środa, 15 sierpnia 2012

Przyleciały z Londynu:)

Paczki z zagranicy zawsze cieszą bardziej:) Szczególnie, że ja pamiętam epokę kiedy rzeczy z tzw. Zachodu były luksusem często totalnie poza zasięgiem...Stare dzieje:)

Oto kilka rzeczy jakie przyleciały do mnie bezpośrednio z Londynu.
Aga (nieesia25) - jeszcze raz wielkie dzięki!!! Jesteś niesamowita.

Od pewnego czasu każdy przyjazd Agnieszki do PL = mniej wolnego miejsca w mojej szafce łazienkowej i toaletce:)


Suche szampony Batiste Dry Shampoo. Zapach Cherry i Lace.
Kończę już jeden szampon tej marki z dodatkiem lakieru i go uwielbiam (też zakup dzięki Agnieszce:)).
Teraz pora poznać inne z tej serii.



Osławiony krem do mycia twarzy Liz Earle Cleanse & Polish Hot Cloth Cleanser.
Dwie buteleczki z pompką - każda do po 100 ml.
Mam nadzieję, że produkt się u mnie sprawdzi, bo wiele dobrego o nim słyszałam. Nie mogę doczekać się jego testowania.





Kosmetyki Mac.


Rozśwetlacz Mineralize Skinfinish Soft and Gentle.


Korektor Pro Longwear Concealer w kolorze NC20.

 

Płyn w spray'u do czyszczenia Hunterów - Hunter Boot Buffer.
Wczoraj z racji pogody moje kalosze Huntery były w użyciu od rana do późnej nocy, a chcę by na długo mi posłużyły, więc muszę o nie dbać!


Miałyście lub nadal używacie któregoś z moich aktualnych zdobyczy z UK? Jak wrażenia?

Pozdrawiam Was mocno. Pamiętajcie - lato jeszcze nie mija!:)
Magda