, świeżości. Rozjaśnia całą twarz, tak że jest bardziej wypoczęta i promienna.
Jak na razie stał się moją makijażową rutyną. Zobaczymy kiedy i czy w ogóle mi się znudzi:)



Lubię aplikować go 
szczególnie pędzlem "skunksem". Tą metodę bardzo polecam. Mój to Sigma SS187, choć nie sądzę by akurat marka miała tu większe znaczenie. Mam go z 3 lata i nadal jest świetny. Do różu, bronzera czy rozświetlacza - bomba, ale za to podkładu nanieść nim nie umiem za nic.
Sorry za włosie zabarwione na różowo. Naturalnie jest ono białe:)

 

7. Maybelline Dream Fresh BB.
"Niby BB", ponieważ koło prawdziwych azjatyckich kosmetyków tego typu, to nawet on nie stał. Ładnie rozświetlający krem tonujący. Mój kolor to light. Mam z nim takie doświadczenia, że kiedy kupiłam go w październiku/listopadzie, nie urzekł mnie specjalnie. Moja cera wtedy jednak nie była w najlepszym stanie, po masakrze jaką zafundowało mi serum granat z BU. BB z Maybelline poszedł w odstawkę na kilka tygodni, bo nie zachwycił mnie. Pod koniec grudnia się z nim przeprosiłam i nagle zobaczyłam, że to bardzo dobry produkt. Daje piękne rozświetlenie, wyrównuje ładnie koloryt, ma  SPF 30. Nawilża, szybko się aplikuje, nie podkreśla suchych skórek. Jeśli jednak macie spore problemy z cerą, może nie przypaść Wam do gustu. Nie pobija prawdziwych kremów BB, ale ja po nim tego nie oczekuje. Zrobiłam także eksperyment około 2 tyg. temu. Zmieszałam go odrobinę z dość mocno kryjącym podkładem o lekko za ciemnym dla mnie na zimę kolorze. Mieszanka okazała się wyborna. Podkład nie przestał być kryjący, a zyskał dodatkowo subtelne rozświetlenie, nawilżenie i pożądany przeze mnie jaśniejszy odcień. Cieszę się, że go nie przekreśliłam. Cały styczeń mi wiernie towarzyszył. Głównie sam, ale czasem też właśnie (zwykle na wieczór czy specjalne wyjścia) z wspomnianym podkładem.



To wszystkie perełki ze stycznia. Co Was natomiast szczególnie zachwyciło w minionym miesiącu?

Buźka:)
Magda

52 komentarze:

  1. konkretna z Ciebie kobieta ! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa recenzja. Nic z tego nie miałam chociaż czaję się na Sugarbomb.

    OdpowiedzUsuń
  3. no no fajni ulubieńcy, ja żadnego z nich nie miałam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Palmer's Cocoa Butter i róż <3 chętnie widziałabym u siebie :)
    te produkty Palmer's Cocoa Butter dostanę w aptece?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obssesion, widziałam produkty Palmers'a na doz.pl :)

      Usuń
    2. U mnie ''na wsi'' nawet w aptece mają ;) Sama byłam w szoku!
      Też bardzo lubię kosmetyki Yes To Tomatoes :)

      Usuń
    3. Ja widziałam te kosmetyki w kilku zwykłych nie sieciowych aptekach, nawet takich małych. Choć chyba pełnej oferty nie mają. Za to w aptekach internetowych i na Allegro można spokojnie dostać chyba wszystko od nich. Ja jak na razie mam tylko tą pomadkę i jeszcze balsam do ciała - także świetny!

      Usuń
  5. Uwielbiam krem BB Maybelline.
    Na tyle mocno, że kończę już trzecią tubkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie pierwszą mam, ale pewnie kupię go ponownie.

      Usuń
  6. Palmers'a i ja bym z chęcią wypróbowała, ostatnio za mną chodzą kosmetyki tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze od nich balsam i jest b. dobry.

      Usuń
    2. Ale też ten czekoladowy? :)

      Usuń
    3. Nie akurat balsam mam takie bez zapachu zupełnie. Ale działanie świetne i wchłanianie także. Kiedyś też miałam dwa kremy do rąk i również lubiłam.

      Usuń
  7. Mnie w tym miesiącu chyba nic specjalnie nie zachwyciło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy jak będzie u mnie w lutym.

      Usuń
  8. dorwałam Mythos w Poznaniu i tez mam ten zel! jest super. Mam tez szampon do włsów prztłuszczajacych sie i rowniez jestem z niego zadowolona. Swietna marka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam szampon od nich do włosów normalnych ale jak na razie jakoś jeszcze nie mam na jego temat zdania. A żel jest naprawdę dobry.

      Usuń
  9. Fajny post. W końcu nikt nie pokazuje wacików :) dodatkowo ciekawe marki, których recencje warto wziąć pod uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się post spodobał.

      Usuń
  10. A miałam kupić ten BB jak była promocja w Hebe, ale odpuściłam... ech

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten BB jest w koło gdzieś w jakiejś promocji dość często. Zatem nic straconego:)

      Usuń
  11. Też lubię bebika od Maybelline :) Zaineresowałaś mnie tym błyszczykiem Palmers i serum Bielendy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie BB krem od Maybelline nie urzekł...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od naszych oczekiwań i tego jaką mamy cerę. U mnie na początku brak było zachwytu, ale po kilku tygodniach zauważyłam, że ma wiele plusów.

      Usuń
  13. Mnie jakoś ostatnio nic nie zachwyciło, ewentualnie pozytywnie zaskoczyło- był to płyn micelarny z Marion. Opakowanie niepozorne, cena niska a produkt naprawdę OK. Bioderma dalej jest u mnie nr 1 ale i dla Marion DUZY+ za jakość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam ten płyn i powiem Ci, że też mnie pozytywnie zaskoczył.

      Usuń
  14. Zaskoczyła mnie twoja opinia dotycząca serum kawiorowo-truflowego. Zastanawiałam się nad nim, ale przeczytałam kilka niezbyt pochlebnych opinii i nie kupiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam go przypadkowo i nawet wcześniej żadnych recenzji nie czytałam na jego temat. Potem jak kupiłam to przeczytałam wiele dobrych słów na jego temat, ale rzeczywiście po jakimś czasie znalazłam kilka niezbyt pochlebnych. Ja jestem z niego zadowolona, ale wiadomo, co człowiek to opinia.

      Usuń
  15. ciekawa czy ta płukanka jest do blond włosow z Isany :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest także do blond w takim żółtym jasnym opakowaniu.

      Usuń
  16. oj, w styczniu zachwyciło mnie kilka rzeczy i właśnie o tym jest mój dzisiejszy post na blogu ;) tylko najlepsze kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. oj rozumiem tą miłość do Sugarbomb Kochana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że też go Marto lubisz i super w nim wyglądasz!

      Usuń
  18. buuuaaaaahhh...same wspanialosci.Jeszcze niczego nie mialam z twoich zapasow-oprocz kremu BB od Maybelline z ktorego nie bylam zbyt zadowolona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go lubię. No ale nie jest to kryjący podkład i takich oczekiwań mieć nie można.

      Usuń
  19. też co miesiąc nie wypisuję ulubieńców, bo bym się powtarzała:) jak mi coś służy to jestem wierna, roczne podsumowanie lub przy okazji denek to jest to,
    skunksem jeszcze nie aplikowałam różu/ rozświetlacza - spróbuję twojego spoosbu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skunks do różu jest super. Szczególnie polecam do takich mocnych róży jeśli nie chcemy by kolo był taki intensywny. Nie zrob się wtedy plam. Stosuje tą metodę kilka lat i b. polecam.

      Usuń
  20. Trochę szkoda, że nie podajesz cen ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest post zakupowy. Większość z tych kosmetyków kupiłam nawet kilka miesięcy temu więc nie pamiętam cen. Róż dostałam, zresztą cena jest w poście na jego temat. Żel pod prysznic kupiłam w Izraelu więc nie sądzę by cena była tu pomocna. Pędzel Sigmy mam trzy lata więc nie mogę pamiętać ile za niego dałam. Zresztą pewnie i tak cena jest już inna. Przy płukance Isana podałam koszt około 4 PLN. Jest to w poście.

      Usuń
    2. Nie no, w takich wypadkach rozumiem. Ale jest tu też np. żel Mythos, błyszczyk Palmers... Ale wiem, od czego jest google...
      To tylko taka sugestia była ;)

      Usuń
    3. Ok. Będę pamiętać. Zawsze podaje ceny jak je znam i pamiętam. Błyszczyk kupiłam 8 miesięcy temu - nie jestem w stanie sobie przypomnieć ceny. Żel - cena jest jego w innym moim poście. Kosztował około 30 PLN/300 ml.

      Usuń
  21. w zasadzie żadnego z tych kosmetyków nie miałam, ale fajnie się o nich czyta. Dobrze jest poznać czyjąś opinie:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zaciekawił mnie żel Mythos i błyszczyk Palmers :) BB Maybelline też, chociaż ja mam swoje ulubione BB z Erisu :]

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Proszę o nie reklamowanie w komentarzach swoich stron, blogów, sklepów itp. Będę wdzięczna za nie linkowanie i uszanowanie tego. W innym przypadku będę je natychmiast kasować.
Magdalena