Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szybkie proste dania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szybkie proste dania. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lutego 2015

Sałatka z tuńczyka, makaronu risi, selera naciowego i papryki.


Bardzo ją lubię. Może Wam też będzie smakować?

Składniki:
  1. Makaron risi - typu ryż (w kształcie ryżu) - ok. 1/3 opakowania.
  2. Świeża czerwona papryka - 1 duża.
  3. Kukurydza - 1 puszka.
  4. Tuńczyk w sosie własnym - 1 puszka.
  5. Seler naciowy - 3-4 pędy.
  6. Świeża kolendra - kilka gałązek.
  7. Świeży szczypiorek lub/i koperek - wedle uznania.
  8. Można też dodać świeżą zieloną pietruszkę lub inne zioła.
  9. Sok z 1/3 - 1/2 cytryny.
  10. Czosnek - 1 ząbek.
  11. Sól, pieprz do smaku.
  12. Oliwa - do skropienia.
  13. Majonez - ok. 1,5 łyżki

Przygotowanie:
  1. Gotujemy makaron al'dente w osolonej wodzie. Pozostawiamy do ostudzenia.
  2. Paprykę i selera kroimy w kostkę. 
  3. Odcedzamy kukurydzę.
  4. Odcedzamy tuńczyka. Trochę sosu z niego zostawiamy.
  5. Zioła kroimy drobno.
  6. Wszystko razem wsypujemy do miski. Przyprawiamy. Wrzucamy sprasowany czosnek.
  7. Dodajemy sok z cytryny, skrapiamy oliwą. 
  8. Na koniec dodajemy majonez. Ale możemy też go pominąć.
  9. Jeśli sałatka jest za sucha dodajemy pozostawiony sos z tuńczyka.

Jak zawsze proporcje można zmieniać w zależności od upodobań i aktualnej zawartości lodówki. Nie rezygnowałabym z kolendry i soku z cytryny. Świetnie podbijają smak tuńczyka.
Sałatka jest sycąca i praktyczna na wiele okazji. Bardzo lubią ją moi goście. Często jest kolacją lub obiadem. Można ją również zabrać na lunch do pracy. 


Uwielbiam w niej różne gramatury składników i fakt, że makaron wręcz rozpuszcza się w buzi, a seler i papryka dla kontrastu przyjemnie "chrupią":)


Smacznego!:) 
  

sobota, 3 stycznia 2015

Udka kurczaka w porach i suszonych pomidorach z dodatkiem piwa.


Sama przepisu nie wymyśliłam. Znalazłam go spory czas temu w książce "Pascal kontra Okrasa" wydanej dla sieci marketów Lidl. Po pierwszym przygotowaniu potrawy byłam zawiedziona. Wg mnie proporcje składnikowe w oryginale są mocno zachwiane. Przerażająca ilość piwa, porów i cebuli sprawia, że danie wychodzi gorzką zupą, a nie pieczonym smacznym kurczakiem. Trochę pokombinowałam, pozmieniałam i opracowałam własną recepturę:)

Składniki:
  1. 6 udek kurczaka. Oczywiście mogą też być inne części jak skrzydełka, podudzia lub mieszanie.
  2. 1 duża cebula.
  3. 1 średniej wielkości por.
  4. 2 ząbki czosnku.
  5. Ok. 80-100 g suszonych pomidorów.
  6. Olej do smażenia.
  7. Ok. 3 łyżek prawdziwego masła. Świetne oczywiście będzie też masło klarowane.
  8. Ok. 150-180 ml jasnego piwa. Najlepsze - niepasteryzowane. Świetnie pasuje także piwo miodowe. Spokojnie zwykłe też się nada:)
  9. Ok. 1 łyżeczki suszonej bazylii.
  10. Sól i pieprz do smaku.

Przygotowanie:
  1. Kurczaka nacieramy solą i pieprzem. Odstawiamy w chłodne miejsce by troszkę się zmaserował. Można też zostawić go na noc w lodówce.
  2. Na patelni mocno rozgrzewamy olej i następnie dodajemy masło. Udka smażymy z każdej strony tak by były ładnie rumiane.
  3. Na innej patelni lub tej samej po zdjęciu mięsa i odlaniu nadmiaru tłuszczu do miseczki, smażymy pociętą w piórka cebulę (używamy tego samego tłuszczu na jakim smażył się kurczak, tylko go zmniejszamy lub przekładamy do drugiej patelni).
  4. Do cebuli dodajemy rozgnieciony lub drobno poszatkowany czosnek i bazylię. Przysmażone suszone zioła nadają świetny smak każdemu daniu. Smażymy przez chwilę na dość sporym ogniu. Następnie płomień zmniejszamy i wrzucamy półplasterki pora. Całość opruszamy solą i pieprzem. Krótko dusimy. Pamiętajcie by cebula i czosnek nie zrumieniły się.
  5. W naczyniu żaroodpornym lub żeliwnym garnku czy patelni z możliwością wstawiania do piekarnika, umieszczamy kurczaka. Dodajemy cebulę z porami i czosnkiem oraz całością powstałego sosu z warzyw. 
  6. Do całości wkładamy pokrojone suszone pomidory. Mogą być z zalewy lub nie. Jak wolicie. Nie musicie też ich kroić. Jak kto woli.
  7. Potrawę zalewamy piwem. Przykrywamy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 stopni (termoobieg) lub 200 stopni (góra i dół). Czas pieczenia około 40 minut. Ja zwykle wyłączam piekarnik po około 30 minutach i zostawiam kurczaka jeszcze na 15 minut wewnątrz by spokojnie doszedł. Czasami na ten czas zdejmuję przykrywkę.
  8. Mięso można serwować na wiele sposobów. Z ziemniakami, kaszą, pieczywem. Wypróbowałam wiele dodatków i w sumie każda opcja jest dobra. Ostatnio podałam z drożdżowymi kluskami na parze tzw. pampuchami. Można je wykonać samemu lub iść na łatwiznę i kupić gotowe. "Robią się" w 10 minut. Dostępne są m.in w Biedronce i Lidlu. Ja wolę te z Biedronki. Mają lepszy skład i są smaczniejsze. 
  9. Na drugi dzień ten sam obiad podałam z ryżem. Powstały sos z mięsa z cebulą, porami i pomidorami zmieszałam na patelni z ugotowanym wcześniej na sypko ryżem. Powiem Wam szczerze, że taki ryż można jeść samemu bez mięsa i jest znakomity. Nawet więc jak już "zabraknie" Wam kurczaka, a zostanie sos polecam użyć go właśnie do ryżu, kaszy czy makaronu. Niebo w gębie:)


Gwarantuje Wam, że kurczak wychodzi pyszny. Bardzo miękki, soczysty. Piwo nadaje mu nietuzinkowego smaku. Jeśli użyjecie pasteryzowanego, będzie mniej wyczuwana charakterystyczna dla tego napoju goryczka. Miodowe nada lekkie słodkości. Ja jednak często używam tradycyjnego piwa i danie również wychodzi pyszne. 
Baaaardzo lubią je mężczyźni. Często też serwuje gościom i nie spotkałam się by ktoś nie był zadowolony. 


Nie spożywacie kompletnie alkoholu? Pamiętajcie, że pod wpływem temperatury alkohol wyparowuje. Nie ma więc mowy o jakiś procentach:)  Jeśli jednak naprawdę nie chcecie użyć piwa, możecie zastosować bulion/rosół. To nie będzie identyczny smak, ale na bank będziecie również zadowoleni.

Ilość składników oczywiście traktujcie zawsze około. Gotując rzadko wszystko odmierzam. Proporcje możecie dodawać wg uznania. Nie przesadzałabym jednak z ilością piwa. Wyjdzie Wam zupa, a jeśli nawet nie, to danie zyska zbyt dużo goryczy.


Smacznego!:)

niedziela, 2 listopada 2014

Zupa z czerwonej soczewicy. Nie ma szybszego dania!


Za oknem coraz zimniej i wieczory takie dłuuuugie. Dla mnie to wyborny sezon na wszelkiego rodzaju zupy. Tę z czerwonej soczewicy pierwszy raz jadłam dawno temu u bratowej i baaardzo mi zasmakowała. Szybka w przygotowaniu, sycąca, zdrowa. Rozgrzewa i ma nietuzinkowy smak. W ten weekend gościła na moim stole. Może też ją wykonacie? Jeśli tylko macie wolne 10-15 minut to wystarczy by zaskoczyć siebie, rodzinę lub gości tym świetnym daniem. Zupa bowiem jest błyskawiczna, a wcale nie pochodzi z torebki czy mrożonki:)



Składniki:
  1. 1 szklanka soczewicy czerwonej.
  2. 1 puszka pomidorów pokrojonych. Można też użyć świeże pomidory. W ostateczności sprawdzi się koncentrat lub sos.
  3. Wędzony boczek. Ok. 20 dkg. Spokojnie można też użyć jakieś wędzonki innej lub np. kiełbasy mocno podsuszonej. Sprawdza się równie dobrze pepperoni.
  4. 1-2 ząbki czosnku.
  5. Ok 1,5 l wody lub wywaru warzywnego.
  6. Sól, pieprz do smaku.
  7. 1 liść laurowy, 2 ziarnka ziela angielskiego.
  8. Dosłownie po odrobinie: tymianku, rozmarynu, majeranku, papryki słodkiej i ostrej, curry, imbiru, cynamonu.

Przygotowanie:
  1. Boczek kroimy w kostkę i smażymy na patelni. Ma być rumiany. Tak samo postępujemy z innym rodzajem wędliny. Najlepsza będzie tu wędzonka. Świetnie podbija smak zupy. Ale kilka razy robiłam ją z pepperoni i wyszła równie znakomita.
  2. Do gotującej się wody (wywaru) wrzucamy opłukaną wcześniej na sicie soczewicę. Użyjcie czerwonej. Każda inna bardzo długo się gotuje. Czerwona potrzebuje tylko kilka minut by być gotowa.
  3. Do całości dodajemy boczek z patelni i pokrojony czosnek. Za nim idzie ziele angielskie i liść laurowy. Solimy lekko. 
  4. Kiedy soczewica się już wstępnie rozgotuje, wlewamy pomidory. Przyprawiamy pieprzem i innymi przyprawami. Polecam użyć mieszankę jaką podałam wyżej. Sprawdziłam ją metodą prób i błędów i jest najlepsza. Wszystkiego odrobinę i sami zobaczycie jaka zupa wyjdzie wyśmienita. Ja lubię ją przyrządzać bardziej ostrą, sama bowiem soczewica jest dość mdła. Dlatego dodaje więcej papryki.
  5. Uważajcie z ilością soli. Wędzony boczek ma sam w sobie jej sporo.
  6. Nie przesadzajcie z imbirem. Wystarczy szczypta, ale też z niego nie rezygnujcie. Cynamon świetnie za to podbija smak pomidorów. 
  7. Jeśli jesteście wegetarianami, danie to możecie zrobić bez mięsa. Wtedy polecam dodać więcej smaku poprzez użycie startej marchewki, odrobiny selera i cebuli.
  8. Zupa gotowa jest w momencie, gdy soczewica rozgotuje się i przestanie być twarda. Zwykle zajmuje to dosłownie 10-12 minut. Nie gotujcie jej za długo, gdyż zacznie przywierać do garnka i straci smak. Nie może też rozgotować się na całkowitą "papkę".
  9. Możecie ją podać z łyżką gęstej śmietany na wierzchu, grzankami lub samą. Dla mnie wersja bez niczego jest wystarczająco sycąca. Zauważyłam jednak, że mężczyźni uwielbiają ją z bułeczką lub chlebem:)


Polecam gorąco!

niedziela, 12 października 2014

Tarta ze szpinakiem, pepperoni, mozzarellą i ziołami.

Nie wymaga specjalnie wysiłku, a zapewniam że jest pyszna i błyskawicznie się wykonuje. Lubimy takie potrawy, prawda?:)


Składniki:
  1. Własnoręcznie zrobione ciasto kruche na tartę lub ciasto francuskie. 
    Tarta na kruchym spodzie jest zdecydowanie najlepsza. Ostatnio jednak z braku czasu, często posługuje się do wykonania tart ciastem francuskim i też mogę polecić ten sposób.
  2. Szpinak. Najlepiej świeży. Jeśli nie macie, może być mrożony ale w liściach. Nie za dużo.
  3. Pepperoni.
  4. Mozzarella.
  5. Świeże zioła: bazylia, tymianek, rozmaryn. Będą najlepsze, ale oczywiście możecie też użyć suszonych.
  6. Oliwa z oliwek.
  7. Czosnek.
  8. 1 -2 jajka.
  9. Odrobina gęstej śmietany.
  10. Sól, pieprz, świeżo starta gałka muszkatołowa.

Nie podaje dokładnych ilości składników. Wszystko zależy od tego jaką wielkość tarty wykonujecie i na ile osób. Zawsze to robię na oko. Z całą pewnością będziecie wiedzieć sami, czego ile? Składników nie ma być dużo. Nie o to tu chodzi. Każdego po trochu. Choć nie ukrywam, że ja mam mam słabość do większej ilości mozzarelli:)

Do pracy:
  1. Jeśli używamy mrożonego szpinaku podsmażamy go na patelni z odrobiną oliwy, czosnkiem, pieprzem, gałką i solą. Świeży nie wymaga takiej obróbki.
  2. Formę wykładamy ciastem. Mój przepis na kruche ciasto znajdziecie przy okazji notki o tarcie z grzybami. Jest uniwersalny i zawsze wychodzi:)
  3. Na spód ciasta wykładamy szpinak. W przypadku świeżego posypujemy go solą, pieprzem, gałką. Na wierzch układamy wyciśnięty lub pokrojony czosnek.
  4. Na to idą plastry pepperoni.
  5. Potem plastry mozzarelli.
  6. Rozbite jajko/a mieszam z odrobiną śmietany. Dodaje posiekane zioła. Polecam dużo bazylii. Uważałabym z ilością rozmarynu. Zresztą to już zależy od waszych upodobań. Najlepsze są świeże zioła. Pamiętajcie, że suszone w dużej ilości potrafią nadać pieczonej potrawie gorycz.
  7. Całość zalewam jajeczną miksturą. Nie musi być jej bardzo dużo.
  8. Tartę wkładamy do nagrzanego wcześniej piekarnika - do temp. ok. 170 stopni C.
  9. Pieczemy ok. 20-25 minut. Ciężko mi dokładnie powiedzieć ile. Jak ciasto będzie rumiane, a ser ładnie zapieczony, jest gotowa do wyjęcia.
  10. W przypadku użycia ciasta kruchego, polecam wcześniej podpiec go lekko samego bez farszu w czasie około 20 min. Potem nakładać składniki.
  11. Po opuszczeniu pieca potrawę smaruje delikatnie oliwą z oliwek. Pozwalam jej trochę "odpocząć" i dopiero kroję.


Możecie oczywiście do jej wnętrza dołożyć dodatkowo inny ser jak np. feta, gorgonzola. Świetnie będą również pasować suszone pomidory.


Zdecydowanie polecam użyć świeżo startej gałki muszkatołowej. To moje ostatnio odkrycie. Odrobina nadaje niesamowitego smaku wielu potrawom. Nijak się też ma do gotowej mielonej gałki.
Nie przesadzajcie z solą i pieprzem! Pepperoni samo w sobie jest słone i wyraziste w smaku. Można przedobrzyć.



Pozostaje mi zachęcić Was do wykonania dania w domu i życzyć smacznego:)

PS. Jak widać tarta nie musi być okrągła. Kwadratowa jest równie pyszna:)


Buziaki!
 

czwartek, 22 maja 2014

Świeży szpinak, gruszka, melon, oscypek, żurawina...Lekka sałatka dla każdego.


Wymyśliłam ją sobie "na poczekaniu". Teraz już wiem, że będzie stale gościć na moim stole. Musicie jej spróbować! 
Przygotowanie to pestka. Łatwo i szybko, a smak naprawdę unikatowy. Do tego zdrowa, elegancka. Nadająca się na kolację, obiad i przyjęcie gości. 


To sałatka z rodzaju talerzowych. Przynajmniej ja je tak nazywam:) Nie mieszamy nic w misce, ale od razu przygotowujemy na zastawie, na jakiej planujemy jeść. 
Możecie oczywiście zrobić inaczej, ale mieszanie tu moim zdaniem odbierze potrawie charakter.


Potrzebujecie:
  • liście świeżego szpinaku
  • melon
  • gruszka
  • żurawina suszona 
  • oscypek
  • parmezan
  • sos: żurawina ze słoika (do mięs i sosów), ocet balsamiczny, troszkę soku z cytryny i oliwy z oliwek, odrobina soli morskiej.
  • świeżo mielony pieprz i opcjonalnie sól morska



Do dzieła!
  1. Na talerzu układam liście szpinaku.
  2. Na nie idą ósemki gruszki. Ja nie obieram jej, ale możecie podać bez skórki.
  3. Między gruszką lądują plastry melona.
  4. Całość obsypuje żurawiną. 
  5. Na tarce o dużych oczkach ścieram oscypka.
  6. Teraz troszkę tartego parmezanu. Można też podać go w cieniutkich, oscypka zresztą też.
  7. Składniki sosu łączę. Skrapiam nim całość sałatki. Nie może w nim pływać!
  8. Na koniec do smaku czarny pieprz. Ewentualnie sól morska, ale pamiętajcie, że oscypek i parmezan są dość słone, więc w sumie nie jest już ona tu potrzebna.
  9. Oczywiście podanie, dekoracja może u Was wyglądać zupełnie inaczej. U mnie na pierwszy raz z tą sałatką to był czysty szybki spontan.
  10. Myślę, że sałatka ta równie dobrze będzie smakować z serem pleśniowym czy innym tego typu. Warto jednak nie rezygnować z parmezanu. Świetnie komponuje się ze szpinakiem.
  11. Następnym razem dodam też prażony słonecznik. Będzie tu super pasował. Chciałam tak uczynić teraz, ale późnym wieczorem robiąc kolację odkryłam, że zapas słonecznika dziwnie został wyjedzony:)
  12. Proporcje? Kto by się tam nimi przejmował. Nic nie odmierzałam i nie liczyłam. Sami będziecie wiedzieć ile czego. Wierzę w Was!:)
 

Nie mówcie mi tylko, że nie lubicie szpinaku:) Może tylko jedliście go na ciepło? Spróbujcie takiego w sałatce. Pyszności jakich mało!

Smacznego:)

czwartek, 17 kwietnia 2014

Sałatka z tuńczykiem, oliwkami, bazylią i kaparami... 7 minut i gotowe!



Najlepsze sałatki są spontaniczne. Tak też było z tą. Szybki rzut oka na zawartość lodówki, kilka minut pracy i gotowe. Wyszła pyszna!:)

Składniki:
- sałata lodowa - pół główki
- tuńczyk z 1 puszki w sosie własnym
- oliwki - kilka garści
- seler marnowany - pół słoiczka
- kukurydza z 1 puszki
- jajko na twardo
- kapary - 2-3 łyżki
- świeża bazylia
- oliwa z oliwek
- świeży sok z cytryny lub/i ocet na bazie białego wina
- ząbek czosnku
- sól, pieprz


Przygotowanie:
  1. Sałatę rwiemy palcami.
  2. Na nią wykładamy kukurydzę, potem odsączonego tuńczyka, oliwki, seler i kapary.
  3. Nic nie mieszamy!
  4. Na wierzch idzie pokrojone jajko i listki bazylii. 
  5. Z soku z cytryny/octu, oliwy, wyciśniętego czosnku, soli i pieprzu przygotowujemy dressing. Uważałabym z solą. Oliwki i tuńczyk już są słone, więc praktycznie można nawet z niej zrezygnować. Polecam użyć sporo soku z cytryny. Świetnie podbija smak kapar i tuńczyka.
  6. Całość zalewamy sosem i odstawiamy do lodówki na min. 30 min.
  7. Polecam dokonywać mieszania już w czasie nakładania. Wtedy składniki nam się nie rozwalą i nie stworzymy też zupy...
  8. Proporcje jakie podałam, dostosujcie do siebie, w zależności co bardziej lubicie.



Całość pracy zajmuje około 5-7 minut.  Zdrowo i smacznie. 


Sprawdzi się na kolację, do pracy, na lunch czy przyjęcie gości. 


Polecam każdemu! U nas miska poszła bardzo szybko:)


Smacznego!

piątek, 28 marca 2014

Zupa oliwkowa. Zawsze wychodzi i zawsze smakuje:)


Przepis na tę zupę poznałam około 6 lat temu. Jako wielka fanka oliwek pokochałam od razu i bardzo często gości na moim stole. Zaletą jej jest nie tylko smak, ale też szybkość przygotowania oraz mała ilość składników. Bardzo pożywna, prosta i uniwersalna. Możecie ją podać na rodzinny obiad. Sprawdza się na domówkach, spokojnie też jako lunch do pracy.

Składniki:
  • zielone oliwki - 450-500 g
  • serek mascarpone - pół opakowania
  • wywar warzywny (drobiowy) lub czyta woda - około 1 litra
  • parę listków świeżej bazylii i odrobinę świeżego rozmarynku - opcja niekonieczna, ale podnosi smak
  • czosnek - 1 duży ząbek
  • sól, pieprz



Przygotowanie:

  1. W wywarze (tylko błagam Was nie z kostki!) gotujemy odsączone całe oliwki. Możecie też ugotować je w czystej wodzie, też będzie ok.
  2. Dodajemy plasterki czosnku.
  3. Gdy się wszystko zagotuje, gotujemy jeszcze na małym ogniu około 15 min. Oliwki muszą być miękkie. 
  4. Pod koniec wrzucamy bazylię i rozmaryn.
  5. Zdejmujemy z ognia. Dodajemy serek mascarpone. Mieszamy i odstawiamy do ostygnięcia.
  6. Blenderem/mikserem wszystko miksujemy na gładką masę. Pamiętajcie blendera nie używamy do bardzo gorących płynów!
  7. W zależności od potrzeby możemy dodać jeszcze serka lub wywaru. Teraz też dopiero przyprawimy zupę do smaku. Wstawiamy na palnik i gotujemy na małym ogniu by była ciepła.
Gotowe!


Ja lubię jak ta zupa nie jest bardzo gęsta jak krem, ale też nie zbytnio rzadka. Taka pośrednia. 

Możecie ją podać samą lub z grzankami. Dobrze smakuje też z groszkiem ptysiowym, świeżą bazylią lub drobno pokrojonymi oliwkami na wierzchu.


Zwolennikom oliwek na bank zasmakuje. Już wiele osób do niej przekonałam. Rozgrzewa, jest sycąca i nietuzinkowa. 
Polecam!:)

czwartek, 20 lutego 2014

Sałatka z tortellini, kurczakiem i curry.

Tortellini kocham od zawsze. Z przeróżnym nadzieniem. Z dodatkiem samej oliwy czy sosów jest przepyszne. Dziś podzielę się z Wami przepisem na sałatkę z tym składnikiem. Znam kilka połączeń, ale to chyba preferuje najbardziej.


Składniki:
- paczka tortellini - oczywiście jeśli macie czas i ochotę najlepiej zrobić samemu w domu, będzie najsmaczniej
- podwójna pierś z kurczaka
- mały por lub połowa dużego
- 1 puszka kukurydzy
- 1 średnia czerwona papryka świeża (można też użyć konserwowej)
- 2 łyżki gęstego naturalnego jogurtu lub śmietany
- 2 łyżki majonezu
- sól, pieprz, curry
- olej do smażenia kurczaka


Przygotowanie:
1. Gotujemy tortellini w lekko osolonej wodzie. Pamiętajcie żeby nie rozgotować! Przecedzamy i studzimy.
2. Pierś kroimy w paski lub kostkę i smażymy na złoto wraz z solą i pieprzem, odrobiną curry. Możemy też ją upiec w piekarniku, a potem pokroić lub użyć gotowanej. Pełna dowolność. Gotową studzimy.
3. Pora sparzamy i kroimy w półtalarki.
4. Odcedzamy kukurydzę.
5. Paprykę kroimy w kostkę lub paski.
6. Wszystkie powyższe składniki łączmy. 
7. Majonez mieszamy z jogurtem i curry. Dodajemy do sałatki.
8. W zależności od potrzeby jeszcze przyprawiamy.
9. Odstawiamy do lodówki min. na 1 h, żeby smaki się połączyły. 


Sałatka spokojnie zastąpi nam danie obiadowe. Jest uniwersalna. Polecam do pracy, na piknik, imprezę. Często robię ją wieczorem i jem na drugi dzień na śniadanie. Energetyczna, sycąca, na długi czas zaspakaja głód.
Jest też jej szybsza wersja. Zamiast kurczaka możecie użyć pokrojoną w paski wędlinę np. szynkę, ogonówkę itp. Wyjdzie równie pyszna. Choć przyprawa curry z kurczakiem komponuje się dużo lepiej. Wtedy zwyczajnie proponuje użyć jej mniej.

Jak zawsze zachęcam do wykonania i życzę Wam smacznego:)