czwartek, 21 marca 2013

Projekt denko. Kolejna porcja zużyć + małe recenzje.

Pudło się zapełniło. Pora na porządki.


Dwa szampony.


1. Garnier Mango i Kwiat Tiare Szampon do włosów normalnych.
Bardzo go polubiłam. Piękny zapach. Lekki, wydajny. Świetnie oczyszcza. Znakomicie zmywał oleje. Włosy po nim są bardzo długo świeże, zero obciążenia, puszyste. Miałam wrażenie, że nadaje objętości, choć wcale producent o tym nie mówi. Woń mango podczas mycia była dla mnie rozkoszą! Zwykły drogeryjny, a naprawdę godny polecenia i tani. Kupię go za jakiś czas ponownie.

2. Alterra Szampon wzmacniający Kofeina i Biotyna.
Na początku mniej więcej do 1/3 butelki jakoś nie byłam za bardzo z niego zadowolona. Potem w każdym myciem zyskiwał na plus. Chyba włosy muszą się do niego przyzwyczaić. Zauważyłam, że naprawdę po pewnym czasie wzmacnia włosy. Po każdym myciu były jakby bardziej grubsze, sprężyste, bardzo miękkie. Bardzo dobrze się układały i zyskiwały na objętości. Co do walki z wypadaniem, to nie mogę nic powiedzieć, bo aktualnie takiego problemu nie mam. Nie lubię jego konsystencji. Nie jest też wydajny, ale za to tani. Zapach w porządku. Miałam tej marki szampon z granatem i totalnie mi nie pasował, a ten był miłym zaskoczeniem. Myślę, że za pewien czas jeszcze po niego sięgnę.

Dwa olejki.

3. Alverde Haaröl Mandel Argan. Olejek do włosów.
Używałam do olejowania, ale także do dłoni czy stóp. Polecam. Napisałam o nim osobną recenzję >>.

4. Olejek Vatica marki Dabur. Kokosowy z limonką.
Służył mi do olejowania włosów. Bardzo wydajny. Dobrze nawilża. Na początku zapach bardzo mi się podobał, potem zaczął przypominać trochę środki do czyszczenia łazienek:) Ale i tak w porównaniu z zapachem Sesy to ta woń jest cudna:)
Sprawdził się. Nie czyni cudów, ale lubiłam go.


5. Antyprespirant Nivea Invisible For Black&White. Bez białych śladów, przeciw żółtym plamom. Wersja Clear.
Bardzo dobrze działa. Nie wiem czy 48 h, ale cały dzień na pewno. Kupiłam kiedyś na promocji dużą butlę 250 ml i była niezwykle wydajna. Nie podrażnia, nie brudzi ubrań, wchłania się super. Jedynie podczas aplikacji spray jest bardzo duszący. Radzę zamykać buzię podczas nakładania. Za to daje mi minus. Identycznie u mnie działa Dove, też wersja bez białych śladów, ale kompletnie nie dusi przy aplikacji + przyjemniej pachnie i dlatego raczej będę kupować ten drugi.

6. Chusteczki do demakijażu z Douglas. Any Size Any Time, Essentials Face Cosy Cleansing Wipes.
Osobna moja notka o nich w tym miejscu >>Najlepsze. Nie używam ich każdego dnia. Głównie w podróży czy na jakiś wyjazdach, ale są super. Jako jedyne mnie nie podrażniają nic a nic, a do tego świetnie zmywają każdy makijaż.

7. Oriflame Ecollagen Eye Cream. Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy.
Chyba jeden z lepszych kremów pod oczy jaki miałam. Przede wszystkim zupełnie mnie nie podrażniał, nawet jak dostał się przez przypadek do oka. Mnie niestety wiele kosmetyków w okolicach oczu totalnie szczypie i powoduje łzawienie. Ten nic takiego nie czynił. Super nawilża, błyskawicznie się wchłania, ładnie napina skórę i widocznie ją liftinguje, ale moim zdaniem to jest tylko działanie doraźne. Poza tym rozjaśnia okolice oczu. Nakładałam go także na powieki. Świetny krem jak dla mnie, ale pragnę zaznaczyć, że ja nie mam wielkich oczekiwań co do kremów pod oczy. Nie mam problemów z sińcami, nie posiadam w tych miejscach suchej skóry, raczej normalną. W przeciwzmarszczkowe obietnice także nie wierzę.

8. Korres Wild Rose Serum. 
Produkt naturalny do twarzy mający zadanie rozświetlić i nawilżyć skórę. Miałam miniaturkę. Starczyła mi na kilka miesięcy. Czasem używałam pod krem na noc, czasem sam. Fenomenalny skład. Drogi ale wydajny. Można spokojnie aplikować także na dzień. Byłam bardzo zadowolona, spełnia obietnice, ale jakoś krem z tej serii urzekł mnie bardziej i obecnie mam pełnowymiarowe opakowanie. Pisałam o nim w ulubieńcach lutego >>.

9. Caudalie Vinoperfect Night Correcting Cream. Miniaturka.
Chyba już 3 czy 4 mini opakowanie, gdyż kiedyś dostałam ich kilka przy okazji zakupów na Allegro. Przyjemny ale niczym mnie nie zachwycił, tak bym kupiła pełnowymiarowe opakowanie, szczególnie że nie należy do najtańszych.


10. Biochemia Urody Serum Renew. 
Ten kosmetyk towarzyszył mi całą zimę. Godny polecenia. Znakomicie oczyścił mi skórę, po tragedii spowodowanej używaniem serum z granatu BU. Działa dokładnie tak jak mówi producent, nie podrażnia. Warto raz na jakiś czas zafundować sobie nim kurację. Bardzo się u mnie sprawdził. Wkrótce napiszę o nim osobną szczegółową recenzję, gdyż na to zasługuje.

11. Biochemia Urody Żel hialuronowy 1%.
Nie patrzcie na datę na opakowaniu. Nie mówi prawdy:) Bawiłam się w różne eksperymenty w przelewaniu i ta buteleczka była tylko starym opakowaniem. Żel ten towarzyszy mi już dobre 3-4 lata. Jest uniwersalny. Można mieszać go z maseczkami, kremami, nakładać sam. Ostatnio odkryłam, że rewelacyjnie sprawdza się również do włosów. Planuje opisać jak go stosuje w osobnej notce. Warty stałego posiadania.

12. Wellness Beauty Badesalz Sól do kąpieli Lawenda i Jałowiec.
Bardzo przyjemny uspokajający zapach. Miałam ich kilka. Opłaca się kupować na promocji. Poza nią sole w saszetkach są mało ekonomiczne.


13. Sampar Joyous Body Milk. Próbka.
Bardzo przyjemne mleczko do ciała. Wchłania się błyskawicznie i dobrze nawilża. Skóra po nim jest niezwykle gładka. Próbka zachęciła mnie do zakupu. Z tego co się jednak orientuje nie jest to tani kosmetyk. Aktualnie ilość balsamów i maseł mam sporą, więc nawet dokładnie nie sprawdzałam.

14. Floslek beEco Bio-certyfikowany krem pod oczy, na dekolt i szyję. Próbka.
Zużyłam na szyję i dekolt. Przyjemny, dobrze nawilża, wygładza, szybko się wchłonął. Pod oczy nie stosowałam. Warty uwagi.

15. Pomadka ochronna migdałowa od Yves Rocher. To ta biała:)
Nadruk bardzo szybko zszedł całkowicie. Sam sztyft jest wydajny i jakość super. Dobrze natłuszcza, przyjemnie pachnie. Usta po nim są miękkie, wygładzone i dobrze chronione. Pomadka miękka, jedwabista, latem może łatwo się rozpuszczać. Zimą sprawdziła się super. Polecam. Jedna z lepszych jakie miałam.

16. Lip Smakers o zapachu truskawek ze śmietaną.
Smak i woń cudna! Działa także świetnie. Nic nie mogę mu zarzucić. Głównie ma działanie natłuszczające, bardzo podobne do sztyftu z YR powyżej. Dodatkowo nadaje ustom ładny połysk i lekko różową poświatę.

17. Lirene DermoProgram Maseczka Anty-Stres. 
Zużywam ją stale. Kocham! Jej pełną recenzję przeczytacie w tym poście >>.


18. Clarisonic Nourishing Care Cleanser.
Krem do mycia twarzy dołączony do szczoteczki Clarisonic. Nie spodziewałam się po nim za wiele, a tu zaskoczenie. Świetnie zmywa makijaż. Jest bardzo wydajny. Nie wysusza, wręcz nawilża. Przyjemna, bardzo kremowa konsystencja. Nie podrażnił. Po jego użyciu skóra była gładka, rozjaśniona i w świetnym stanie. Ciekawy zapach. Pachnie świeżo zaparzoną czarną dobrą herbatą. Niestety kupowany osobno nie jest tani, a do tego niedostępny w Polsce. Sprowadzanie go specjalne z zagranicy jakoś mi się nie widzi. Z tą szczotką spokojnie sprawdzają się równie dobrze inne tańsze produkty.


19. Avon Planet Spa Dead Sea Minerals Nourishing Body Butter.
Jestem uwiedziona jego zapachem. Uzależniający. Utrzymuje się długo na skórze. Smarowałam nim także dłonie i stopy, gdyż tak pokochałam tą woń. Jakość dla mnie świetna, choć wiadomo, że skład nieciekawy. Masło znakomicie nawilża. Uwielbiam dotykać swoją skórę po jego aplikacji. Jest gładka, ukojona, miękka. Gęsty, a wchłania się migusiem. Ciekawe opakowanie szczelnie zamykane. Jest plastikowe i można po wymyciu wykorzystać go na wiele sposobów. Nie wiem ile kosztuje. Kupowałam już dawno, ale warto polować na promocje. Wydajny i bardzo go polecam. Skóra jest po nim jak aksamit!

20. Dove Rich Nourishment Cream.
Podstawowy krem Dove. Niby zwykły, a naprawdę świetny. U mnie pobił wiele balsamów czy maseł do ciała. Znakomity na łydki i generalnie całe ciało. Wchłania się szybko, pięknie pachnie. Rewelacyjnie nawilża. Uniwersalny. Aplikowałam na stopy i również dłonie. Na noc można położyć go na usta. Nie raz w czasie mrozów nakładałam jego grubszą warstwę pod oczy i szłam tak spać. Rano skóra w tym miejscu? Jak marzenie. Na całą twarz nie nanosiłam. Nie jest drogi. Warto go mieć. Mój niezbędnik.



21. Wellness Beauty Olejek do kąpieli Trawa cytrynowa i bambus.

Zużyłam już wcześniej wersje macadamia i wanilia. Oba przyjemne. Trawę cytrynową niezwykle preferuje. Zmiękcza wodę, ładnie pachnie. Kąpiel z nim jest bardzo przyjemna. Nie ma dużej pojemności, ale nie trzeba go wlewać za dużo do wanny, by poczuć aromat. Jak traficie na promocje to warto choć raz się skusić.

22. Ziaja Bloker. 
Zużywałam chyba z 1,5 roku. Jeszcze zostało mi go na 3-4 aplikacje, ale minął termin ważności. Dobry produkt. Spełnia zadanie. Niczym nie ustępuje blokerom w cenie 3-4 razy wyższej. Nie mam dużego problemu z poceniem się, ale lubiłam go raz na jakiś czas zastosować. Trzeba jednak robić to z głową. Etykieta mówi, żeby aplikować bloker 1-2 razy na tydzień. Dla mnie to pomyłka. Ja stosowałam 2-3 razy na m-c, czasem rzadziej i świetnie działał. Radzę też za jednym razem nie nanosić kosmetyku za dużo, gdyż może wówczas podrażnić. Minimalizm jest tu podstawą. Kupię ponownie. Na blogu też pojawi się jego osobna recenzja.

23. Garnier Roll-on pod oczy.
Fajny produkt. Ciekawa, wygodna aplikacja. Trzymałam go w lodówce i nakładałam rano. Rozjaśnia, zdejmuje opuchliznę. Dobry także na powieki pod makijaż. Nie podrażnił mnie. Ale moim zdaniem wiele innych tańszych kosmetyków tego typu, trzymanych w lodówce, robi dokładnie to samo. Kupiłam na promocji, ale i tak uważam, że nie jest tani nawet z rabatem. Termin zużycia to 6 m-cy od otwarcia i nie wyobrażam sobie wykończyć go w takim czasie. Stosowałam pół roku, a nadal mam go lekko poniżej połowy. Jest przeterminowany, więc idzie do wyrzucenia. Dla mnie to marnotractwo. Producent powinien pomyśleć o opakowaniu połowę mniejszym, a przy tym i niższej cenie. Ponownie się nie skuszę.



24. Sephora Compact Powder Foundation w odcieniu Clair Light D20.
Moje trzecie zużyte opakowanie. Świetny podkład w kompakcie. Kolor idealny dla mnie, co w podkładach prasowanych jest rzadkie. Błyskawicznie robi się nim makijaż. Nie wymaga już pudru. Jest drugą skórą, nakłada się fenomenalnie. Trwały, nie schodzi cały dzień. Jeśli nawet coś nam się zetrze, bardzo łatwo w ciągu dnia wykonać nim poprawki. Ma gąbeczkę i lusterko. Nie raz zdecydowanie wolę go niż podkłady we fluidzie, choć te oczywiście także używam. Jest lekki, a kryje dla mnie w sam raz. Lubię go mieć w domu. Na wyjazdy rewelacja. Kupuje od lat na dniach VIP czy innych przecenach. Jedynie mógłby być bardziej wydajny. Bez promocji kosztuje ok. 50 PLN.


25. Inglot Mleczny lakier. Niestety numer się całkowicie starł i nie pamiętam:(
Kupiony lata temu, a dzielnie się trzymał do końca. Piękny jasny kolor z lekko różową poświatą. Uwielbiałam go. Paznokcie z nim wyglądały świeżo, czysto, elegancko. Dobry także do french. Inglot ma całą gamę takich jasnych odcieni i je polecam. Trwałość także spoko i nakładanie w porządku. W ogóle przez lata mi nie zgęstniał. Nie wszystkie jednak kolory tej marki lubię. Miałam/mam kilka jakie totalnie się nie sprawdziły i jakość była tragiczna. Tak naprawdę co kolor w Inglocie to niespodzianka:)

Dotrwaliście do końca? Jestem z Was bardzo dumna!:)

Napiszcie proszę Wasze zdanie na temat tych produktów. Powymieniajmy się poglądami.


Magda

61 komentarzy:

  1. Mam miniaturke tego szamponu z Alterry bo trzeba mi było na wyjazd, rzeczywiście włosy cudne i na pewno kupię większy. Mam olejek Vatika i mi się kończy ale ja z kolei uwielbiam jego zapach! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest spoko. Na początku bardziej go lubiłam, potem już mniej ale nie tak że okropny:)

      Usuń
  2. Sporo! :)
    Cała ta seria kolagenowa Oriflame jest świetna.
    Mnie zachwyciło serum do twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z tej serii miałam tylko krem pod oczy, nie próbowałam innych produktów. Ale dwie moje koleżanki stale kupują krem do twarzy i są zachwycone.

      Usuń
  3. ja czekam aż mój olejek vatika w końcu dotrze :)jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przypomniałaś mi o alterrowskim szamponie i chyba znów po niego sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo go polubiłam, choć aktualnie mam tyle szamponów do zużycia, że szybko go ponownie nie kupię.

      Usuń
  5. Używam teraz antyperspirantu Nivea i jest bardzo fajny. Od czasu do czasu sięgam też po blokera ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działanie Nivea jest bardzo dobre, ale to duszenie mnie wkurza, dlatego szala przechyla się dla Dove:)

      Usuń
  6. Ogromne denko! U mnie bloker ziaji w ogóle się nie sprawdził...chętnie kupie ten pierwszy szampon :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja chyba ten bloker będę kupować do końca życia:) Szampon bardzo polecam.

      Usuń
  7. Mleczne i jasne lakiery w tym stylu kocham, Inglotowskich jeszcze nie miałam ale z tego co widziałam i o ile mnie pamięć nie myli to jednym z takich właśnie jest nr 50 lub 51... Co do szamponów z Alterry to lubię, a olejek z Vatiki bardzo fajnie się sprawdza. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może to jeden z tych numerów lakieru. Nie wiem, bo miałam go chyba z 5 lat:)

      Usuń
  8. kilka produktów dobrze mi znanych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiele z nich jest dość popularnych.

      Usuń
  9. Super zuzycia. Ja już moje w tym miesiącu też kończę. Uwielbiam widzieć dużo denek, ale i tak ciężko wyrzucic mi opakowania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja to kompletnie nie mam problemu z wyrzucaniem pustych opakowań. Wręcz to uwielbiam:)

      Usuń
  10. sporo tego :) serum z Korres ciekawe, ale zostanę na razie przy moim kremie z tej serii, też kupionym na truskawce, bo niestety normalna cena odstrasza ...
    vatikę mam ochotę spróbować, może jak skończę Oilmedicę? zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też Korres kupuje na Truskawie, w Sephora z cenami tej marki ostro przesadzają.

      Usuń
  11. Lubię lakiery do paznokci Inglota choć tak jak napisałaś - jedne są faktycznie dobre a inne niestety są kiepskie. Czasami lepiej poczytać o tych lakierach zanim się je kupi ;)

    Bardzo także lubię ten podkład w kompakcie z Sephory, tylko ja go używam jako pudru wykończeniowego ;) Jakoś jako podkładu nie miałam odwagi go użyć.

    Z moich ulubieńców widzę jeszcze olejek do włosów Alverde i masło do ciała z Planet Spa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo, po Twoim poście postanowiłam wypróbować ten podkład matujący z Sephory i nałożyć go jako podkład - nie puder. I muszę Ci powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona z efektu, nie spodziewałam się, że tak ładnie ten podkład w kompakcie może zakryć niedoskonałości. I sam w zupełności wystarcza - nie nakładałam już pudru a efekt bardzo mi się podoba :) Dziękuję Ci bardzo że go tu opisałaś :)

      Usuń
    2. Cieszę się, że pomogłam. Ja kilka razy próbowałam kłaść ten podkład na fluid ale dla mnie to było za ciężkie i wtedy podkład z Sephora był za bardzo widoczny. Sam jest dla mnie świetny. Sprawdza się, bo ja nie mam jakiś wielkich problemów ze skórą. Jedynie skłonność do zaczerwienień, ale już nauczyłam się z tym żyć:) Fajnie też wygląda z kremem BB, jeśli danego dnia potrzebujemy większego krycia.

      Usuń
  12. Z niecierpliwością czekam na recenzje serum z BU ponieważ tez miałam serum z Granata i szczególnie mnie nie zachwyciło. Lepiej w mojej sytuacji poradził sobie olejek Tamanu mieszany z żelem hialuronowym - naprawdę polecam :). Bloker ziaji też używam od czasami i muszę przyznać, że za tą cenę naprawdę warto jak ktoś ma problemy z potliwością nie ustępuje działaniu tym dużo droższym preparatom które też testowałam :)
    Pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używam olejku Tamanu od lat i zgadzam się jest super. Od zawsze muszę mieć go w domu. Serum z granatu niestety mnie tragicznie zapchało. Recenzja tego drugiego serum będzie.

      Usuń
  13. Myślałam ,że tylko mi przeszkadzała aplikacja Nivei,bylam akurat w ciąży i sądziłam ,że to efekt mojego stanu.Przez to 3/4 opakowania wylądowało w koszu.Już wiem,że więcej go nie kupię.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to jakoś dopiero po wykorzystaniu 1/2 butelki Nivea zaczęłam dostrzegać i czuć to duszenie. Dziwne, ale wcześniej jakoś tego nie zauważyłam. Nie było to tak straszne ale jednak i dlatego też go raczej już nie kupię. Zdaje sobie sprawę, że w ciąży jeszcze mocniej to odczuwałaś.

      Usuń
  14. Opis szamponu z Garnier brzmi tak zachęcająco, że jak tylko wykończę zapasy to kupię go na 100% :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam żadnego z opisanych przez Ciebie kosmetyków...

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam olejek kokosowy tyle że bez limonki i u mnie również przyzwoicie nawilża :)
    Poza tym stosowałam masło z Planet Spa - też lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam czysty olejek kokosowy i jest świetny.

      Usuń
  17. Dużo tych kosmetyków :) Również używam blokera z Ziaji, jest dość dobry ale to swędzenie.. uch, nienawidzę tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko 1, góra dwa razy przejeżdzam pod pachami i nic a nic mnie nie szczypie ani nie swędzi. Oczywiście nie po depilacji. Jak tylko więcej go naniosłam to swędziało ale też nie jakoś tragicznie. Minimalna ilość wystarczy a działanie nadal super.

      Usuń
  18. Mam jeden lakier z Inglota już chyba 4 rok i on dalej nadaje się do użytku! Może jest teraz minimalnie mniej trwały, ale tylko odrobinę. o_O
    A żel hialuronowy mam w planach, znajdzie się w moim pierwszym zamówieniu półproduktowym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten lakier z Inglota to ja chyba miałam 5 lat albo nawet 6:) Super. Ale miałam też od nich inne kolory jakie po pół roku były tragiczne i poszły do kosza, a przy cenie 20 PLN to moim zdaniem nie powinno mieć miejsca.

      Usuń
  19. Czekam na recenzję serum renew z BU, też je mam, stosuję od jakiegoś miesiąca i jestem ciekawa czego się spodziewać po nim :) mam nadzieję, że pomoże mi na drobne zmarszczki i duże sińce pod oczami. Zauważyłam, że ostatnio cera mi się oczyszcza, może to przez niego? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to serum zadziałało super. W połączeniu z kuracją tonikiem z kwasami z BU - super sprawa.

      Usuń
  20. Masełko z Avonu mam zakamuflowane w szufladzie, chyba dzięki Tobie dzisiaj ujrzy światło dzienne ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masełko powinno być mi wdzięczne, że pójdzie w ruch:)

      Usuń
  21. Bardzo lubię to masełko z Avon'u. Ten zapach i aksamit w dotyku:)))))

    OdpowiedzUsuń
  22. Myślałam o Vatice, jednak kupiłam olej już inny. I na ten szampon z Alterry ostatnio się czaiłam. Następnym razem kupię na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest naprawdę dobry, ale dopiero u mnie po jakimś czasie używania.

      Usuń
  23. Ten Szampon z Alterry kusi mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dobry, ale nie wiem czemu z granatu z tej serii mi jakoś nie podpasował.

      Usuń
  24. maseczka z lirene bardzo dobra:)

    i ziaja bloker:D

    OdpowiedzUsuń
  25. moje 3 ulubione - masełko avonowe, Dove i bloker :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy rzeczy jakie na bank kupię ponownie:)

      Usuń
  26. ciekawy ten podkład w kompakcie;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo lubie ten olejek Vatika:)

    OdpowiedzUsuń
  28. co do antyperspirantu z Nivea mam takie samo zdanie:) czaję się na zakupienie oleju z Vatiki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry i wydajny, choć mi pod jakimś czasie zapach się już znudził.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Proszę o nie reklamowanie w komentarzach swoich stron, blogów, sklepów itp. Będę wdzięczna za nie linkowanie i uszanowanie tego. W innym przypadku będę je natychmiast kasować.
Magdalena